miss-alchemist
17.01.16, 15:38
Piszę bardziej żeby się wyżalić, niż żeby dostać jakąś radę, ale nie pogardzę ;)
Od pewnego czasu (dwa lata?) próbujemy z lubym kupić mieszkanie. Raczej rynek wtórny (ceny i lokalizacje), nie szukamy niby czegoś wyjątkowego, ale jakoś nic nam się trafić nie może. Nie dość, że na wszystkich serwisach ogłoszeniowych 90% ogłoszeń to agencje, to jeszcze nikt tych serwisów nie sprząta i trzeba się przekopywać przez jakieś nieaktualne starocie ;). Chyba jeszcze też nie mieliśmy tak, żeby mieszkanie na żywo podobało nam się tam samo jak na zdjęciach.
Ostatnio oglądaliśmy mieszkanie prawie idealne. Trochę do odświeżenia, ze dwie większe naprawy (tzn niewymienione drzwi wewnętrzne + pęknięcie na suficie, wynikające najpewniej z łączenia płyt), fajna lokalizacja i fajny rozkład mieszkania, za to cena, za przeproszeniem, z d**y. Nie wiem, czy ceny ostatnio tak wzrosły ogólnie, czy w tym mieszkaniu jest szkatułka ze złotem, że jest wyraźnie droższe, niż podobne w okolicy ;).
Albo inne, które oglądaliśmy. Na zdjęciach wszystko ładnie, pięknie, mieszkanie opisane, że nie wymaga nakładów finansowych. A jak pojechaliśmy na miejsce, to okazuje się, że mieszkanie niewymagające nakładów finansowych nie ma zrobionej elektryki (a to akurat wymaga remontu totalnego) i pani pośrednik bardzo zaskoczona faktem, że ktoś może nie chcieć oryginalnej elektryki z wielkiej płyty ;). No może rzeczywiście ludzie ściemniają w ogłoszeniach, bo inaczej nikt nie chce mieszkań oglądać.
Jeszcze z pół roku temu było też sporo ogłoszen z mieszkaniami do remontu z niską ceną, teraz prawie w ogóle tego nie ma.
Mam nawet taką desperacką wizję, żeby wybrać się na osiedla, które mnie interesują i porozklejać ogłoszenia typu "kupię tu mieszkanie".
Czy styczeń jest aż tak złym miesiącem na szukanie mieszkania? A może ceny jakoś poszły w górę i nie ogarnęliśmy kiedy? ;) Teraz jeszcze do tego kredyty hipoteczne drożeją :(. I jakoś tak mnie wkurza, że teraz w końcu się zebraliśmy i zaczęliśmy szukać bardziej na poważnie, a tu taka bida.
No to sobie pomarudziłam ;)