Dodaj do ulubionych

Jesteś tym co jesz.

14.06.09, 13:29
Tak wiec to znowu ja i pewnie większość ma mnie już dość.

Jednak moja ciekawość znowu wygrała.

Chciałbym sie dowiedzieć jak się zmieniło wasze życie kulinarne po
przeprowadzeniu sie do Australii
Co jest popularnym jedzeniem w tym kraju.
Jak jedzenie wpływa na wasz organizm.

W polsce sie nic nie zmienia.
Pyry to podstawa jednak i ryż zaczyna być dość popularnym zamiennikiem.

Obserwuj wątek
    • bogo2 Re: Jesteś tym co jesz. 14.06.09, 15:59
      wszystko zalezy od ciebie...takze gdzie sie osiedlisz...
      i czy gotujesz w domu, czy jesz na miescie...?
      jezeli chcesz, pozostac przy polskiej kuchni, to nie bedziesz mial z
      tym zadnego problemu, gotujac w domu...
      jezeli chcesz zjesc cos "polskiego" na miescie, to kicha....
      i wlasciwie, kto przy zdrowych zmyslach, chcialby zostac przy
      polskiej kuchni, w australii..tlustej, tuczacej, takiej-samej...
      w melbourne, gdzie mieszkam, "polska kuchania" jest obecna tylko w
      polskich domach kultury...pierogi, bigos, kaszanka, schabowy...
      na komercjalnym rynku istnieje tylko to
      www.theage.com.au/news/bar-reviews/borsch-vodka-and-tears/2006/06/26/1151174124910.html


      adasssster napisał:
      (...)
      > Chciałbym sie dowiedzieć jak się zmieniło wasze życie kulinarne po
      > przeprowadzeniu sie do Australii(...)
    • luiza-w-ogrodzie Re: Jesteś tym co jesz. 15.06.09, 02:49
      adasssster napisał:

      > Tak wiec to znowu ja i pewnie większość ma mnie już dość.

      Zawsze mozemy zrobic forumowy sondaz, skoro sie tak dopominasz ;o)

      > Jednak moja ciekawość znowu wygrała.
      I see....

      > Chciałbym sie dowiedzieć jak się zmieniło wasze życie kulinarne po
      > przeprowadzeniu sie do Australii

      Zmienilo sie bardzo, kontrast byl wiekszy niz bylby teraz, poniewaz
      wyjechalam z Polski wczesnych lat 90-tych, kiedy wielu produktow
      teraz w Polsce dostepnych nie bylo na rynku - szczegolnie tych
      popularnych w kuchni azjatyckiej. Teraz sa - patrz nizej.

      > Co jest popularnym jedzeniem w tym kraju.

      Wszystko - amerykanskie fastfoody tez tu sa. Zalezy od pochodzenia
      etnicznego, Twoich wlasnych preferencji, zasobnosci kieszeni,
      fantazji, zamilowania do gotowania. Australia a wlasciwie duze
      wielokulturowe miasta takie jak Melbourne i Sydney ma przebogata
      kuchnie, od A jak angielska (brr) przez B jak brazylijska, C jak
      chinska i tak przez caly alfabet i caly swiat. Aczkolwiek nie
      zetknelam sie z kuchnia eskomoska ani Indian Ameryki Pn ;o)

      Chinczycy sa w AU od polowy XIX wieku, po wojnie nastapil wielki
      naplyw imigrantow z obszary srodziemnomorskiego (Wlochow, Grekow,
      Arabow), ktorzy przyniesli ze soba rodzime potrawy i szybko przejeli
      rynek hodowli warzyw wokol duzych miast. Po zarzuceniu "white
      Australia policy" zwiekszyl sie naplyw Azjatow, glownie Chinczykow,
      Koreanczykow i Wietnamczykow. Wszyscy gotuja po swojemu, zakladaja
      restauracyjki i sklepy. Australijczycy, kiedys tradycyjnie wychowani
      na "meat and three veg" teraz nawet nie mrugna zamawiajac w
      lokalnych restauracyjkach czy sklepach hummus, couscous, lasagne,
      yum cha, pla choo chi, kielbasa \, sushi itd a paleczkami umie sie
      poslugiwac chyba kazdy.

      > Jak jedzenie wpływa na wasz organizm.

      A to juz bardzo prywatna sprawa - odmawiam odpowiedzi ;o)
      Osobiscie jestem zwolenniczka "slow food", lubie gotowac, robie
      wlasne zaprawy a teraz na prosbe corki zaczynam sie przymierzac do
      kuchni wegetarianskiej.

      > W polsce sie nic nie zmienia.
      > Pyry to podstawa jednak i ryż zaczyna być dość popularnym
      zamiennikiem.

      Eee, nieprawda. Regularnie odwiedzam Warszawe i Poznan i widze ze w
      sklepach jest wielka roznorodnosc skladnikow i ludzie, szczegolnie
      mlodzi, gotuja inaczej niz 20 lat temu. W sieci "Piotr i Pawel"
      widze te same azjatyckie produkty (nawet tych samych firm) co u
      siebie, rozmaitosc kasz, ktore u nas musze chodzic do sklepikow
      etnicznych albo sklepow ze zdrowa zywnoscia (np amarant, gryczana,
      krupczatka). Internet tez sie przyczynil do zmiany obyczajow
      zywieniowych Polakow - udostepnil miliony przepisow kulinarnych.

      Pozdrawiam, nadgryzajac zrobiony wczoraj przez corke chlebek z
      cukinia i ziolami...
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • mtt44 Re: Jesteś tym co jesz. 15.06.09, 11:23
        to moze bys tak sie podzelila tym przepisem na
        chleb ?.........please
        Uklony from GC
        • kan_z_oz Re: Jesteś tym co jesz. 15.06.09, 15:05
          adaster napisal;...Chciałbym sie dowiedzieć jak się zmieniło wasze
          życie kulinarne po przeprowadzeniu sie do Australii...

          ODP; Zmienilo sie.
          Przede wszystkim to praktycznie przestalam przygotowywac potrawy
          miesne lub z min jego iloscia. Wieprzowina - nie kupuje juz
          praktycznie wcale...
          W zamian - owoce morza.
          Ryz - glownie brazowy.
          Poza tym wyrzucilam praktycznie sol i cukier...

          Kan
          • adasssster Re: Jesteś tym co jesz. 15.06.09, 17:54
            nie powiem owoce morza bardzo mi smakują
            szczególnie te we włoszech w okolicy Bari

            Jednak brak mięsa jakos mnie przeraża wink
            no ale pewnie jest to zastąpione całkiem innymi przysmakami wink
        • luiza-w-ogrodzie Cukiniowy placek 16.06.09, 02:49
          mtt44 napisał:

          > to moze bys tak sie podzelila tym przepisem na
          > chleb ?.........please

          Okazalo sie ze to nie tyle chleb ile placek. Corka sciagnela przepis
          stad:
          www.exclusivelyfood.com.au/2006/07/zucchini-slice-recipe.html
          Polecam - byl naprawde dobry, choc ja uzylabym wiecej ziol i pewnie
          walnelabym do tego jeszcze garsc czosnku ;o).

          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
          • mtt44 Re: Cukiniowy placek 16.06.09, 11:13
            Dzieki :o)
    • luiza-w-ogrodzie Sydney Fish Market 16.06.09, 02:58
      Smakoszom i zwiedzajacym polecam wizyte w Sydney Fish Market To maly port w centrum miasta z targowiskiem gdzie
      znajdziecie ryby i owoce morza w ksztaltach i kolorach od jakich
      oczy wylaza na wierzch. Oczywiscie najlepiej sie tam pojawic okolo 5-
      6 rano, wtedy jest najwiekszy wybor.

      Sama lubie swieze i grillowane ostrygi oraz krewetki - te male,
      biale o ktorych moja Mama mowi "to robactwo" i ryby morskie (z
      wjatkiem rekina), ewentualnie wieksze krewetki (tiger albo zielone)
      natomiast nie lubie krabow i langust. Uwazam, ze to co z morza
      powinno sie przyprawiac jak najmniejsza iloscia dodatkow, czyli
      troche ziol, czosnek albo cebula, w folie i do piekarnika albo
      prosto na ruszt. Podawac ze swieza cytryna albo limonka prosto z
      ogrodu.

      Przez to pisanie widze teraz wizje pstraga teczowego posypanego
      cytrynowym tymiankiem albo kotlet z lososia z pieprzem i sokiem z
      limonki, mmmmmm.....

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • adasssster Re: Sydney Fish Market 16.06.09, 07:48
        no a mi na sam opis ślinka leci po klawiaturze wink
        Nie powiem rybka to mój przysmak wszak pochodzę znad morza wink
        Ech nie ma to jak łosoś z grila wink
        • starywiarus Re: Sydney Fish Market 16.06.09, 11:53
          Łososia atlantyckiego z grilla akurat możesz mieć tu bez problemu,
          bo go tu hodują w gigantycznych zagrodach na morzu u wybrzeży
          Tasmanii. Co sie tyczy ryb i owoców morza z Włoch, to tutejsze i
          lepsze, i większe. Lepsze, bo łowione na oceanie, gdzie
          zanieczyszczenie niewspółmiernie mniejsze niż w obesranym
          Śródziemnym. Większe, bo Pacific oyster i Sydney rock oyster są
          siłami natury sporo większe od ostryg europejskich. Duże krewetki
          'tiger prawn' (tak zwane bo w paski), albo 'banana prawn' (tak zwane
          od rozmiaru) z północnej Australii. Świeży tuńczyk takiej jakości,
          jakiej potrzeba na japońskie sashimi. Ryba-miecz (swordfish),
          rozmaite małże i skorupiaki, jest tego sporo. Osobiście polecam
          duże, mięsiste krewetki duszone w masełku z czosnkiem, białym, winem
          i ziołami w małych żeliwnych garnuszkach podawanych prosto z pieca
          we włoskiej knajpie, pod białe wino i świeży chlebek. A nie
          zawadziliśmy jeszcze nawet o rzeczy, jakie z rybami i owocami morza
          potrafią robić w każdej tajskiej knajpie, jakich tu skolko ugodno,
          i w przeciwieństwie do Europy - z autentycznie tajskimi kucharzami.
          Dobrze zrobiona zupka tom yum gung z krewetkami - mniam, mniam...
          • adasssster Re: Sydney Fish Market 16.06.09, 21:46
            nie ma to jak tortury prosto z Australii.
            lubię dziwne jedzonko a ten opis był lepszy od jakiejkolwiek reklamy.
            Prawie da sie poczuć zapach tych potraw wink
          • kan_z_oz Re: Sydney Fish Market 17.06.09, 09:47
            Przepadam za tymi ostrygami z pacyfiku!!! Ogromne, prawie ze
            biale...do tego latem obowiazkowo trustawki i biale musujace wino.
            Zima robie czesc na cieplo...
            Polecam tez burramundi - rybe. Najbardziej lubie filety z patelni,
            takie tylko po 2min na kazdej stronie...z zielona salata lub
            warzywami zima. mniam
            Oraz gesta zupa z koncentratem pomidorowym z roznymi warzywami z
            malzami (black tasmanian mussles) zaprawiona zasmazka z imbiru,
            cebuli i czosnku na oliwe...
            Pierwszy raz jadlam chyba na Tasmanii...myslalam, ze zostane w
            restauracji garczki myc aby miec dostep. heheheh

            Nie martw sie mienska tez niezly wybor jest...

            Pozdrawiam
            Kan
            • adasssster Re: Sydney Fish Market 17.06.09, 14:43
              no jestem z tego gatunku co to bez mięsa nie może i marnieje.
              Taki organizm. Nie mogę być nawet wegeterianinem bo by mi to na zdrowie szkodziło.
              W sumie z tego nie płaczę wszak ja straszliwy drapieżca.
              Taki baranek na rożnie dobrze zrobiony . mmmmm

              Ale te owoce morza są mmmmmm
              Mam nadzieje że je skosztuje jak w końcu dotrę do tej australi
              Hmmmm sie zastanawiam czy może najpierw lepiej na wakacje tak na miesiąc się
              wybrać wink
              No a po takie wyżerce to tylko do oceanu i popływać by kalorie zgubić wink
    • nadau_pl Dla mężczyzny nieważne jest co spożywa ! 16.06.09, 12:21
      Ważne, żeby było młode i świeże:

      www.plotek.pl/plotek/1,78649,6723389,85_letni_aktor_wzial_slub_z_25_latka.html

      "Większość z nas w tym wieku będzie pewnie wydeptywać ścieżki do przychodni zdrowia, ale nie Andrzej Łapicki. 85-letni znakomity aktor właśnie się ożenił. Jego wybranką jest o 60 lat młodsza od niego Kamila. Państwo młodzi poznali się przy okazji przeprowadzania wywiadu."
      • adasssster Re: Dla mężczyzny nieważne jest co spożywa ! 16.06.09, 21:43
        a to inne spożycie.
        Ale nie wiem jak tam wy ale ja wolę troszkę smaczniejsze kaski w tej akurat
        kulinarnej dziedzinie. Ta jakaś taka żylasta wink
        A poważnie o to się akurat w swoim przypadku nie martwię.
        Mój dziadek ma 95 lat i sobie świetnie radzi sam.
        2 lata temu miał 3 zawał w swoim życiu.
        Lekarze mówili w szpitalu że z tago nie wyjdzie bo jakby bu serce pękło.
        Po czym dziadek 2 tygodnie później pił konak na wsowich 93 urodzinach.
        A ja podobno ta sama stal co on.
        nie wspomne ze ja 11 dzieci wink
      • starywiarus Re: Dla mężczyzny nieważne jest co spożywa ! 17.06.09, 12:29
        Umiejętne kupczenie doopą, tak żeby nie było za tanio, i żeby chłop
        się za łatwo mie połapał, dorosła kobieta powinna mieć opanowane w
        swoim własnym dobrze pojętym interesie. Nawet gdyby Łapicki dożył 100
        lat, to ona jest wygrana - będzie miała zaledwie 42, pozycję, nazwisko
        i spadek.
        • snappytom Re: Dla mężczyzny nieważne jest co spożywa ! 17.06.09, 13:04
          Czyzby Twoim zdaniem ,kazda kobieta ,ktora wychodzi za faceta
          lepiej ustawionego niz ona sama, to k...a ?
          • starywiarus Re: Dla mężczyzny nieważne jest co spożywa ! 17.06.09, 13:13
            snappytom napisał:

            > Czyzby Twoim zdaniem ,kazda kobieta ,ktora wychodzi za faceta
            > lepiej ustawionego niz ona sama, to k...a ?

            Ale skądże. Ma po prostu dobrze rozwinięte poczucie własnego
            obiektywnego interesu, wyczucie konkretu, zdolność stania mocno na
            ziemi i umiejętność łączenia przyjemnego z pożytecznym. Wszystko to
            są bardzo przydatne cechy charakteru, jakich wielu osobom brakuje, a
            jakie warto rozwijąć i pielęgnować. Nic nagannego w tym nie widzę.
            Moralisty ze mnie nie zrobisz.
            • snappytom Re: Dla mężczyzny nieważne jest co spożywa ! 17.06.09, 13:25
              Pewnie ,ze nic nagannego w tym nie ma,a te kobiety ,ktore to robia
              trzy lub wiecej razy w zyciu maja po prostu lepiej rozwiniete
              poczucie wlasnego interesu i zdolnosci stania mocno na ziemi niz
              inne smile

              p.s. Po co ten tlusty druk,oczy bola.
              • adasssster Re: Dla mężczyzny nieważne jest co spożywa ! 17.06.09, 14:37
                hmmm druk może nie tłusty ale napewno wypasiony.

