Dodaj do ulubionych

Problem weselny.

22.05.09, 17:10
Otóż stała się rzecz niesamowita, być może pojdę na wesele.
Wesel i tego typu imprez nienawidzę, byłam w zasadzie raz, bo to było wesele mojej mamy i nie za bardzo dało się nie pójść:)
No i mam teraz sto tysięcy wątpliwości...
W czym się teraz chodzi na wesela?:) Bo niestety większość kiecek tego typu reprezentuje wg. mnie styl remizowy.
W jakiej kwocie tak orientacyjnie da radę się zmieścić?
Czy przesiedzenie wesela za stołem, ewentualne chodzenie sobie na spacerki i nietańczenie będzie bardzo źle widziane?:) Tańczyć nie chcę, nie umiem, nie lubię i chyba nikt mnie nie namówi.

Poza tym ja trochę dzikus jestem i boję się ludzi:) Jeszcze mogę zrezygnować.

Zdaję sobie sprawę z durności moich pytań, ale ja naprawdę takich rzeczy nie wiem. Poza tym stresuje mnie to na tyle, że wczoraj przeryczałam całe popołudnie.

Napiszcze coś, plis;)
Obserwuj wątek
    • monika3411 Re: Problem weselny. 22.05.09, 17:21
      Ha! Witaj w klubie...
      Moim skromnym zdaniem nie musisz mieć sukienki _weselnej_ Fajna
      letnia sukienka będzie bardzo na miejscu wg mnie.
      Wydaje mi się, że my dzikusy trochę sobie schlebiamy uważając, że
      wszyscy będą zainteresowani tym czy tańczymy, czy wyszłyśmy na
      dymka, czy też robimy jeszcze coś innego ;-) Raczej nie będziesz w
      centrum zainteresowania (znaczy pewnie ciotki i wujki i inne kuzyny
      obrobią Ci tyłek, żebyś na rzęsach nawet stanęła, ale chyba nie
      będziesz się tym przejmować ;-) )
      No i może po 2 czy 3 drinkach jednak zbierzesz się na odwagę i
      zaczniesz tańczyć?
      Tak czy siak baw się świetnie w świetnej sukience i w świetnym
      towarzystwie :-)
      • e.m.i1 Re: Problem weselny. 22.05.09, 17:30
        Wesele jest u rodziny mojego chłopaka i wszystkie zainteresowane babcie, ciocie i kuzynki będą sobie mogły mnie po raz pierwszy obejrzeć, także chyba jednak będę pod obserwacją.
        Jest też opcja, ze w ramach solidarności z towarzyszem nie będę piła.
        • kasiamat00 Re: Problem weselny. 23.05.09, 00:31
          Przynajmniej będziesz z kimś. Doświadczenie weselne wskazuje, że ludzie bawią
          się w parach, wyjątki to duże bandy znajomych np. ze studiów. Czyli po prostu
          spędzisz ten czas ze swoim facetem. Co do sukienki - ja w tym miesiącu byłam na
          weselu kuzynki w tej:
          www.bravissimo.com/products/clothing/dresses-and-skirts/bravissimo/bq01-details.aspx
          , ale ja mam żałobę, więc mi było wolno przyjść w czerni ;) Ogólnie ten poziom
          strojności sukienki jest całkowicie wystarczający, a jedną elegancką sukienkę
          warto mieć w szafie.
    • sbarazzina Re: Problem weselny. 22.05.09, 17:26
      Heh, styl remizowy panuje nadal, to prawda:) Tafty, gorsety i torty
      na głowie ;)

      Ostatnio znalazłam kilka fajnych weselnych sukienek w zarze i mango.
      Aha, podstawowa zasada to unikanie sukienek białych i czarnych.

      W pozostałych kwestiach się nie wypowiadam, bo ja bardzo towarzyska
      jestem:)
      • pierwszalitera Re: Problem weselny. 22.05.09, 17:34
        sbarazzina napisała:

        > Ostatnio znalazłam kilka fajnych weselnych sukienek w zarze i mango.
        > Aha, podstawowa zasada to unikanie sukienek białych i czarnych.

        Właśnie, nie biała jak panna młoda, i nie czarna jak na pogrzebie. ;-) A pora roku sprzyja najzwyklejszym letnim sukienkom, co innego zimą, trzeba jakieś wyjściowe, niepotrzebne cuda sobie sprawiać. Moim zdaniem spodnie też się da włożyć, jakieś fajne obcisłe i do tego tuniczka, albo coś w ten deseń. A byłam już na weselach, na których babki dżinsy na sobie miały, ale to nie w Polsce było. ;-)
        • yaga7 Re: Problem weselny. 22.05.09, 17:38
          Co do czarnych - zależy ;) Ja byłam w czarnych sukienkach na weselu. No ale ja
          normalnie łażę na czarno, innych ciuchów prawie nie posiadam ;)

          I też popieram dziewczyny - fajna letnia sukienka jest ok, pod warunkiem, że się
          w niej dobrze będziesz czuć.
          • daslicht Re: Problem weselny. 22.05.09, 20:14
            Własnie, zależy. Jak ślub bierze znajoma para gotów, to raczej
            wszyscy będą na czarno :)
            • yaga7 Re: Problem weselny. 22.05.09, 20:44
              Ja spokojnie na nie-gotyckie wesela łaziłam na czarno. A Luby w czarnym
              garniturze i w czarnej koszuli.... ;)

              Poszłabym na jakiś gotycki ślub :)
          • grecz Re: Problem weselny. 10.06.09, 01:31
            też byłam w czarnej sukience plus zlota bizuteria i takowa torebka.
            nie wyglądałam raczej jak chodząca żałoba
        • missmurder Re: Problem weselny. 22.05.09, 18:02
          > > Ostatnio znalazłam kilka fajnych weselnych sukienek w zarze i mango.
          > > Aha, podstawowa zasada to unikanie sukienek białych i czarnych.
          >
          > Właśnie, nie biała jak panna młoda, i nie czarna jak na pogrzebie. ;-)

