martvica Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 16.03.09, 15:02 Jestem durna jak paczka gwoździ, wczoraj trzy razy pod rząd wpisałam w telefon zły PIN, rano sobie przypomniałam jak to szło, ale było za późno. Przegrzebałam wszystkie papiery, nie znalazłam numeru PUK, muszę jechać do salonu, a chora jestem i mam tak zatkane uszy że nie słyszę co mówię. Bu. Normalnie chyba mi gorączka umysł zaćmiła wczoraj, nie wiem co mi strzeliło do łba :/ Odpowiedz Link
jolina3 F*****! 23.03.09, 22:51 Wygłupiłam się jak nigdy i nie mogę usiedzieć na miejscu ze wstydu :( Zadzwoniłam do koleżanki, nie odebrała, oddzwoniła. Ponieważ "w dutkach mi grało", nagadałam, że rzygam (x10) już tym wszystkim i już nie mogę gnić w tym syfie (x8) i niech mi pomoże i pogada z inną koleżanką z jej pracy i tym podobne :P. Na szczęście nie używałam niecenzuralnych słów, ale moja wypowiedź była BARDZO EMOCJONALNA. Po czym okazało się, że ona używa zestawu głośnomówiącego i tego wszystkiego wysłuchał... jej szef. Przeprosiłam oczywiście :) Może brzmi niewinnie, ale jest mi teraz TAK BARDZO WSTYD!!! A przecież generalnie to ja raczej miła i sympatyczna jestem....... I śmieszno, i straszno :P, ale najbardziej to mi wstyd, aaaaaaaaaaa!!! No mogła mi powiedzieć, że nie jest sama, nie? Albo mogła oddzwonić później i na spokojnie..... Odpowiedz Link
ocisza Re: F*****! 27.03.09, 14:14 Jak dla mnie to Twoja koleżanka się nie popisała. Po co oddzwania w obecności szefa w dodatku mając włączony głośnik. A jak już była taka sytuacja to powinna od razu zareagować przerywając Ci potok słów, ze teraz nie może rozmawiać prywatnie. Odpowiedz Link
wariamiktoria Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 07.04.09, 09:17 No żesz... Czemu nikt nie ostrzega, że ciąża to taka straszna rzecz. Mdłości przez które nawet nie można z drugim człowiekiem pogadać bo już trzeba karpika robić aby powietrze łapać bo inaczej kolorowa prezentacja ostatniego posiłku. Bóle brzucha, które nie dość, że drażnią, każą poleżeć i uniemożliwiają czasem chodzenie na zajęcia to jeszcze sprawiają, że martwię się czy się to wszystko utrzyma. Hormony które szaleją doprowadzając mnie do łez z błahego lub bez powodu. Zakazy i nakazy: nie podnoś rąk do góry, nie dźwigaj, nie męcz się, nie kąp się w gorącej wodzie, nie jedz grejpfrutów, nie jedz orzeszków, nie pij alkoholu (nie to, żebym była alkoholikiem ale brakuje mi tej lampki wina czy piwa gdy inni z tej radości piją do woli). Piersi mi urosły i są wrażliwe i bolesne, mam tylko jeden pasujący stanik, który nie podtrzymuje tak jak powinien i chodzić jeszcze ale biegać już nie (choć i tak nie powinnam biegać ale co robić jak autobus ucieka). Czuję się osłabiona a w autobusie nie ma miejsc no a brzuch nie jest na tyle widoczny aby od razu informować, że miejsca potrzebuję. Czuję się jakby ktoś mi wyciął 1/4 mózgu, nie mogę się skoncentrować. Na uczelni na ulubionym przedmiocie wykładowca olewa moje odpowiedzi bo chce aby inni zarabiali punkty (zwalniające z testu końcowego) i co z tego, że kontraktację mówiłam z 5 razy jak chodziło mu o to aby M. odpowiedział, żeby p.prof mógł z uśmiechem stwierdzić, że M. świetnie pracuje. A ja kurde co? Już drugi semestr na tych zajęciach pracuję a jak mi mózg z obrotów spada to dopiero te durne plusy zaczyna liczyć. Dużo jeszcze tego ale już nie mogę bo się poryczałam, cholerne hormony. Gdzie ta moja super silna osobowość, która góry nosiła a nawet żonglowała nimi. Kurdę, zaczynam nie lubić tego dziecka na które przecież 2 lata czekałam. Jeszcze się nie urodziło a doprowadza mnie do szału. I po sklepach muszę chodzić bo mi brzuch wywaliło i się w spodnie ledwo dopinam a ubrań letnich dłuższych nie mam. Odpowiedz Link
martulka_s Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 07.04.09, 21:31 Będzie lepiej ; ) W drugim trymestrze jest fajnie, brzuszek mały, duuużo siły i mało humorów. Dolegliwości też raczej niewiele. Ja jestem zachwycona, chociaż frustracje odzieżowe niestety nie odeszły w niepamięć ; ) Z fajnych rzeczy jeszcze wszyscy zaczynają (nieproszeni, a nawet powstrzymywani) opowiadać o swoich przebytych porodach, najlepiej takich "trudnych" ; )Piersi już tak nie bolą i żołądek też się nie daje we znaki. I góry można znów przenosić. Nie jest tak źle : ))) Odpowiedz Link
wariamiktoria Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 08.04.09, 06:40 Oby, ubraniowo już mnie koleżanka swoimi ciążowymi podratowała. Mnie chyba jakiś wirus męczy i dlatego silniejsze te mdłości, mąż chciał mnie wczoraj zabrać do lekarza ale się nie zgodziłam. Z pozytywów: dostałam wczesny prezent urodzinowy, którym zrobiłam sobie siniakowego placka 5x3cm bo nie założyłam zabezpieczenia. Ale podczas świąt potrenuję już z zabezpieczeniem i będzie spoko. Może mi koncentracja wzrośnie dzięki temu :)Prezent wygląda tak: www.militaria.pl/luk_sportowy_bloczkowy_nova_(3112)_p3810.xml?cat=814 i pewnie będzie pasją moją, męża i jego rodziny (u niej będziemy trenować, bądź co bądź to niebezpieczne narzędzie a tam otwarta, spora przestrzeń i nikt na linię strzału nie wejdzie). A skoro wszystkie sporty poza spacerem i pływaniem zostały mi odebrane to moja pasja musi znaleźć gdzieś ujście. A w piątek mam usg więc zobaczę to coś co ciężko mi sobie wyobrazić i może wtedy stanie się kimś innym niż tylko zabierającym witaminy, minerały itd zlepkiem komórek. Odpowiedz Link
kotwtrampkach Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 16.03.10, 23:17 wariamiktoria napisała: > No żesz... Czemu nikt nie ostrzega, że ciąża to taka straszna rzecz. hahaha, bo kto by się decydował na dziecko? ciąża to przygotowanie na skomplikowane życie, które następuje po rozwiązaniu ;-) zmiany, przewartościowania, konfrontacje jakie nastąpią potem, mogłyby się skończyć nieprzyjemnie dla organizmu nieprzygotowanego (zwyczajnie szok - po to też to otępienie hormonami) :):):) > Zakazy i nakazy: nie podnoś rąk do góry, nie dźwigaj, nie męcz się, nie > kąp się w gorącej wodzie, nie jedz grejpfrutów, nie jedz orzeszków, nie pij jak znajdziesz odpowiednią chwilę, posłuchaj siebie i swojego organizmu - będziesz wiedziała, co możesz, a co jest niewskazane. "poczujesz" :-) I pamiętaj, że przejście przez ciążę i poród, a potem wdrożenie się do opieki nad maluchem wymaga trochę sił - więc nie daj się wymanewrować z każdej aktywności :):):) (przy czym stanie nie jest aktywnością, w autobusach niestety trzeba się upominać..) > Gdzie ta moja super silna osobowość, która góry nosiła a nawet > żonglowała nimi. Przyczaiła się na razie. Musi się tylko przyzwyczaić do nowej sytuacji i wróci do Ciebie niebawem. Z mocą. chociaż moze trochę odmieniona i zajęta innymi sprawami ;-) Odpowiedz Link
bebe.lapin Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 16.03.10, 15:43 odgrzebuje watek, zeby nie zasmiecac nowym, choc moze warto by bylo... wracam od gina, ktory owszem, dokonal wszlkich niezbednych badan, ale biust mi obmacywal przez...effuniaka...lomatko... no i kit z tym, ze mowie gosciowi, ze owszem, waze za duzo, ale jestem okazem zdrowia, schudlam juz 5 kg w tym roku, ze nie jem slodyczy i prawie zadnych weglowodanow...swoje musialam wysluchac na temat zasad zywienia i ogolnie wagi :/... Odpowiedz Link
martvica schiz przed lekarzem :/ 16.03.10, 16:09 Idę do ginekologa dziś wieczorem. Tak głupio trochę, bo wizyta załatwiana po znajomości (dawny znajomy ojca), w ogóle po godzinach pracy etc (ojciec zastał mnie we łzach po próbie umówienia się na wizytę do jednego państwowego i dwóch prywatnych w ciągu trzech tygodni, wyciągnął stary notatnik i znalazł domowy nr kolegi). Więc schiz nr jeden lekarz ogólnie, schiz nr 2 powód wizyty - wszystkie mozliwe objawy endometriozy (USG wyszło idealne, bez żadnych cyst i innych torbieli). Boję się. Ale w sumie chciałabym sie dowiedzieć co mi właściwie jest. Czemu nie urodziłam się chłopcem, żesz. Miałabym na imię Maciek i byłabym wytęsknionym synem. Oraz znałabym się na wszystkim i była złotą rączką. Grr. Odpowiedz Link
agafka88 Re: schiz przed lekarzem :/ 16.03.10, 20:46 Trzymam kciuki, aby wszystko było dobrze. Odpowiedz Link
martvica Re: schiz przed lekarzem :/ 16.03.10, 22:42 Dzięki, agafka. Plusy: przesympatyczny lekarz, podobnie jak pani w rejestracji inne pacjentki. Minusy: nadal nie bardzo wiem na czym stoję, ale istnieją realne szanse że się to zmieni. Uff. Odpowiedz Link
agafka88 Re: schiz przed lekarzem :/ 16.03.10, 22:49 Mam nadzieję, że wkrótce dowiesz się co się dzieje, bo niestety niewiedza i niepewność jest najgorsza - sama właśnie to przerabiam. No i ozywiście trzymam kciuki, żeby to, co okryjesz okazało się czymś niegroźnym i łatwym do wyleczenia. Odpowiedz Link
hejtojaa Re: schiz przed lekarzem :/ 18.03.10, 13:36 Ja też rozumiem Cię doskonale, jestem w podobnej sytuacji od 2 lat i wiem, jakie to trudne. A już najgorzej jest kiedy, coś się ruszy, ale niewystarczająco i w sumie i tak zostaje po staremu. Ale nie martw się, głowa do góry! Co by się nie stało, na pewno sobie poradzisz:) Będzie dobrze. Odpowiedz Link
anka_z_lasu NARESZCIE DOSTAŁAM PRACĘ!!!!!!!!!! :D 25.03.10, 15:46 Jak w temacie, po czterech miesiącach bezrobocia, w Warszawie... Już zaczynałam się zastanawiać, co jest ze mną nie tak, skoro skończyłam SGH, znam angielski i rosyjski, mam doświadczenie zawodowe w porządnych firmach... Ale chyba warto było tyle czekać, bo firma sympatyczna, branża paliwowa, czyli obszar moich zainteresowań uniwersyteckich, stanowisko rozwojowe i hm... pensja naprawdę spoko. Nie ma tego złego ;) Lallala ;) Odpowiedz Link
bebe.lapin Re: NARESZCIE DOSTAŁAM PRACĘ!!!!!!!!!! :D 25.03.10, 16:04 Gratuluje :D... i zazdroszcze ;) Odpowiedz Link
bebe.lapin Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 22.04.10, 16:07 Ja wiem, ze jestem typowo po polsku marudna, ale jak tu nie wierzyc w spisek ciemnych mocy czychajacy na moje zycie... :/ okazuje sie, ze chyba mam alergie na faceta, z ktorym sie spotykam (a dokladniej to na jego, tfu, tu, papierosy, choc niekoniecznie). w kazdym razie jestem chwilowo pokryta czerwonymi, jak gdyby przesyszonymi, mniejszymi lub wiekszymi plamami na skorze ramion i dekoltu, nie wiem, czy gdzies indziej tez. oczywiscie, moze to byc reakcja na cokolwiek innego, ale mam mocne podstawy przypuszczac, ze ma to zwiazek wlasnie z nim :/. niech mnie ktos przytuli! ;( Odpowiedz Link
bebe.lapin Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 22.04.10, 16:08 bosz, i jeszcze z bledem..oczywscie, czyhac..zmeczona jestem, to dlatego.. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 22.04.10, 19:58 Jeśli to uczulenie na papierosy, to chyba nie jest to koniec świata, nie? Podobnie z wodą kolońską czy czym tam :) Odpowiedz Link
bebe.lapin Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 23.04.10, 15:56 no raczej bylby. po konsultacjach spolecznych :D okazalo sie, ze moze to jednak nie papierosy, a 2-dniowy zarost. golenie chyba latwiej wyegzekwowac niz rzucenie palenia, mam nadzieje :D Odpowiedz Link
beniutka_bo golenie... 23.04.10, 20:48 Jak facet koleżanki ja drapał i podrażniał skórę,stwierdził,że nie będzie się golił, to ona na to "super,to JA też się nie golę WCALE!" Poskutkowało;) Odpowiedz Link
bebe.lapin Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 13.07.10, 11:52 pomarudze sobie, bo dwa powody mam; po pierwsze, w jednym z watkow owa o butach o co rusz przypominaja mi sie te czerwone, satynowe, z wycietym przodem, na niebotycznym obcasie, ktore pasowalyby idealnie do sukienki polki, wypatrzone na wyprzedazy, wystepujace w rozmiarze 41 i 39, kiedy ja akurat z tego sklepu potrzebuje 40... a po drugie, to inne forum, na ktorym sie udzielam, ma awarie serwera i nie ma do niego dostepu, a _musze_ wyrzucic z siebie zalewajaca mnie fale obrzydzenia nt; hipokryzji, s....stwa i calkowitej amoralnosci pewnego faceta, inaczej chyba sie nia udlawie. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 13.07.10, 14:31 bebe.lapin napisała: > a po drugie, to inne forum, na ktorym sie udzielam, ma awarie serwera i nie ma > do niego dostepu, a _musze_ wyrzucic z siebie zalewajaca mnie fale obrzydzenia > nt; hipokryzji, s....stwa i calkowitej amoralnosci pewnego faceta, inaczej chyb > a > sie nia udlawie. a tu nie mozesz...? Odpowiedz Link
bebe.lapin Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 13.07.10, 14:40 to zawila historia, troche juz trwajaca, no i wolalabym uniknac poglebionej psychoanalizy by pierwszalitera ;). ale tak w wielkim skrocie - to bazowo chodzi o to, ze nagle znalazlam sie na miejscu "tej trzeciej" i chyba mnie ten uklad przeszkadza bardziej niz zainteresowanumu, ktory jakos nie widzi w tym nic zdroznego, a predzej bylby gotowy upatrywac zdroznosci w moich europejsko-liberalnych pogladach na relacje mesko-damskie. no. grr, no nie moge tego strawic! Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 13.07.10, 23:20 bebe.lapin napisała: > to zawila historia, troche juz trwajaca, no i wolalabym uniknac poglebionej > psychoanalizy by pierwszalitera ;). A już myślałam, że tylko ja czuję się skrępowana jej obecnością na forum... Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 14.07.10, 00:30 jul-kaa napisała: > A już myślałam, że tylko ja czuję się skrępowana jej obecnością na forum... Nie masz powodów by się skarżyć. ;-) Robię tu tylko dobry uczynek przypominając, że znajdujemy się w mocno miejscu publicznym i każde intymne uzewnętrznianie może mieć nieprzyjemne konsekwencje. Możesz trafić nawet na kogoś gorszego ode mnie. ;-) Odpowiedz Link
wariamiktoria Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 14.07.10, 09:20 Mi znowu zaczęły się coraz bardziej podobać posty Pierwszejlitery. Trochę dystansu do świata się przydaje a ona umożliwia zerknięcie z boku na wiele spraw. Kiedyś bardzo mnie drażniła i omijałam jej posty, język był ciężki, często jakieś wrzuty latały a teraz forum z nią oswojone, posty jakieś zgrabniejsze. Jeszcze trochę i zacznę ją lubić :) Odpowiedz Link
bebe.lapin Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 14.07.10, 12:51 ottez dlatego staram sie tego nie robic. ale caly czas jest mi naprawde obrzydliwie i nie moge sobie znalezc miejsca. Odpowiedz Link
krowka_niebianska Zakochałam się...........nieszczęśliwie 13.07.10, 16:57 Jak w temacie. Dziewczyny! Jak przestać: 1. Myśleć o NIM. 2. Zadręczać się typu: co powiedziałam, co zrobiłam, czego nie zrobiłam, co mogłabym zrobić, dlaczego nie dzwoni... itd. 3. I w ogóle robić głupoty. Natomiast jak zabrać się do pracy bo terminy gonią a ja nie mam nastroju? Jak się [.....] odkochać? No jak? Odpowiedz Link
bebe.lapin Re: Zakochałam się...........nieszczęśliwie 13.07.10, 17:07 nie da sie, chyba zeby zastosowac terapie szokowa - vide trzy posty wyzej. Odpowiedz Link
kulka_kulkowa nienapisana magisterka i ogólny brak koncepcji 11.08.10, 21:40 Pozwolę sobie samą siebie skopiować: Wisi nade mną nienapisana praca magisterska (...) i czuję, że sobie nie radzę. Długo to już trwa i ciężko mi z tego wyjść, bo nigdy nie miałam takich problemów (przyczyny są raczej emocjonalne, pracuję nad tym, z różnym skutkiem). Odreagowuję sobie tu na forum w dużej mierze, a zarazem mam trochę wyrzutów sumienia, że "marnuję czas". I mam stracha, że jak się wciągnę w BF, to już się w ogóle w tym internecie zatracę. I jakby co, to "weź się w garść" nie pomaga. Sama to wiem i guzik mi wychodzi. Żeby było śmieszniej: promotorka mówiła mi "da pani radę", a psychiatra pytał o temat pracy i dawał wskazówki, jak obejść trudniejsze rzeczy. Że ja zwariowałam, to nie nowina, ale świat chyba też :] Odpowiedz Link
m.arta.m Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 13.08.10, 11:49 Wymyśliłam sobie, że dzisiaj, przed wyjazdem, wydepiluję sobie nogi plastrami. I nie mogę się zabrać za to ze strachu przed bólem. Cholercia, czemu nie ubzdurało mi się w głowie, że wolę mieć owłosione nogi; że to taki fajny kontrast- stosunkowo jasne włosy na głowie i ciemny zarost na giczkach... :> ;) Odpowiedz Link
buka_rozzie Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 13.08.10, 17:21 a nie lepiej depilatorem?? ;) wg. mnie to wcale nie boli, tylko łaskocze, ale kazdy ma inny prug bólu ;) Odpowiedz Link
brykanty Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 13.08.10, 17:30 Mój próg bólu jest tak umiejscowiony, że depilator to ZUO i narzędzie dla zdeklarowanych masochistów - boli jak cholera, robi brzydkie czerwone kropki. A zanim znikną, już rosną nowe włoski. Tuż przed wyjazdem i na szybko - tylko maszynka jednorazówka i żel do golenia od TŻ. Odpowiedz Link
m.arta.m Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 13.08.10, 18:08 depilatorem robię pachy, nóg nie jestem w stanie. Nawet dzisiaj, po walce z plastrami, która okazała się wyjątkowo mniej bolesna i pomyślałam, że może dam radę depilatorem, próbowałam, ale nic z tego- nie jestem w stanie wytrzymać :/ Ból lubię, ale tak naprawdę nie wiem, gdzie mam próg bólu, bo to akurat niekoniecznie jest w korelacji z lubieniem- to że lubię nie oznacza, że go nie czuję, wręcz przeciwnie ;) Dentysta mi niestraszny i nigdy nie biorę znieczulenia do rzeczy, do których inni ludzie biorą- brałam tylko do usuwania ósemki, a i tak to czułam ;) Dzisiejsza operacja skończyła się tak, że usunęłam te brzydsze plastrami, a resztę będę zwalczać kremem, a w trakcie wyjazdu (mhm, pod prysznicem campingowym :> ) golarki wrócą do łask... :/ Sprawdzałam dzisiaj, ile kosztuje operacja podniesienia biustu i stwierdziłam, zę jeszcze tyle nie zapłacę, ale jakby mi ktoś zaproponował za 1/10 tej kwoty usunięcie _naprawdę_na_zawsze_ owłosienia, to w to wchodzę :D Odpowiedz Link
turzyca Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 19.08.10, 20:46 > depilatorem robię pachy, O matko, pachy depilatorem! - jeknela Turzyca i na sama mysl zlapala sie ochronnie za swoje pachy. :P Tam to ja mam dopiero poziom bolu, a do tego pachy nie da sie naciagnac, zeby cala akcje sobie ubezbolesnic. A swoja droga tez marze o ostatecznym rozwiazaniu antywlosowym. Nogi to nie, moge je depilowac dowolnie, a potem regularnie piling i po problemie, ale linie bikini to owszem chetnie. Prawie kazda metoda konczy sie podraznieniem (najmniej ku mojemu zaskoczeniu pasta cukrowa), a potem jeszcze dochodzi wrastanie wloskow, niezaleznie od wszystkich metod zapobiegania. Mam do wyboru miec wlosy albo pryszcze. Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 20.08.10, 00:12 turzyca napisała: ale linie > bikini to owszem chetnie. Prawie kazda metoda konczy sie podraznieniem (najmnie > j > ku mojemu zaskoczeniu pasta cukrowa), a potem jeszcze dochodzi wrastanie > wloskow, niezaleznie od wszystkich metod zapobiegania. Mam do wyboru miec wlosy > albo pryszcze. Spróbuj po depilacji zapudrować pudrem dla niemowląt. Żadnego kremu, bo to pożywka dla bakterii, a puder. Przez klika dni od depilacji. Od kiedy stosuję, pryszcze tylko pojedyncze, ale nie wyglądam już jak trędowata. A zamiast peelingu masaż tego regionu miękką szczotką na sucho. Odpowiedz Link
zarin Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 20.08.10, 18:35 Takie krostki to jest prawdopodobnie zapalenie mieszków włosowych, ma podłożone bakteryjne, do tego czasami ropieje. Jeżeli się robi zawsze i po wszystkim, to najlepiej sobie jednak odpuścić depilację. Odpowiedz Link
indigo-rose Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 20.08.10, 23:02 Ja też robię :) ale bikini nie odważyłabym się. A szkoda. Po maszynce za szybko odrastają, pod dziwnym kątem i ogólnie do bani. Odpowiedz Link
mszn Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 21.08.10, 01:06 A nie pomaga golenie z włosem? Owszem, idealnie gładko wtedy nie będzie, ale lepiej golić się trochę częściej i mieć spokojną skórę. Odkąd bikini golę nie pod włos, nic się nie paprze. Powiedzcie mi za to, jak poradzić sobie z koszmarnie swędzącą skórą? Pachy i bikini jakoś znoszę, ale po nogach drapię się bez przerwy. I nie, to nie jest przesusz. Odrastające włosy drażnią skórę jakoś (po 3-4 dniach po goleniu przestaje być to tak uciążliwe). Macie jakiś patent? Piling robię przed każdym goleniem. Odpowiedz Link
justinehh Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 13.08.10, 17:33 Depilator to zło, bo po nim wrastają włosy ... Odpowiedz Link
buka_rozzie Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 19.08.10, 18:59 mi nie wrazstają, ale mój jest tragiczny, bo urywa włoski, a nie wyrywa ;/ Odpowiedz Link
mankencja Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 19.08.10, 19:52 mam zapalenie pęcherza (prawdopodobnie), łykam mnóstwo proszków na tę przypadłość, z czego połowę głownie po to, żeby sprawić przyjemność teściowej, która przejmuje się moim stanem znacznie bardziej niż ja. jutro mam spędzić 9godzin w pociągu wracając do domu i nie wiem, jak wytrzymam, zwlaszcza, ze brzydzą mnie pociągowe kible. a poza tym mnie boli Odpowiedz Link
anette_29 Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 19.08.10, 20:01 Nie masz szans odwiedzić lekarza?Tak byłoby najlepiej... Pij duuużo zakwaszonej wody i zatykaj nos przed wejściem do kibelka,a po powrocie obowiązkowe badanie moczu,nawet prywatnie(jakieś 10 zł)i do lekarza biegusiem!!! Odpowiedz Link
mankencja Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 19.08.10, 22:52 pójdę jak wrócę. Odpowiedz Link
zarin Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 20.08.10, 18:29 O, znam ten ból, okropność. U mnie się obyło bez lekarza, dwa razy mi pomógł Urosept, no i trzeba pić dużo wody, najlepiej z cytryną, ale naprawdę litrami. Po wyleczeniu przez jakiś czas też dobrze jest pić więcej i jeść żurawinę, profilaktycznie, to lubią się robić nawroty. Poza tym u mnie doraźnie ulgę przynosiło piwo ;). Odpowiedz Link
mankencja Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 20.08.10, 22:58 w połowie drogi - po przesiadce w warszawie do zatłoczonego do granic możliwosci pociągu - zaczęła mnie boleć prawa nerka. szlag by to trafił. lekarz w osobie mojego taty dał mi antybiotyk, a potem obejrzał jeszcze okolice ugryzienia przez jakiegoś robala. stwierdził, ze wygląda to na rumień po kleszczu i kazał mi w poniedziałek zbadać krew na boreliozę. Odpowiedz Link
justinehh Dół dołów 20.08.10, 00:20 Nie dość, że od początku roku ciągle coś się chrzani, to jeszcze teraz rozwalił mi się aparat, bo głupiej cipie zachciało się robić zdjęcia burzy ze statywu, aparat z tego statywu zleciał, wyłamał się spust i wihajster od zooma i nawet nie wiem, czy mi to i za ile naprawią; w rezultacie zostałam bez ręki i z durnym zamiennikiem, który z fioletowego robi niebieski... Odpowiedz Link
mazya Re: Dół dołów 20.08.10, 00:50 Oo tak, z tym rokiem zdecydowanie jest coś nie_tak :-// Dół za dołem; chrzani się co może. Co nie może - też. Może durny zamiennik pozwoli spojrzeć inaczej na...świat? Eee, marne to pocieszenie chyba. W kazdym razie rękę podaje zebyś wyszła z dołu chociaż sama siedzę w sąsiednim ;-p Odpowiedz Link
nientepaura mam już dość;/ 20.08.10, 19:51 z cyklu: muszę się wyżalić, bo zaraz wybuchnę;/ w skrócie: pokręcona relacja z byłym wykańcza mnie -więc pojechałam na wakacje odpocząć od problemu - no i masz ci los - okradli mnie;/za granicą,więc nie tylko na minusie, ale i perturbacje urzędowe, co pociąga za sobą koszty;/ do tego jeszcze paypal robi mnie w trąbę, twierdząc, iż nie mogę przelać pieniędzy z konta pp na swój rachunek bankowy - to grosze, ale chodzi o zasadę i sprawa ciągnie się dalej drugi miesiąc. Naprawdę żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch...a, cytując Grabaża;/ ale faktycznie - o byłym nie myślę;) i jeszcze do tego szukanie pracy, coby dała się z zajęciami i pisaniem doktoratu połączyć... nie oczekuję głaskania po główce, po prostu musiałam się wyzewnętrznić;) a humor poprawiam sobie gotowaniem - jak stara baba:P Odpowiedz Link
buka_rozzie Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 01.09.10, 20:41 i.pinger.pl/pgr210/7541acbe001cf0944c7c160d/ patrzcie jakie cudo normlanie! xD jeśli miałabym dośc dużo (jak na nasdtolatkę) kasy zbednej to kupiłabym sobie to cacko do bransolekix D Odpowiedz Link
mania_aniam nie chce mi dac zaliczenia:( 03.09.10, 21:17 Nie chodzilam na laborki, ale cholera studiuje dziennie medycyne, w tym semestrze bylo naprawde super trudno, do tego politechnika jest w innym miescie (informatyka zaoczna, trzeci rok), rodzice mi sie w tym roku rozwiedli i co weekend dojezdzam do rodzenstwa, ktore jest pod opieka babci. Jego argument - ma studenta, ktory dojedza z Irlandii (chyba nie na lab, ktore sa 3x w miesiacu), wiec moje sa nijakie. Chce juz skonczyc te studia i miec inzyniera:( Odpowiedz Link
brykanty Re: nie chce mi dac zaliczenia:( 04.09.10, 19:39 Matko jedyno, jak ty sobie radzisz z połączeniem dziennej medycyny z drugimi studiami. Wielki szacun i podziw. Jestem pod duuużym wrażeniem. Trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie problemu. Odpowiedz Link
helenka333 kłopoty z pracą :( 08.09.10, 17:05 Od kilku miesięcy mamy nowego kierownika, nie będę się rozpisywać na jego temat, bo będzie to tylko wylanie żółci, by nakreślić sytuację powiem tylko, że w ciągu niecałych 3 miesięcy jego pracy z naszej grupy odeszło 5 osób na 6 stanowisk pracy ( w tym on zwolnił jedną). Moja dobra koleżanka, bardzo spokojna i racjonalna osoba, po jednym z zebrań podarła przy nim nową umowę o pracę, wolała zostać całkowicie na lodzie niż męczyć się z jego osobą. W czasie jednej z pierwszych moich rozmów z nim, powiedział, że jeśli będzie musiał to wymieni całą ekipę, ponieważ poprzednia kierowniczka przyzwyczaiła nas do 'roszczeniowej postawy wobec firmy'. Ze starej grupy zostałam obecnie tylko ja i jeszcze jedna dziewczyna no i teraz przyszedł czas na mnie. Jeszcze co prawda nie dostałam wypowiedzenia ale wszystkie znaki na niebie i ziemi na to wskazują. Gdybym mogła już dawno rzuciłabym to ale na rynku pracy nie jest zbyt kolorowo, boję się zostać bez pracy bo nie utrzymam się sama w dużym mieście a do rodziców nie chce wracać, nie mogę też i nie chcę liczyć na ich pomoc finansową. W dodatku z tego wszystkiego czuję taką niemoc, wysyłam cv ale mam wrażenie, że nikt mnie nie będzie chciał zatrudnić (głupie nie?). Niby jestem po studiach, szybko się uczę itp, itd ale nie znam perfekt dwóch albo najlepiej trzech języków, nie mam prawa jazdy...heh chciałam się pożalić, dziękuje:) Odpowiedz Link
jul-kaa Re: kłopoty z pracą :( 08.09.10, 17:54 helenka, najlepiej szukać nowej pracy dopóki masz jeszcze starą. W każdym razie trzymam kciuki. Powodzenia! Odpowiedz Link
mania_aniam Re: kłopoty z pracą :( 08.09.10, 18:59 udalo Ci sie znalezc te prace, wiec uda i nastepna, do boju! (=wysylania CV) ktos sie odezwie, nie mozesz tracic wiary, a przede wszystkim nie mozesz przestac szukac. Odpowiedz Link
helenka333 Re: kłopoty z pracą :( 09.09.10, 13:17 dzięki dziewczyny :) dziś na głównej znalazłam linka do bloga, na którym kobieta pisze o problemach ze znalezieniem pracy, i jeszcze z komentarzy wyczytałam, że jestem w wieku reprodukcyjnym, a takich kobiet pracodawcy boją się zatrudniać, jej...to wszystko jest chore :/ Odpowiedz Link
helenka333 i stało się :/ 14.09.10, 16:54 Dzisiaj dostałam wypowiedzenie, z jednej strony bardzo się cieszę, że nie będę już musiała się tutaj męczyć z drugiej martwię o przyszłość, ale jestem dobrej myśli:) Niestety ze sporej ilości cv wysłanych ostatnio odezwali się tylko z jednego miejsca, akurat jest to praca, która przyjmę ale tylko dlatego, że obecnie nie mam lepszego wyboru. Heh...zaraz wacam do domu...bedzie dobrze prawda? Odpowiedz Link
yo_anka Re: i stało się :/ 24.09.10, 13:28 No pewnie że będzie dobrze! Znasz zasadę amerykanów: "zaraz po znalezieniu pracy, szukam lepszej!" To komfortowa sytuacja, nie szukasz w domu w panice, tylko ze spokojem. Dobrze ze, masz coś teraz - i ważne że nie siedzisz w niezdrowej atrmosterze z toksycznymi ludzmi! Uszy i głowa do góry! Odpowiedz Link
helenka333 Re: i stało się :/ 26.09.10, 14:25 No niestety o dziwo nawet tam mnie nie chcieli a z żadnego innego miejsca póki co nikt nie dzwonił, a 3 tygodnie tylko wysyłam cv...czarno to widze:( Odpowiedz Link
justinehh Re: i stało się :/ 26.09.10, 16:02 Czarno to będziesz widzieć po ośmiu miesiącach, trzy tygodnie to nic ... Odpowiedz Link
buka_rozzie pomocy! 22.09.10, 23:30 dziewczyny, mam do was pytanie, pierwszy raz zrobiłam dzis zakupy na ebay i nie wiem jak wysłać przelew,, na allegro robiłam to dużo razy, ale na ebay nie wiem jak, paypala mam założonego ale nie wiem jak z tego kożystac...czy miałyście juz jakies doświadczenia z tą stroną?? Odpowiedz Link
arwena-g Re: pomocy! 23.09.10, 07:35 Możesz wysłać płatność bezpośrednio ze strony PayPal - zakładka wyślij pieniądze i zaznaczasz "Przedmioty wystawione w serwisie eBay", albo ze swojej strony ebay - mój ebay - i tam po lewo w "Kupione" przy zakupionej rzeczy w menu podręcznym masz "zapłać" ( ja korzystam z tego sposobu). Możesz też z e-maila, który przychodzi po zakupie z e-baya na twoją pocztę - jest tam przycisk "zapłać teraz" . Potem już wszystko masz po kolei na ekranie. Odpowiedz Link
buka_rozzie Re: pomocy! 23.09.10, 19:15 właśnie już chce przez paypala zapłacic, a tam trzeba dane swojej karty wpisać, ok, wpisuje, sprawdzam, i mi wyskakuje komunikat że karta jest nie wazna czy cos takiego, a patrzyłam teraz, mprzed momentem na strone banku (mbanku) i z karta jest wszystko ok =.=' Odpowiedz Link
anka-ania Re: pomocy! 23.09.10, 19:27 Musisz kartę potwierdzić. Ja dostałam taką wiadomość: "W dniu ............ z Twoim kontem PayPal została powiązana Twoja karta debetowa lub kredytowa. Aby upewnić się, że karta należy do Ciebie, obciążyliśmy ją niewielką opłatą. Do potwierdzenia karty będzie Ci potrzebny czterocyfrowy kod PayPal, widoczny na wyciągu z karty obok tej opłaty (po zakończeniu tej procedury pieniądze zostaną zwrócone na Twoje konto PayPal). Jak potwierdzić kartę: 1. Sprawdź wyciąg z karty i odszukaj opłatę na rzecz firmy PayPal z czterocyfrowym kodem obok. 2. Zaloguj się do konta PayPal i na stronie Moje konto — opis kliknij łącze Potwierdź moją kartę kredytową. 3. Wprowadź 4-cyfrowy kod w celu potwierdzenia karty. Odpowiedz Link
anka-ania powyższe dotyczy karty kredytowej 23.09.10, 19:32 Karty debetowej nie podpinałam do PayPala, więc nie wiem, czy działa to tak samo. Proces trwał u mnie kilka dni. Jest też możliwość dodania środków do PayPala za pomocą przelewu bankowego, ale tu też podają, że może to trwać 2-4 dni. Odpowiedz Link
pitupitu10 Re: pomocy! 24.09.10, 09:07 Kartę mBanku trzeba odblokować do zakupów internetowych przez mLinię. Zrobiłaś to? Odpowiedz Link
buka_rozzie Re: pomocy! 24.09.10, 18:43 nie wiedziałam że to trzeba zrobic.. dzięki wielskie ;D ale to na debetowa działa? Odpowiedz Link
jul-kaa Grrr 27.09.10, 10:00 Rozchorowałam się, syn na szczęście zdrowy, ale ja straciłam głos, boli mnie wszystko, a szczególnie gardło i głowa. Nie to jest jednak najgorsze. Sąsiedzi za ścianą wykańczają mieszkanie i borują tak głośno, że głowa mi pęka, nie mogę spać, nie mogę pracować, a co gorsza spać nie może Jaś, który bardzo, bardzo potrzebuje porannego snu. Nie ma komu w mordę dać, bo przecież każdy ma prawo wykończyć sobie mieszkanie. Gdybym była zdrowa, wyszłabym z domu na parę godzin, ale nie jestem... Niby niewiele, ale wściekam się od rana. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Grrr 28.09.10, 10:58 kurcze, niech mnie ktoś pocieszy! Syn już przywykł do borowania i nawet jak się budzi, to na chwilę - sprawdza czy mama jest obok i śpi dalej. Ale ja za to tak kaszlę, że go co chwila wybudzam. Wyjść nie moge, bo jak się budzi od tego wiercenia, to się trochę boi. WRRRRRRRR Odpowiedz Link
ankh_morkpork Pocieszam :-) A domowy syrop z cebuli może pomoże? 28.09.10, 11:27 Drobno posiekaną cebulę wsypujemy do szklanego słoiczka, albo nawet szklanki, warstwami, i przesypujemy cukrem, przykrywamy spodeczkiem na kilka godzin i potem pijemy sok, który ta cebula puści. Matce karmiacej nie zaszkodzi, a może na kaszel pomoże? Trzymaj się :-) Odpowiedz Link
beniutka_bo Re: Pocieszam :-) albo miód z cytryną:) 28.09.10, 12:44 sok z połowy cytryny wyciskamy do szklanki, dodajemy łychę miodu,(najlepiej z "pewnego źródła" niesklepowego) i zalewamy do połowy letnią wodą (koniecznie letnią,albo zimną,jeśli będzie zbyt ciepła,to będzie tylko b.drogi cukier),mieszamy i chlup do gardzieli:) i pod kocyk:) i. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Pocieszam :-) A domowy syrop z cebuli może po 30.09.10, 20:23 syrop z cebuli jest jedną z rzeczy, którą chyba zwracałabym dalej niż widzę :) Dziś mniej borowali, na pewno jakaś lobbystka ich uprosiła :) Odpowiedz Link
kasia_grubasia Rodzice nie chcą mnie widzieć :( 30.09.10, 20:05 Jakiś czas temu zadzwoniła do mnie Mama. Dostałam ogólny, dość standardowy op***l za całokształt, po czym Mama spytała, czy zamierzam się wyprowadzić od TŻ. Na moje zdecydowane "nie" stwierdziła, że mogę się więcej nie pokazywać. Ryczę TŻ-owi w mankiet od paru dni :( Na dodatek, jako że nieszczęścia chodzą parami, jestem chora i nie mam kasy na leki, a ostatnie zachomikowane pieniądze wydałam, bo nagle przyszło wezwanie do zapłaty zaległości za energię elektryczną, bo inaczej za 2 tygodnie wyłączą nam prąd (nie miałam pojęcia, że z czymś zalegamy, a powinnam tego pilnować wrrrr....). Dobrze że jutro TŻ ma wypłatę, bo ja dopiero 10-tego. Odpowiedz Link
turzyca Re: Rodzice nie chcą mnie widzieć :( 30.09.10, 20:24 O rany! Ale paskudna sytuacja! Przytulam cieplutko i trzymam kciuki za przejscie klopotow. Jutro na pewno bedzie juz troche lepiej, prawda? :) Rachunki niestety sa paskudne i dobrze sobie wypracowac jakis system, zeby nie przezywac takich problemow. A rodzice maja cos do TZ-eta jako takiego czy chodzi o zwiazek niesakramentalny? Czy moze w ogole o to ze sie uniezaleznilas? Odpowiedz Link
kasia_grubasia Re: Rodzice nie chcą mnie widzieć :( 30.09.10, 20:47 Dzięki, jest mi tak źle że już chyba może być tylko lepiej. Nie wiem o co chodzi Rodzicom, nie potrafię z nimi rozmawiać :( Czas się nauczyć, prawda? Domyślam się, że Mama jest po rozmowie ze "swoim" księdzem i coś jej znowu nagadał - ale nie wiem tego na pewno. Odpowiedz Link
thorrey Re: Rodzice nie chcą mnie widzieć :( 30.09.10, 22:15 kasia_grubasia napisała: > Dzięki, jest mi tak źle że już chyba może być tylko lepiej. Nie wiem o co chodz > i Rodzicom, nie potrafię z nimi rozmawiać :( Czas się nauczyć, prawda? Kasiu - czasami się nie da nauczyć rozmawiać z rodzicami przez całe życie. Wiem, że to żadna pociecha, ale w pewnym momencie nie pozostaje nic innego tylko zaakceptować, że oni już są jacy są i niczym ich nie zmienisz. A rozpaczliwe szarpanie się, usiłując zadowolić i swoje poczucie niezależności, i oczekiwania wobec nas rodziców - no, to właśnie jest szarpanie, które nie zostawia już czasu na żadne inne emocje, a może trwać latami bez żadnych rezultatów. Oficjalnie u nas w kraju panuje "kult" rodziny i nie jest mile widziane wyrywanie się z tego czasami dosyć nieprzyjemnego "zaklętego kręgu". Oczywiście są miłe, nietoksyczne rodziny, fantastyczni rodzice akceptujący swoje dzieci i nie przelewający nia nie swoich frustracji, kochający bezgranicznie i wcale nie tak, że dzieci się przez to duszą... Sama widziałam pare przykładów, a może to tylko tak ładnie wyglądało na zewnątrz ? W każdym razie trzymam za Ciebie kciuki :) Odpowiedz Link
turzyca Re: Rodzice nie chcą mnie widzieć :( 05.10.10, 00:20 Domyślam > się, że Mama jest po rozmowie ze "swoim" księdzem i coś jej znowu nagadał - al > e nie wiem tego na pewno. "W tym miejscu należy przypomnieć o odpowiedzialności rodziców za właściwe przeżywanie narzeczeństwa przez ich dzieci. Nie da się z wiarą pogodzić przyzwolenia na grzeszne życie narzeczonych." To jest cytat z listu konferencji episkopatu do wiernych, odczytany w zeszlym roku. Bylam w Polsce, poszlismy rodzinnie na msze i te slowa mnie jakos uderzyly. Zastanawialam sie, ile osob skrzywdzi ich maksymalistyczna interpretacja. Bo jakos w polskim Kosciele zapomina sie, ze nalezy potepiac grzech, a nie grzesznika. I jesli dla Twojej mamy wiara jest naprawde wazna, to moze z braku madrego ksiedza w okolicy dala sie zaplatac w pulapke uproszczonych schematow myslenia? Nie wiem, co bym zrobila w takiej sytuacji, chyba jednak starala sie podtrzymac kontakt, ale bez jakiegos natrectwa. List raz na miesiac, opisujacy pokrotce, co sie u Ciebie dzieje? I pierwszy okraszony w pierwszym akapicie jakims pasujacym cytatem z Biblii? Moze ten z Jezusem i jawnogrzesznica? Odpowiedz Link
kasia_grubasia Re: Rodzice nie chcą mnie widzieć :( 13.10.10, 21:57 Dzięki, Twój post mnie nastroił pozytywnie :) Co do utrzymywania kontaktu - oczywiście że będę utrzymywać, niech sobie nie myślą że się mnie tak łatwo pozbędą ;) Jak mnie drzwiami wyrzucą to oknem wejdę. Nasz problem to kontrast poglądów - Rodzice uważają że kiedyś byłam grzeczna a teraz się zepsułam, a ja uważam wręcz przeciwnie, że kiedyś żyłam w sprzeczności z własnym sumieniem i robiłam rzeczy których do dziś się wstydzę, a teraz żyję w zgodzie z tymże sumieniem i w końcu mogę spojrzeć na siebie w lustrze bez obrzydzenia. Taka drobna różnica ;) Odpowiedz Link
m.arta.m Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 03.10.10, 22:49 Postanowiłam rozstać się z facetem i zupełnie nie wiem, jak to zrobić. Oczywiście poza tym, że jak najszybciej :/ Odpowiedz Link
m.arta.m Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 04.10.10, 20:32 cholera, deadline nadchodzi, będę musiała spotkać się z nim w bardzo najbliższych dniach. I nie wiem, jak przeprowadzić tę rozmowę :/ Chciałabym nie musieć robić tego nigdy więcej :/ Odpowiedz Link
wodadobra Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 04.10.10, 20:54 Kurka. Może jakiegoś specjalnego doświadczenia nie mam, ale wydaje mi się, że to tak jak z każdą poważną rozmową dorosłych ludzi. Chyba lepiej powiedzieć wprost o co chodzi. Nie wyobrażam sobie być z facetem bo się boję rozstać. Jak miałam lat naście to w drodze do punktu A kochałam się w nim do szaleństwa, po czym po dotarciu na miejsce jakaś wróżka zrobiła pstryk i chłopak interesował mnie tyle co zeszłoroczny śnieg. Ale nawet wtedy sprawę wyłuszczyłam i żwawym krokiem wróciłam do domu. To tak dla poprawy nastroju ;-) Weź się w garść i tyle. Nie możemy być razem, bo 1), 2), 3). Pomyśl, że na końcu tej drogi czeka jakiś fajny facet dla którego stracisz głowę, a później będzie "żyli długo i szczęśliwie". Bardzo ważna jest jednak umiejętność rozmawiania i mówienia ludziom prawdy o sobie i swoich uczuciach i odczuciach. Ale taka mądra to jestem teraz. Powodzenia Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 04.10.10, 20:55 Krótko, spokojnie, najlepiej bez rozbudowanej argumentacji. Odpowiedz Link
indigo-rose wr. 07.10.10, 15:23 Nie cierpię tego, kiedy okres mi się spóźnia 10 dni. Bo nie dość, że mi to rozwala dwa tygodnie - cały czas się przecież nastawiam, że już za chwilę może się zjawić - to jeszcze jak już jest, męczy mnie bardziej niż normalnie. Na przykład teraz mam ochotę się położyć i spać całą dobę. Ale za ścianą, która jest chyba z papieru sądząc po poziomie przepuszczalności dźwięku, mieszka histeryczka. Oczywiście współczuję kobiecie, bo problemy psychiczne to naprawdę nic zabawnego. Tylko że ja już nie mogę wysłuchiwać jej wrzasków i szlochów na męża i dzieci. Na początku obawiałam się tam jakiejś przemocy w rodzinie, ale sądząc po wywrzaskiwanych treściach to raczej ona terroryzuje swoich bliskich... i cały blok przy okazji. No i jestem zestresowana, bo mam dzisiaj poważną rozmowę typu "czy te korepetycje mogłyby być w inny dzień, bo uczelnia zajęła moje czwartki do wieczora". Jeśli się nie będzie dało przełożyć, to stracę chwilowo dochód, a zdążyłam się spłukać doszczętnie. Czuję się dzisiaj wybitnie nędznie. Wiem, że to nie są jakieś tragiczne problemy, ale to hormony przeze mnie przemawiają :P Odpowiedz Link
marciasek indygo, mam dokładnie tak samo, a ponadto 07.10.10, 15:50 wylazła mi opryszczka na ustach :/// Boli i paskudnie wygląda. Nie miałam tego już z 10 lat i nawet zdążyłam pozapominać wszystkie supermetody pozbywania się tego świństwa :((( Czemu to cholerstwo wylazło? Nie całowałam się z nikim obcym przecie... Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: indygo, mam dokładnie tak samo, a ponadto 07.10.10, 16:59 marciasek napisała: > wylazła mi opryszczka na ustach :/// Boli i paskudnie wygląda. Nie miałam tego > już z 10 lat i nawet zdążyłam pozapominać wszystkie supermetody pozbywania się > tego świństwa :((( > > Czemu to cholerstwo wylazło? Nie całowałam się z nikim obcym przecie... Opryszczka to wirus, który raz złapany zostaje w organiźmie na zawsze. Zwykle w zatajonej, nic nam nie robiącej, mało aktywnej formie. Dopiero gdy z jakiegoś tam powodu spadnie nam odporność (przeziębienie, zapalenia, stres, mało snu itp.) wirus ma znowu możliwość by się uaktywnić i wypęcherzykować zewnętrznie. Trzeba przeczekać. Jedynie na samiutkim początku, gdy czujemy, że coś tam się dzieje przy ustach, pomagają nieco maście wirostatyczne z apteki. Mają tam też takie plastry kamuflujące, leczące na wilgotno, widziałam reklamę w telewizji, mały pęcherzyk pewnie da się zakleić. Można smarować też olejkiem z drzewa herbacianego (tea tree oil). Inne, wysuszające sposoby, maście cynkowe itp. robią tylko ranę, grubego strupa i brzydką czerwoną bliznę. Na te wirusy nie ma właściwie skutecznego lekarstwa, ciało musi samo dać sobie radę. Odpowiedz Link
marciasek Re: indygo, mam dokładnie tak samo, a ponadto 07.10.10, 20:42 Niby wiem, że tak jest, ale od jakichś 10 lat mi to świństwo nie wyłaziło. Z drugiej strony przyznam, że i tak cieszę się niezmiernie, że wylazło na ustach, a nie na spojówkach, bo tę wersję niestety również posiadam (a jest zdecydowanie bardziej dotkliwa i niebezpieczna). W sumie odporność zawsze miałam dobrą, co się stało, że teraz spadła? Może to z braku mleka? Chyba pójdę się napić ;) Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: indygo, mam dokładnie tak samo, a ponadto 07.10.10, 22:42 marciasek napisała: W sumie odporność zawsze miałam dobrą, co > się stało, że teraz spadła? Może to z braku mleka? Chyba pójdę się napić ;) A co ma mleko do odporności? ;-) To, że narażeni jesteśmy stale na różne bakterie, wirusy i zmienne warunki otoczenia, to chyba wiesz? ;-) Ludzie, którym nigdy nie szwankuje układ immunologiczny nie istnieją. A skoro miałaś problemy z opryszczką, to naprawdę nic specjalnego, że znowu wyszła, nawet jak ostatnio było to 10 lat temu. Czasem wystarczy już trochę stresu plus jakaś sprzyjająca okoliczność i już. Przy odrobinie szczęścia następna też poczeka 10 lat. ;-) Odpowiedz Link
marciasek Re: indygo, mam dokładnie tak samo, a ponadto 07.10.10, 23:32 > A co ma mleko do odporności? ;-) No jak to co ma? Wiadomo, szukam pretekstu jak każdy -holik :))) Odpowiedz Link
justinehh Re: indygo, mam dokładnie tak samo, a ponadto 07.10.10, 23:37 Ja bym zwalała na pogodę. Niby słońce świeci i jest ciepło, wchodzisz w cień i robi się lodowato zimno, a jak jeszcze powieje to już całkiem Arktyka. I weź się tak ubierz żeby nie zamarznąć ani nie zapocić. Odpowiedz Link
marciasek Re: indygo, mam dokładnie tak samo, a ponadto 07.10.10, 21:23 Maść wirostatyczną stosowałam, ale o plastrach nigdy wcześniej nie słyszałam (nie mam telewizora, nie oglądam reklam). Poszperałam, znalazłam Compeed. Ale czy to działa? Opinie na necie bardzo podzielone... Z jednej strony brak w tym cudzie acyklowiru, z drugiej strony leczenie bezstrupowe brzmi bardzo kusząco. Ale mi się już strup uformował, choć jeszcze nie wysechł, jednak teraz chyba na compeed za późno - ? Odpowiedz Link
tretka Re: indygo, mam dokładnie tak samo, a ponadto 11.10.10, 21:55 Jak się ma to często to warto sobie zrobić kurację lekami przeciwwirusowymi. Nie dają się one wirusowi namnażać. Wtedy sobie daje spokój na baaardzo długi czas a nawet na zawsze :) A jak juz wylezie to wysuszenie najważniejsze a potem regeneracja naskórka, czyli np wspomniany olejek herbaciany a potem dobry krem nawilżający Odpowiedz Link
marciasek Re: indygo, mam dokładnie tak samo, a ponadto 12.10.10, 21:39 Wiem wiem, kończę właśnie pudełko Heviranu i idzie ku dobremu, ale mam wieeelka ropiejącą poopryszczkową plamę na dolnej wardze. Niestety, zanim udało mi się kupic Heviran (wydawany wyłącznie na receptę), było już troszkę za późno. Teraz mi kazali smarować toto Davercinem, że niby odkazi i podsuszy. Kurczę, wygląda to paskudnie :((( Odpowiedz Link
marciasek uff, już prawie po wszystkim 14.10.10, 23:52 Ropa zniknęła, wykwit się goi, mam strupa na pół wargi i pytanie: kiedy to świństwo przestaje być zakaźne??? Odpowiedz Link
indigo-rose Re: indygo, mam dokładnie tak samo, a ponadto 07.10.10, 19:36 Moje doświadczenie mówi, że w czasie okresu spada odporność. Wtedy na ogół łapię wszystkie idiotyczne przeziębienia i katary, mam problemy ze skórą i opryszczka wcale by mnie nie zdziwiła (na szczęście raczej nie miewam opryszczek). Dobrze chociaż, że raczej uda mi się przełożyć korki na początek tygodnia :) Odpowiedz Link
koralina5 Re: indygo, mam dokładnie tak samo, a ponadto 12.10.10, 20:37 Opryszczką można zarazić się droga kropelkową , przez dotyk i drogą kontaktów seksualnych. Najlepiej nie dotykać rękoma tych miejsc , aby nie spowodować rozprzestrzenienia się infekcji i leczyć lekami antywirusowymi a nie maściami. Odpowiedz Link
justinehh Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 07.10.10, 20:22 i weź tu nadąż za ludźmi, jak założyć dekolt to się gapią i wytykają palcami, jak się zakutać w ciepły polar to ubliżają od panów i nawet nie raczą przeprosić ... Odpowiedz Link
marciasek Re: Wygadaj się-brak odpowiedzialności za treść p 07.10.10, 20:53 justinehh, spokojnie, idzie się przyzwyczaić :) Mnie się to zdarza nagminnie, nawet makijaż nie pomaga ani długie włosy, ani biust 34G, ani 30 cm różnicy miedzy biodrami a talią. Problem w tym, że mam 182 cm wzrostu i jak się komuś nie chce popatrzeć w górę, a widzi dryblasa i nogawki (uczciwie przyznaję, że w sukience mi się to nie przytrafia) to zakłada, że jestem facetem i mi "panuje". Zazwyczaj wtedy gościa poprawiam, albo mówię do niego "proszę pani" - lub "proszę pana" gdy gafę walnie kobieta. Ongiś strasznie mnie to irytowało, ale jakoś z biegiem lat wyluzowałam. Najlepsza była selekcjonerka w pewnym modnym klubie. Ona wprawdzie popatrzyła w górę, ale ciemno było, a moja twarz była na tyle wysoooko, że pani dostrzegła jedynie brak zarostu. I zażądała okazania dowodu osobistego z komentarzem "młodo pan wygląda". Hehe no i nie wiedziałam, czy mam się obrazić, czy podziękować, bo lat miałam wówczas 35 :))) Odpowiedz Link
m.arta.m Zrobiłam to- powiedziałam mu o rozstaniu 12.10.10, 22:39 jakiś czas temu pisałam, że postanowiłam rozstać się z facetem. Właśnie chwilę temu to zrobiłam. Z jednej strony jest mi lżej, a z drugiej też ciężko... Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Zrobiłam to- powiedziałam mu o rozstaniu 12.10.10, 23:25 Gratuluję decyzji. Jak poszło? Odpowiedz Link
m.arta.m Re: Zrobiłam to- powiedziałam mu o rozstaniu 14.10.10, 11:57 Łatwo nie było, ale nie było też tak źle, jak myślałam. Nawet udało nam się potem normalnie pogadać, nawet żartując, również z tej sytuacji (wiem, że nieszczerze) z tej sytuacji, uśmiechając się i śmiejąc. Nie wierzę w "zostańmy przyjaciółmi", ale podobno próbujemy nie stracić ze sobą kontaktu, spotkać się czasem na piwie. Ale wiem, że dla żadnego z nas nie będzie to łatwe, więc nie wiem, jak to wyjdzie w rzeczywistości. Grunt, że mam to już za sobą i nikogo, w tym i siebie, nie oszukuję... Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Zrobiłam to- powiedziałam mu o rozstaniu 14.10.10, 14:00 powiem Ci, że mam jednego ex-faceta, który jest moim bardzo dobrym kolegą i jednego, który jest przyjacielem, widujemy się bardzo często, to dla mnie ważna relacja. Oczywiście duuużo czasu upłynęło między rozstaniem a nawiązaniem przyjaźni. Ale da się :) Odpowiedz Link