                Co do pani.
                Wcale mnie to nie interesuje co robi.
                Jak się oboje oni dogadują i układ im pasuje to ich sprawa.
                Kurczę chyba jakiś tolerancyjny się zrobiłem wink

                A poważnie. Niby wielki szok bo jak to w kraju katolickim takie sprawy. Z
                drugiej strony nikogo to nie szokuje bo te praktyki są od tysięcy lat stosowane.
                Bogaty pan lub arystokrata mial zawsze młodą fajną babkę. Wystarczy popatrzeć
                troszkę na historię naszych królów wink
                To samo dotyczy bogatych starszych pań i młodych facetów.
                Osobiście wolę układ młoda fajna babka i młody fajny facecik.
                Ale to ile kto ma lat i kto w moim mniemaniu jest młody pozostawiam tajemnicą. wink
                • kan_z_oz Re: Dla mężczyzny nieważne jest co spożywa ! 18.06.09, 03:27
                  Tylko dlaczego ta dyskusja miedzy rybami i ostrygami lezy???
                  Wlaczyl mi sie chyba znowu jakis guzik 'porzadkowy'lub ewentualnie
                  mnie samej sie jakos niestosownie kojarzy przy okazji tych 'owocow
                  morza'...
                  No chyba, ze - jak Polak poje to by podupcyl - jak moja swietej
                  pamieci babcia mawiala...

                  Wracajac do dyskutowanej pary; chcialoby sie krzyknac - 100 lat,
                  100lat niechaj mloda para zyje Nam...wychodzi jakos niestosownie.
                  Zmienie wiec na wersje bez insynuacji wiekowych - Niechaj zyja Nam!!!

                  Czy teatrolozka (brrr, czy naprawde nie ma w jez. polskim innej
                  bardziej milej dla ucha nazwy???)naprawde musiala poslubic historie
                  teatru polskiego??? To chyba sprawa teatrolozki oraz jej wlasnej
                  umijetnosci rozdzielenia kogo poslubila i dlaczego?

                  Co do Pana starszego - jak mi znajomy tutaj lokalnie jeden starszy
                  Pan uprzejmie wyjasnil - nie ma to jak popatrzec sobie...czyli znowu
                  wychodzi, 'niechaj zyja Nam'...hehehehe

                  No wlasnie SW - dlaczego ten tlusty (wypasiony heheheh) druk? Bijesz
                  po oczach czy cus? Czy tez to jakas nowa moda, a Ja tylko siedzac
                  pod kamieniem nie dostrzeglam???

                  Pozdrawiam
                  Kan
                  • adasssster Rybcia 18.06.09, 07:58
                    Pewnie dlatego że to bardzo smaczny kąsek do plotek wink
                    Poza tym może ktoś poczuł sie jak rybcia wink

                    A swoją drogą to może ktoś sie podzieli jakimiś egzotycznymi przepisami na
                    standardowo występujące w Polsce rybki.
                    Oczywiście wypróbowany a nie tam z netu ściągnięty.

                    A swoją drogą zaczyna się mówić w pewnych środowiskach na fajną kobietkę cytuje
                    " te zobacz jaka ryba idzie wink"
                    • kan_z_oz Re: Rybcia 18.06.09, 08:18
                      adasssster napisał:

                      > Pewnie dlatego że to bardzo smaczny kąsek do plotek wink
                      > Poza tym może ktoś poczuł sie jak rybcia wink
                      >
                      > A swoją drogą to może ktoś sie podzieli jakimiś egzotycznymi
                      przepisami na
                      > standardowo występujące w Polsce rybki.
                      > Oczywiście wypróbowany a nie tam z netu ściągnięty.
                      >
                      > A swoją drogą zaczyna się mówić w pewnych środowiskach na fajną
                      kobietkę cytuje
                      > " te zobacz jaka ryba idzie wink"
                      ODP: Przepisow egzotycznyh na ryby nie posiadam ale moze ktos inny
                      Ci w tej kwestii pomoze?

                      Za moich czasow (o kurde balans, zawsze sobie myslalam, ze jak sama
                      zaczne uzywac tego zwrotu, to bedzie znaczylo, ze czas sie juz uspic)
                      uzywalo sie;
                      te zobacz jaka 'szporota' idzie??? czy jeszcze obowiazuje?
                      czy tez byl to tylko jakis chwilowy regionazlizm???

                      Kan
                      • nadau_pl Rybcia - czyli powrót do głównego tematu wątku 18.06.09, 09:03
                        kan_z_oz napisała:

                        > adasssster napisał:
                        >

                        > ODP: Przepisow egzotycznyh na ryby nie posiadam ale moze ktos inny
                        > Ci w tej kwestii pomoze?
                        >
                        > Za moich czasow (o kurde balans, zawsze sobie myslalam, ze jak sama zaczne uzywac tego zwrotu, to bedzie znaczylo, ze czas sie juz uspic) uzywalo sie; te zobacz jaka 'szporota' idzie??? czy jeszcze obowiazuje?

                        > czy tez byl to tylko jakis chwilowy regionazlizm???
                        >
                        --------------------------------------------------------------------

                        Niestety (albo "stety", jak kto woli) nikt już takich sformułowań dziś nie używa. Szproty się zestarzały i są co najwyżej flądrami.
                        A każde pokolenie chce się czymś odróżnić od poprzedniego i tworzy swoją mowę trawę.
                        Dzisiaj określenia są bardziej precyzyjne:

                        Locha, Pasztet, Raszpla - Brzydka dziewczyna, często gruba i bez gustu.
                        Dojara - Dziewczyna z dużymi piersiami.
                        Blachara - Dziewczyna, która leci na facetów mających szybkie, odpicowane fury.
                        Dżaga, Szprycha, Foka, Dzida - Nadzwyczaj seksowna dziewczyna
                        Tapeciara - Dziewczyna, która nakłada na swoja twarz ogromne ilości makijażu.
                        Solara - Dziewczyna chodząca na solarium. Zazwyczaj do przesady zjarana.
                        Pustak - Dziewczyna, która już na pierwszy rzut oka daje do zrozumienia normalnemu człowiekowi, że jest tępa, głupia i debilna.
                        Fruzia - Określeń fajnej dziewczyny.

                        Ogólnie, najbardziej popularne to laska
                        Stąd nowy czasownik: wylaszczyć się, czyli zrobić się na laskę (odpicowane bóstwo).

                        itd, itp. Rybki niestety nie ma:
                        www.miejski.pl/tag-Dziewczyna
                        Nie ma też cizi, używanej przez bigbitowców za moich, bardzo młodych lat, kiedym jeszcze dzieckiem był.

                        Wracając do rybci to niestety na talerzu też się zmieniło.
                        Przygotowaną wg tradycyjnej polskiej kuchni to można już chyba tylko zjeść u jakiego Polonusa za granicą, bo w kraju jak grzyby po deszczu powstają Sushi Bary i coraz więcej "smakoszy" (lub snobów) tam przychodzi lub zamawiania to świństwo do domu, czy biura. Oczywiście jest też FishMac w Donaldzie.
                        A jeśli ktoś gotuje w domu to korzysta już niestety z innych książek:

                        www.empik.com/latwe-gotowanie-ksiazka,prod850229,p
                        www.empik.com/kill-grill-restauracja-od-kuchni-ksiazka,prod1950134,p
                        Ale zawsze wspaniale smakują smażone ryby na powietrzu nad Bałtykiem, choć niemiłosiernie drogie i mrożone, a nie świeże, bo unijny limit połowu dorsza polscy rybacy dawno wyczerpali.
                        • adasssster Re: Rybcia - czyli powrót do głównego tematu wątk 18.06.09, 10:45
                          hmmmm
                          nie wiem skąd masz te informacje ale ja tam rybcię zawsze robię po swojemu.
                          Nie wiem gdzie kupujesz rybcie ale moje są tanie.
                          Szynka wątpliwej jakości jest droższa od ryby.
                          Łososia kupuje po 13zł za kg to uważam nie jest drogo.
                          Oczywiście surowy tylko że trzeba wiedzieć co i gdzie kupić i nie oszukujmy się
                          jak o 6.00 jesteś nad morzem to niewiele już dostaniesz. Przeważnie przebrane
                          rybki wink
                          Ja tam z książek nie korzystam.
                          Wszystko w głowie wink Mam tan niezły śmietnik wink
                          Łącznie z przepisami na ciasta wink
                          Ale to raczej moje amatorskie osiągnięcia zawodowo się zajmuje całkiem czymś innym.
                          Sushi nie jadłem się nie wypowiadam.
                          Jakoś nie było okazji natomiast małże ślimaki krewetki kałamarnice są naprawdę
                          pyszne. Tylko że nie kupione w kraju. Bo te tu są jakieś nie wiem pędzone
                          sztucznie wink
                          Dlatego sądzę że te australijskie muszą być pyszne wink
                      • adasssster Re: Rybcia 18.06.09, 10:35
                        hmmmm
                        z bratem się będe widział w lipcu to ci odpowiem na to pytanie wink
                        ja za duoz pracuje i nie mam za duzo kontaktu z ludzmi.
                        A jak już to są to sami spięci biznesmeni.
                        Ja nie wiem że się tak strasznie napinają ale to inna broszka.

                        Za twoich czasów hmmmm
                        Wydaje mi się że uśpić cię jeszcze nie trzeba wink wszak umysł masz świeży i otwarty.
                        Gorzej jak już klapki na oczy padną. wink
                        • kan_z_oz Re: Rybcia 18.06.09, 13:57
                          Wydaje mi się że uśpić cię jeszcze nie trzeba wink wszak umysł masz
                          świeży i otwarty.
                          moge byc wiec w zawieszeniu...
                          lub nabic na pal do odwolania...co jest powrotem do Lapckiego, czyli
                          Jego akurat roli w 'Panu Wolodyjowskim', w ktorym razem z
                          Lomnickiem 'lapali' Azje...a ten na pal mijac byc nabitym...zostal
                          sprofanowany przez kabaret jakis poprzez;
                          " Rycerzy trzech,
                          Kmicic, Wolodyjowski, Zagloba,
                          Hada Nam wsiem,
                          wszakze wszystkim Olenka sie podoba,
                          ha podoba - lub cos w tym gusicie."
                          w tym kabarecie - Kmicic mial nabic sie na pal do odwolania...hihihi

                          No, to masz wypracowanie...

                          Regionalizmy poznanskie musze sprawdzic z tutejszymi poznaniakami,
                          bo Oni to jakies UFO jezykowe, czy co???

                          Kan
                          • adasssster Re: Rybcia 18.06.09, 15:37
                            Jak to mówią co ma wisieć nie utonie wink

                            Tylko po co wieszać się czy zawieszać wink(analogia do XP co sie wiesza za
                            często) Nie można zatrzymać życia.
                            Ale na pewno można się nim cieszyć - do odwołania wink.

                            No ale o jedzeniu mieliśmy mówić.
                            hmmmmm tak sobie właśnie przypomniałem że przecież krewetki wpływają dobrze na
                            męskość. Znowu chrupiąca czy przypieczona skórka zawiera substancje pobudzające
                            niczym afrodyzjak wink

                            To wy dam dobrze macie wystarczy troszkę dobrze wysmażonych krewetek i naturalna
                            tabletka rozwiązująca sprawy oziębłości i zawieszania wink.

                            Pytanie 2:

                            Co jedliście najbardziej ohydnego w Australii.



                            A co do racjonalizmów poznańskich.
                            To już teraz wiem skąd ten cały charakterek. wink
                            Od niedawna mieszkam blisko tych okolic i hmmmm nie mogę sie przyzwyczaić
                            jeszcze wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka