jadwiga1350
13.07.14, 14:06
Jesień i zima pełne są życia, ruchu, zmian. Mamy bójki, kłótnie, sprawy sądowe,kwestie majątkowe, wesele, wypady pod bróg, pożar. I mamy też jasne rozstrzygnięcia sporów.
Na wiosnę wszystko się to zmienia. Wiosna składa się z czekania i tęsknicy. Hanka czeka na Antka, Jagna trochę na Antka, trochę na Jasia, a właściwie to sama nie wie na co. Po za tym rodzina Borynów czeka na śmierć nestora rodu, a cala wieś na powrót chłopów z kreminału.
Wszystko trwa w pewnym zawieszeniu.
Nie wiadomo co dalej będzie z chłopskim lasem.
Dominikowa, wójtowie, Kozłowie jeżdżą do sądów, ale nic nie wiemy o rezultacie tych wypraw.
Pali się folwark, ale nie wpływa to w żaden sposób na los Lipczaków.
Ostatniego dnia wiosny umiera Maciej, ale śmierć ta nie zmienia w zasadniczy sposób sytuacji w rodzinie Borynów.
Lato jeszcze bardziej odbiega od realizmu.
Mamy mistyczne przeżycia Jagusi, jej miłość do Jasia jawi się jak senne marzenie, jak religijna ekstaza.
Nic nie wiemy o podziale majątku przez spadkobierców Boryny. Co z procesem Antka? Ta kwestia została potraktowana po macoszemu. Sprawa szkoły pojawia się znienacka i szybko znika. Antek zostaje wypędzony z zebrania i temat szkoły już się więcej nie pojawia. Niby ma być w Lipcach, ale nikt się za budowę nie zabiera.