Pozytywne zdarzenia

05.02.09, 02:21
Mamy tematy do żalenia się, proszenia o wsparcie, ale albo jestem ślepa i nie
widzę (a wtedy wątek pójdzie do wycięcia), albo po prostu nie ma jeszcze
tematu, w którym możemy się pochwalić dobrymi rzeczami, które nas spotkały.
Zapraszam do wpisywania się zarówno z tymi dużymi pozytywami, jak i
drobiazgami, które wywołały uśmiech na ustach. Miło poczytać, że ktoś się z
czegoś ucieszył :)
    • agafka88 Re: Pozytywne zdarzenia 05.02.09, 02:36
      Zacznę ja. Dziś zdałam egzamin na 4+, co mnie bardzo ucieszyło, bo nauka szła
      strasznie. No i w piątek zaczynam ferie :)
    • luliluli Re: Pozytywne zdarzenia 05.02.09, 07:46
      - wczoraj odwiedziłam siostrę - ma sesję i tony notatek do
      egzaminów... pozytyw? pierwszy rok w swoim życiu przeżywam bez tego
      paskudztwa:P po tyyylu latach nauki doceniam to szalenie:) studenci
      nie śpią po nocach, a ja wczorajszy wieczór spędziłam, oglądając
      świetny film i grzejąc się pod kocykiem:>
      - pozytyw 2 - 3. dzień z rzędu jeżdżę do pracy ze świadomością, że
      jest rano!!! po długiej zimie w ciemnościach egipskich o poranku,
      morrrda mi się cieszy, gdy wsiadam do auta i widzę lekko szare
      niebo:D nic tylko czekać na letnie upały;)
    • turzyca Mamy! ;) 05.02.09, 10:42
      7 grudnia tfu.tfu zalozyla watek optymistycznie, ale chyba jakos nam optymizmu
      brakuje... ;)


      A teraz chce zobaczyc, jak Madzioreck kaze komus przeklejac posty i kasuje ten
      watek. ;) rotfl
      • plecha1 Re: Mamy! ;) 05.02.09, 15:55
        Chyba trzeba zmienić tę sytuację ;) Pozytywne rzeczy, miłe panie, pozytywne
        rzeczy :D
        • agafka88 Re: Mamy! ;) 05.02.09, 16:03
          plecha1 napisała:

          > Chyba trzeba zmienić tę sytuację ;) Pozytywne rzeczy, miłe panie, pozytywne
          > rzeczy :D

          A Twoje pozytywy? Ktoś musi zacząć :)
      • madzioreck Turzyco... 05.02.09, 20:15
        nie osłabiaj mnie ;)
        • joankb Re: Turzyco... 05.02.09, 21:26
          Turzycę trzeba na odwyk... bez dostępu do nożyczek :))
    • plecha1 Re: Pozytywne zdarzenia 05.02.09, 16:10
      Się robi!

      - przyszedł pas do pończoch i właśnie go testuję, co sprawia, że czuję się
      obłędnie seksowna ;)
      - nie mam dzisiaj zajęć na kursie prawa jazdy, więc mam czas na nadrobienie
      zaległości komentarzowych na forum literackim
      - miałam sympatyczne sny, co nastroiło mnie bardzo optymistycznie
      - mam mnóstwo słodyczy i je od rana radośnie pożeram, co wywołuje u mnie euforię
    • songor Re: Pozytywne zdarzenia 05.02.09, 16:18
      obronilam dyplom na 6 :) i od kilku dni jeste dyplomowana wizazystka-
      stylistka :D
      zostaje mi jeszcze tylko sesje zdac (2 do przodu, jeszcze tylko 1) i
      bede sie cieszyc feriami !
      • plecha1 Re: Pozytywne zdarzenia 05.02.09, 16:23
        Gratuluję obronienia dyplomu! :D
    • heidowata Zdjęli mi dziś aparat! 05.02.09, 16:25
      Po ponad 2 latach wreszcie zdjęli mi aparat! Skaczę ze szczęścia,
      uśmiecham się baaaardzo szeroko do ludzi i do lustra oraz non stop
      jeżdżę językiem po zębach - fajne uczucie, zapomniałam jaką fakturę
      mają i jestem zdziwiona, że są takie gładkie :D.
      No i zaraz weekend, pójdę do kina na "Zmierzch" i umówię się z
      przyjaciółką na kawę i ploteczki.
      • koza-1985 heidowata 05.02.09, 16:29
        a ty na pewno chcesz iść na zmierzch? bo ja widziałam i zanim drugi raz
        bym zobaczyła bardzo bym się zastanowiła
        • heidowata Re: heidowata 05.02.09, 20:06
          Chcę, widziałam już raz i zdecydowanie Edward Cullen pozytywnie
          wpłynął na mój odbiór tego filmu. A sam film średni, książka lepsza
          (jak zawsze, w gruncie rzeczy).
      • songor Re: Zdjęli mi dziś aparat! 05.02.09, 16:46
        gratulacje :D ja jak mi zdjeli to nie moglam sie przyzwyczaic (no i
        zorbily sie nagke taaakie duze ;)), od roku nie nosze i czesto lapie
        sie na tym ze probuje go szukac haha jezdzac jezykiem po zebach
    • martvica :D 05.02.09, 16:53
      Kupiłam dziś numer pisma, w którym zadebiutowałam na papierze, lyteracko.
      Wprawdzie na 1/3 kolumny, typowa zapchajdziura, ale pssst. Debiut to debiut.
      Kiedyś jeszcze zostanę sławną pisarką i będę miała własną notkę na Wikipedii :P
      I zrobiłam sobie górę panierowanych pieczarek które chodziły za mną od dwóch dni :D
      • heidowata Re: :D 05.02.09, 20:09
        Gratulacje! Na pewno doczekasz się własnej notki na Wikipedii, a ja
        wtedy będę przesyłała link znajomym mówiąc "Znam ją z pewnego
        wpływowego forum" ;).
        Rozumiem w pełni, ostatnio ukazał się numer gazetki szkolnej z moim
        nazwiskiem w druku, byłam naprawdę dumna. I co tam, że to tylko
        wywiad, który może zrobić każdy głupi. Ważne, że zostałam
        dziennikarką :P.
      • szarsz Re: :D 05.02.09, 20:42
        martvica napisała:
        > Kiedyś jeszcze zostanę sławną pisarką i będę miała własną notkę na
        > Wikipedii :P

        Ja Ci mogę założyć już dziś ;)
      • agafka88 Re: :D 05.02.09, 22:12
        Gratuluję debiutu!

        A przepis na pieczarki? :)
        • martvica Re: :D 05.02.09, 22:22
          Dziękuję, niestety żeby być pisarką muszę napisać coś dłuższego niż szort ;P

          Pieczarki są bezprzepisowe, bierze się pieczarki, kroi na kawałki, obtacza w
          mące, jajku (wbełtanie soli, ostrej papryki i ziół np prowansalskich bardzo
          wskazane) i tartej bułce, a potem się smaży.
          • pierwszalitera Pieczarki 06.02.09, 00:03
            martvica napisała:

            > Pieczarki są bezprzepisowe, bierze się pieczarki, kroi na kawałki, obtacza w
            > mące, jajku (wbełtanie soli, ostrej papryki i ziół np prowansalskich bardzo
            > wskazane) i tartej bułce, a potem się smaży.

            Polecam do bułki tartej wmieszać trochę drobniutko potartego suchego, pikantnego sera, najlepszy jest parmesan i smażyć. Pycha! :-D Można w ten sposób panierować przeróżne warzywka. Ja uwielbiam zrobione w ten sposób, pokrojone na plastry oberżyny. Warzywne schaboszczaki. ;-) Do tego dip z twarożku, z potartym zielonym ogórkiem i czosnkiem. Kurcze, głodna jestem. ;-)
    • kuraiko Re: Pozytywne zdarzenia 05.02.09, 18:47
      znalazłam wczoraj 40zł pod podszewką torebki ;)
      • kura17 Re: Pozytywne zdarzenia 05.02.09, 20:01
        a ja znalazlam w poniedzialek 1 euro na ulicy ;)
    • kura17 Re: Pozytywne zdarzenia 05.02.09, 20:03
      moje dzieci dzis wstaly o 6:40, a nie o 5:40, jak codziennie, od poltora roku
      prawie...

      ... tak gadalismy z mezem, ze strasznie nam sie standardy obnizyly, skoro
      uwazamy to za pozytywne wydarzenie... ;)
    • daslicht Re: Pozytywne zdarzenia 05.02.09, 20:38
      A ja zdałam egzamin z mojego "ulubionego" przedmiotu na bardzo dobrą
      ocenę i powiedzmy, że się cieszę :P
      • siamese67 Re: Pozytywne zdarzenia 05.02.09, 20:43
        No widzisz, a tak się strachałaś, że nie zdążysz napisać co trzeba... Gratuluję.
        • daslicht Re: Pozytywne zdarzenia 05.02.09, 20:50
          Dzię-ku-je-myyyy! <robi słodkie oczka>

