Dodaj do ulubionych

Dzianina z dziurkami :<

21.09.14, 22:44
Drogi Lobby!
W moich kilku dzianinowych bluzeczkach obu polskich marek biu odkryłam ostatnio małe dziurki... Podejrzewam, że coś wspólnego może mieć z tym kot, który uwielbia mościć się na brzuchu i ugniatając mnie czasami wbije pazurka czy dwa. Jeżeli dziurka jest blisko szwu, to sama sobie naprawiam niewprawną ręką, ale specjalnie nie widać. Co jednak czynić, gdy milimetrowa dziurka pojawia się na środku materiału? Podejrzewam, że osoby trzecie nie zwracają na to uwagi, ale dla mnie to są dziury rozmiarów kraterów i gdy odkryję w trakcie dnia, że takową na brzuchu mam, nie mogę przestać o niej myśleć...
Obserwuj wątek
    • teresa104 Re: Dzianina z dziurkami :< 21.09.14, 22:50
      Kiedyś takie dziurki zaszywało się nicią wyciągniętą z rajstopy, nie powinno być specjalnie widać.
      Drugi sposób, to nie dać się mościć kotu na wyjściowych bluzkach:)
      • yaga7 Re: Dzianina z dziurkami :< 22.09.14, 08:27
        Dokładnie, ja mam domowe ciuchy, po których koty mogą chodzić i ugniatać, oraz wyjściowe ciuchy trzymane z daleka od kotów.
        • neiti89 Re: Dzianina z dziurkami :< 22.09.14, 20:44
          To, że ciuchy są domowe nie znaczy, że mi ich nie szkoda.... Nie siedzę w wieczorowych sukienkach przed telewizorem, niemniej Kokardy czy Venice, za które dałam po kilkadziesiąt złotych, to też nie są ciuchy na zniszczenie. Może powinnam mieć jakiś zupełnie rozciągnięty, zaplamiony komplet dresów, ale z całą pewnością źle bym się w nich czuła ;)
          Czyli rozumiem, że raczej nie ma co liczyć na jakiś magiczny specyfik, powiedzmy w sprayu, który po 30s naprawi mi bluzki? Niech to w końcu ktoś wynajdzie! ;)
          • yaga7 Re: Dzianina z dziurkami :< 22.09.14, 21:04
            Rany, skąd ludziom na hasło ciuchy domowe zawsze przychodzą na myśl poplamione i rozciągnięte dresy?

            Ja w każdym razie bym po prostu nie łaziła po domu w ciuchach, których mi szkoda na zniszczenie przy kotach. Proste. A gdybym była taka wrażliwa, to pewnie nie miałabym kotów ;)
            • madzioreck Re: Dzianina z dziurkami :< 23.09.14, 15:24
              Też nie wiem ;) Jak żyję, w życiu w dresie, tym bardziej rozwleczonym i poplamionycm, po domu nie chodziłam ;)
              Ja też mam zestaw domowych ciuchów, nad którymi nie będę rozpaczać, jak mi zwierzęta zniszczą, bo też łażą po mnie bez przerwy, wspinają się, a czasem i zęby wbiją ;)
            • neiti89 Re: Dzianina z dziurkami :< 23.09.14, 16:05
              Ale ja nie mam ciuchów, których mi nie szkoda zniszczyć, naprawdę ;)
              Może jedna awaryjna bluzka, którą zakładam do ciężkich prac ogrodowych i wstydziłabym się sąsiadowi drzwi w takiej otworzyć, jakby wpadł zapytać o cukier ;)
              A kota się nie pozbędę... No cudowna mameja <3 Miałam w życiu już kota, którego starałam się "zgubić" przy każdej możliwej okazji, ale ten okaz jest naprawdę doskonały... :) Będę musiała go grzecznie prosić, czy jest w stanie rozważyć w swoim kocim majestacie nie włażenie mi na brzuch/kolana. A nuż wysłucha prośby za miskę szamy ;)
              • neiti89 Re: Dzianina z dziurkami :< 23.09.14, 16:06
                poza tym, to jest temat jak uratować już wydziurawioną bluzkę, a nie co robić, by dziur uniknąć (bo na to metodę znam, 100% skuteczności - nie nosić :P).
                • madzioreck Re: Dzianina z dziurkami :< 23.09.14, 16:37
                  No też dostałaś odpowiedź, zaszyć dziury nitką z rajstop. Cudownych metod na dziury niestety nie ma. Artystyczne cerowanie też Cię raczej nie urządzi nie wiem, czy wykonuje się je na dzianinie i czy nie przekracza kosztu nowej bluzki.
              • teresa104 Ja bym chciała jednak podrążyć zagadnienie 23.09.14, 17:30
                kto w czym chodzi po domu. Myślę, że może być tak samo emocjonujące jak to, co ile dni kto zmienia ręczniki, czy też kiedy bierze prysznic i czemu nie rano. Dziewczyny, nie rezygnujmy.
                Niech się kto przyzna, że chodzi po domu w dresie, na który nawet koty i szczury brzydzą się sikać:)
                • fanaberia.fanaberia Zgłosiłabym się 23.09.14, 17:56
                  Bo jako żywo żaden kot mi nigdy nie nasikał na dres, nawet na ten niedzielny, z czterema paskami, ale obawiam się, że w związku z dowciapem o "gubieniu" zwierząt w dążeniu do wejścia w posiadanie "okazu doskonałego" mogą mi się wyrwać słowa, na oglądanie których ócz zgromadzonych tu dam nie chciałabym narażać. Napiszę zatem tylko: TU BYŁEM. ZIUTEK.
                  • teresa104 Re: Zgłosiłabym się 23.09.14, 18:30
                    A ja chciałam mieć gdzie wyznać, że po domu chodzę w sukienkach, co to niejedna w teatrze nie ma takiej, stąd naleganie.

                    To z gubieniem kota to na pewno hiperbola była.

                    A jak Twoja jaskinia zimowa szydełkowa?
                    • fanaberia.fanaberia Re: Zgłosiłabym się 23.09.14, 19:05
                      teresa104 napisała:

                      > A ja chciałam mieć gdzie wyznać, że po domu chodzę w sukienkach, co to niejedna
                      > w teatrze nie ma takiej, stąd naleganie.

                      Mówi się "po rezydencji", po domu to plebsy w dresach pomykają ;)


                      > A jak Twoja jaskinia zimowa szydełkowa?

                      Hehe. Surowiec zakupion. (Razem z pudłem innych absolutnie niezbędnych wełen, bo jakoś w tamtym czasie odkryłam to - zarówno metodę dziergania, jak i estońskie wełny - i ogarnął mnie małpi rozum. A teraz dumam, jak to ukąsić :)) Delfin natomiast taki mięciutki się okazał, że na jaskinię chyba się nie nada, już się pogodziłam z tym, że raczej kocik powstanie ;) Jak się uda, to kieszeń mu wkomponuję, będzie kocik z autoprzykrywaczem.
                      • teresa104 Re: Zgłosiłabym się 23.09.14, 19:24
                        Kliknęłam duszy swej na pohybel. Ogromna ilość wełen. Ja teraz przymierzam się do dwóch robót, nie kocich, przy czym jedną zwalę na matkę. Otóż płaszczo-sweter (ściśle i na sztywno robiony, do kolan - matka) i reglan z golfem taki do pępka, ocieplacz góry ciała i optyczny wydłużacz nóg (ja). W sklepie brałam pod uwagę dwie wełny (jednej potrzebuję ponad kilogram, nie było, nie kupiłam nic, czekam na dostawę), teraz mam oczopląs od obfitości. Coś doradzisz mi na ten płaszcz? Bo te nazwy mi nic nie mówią. Ma być zwierzęca sierść i nie znoszę cieniowanych, w sensie wielobarwnych, włóczek.
                        • fanaberia.fanaberia Re: Zgłosiłabym się 23.09.14, 20:15
                          teresa104 napisała:

                          > Kliknęłam duszy swej na pohybel.

                          To samo miałam, jak tam trafiłam po materiał jaskiniowy :)


                          > teraz mam oczopląs od obfitości. Coś doradzisz mi na ten płaszcz?
                          > Bo te nazwy mi nic nie mówią. Ma być zwierzęca sierść

                          Nazwy dla mnie też są egzotyczne, przy jaskini miałam kryterium grubości i sklep "kupił" mnie stosowną wyszukiwarką. A później poszłam na żywioł i nakupiłam dokładnie tego, czego nie chcesz (i czego też do wtedy wydawało mi się, że nie lubię), czyli cienkiego, kudłatego i wielobarwnego. Mam taką (acz te są też jednokolorowe), taką i taką. Teraz widzę, że angorowe bez "BD" w nazwie też są jednobarwne. Ja jednak zapałałam chęcią dziergania kwadratów.

                          Z tego, co mam w domu, moim zdaniem każde nadaje się na ocieplacz, a żadne na płaszcz. Najmilsze w dotyku jest to z przewagą niesierściowego akrylu, najbardziej drapie czysta wełna (ale ja lubię drapiące).

                          Generalnie wierzę w merynosy, więc zajrzałam, co tam mają, znalazłam to i teraz chcę dwa swetry - brązowy i beżowy (nie może być jeden dwubarwny). Tylko że ja, kurde, całkiem nie noszę swetrów. Dość grube to jednak jest, w Twoim przypadku może się okazać, że wersja od Diora miała płaszcz byłaby bardziej ekonomiczna ;) No ale możesz uznać, że klątwę e-dziewiarkową przerzuciłaś z powrotem na mnie :) Z czystej ludzkiej złośliwości nadmienię za to, że przy pierwszej wizycie na parę godzin przepadłam w tamtejszej w galerii wyrobów ;)


                          > i nie znoszę cieniowanych, w sensie wielobarwnych, włóczek.

                          Całkiem jak ja, dopóki nie odkryłam entrelaka. I bardzo prawdopodobne, że pierwsze próby przywrócą mi pierwotne uczucia ;)
                          • izas55 Re: Zgłosiłabym się 24.09.14, 10:15
                            Ja e-dziewiarkę odkryłam jakiś czas temu ..... Teraz mam wielkie pudło włóczek, a wszyscy znajomi chyba dostaną szale na gwiazdkę. W planach swetry.
                            Czy was robienie na drutach też tak niesamowicie uspokaja?
                            • teresa104 Re: Zgłosiłabym się 24.09.14, 11:07
                              Tak, robienie na drutach uspokaja. Zauważyłam, że mnie osadza na miejscu. Bo mam tak, że jedna czynność mi nie wystarcza, nie mogę na przykład tylko oglądać telewizji, albo tylko prasować, muszę przynajmniej mieć nastawioną pralkę i czekać aż się odwiruje, wywieszać, coś gotować, albo szmatką meble i półki wycieram, albo gazetę biorę do czytania jednoczesnego z oglądaniem /gotowaniem /prasowaniem /... No świr, chociaż nie zawsze tak miałam, coś mi się w głowie popsuło. Z drutami przynajmniej nie biegam. Ba, umiem zająć się tylko drutami, niewiele znam tak absorbujących czynności (w tej chwili przypominam sobie dwie). No i wielka radość jest, kiedy uda się zrobić coś ładnego, da się to nosić, albo ktoś inny nosi i chwali.
                              • neiti89 Re: Zgłosiłabym się 24.09.14, 16:35
                                Ej, ja Was absolutnie poważnie (bez hiperboli, paraboli ani niczego innego zdrożnego) za te takie offtopy uwielbiam.... ;)
                                No nic, skoro mam bluzkę z dziurką, to MAM w końcu w czym chodzić po domu, czego sercu memu żal nie będzie, jak się sierść przypałęta i pocznie wyrażać swoją mruczącą miłość do mojego brzucha ;)
                            • fanaberia.fanaberia Re: Zgłosiłabym się 25.09.14, 09:31
                              izas55 napisała:

                              > Czy was robienie na drutach też tak niesamowicie uspokaja?

                              I tak, i nie. Całe swoje rękodziełanie zwykle nazywam "terapią zajęciową", ale jak któryś rodzaj chwilowo staje się ulubionym, to spokój raczej mi odbiera, bo nie usiedzę dopóty, dopóki nie uwiję następnego potworka z miedzianego drutu ;)
                • neiti89 Re: Ja bym chciała jednak podrążyć zagadnienie 24.09.14, 16:45
                  Przyznam, choć słoma mi z butów wylezie, iż prysznic biorę jeno raz dziennie (poza ekstremalnymi przypadkami utaplania się w czymś lub też odwalenia ciężkiej roboty fizycznej). Wieczorem. Moja dusza utracona. Dlaczego nie rano? Bo rano każda minuta snu jest na wagę złota, zwłaszcza zimą, gdy wystawienie za pierzynę choćby palca u stopy powoduje zamarznięcie całej kończyny. Plus, nie mogę sobie pozwolić na mycie moich włosów od rana - samo mycie to minut ze 20, do tego suszenie kolejne 30 i nagle roztacza się przede mną wizja wstawania o jakiejś pogańskiej godzinie typu 5:00...
                  A po prysznicu wycieram się w ręcznik, który zmieniam, gdy akurat go zmieniam. Nie mam kalendarza w łazience z zaznaczonymi Dniami Zmiany Ręcznika, jak widzę/czuję, że ręcznik gorzej schnie, ma jakąś malowniczą plamie po substancji makijażotwórczej albo jakiś taki mniej miękki się zrobił, to wymieniam. Nie wcześniej, nie później.
                  Ech.
                  Jak na spowiedzi.
                • slotna Re: Ja bym chciała jednak podrążyć zagadnienie 29.09.14, 23:03
                  Chodze w dresach (w sensie spodniach i losowo dobranych t-shirtach, czesto nie moich, faceta sa wieksze wiec przytulniejsze), reczniki zmieniam jak sie zrobia nieswieze, z przykroscia biore prysznic rano oprocz tego wieczorem. Z przykroscia, bo mi sie nie chce, ale zle sie czuje jak nie wezme. Kiedys sie czulam ok.
    • indigo-rose Re: Dzianina z dziurkami :< 22.09.14, 13:51
      A ja mam podobny problem, w dwóch bluzkach po kilka małych dziurek nie wiem skąd :/
      Nie mam żadnego zwierzaka, więc chyba to nie to...
      • anka-ania Re: Dzianina z dziurkami :< 22.09.14, 14:28
        Ja zrobiłam sobie dziurki w kilku bluzkach metalową sprzączką od paska.
      • kk345 Re: Dzianina z dziurkami :< 22.09.14, 21:41
        > Nie mam żadnego zwierzaka, więc chyba to nie to...
        A mole odzieżowe? :D
        • yaga7 Re: Dzianina z dziurkami :< 22.09.14, 21:47
          U mnie mole jedzą tylko wełnę, nie rzucają się nigdy na bawełnę, wiskozę czy inne.

          Ja jeszcze bym stawiała, niestety, na kiepskie materiały - w sensie zbyt cienkie może?
          • kk345 Re: Dzianina z dziurkami :< 23.09.14, 23:45
            Jakież wytworne zwierzątka:)
          • indigo-rose Re: Dzianina z dziurkami :< 29.09.14, 22:08
            Wiskoza chyba? Może cienkie, ale nie kiepskie, wszystkie te bluzki są z jednej firmy, co dobre rzeczy szyje.
            I co do pytania poniżej - tak, u mnie dziurki wypadają nad pępkiem, nie mam tam sprzączek, torby nie haczą, nic... Jedyne dwie myśli to pralka (ale 3 bluzki w tym samym miejscu?) albo cholerne mole.
    • urkye Re: Dzianina z dziurkami :< 22.09.14, 15:30
      mi pralka dziurawiła ubrania na potęgę. W losowych miejscach - czasem blisko szwu, wtedy można naprawić, a czasem na środku i ciężko odratować taki ciuch :( Dziurawe skarpetki i majtki były na porządku dziennym. Raz pralka tak zaszalała, że wyrwała mi kawał materiału z nowiutkiej bluzki, którą miałam na sobie raz. Pralka poszła do reklamacji, mamy wymieniony cały bęben i jak na razie jest OK. Najprawdopodobniej problemem była duża szpara między bębnem a tym takim gumowym fartuchem - tam się wciągały ubrania.
    • virgaaurea Re: Dzianina z dziurkami :< 23.09.14, 15:09
      neiti, u mnie to wyglada tak:
      - ze zwierzakami (psy i koty) mam kontaktu sporo, bardzo sporadycznie sie zdarza zniszczony ciuch, naprawde bardzo rzadko (jesli juz, to raczej rajstopy:/ i moja mata do cwiczen://)

      - male dziurki w bawelnie (glownie w takich bazowych, bawelnianych podkoszulkach mojego m., co to i pod sweter, i pod marynarke itd.) jak sie zrobia (w roznych miejscach, nie ma reguly, czy blisko szwu, czy nie) to znaczy, ze podkoszulek juz swoje przezyl i trzeba go przerobic na szmatki; po prostu oslabiony material, jakas nitka puscila i tyle; nie zaszywam, wywalam, albo robie jednorazowe szmatki do kurzu (mam identycznie jak Ty, zauwazam takie rzeczy i przeszkadzaloby mi to)

      O dziwo mam wrazenie, ze to bardziej sie robi ze starosci materialu, niz z czestego noszenia, kiedys kupilismy chyba 8 identycznych tshirtow, tyle ze w roznych kolorach i one sie mniej wiecej w tym samym czasie zaczely dziurawic (z dokladnoscia do pol roku), mimo ze 2 byly ulubione i noszone o wiele czesciej niz reszta. Same tshirty byly swietne, bylam bardzo zadowolona z jakosci, te dziurki pojawily sie po 7-8 latach - koszulki do tego czasu byly super, nic sie nie powykrzywialo, nie zdeformowalo, nawet kolory jakos ladnie sie trzymaly, stad moje wnioski, ze sie po prostu zuzyly i trzeba bylo kupic nowe.

      Widzialam wprawdzie jedna osobe, ktora potrafila pieknie recznie zaszyc kazda dziurke (nawet w rajstopie:O) nitka wyciagnieta wlasnie z rajstopy i ponczochy i naprawde nie bylo tego widac, wprawdzie to nie na moje nerwy:D ale teoretcyznie sie da, jesli to jakis Twoj ulubiony ciuch i za wszelka cene chcesz go odratowac. Popytalabym jakas mila starsza pania, szansa, ze one jeszcze pamietaja, jak sie takie rzeczy robi chyba jest najwieksza.
      • madzioreck Re: Dzianina z dziurkami :< 23.09.14, 15:27
        > Widzialam wprawdzie jedna osobe, ktora potrafila pieknie recznie zaszyc kazda d
        > ziurke (nawet w rajstopie:O)

        Moja mama i siostra potrafią "zarobić" oczko w rajstopie, był kiedys w domu taki dinks do tego, też bez śladu :)
    • teresa104 Jeszcze może być tak 23.09.14, 17:40
      że te bluzki są z wiskozy (nie wiem, czy są, nic mi nazwy nie mówią), a wiskoza na mokro jest krucha, łatwa do rozerwania. I, kiedy taka bluzka prana jest zbyt energicznie, powstają w niej mikrouszkodzenia, z czasem zamieniające się w dziurkę.
      Może kota należy wybielić. Nie wiem, czy, jeśli nie po drodze Ci z nitką i igłą, dobrą radą będzie naszycie jakiejś aplikacji, tym bardziej, że pięć lat prawdopodobnie masz już skończone.

      I odrobina refleksji przy wtorku: Mój dziadek mawiał "dziura przypadkowa, łata urzędowa". Wykładnia tego powiedzenia jest taka, że dziura może przytrafić się najlepszemu, z dziurą można chodzić, z łatą zaś wstyd, albowiem połatany chodzi dziad. Możesz zrobić z tą ludową mądrością, co sobie życzysz.
    • mistmist Re: Dzianina z dziurkami :< 24.09.14, 00:56
      Kupiłam w pasmanterii "łatę" (prostokątny kawałek cienkiego materiału, także łaty to niekoniecznie sztywne szmatki) do przyklejania na ciepło w kolorze dopasowanym do ulubionej bluzki (z bawełny). Odkroiłam nieduży kawałeczek, przyprasowałam od spodu. Nic nie widać, pierze się dobrze, dziurka się nie powiększa. Przy czym u mnie była mikra, zrobiłam to po to, żeby się nie powiększyła.
    • yaal Re: Dzianina z dziurkami :< 26.09.14, 01:14
      Czy te dziurki znajdują się przypadkiem w okolicach pępka?
      Znajduję ten typ raczej losowo, pasków nie noszę, koty udeptują popiersie, a nie brzuch, pralka mało żarłoczna (nawet skarpetek nie zjada). W głowę zachodzę, skąd się biorą, wciąż nie udało mi się znaleźć okoliczności, która by łączyła przypadki...

      Takie w okolicach szwu to zwykle wina minimalnie za twardej albo za mocno naciągniętej nitki szwu, która w kolejnych praniach naciąga i w końcu przecina dzianinę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka