Dodaj do ulubionych

Drugi język

02.01.09, 16:49
Dziewczyny, w szczególności te, które już długo mieszkają za granicą, mam nadzieję, że pomożecie. Chodzi mi o nauke języka, a własciwie dopracowywanie detali.
Mieszkam w Danii trochę ponad 4 lata, po duńsku mówię płynnie, ućżywam tego języka na codzień i generalnie nie mam problemów z tzw. komunikacją. Jednak wydaje mi się, ze stanęlam w miejscu i mój duński się nie rozwija. Problemy zaczynaja się, gdy jestem np. na jakiejś imprezie, gdzie trzeba rozmawiać z wieloma osobami na raz.. No gubię się po prostu, nie nadążam ze zrozumieniem wielowątkowej rozmowy. Poza tym moje słownictwo też jest raczej ograniczone. Czyli znów, do codziennych kontaktów wystarcza, ale rozmowy na wysokim poziomie nie poprowadzę. Czytam po duńsku, ale częćści niuansów nie rozumiem. Niektóre słowa sprawdzam w słowniku, ale to strasznie spowalnie proces czytania i po prostu nudzi.
Czy macie jakieś dobre rady, jak mam teraz pracować nad językiem?
Obserwuj wątek
    • carmelli Re: Drugi język 02.01.09, 18:37
      Ja wprawdzie mam doswiadczenia tylko z angielskim ale rowniez
      mieszkam za granica i mialam moment zatrzymania.

      Jest kilka sposobow.
      - Mozesz np. zapisac sie na kurs jezykowy dla zaawansowanych ale
      tutaj trzeba miec szczescie zeby trafic na ciekawych ludzi;
      - mozesz sie zapisac do jakiegos kolka, na kurs zwiazany ze swoim
      hobby itp, spotkasz nowych ludzi i sila rzeczy bedziesz gadac o tym,
      o czym lubisz;
      - czytanie ksiazek polecam bardzo ale tylko tych interesujacych, z
      drugiej strany jesli mnie cos wciaga to przyslowiowo "olewam"
      nieznane slowko i domyslam sie z kontekstu byle nie przerywac sobie
      wartkiej akcji (to jest akurat blad)
      - ogladanie tv i filmow, np z napisami, szybciej trafia i
      jednoczesnie zapamietujesz pisownie oraz wymowe, w koncu gdzies to
      slowo w glowie zostanie;))

      I jest jeszcze jeden sposob ale tutaj zalezy juz od Twojej aktualnej
      sytuacji zyciowej;)) Partner obcojezyczny, z ktorym trzeba i sie
      chce gadac o wszystkim jest najlepszym nauczycielem. Bo i Tobie
      zalezy zeby mu jak najwiecej powiedziec i jemu. Absolutnie jednak
      nie polecam zrywania z obecnymi partnerami tylko w celu poprawy
      slownictwa;)))))


      Aha.. mam takie dni, ze moge po angielsku bez zadnego problemu i
      mysle i zartuje i inne takie ale czasem sie budze rano i mam
      wrazenie, ze sie uwstecznilam w ciagu nocy o pare lat;))).
      • zawsze_zielona Re: Drugi język 05.01.09, 17:30
        Partner zupelnie dunskojezyczny. Problem w tym, ze on sie juz chyba "osluchal" z
        moim dunskim i niektorych bledow juz nie wylapuje.
    • pierwszalitera Re: Drugi język 02.01.09, 19:16
      Ponieważ od lat posługuję się niemieckim, mogę cię pocieszyć, że na pewno wiele się jeszcze nauczysz. Ja też po kilku latach na obczyźnie miałam wrażenie, że jestem beznadziejna, nie dosyć, że w niemieckim stałam w miejscu, to jeszcze polski zaczął mi się kiełbasić. ;-) Ale potem supełek się rozwiązał. Przede wszystkim powinnaś jak najczęściej robić to, co sprawia ci największą trudność, czyli rozmawiać na przeróżne tematy, nie tylko codzienne. Znajdź sobie koniecznie duńskich znajomych, z którymi możesz na takie inne tematy rozmawiać. Podobne zainteresowania na przykład, zbliżają i ułatwiają komunikację. Ja przez moich niemieckich przyjaciół bardzo dużo się nauczyłam. Pytaj też, jeżeli czegoś nie rozumiesz. Ludzie są z reguły cierpliwi i cieszą się, gdy mogą ci coś wytłumaczyć. Używaj też tylko słowników duńskich, nie tłumacz z obcego na polski, bo moim zdaniem utrudnia to zrozumienie idiomów i podobnych językowych niuansów. Po prostu przestaw się na obcą gramatykę i melodię, i jeżeli nie znasz jakiegoś słówka, próbuj opisać, o co ci chodzi. Ja po właśnie takim bezpośrednim tłumaczeniu z polskiego rozpoznaję bezbłędnie, jak długo (lub krótko) ktoś posługuje się już niemieckim. Wiele można nauczyć się też z telewizji, pod warunkiem, że ogląda się odpowiednie programy. Wszystkie intelektualne dyskusje, programy kulturalne, oświatowe (często dopiero późno w nocy) itp. wprowadzą cię w inny językowy świat, którego nie usłyszysz na ulicy i w sklepie. A z czasem zauważysz, że coraz więcej rozumiesz i znasz słówka, których nigdy się nie uczyłaś. ;-)
      I dam ci jeszcze jedną radę, moim zdaniem bardzo ważną, jeżeli chcesz zostać za granicą na dłużej. Rozmawiając z Polakami w Danii nie używaj języka mieszanego, tzn. polskiego z duńskimi wyrażeniami i słówkami. Podobnie robi dużo ludzi żyjących długo w Niemczech. To niby ułatwia szybką komunikację, nie trzeba zastanawiać się, jak przetłumaczyć to, czy tamto, ale brzmi strasznie i jakby blokuje umiejętność płynnego posługiwania się językiem, obojętnie czy chcesz potem mówić po duńsku, czy po polsku.
      • zawsze_zielona Re: Drugi język 05.01.09, 17:33
        Mam nadzieje, ze sie naucze;) Tylko ja z tych " w goracej wodzie kapanych" i bym
        chciala juz- zaraz.. Poza tym chcialabym jakos aktywnie popracowac nad jezykiemm..

        Masz racje z tymi mieszankami jezykowymi, nalezy unikac jak ognia. Problem w
        tym, ze ja uzywam 3 jezykow na codzien- polski, dunski i angielski (jestem
        naukowcem, cala literatura jest po angielsku, wlasciwie to o mojej pracy tak
        naprawde umiem mowic tylko po angielsku).
    • zania_uk Re: Drugi język 05.01.09, 19:04
      ja troche moge dodac od siebie (doswiadczenia tylko z angielskim). (czesc sie
      powtorzy z innymi postami)

      w liceum wyjechalam za rok na wymiane do stanow. chodzilam tam do szkoly, ale
      mialam tez bardzo duzo 'poza-szkolnych' kontaktow z jezykiem. duzo ogladalam TV
      (nie rzeczy inteligentne, ale takie bardzo na luzie, duzo potocznego jezyka),
      duzo czasu ze znajomymi i znajomymi rodziny u ktorej mieszkalam. teraz dla
      odmiany mieszkam juz 4 rok w angli - wyjechalam na studia. i tutaj moj kontakt z
      jezykiem byl (teraz sie troche zmienia) calkiem inny niz w stanach - zero TV
      (mieszkalam w akademiku), na swieta/wielkanoc/itp wracalam do polski (w stanach
      bylam caly rok, bez przerwy). wiec bardziej formalnie i akademicko, mniej jezyka
      potocznego. i tutaj w angli jeszcze teraz mam czasami probelmy z jezykiem
      potocznym, bo akcentow tutaj jest bardzo duzo i bardzo roznych, i niektorych to
      prawie w ogole nie rozumiem. i mam tez problemy czasem w takich sytuacjach jakie
      ty opisalas - impreza, duzo osob mowi, itp.

      wiec wnioski takie: ogladaj tv, i cwicz jak najwiecej takie towarzyskie
      sytuacje. i z jak najwieksza liczna roznych ludzi. oczywiscie partner tez
      pomaga. mi sie bardzo poprawil akcent dzieki mojemu chlopakowi anglikowi. ale do
      jednej osoby sie szybko przyzwyczajasz i ona sie przyzwyczaja do ciebie. inni
      beda mowic inaczej (inne slownictwo, inna wymowa) i to wymusi u ciebie starania
      zeby ich zrozumiec, i na tobie wymusi prawidlowe wyrazanie swoich mysli (partner
      czesto zrozumie to czego inni by nie zrozumieli)

      i zycze powodzenia i wytrwalosci w dalszej nauce. wiem jak to czasem ciezko byc
      caly czas otoczonym ludzmi mowiacymi innym jezykiem, i wychowanymi w calkiem
      innej kulturze.
    • sbarazzina Re: Drugi język 05.01.09, 21:32
      Bardzo fajny temat. Mnie też dotyczy, więc chętnie poznam
      doswiadczenia innych.

      Ja mieszkam za granicą dopiero od niecałego roku, ale niemieckiego
      uczyłam się już dużo wcześniej, więc po przyjeździe trochę sobie
      powtórzyłam, trochę nauczyłam się nowych rzeczy i też stanęłam :(

      Póki co, największy problem sprawia mi płynne przejście z
      niemieckiego na angielski i odwrotnie.
    • panistrusia Re: Drugi język 06.01.09, 00:04
      Niestety - systematyczna praca.

      Ja przyjechałam do Włoch nie znając włoskiego, ale spoczęłam na
      laurach, bo byłam w grupie z Chinkami, Węgierkami, Cypryjczykiem, dla
      których włoski to było coś zupełnie nowego. A ja znam b.dobrze
      francuski, 7 lat łacinę tłukłam. I co? Mija 1.5 roku, a ja naprawdę
      tylko podstawowo się komunikuję (jak na moje możliwości i wyobrażenie
      o własnych zdolnościach;)). A oficjalnie chodzę na zajęcia do grupy
      na poziomie B2, tyle że gadamy sobie o tym, co w gazetkach, zamiast
      porządnie tłuc leksykę, gramatykę. (Kursy specjalistyczne w moim
      instytucie są dopiero od poziomu C1, ale i tak z mojej bajki nie ma
      grup).
      No i na domiar złego mieszkam i pracuję w miejscu, gdzie jest tygiel
      kulturowy, trzy oficjalne języki urzędowe i w efekcie wszyscy tutaj
      posługujemy się jakimś dziwnym miksem. Mam wręcz problem z tym, żeby
      w rozmowie trzymać się tylko jednego języka.

      I jeszcze mi nieco motywacja do nauki włoskiego siadła, bo za dwa
      lata przeprowadzamy się właśnie do Danii (ale też jeszcze nie na
      stałe). Że już nie powiem o tym, jak mnie duński przeraża :)


      Aha, moja metoda: robię tłumaczenia - z mojej dziedziny, więc cały
      czas mam wszystko pod merytoryczną kontrolą. Czasem wystarczy sobie
      jakiś ciekawy artykuł rozpracować na czynniki pierwsze. Masz o tyle
      łatwiej, że pomoc językową, która Ci może zwrócić uwagę na gry
      słowne, aluzje, konteksty, masz pod ręką
      Tyle, co na co dzień się używa języka, to już umiesz, o pewnych
      rzeczach to nawet po polsku nigdy nie będziesz umiała opowiadać, więc
      inwestuj czas nauki w to, co jest dla Ciebie realnie i
      szybkoodczuwalnie pożyteczne.
      • pierwszalitera Re: Drugi język 06.01.09, 01:16
        panistrusia napisała:

        > Aha, moja metoda: robię tłumaczenia - z mojej dziedziny, więc cały
        > czas mam wszystko pod merytoryczną kontrolą. Czasem wystarczy sobie
        > jakiś ciekawy artykuł rozpracować na czynniki pierwsze. Masz o tyle
        > łatwiej, że pomoc językową, która Ci może zwrócić uwagę na gry
        > słowne, aluzje, konteksty, masz pod ręką
        > Tyle, co na co dzień się używa języka, to już umiesz, o pewnych
        > rzeczach to nawet po polsku nigdy nie będziesz umiała opowiadać, więc
        > inwestuj czas nauki w to, co jest dla Ciebie realnie i
        > szybkoodczuwalnie pożyteczne.

        Mnie akurat taka metoda rozpracowywania na czynniki pierwsze i tłumaczenia na polski blokowała i nie pozwalała "zanurzyć się" w niemieckim. Widocznie każdy ma swój sposób. ;-) Dla mnie ważniejsze od gramatyki i wkuwania słówek było osłuchanie i wyczucie dla języka. Nie jestem linguistą, ale każdy język ma moim zdaniem swoje własne konstrukcje i nieudolne tłumaczenie na polski, albo odwrotnie, jest często uproszczeniem i zubożeniem sensu tekstu. Mój niemiecki TŻ mówi wtedy: to są niemieckie słówka i zdania, ale to nie brzmi tak do końca po niemiecku. Dlatego polecam metodę na żywca, jak najczęstszy kontakt z tubylcami wszelkich klas i społeczności. Super jest też czytanie klasyków w oryginale, takich z pierwszej połowy dwudziestego wieku. Język jest już wystarczająco współczesny, ale jeszcze staranniejszy i bardziej wypielęgnowany niż ten w najnowszej literaturze.
        • panistrusia Re: Drugi język 06.01.09, 20:42
          Z tym tłumaczeniem, to nie chodzi o efekt, tylko o to, że skupiasz się na danym
          tekście, każde słóweczko jest ważne, każdą konstrukcję zauważasz i chcesz jak
          najlepiej oddać.
          To trochę tak, jak z lekturami szkolnymi: możesz "Pana Tadeusza" umieć
          'opowiedzieć' w sensie fabuły, ale jak powiedzieć o całej reszcie? A dla ilu
          Polaków (bo chyba wszyscy gdzieś w karierze edukacyjnej się na "PT" natknęli) i
          tak jest i pozostanie ckliwą historyjką?
          Poza tym praca ze słownikami wciąga - zaczynasz sprawdzać etymologię, synonimy,
          związki wyrazowe...
          • pierwszalitera Re: Drugi język 06.01.09, 21:14
            panistrusia napisała:

            > Poza tym praca ze słownikami wciąga - zaczynasz sprawdzać etymologię, synonimy,
            >
            > związki wyrazowe...

            Fakt. :-) Pod warunkiem, że chodzi o słowniki w języku obcym. Moją pierwszą książką w Niemczech był grubachny słownik języka niemieckiego. Kosztował wtedy 50 marek i była to dla mnie wtedy niewiarygodna kupa pieniędzy. A dzisiaj ma czarne kanty od ciągłego korzystania i zwrócił się tysiąckrotnie. ;-) Ja odradzałam tylko tłumaczenia na polski. :-)
            • zania_uk Re: Drugi język 06.01.09, 23:26
              jesli chodzi o korzystanie ze slownika, to ja powiem co ja robie. od dobrych
              kilku lat nie zajrzalam do slownika papierowego - poniewaz spedzam wiekszosc
              dnia przed komputerem, korzystam z dictionary.com, duzo czytam wikipedie, a jak
              chce zobaczyc jak sie korzysta z danego zwrotu w kontekscie, to go wpisuje do
              googla. zasoby internetowe po angielsku sa ogromne :)

              no i poza tym czytam duzo po angielsku na necie, wiadomosci (news.bb.co.uk), i
              rozne roznosci. o stanikach tez ;)
              • pierwszalitera Re: Drugi język 07.01.09, 00:22
                ania_uk napisała:

                > jesli chodzi o korzystanie ze slownika, to ja powiem co ja robie. od dobrych
                > kilku lat nie zajrzalam do slownika papierowego - poniewaz spedzam wiekszosc
                > dnia przed komputerem, korzystam z dictionary.com, duzo czytam wikipedie, a jak
                > chce zobaczyc jak sie korzysta z danego zwrotu w kontekscie, to go wpisuje do
                > googla. zasoby internetowe po angielsku sa ogromne :)
                >

                Też tak robię, tylko z małą poprawką, że wikipedia i google, to nie encyklopedie poświęcone przez fachowców i czasem można się nadziać. ;-)
    • a_gneskka Re: Drugi język 07.01.09, 00:11
      Dla wzrokowców: czytanie, ale nie książek tylko wszelkiego rodzaju czasopism. W czasie czytania zakreślamy sobie nieznane słowa czy ciekawe wyrażenia, ale sprawdzamy je dopiero po skończeniu artykułu. Zalety: w przeciwieństwie do książek artykuły są krótkie i łatwo po ich przeczytaniu wrócić do nieznanych zwrotów. Poza tym można się doedukowywać z przeróżnych dziedzin życia - ja ucząc się w ten sposób przerabiałam co się dało, od ulotek z supermarketów :D przez babskie pisemka po odpowiednik Scientific American.
      Filmy z napisami też pomagają, ale zatrzymywanie w środku akcji i wynotowywanie słówek - a inaczej nie zapamiętam - bywa co najmniej męczące (tłukę tak od jakiegoś czasu angielski). Za to łatwo się łapie akcent i intonację :)
      • panistrusia Re: Drugi język 07.01.09, 01:07
        Co do filmów: warto sobie zbadać ile się rozumie podczas oglądania w
        słuchawkach, normalnego a na przykład ile podczas oglądania kątem oka z
        jednoczesnym wykonywaniem jakiejś dosyć absorbującej uwagę czynności (np
        zasymulować sobie spotkanie towarzyskie i słuchać jednocześnie radia;)).
        • a_gneskka Re: Drugi język 07.01.09, 01:18
          > Co do filmów: warto sobie zbadać ile się rozumie podczas oglądania w
          > słuchawkach, normalnego a na przykład ile podczas oglądania kątem oka z
          > jednoczesnym wykonywaniem jakiejś dosyć absorbującej uwagę czynności (np
          > zasymulować sobie spotkanie towarzyskie i słuchać jednocześnie radia;)).

          Faktycznie, dobry test :) Ja obecnie po francusku - dużo :) Jestem w stanie
          przyzwoicie śledzić francuską TV jednocześnie dyskutując na GG czy pisząc na
          forum (po polsku) czy z kilkoma goścmi w domu (po francusku). Ale filmu po
          angielsku w ten sposób nie obejrzę ni hu hu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka