Synestezja :)

08.12.08, 22:37
Zapraszam :)
    • madzioreck Re: Synestezja :) 08.12.08, 22:39
      Ja się krzywię na liczbę 8 - do cyferki nic nie ma, ale 8 jest czarnym
      sześcianem, a czarny sześcian pachnie cynamonowo. Błeee.
      • m.arta.m Re: Synestezja :) 09.12.08, 15:42
        a dziewiątka ma kolor pomarańczowy! :)
    • madzioreck By pierwszalitera - przeklejony 08.12.08, 22:41
      jestem jeszcze synestetyczką. To takie zajwisko zmysłowych skojarzeń. U mnie
      każda litera i każda cyfra ma specyficzny, niezmieniający się od dzieciństwa
      kolor. W ten sposób widzę barwne słowa. Każde imię na przykład ma u mnie swój
      kolor. Mój mąż jest czerwony jak mak polny, a ja jestem w kolorze ochry. ;-)
      Niektóre muzyczne tony i zapachy widzę też w kolorach. To podobno takie
      pomieszanie impulsów w mózgu. Jakaś tam część populacji tak ma.
    • madzioreck by siamese67 - przeklejone 08.12.08, 22:42
      hihi.... wiem co to synestezja, też mam - tylko nie aż tak. Bez zastanowienia
      powiem, że u mnie od zawsze A jest czerwone, O karminowe, K ciemnozielone, Y
      jasna zieleń prawie jak groszek z puszki (ale taki młody),7 ma taki sam kolor
      jak K, 3 coś pomiędzy odcieniami dla A i O, 6 fioletowośliwkowa, a 9
      brązowo-śliwkowa. Inne cyfry nie są tak wyraziste, muszę nad nimi pomyśleć, ale
      zero jest bezbarwne, przezroczyste, 4 jest dość ciemno niebieska, 8 granatowa, 2
      jasnobłękitna, 5 jakaś taka między sjeną paloną a jasnym brązem. Małe litery
      chyba nie mają koloru...
      Wszystkie numery telefonów zapamiętuję dzięki temu...
      • daslicht Re: by siamese67 - przeklejone 08.12.08, 23:29
        Siamese i co, widzisz wtedy numer telefonu jako takie pudełko z
        farbkami w różnej kombinacji?

        Ja numery zapamiętuję wg zależności cyfr albo ich symetrii :)
        • siamese67 Re: by siamese67 - przeklejone 08.12.08, 23:40
          Niekoniecznie, to chyba nie jest aż tak. To jest jakieś takie ogólne wrażenie, bardziej może jak poukładane kredki w pudełku jedna obok drugiej. Tak, na pewno jak drewniane kredki. Poza tym tylko niektóre litery i cyfry mają bardzo wyraźny kolor. Więc zapamiętuję to, co ma kombinację 3 i 7, bo to najbardziej wyraziste i bezdyskusyjne odcienie. Moje ulubione cyfry, raczej 73 niż 37. Ciemna, głęboka zieleń i piękna czerwień. W tej kolejności.
          A jak z kolorami nie wypali, to dopiero wtedy po prostu uczę się numeru na pamięc ;-)
        • kuraiko Re: by siamese67 - przeklejone 08.12.08, 23:47
          eee, ja numery po prostu zapamiętuję ;) albo palce same pamiętają
          jak się ułożyć na klawiaturze i jak zapomnę, to pozwalam palcom
          działać. kiedyś znajomy nie wierzył, że pamiętam numer swojej karty
          bibliotecznej (10-cyfrowy). peselu też nie umiem powiedzieć inaczej
          niż (inne cyferki, ale chodzi o metodę) osiem-pięć/zero-pięć/dwa-
          cztery/dziewięć-dwa/pięć-trzy-osiem jak ktoś wymienia mój pesel i
          mówi osiemset pięćdziesiąt itd to się od razu gubię. tak samo jak
          zamiast nr stacjonarny w formie 862-11-45 to mówią osiemdziesiąt
          sześć-211-145 to ja nie potrafię załapać ;)
          • daslicht Re: by siamese67 - przeklejone 08.12.08, 23:54
            85052492538
            Kuraiko, to ty facet jesteś? ^^
            • siamese67 Re: by siamese67 - przeklejone 08.12.08, 23:58
              czemu facet? przeciez napisała, że w peselu ma inne literki...
              • siamese67 Re: by siamese67 - przeklejone 08.12.08, 23:58
                znaczy cyferki...
                • daslicht Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 00:05
                  Oj, nie zauważyłam, za bardzo się dzis zdenerwowałam :)

                  Ale taki pesel ma męską końcówkę, jak by nie patrzeć :)
                  • kuraiko Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 00:13
                    to pesele facetów się kończą parzyście? xD
                    • madzioreck Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 00:14
                      Tak :)
                      • siamese67 Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 00:19
                        Dziwne, ja mam końcówkę PESELu 04224 - same niebiesko-błękitne kolorki, btw.
                        • madzioreck Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 00:21
                          No taka przynajmniej jest teoria, ale np. mój tata ma nieparzystą końcówkę..
                        • the_mariska Naprawdę niebiesko-błękitne!! :) n/t 09.12.08, 00:47

                        • pierwszalitera Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 01:00
                          siamese67 napisała:

                          > Dziwne, ja mam końcówkę PESELu 04224 - same niebiesko-błękitne kolorki, btw.

                          Nie, nie, dwójki są bladoróżowe, a czwórki intensywnie pomarańczowe, a to mleczno-białe zero na początku trochą rozmywa ogólny efekt. Ale bardzo ładny numerek, takie lubię, bo parzyste liczby są zdecydownie okrągłe i miękkie. Najpiękniejszą cyfrą jest jednak u mnie szóstka. W kolorze krwi i idealnie okrągła. ;-)))
                          • daslicht Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 01:03
                            A moje cyferki w tendencji spadkowej 543 jak się podobają? ^^
                            • siamese67 Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 01:23
                              No nijak nie pasują do siebie, jakby było 743, to ok, rozumiem ten układ. Ale nie z piątką. Piątka tak się tam "gryzie" z pozostałymi...
                          • siamese67 kolorowe cyferki 09.12.08, 01:04
                            no, ślicznie - tylko zupełnie inaczej, jedynie zero mi pasuje w (bardzo) ogólnym zarysie. Ale bardzo przepraszam, szósteczka jest owalna, śliwkowa i zdania nie zmienię. Okrągła jest krwistoczerwona trójka. Krew tętnicza ;-)
                        • elrosa Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 16:27
                          a nie na odwrót? ja mam na końcu 12840 ;p
                      • lawendowata Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 00:26
                        Jakaś urban legend, ja mam 6 na końcu ;)

                        ja nie widzę kolorowych literek, zostają mi kolorowe, intensywne sny na osłodę ;)
                        • lawendowata Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 00:28
                          w sumie to widzę fantastyczne kolory w pewnych... sytuacjach, ale mi wstyd tak
                          pisać publicznie :D
                          • siamese67 Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 00:31
                            domyślam się chyba ;-)
                    • daslicht Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 00:28
                      PRZEDostatnia! Parzysta cyfra to kobieta, nieparzysta facet!
                      • lawendowata Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 00:32
                        Rarara. Przedostatnia też jest parzysta i co? :D
                        • lawendowata Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 00:32
                          Ojeny nie doczytałam. :D
                      • klymenystra Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 08:50
                        Ja mam O :) Zero jest biale i pachnie jak mleko. I takoz smakuje.
            • kuraiko Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 00:05
              hehe wymyślone cyferki, nie wiedziałam, że facetów jakoś się
              oznacza ;)
          • turzyca Re: by siamese67 - przeklejone 09.12.08, 11:19
            > eee, ja numery po prostu zapamiętuję ;) (...) peselu też nie umiem powiedzieć
            inaczej
            > niż (inne cyferki, ale chodzi o metodę) osiem-pięć/zero-pięć/dwa-
            > cztery/dziewięć-dwa/pięć-trzy-osiem jak ktoś wymienia mój pesel i
            > mówi osiemset pięćdziesiąt itd to się od razu gubię.

            Ja mam cos w tym stylu. Otoz wszelkie dlugie ciagi liczbowe dziele wg mojego
            wlasnego klucza na podciagi. Do niektorych zestawien cyfr mam stosunek
            emocjonalny, zazwyczaj zupelnie nieuzasadniony, wiec np ciag cyfr zawierajacy te
            zestawy bedzie podzielony tak, zeby zestawy byly zestawami. I co z tego, ze
            innych to dziwi. Do tego dzielenie zalezy od jezyka, do niektorych kombinacji
            trace uczucie, jak sa mowione w innym jezyku, i to czasem sprawia klopoty - np.
            numeru mojej niemieckiej komorki przez przypadek nauczylam sie po polsku i umarl
            w butach podanie jej po niemiecku to jest droga przez meke, zawsze musze
            sprawdzic wlasnymi oczami, czy ktos sobie dobrze zapisal, bo nie wiem, czy ja
            dobrze podyktowalam. Za to podanie niemieckiego adresu po polsku tez wymaga
            dluzszej chwili zastanowienia, pod jakim to ja numerem mieszkam. Bo to akurat
            liczba, do ktorej po polsku nie mam zadnych uczuc. Jakbysmy mieszkali w
            sasiednim domu to bym nie miala tego problemu.
    • madzioreck by pierwszalitera - przeklejone 08.12.08, 22:43
      No to się cieszę, że jest nas więcej. :-D U mnie A jest też czerwone. :-) Ale
      podobno u każdego jest inaczej i nie ma wspólnego kodu dla wszystkich
      synestetyków. Ja zapamiętuję nazwiska na kolorowo. Jak widzę jakąś babę, to
      wiem, że jest brązowa i wtedy jej nazwisko zaczyna się zwykle na G. Kolory mają
      u mnie też kształt i namacalną nawierzchnię. Niebieski jest jak metalowy
      kwadrat, czerwony ruchliwymi filcowymi krążkami, brązowy ma konsystencję gęstej
      cieczy, a czarny jak gładkim, monolitycznym prostokątem. Kształt mają też
      zapachy i smaki, jak mówię, że jakieś perfumy pachną jak nierzyjemne, kłujące
      trójkąty, to mój TŻ tarza się ze śmiechu. A tak w sumie, to moja synestezja nie
      pomaga mi w niczym, czasem nawet przeszkadza, bo niekiedy drażni mnie coś bez
      logicznego wytłumaczenia, a po zastanowieniu wiem, że to coś ma nieprzyjemny u
      mnie kolor, albo nieprzyjemnie się tego (w głowie) dotyka. ;-)
      • daslicht Re: by pierwszalitera - przeklejone 08.12.08, 22:48
        Ehehehehe, jestem brązową babą! :))))


        Nie myślę w kolorach, więc sobie stąd idę, chyba że hex też się
        liczy ;) a co do pachniuchów, to przed chwilą powiedziałam avonowej
        akwizytorce, że perfumy śmierdzą jak pot spod pach - to też się
        jakoś nazywa, takie porównywanie do czegoś? Bo o kolorach też
        mówię: "...i miało kolor... ooo, jak ten wazonik! Albo jak dół
        wagonów skmek!"
        • kuraiko Re: by pierwszalitera - przeklejone 08.12.08, 23:06
          hmm a niektórzy ludzie podobno mają czarno-białe sny.
          ja za to pamiętam zapachy, potrafię sobie czasem przypomnieć, albo
          poczuję coś i wiem, że kiedyś dawno czułam taki zapach i usiłuję
          sobie przypomnieć co to. dzisiaj nawet śnił mi się pewien zapach,
          ale nie powiem jaki, bo to dość drastyczne ;)
      • agola Re: by pierwszalitera - przeklejone 07.02.09, 23:59
        Dobry wieczór.Mam na imię Dorota.Moja
        przyjaciółka.synestetyczka,AGNIESZKA.Od zawsze fascynuje mnie ta jej
        cecha.Po pierwsze-nie wiedziałam o niej, dopóki Jej nie
        poznałam,poza tym jest niezwykła,nieprzeciętnie inteligentna i
        wkurza mnie, że nie chce się nic dowiedzieć na temat podobnych Jej
        popaprańców.Szukam kontaktu z Wami.D-podobno jestem
        zielonkawa..CHOLERA....
        • pierwszalitera Re: by pierwszalitera - przeklejone 08.02.09, 01:33
          agola napisała:

          .Szukam kontaktu z Wami.D-podobno jestem
          > zielonkawa..CHOLERA..

          Pewno taki kontakt wiele ci i tak nie da, bo jak czytałaś nasz wątek, to powinnaś się zorientować, że u każdej z nas ta właściwość jest bardzo indywidualna i trudno o wspólne postrzeganie świata. Istnieje jednak literatura na ten temat. Poszukaj w necie. I pewnie portale syntestezji też gdzieś są. My sobie tu tylko luźno rozmawiamy o naszych wariactwach. :-)
        • maith Dorota jako imię? 08.02.09, 05:30
          Ja je widzę w żółtopomarańczowym ;) A Agnieszkę w niebieskim, w zasadzie
          wchodzącym w granat.
          Raczej Ci nie pomożemy. No chyba, że chciałybyście sobie zmienić biustonosze na
          precyzyjnie dopasowane. Wtedy możemy Was odesłać do naszego wątku rozmiarowego.
          Jako inteligentne kobiety nie dajemy sobie wciskać żadnego 75B, to tyle :)
          • klymenystra Re: Dorota jako imię? 08.02.09, 12:15
            A dla mnie Dorota jest soczyscie czerwona z jakimis zoltymi elementami ;)
    • kuraiko Re: Synestezja :) 08.12.08, 22:48
      ej, jesteście genialne O___o
      • madzioreck Czemu? n/t 08.12.08, 22:51

        • kuraiko Re: Czemu? n/t 08.12.08, 23:03
          po pierwsze o takim czymś nie słyszałam (no dobra, niewidoma
          dziewczyna z "Osady" wyczuwała kolory różnych osób, ale to film) i
          to brzmi tak ciekawie. jakbyście miały jakieś obszary mózgu
          uaktywnione, które nie są u większości ludzi aktywne :)
          • turzyca Re: Czemu? n/t 09.12.08, 11:26
            Nie czytalo sie uwaznie podrecznika do polskiego. ;P Przy poezji XIX wieku jest
            to pojecie, bo Baudelaire byl synestetykiem i jego wiersze sa mocno przesycone
            takim odczuwaniem swiata. Zreszta nie tylko jego, ale on zaczal pewien trend. :)

            I z tego, co wiem, to raczej chodzi o polaczenie pewnych obszarow, ktore
            normalnie sa separowane.



            Ja bym chciala raz w zyciu poczuc sie jak genialny muzyk-synestetyk, ktory nie
            tylko slyszy wiecej dzwiekow niz ja, ale jeszcze je widzi. Takie wielobarwne
            polacie, a moze struktury rozposcierajace sie przed oczami, podczas sluchania
            jakiegos pieknego koncertu...
            Szkoda, ze nie mozemy jeszcze "pozyczac" sobie uczuc.
            • pierwszalitera Re: Czemu? n/t 09.12.08, 13:38
              turzyca napisała:

              > Nie czytalo sie uwaznie podrecznika do polskiego. ;P Przy poezji XIX wieku jest
              > to pojecie, bo Baudelaire byl synestetykiem i jego wiersze sa mocno przesycone
              > takim odczuwaniem swiata. Zreszta nie tylko jego, ale on zaczal pewien trend. :
              > )
              Z ten trendem to prawda. W poezji używa się często senestetycznych określeń, na przykład: srebrzyste dzwonki, słodki zapach, jasny głos itp. Większość tych określeń jest zrozumiała też dla niesynestetyków, a typowy synestetyk ma niekoniecznie identyczne powiązania. Synestezja jest bowiem bardzo indywidualna, nie ma wiele wspólności wrażeń. Podobno postrzeganie samogłosek przy literowo kolorowej synestezji obraca się u wielu w podobnej gamie kolorów, ale nie wiadomo, czy to wspólny kod, czy tylko zbieg okoliczności. Nie ma jeszcze dostatecznej ilości badań na ten temat. Gdzieś nawet czytałam, że najprawdopodobniej wszystkie niemowlęta tak mają, a z czasem zmieniają się struktury w mózgu i umiejętność zanika. Bo w zasadzie to rzecz zupełnie niepotrzebna i jakby nawet zbędna rozrzutność zmysłowo-kognitywnych zasobów. Ja w każdym razie nie ma specjalnie romantycznego podejścia do moich synestezji. ;-)
            • klymenystra Re: Czemu? n/t 09.12.08, 16:39
              Tak naprawde to u Baudelaire'a tej synestezji wiele nie ma, glownie jest w
              poematach proza - de facto Rimbaud w wierszu "Voyelles" zdefiniowal o co chodzi
              :) I to jego sie raczej kojarzy. Chociaz synestezja byla juz u trubadurow, a i
              moge sie zalozyc, ze w antyku tez cos by sie znalazlo.
              • pierwszalitera Re: Czemu? n/t 09.12.08, 16:43
                klymenystra napisała:

                Chociaz synestezja byla juz u trubadurow, a i
                > moge sie zalozyc, ze w antyku tez cos by sie znalazlo.

                Murowanie w każdej epoce, bo przecież sobie tej synestezji nie wymyśliliśmy jako współczesnego środka stylistycznego i zjawisko występowało zapewne też u ludzi pierwotnych.
    • madzioreck Re: Synestezja :) 08.12.08, 22:49
      Nie przyszło mi do głowy zakładać takiego wątku, bo jeszcze nie trafiłam wśród
      znajomych na nikogo, kto by wiedział, co to jest synestezja, i nikt nie ma tak
      jak ja. A tu proszę...
      Kiedy boli mnie głowa, widzę małą, natrętną lampeczkę.
      Dźwięki pianina lub fortepianu to totalna ściana wody.
      • siamese67 Artur Rimbaud - Samogłoski 09.12.08, 00:04
        To mi się przypomniał wiersz, który w liceum mieliśmy na polskim:

        "Samogłoski"

        A czerń, E biel, I czerwień, U zieleń, O błękit,
        Tajony wasz rodowód któregoś dnia ustalę:
        A, czarny i włochaty gorset lśniących wspaniale
        Much, co brzęczą w odorze, cień w zatokę zaszyty;

        E, blask pary, namiotów, lance w lodowej skale,
        Biali królowie, dreszcz pod baldaszkami ukryty;
        I, purpura, krwi struga z ust, pięknych warg rozkwity,
        Kiedy śmieją się w gniewie lub pokutniczym szale;

        U, cykle, opalowagra mórz,spokój pastwiska
        Usiany zwierzętami, spokój, który odciska
        W skórze uczonych czół bruzda alchemii głęboka;

        O, trąba niebiańska, co dziwne świsty kołysze,
        Obszary, gdzie Anioły i Świat prują ciszę:
        - Omego, fioletowy promieniu Jego Oka!