          Ja się w wakacje wybieram na ślub/wesele i będę musiała złamać zasadę unikania
          czarnych kiecek ;) Jedyna moja pasująca i elegancka sukienka jest właśnie
          czarna. Ale mam zamiar przełamać czerń pomarańczowymi szpilkami, takiego samego
          koloru szalem (sukienka jest na szerszych, ale ramiączkach) i jakimiś dodatkami.
          Sukienka jest świetna i idealnie leży. Średnio mi się widzi szukanie innej, bo
          przymierzanie kiecek w sklepach to dla mnie trauma ;) Jak biust ok, to reszta
          wisi, jak reszta pasuje, to biust się wylewa. Masakra po prostu. A tą czarną,
          żeby było śmieszniej dostałam "w ciemno", od mamy. Wycelowała naprawdę genialnie :)
        • inez69 Re: Problem weselny. 23.05.09, 10:33
          W górach to nie ma zanczenia. Byłam tam 2 razy na weselu i
          kilkanaście osób było ubranych na czarno bądź biało. Troche mnie to
          zszokowało:/
    • szarsz Re: Problem weselny. 22.05.09, 18:06
      e.m.i1 napisała:
      > Tańczyć nie chcę, nie umiem, nie lubię i chyba nikt mnie nie
      > namówi.

      Ja raz byłam na takim, gdzie tańczenie było gromadne i obowiązkowe,
      i jeszcze zabawy weselne. Wszystkie ciotki łaziły i namawiały i
      spokoju nie dawały. Zaczęło się o 19, a o 20:30 uciekliśmy stamtąd,
      podjechaliśmy pod monopolowy i w domu wznieśliśmy toast za zdrowie
      państwa młodych.
    • semele2 Re: Problem weselny. 22.05.09, 19:06
      W czerwcu mam wesele kuzyna, dzisiaj miałam pierwszą rundę latania po sklepach i
      szukania kiecki. Moje wnioski oscylują wokół: "I musicie się, cholery, żenić?
      Nie możecie na kocią łapę?". Także w pełni Cię rozumiem.

      A Paniom Ze Sklepu Sukienkowego posyłam gromkie: A żeby wam zmigrowało!
      • turzyca Re: Problem weselny. 22.05.09, 19:33
        Ja tam dorze kojarze z ktorych rejonow rozmiarowych jestes, wiec stad pytanie: a
        nie lepiej uszyc? Jak wliczysz swoje nerwy i stracony czas, to Ci na jedno
        wyjdzie. Potraktuj to jako bardzo przyzwoity pretekst do uszycia sobie fajnej
        kiecki na miare. :) Jak nie zrobisz sobie koszmarku remizowego, to bedziesz
        mogla uzyc tez na inne okazje. :)
        • semele2 Re: Problem weselny. 22.05.09, 23:51
          Krawcowa to dobry plan, tylko muszę sobie znaleźć jakąś sensowną. Doświadczenia
          mam paskudne, jak ostatnio szyłam sobie sukienkę u krawcowej, to mi schrzaniła,
          a ja byłam mało asertywna i zamiast kazać poprawiać, to wzięłam draństwo do domu
          i położyłam na parę lat do szafy :(. Także od kilku miesięcy rozglądam się, czy
          by mi ktoś nie polecił krawcowej i jakoś nici póki co.
          • turzyca Re: Problem weselny. 23.05.09, 13:28
            Nie zmuszaj mnie, zebym w Twoim imieniu oglosila, ze szukam probiusciastej
            krawcowej we Wroclawiu. ;) (Dobrze pamietam, ze Wroclaw?)
            • szarsz Re: Problem weselny. 23.05.09, 16:23
              turzyca napisała:
              > Nie zmuszaj mnie, zebym w Twoim imieniu oglosila, ze szukam
              > probiusciastej krawcowej we Wroclawiu. ;) (Dobrze pamietam, ze
              > Wroclaw?)

              Wrocław :)
              a ja Ci Semele nie będę przypominać, jak Ty cudnie wyglądasz w
              kusicielce...
              Zawsze zostaje Bravissimo, np.: bc39 prezentuje się całkiem
              apetycznie. I SC zostały, wprawdzie od 14, ale może nie będą bardzo
              szerokie w talii?

              Jest jeszcze czerwona BC40 w pełnym zakresie rozmiarów...
              • semele2 Re: Problem weselny. 23.05.09, 22:25
                Ale mnie dowartościowałaś :D. Nie tylko kusicielką, ale jeszcze tą 14. Ja w
                bravissimo wchodzę w 16 i wcale nie są za luźne w talii :P
                • szarsz Re: Problem weselny. 24.05.09, 20:31
                  semele2 napisała:
                  > Ja w bravissimo wchodzę w 16 i wcale nie są za luźne w talii :P

                  szesnastki też są ;)
            • semele2 Re: Problem weselny. 23.05.09, 22:12
              Po drugim rajdzie po sklepach wrzuciłam na Offtopy ogłoszenie w sprawie
              krawcowej. A co ja się będę stresować ;).
      • e.m.i1 Re: Problem weselny. 22.05.09, 21:16
        Ja będę miała niecały tydzień na znalezienie:) Teraz nie mam za co, później wyjeżdzam i od poniedziałku do soboty pomiędzy egzaminami będę musiała coś upolować...
        Nawet zwykłej letniej sukienki nie mam:/
    • aadrianka Re: Problem weselny. 22.05.09, 21:10
      Tydzień temu na weselu widziałam dziewczynę, odzianą
      bezpretensjonalnie w dżinsy i bawełnianą gładką bluzkę z długim
      rękawem. Tak więc przy odpowiedniej dozie alternatywności można i
      tak:) Ponadto widziałam pełen przekrój kreacji, od falbaniastej
      tafty po skromne letnie sukienki.
      Co do tańczenia, jeśli nie lubisz, to siedź przy stole albo urywaj
      się na spacerki. 20sekundowy taniec z panem młodym chyba przeżyjesz,
      obowiązkowy ponadto nie jest:) W tej kwestii Cię zresztą dobrze
      rozumiem - ja wprawdzie tańczyć lubię, ale sama. Partner mi w tańcu
      przeszkadza i radzę sobie wtedy, kiedy facet kompletnie nie ma
      pojęcia o tańczeniu, wtedy go spokojnie prowadzę i wszystko gra.
      Niestety mój chłop na kurs tańca uczęszczał ładnych kilka lat i nie
      daje się prowadzić, więc na parkiecie mamy co i rusz sytuację
      konfliktową, bo ja z tych opornych:)
    • k_linka Re: Problem weselny. 22.05.09, 21:35
      Irytuje mnie strasznie podejscie wyrazajace sie w skrocie: "wesela sa
      beznadziejne i dla wiesniakow". Dla jasnosci dodam ze sama bylam o tym
      przekonana pare lat temu. Przekonanie opieralo sie na stereotypach, bo na wesela
      zaczelam chodzic dopiero pozniej. I okazalo sie ze sa rozne wesela, niektore
      zostaja w pamieci jako imprezy wszechczasow, a niekiedy czlowiek marzy o
      powrocie do domu jeszcze przed obiadem. Roznie bywa:) Niekoniecznie sa obecne
      obgadujace ciotki i kuzyni - zdarzaja sie wesela, gdzie dominuja znajomi i
      ciotek nie ma albo tez ciotki sa ale wszystkie mile i sympatyczne :)

      Co do kreacji - przewaznie jest duza roznorodnosc stylistyczna od oslepiajacych
      brokatem kreacji balowych na krynolinie po stroje z wybiegow kreatorow mody. A
      posrodku - sukienki mniej lub bardziej strojne (zawsze jest ktos w malej
      czarnej, w letniej sukience w kwiatki, czesto na parkiecie kroluje wamp w
      czerwonej mini lub skandalistka w czyms co najbardziej przypomina nocna koszulke
      z seks-szopu), garsonki, tuniki noszone do spodni, ostatnio widuje czesto zestaw
      spodnica (klasyczny kroj - olowkowa lub w A) w zestawieniu z jedwabna lub
      satynowa bluzka. Co do kwoty - przypuszczam ze wiekszosc pan kreacje wygrzebuje
      z szaf swoich lub cudzych, wiec mozna zmiescic sie w kwocie 0. Moze masz
      przyjaciolke/siotre/mame o podobnych rozmiarach? Ale nie zawsze oczywiscie tak
      sie da. Moj ostatni zakup weselny to to:
      sklep.aggi.pl/sklep2.php?art=0227151514
      Z moich obserwacji - w Polsce poludniowej i centralnej najmodniejszym kolorem
      weselnym jest fioletowy i turkusowy. A jak buty to sliwkowe zamszowe peep-toe.
      Co do tancow przymusu nie ma. Jak to nie Twoja rodzina - raczej nikt Cie nie
      bedzie przymuszal. Obcy zazwyczaj jest traktowany z dystansem. Za stolem mozna
      przyjemnie konwersowac ze starymi znajomymi lub poznac ciekawych nowych
      znajomych albo przynajmniej przysluchiwac sie co mowia inni (wersja dla skrajnie
      nietowarzyskich); spacery po okolicy tez nie budza zdziwienia. Coraz czesciej na
      weselach organizuje sie rozrywki dla gosci - pokazy taneczne, sztuczne ognie
      itp. Poza tym ZAWSZE jest spora grupa osob ktore siedza, patrza i - jak to mozna
      ladnie okreslic - analizuja biezace trendy mody weselnej. Ty tez tak mozesz :)

      I przede wszystkim - nie placz! Wszystko jedno, co na siebie zalozysz - jak
      wesele bedzie udane, bedziesz miala superzabawe w trampkach i dresie, a jak
      bedzie niesympatycznie to nawet w najpiekniejszej kreacji nie bedziesz sie
      dobrze czula. Mimo wszystko zycze optymistycznego podejscia do calej sprawy (nie
      moge sobie wyobrazic jak przezywalabys wlasne wesele) i owocnych zakupow!
      • kotwtrampkach Re: Problem weselny. 23.05.09, 23:42
        k_linka napisała:
        > (nie
        > moge sobie wyobrazic jak przezywalabys wlasne wesele)

        a moze to dobry pomysł, zeby sobie powyobrażać. A przynajmniej zobaczyć czego
        się nie chce:-) jakie są plusy jednej sali stoły+parkiet a jakie podzielonych
        pomieszczeń. Jak zabawy są odbierane przez ludzi, czy sprawdza się orkiestra,
        jak przystrojony jest kościół/stoły. Jak wygląda kompletnie pijany pan młody,
        jak ładnie pokroić torta.. no, duzo jest tego. No i można podpatrzyć ciekawą
        bluzkę czy sukienkę :-):-):-)
        • e.m.i1 Re: Problem weselny. 25.05.09, 01:02
          I to jest jeden z silniejszych argumentow, zeby tam pojsc.
          Sprawdzic czy jakiekolwiek przyjecie weselne kiedykiolwiek wchodzi w gre:)
    • thorrey Re: Problem weselny. 22.05.09, 21:35
      Byłam na baardzo tradycyjnym/remizowo- kościelnym weselu w czarnych
      spodniach za 60 PLN i czarno-szarej bluzce z Orsaya za 49.90 PLN i
      nikt się na mnie dziwnie nie patrzył.
      Tańczyć nie tańczyłam, bo nie umiem tańczyć do takej odpustowej
      muzyki, a pan młody mnie nie prosił.

      O 20.30 poszłam spać, bo się po prostu strasznie nudziłam, a ile
      można jeść. I nikt nie zauważył i się nie obraził. Przynajmniej się
      wyspałam w przeciwieństwie do całego towarzystwa.

      Także uszy do góry. Wystarczy sobie uświadomić, że niezależnie co
      zrobisz, jak będziesz wyglądać i co założysz (i za ile założysz) i
      tak Cię obgadają, więc chyba najlepiej być sobą :))))
    • e.m.i1 Re: Problem weselny. 23.05.09, 13:36
      Odpowiem zbiorczo:

      Dziekuje Wam wszystkim za odpowiedzi; już ochłonęłam i zaczynam myśleć trzeźwo:)

      Jedyny problem teraz to za co i kiedy kupić sukienkę. Chyba się będę musiała rozdwoić.. :)
      • madzioreck Re: Problem weselny. 23.05.09, 17:53
        Emi, jakby co to ja mam od poniedziałku urlop, to mogę z Tobą pojechać na zakupy :)
        • e.m.i1 Re: Problem weselny. 23.05.09, 18:56
          Hmm... A kupisz mi coś?;)
      • 987ania emi 23.05.09, 18:53
        mam dla Ciebie w Łodzi sukienkę, prostą we wzorek ciemnozielony z czarnym,
        odcinana pod biustem.

        A ja dzisiaj kupiłam dwie sukienki, baaardzo probiuściaste!! i niedrogie :)
        • missmurder Re: emi 23.05.09, 19:53
          > A ja dzisiaj kupiłam dwie sukienki, baaardzo probiuściaste!! i niedrogie :)

          Gdzie? Gdzie? Pochwal się!! :D
          • 987ania Re: emi 23.05.09, 21:20
            Warszawa, plac Szembeka. W poniedziałek napisze nazwę firmy i wyślę foty na blog.
            • missmurder Re: emi 23.05.09, 23:55
              Ooo, dotychczas czasem tam tylko warzywa i mięso kupowałam :) Ale fakt, chyba są
              butiki na piętrze (nie byłam, tak mi się tylko wydaje ;))
              Dzięki za info i czekam na foty (blog = galeria, prawda? :))
              • 987ania Re: emi 24.05.09, 10:33
                to akurat na dole kupowałam. Możemy się razem przejść.
                • anna-pia 987ania, to my sąsiadki prawie jesteśmy :) 27.05.09, 22:16
                  gdzie na dole? od którego wejścia?
                  ubrań dla siebie jeszcze tam nie kupowałam ani butów, a dzieciom to i owszem :)
                  no i całą spożywkę ofkors
                  • 987ania Re: 987ania, to my sąsiadki prawie jesteśmy :) 06.06.09, 10:38
                    Pierwsze wejście od Zamienieckiej, licząc od Grohowskiej. Po lewej stronie,
                    przedostatnia budka.
                    P.S. Zapraszam na kawkę:)
    • ederlezi1981 Re: Problem weselny. 23.05.09, 23:02
      Ja tez nie lubię wesel, ani klimatów biesiadnych - ale wiesz- alkohol jakoś
      rozładowuje atmosferę. No i liczy się towarzystwo. Dobra, Ameryki nie odkryłam ;-)
    • chocochoco Re: Problem weselny. 23.05.09, 23:03
      Ja na ostatnie wesele ubrałam sukienkę białą w czarne kwiaty a'la lata 60-te i
      do tego czarne skórzane baleriny, włosy rozpuszczone, nie będę się przecież
      wygłupiała i ubierała jakiś satynowych cudów, czy szpilek, o koku już nie
      wspominając :P. Tobie polecam to samo ubierz się tak jak lubisz i w miarę
      wygodnie, jakoś przeżyjesz, niektórzy nie tańczyli i nikt im nic nie mówił i
      zwiej gdzieś o północy, jeżeli jesteś panną, żebyś nie musiała uczestniczyć w
      tych głupich, żenujących zabawach :-)))
      • turzyca Re: Problem weselny. 24.05.09, 00:09
        Ja tam lubie kok. Ale ja faktycznie tancze, a wlosy mam proste, gladkie i
        cienkie, po godzinie tancow mam zmierzwiona, przepocona strzeche. I do tego
        goraaaaco mi. Z wlosami do gory lepiej. Tyle ze koka albo robie sama i wtedy
        jest szalenie prosciutki albo w Warszawie ide do mojej ukochanej fryzjerki,
        ktora czesze mnie w pol godziny i tez bez odwalania jakichs strasznych wymyslow
        i co najwazniejsze bez tapirowania. Calosc nie grzeje mi karku, trzyma sie przez
        cala noc na miejscu i nie musze nic poprawiac - wiecej od fryzury nie wymagam.
        • kotwtrampkach Re: Problem weselny. 24.05.09, 14:33
          a jak się ma potrzebę (taką wewnętrzną potrzebę) z "szalenie prostego" koka
          zrobienia wersji super wieczorowej wystarczy kilka koralików, cienki drucik i
          pomocna dłoń do wplatania - najfajniej wyglądają koraliki powtórzone z
          naszyjnika albo kolczyków ;-) MOżna też wpiąć polakierowany kwiat - dobrze się
          sprawdzają różane pąki i takie zielonkawe nieduże kwiaty (fajnie wyglądają do
          prostego stroju)
          :-)
        • daslicht Koki rządzą! 24.05.09, 20:54
          Na własny (bliżej nieokreślony) ślub uczeszę się w kok. To niezwykle
          twarzowa fryzura! Wcale nie dla starych bab! :)
          • chocochoco Dla mnie nie :-) 25.05.09, 11:18
            W życiu bym się nie uczesała w koka na żadną okazję brrr, według mnie koki nie
            są twarzowe, dodają lat i są straaasznie oklepane.
            • kotwtrampkach a dla mnie tak :-) 25.05.09, 14:38
              ale jak się ma długie włosy to czasem koki są niezastąpione, bo taki kołnierz z
              włosów może niesamowicie grzać w kark ;-)

              Oklepane jest w ogóle noszenie owłosienia na głowie. Nawet warkocze widziałam
              niedawno w bardzo eleganckim wydaniu. Dwa warkocze.
              :)
              • martvica Re: a dla mnie tak :-) 03.06.09, 19:35
                > Oklepane jest w ogóle noszenie owłosienia na głowie. Nawet warkocze widziałam
                > niedawno w bardzo eleganckim wydaniu. Dwa warkocze.

                O, a jak się robi dwa warkocze w eleganckim wydaniu?
              • chocochoco Re: a dla mnie tak :-) 05.06.09, 20:55
                A ja mam długie włosy prawie do pasa, do tego czarne i grube :-). A koki NA
                WESELE są bardzo oklepane, prawie każda kobieta go ma.
                • luliluli Re: a dla mnie tak :-) 10.06.09, 10:44
                  oklepane to jest teraz mieć włosy w rozwichrzonym romantycznym nieładzie, co
                  ślub to inny nieład. Tak jak rok-dwa temu eleganckie irokezy...
                  sądzę, że najważniejsze, by fryzura pasowała do właścicielki, jej stroju itd.
                  oraz żeby czuć się w niej dobrze bez względu na to, czy jest to kok czy łysa pała

                  Jako posiadaczka niemal łysej pały na ślub zapuściłam półdługie włosy i miałam
                  je upięte w takie ciekawe coś a la kok - wszyscy się zachwycali, zapewne też
                  dlatego, że w życiu mnie nie widzieli w wersji "na kobietę";) wszystko jest
                  kwestią gustu, dyskusja o fryzurach jest tak stara jak ta o
                  rękawiczkach/welonach/butach z czubkiem - uważam, że jeśli komuś dobrze w worku
                  na ziemniaki, to niech go ubierze nawet i na ślub.

                  I moja opinia w kwestii stylu - ciesząc się oryginalnym imidżem ślubnym, należy
                  pamiętać, że pamiątki w postaci zdjęć i filmów zostaną z nami na długie lata,
                  podczas których moda zmieni się jeszcze milion razy. Nie wiem, jak reszta, ale
                  moim pragnieniem było nie sikać ze śmiechu za 20 lat jak będę pokazywać ślubne
                  zdjęcia dzieciom.
                  15 lat temu było modne ubrać na siebie tonę falban, cekiny i trzasnąć trwałą
                  ondulację - czy ktoś dziś powstrzyma się od śmiechu na widok takiej panny
                  młodej? UMIAR i dystans do krótkotrwałych mód są w całej tej ślubnej oprawie
                  chyba najważniejsze;)

                  PS chocochoco, widzę, że podpięłam się pod Ciebie, ale mój post należy traktować
                  ogólnie;))
    • kotwtrampkach Re: Problem weselny. 23.05.09, 23:35
      hmm.. co do sukienek, to te błyszczące i cekinowe są takie.. no .. jarmarczne;-)
      A do najprostszej sukienki wystarczy dodać ładny szal/torebkę/wisiorek z
      kolczykami i buty eleganckie i jest super! JA ostatnio dużo bywałam na weselach
      - przekrój jest ogromny.. a balowa suknia za 120 zł z poliestrowej satyny
      wyglądała będzie zawsze... tanio..
      Letnia sukienka o długości w okolicy kolana bardzo się zmieni, jak dodasz do
      niej bolerko - ciągle w sklepach ich pełno, a przy kupowaniu rozm biustu
      nieważny! A po za tym, nikt nie będzie miał pretensji, jak wystąpisz spodniach
      ;-) A choćby i w całym garniturku.

      A co do fryzur też nie ma jakichś przymusów - rozpuszczone długie wlosy, prosta
      krótka fryzurka oraz sztywne konstrukcje pięknie współgrają na parkiecie. Te
      ostatnie dużo tracą po paru godzinach, ale po 23 już prawie nikt nie robi zdjęć :-)

      tańce obowiązkowe nie są. teoretycznie. Ale nikt Cię nie zmusi, żebyś tańczyła z
      kimś innym niż Twój facet - a przynajmniej ja tak praktykuję. Nie lubię tańczyć,
      ale od czasu do czasu grają coś wolnego i mogę wtedy dać odetchnąć ciotkom od
      pytania "a czemu nie tańczycie???":-)

      Chyba najważniejsze jest nastawienie. Jeżeli to pierwsze spotkanie z rodziną
      faceta, wykorzystaj to dobrze zeby się im przyjrzeć! Zobacz jak się w stosunku
      do siebie zachowują, kto się kim opiekuje, kto jest uległy, kto ma skostniałe
      poglądy. będziesz miała poważne zajęcie na kilka spotkań i myślenia na wiele
      nocy ;-)

      no i miłej zabawy, nie jest tak strasznie jak sie idzie z kims, kogo sie lubi!
      • azymut17 Re: Problem weselny. 24.05.09, 23:44
        kotwtrampkach napisała:

        > hmm.. co do sukienek, to te błyszczące i cekinowe są takie.. no .. jarmarczne;-
        > )
        A ja właśnie taką sobie zakupiłam :-) IMO wszystko zależy od koloru materiału i
        ilości cekinów. Wyobraź sobie sukienkę z tego materiału:
        www.bravissimo.com/products/clothing/shirts-and-tops/bravissimo/by07-details.aspx
        Z dodatkiem kilku haftów wykończonych cekinami (więcej jest gładkiego
        materiału). To zupełnie co innego niż kreacje oferowane na Allegro. Z tych
        większość przyprawia mnie o ból zębów.

        Inną sukienkę wybiera się też, gdy się świadkuje, bo jest się na froncie z
        Młodymi i trzeba być trochę bardziej odpicowanym, a inaczej jak się idzie na
        wesele do dalekiej rodziny. Wtedy najlepiej sprawdza się prosta (czyli
        niebalowa) sukienka.

        Co do tańców - bardzo miło wspominam pewne wesele, gdy ze względu na uraz kostki
        nie mogłam tańczyć. Przyjemnie rozmawiałam z siedzącymi obok, chodziłam na
        lekkie spacerki. Grunt to asertywność. Byłam na weselach, gdzie nie wypiłam ani
        kropli wódki pomimo tego, że co chwila mi nalewano - zostawiałam to i bawiłam
        się świetnie.

        Dla mnie weselnym problemem są tylko wulgarne przyśpiewki i zabawy organizowane
        przez wodzireja/orkiestrę. Nie uważam się za osobę pruderyjną, ale słyszałam i
        widziałam takie zagrania, że normalnie opadła mi szczęka.
        • kotwtrampkach Re: Problem weselny. 25.05.09, 14:35
          haha, no tak - właściwie takie imprezy to jedne z niewielu okazji, gdzie można
          się ubrać jak się ma ochotę. I jeżeli ktoś lubi gorsety i długie suknie pełne
          halek a nie bywa na konwentach i brak mu odwagi na codzień - no to super okazja.
          A z materiału który pokazywałaś, można uszyć elegancką sukienkę a można kostium
          teatralny. :-)

          a co do druhny.. Pamiętam wesele, na którym druhna była elegancka, ale bez
          żadnego przepychu, raczej nie rzucająca się w oczy i stonowana - taka oddająca
          pierwszeństwo pannie młodej - bardzo mi się to podobało ;-)
          • azymut17 Re: kotwtrampkach 25.05.09, 19:28
            Można uszyć wszystko i o to chodzi :-) To, że błyszczące i z cekinami jeszcze
            nie przesądza o niczym. Moja jest dlatego krótka, by nie wyglądać jednoznacznie
            balowo. Nie wiem tylko , co masz na myśli pisząc o konwentach? Co to za zwierz?
            Mi się kojarzy tylko z konwentem seniorów w polskim parlamencie :-)

            A druhnie najtrudniej dobrać sukienkę, bo musi być jednocześnie elegancka, ale w
            cieniu panny młodej. Ma być tłem, ale szykownym, najlepiej, jak wychodzi to tak,
            jak opisałaś.
            • kotwtrampkach Re: kotwtrampkach 27.05.09, 10:38
              azymut17 napisała:

              > Nie wiem tylko , co masz na myśli pisząc o konwentach?

              ja myślałam raczej o ludziach zafascynowanych fantastyką/fantasy i okolicami ;-)
              Zupełnie zapomniałam że słowo KONWENT może mieć bardziej ogólne znaczenie, hahaha
    • 987ania test sukienki 26.05.09, 22:14
      <a href="www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=90efae4875506a77"
      target="_blank"><img
      src="images37.fotosik.pl/128/90efae4875506a77med.jpg" border="0"
      alt="darmowy hosting obrazków"/></a>
      • 987ania Re: test sukienki 26.05.09, 22:16
        http://images44.fotosik.pl/133/8bf05379387ab54dm.jpg
        • 987ania Re: test sukienki 26.05.09, 22:17
          <a href="www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/8bf05379387ab54d.html"
          target="_blank"><img src="images44.fotosik.pl/133/8bf05379387ab54dm.jpg"
          width="113" height="151" border="0" alt="darmowy hosting obrazków"/></a>
          • 987ania Re: test sukienki 26.05.09, 22:19
            Miniaturka na forum (zdjęcie otworzy się w pełnym rozmiarze):
            http://images38.fotosik.pl/128/468ff34342c70dfdm.jpg
          • 987ania Re: test sukienki 26.05.09, 22:19
            Miniaturka na forum (zdjęcie otworzy się w pełnym rozmiarze):
            http://images41.fotosik.pl/128/68809dfe51d7d143m.jpg
          • 987ania Re: test sukienki 26.05.09, 22:22
            teraz na fotkach widzę, że sukienka spłaszcza biust ale zdjęcia nie były w
            effuniaku. Fiszbiny w tej sukience są to takie die cienkie żyłki i tak
            kombinuję, żeby je wymienić na coś bardziej sztywnego i kształtującego. I chyba
            jakieś zaznaczenie talii by się przydało.
          • 987ania Re: test sukienki 26.05.09, 22:23
            www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/90efae4875506a77.html
            • 987ania Re: test sukienki 26.05.09, 22:24
              www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/90efae4875506a77.html
              www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/8bf05379387ab54d.html
              www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/468ff34342c70dfd.html
              www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/68809dfe51d7d143.html
              • hanelore Re: test sukienki 27.05.09, 14:10
                A nie masz jakiegoś straplessa? Moim zdaniem jednak ramiączka
                stanika nie powinny wystawać. Chyba, że będziesz miała na sukienkę
                jeszcze coś np. bolerko lub wizytową marynarkę.
                • 987ania Re: test sukienki 27.05.09, 17:00
                  będzie strapless ale na razie się szyje ;)
            • e.m.i1 Re: test sukienki 26.05.09, 22:35
              Sukienka bardzo ładna, kolor ściany też:) Nie da się jakoś pokombinować z tymi wiązaniami z boku? Tzn zawiązać ciaśniej w talii.
              A może to jednak stanik spłaszcza?
              • 987ania Re: test sukienki 26.05.09, 22:42
                jutro zrobię fotki w effuniaku
              • azymut17 Re: test sukienki 27.05.09, 13:39
                Mnie też podoba się ta sukienka :-) Z tego, co zauważyłam ostatnio w sklepach
                takie liecki z dłuższą halką zaczynają być modne.
                Czy ta halka jest na całej długości spódnicy (tzn. od pasa), czy tylko doszyta
                na samym dole? Bo jeśli jest pod całą spódnicową częścią sukienki, to możesz ją
                usztywnić np. lakierem do włosów - zmieni się wtedy linia sukienki na literę A,
                dzięki temu talia będzie lepiej zaznaczona.
                • azymut17 miało być "kiecki" n/t 27.05.09, 13:47
                • eponak Re: test sukienki 27.05.09, 18:32
                  Jest tylko pasek na samym dole, niestety (?). Sukienka nie wygląda lepiej z
                  halką z tiulem pod spodem. Próbowałam i niestety, ale nie ma na tyle materiału w
                  dolnej części aukienki, żeby zrobić ładny kształt A i poudawać, że się ma boską
                  talię ;) Co dziwne - sukienka z taką halką robi się sztywna i kształtem
                  podpadająca pod kolumnę a nie A.
                  Wada tej kiecki to niestety te nieszczęsne fiszbinowe twory w części biustowej.
                  Przebiły się przez materiał i zaczęły się wbijać w brzuch. Martwi mnie jeszcze
                  to, że szwy się mogą rozejść, ale tutaj wystarczy przeszyć jeszcze raz maszyną
                  po szwie i będzie dobrze :) No i ogromnym plusem jest łatwość dopasowania
                  sukienki do figury: jest miejsce na biust i dzięki sznurowaniu można mocniej
                  zasznurować w okolicach talii. Mam brązowo-kremową ;) Dostępna była również
                  kremowa, ale za bardzo trąciła przeznaczeniem na jakąś elegancką imprezę. Z tego
                  co mówiła właścicielka wynika, że w okolicach wtorku będzie dostawa.
                  • 987ania Re: test sukienki 27.05.09, 21:08
                    a eponak wszystko wie, bo mi sama foty robiła i też sobie sukienkę kupiła, tylko
                    brązową w kremowy wzorek. Poprosimy zdjęcia :)
              • gumis323 Re: test sukienki 27.05.09, 21:34
                Ja mam patent na wiązania w talii: wiążę luźno w biuście aby go nie spłaszczać,
                a potem robię supeł i dalej w talii wiążę się ciasno.
    • mohherowa Re: Problem weselny. 03.06.09, 17:16
      Yyy,
      to teraz ja mam problem :(.
      Całe życie nie cierpiałam wesel (to znaczy zwłaszcza tego, w co się ubrać).
      Miałam krótką, letnią sukienkę w stylu lat pięćdziesiątych, na innym coś jak
      grecka tunika, później długą i mocno kolorową, a na jednym nawet wystąpiłam w
      czarnych spodniach i blękitnej bluzce ;D.
      Nigdy nie pasowałam do towarzystwa taftowego i tego w długich czerwonych tubach
      na cienkich ramiączkach (w takiej kreacji wyglądam naprawdę 'źle').
      Na najbliższe udało mi się kupić coś, co moim zdaniem powinno pasować. Tafta.
      Falbanki na dole. Cekiny.
      Po przeczytaniu wątku znowu się martwię. Tym bardziej, że właśnie się
      dowiedziałam, że towarzystwo wreszcie, po tylu imprezach, może być całkiem
      normalne - czyli nie taftowe i nie tubowe :(.
      Krótka sukienka, którą mogłabym się ratować całkowicie odpada (rogowacenie
      mieszków włosowych ostatnio się rozszalało).
      Niech mnie ktoś pocieeeeeeszy....
      • madzioreck Re: Problem weselny. 03.06.09, 19:21
        Dziewczyny, kurde, nie przesadzajcie. O co chodzi z tymi taftami? Gdzie je
        nosić, jak nie na wesela i inne nocne bale? Przecież nie do biura...? No chyba,
        że ktoś po prostu nie lubi, i tyle, ale ja np. lubię, na zwykłe letnie sukienki
        jest całe lato, ja tam lubię poszaleć z gorsetami i czym tam jeszcze :)
        Podoba Ci się suknia, którą kupiłaś? To ją załóż i baw się :)
        Ja osobiście kocham tafty i satyny, wszystko zależy od sukienki.
      • madzioreck Propozycja "nietaftowa" 03.06.09, 19:25
        Na moim weselu dziewczyna kumpla miała na sobie długą, szeroką suknię, bez
        gorsetu jako takiego, tylko z wiązaniem gorsetowym na plecach. Suknia ze
        "zwykłego" materiału, w biało-czarną... hmm krato-szachownicę. Bardzo
        oryginalna, nietaftowa, a bardzo elegancka.
        • mohherowa Re: Propozycja "nietaftowa" 03.06.09, 21:14
          Podoba się :)
          Ech, faktycznie, nigdy mi nie przeszkadzało, że moje ubranie nie pasuje do
          reszty ubrań :)
          Tylko jakos tak w pierwszej chwili zawsze mi dziwnie, że mam inny gust ;D
          Trudno, bazarowa jestem i wole ziemniaki z maslanką niż makaron z pesto ;D
      • pierwszalitera Re: Problem weselny. 07.06.09, 16:44
        mohherowa napisała:

        > Na najbliższe udało mi się kupić coś, co moim zdaniem powinno pasować. Tafta.
        > Falbanki na dole. Cekiny.
        > Po przeczytaniu wątku znowu się martwię. Tym bardziej, że właśnie się
        > dowiedziałam, że towarzystwo wreszcie, po tylu imprezach, może być całkiem
        > normalne - czyli nie taftowe i nie tubowe :(.

        Tafty i cekiny same w sobie nie są tragedią i remizą. ;-) Ważna jest całość, czyli by nie wypaść zbyt overdressed stylizacja musi być na luzie. Na przykład do cekinowej bluzki zakłada się dżinsy, a jak masz cekinową sukienkę, to na przykład krótką dżinsową kurteczkę. Makijaż nie może być zbyt staranny i na starą ciotkę, tylko jakieś szaleństwo w stylu ciemnych smokey eyes, ale w innym mocnym kolorze. Albo prawie gołe oczy i szminka żarówa. Do tego nieuczesana, trochę niedbała, może nawet rockowa fryzura. I na przykład proste balerinki, w żadnym wypadku delikaane szpileczki, musi być spory stylowy kontrast. I raczej żadnej biżuterii. Jeżeli masz odwagę możesz założyć też wystający, mocno kontrastowy stanik, by zamiar łamania stylów był widoczny z daleka. Możesz jakiś kolor wybrać jako przewijający się w kolorze make upu, butów, torebki i bielizny. Byle kontrastowy do sukienki. Może być odważny, na przykład do różowego pamarańczowy, do zieleni róż, do niebieskego żółty, do mdłych pasteli ostry czarny, do czarnego wściekły róż, ma trochę prowokować i wpadać w oko.
        • mohherowa Re: Problem weselny. 17.06.09, 11:34
          Donoszę z radością, że wytrwałam.
          Co prawda byłam overdressed (styl raczej popołudniowy, tylko ja wieczorowo), ale
          przy pierwszej możliwej okazji wróciłam do swojego ulubionego stylu i nic się
          nie stało - wiadomo, że najważniejszymi osobami na ślubie/weselu są państwo
          młodzi, więc kto by tam sobie zawracał głowę jakimś poślednim gościem :).
          Nie wiedziałam, że zawsze i wszędzie trzeba nosić ze sobą torebkę 8|. Chyba
          wszystkie osoby płci żeńskiej zapytały mnie, czemu jej nie mam. Odpowiedź jest
          oczywiście prosta - nie potrzebowałam jej (komórki przecież nie zabiorę na
          ceremonię, a papierosy mogę gdzieś położyć) ale ten brak torebki zbulwersował
          bardziej niż moja wieczorowa sukienka :))
          W każdym razie dziękuję za słowa wsparcia - dzięki nim, co prawda w remizowym
          stylu, ale z podniesioną głową świetnie się bawiłam. No i miałam na sobie fajny
          stanik ;D
    • zloty.strzal Re: Problem weselny. 07.06.09, 13:03
      > W czym się teraz chodzi na wesela?:) Bo niestety większość kiecek tego typu rep
      > rezentuje wg. mnie styl remizowy.

      Byłam wczoraj na weselu na wsi, 50% kobiet i dziewczyn miało takie
      strony.toya.net.pl/~miron/allegro/bolprzod.jpg bolerka w kolorach różnych
      różnistych, głównie czarne i białe. Przypuszczam, że to jest trendi i dżezi,
      jeśli chcesz się wpasować w remizową modę:)
    • e.m.i1 Re: Problem weselny. 17.06.09, 21:22
      To znowu ja :)

      Wesele w tą sobotę, a ja nawet mam już sukienkę;) Mam też kompletny mętlik w głowie...
      Sukienka jest zielona, satynowa, do kolan, ma dekolt w kształcie V. Wymyśliłam sobie do niej biżuterię z miedzianych Swarovskich oraz brązowo-miedziane dodatki (buty, torebka i coś do zarzucenia na się).
      Przeszłam wszystkie łódzkie i okoliczne centra handlowe, nie znalazłam nic oprócz jednej choć trochę nadającej się pary butów; o takich:
      bucikowo.pl/p/pl/488/girl15+olive.html (w rzeczywistości kolor jest odrobinę intensywniejszy).
      No i buty mają identyczny kolor z sukienką.
      Czy to nie będzie wyglądało dziwnie? Poza tym mają czarne obszycia, więc idea brązowych dodatków legnie w gruzach;)
      Jeśli miałabym czarne dodatki to miedziana biżuteria będzie pasować? Średnio to widzę:/
      Może w takim razie szukać czegoś brązowo-czarnego?

      Doradźcie mi coś, bo nie pójdę w końcu ;)

      A.. mój chłopak chce gładki krawat w kolorze mojej sukienki. Robi się takie rzeczy czy to obciach? Na krawatach się zupełnie nie znam.
      • ida14 Re: Problem weselny. 17.06.09, 22:16
        Ja sie nie znam czy to obciach, ale mój chlopak tez miał w kolorze mojej
        sukienki na weselu, taki sliwkowy, ładnie mu było całkiem. I od razu wiadomo kto
        jest czyj :P ma to swoje plusy :P np. podczas burdy i ogolnej bijatyki łapiesz
        za krawat odpowiedniego koloru poróznując w locie z sukienką i wyciągasz swojego
        faceta :D
        • e.m.i1 Re: Problem weselny. 17.06.09, 22:44
          :D
      • madzioreck Re: Problem weselny. 17.06.09, 23:23
        No przepiękne te butki :)
        • jul-kaa Re: Problem weselny. 18.06.09, 01:29
          Pokazuję mężowi butki i rozpływam się nad ich urodą.
          A mąż na to: Śliczne! Jakiś stanik był chyba do kompletu, nie?
      • kuraiko Re: Problem weselny. 18.06.09, 00:06
        prawie 8 lat temu przed moim półmetkiem przyniosłam mojemu
        partnerowi skrawek materiału, z którego miałam uszytą suknię, żeby
        mógł dobrać kolor krawata ;) wówczas to uchodziło za eleganckie,
        teraz nie mam pojęcia ;)
        btw to nie mam pojęcia co począć z tą suknią ;) szyta była na miarę,
        ale i tak coś jest schrzanione przy zaszewkach na biuście. długa z
        lśniącego mieniącego się na liliowo materiału, na ramiączkach,
        nosiłam ją bez stanika ;) potem miałam tylko raz na sobie na jakiejś
        Wigilii. Prosta, ale przez ten materiał i bardzo szeroki dół sprawia
        wrażenie właśnie "sukni". zastanawiam się, czy na wesele nie jest
        zbyt "szałowa" no i stanowczo jest długa, sięga prawie do ziemi,
        kiedy jestem na obcasach... może zrobię skana fotek, to zobaczycie ;)


        co do butów i dodatków. ja bym chrzaniła to, że przy butach są
        czarne obszycia. czarny to kolor uniwersalny. poza tym podobno teraz
        jest passe noszenie butów i torebki w tym samym kolorze ;)
        • ida14 Re: Problem weselny. 18.06.09, 01:02
          niedlugo passe bedzie noszenie butów w jednakowym koloze, beda musiały byc
          kontrastowe, a później w ogole noszenie dwóch w jednym fasonie bedzie nie trendy :P
      • bebe.lapin Re: Problem weselny. 18.06.09, 01:04
        Buciki sa absolutnie obledne :) Zastanawiam sie, czy sobie samej nie kupic, ale
        w wersji blady fiolet, bo chyba beda mi bardziej pasowac do reszty garderoby.
        A tak oftopikowo, robilas juz kiedys zakupy w tym sklepie? Jak jest? Jakiej
        jakosci sa te buty, i jak im wypada rozmiarowka? Bo warunki zwrotu/wymiany maja
        dosyc nie teges moim zdaniem...
        • e.m.i1 Re: Problem weselny. 22.06.09, 17:10
          Nie robiłam tam zakupów, buty kupiłam stacjonarnie.
          Wydają się być przyzwoitej jakości, przede wszystkim są wygodne i stabilne. Co do rozmiarówki, ja noszę zazwyczaj 37, te buty mam w rozm. amerykańskim 7, czyli nasze 38. Wychodzi na to, że trzeba brać o rozmiar większe. (przy zakupie przez internet radzę się jednak dopytać, bo niektórzy uważają, że np. 7 to 37:) ).
          Widziałam je też na allegro, sprzedawane nie tylko przez bucikowo.pl.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka