heliamphora
20.09.13, 22:07
Wiszę nad rozpoczętym wątkiem i zauważyłam, że nie wiem jaką główną myśl chcę przekazać... więc będzie garść luźnych rozważań.
Mam małe mieszkanko i ciągle konfrontuję się z tym, że albo mam za dużo rzeczy, albo za mało miejsca albo jedno i drugie. Fascynuje mnie oprócz tego idea minimalizmu, powściągania zakupoholicznych szaleństw, recyklingu, używania rzeczy dopóki działają (lub da się je naprawić), a nie dopóki są najnowszym modelem. I chciałabym się tak urządzić, w sensie posiadania, żeby jak najmniej się umordować szukaniem, wybieraniem i innymi duperelami. Ale odkrywam, że czuję się niekomfortowo, jeśli nie mam rzeczy - jakby to nazwać - dopasowanych do różnych potrzeb. Czyli np. duża walizka, średnia walizka, mała walizka. Duży plecak, średni plecak, mały plecak. Kurtka taka, śmaka, owaka, z kapturem, bez kaptura, płaszcz z rękawami, bez rękawów, długi, krótki, na grubszy sweter, na cieńszy sweter itp. A to są przecież "duże" rzeczy, z mniejszymi jest jeszcze gorzej, bo mniejsze niczym grzyby po deszczu pojawiają się w jeszcze większej liczbie wariantów, i ostatnio ze smutkiem skonstatowałam, że mieszkanie obstawione jest kartonowymi pudełkami (najczęściej po zakupach kosmetycznych online - też nadmiernych), a w każdym pudełku mieszanka wszystkiego: przybory biurowe, biżuteria, kosmetyki, zegarki, lekarstwa, okulary, pendrajwy... Źle mi z tym, ale jakoś nie umiem tak po prostu wywalić czy oddać czegoś, co w sumie jest potrzebne.
Chciałabym, żeby mi się chciało mieć wszystkiego mniej, tylko jak to wywołać? ;) I chyba jak nie mam wszystkiego w zapasie, to się jakoś niepewnie czuję. Tak sobie pomyślałam o "projekcie denko" na Lobby Kosmetycznym... Kiedy mam dużo np. lakierów, kremów, balsamów, to chcę jak najszybciej zużyć i zmniejszyć ich ilość. A jak mam mało, to pojawia się silna potrzeba kupienia na zapas...
A Wy lubicie mieć mniej czy więcej? Jak sobie radzicie mentalnie z nadmiarem (albo może z niedoborem) rzeczy?