        No i było tak, że jak pani profesor to odczytała, to ludzie nie rozumieli o co chodzi, a ja rozumiałam, tylko się z artystą nie mogłamzgodzić, bo ja to widziałam zupełnie inaczej. A czerń! jaka czerń? To ma być czerwony!!! Popatrzyli na mnie dziwnie...
        • turzyca Pamietam ten wiersz 09.12.08, 11:30
          strasznie fajna dyskusja sie wtedy wywiazala. :) Ale chyba nasza polonistka
          kazala nam wczesniej poczytac o synestezji. ;)
    • siamese67 Re: Synestezja :) 08.12.08, 23:11
      To jeszcze dodam, że moja synestezja, choć skromnie rozwinięta, pozwala mi na oglądanie kół jako twory czerwone, krwistoczerwone, trójkątów jako figury w kolorze ciemnej zieleni (jeśli ktoś pamięta jeszcze kredki Bambino dla dzieci, to właśnie ta ciemna zieleń), kwadraty są niebieskie, taki jakby rozcieńczony błękit pruski, przejrzysty, chociaż nasycony w swoim odcieniu, romby - to morski, ale jakby delikatnie rozbielony. Czarny jest ostry, kolczasty, spiczasty i już. Po prostu kłuje. Brąz i ciepły, śliwkowy, oberżynowy fiolet - znowu okrągły, jak 6 i 9. Zimny fiolet już nie jest okrągły, ale nie wiem jaki jest, raczej kanciasty, ostry.
      Czy to kolory mają swoje zapachy - czy zapachy charakteryzują się kolorem? Nie wiem. Ale jakoś się ze sobą kojarzą. Może najbardziej jedzeniowo, czerwień na pewno jest kwaskowo-owocowa ;-)
      Co do dźwięków, to nie wiem. Ale przez ostatnie miesiące sporo chodzę na koncerty muzyki klasycznej, sporo słucham - i ona też jakoś mi się barwnie kojarzy. Ale tego nie umiem opisać. Jeszcze nie. Kiedyś takich połączeń na pewno nie miałam.
      • kuraiko OT kredki bambino :DDD 08.12.08, 23:15
        kredki bambino jeszcze istnieją, tylko zamiast jednego odcienia
        czerwieni jest róż ;)reszta odcieni w miarę podobna. wiem, bo mam
        oba zestawy, jeden z PRLu, a drugi kupiony jakieś 4 lata temu i
        nadal takie widuję w papierniczym :) najczęściej na pudełku jest
        krówka i np kotek :)
        • siamese67 Re: OT kredki bambino :DDD 08.12.08, 23:27
          Teraz, panie dziejku, to już nie te kredki, co kiedyś. Dawne Bambino były super, o wiele lepsze, niż te chińskie świecowe, co się lepiły do papieru. Nadmienię, że ja swoje pierwsze świecowe chińskie dostałam w 78 roku, jak miałam 11 lat.

          A najlepsze to i tak były kredki drewniane. Miałam takie cudowne, czeskie Koh-i-noor. I jak pięknie pachniały drewnem - chyba cedrowym. Chociaż od dawna nic nie rysuję, to kupuję czasem sobie taki komplecik. Ostatnio ze Słowacji przywiozłam, no nie mogłam się oprzeć... Może jeszcze zacznę rysować?
          • kuraiko Re: OT kredki bambino :DDD 08.12.08, 23:35
            koh-i-noor wymiata :) ja mam pastele suche i kredki akwarelowe
            (prawie nie używane, khem). ołówki też mają super. muszę znaleźć
            Bambino z PRLu i porównać (gdzieś w chaosie pudełeczko zaginęło), w
            każdym razie wizualnie się prawie nie różnią.
            a i tak dla mnie były najlepsze takie kredki woskowe ze słonikiem,
            chińskie, na zdjęciu w pierwszym rządku w środku (ja je chceeee)
            farm4.static.flickr.com/3054/2701193467_63b393b17e.jpg?v=0
            • siamese67 Re: OT kredki bambino :DDD 08.12.08, 23:46
              Łomatko, a ja miałam taką plastelinę z tym kotkiem z durną miną - wujek nam to z Czechosłowacji w czasach Strasznego Kryzysu przywiózł. Papier kolorowy z wiatraczkiem też pamiętam, był matowy, a tem drugi, co spod niego wygląda chyba był lekko nabłyszczany? No i ze środkowego obrazka - te kredki z misiem - wzruszyłam się.
              • kuraiko Re: OT kredki bambino :DDD 08.12.08, 23:51
                taak, to z jakiejś stronce o PRLu, siedzieliśmy z facetem i się
                podniecaliśmy "ooo miałam to, a ja też" XD też miałam plastelinę z
                kotkiem, jak kupiłam jakiś czas temu badziewiastą chińską szminkę to
                jej zapach od razu mi się skojarzył z zapachem tej plasteliny sprzed
                dobrych kilkunastu lat. kredki z misiem to klasyk - empik na iluś
                tam lecie istnienia oferował te kredki, ale po 10zł pudełko i to już
                przecież nie to samo (ich zapach też pamiętam, a i w domu resztki
                gdzieś są). ja miałam papier z jabłkiem i chyba kredki z rybką, ale
                to już pewnie lata 90-te i jakieś badziewne chyba były.

                ups ale się offtop zrobił ;)
          • madzioreck Panie dziejku 09.12.08, 00:02
            Siamese, czytasz może Trencha ?
            • siamese67 Re: Panie dziejku 09.12.08, 00:07
              Nie, oświeć, kto to..
              • madzioreck Re: Panie dziejku 09.12.08, 00:11
                Pisarz od kryminałów, Jonathan Trench, opisuje przygody swoje i przyjaciela
                Patricka, który zawsze mówi "panie dziejku" :)
                • siamese67 Re: Panie dziejku 09.12.08, 00:20
                  e, nie, to Dzidziu Marcin tak mówił...
      • daslicht Re: Synestezja :) 08.12.08, 23:31
        A ja odróżniam zapach wody zimnej od wody gorącej, o!
        • turzyca Re: Synestezja :) 09.12.08, 11:29
          Ale one naprawde roznie pachna. ;)
          • daslicht Re: Synestezja :) 09.12.08, 15:30
            Ale nie wszyscy o tym wiedzą :) Szkło ponoć też nie pachnie :)
          • maith Re: Synestezja :) 08.02.09, 18:57
            Ciepła pachnie bardziej mdło, a zimna tak... szkliście. No, oczywiście ciepła z
            niektórych rur ściąga też mocniej to, co w tych rurach, ale to już inna historia ;)
      • pierwszalitera Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:08
        siamese67 napisała:

        > Co do dźwięków, to nie wiem. Ale przez ostatnie miesiące sporo chodzę na koncer
        > ty muzyki klasycznej, sporo słucham - i ona też jakoś mi się barwnie kojarzy. A
        > le tego nie umiem opisać. Jeszcze nie. Kiedyś takich połączeń na pewno nie miał
        > am.
        >

        Dokładnie. Zapachy i kolory są łatwe, ale dzwięki są trudne do opisania. Chyba dlatego, że melodie są trochę skomplikowane, ale pojedyncze tony są już łatwiejsze. Niższe są czerwone w kierubku brązowego, wyższe fioletowe, aż stają się niebiesko- żółte, aż do białości. I naturalnie im niżej tym bardziej okrągło. ;-)
        • siamese67 Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:58
          Jakby tak muzyki nie rozbierać na tony, tylko jej po prostu słuchać z zamkniętymi oczami, to chyba (CHYBA) niektóre kawałki słyszę i widzę w sposób synestetyczny, czasem też mam wrażenie smaku - ale nie w ustach, tylko gdzieś w środku we mnie, w głowie? Ale to jest strasznie niejasne. Nie umiem tego dokładnie powiedzieć. Te niezbyt niskie dźwięki wydają mi się cieplejsze niż bardzo niskie i wysokie. Chyba taki synestetyczny jest dla mnie Mahler. Może niektóre głosy operowe, niektóre arie...
          • pierwszalitera Re: Synestezja :) 09.12.08, 01:05
            siamese67 napisała:

            > Jakby tak muzyki nie rozbierać na tony, tylko jej po prostu słuchać z zamknięty
            > mi oczami, to chyba (CHYBA) niektóre kawałki słyszę i widzę w sposób synestetyc
            > zny, czasem też mam wrażenie smaku - ale nie w ustach, tylko gdzieś w środku we
            > mnie, w głowie? Ale to jest strasznie niejasne. Nie umiem tego dokładnie powie
            > dzieć.

            Dokładnie to opisałaś, bo synestetyczne wrażenia nie są takie jak realne, a widzimy, albo czujemy je przed "wewnętrznym okiem". Smak nie czujemy wtedy w ustach, tylko jakby gdzieś wyżej, to jest tylko wrażenie smaku, ale on jest. Trudne do wyjaśnienia. ;-)
            • siamese67 Re: Synestezja :) 09.12.08, 01:07
              Zgadzam się, trudne, dlatego nie wiem, jak to tłumaczyć innym, kiedy pytają a nie mają choćby odrobiny zielonego pojęcia o co chodzi.
    • martvica Re: Synestezja :) 08.12.08, 23:24
      Strasznie Wam zazdroszczę, czytałam kiedyś artykuł o synestezji i czułam się
      taka... zmysłowo upośledzona :) To musi być strasznie fajne.
      • siamese67 Re: Synestezja :) 08.12.08, 23:34
        No wiesz, jak ja czytam, jak świat postrzegają madzioreck i pierwszalitera, to też się czuję nieco upośledzona - bo ja mam to w mniejszym stopniu. Tylko wydaje mi się (nie wiem co na to mówi nauka), że to chyba trochę można rozwijać. Na tej samej zasadzie, jak "wytęż wzrok i znajdź jak najwięcej szczegółów". Bo chyba kiedyś mniej to zauważałam. A teraz lubuję się w tych skojarzeniach i połączeniach. "Smakuje" mi to.
        Prawdopodobnie jakieś połaczenia się dodatkowo w łepetynie uaktywniają.
        • kuraiko Re: Synestezja :) 08.12.08, 23:38
          mnie się to kojarzy z Majkelem Skofildem, który przez to że był
          zamykany jako dziecko w ciemnej komórce, nauczył się dostrzegać
          najmniejsze elementy. tak to tłumaczyli, że jak on patrzy na lampę,
          to nie widzi lampy, tylko abażur, żarówkę, podstawkę, wyłącznik,
          sznur do kontaktu, pewnie elementy każdego z tych elementów, itd.
          to oczywiście co innego, niż kolor + forma, ale wydaje mi się że to
          czasem może być męczące
        • madzioreck Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:10
          siamese67 napisała:

          > No wiesz, jak ja czytam, jak świat postrzegają madzioreck i pierwszalitera, to
          > też się czuję nieco upośledzona - bo ja mam to w mniejszym stopniu.

          Siamese, trudno ocenić stopień - u mnie mniej "kojarzą" litery i cyfry, bardziej
          dźwięki i zapachy. Nie każda cyfra ma jakąś szczególną cechę - poza 8 nic nie
          ma. Natomiast jeśli myślę o liczbach - od zawsze widzę je "ustawione" w ciąg
          pionowy, zawinięty na początku jakby w tarczę zegara, a później prosto, jedne
          mniej, drugie bardziej "oświetlone", inne w cieniu. A litery z kolei - ani
          szczególnych zapachów, ani kolorów...
          • madzioreck Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:16
            Poza tym tak jak mówisz - to się da w pewnym stopniu rozwijać - i ja się staram
            tego nie robić, bo jednak nie zawsze jest przyjemnie. Nie dość, ze migrena, to
            jeszcze ta żaróweczka...
          • siamese67 Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:18
            Ale to jest fajne, nie? Każdy ma to zrobione inaczej i do mnie taki opis jak twój też mało dociera...
            Ja mam głównie kolory, litery i cyfry. Chyba dlatego, że się nauczyłam sama czytać, na kolorowych klockach, to od tego mogło się zacząć - albo na odwrót, dzięki temu, że mam gdzieś w mózgownicy takie połączenia, jakich inni mają mniej, mogłam się nauczyć czytania wcześniej i szybciej.
            A dźwięki mi się dopiero niedawno uaktywniły i to też bardzo ogólnie.

            Tylko to co pisała kuraiko, to raczej jest postrzeganie analityczne (nie umiał zebrać do kupy tego co widzi), a moje syntetyczne - nie bardzo umiem to rozebrać na składniki pierwsze.
            • kuraiko Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:23
              a jak wcześnie nauczyłaś się czytać? :) ja miałam jakieś 4 lata ;)
              klocków z literkami nie miałam, ale mieliśmy takie duże plastikowe
              litery. tyle, że kolory były ograniczone, chyba tylko niebieski,
              czerwony, zielony i żółty...
              • kuraiko Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:23
                tzn w domu, bo nie chodziłam do żłobka/przedszkola i nie wiem jak
                tam uczono dzieci czytać.
              • siamese67 Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:28
                Też miałam 4 lata, klocki były również ograniczone kolorystycznie, wcale nie te kolory, które mi się zgrały z literkami, nie pamiętam juz czy były tam cyfry, poza tym miałam 2 różne komplety, różniące się kolorami - więc to też nie do końca słuszna teroria. Ale zawsze mnie zastanawiało, czemu ja tak mam, a inni nie, to próbowałam to sobie jakoś wytłumaczyć...
                • klymenystra Re: Synestezja :) 09.12.08, 08:55
                  Ja sie nauczylam sama w wieku 3,5 roku czytac na ksiazkach. Klockow nie mialam.
                  U mnie synestezja to glownie zapachy, ktore maja kolory i fakture, dzwieki,
                  ktore maja smak, fakture, kolor. Litery i cyfyry mniej, ale tez.
                • turzyca Re: Synestezja :) 09.12.08, 11:36
                  Mozesz sobie ja chyba podarowac. Z tego co wiem, wielu synestetykow wlasnie
                  narzeka na klocki, bo kolory im nie pasowaly i wrecz mieli problemy z
                  zaskoczeniem, ze ta literka na klocku i ta literka w gazecie to ta sama, bo ta
                  na klocku byla inna niz w gazecie, taka jakas "lewa". (Tak, strasznie mnie
                  kiedys to zjawisko fascynowalo i poczytalam rozne wspomnienia.)


                  Btw. ja sie nauczylam czytac w wieku 2 lat mniej wiecej. Na bardzo czarnych
                  literkach maszyny do pisania... i rownie czarnych literkach calej reszty. ;)
              • daslicht Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:34
                Ja miałam 2,5-3 lata, ale nie myślę w ten sposób, tylko jak już
                wyżej pisałam cyfrowo-zależnościowo-symetrycznie, więc to chyba się
                nie sprawdza...
            • madzioreck Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:25
              No czasami fajne :) Masz rację z tymi klockami, może to nie żadne "inne"
              postrzeganie, tylko utrwalone skojarzenia połączone z dużą wrażliwością... U
              mnie zapachy, smaki się kojarzą, ale też po zapachu jestem w stanie poznać
              człowieka i zapach potrafi przywołać sytuacje sprzed bardzo wielu lat...
              niektóre słowa też kojarzą mi się inaczej niż by wynikało z ich znaczenia - jak
              słyszę amarantowy, to widzę bardzo ciemne fioletowe zasłony i zawsze muszę sobie
              przypominać, że kolor amarantowy to jednak nie to :)
              • kuraiko Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:40
                "zapach potrafi przywołać sytuacje sprzed bardzo wielu lat..." - o
                tak właśnie :)
                hehe mnie się amarantowy zawsze kojarzył z pomarańczowym... a to
                jest chyba jakiś róż, taki jak fuksja?
                • daslicht Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:44
                  Podejrzewam, że ma to coś wspólnego z amarantusem. Amarantus kiedyś
                  jadłam, jest żółty. Tylko, że płyta Nightwisha "Amaranth" była w
                  kolorach ciemny czerwony/fiolet, więc to chyba będzie to. Sprawdzę
                  na konwerterze kolorów...

                  ...i wyskoczył doda-róż jak ściany w moim pokoju O_o
                  • kuraiko Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:45
                    no właśnie ja wpisałam w google amarantowy i się jakieś różowe
                    fatałaszki pokazały :/ błeeee
              • pierwszalitera Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:45
                Dziewczyny, to nie klocki z dzieciństwa, ani szczególna artystyczna wrażliwość. To się ma, jak duży nos, albo kręcone włosy. Wrażliwość, to może wynikać właśnie z synestezji, bo jak się więcej kojarzy, to można się bardziej zainteresować zmysłowym światem kolorów, albo muzyki. Ale nie musi. Synestezja może dotyczyć też emocji. Na przykład kolory wywołują mocne nastroje. Ale nie tak jak u wszystkich, że czerwony pobudza, a zielony uspokaja, odczucia muszą być indywidualne i powtarzalne, za każdym razem takie same. Synestezja może być też mało artystyczna, czytałam o facecie, któremu smaki potraw kojarzyły się z figurami geometrycznymi.
                • madzioreck Re: Synestezja :) 09.12.08, 18:45
                  Czytałam o kimś, komu kurczak smakował spiczasto...
              • luliluli Re: Synestezja :) 09.12.08, 08:38
                mam coś podobnego, ale nie z cyframi, bo te mnie nie kręcą;) ale
                zapachy... to, jak ktoś/coś pachnie nasuwa mi bardzo wiele skojarzeń
                i buduję sobie takie małe wyobrażenie o tym kimś/czymś:) Np.
                uwielbiam zapach staaaarej szafy (a także benzyny, opon, spalonej
                siarki z zapałki, rozgrzanego słońcem igliwia w środku lasu mmm,
                niedojrzałych truskawek, trocin - ale tylko zimą:P). Zapachy
                zostawiają mi w głowie mały ślad i potem jeden "wąch" i wspomnienia
                wracają:P baaardzo często też zapachy mi się śnią, a wysilając sie,
                jestem w stanie przywołać "do nosa" większość z nich:) Co nieco
                kłopotliwe - baaardzo zwracam uwagę na zapach mężczyzn i często
                brzydki, ale ładnie pachnący facet, jest w stanie wywrzeć na mnie
                wspaniałe wrażenie tylko tym, jak pachnie - tu zaliczam tez swojego
                męża, przy czym, moim zdaniem, jest on jednak także w miarę
                przystojny;)))
              • turzyca Re: Synestezja :) 09.12.08, 11:38
                madzioreck napisała:

                U
                > mnie zapachy, smaki się kojarzą, ale też po zapachu jestem w stanie poznać
                > człowieka i zapach potrafi przywołać sytuacje sprzed bardzo wielu lat...

                Proust i jego magdalenki, jak nic... ;)
        • pierwszalitera Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:27
          siamese67 napisała:

          Tylko wyda
          > je mi się (nie wiem co na to mówi nauka), że to chyba trochę można rozwijać. Na
          > tej samej zasadzie, jak "wytęż wzrok i znajdź jak najwięcej szczegółów".

          Możliwe, ale coś musi być chyba od początku, bo ja zaczęłam rysować cyferki "moimi" kolorkami od kiedy tylko zaczynałam je poznawać. I byłam strasznie zaskoczona, że inni nie zauważają, że dwójka może być tylko różowa, a trójka żółta. Potem przez wiele lat się nad tym nie zastanawiałam, bo pewne skojarzenia były dla mnie oczywiste i nie miałam pojęcia, że to coś nadzwyczajnego. A jak wpadła mi w rękę książka o synestezji to odkryłam, że mam tego więcej niż tylko cyfry i kolory. Podobno jedna z wariacji jest zawsze trochę bardziej wykształcona, a inne trochę słabiej. Ale nuczyć się tego nie można, bo to w zasadzie nie ma nic wspólnego u wrażliwością, tylko jest czymś w rodzaju zaburzenia mózgu. Jakieś impulsy pobudzają jednocześnie areały w mózgu odpowiedzialne za różne zmysłowe doznania. To nie jest szkodliwe, nie ma ale też żadnego praktycznego znaczenia. Tylko niektórzy, u których wrażenia są bardzo wyraźne mogą wykorzystywać to jako pomoc pamięciową. I podobno wielu wybitnych muzyków też było synestetykami. Nie znam też osobiście ani jednej osoby w realu, która to ma. A może znam, tylko się ten ktoś nie przyznaje. ;-) Acha, niektóre narkotyki uwypuklają synestezję, te uspokajające, jak marihuana, alkohol itp. Natomiast pobudzacze typu kokaina i speed, ją osłabiają. Niekiedy mamy też szczególnie mocne wrażenia, gdy jesteśmy zmęczeni i wrzucamy mózgi na wolny obrót.
          • siamese67 Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:41
            No właśnie, u mnie na przykład ewidentnie jest rozwinięta wrażliwość na kolory, zauważa to wielu moich znajomych. Dlatego to dłubanie koralików, rysowanie, szycie, dzierganie i inne takie zabawki tak bardzo lubię. Zapamiętuję dokładnie odcienie, ich drobne nuianse.
            Kiedyś czytałam duży artykuł popularnonaukowy o synestezji, z przytoczonymi wypowiedziami specjalistów od mózgu i postrzegania, po którym zrozumiałam, że własciwie to mam uszkodzony mózg i dlatego to tak widzę. Nigdy nie odbierałam jednak tego jako wadę, raczej jako zaletę, coś, co mnie w jakis sposób wyróżnia i ułatwia, nie wiedząc nawet jeszcze jak to się nazywa.

            A ciekawe, którzy z muzyków byli synestetykami? możesz podać przykłady?
            • kuraiko Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:43
              strzelam, że Strauss, bo napisał "Nad pięknym MODRYM Dunajem" XD
            • daslicht Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:46
              Pewnie Anja Orthodox jest synestetyczką, bo wszystkie płyty
              Closterkellera są kolorowe :)
            • pierwszalitera Re: Synestezja :) 09.12.08, 00:53
              Franciszek Liszt, Nikolai Rimsky-Korsakov, Duke Ellington, poza tym Vladimir Nabokov, Wassily Kandinsky, Paul Klee. I jeszcze sporo innych, ale musiałabym poszukać. :-)
    • the_mariska To jest wątek o mnie! :) 09.12.08, 01:15
      Kolory cyfr są dla mnie naturalne od kiedy pamiętam, tylko siódemka zmienia
      barwy w zależności od sąsiedztwa (w naturalnym porządku liczb jest granatowa,
      obok żółtej dwójki robi się błękitna, za to przy karminowej szóstce bardziej
      morska aż do zielonego..). Kolory mają dla mnie również nazwiska ludzi i
      niektóre litery (to rzadziej).

      Za najbardziej zwariowane w tym moim dziwactwie uważam fakt, że liczby mają
      charakter. Tak, proszę państwa, oprócz kolorów mogę stwierdzić, że mój numer
      domowy ma sobie coś z wyluzowanej wege-rastamanki, mój poprzedni numer domowy
      jest bardzo przyjacielski, a mój nr komórkowy ma w sobie coś z cynicznej, zimnej
      suki. Niechętnie dzwonię do osób, które mają nieprzyjazny numer telefonu (akurat
      przytrafiło się mojej matce, poprzedni miała wyjątkowo radosny i
      entuzjastyczny). Serio, jak mam wykręcać numer telefonu do mojej matki, to
      zdecydowanie wolę dzwonić do biura...

      Kolory posiada również muzyka, ale nie jako pojedyncze nutki, tylko jako całość.
      Być może ma to jakiś związek z kształceniem słuchu, które przeszłam w szkole
      muzycznej. Tak przykładowo stwierdziłam kiedyś, że melodie w gamie A-dur mają
      kolor ciemnozielony, w C-dur jasnorudy, a a-moll jest wybitnie błękitne.

      Tak poza tym w domu wszyscy zdrowi i w pełni władz umysłowych :)
      • siamese67 Re: To jest wątek o mnie! :) 09.12.08, 01:21
        witaj w klubie!!! a dla mnie numer telefonu 732-32-32 jest wyjątkowo schludny i uporządkowany, czyściutki i dość chłodny :-)
        Ale z tych sympatycznych.
        A teraz idę spać. Może przyśnią mi się wasze absurdalnie różowe dwójki, granatowe siódemki i pomarańczowe czwórki (no żeż, dziwactwo)? Bo sny mam oczywiście superkolorowe...
        Dobranoc...
        • kuraiko Re: To jest wątek o mnie! :) 09.12.08, 01:56
          hmmm a ja zawsze wolałam liczby parzyste. coś w tym jest, że
          nieparzyste są "chłodne", a parzyste "przyjazne", ale lubiłam też
          liczbę "25", więc jak widać nie ma reguły ;)
          sny też mam kolorowe, a zazwyczaj dzieje się w nich strasznie dużo,
          jakieś niesamowite miejsca, jakbym się naćpała przed snem. dzisiaj
          obok piłkarza Torresa występowała kapela ludowa w strojach
          krakowskich i czapkach Smerfów, to tylko taki mały przykład ;)
          • roza_am Re: To jest wątek o mnie! :) 09.12.08, 15:09
            Bo 25 to liczba złożona, w dodatku kwadrat - musi być fajna.

            A takie bogate sny masz zawszy, czy tylko jak w realu mało się dzieje (i mózg
            nadrabia w nocy)?
            • kuraiko Re: To jest wątek o mnie! :) 09.12.08, 23:16
              eee w sumie chyba zawsze ;) trudno w sumie moje życie nazwać
              pasjonującym xD ale w moich snach są różne rzeczy, takie których w
              realu albo nigdy nie doświadczę, albo są bardzo mało prawdopodobne
              żeby tego doświadczyć. powiedzmy, że to nie działa tak, że w realu
              np siedzę w domu, nie spotykam się ze znajomymi, nie zwiedzam, to w
              snach robię takie rzeczy. moje sny są baaardzo fantastyczne czasami,
              nie zawsze przyjemne, ale zazwyczaj bardzo ciekawe barwne.
              pewnie odzwierciedlają moje marzenia, bo dużo w nich niesamowitych
              miejsc, ruin, opuszczonych posesji. tudzież jakieś powtarzające się
              elementy, których się boję (głębooooki ciemny basen, szpital w
              którym uciekam). dużo by mówić, bo ja prawie codziennie mam jakiś
              ciekawy sen, który na ogół pamiętam ;)))
              potrafię też sterować snami. podobno rzadka umiejętność, czytałam że
              to można sobie wyćwiczyć w jakiś sposób, ale wtedy to podobno jest
              niebezpieczne.
        • klymenystra Re: To jest wątek o mnie! :) 09.12.08, 08:57
          O nie nie, jest co prawda fioletowy, ale wredny:)
      • pierwszalitera Re: To jest wątek o mnie! :) 09.12.08, 01:22
        the_mariska napisała:

        > Za najbardziej zwariowane w tym moim dziwactwie uważam fakt, że liczby mają
        > charakter. Tak, proszę państwa, oprócz kolorów mogę stwierdzić, że mój numer
        > domowy ma sobie coś z wyluzowanej wege-rastamanki, mój poprzedni numer domowy
        > jest bardzo przyjacielski, a mój nr komórkowy ma w sobie coś z cynicznej, zimne
        > j
        > suki. Niechętnie dzwonię do osób, które mają nieprzyjazny numer telefonu (akura
        > t
        > przytrafiło się mojej matce, poprzedni miała wyjątkowo radosny i
        > entuzjastyczny). Serio, jak mam wykręcać numer telefonu do mojej matki, to
        > zdecydowanie wolę dzwonić do biura...

        Typowy wariant synestezji emocjonalnej. Nieprzyjazne numerki. Cudo. :-D
    • aadrianka Re: Synestezja :) 09.12.08, 07:13
      Kolorowo widzę smaki i zapachy, ale nie wszystkie. Trudno było
      wytłumaczyć otoczeniu, że herbata Kalahari smakuje jak kolor
      jasnoczerwony...
    • klymenystra Re: Synestezja :) 09.12.08, 08:47
      Ooo ja tez to mam :) Pamietam, ze kiedys nawet polonistka mi nie wierzyla O.o I
      mowila, ze to maja tylko poeci, hehe.
    • zazulla Re: Synestezja :) 09.12.08, 08:47
      Dopiero przez ten watek dowiedzialam sie, ze istnieje takie zjawisko.
      Zazdroszcze, chociaz nie wiem czy zawsze wam sie dobrze zylo z tym. Kiedy
      odkrylyscie, ze to jest zdefiniowane i powszechne zjawisko, ze nie jestescie
      same? :)

      Ps. Co do cyferek to skrzywienie mam, ale glownie do liczb pierwszych i ogolnie
      nieparzystych. Latwo zapamietuje rozne liczby, jakos latwo wizualizuje je i mam
      od razu skojarzenia. A jak mam wpisac jakas wartosc, to zawsze to bedzie 15, 25,
      45, 75. Do tego dochodzi lubosc symetrii i klasyfikuje sie do watku o dziwactwach.
      • klymenystra Re: Synestezja :) 09.12.08, 08:59
        Jak juz wspomnialam - w liceum to bylo. Pzerabialismy Rimbaud no i nikt nie
        rozumial, o co chodzi, wedlug polonistki (nb wspanialej kobiety) TO moga
        przezywac tylko artysci, wiec mi sie tylko zdaje:) A mam to od zawsze, odkad
        pamietam:)
        • lawendowata Re: Synestezja :) 09.12.08, 11:05
          Jak widać nie tylko artyści, ale i stanikomaniaczki... :D
      • pierwszalitera Re: Synestezja :) 09.12.08, 13:16
        zazulla napisała:

        > Dopiero przez ten watek dowiedzialam sie, ze istnieje takie zjawisko.
        > Zazdroszcze, chociaz nie wiem czy zawsze wam sie dobrze zylo z tym. Kiedy
        > odkrylyscie, ze to jest zdefiniowane i powszechne zjawisko, ze nie jestescie
        > same? :)
        >

        Ja z synestezją żyję od dzieciństwa i wtedy zauważyłam, że postrzegam świat w ten sposób. Nie wiedziałam jednak, że u innych jest inaczej. Mój sposób był całkiem normalny i wcale nie jakiś nadzwyczajny. Tylko przy moich kolorowych cyferkach byłam trochę zdziwiona, że moich kolorów nikt nie widzi. O synestezji dowiedziałam się bardzo późno, już po dwudziestym roku życia. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie "formalnie", że to mam. Ale chcę jeszcze raz podkreślić, że synestezja nie jest jakimś szczególnym uzdolnieniem wyróżniającym intelektualnie albo artystcznie. Ja nauczyłam się czytać wprawdzie też dosyć wcześnie, ale na pewno nie w wieku 3 lat, czy coś takiego, bo to nie ma nic wspólnego z synestezją. I to, że widzę cyfry w kolorach nie świadczy o szczególnej zdolności matematycznej, chociaż matę też lubiałam, ale na pewno nie przez kolory. Niektórzy poeci, malarze i muzycy byli faktycznie synestetami, ale było też wielu, którzy tej umiejętności nie miało. Tak samo wśród synsestetów istnieją ludzie mniej zdolni. Prawdą jest jednak, że synesteci mają skłonność do indywidualizmu, pewnie w jakimś stopniu wymuszoną postrzeganiem świata, czasem uczuciem wyodrębnienia i czasem mają też coś w rodzaju wtórej wrażliwości. U mnie wyraża się ona właśnie w wyborze otaczających mnie kolorów. Bardzo ważne jest dla mnie, by poszczególne odcienie ze sobą pasowały, ale wcale nie lubię zbyt kolorowo. Często męczy mnie ich nadmiar i nawet często na sobie noszę neutralną szarość i czerń. Chociaż czerń nie jest u mnie aż tak neutralna. Czytając tekty potrafią widzieć słowa kolorowo, ale tylko przy wolniejszym postrzeganiu. Nie jest to jednak ani lepsze, ani gorsze. Synestetycy nie wartościują swojej umiejętności, bo nie jest ona wyuczona, tylko była już od zawsze i nie mają możliwości porównania. Synestezja jest też zwykle przekazywana dziedzicznie (dowód na genetyczny błąd w mózgu) i u mnie w rodzinie ma ją też mój ojciec. Ostatnio mój TŻ stwierdził, że moja kilkuletnia bratanica ma taki sam zwyczaj podchodzenia do nowych przedmiotów jak ja, bierze je w ręce i ostrożnie wącha. Ja mam podobny odruch. Pewnie też z dzieciństwa, bo jako dorosły człowiek wiem naturalnie, że te dodatkowe odczucia nie są realne, tylko mózgową halucynacją. Ciekawa już jestem, które z moich synestezji jeszcze posiada, bo zapachowa jest wspólna u mnie i u mojego taty, jednak kolory cyfer i liter są u mnie wyraźniejsze. Kiedyś myślałam nawet, że mogłabym pracować w perfumeryjnym laboratorium, ale szybko zmieniłam zdanie, bo moje kreacje nie musiałyby wcale być przyjemne dla wielu innych ludzi, no i ja od nadmiaru zapachu chyba bym dostała kolorowego i smakowego pomieszania zmysłów. ;-)
        • zazulla Re: Synestezja :) 09.12.08, 15:01
          pierwszalitera napisała:

          >Kiedyś myślałam nawet, że mogłabym pracować w perfumeryjnym laboratorium, ale
          szybko zmieniłam zdanie, bo moje kreacje nie musiałyby wcale być przyjemne dla
          wielu innych ludzi, no i ja od nadmiaru zapachu chyba bym dostała kolorowego i
          smakowego pomieszania zmysłów. ;-)

          Pierwsze co pomyslalam, ze takie osoby musze swietle ilustrowac np ksiazki,
          projektowac okladki plyt z muzyka. Ale skoro cyfry nie maja takich samych
          kolorow dla wszystkich, to jestescie tak samo indywidualni jak reszta ludzi i
          wasza interpretacja wizualno-kolorystyczna moze nie podobac sie tak samo jak
          "zwyklego" ilustratora.
          • pierwszalitera Re: Synestezja :) 09.12.08, 16:01
            zazulla napisała:

            > Pierwsze co pomyslalam, ze takie osoby musze swietle ilustrowac np ksiazki,
            > projektowac okladki plyt z muzyka. Ale skoro cyfry nie maja takich samych
            > kolorow dla wszystkich, to jestescie tak samo indywidualni jak reszta ludzi i
            > wasza interpretacja wizualno-kolorystyczna moze nie podobac sie tak samo jak
            > "zwyklego" ilustratora.
            >

            Dokładnie tak jest. My tylko widzimy i odczuwamy więcej, ale są to wrażenie w pewnym sensie wymuszone, niezależne od nas i te kolory, czy inne odczucia nie muszą być wcale ładniejsze, czy lepiej skomponowane. Dlatego wcale nie czuję się w moje synestezji jakoś lepsza i nie lubię, gdy ktoś robi z tego "wybitne" zjawisko. Inni z normalnymi, pojedynczymi zmysłami nie są w stosunku do nas też w niczym upośledzeni. :-)
      • madzioreck Re: Synestezja :) 09.12.08, 19:02
        zazulla napisała:

        > Dopiero przez ten watek dowiedzialam sie, ze istnieje takie zjawisko.
        > Zazdroszcze, chociaz nie wiem czy zawsze wam sie dobrze zylo z tym. Kiedy
        > odkrylyscie, ze to jest zdefiniowane i powszechne zjawisko, ze nie jestescie
        > same? :)

        Moze zacznijmy od tego, kiedy dowiedziałyśmy się, że "jesteśmy same" :) Chodzi
        mi o to, że dopóki kilka lat temu nie przeczytałam gdzieś o tym, byłam święcie
        przekonana, że wszyscy tak mają i że jest to tak oczywiste, że nawet się o tym
        nie mówi. A potem przeczytałam, ze nie wszyscy... No i dopiero tu trafiłam na
        kogoś, kto ma tak samo. Trudno nawet wyrazić niektóre odczucia, bo nie
        przywykłam do rozmawiania o tym, nie było nigdy potrzeby tego nazywać :)
    • stary_dywanik Re: Synestezja :) 09.12.08, 11:04
      Ooo nie wiedziałam, ze to ma nazwę...

      U mnie całe dziesiątki (setki, lata, wieki, tysiąclecia, tygodnie,
      godziny, doby itp ) są w jednym kolorze np 20-29 jest ceglane, 30-39
      brudnożółte, 40-49 liściastozielone. Przy czym poczatek danej
      dziesiątki (itp.) jest najjaśniejszy a koniec najciemniejszy.
      Dodatkowo jakby się bliżej przyjżeć to liczby parzyste (a
      przynajmniej ich ostatnie cyfry) mają taką złocisto-żółtą obwódkę.
      • klymenystra Re: Synestezja :) 09.12.08, 15:27
        A epoki historyczne? Antyk jest pomaranoczowo-zolty z elementami czerni,
        sredniowiecze granatowe i zielone- ale w calosci sredniowiecze, bo romanizm jest
        kremowy a gotyk czerwono-szary. Z nastepnymi epokami nie jestem zwiazana
        emocjonalnie, wiec sa biale (chociaz np muzyka Verdiego jest zloto zielona),
        dopiero koniec XIX, poczatek XX wieku sa jak z czarnego brokatu. Ale sa
        zdecydowanie gladkie. Za to barok jest obly. O.
        • pierwszalitera Re: Synestezja :) 09.12.08, 16:21
          klymenystra napisała:

          > A epoki historyczne? Antyk jest pomaranoczowo-zolty z elementami czerni,
          > sredniowiecze granatowe i zielone- ale w calosci sredniowiecze, bo romanizm jes
          > t
          > kremowy a gotyk czerwono-szary.

          Popierniczone co? ;-) U mnie litery, cyfry i cała słowa mają zawsze kolor. Kolory mają kształt i temperaturę, a zapachy kolor, smak i temperaturę. Ale ze smaku nie przechodzę na zapach. Funkcjonuje jakby tylko w jedną stronę. Z dźwiękami jest raczej ubogo, czasem kolor i temperaturę, bardzo rzadko kształt. A żeby było głupiej nawet wdychane powietrze ma u mnie strukturę. To jest tak, jakby można było go fizycznie dotknąć. Jak opisuję wrażenia z urlopu i zachwycam się wiatrem jako ciepłym, miękkim aksamitem smakującym jak mleko z miodem, to nikt nie wie o co chodzi. ;-) Natomiast powietrze w moim rodzinnym miasteczku ma porowatą, szorstką strukturę i smakuje metalowo. Czasem w zależności od kierunku wiatru dochodzi do tego coś mydlano-śliskiego w żółtym kolorze. A nie ma u nas w pobliżu fabryki mydła. ;-) Gdybym zasnęła w pociągu i obudziła się nagle na stacji, to bym wiedziała, że jestem w domu u rodziców. ;-)
    • elrosa myślenie ;) 09.12.08, 17:13
      Hm, skoro jesteśmy przy różnych "dziwnościach", to też spytam o coś, co mnie od dawna nurtuje ;)
      Gdy myślicie, widzicie obrazy czy słyszycie słowa? Praktycznie każdy, kogo do tej pory pytałam, patrzył na mnie jak na dziwaka i ostatecznie twierdził, że mu się "myśli słowami". A ja praktycznie cały czas coś widzę, chyba, że czytam jakąś wyjątkową abstrakcję. Choć nawet do jakichś zakręconych całek umysł podsuwa mi rysunek z wykresem funkcji ;) W sumie fajnie mi z tym, szczególnie przy czytaniu książek, bo tworzę sobie taki prywatny film. No, i dzięki skojarzeniom lepiej zapamiętuję różne rzeczy. Ale, niestety, to też przeszkadza. Takiej - na przykład - historii nie mogłam się nauczyć, bo w pamięci miałam walczących rycerzy, a data bitwy jakoś mi umykała. Zresztą rycerze zwykle byli odziani zgodnie z moim pomysłem, a nie prawdą historyczną ;)
      Frustruje mnie też jedna rzecz - mianowicie nie potrafię tych oglądanych obrazów narysować. Niektóre są naprawdę fajne, "widzą mi się" ze wszelkimi szczegółami i niemal fotograficzną precyzją, ale gdy tylko wezmę do ręki ołówek, nagle znikają, a naszkicowane przeze mnie coś wcale nie przypomina tego, co widziałam. Tu winą pewnie jest brak talentu, choć w sumie istniejące obiekty/ilustracje potrafię narysować/skopiować całkiem poprawnie.. hm, nieważne ;)

      A jak to jest u Was z tym myśleniem? :)
      • turzyca Re: myślenie ;) 09.12.08, 17:33
        U mnie jest roznie, zalezy od kontekstu.

        A co do historii - akurat tu sie to bardzo przydaje. Bo daty to tylko dodatek,
        ktory ja opanowuje w sposob absolutnie dziwaczny, najwazniejsze sa procesy,
        polaczenia, zmiany. I wtedy umiejetnosc przedstawienia sobie czegos na zupelnie
        odmiennej plaszczyznie bardzo pomaga. Ja sobie tworze cos podobnego do abakanow
        (albo tych plocien, ktore tkano bodajze w "czerwonym proroku".) Np. uczac sie o
        wojnie trzydziestoletniej mialam w glowie cos na ksztalt wielowymiarowej mapy, w
        ktorej z jednych form ewoluowaly drugie. Jakby na dole byla jedna mapa a na
        gorze druga a miedzy nimi takie ni to drzewa ni to peki nici. Podczas egzaminu
        musialam sie skupic tylko na jednym rodzaju tych polaczen, zeby opowiedziec o
        tym jaki wplyw na uklad religijny Europy miala ta wojna.
      • klymenystra Re: myślenie ;) 09.12.08, 18:17
        Swiadomie mysle slowami, nieswiadomie - ciezko okreslic, co to jest. Najlepiej
        chyba opisal to Joyce w Ulissesie. Obrazy mi sie pojawiaja, oczywiscie, ale np
        mam problemy z wygenerowaniem wygladu postaci z ksiazki - nawet jesli jest
        dokladnie opisana. Zaczynam podejrzewac u siebie Aspegrgera w lekkiej postaci
        tak a propos O.o
        • pierwszalitera Re: myślenie ;) 09.12.08, 18:52
          Musiałabym pogrzebać w podręczniku psychologii, to już sto lat temu, ale wydaje mi się, że nasz mózg nie myśli słowami. Opieramy się sporo na języku i mowa była sporym kopem dla kognitywnej ewolucji, ale umiejętność nazywania zajwisk i przedmiotów nie jest chyba konieczna do łapania abstrakcji i pojmowania związków. Zresztą percepcja, ocena sytuacji, porównanie z doświadczeniami musi następować bardzo szybko, o wiele szybciej niż językowa kreacja, wielodymensionalne obrazy są tu bardziej przydatne. Chociaż pewno trudno jest współczesnym ludziom oddzielić od tego język.
          • quleczka Re: myślenie ;) 08.02.09, 00:24
            nie wiem jak to jest z tym mysleniem...ale ja sie lapie na tym, ze ide na spacer
            na przyklad i po drodze mysle po angielsku :D

            zdecydowanie slysze te slowa :) co nie znaczy, ze czasem nie towarzysza im obrazy :)
        • kuraiko Re: myślenie ;) 09.12.08, 23:32
          ciężko jest, kiedy zobaczy się np film z jakąś postacią, a potem się
          przeczyta książkę. i wg opisu aktor nie za bardzo pasuje i trzeba
          się wiele namęczyć, żeby postać wyglądała inaczej, jeśli w ogóle to
          się uda :/
          ja taki problem miałam z Lestatem w "Wywiadu z wampirem" i ze Snapem
          Z Harry'ego Pottera :( ze Snapem był tym większy problem, że grał go
          facet ponad 20 lat starszy od postaci i musiałam się naprawdę sporo
          wysilić, aby go po pierwsze odmłodzić do wieku ok 30 lat, a potem
          jeszcze dać trochę inny wygląd (bardziej w moim typie).
          a na ogół postacie sobie wyobrażam trochę mangowo ;)
          static.benippon.com/shop/images/4048537334.jpg
          no i mam mangowe sny ;)))
      • daslicht Re: myślenie ;) 09.12.08, 18:40
        O, ja zdecydowanie myślę obrazami, zresztą żeby coś zapamiętać, to
        najlepiej, żebym to widziała - nawet jeśli chodzi o piosenki, to
        zapamiętuję je obrazowo (ciężko wyjaśnić, jak to działa). Choć widzę
        niezbyt dobrze (-8), a moim najczulszym zmysłem jest węch, to zapach
        tez przekształcam sobie w obraz :)

        Co do przeniesienia opisu na obraz, to w liceum babka od polskiego
        czytała jakieś opisy i kazała mi je rysować (ja wolę mieć opis przed
        oczami, ale dawało radę) i sobie oglądaliśmy na lekcji opisy
        przyrody czy inne wnętrza sklepu Wokulskiego :)
        Ale moje rysunki są zazwyczaj czarno-białe.
      • madzioreck Re: myślenie ;) 09.12.08, 19:13
        Obrazy :)
      • kuraiko Re: myślenie ;) 09.12.08, 23:22
        ja jestem wzrokowcem.
        np z historii zapamiętywałam całe tabelki z datami i pytałam
        nauczycielkę, czy mogę w takim razie na sprawdzianie odwzorować
        tabelkę, bo tak mi lepiej.

        ja raczej myślę obrazami, ale niekoniecznie.
        czasem słowa, czasem obrazy. ale jak wymyślam jakąś opowieść,
        opowiadanie, kiedyś nawet chciałam książkę napisać, to wszystkie
        scenu normalnie sobie wyobrażałam wizualnie. tylko mam trudność, aby
        przelać te obrazy na papier słowami :(((
        jeśli chodzi o rysowanie, to w sumie też. mam wizję w głowie, ale na
        papierze nie za bardzo ;)

        eee i jeszcze zdarza mi się myśleć na kilku poziomach ;)))) np w tle
        nucę w głowie piosenkę, albo ona się "odtwarza" dokładnie tak jak z
        płyty czy z radia, na pierwszym poziomie w tym czasie sobie o czymś
        tam myślę, czasem na głębszym poziomie mam jeszcze inne myśli...
        • elrosa Re: myślenie ;) 09.12.08, 23:40
          o, z tą muzyką mam podobnie :) w sumie wręcz muszę myśleć o czymś innym, bo gdy skupiam się na piosence, to przeginam i zwracam uwagę tylko na jakiś jeden element - albo słyszę samego wokalistę, albo gitarę, albo perkusję, albo co tam jeszcze gra.. dobrze przynajmniej, że nie rozróżniam na przykład bębna i talerzy ;))
          • kuraiko Re: myślenie ;) 09.12.08, 23:53
            tak mi się przypomniało - że kiedyś jak normalnie słuchałam muzyki
            np w radiu, to skupiałam się np na gitarze albo perkusji i dzięki
            temu lepiej słyszałam wszystkie instrumenty ;)
        • daslicht Re: myślenie ;) 10.12.08, 01:05
          O, w końcu ktoś też myśli poziomowo. Też tak mam :) Najlepszy motyw:
          kościół - poziom 1.modlitwy, 2.rozmyślanie na temat kątów i symetrii
          oraz szukanie jakichś zależności w ustawieniu cegieł w kościele no i
          oczywiście rozmieszczenie i padanie światła i kalkulowanie
          iluwattowe żarówki 3.erotyki 4.jakaś piosenka z tłumaczeniem w
          możliwościach PL->EN, PL->DE, EN->PL, EN->DE, RU->PL->EN->DE, DE-
          >PL, DE->EN
          • daslicht Re: myślenie ;) 10.12.08, 01:10
            I zapomniałam o obowiązkowym rozmyślaniu: co by było gdyby... i tu
            rózne możliwości: zawaliła się ta kolumna, wybuchło coś, wpadli
            terroryści itp.
          • kuraiko Re: myślenie ;) 10.12.08, 01:25
            zawsze się zastanawiałam, który poziom by "odczytała" osoba, która
            potrafi czytać w myślach (jeśli takie naprawdę istnieją, a nie tylko
            w książkach fantazy czy filmach sci-fi)
          • quleczka Re: myślenie ;) 08.02.09, 00:26
            no ja w kosciele miewalam to samo :) tylko nie doszlam nadal do tego, ze mi te
            mysli tak szybko przeskakuja jedna z drugiej czy az tyle poziomow na raz :)

            na pewno mam tak, ze nawet jak probuje sie skoncentrowac na jeden mysli czy to
            modlitwa czy chociazby w jodze wdech-wydech....to na "drugim planie" jest
            gonitwa roznych mysli :)
    • tfu.tfu widzę dźwięki 09.12.08, 17:45
      na kolorowo i właściwie to tyle ;) czasem "widzę" zapachy, ale częściej mi
      pachną kolory ;)
    • malagracja Muzyka na smak + makropsja + aury 08.02.09, 18:19
      A mi smakują dźwięki. Każdy klawisz forepianu od zawsze miał niepowtarzalny
      smak. I przez to majac 7 lat powiedzialam nauczycielce od pianina, ze ma zerowe
      pojecie o muzyce i zmienilam ja na faceta ktory mnie rozumial :) I do konca
      zycia nie musialam grac tego czego nie chcialam... ;)

      Kiedy mam migrene (co jest niestety bardzo czesto) musze lezec i miec zamkniete
      oczy, bo jak na cos spojrzę to ma to zaburzona wielkosc (np. jest ogromne), inny
      kształt, wydaje mi się, że jestem 5cm twarzą od szafki a tak naprawde leze w
      lozku. Czy ktoras z Was tez cierpi na mikro- lub marko-psję?

      Miewam tez aury (przed migrena): rozbłyski, poszarpany i ruchomy obraz... Miewacie?

      • pierwszalitera Re: Muzyka na smak + makropsja + aury 08.02.09, 20:23
        malagracja napisała:

        > Kiedy mam migrene (co jest niestety bardzo czesto) musze lezec i miec zamkniete
        > oczy, bo jak na cos spojrzę to ma to zaburzona wielkosc (np. jest ogromne), inn
        > y
        > kształt, wydaje mi się, że jestem 5cm twarzą od szafki a tak naprawde leze w
        > lozku. Czy ktoras z Was tez cierpi na mikro- lub marko-psję?
        >
        > Miewam tez aury (przed migrena): rozbłyski, poszarpany i ruchomy obraz... Miewa
        > cie?
        >

        Synestezja to jedno, migrena i jej symptomy, to drugie. Migrena bywa upierdliwa, znam to uczucie. Takie aury i zaburzenia widzenia, to bardzo częsty symptom. Na tej podstawie nawet rozróżnia się autentyczną migrenę od innych bólów głowy. Aurę przed migreną możesz wykorzystywać do natychmiastowego zażycia leków antymigrenowych, przebieg będzie wtedy łagodniejszy. Im szybciej sięgniesz po tabletkę, tym wtedy lepiej. No i staraj się obserwować, co twoją migrenę wywołuje. Często jakaś żywność, szczególnie czekolada, sery żółte, czerwone wino, ale też cała masa innych może być podejrzana. U mnie najgorszą rzeczą był glutamat. Przynajmniej trzymałam szczupłą linię, bo wszelkiego rodzaju czipsy, chrupki i przetworzone puszkowe jedzenie wywoływały u mnie galopujący ból wskroś czachy za lewym okiem, torsje i niesamowitą wrażliwość na jakiekolwiek dźwięki. Migrenowcy powinni też prowadzić regularny tryb życia, wszelkie zarywania nocy i brak snu są niebzpieczne i mogą wywołać atak. Oprócz tego stres i silne napięcie emocjonalne. Moja migrena zniknęła bezpowrotnie kiedy odstawiłam pigułki antykoncepcyjne. Nawet nie wiedziałam, że to od tego, a latami nie wychodziłam z domu bez aspiryny, czy podobnych tabletek na ból głowy, bo oczywiście nie pomyślałam, by leczyć się u lekarza, a później się dowiedziałam, że są o wiele lepsze medykamenty. Na szczęście już nie potrzebuję. I podobno migrena z wiekiem się poprawia, albo nawet znika, bo statystycznie to choroba właśnie młodych kobiety do 45 roku życia.
        • malagracja Re: Muzyka na smak + makropsja + aury 08.02.09, 20:59
          Ale ja spytałam tylko, czy są dziewczyny z takimi przezyciami jak ja ;) Na mnie
          leki nie działają, próbowałam tyle leków. To jest takie cholerstwo, ze nawet jak
          wiesz ze bedzie łeb boleć nastepnego dnia i talbeke weźmiesz to i tak nic nie
          zadziala. Znam wszystkie czynniki, ktore w moim przypadku dają dodatkowego kopa,
          między innymi zapach perfum Opium, dobre nie? ;) Wszystko eliminuje, jednak to
          nie daje efektu. O ile moge wytlumaczyc migrene po duzej dawce stresu, to jednak
          ta "bez powodu" mnie dobija.

          A aspiryna to dobry lek na głowę, ale ja mam na nią bardzo silną alergię. A
          antykoncepcja u mnie nic nie zmienia.

          Tylko, zeby te cholerstwo nie bylo tak czesto. Mam silny światłowstręt, moj
          pokój to prawdziwa ciemnica jak mam globusa.

          P.S nie chcialam zakladac dodatkowego watku. Skoro to offtopy to offtopy. :)
          • pierwszalitera Re: Muzyka na smak + makropsja + aury 08.02.09, 23:46
            malagracja napisała:

            Na mnie
            > leki nie działają, próbowałam tyle leków. To jest takie cholerstwo, ze nawet ja
            > k
            > wiesz ze bedzie łeb boleć nastepnego dnia i talbeke weźmiesz to i tak nic nie
            > zadziala.

            A jesteś pewna, że brałaś odpowiednie tabletki? Próbowałaś tryptany? To stosunkowo nowe i najskuteczniejsze leki przy migrenie. Dostępne jednak tylko na receptę. Po co się męczyć, jak można sobie pomóc. :-)
          • maith Ale czemu nie chciałaś założyć wątku o migrenie? 09.02.09, 01:17
            W wątku na inny temat masz znacznie mniejszą szansę, że odpowie Ci więcej osób i
            o podobnych przeżyciach i z przydatnymi pomysłami.
            Tracisz chowając temat w wątku na całkiem inny temat :)
        • quleczka Re: Muzyka na smak + makropsja + aury 08.02.09, 21:30
          > Moja migrena zniknęła bezpowrotnie kiedy odstawiłam pigułki antykoncepcy
          > jne. Nawet nie wiedziałam, że to od tego, a latami nie wychodziłam z domu bez
          > aspiryny, czy podobnych tabletek na ból głowy,

          skad ja to znam...ja mam naczyniaka za lewym okiem i od dziecka mialam migrenowe
          bole glowy, ale na szczescie ja wpadlam po jakims rok tabletek anty, ze cos
          nienormalnie czesto sie to zdaza...

          na tabletkach anty jest ostrzezenie, zeby odstawic jesli glowa boli czesciej niz
          normalnie...

          kiedys 1-2 razy w tygodniu przynajmniej, teraz juz tylko sporadycznie :) a
          kiedys tabletki zawsze w torebce...

          p.s. u mnie do migreny dolaczone sa jeszcze nieodzownie mdlosci :/
    • monika3411 Re: Synestezja :) 08.02.09, 19:51
      Powiem Wam szczerze, że w życiu nie słyszałam o synestezji.
      Człowiek to jednak całe życie się uczy...
      W sumie to fajna ta synestezja.... widzicie kolory liter, słyszcie
      zapachy, widzicie dźwięki... Pozazdrościć :-)
      • madzioreck Re: Synestezja :) 09.02.09, 20:11
        Moniko - nie ma chyba czego zazdrościć :) To się absolutnie do niczego nie
        przydaje :)
        • pierwszalitera Re: Synestezja :) 09.02.09, 21:09
          madzioreck napisała:

          > Moniko - nie ma chyba czego zazdrościć :) To się absolutnie do niczego nie
          > przydaje :)

          A owszem, można robić za zmysłowego wrażliwca i zadzierać nosa. ;-) I jak coś ci się nie podoba, a nie chce ci się tłumaczyć dlaczego, albo nie chcesz kogoś urazić, to można zwalać na synestezje i wynikające z niej nieprzyjemne odczucia estetyczne. Ja w ten sposób wymusiłam na moim TŻ moje wyobrażnie o dekoracji mieszkania. ;-)
    • kaga9 Re: Synestezja :) 08.02.09, 22:37
      Super, że ktoś wyciągnął ten wątek- dołączam do grona!!! Widzę kolorystycznie
      litery, cyfry, imiona i niektóre słowa. Litery ułożone alfabetycznie zmierzają
      od bieli-dokładnie "brudnej" bieli (a) do głębokiej czerni (ż). K jest
      niebieskie albo raczej szaroniebieskie. S ciemnozielone. M czerwone. Czasami
      odcienie- różnice między literami trudno mi opisać, ale je widzę "in my mind's
      eyes". Sporo elementów ma u mnie kolor nieokreślony, mieszany (lub wręcz
      melanżowany).

    • blueann Re: Synestezja :) 09.02.09, 20:07
      Lubię rozmawiać z kimś, kto widzi kolory tak, jak ja. Wiem wtedy, że w wielu
      innych dziedzinach również będziemy potrafili się porozumieć.

      Ja zastanawiałam się zawsze przede wszystkim nad kolorami ludzi. Miałam znajomą,
      z którą widziałam ludzi w podobnych kolorach i lubiłyśmy rozmawiać o tym, jakie
      kolory mają nasi wspólni znajomi. Ona rozumiała, kiedy opisywałam jej zmiany,
      jakie we mnie zachodzą - otóż kiedyś byłam błękitna, z granatowym wewnątrz, a
      teraz granat jest na zewnątrz, a błękitny w środku. Czai się we mnie jeszcze
      jeden kolor, ale jaki, to już wam nie powiem. Nawiasem mówiąc, znajoma była
      ciemnożółta.

      Znajomego z kolei miałam takiego, z którym rozmawiałam o kolorach cyfr. Kiedy
      wyszło na jaw, że dla nas obojga "4" jest czerwone, już wiedzieliśmy, że mamy ze
      sobą dużo wspólnego. :)
Pełna wersja