          Łyżka dziegciu w beczce miodu, czyli dlaczego "powiedzmy, ze się
          cieszę":
          W tym zakładzie babiszony robią srednią z kół i egzaminu, a koła to
          był istny pogrom, głównie czasowy (pisanie z prędkością światła) i
          czepialski (np. ciachanie oceny za wypisanie instrukcji w
          punktach "1.zrób to 2.zrób tamto 3.ciesz się" zamiast ciągiem "zrób
          to, potem tamto, a następnie ciesz się"). I takim oto sposobem w
          indeksie znajdzie się... 3,5. No cóż :/
    • ma_go Re: Pozytywne zdarzenia 05.02.09, 21:30
      "Dziecko" zaliczyło sesję.
      Kurcze, czy ja dożyję czasu, kiedy będę mieć tylko "własne"
      stresy?:)))
      • jolka-pol-ka Re: Pozytywne zdarzenia 05.02.09, 22:51
        ma_go napisała:

        > "Dziecko" zaliczyło sesję.
        > Kurcze, czy ja dożyję czasu, kiedy będę mieć tylko "własne"
        > stresy?:)))
        Dożyjesz, dożyjesz, tylko tak jak ja odkryjesz, że wtedy nie
        będziesz miała juz stresów :))
        U mnie na topie jest ostatnio odchudzanie małża, który to w 2
        tygodnie stracił 5,5 kg! Dodatkowo obniżył sobie w sposób naturalny
        ciśnienie ze 180/110 na 120/73. Daje pospać (nie chrapie!) i w ogóle
        zrobił się aktywny niesłychanie, co korzystnie wpływa na redukcję
        moich czynności domowo-gospodarskich. To tyle pozytywów na dziś :D
        • siamese67 Re: Pozytywne zdarzenia 05.02.09, 23:12
          Pogratulować sukcesów małżowi!!!! Zwłaszcza z tym ciśnieniem - teraz ma takie jak młody bóg ;-)
        • kk345 Re: Pozytywne zdarzenia 08.02.09, 21:31
          jolka-pol-ka, podziel się informacją, jaka metoda odchudzania okazała się tak
          oszałamiająco skuteczna, proszę:-)))
          • jolka-pol-ka odchudzanie m. 09.02.09, 00:11
            Od kilku lat małż miał nadciśnienie (stwierdzone, nieleczone!),
            nadwagę i kochał się całego z dobrodziejstwem inwentarza
            (genetycznym obciążeniem). Jak wiadomo, chłopcy kochają zabawki -
            małż kupił sobie ciśnieniomierz i chyba miał nadzieję, że samo to go
            uleczy, a tu ZONK! Zbiegło się to z moim pobytem w domu i chwilowym
            nadmiarem czasu, więc kułam żelazo, póki gorące i straszyłam ile
            wlezie. Na tyle skutecznie, że zdecydował się zrobić wszystko co
            trzeba, bylebym nie wysyłała go do lekarza i dietetyczki. I tak:
            1. kupiłam i kazałam łykać raz dziennie Bio-chrom (obniża
            zapotrzebowanie na cukier)
            2. wywaliłam cukier i postawiłam w kuchni Fruktozę
            3. wprowadziłam dietę - albo węglowodany, albo tłuszcze (bardzo mi
            to pasuje, bo mam mniej roboty!)
            4. chłopina sam postanowił sie ruszać i złapał bakcyla - codziennie
            wieczorem godzinny marsz po okolicy (żeby nie było nudno używa
            kolejnej zabawki GPS, 6-7 km, z predkością ... itd)
            Ponieważ efekty były natychmiastowe chyba mu to już tak zostanie.
            Schudł w 19 dni 6,8kg, ciśnienie jest cały czas prawidłowe, nie
            chrapie, ma nawet powiedziałabym nadmiar energii. Żeby nie było -
            wzmacnianie pozytywne też zastosowałam: obiecałam, że kiedy na wadze
            pierwsza będzie 9, spełnię zachciankę (dietetyczna, kulinarna, to co
            mi tam :))
            • winter76 Re: odchudzanie m. 09.02.09, 09:52
              Tylko pamiętaj,że na początku zawsze się szybciej chudnie,więc zachęcaj go teraz podwójnie :)
            • kk345 Re: odchudzanie m. 09.02.09, 11:14
              Na pełnym Montigniacu go odchudzasz, czy tylko nie mieszasz tłuszczu
              i węgla? I jak zniósł zakaz jedzenia ziemniaczkow razem z mięsem?
              Nie piszczal, ze go głodzisz?
              • jolka-pol-ka Re: odchudzanie m. 09.02.09, 11:40
                Nie jestem specjalistą od mm, więc po amatorsku wywaliłam ziemniaki,
                marchewkę, groszek i kukurydzę. Przepisy ściagam ze strony
                montignac.com.pl/CMS/index.php?option=com_content&task=view&id=31&Itemid=62

                Nie piszczy z głodu, bo objętościowo dostaje sporo (ryż brązowy,
                makaron razowy, itp) Pije też 2l wody niegazowanej dziennie, to też
                trochę zapycha rozciągnięty żoładek :))
                • kk345 Re: odchudzanie m. 09.02.09, 18:25
                  To mi pasuje, bo nie potrafiłam zapamiętać kolejności tego cholernego M:-)
                  Wypróbuję Twoją metodę, bo lato idzie a mojemu szczęściu "wstąpiły" się
                  kąpielówki:-)
            • pierwszalitera Re: odchudzanie m. 12.02.09, 01:07
              jolka-pol-ka napisała:

              > 2. wywaliłam cukier i postawiłam w kuchni Fruktozę

              Wyrzuć fruktozę. Fruktoza nie powoduje odpowiedzi insulinowej, dlatego zalecano ją dłuższy czas dla cukrzyków i w dietach niskoinsulinowych, jednak najnowsze badnia wskazują, że fruktoza ma niekorzystne działanie na wagę. Przede wszystkim myszy karmione fruktozą przybierają na wadze szybciej od myszy na glukozie, albo normalnym cukrze. Przybywa im przede wszystkim masy tłuszczowej. U ludzi obserwuje się podobne efekty. Spowodowane jest to tym, że fruktoza przetwarzana jest w wątrobie w odróżnieniu od innych cukrów nie w glykogen, tylko bezpośrednio w tłuszcz. Myszy miały strasznie otłuszczone wątroby. Poza tym przez brak reakcji insulinowej fruktoza nie syci i w rachunku bilans kaloryczny jest wyższy. Od fruktozy się na dłuższą metę tyje. W niemieckiej telewizji był ostatnio cały program na ten temat, bo mnóstwo produktów zawiera fruktozę i zaniepokojeni naukowcy radzili tego środka słodzącego unikać. Fruktoza w większych ilościach jest też przez wielu bardzo źle znoszona i powoduje sensacje brzuszno-jelitowe.
              • pierwszalitera fruktoza 12.02.09, 01:15
                Dla niemieckojęzycznych krótka notka z telewizyjnej audycji z nazwą instytutu, na którym robiono aktualne badania z fruktozą:
                www3.ndr.de/sendungen/visite/archiv/ernaehrung/fruchtzucker100.html
                • ciri1971 Re: fruktoza 12.02.09, 15:43
                  Pierwszalitero, dziękuję, że o tym napisałaś. To mi wiele wyjaśniło.
                  Czy sądzisz, że lepiej zastapić fruktozę słodzikiem, czy lepiej też
                  wyrzucić? Chodzi mi o niewielką ilość, jakieś 4-6 pastylek
                  tygodniowo.
                  • pierwszalitera Re: fruktoza 12.02.09, 18:10
                    ciri1971 napisała:

                    > Czy sądzisz, że lepiej zastapić fruktozę słodzikiem, czy lepiej też
                    > wyrzucić? Chodzi mi o niewielką ilość, jakieś 4-6 pastylek
                    > tygodniowo.

                    Ja bym powiedziała, że wolniutko przyzwyczajać się do mniej słodkiego smaku, a jak już, to trochę normalnego cukru, ale jak komuś zależy na diecie niskoinsulinowej, to taka mała ilość słodzika na pewno nie zaszkodzi. Na temat słodzików jest też cała masa teorii i nie wiadomo do końca, co jest prawdą. Jeżeli jednak napoje ze słodzikiem pobudzają u kogoś apetyt, a o czymś takim już też słyszałam, to bym zrezygnowała.
                    • ciri1971 Re: fruktoza 13.02.09, 09:53
                      Dziękuję za odpowiedź. Ech, dużo bym dała, żeby odzwyczaić się od
                      słodkiego smaku, ale mi nie wychodzi...
                    • magdalaena1977 Re: fruktoza 06.05.10, 22:44
                      pierwszalitera napisała:

                      > Jeżeli jednak napoje ze słodzikiem pobudzają u kogoś apetyt, a o
                      > czymś takim już też słyszałam, to bym zrezygnowała.
                      U mnie (bolesna) rezygnacja ze słodziku po jakimś miesiącu dała rezultat w
                      postaci wyraźnego spadku apetytu.
                      Kawę słodzę cukrem i tylko nie mam sensownego odpowiednika dla coli light.
                      • pierwszalitera Re: fruktoza 06.05.10, 23:19
                        magdalaena1977 napisała:

                        > Kawę słodzę cukrem i tylko nie mam sensownego odpowiednika dla coli light.

                        Zrezygnuj z coli. ;-) Może znowu będzie boleśnie, ale cola nie jest najlepsza dla kości i w ogóle świetnie nadaje się właściwie do zżerania rdzy. ;-) Już nie pamiętam kiedy ostatnio piłam. Czasem jak mam ochotę na słodki napój, to mieszam sobie trochę soku, albo zwykłej lemoniady z cukrem do wody mineralnej. Szklanki normalnej coli w ogóle bym nie wypiła, zemdliłoby mnie od słodkości. Można się kompletnie odzwyczaić. Poważnie. :-)
                        • magdalaena1977 Re: fruktoza 07.05.10, 00:07
                          pierwszalitera napisała:

                          > Zrezygnuj z coli. ;-)
                          Już zrezygnowałam i dlatego odstawienie słodzika jest takie bolesne.

                          > Czasem jak mam ochotę na słodki napój, to mieszam sobie trochę
                          > soku, albo zwykłej lemoniady z cukrem do wody mineralnej.
                          Pijam gazowaną wodę z kwaśnym (tj. bez dodatku cukru) sokiem z winogron, ale to
                          zdecydowanie nie jest to.

                          > Można się kompletnie odzwyczaić. Poważnie. :-)
                          Na poziomie organizmu pewnie tak (i dlatego napisałam o tym odstawieniu), ale
                          psychicznie to nawet po wielu latach niejedzenia czasami zamarzy się jakaś
                          smakowita potrawa.
                          • pierwszalitera Re: fruktoza 07.05.10, 01:33
                            magdalaena1977 napisała:

                            > Na poziomie organizmu pewnie tak (i dlatego napisałam o tym odstawieniu), ale
                            > psychicznie to nawet po wielu latach niejedzenia czasami zamarzy się jakaś
                            > smakowita potrawa.

                            To jest w porządku. Nie chodzi o to, by sobie ciągle wszystkiego odmawiać, ale skoro wiemy, że coś nam nie służy, to należy korzystać z tego w wyjątkowych sytuacjach. I nie uzależniać się od szybkiej satysfakcji. Zmienić system wartości i nie stosować jedzenia jako "robienia sobie dobrze". Jak człowiek uczciwie pomyśli, to trochę mało w tym fantazji. ;-)
              • plecha1 Re: odchudzanie m. 15.02.09, 20:44
                Dobrze wiedzieć, że fruktoza jednak nie jest taka idealna :)
    • certain_whatsit Re: Pozytywne zdarzenia 06.02.09, 09:16
      Wszelkie wątki pozytywne zwykle zastają mnie z nową książką do
      tłumaczenia - więc mniej więcej co dwa miesiące mam wielką radochę z
      nowych wyzwań :)

      Cieszę się też z prawie-ukończonej A6W, cieszę się, bo 1. wykonałam
      zadanie i 2. mam kaloryfer - zdjęcia w wątku wspierającym.

      Pozytywne jest też to, że od 2 tygodni udaje mi się wstawać w
      okolicach godziny 8, a nie południa, co zawsze nastraja mnie
      optymistycznie.
    • monika3411 Re: Pozytywne zdarzenia 06.02.09, 19:43
      Calutki dzień bez papierosa.
      Męczę sie koszmarnie, ale to dla Maleństwa w moim brzuchu :-)))
      Popalam (wiem wiem nie wolno w ciąży), tak po pół (maksymalnie) ze
      dwa - trzy razy dziennie. Uważam, że to duży postęp w porównaniu z
      ponad paczką dziennie dopóki nie zaciążyłam.
      A dzisiaj NIC. Specjalnie nie kupowałam, żeby nie mieć pokusy.
      Skręca mnie, ale jestem z siebie taka dumna...
      • agafka88 Re: Pozytywne zdarzenia 06.02.09, 20:03
        Ja też jestem dumna! :) I maleństwo pewnie też będzie dumne z mamy :)
      • malagracja Re: Pozytywne zdarzenia 06.02.09, 20:04
        Jak miło mi się to czytało. :)
        Bo znam przypadek, w ktorym matka nie odstawiła narkotyków (tak wiem, Ty palisz,
        ale jednak chce Ci napisac) i chlopiec urodzil sie z wadą oka - kiedy dowiedział
        się tego przyczyny, wyprowadził się od matki do ojca (rozwiedli się).
        Trzymam za Ciebie kciuki :)
      • kuraiko Re: Pozytywne zdarzenia 06.02.09, 20:08
        a co lekarz na to? ;) bo ja słyszałam, że nie należy palenia rzucać
        z dnia na dzień w ciąży, tylko stopniowo. tzn jak się paliło na
        początku, nie wiedząc jeszcze że jest się w ciąży. ale nie wiem na
        ile to prawda, podobno tak lekarze zalecają
        • monika3411 Re: Pozytywne zdarzenia 06.02.09, 21:07
          Nie powiedziałam lekarce, że palę. Cykor ze mnie ;-)
          Ale w tym co piszesz, coś może być.
          Czytałam parę lat temu o kobiecie, która przez całą ciążę paliła jak
          lokomotywa i w czasie porodu coś się zaczęło dziać z dzieckiem.
          Rozszalało się tętno chyba. Kiedy pozwolono matce zapalić papierosa,
          sytuacja się uspokoiła.
          Mam nadzieję, że jutro będzie mi łatwiej niż dzisiaj. A pojutrze
          jeszcze łatwiej :-)
          • pierwszalitera Re: Pozytywne zdarzenia 06.02.09, 21:16
            monika3411 napisała:

            > Nie powiedziałam lekarce, że palę. Cykor ze mnie ;-)
            > Ale w tym co piszesz, coś może być.
            > Czytałam parę lat temu o kobiecie, która przez całą ciążę paliła jak
            > lokomotywa i w czasie porodu coś się zaczęło dziać z dzieckiem.
            > Rozszalało się tętno chyba. Kiedy pozwolono matce zapalić papierosa,
            > sytuacja się uspokoiła.

            E, to co innego. Jeżeli matka paliła całą ciąże, to dziecko było też uzależnione. Nic dziwnego, że taki nagły odwyk wywołał podobną reakcję u dziecka. Podobnie jest u dzieci alkoholiczek i narkomanek. Ale jeżeli jesteś na początku ciąży, to możesz rzucać nawet z dnia na dzień. Im prędzej, tym lepiej. :-)
            • edytaf5 Chyba wiem, dlaczego nie rzucac palenia na poczatk 07.02.09, 06:34
              Moja kolezanka palila przed ciaza. Planowala dzidziusia i mimo tego nie rzucila.
              Caly czas ja namawialam, ale podobno po rzuceniu palenia organizm "wydala" z
              siebie nikotyne i to jest najgorsze dla dziecka. Lepsze juz jest dla niego takie
              stopniowe odstawianie palenia w ciazy niz gwaltowne. Mam nadzieje, ze nic nie
              pokrecilam ;)
              W kazdym badz razie ciesze sie, ze nie pale i bede miala to z glowy :)
              • pierwszalitera Re: Chyba wiem, dlaczego nie rzucac palenia na po 12.02.09, 18:24
                Nie mam pojęcia na czym polega "wydalanie" nikotyny po rzuceniu palenia. Wiem tylko, że podczas chudnięcia i spalania tkanki tłuszczowej organizm uwalnia związane w tłuszczu trucizny. Może w ciąży to jakoś podobnie w związku z podwyższonym zapotrzebowaniem kalorycznym? No i ta cała trucizna przechodzi też później w mleko matki, bo po to gromadzą kobiety w ciąży dodatkowy tłuszcz. By miały rezerwę na produkcję mleka. Z drugiej strony teoria wolnego rzucania ze względu na wydalanie nikotyny wydaje mi się absurdalna, bo przecież z każdym papierosem wciąga się nową dawkę i ta idzie bezpośrednio z krwią przez pępowinę do dziecka. Nie wiem więc, co jest gorsze.
                • plica Re: Chyba wiem, dlaczego nie rzucac palenia na po 11.05.09, 07:22
                  > Nie mam pojęcia na czym polega "wydalanie" nikotyny po rzuceniu palenia.

                  a ja mam :) skora smierdzi, pot inaczej pachnie niz zwykle, ma sie charkoty, zawalone gardlo i wypluwa sie kulki za przeproszeniem :)
                  poza tym pryszcze, nawet jesli cale zycie sie ani jednego nie mialo.
                  tylko jak sie ma to do ciazy to nie mam pojecia.
    • winter76 Re: Pozytywne zdarzenia 07.02.09, 09:17
      Obniżyli nam ratę za mieszkanie hurra !
      schudłam już 12 kg-drugie hurra! :)
    • klymenystra Re: Pozytywne zdarzenia 07.02.09, 15:11
      Dostalam drugie juz w ciagu ostatnich czterech miesiecy zlecenie tlumaczenia
      komiksu :)))) I trzecie w sumie od tego wydawnictwa :) I dobrze placa :))
      • plecha1 Re: Pozytywne zdarzenia 09.02.09, 12:48
        Gratuluję serdecznie :D Są zadowoleni z Twoich umiejętności, a to podbudowuje :)))
    • plecha1 Re: Pozytywne zdarzenia 12.02.09, 00:45
      Zaliczyłam test dopuszczający do wewnętrznego egzaminu teoretycznego na prawo
      jazdy :D Jutro idę na wewnętrzny, więc proszę o kciuki.
    • elrosa Re: Pozytywne zdarzenia 16.02.09, 19:21
      zdałam dziś poprawkę z analizy numerycznej, najlepiej w grupie, nie chwaląc się wcale ;-) za to pewnie niedzielna mi wcale nie poszła, ale co tam :) szczęęęęęęśliwa jestem i tak! :P
    • yaga7 Re: Pozytywne zdarzenia 20.04.09, 10:47
      Ja jestem naładowana pozytywną energią po sobotnim koncercie Moonspella - ach,
      było bosko, Fernando jest boski, muzyka przecudna.
      Ach xD
    • iczanka Re: Pozytywne zdarzenia 20.04.09, 15:03
      Dostalam od Lubego przepiękną miejską sakwę rowerową, fioletową w
      białe kwiatki:D Jestem przeszczęśliwa potrójnie bo przez jeden
      suwaczek chowający zaczepy błyskawicznie zamienia się z sakwy w
      torebę na ramie. A dodatkowo jest w moim ukochanym kolorze mimo iż
      darczyńca nie może na niego patrzeć;)(a będzie musiał). No to kto
      jedzie ze mną na mase? :D
    • heidowata Re: Pozytywne zdarzenia 10.05.09, 21:28
      Dziś nie chodzę, tylko tańczę i nie mówię, ale śpiewam. Skutek tego, że chłopak,
      który mi się bardzo podoba i którego bardzo lubię, zupełnie niespodziewanie
      zaproponował mi, że wyświadczy mi OGROMNĄ przysługę. Chociaż mu nie po drodze,
      będzie musiał wcześniej wstać i w ogóle to pewnie ma tysiąc innych rzeczy do
      zrobienia. Ale mi pomoże, bo dla mnie to sprawa życia i śmierci. Hurra! Hurra!
      Hurra! Jestem uratowana, a mój wybawca jest przystojny i inteligentny :P.
      • koza-1985 zaczęłam pisać mgr 10.05.09, 21:33
        :)))) i nawet sprawnie mi to idzie i chyba nieźle, tzn promotor to
        zweryfikuje, ale i tak się cieszę, zwłaszcza że chcę się bronić w lipcu!!!
        tak wiem wiem już powinnam pewnie kończyć, ale wierzę, że się uda
        • mleko_w_tubce Re: zaczęłam pisać mgr 11.05.09, 02:04
          No to zazdroszczę, bo ja dopiero zaczynam robić badania a do samego
          pisania to chyba nic mnie nie zmobilizuje.
          I dodoam coś od siebie- swoje pozytywne zdarzenie :):
          Wczoraj poszłam sobie potańczyć do klubu i zobaczyłam w nim
          najprzystojniejszego faceta jakiego w życiu widziałąm- i wiecie co?
          ja też mu się spodobałam :) Przetańczyliśmy całą noc, a jak już się
          zrobiło jasno to zaczęliśmy rozmowy, spacerując po mieście-
          dodatkowy plus dla mnie, że facet był Hiszpanem, więc rozmawialiśmy
          po angielsku-trochę praktyki nigdy nie zaszkodzi :) Problem polega
          tylko na tym, że był w Polsce tylko na chwilę i już dzisiaj
          wyjechał ;/ ale obiecał, że znajdzie mnie na facebooku i zaprosi do
          siebie na wakacje - tak wiem- nie wierzę w taki cud, ale miło było
          słuchać takich rzeczy ;). Czuję w sobie mega dużo pozytywnej energii
          i nawet rodzinny obiadek wyjątkowo nie wyprowadził mnie z
          równowagi :)
    • wariamiktoria Dzieć zdrowo się rozwija :) 11.05.09, 20:43
      Byłam dziś na 2 usg, to było ważne ze względu na badanie, które się wtedy
      uwzględnia pl.wikipedia.org/wiki/Przezierno%C5%9B%C4%87_karkowa wyszło
      wszystko ok więc nerwów mniej. Rozwija się ładnie, ma zadatki na mężczyznę choć
      teraz tylko orientacyjnie można stwierdzić. Wygląda tak:
      nasza-klasa.pl/profile/4638948/gallery/13 i dokucza jak jasna cholera ale
      to znaczy że charakter po mamusi będzie miało.
      • heidowata Re: Dzieć zdrowo się rozwija :) 11.05.09, 21:35
        Gratuluję! Zadatki na mężczyznę podobno zazwyczaj się sprawdzają, bo to łatwiej
        wykryć :).
      • luliluli Re: Dzieć zdrowo się rozwija :) 12.05.09, 08:37
        error: zablokowana galeria NK;)) w każdym razie straszliwie
        gratuluję! i skrycie zazdroszczę:D
        • wariamiktoria Re: Dzieć zdrowo się rozwija :) 12.05.09, 15:05
          Odprywatniłam się troszkę i mam nadzieję, że już widać. Ja zazdrościłam dopóki
          mnie to nie dopadło. Bo wtedy to o rany! Przecież właśnie działalność zaczęłam,
          studia w trakcie a ciąża mnie mocno usadziła. Na szczęście wszystko powoli idzie
          do przodu i tylko działalność na tym cierpi. Ale za to jak dzidź rośnie to i
          moje szczęście wzrasta :)
          • mleko_w_tubce Mam absolutorium :) 16.05.09, 12:59
            2 dni temu zdałam ostatni egzamin na studiach- ocena: 4+
            i wzięłam się już za pisanie pracy magisterskiej :)
            a swoją drogą urodziłam się w bardzo fajnym dniu- 5 lat temu w dniu
            moich urodzin miałam wyniki matury- oczywiście pozytywne, a teraz 3
            dni przed urodzinami absolutorium. Już nie wspomnę, że 3 lata temu w
            moje urodziny Barcelona wygrała Ligę Mistrzów :)
    • a_girl Napisałam wreszcie licencjat! 16.05.09, 22:52
      Cieszę się jak głupia :D. Myślałam już, że nigdy do tego nie dojdzie ;)
    • turzyca Re: Pozytywne zdarzenia 01.05.10, 00:50
      30 godzin temu wyglosilam referat, ktorego zupelnie nie moglam poskladac w jakas
      sensowna calosc, i do ostatniej chwili sie denerwowalam, czy ja jakis bzdur nie
      mowie. Nie powiedzialam. :) Godzine temu wyslalam tekst, ktorego termin oddania
      uplywal 30 kwietnia.
      I teraz czuje sie leciutka jak balonik. :) I nie moge sie nacieszyc faktem, ze
      jutro jest dzien i bede mogla zrobic, co tylko zechce. :)
      • madzioreck Re: Pozytywne zdarzenia 01.05.10, 16:00
        Gratuluję referatu :0 I wiem, jakie to uczucie, jak już coś spada z pleców :)
    • magdalaena1977 Re: Pozytywne zdarzenia 06.05.10, 22:45
      Byłam na cudownym urlopie, a jeszcze jutro mam urlop :)
      • anka-ania Pochwal się, gdzie byłaś? 07.05.10, 09:45
        Właśnie szukam fajnego miejsca na urlop i chętnie skorzystam z rekomendacji. :)
        • magdalaena1977 Re: Pochwal się, gdzie byłaś? 07.05.10, 11:46
          Maroko - piękna pogoda (ciepło, ale bez przesady), sporo egzotyki, niezbyt
          wysokie ceny na miejscu. Plus raczej bezpiecznie.
          • pierwszalitera Re: Pochwal się, gdzie byłaś? 07.05.10, 14:37
            magdalaena1977 napisała:

            > Maroko - piękna pogoda (ciepło, ale bez przesady), sporo egzotyki, niezbyt
            > wysokie ceny na miejscu. Plus raczej bezpiecznie.

            Maroko? A gdzie dokładnie? I co tam można robić? Urlop na plaży? Z biurem podróży, czy indywidualnie? Napisz coś więcej, bo Maroko kojarzy mi się jakoś mniej oblężone turystycznie od Tunezji i Egiptu. Zgadza się?
            • magdalaena1977 Re: Pochwal się, gdzie byłaś? 07.05.10, 18:22
              pierwszalitera napisała:

              > Maroko? A gdzie dokładnie? I co tam można robić? Urlop na plaży?
              > Z biurem podróży, czy indywidualnie?

              Można leżeć na plaży w Agadirze, ale ja byłam na klasycznej objazdówce (
              www.rainbowtours.pl/trip.aspx?t=mrt&ts=1 ) - dzięki biuru pełen komfort
              dojazdu i zakwaterowania plus brak bariery językowej (oprócz arabskiego znają
              tam raczej francuski niż angielski). W ogóle bardzo polecam biuro Rainbow -
              byłam drugi raz z nimi i zawsze było ok.

              Nie byłam w Tunezji ani w Egipcie, więc nie mam porównania. A może tym lepiej,
              bo wszystko było dla mnie nowe i egzotyczne. Inny klimat, inne rośliny (kaktusy,
              drzewa arganowe), inne zwierzęta (przebiegające drogę wielbłądy, juczne
              osiołki). Totalnie inna architektura - w tym niesamowite mediny czyli stare
              dzielnice miast z uliczkami zbyt wąskimi, żeby zmieścił się samochód.
              Plus arabskie suki czyli targi z mnóstwem stosunkowo tanich egzotycznych wyrobów.
              Naprawdę polecam, a ja już myślę, gdzie pojadę następnym razem.
        • anulla1974 Re: Pochwal się, gdzie byłaś? 07.05.10, 13:45
          Moje ukochane miejsce w Karkonoszach - Przesieka - cisza i spokój. I
          tylko ok. półtorej godziny piechota do Karpacza, a 2 do Szklarskiej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja