Dodaj do ulubionych

Taki sobie bilansik

24.06.09, 00:24
Jestem australijka ktora po 28miu latach w AU przeprowadzila sie do
Polski smile Narazie bilans Australii wyglada tak:

PLUSY (pisane bez szczegolnej kolejnosci, jak mi do glowy
przychodza)
*brak pijakow i metow szwendajacych sie po ulicy
*czyste ulice
*ogolnie przyjemniejsza temperatura
*wiekszy luz w strojach, nikogo nie bulwersuje jak robie zakupy w
dresie
*opieka zdrowotna (nie mowie tu o kompetencji poszczegolnych lekarzy
ale o dostepie i caloksztalcie systemu)
*opieka spoleczna, szczegolnie w przypadku osob starszych, jak i
bezrobotnych, wielodzietnych itp
*prawo
*odziez dobrej jakosci i w dobrych cenach
*ilosc i dostep do obiektow sportowych

MINUSY
*mierne mozliwosci w zakresie wlasnej dzialalnosci gospodarczej
*dystanse jakie trzeba dziennie pokonywac a rowniez i te jakie
trzeba pokonac by sie z Australii ruszyc
*denna i nudna architektura
*kuchnia
*olewanie klienta w instytucjach typu bank, firma telekomunikacyjna
itp
*jalowi kierowcy chorujacy na bezmozgowie
*godziny pracy

Tyle jakby narazie smile Narazie w PL trzymaja mnie interesy, a co
bedzie dalej to czas pokaze.






Obserwuj wątek
    • luiza-w-ogrodzie Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 00:53
      Ciekawe porownanie. Jak dotad nie spotkalam nikogo, kto po tak
      dlugim czasie mieszkania w AU wrocilby do Polski. Gdzie mieszkalas w
      AU i gdzie teraz mieszkasz w PL (bo to wplywa na Twoje porownanie)?
      Piszesz ze trzymaja Ciebie w Polsce interesy - a jesli nie one, to
      co zrobilabys? Wrocila do AU?

      Aha, poza komentarzem o odleglosciach nie zgadzam sie z wiekszoscia
      minusow z Twojej listy ;o)

      *mierne mozliwosci w zakresie wlasnej dzialalnosci gospodarczej -
      a w Polsce jest lepiej??? mialam wlasne firemki i tu i tam, polscy
      urzednicy bija na glowe nawet niemiecki w biurokratycznosci i
      niecheci do petentow

      *dystanse jakie trzeba dziennie pokonywac - zalezy gdzie
      mieszkasz i pracujesz -
      a rowniez i te jakie trzeba pokonac by
      sie z Australii ruszyc - to wynika z polozenia geograficznego,
      jakie nietrudno zauwazyc przeprowadzajac sie do AU ;o)

      *denna i nudna architektura - zalezy gdzie mieszkalas; poza tym
      trudno w AU oczekiwac perel sredniowiecza, to w koncu dopiero 200
      lat zachodnich wplywow

      *kuchnia - nie zgadzam sie - w duzych miastach kuchnia jest
      fantastyczna, chyba tylko Singapur moze sie z nia rownac jesli
      chodzi o roznorodnosci i wybor

      *olewanie klienta w instytucjach typu bank, firma telekomunikacyjna
      itp - nie spotkalam sie z tym poza epizodem z Optusem, za ktory
      musieli zaplacic mi kare niemal 400$

      *jalowi kierowcy chorujacy na bezmozgowie - masz na mysli Polske,
      nie AU, prawda?

      *godziny pracy - a co konkretnie? Jakie sa urzedowe godziny pracy
      w Polsce? Zalezy to tez od firmy. U mnie sa flexihours, ustalilam z
      kierownictwem, ze pracuje 8-16 i trzy dni w tygodniu z domu


      Pozdrawiam i czekam na dalsze porownania i wiesci z Polski

      PS Fajny nick ;o)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • mtt44 Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 01:05
        jedynie moge dodac ze :
        tylu szalnecow co na drogach w PL to tu tez niedoswiatczylem .
        nawed na tej drodze GC- Brisbane
        a z cala reszta -mam to samo doswiatczenie co Luiza
        • lipsmacker Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 01:29
          Mieszkalam w Melbourne, teraz w Lublinie.

          Poglady podtrzymuje ale z wyjasnieniem: pisalam o kierowcach w AU.
          W PL jest wieksza brawura ale i uprzejmosc kierowcow, ponadto nie ma
          wymuszania na innych np. przestrzegania ograniczen predkosci co w AU
          jest nagminne - kierowcy hamuja ruch na pasie szybkiego ruchu
          specjalnie po to zeby ktos nie jechal szybciej. W Polsce jak i w
          calej Europie jak jedziesz szybciej to zjezdzaja zeby Cie puscic, a
          jak jade wolniej to ja zjezdzam zeby mogli mnie minac. Kuchnia - w
          Melb owszem mnostwo knajpek z roznorodnymi potrawami ale rusz sie na
          country i juz odruch wymiotny. Z racji zawodu duzo sie najezdzilam
          pomiedzy miastami i najczesciej nic nie jadlam bo na dim sims,
          frytki czy sausage roll szkoda mi bylo zoladka.
          Dzialanosc gosp. - prowadzimy w PL i rowniez dogladamy pozostawiona
          w AU. Roznica taka ze tu moge miec dowolna dzialanosc na wlasnej
          posesji a w AU musze dodatkowo wynajmowac teren w dzielnicy do tego
          dostosowanej bo pod domem nie pozwala mi gmina chocbym i miejsce
          miala.
          Godziny pracy - znakomita wiekszosc moich znajomych w AU wyjezdza do
          pracy miedzy 7ma a 8ma a wraca miedzy 18sta a 19sta. W PL malo znam
          osob ktore pracowalyby dluzej niz do 16stej.
          Olewanie klienta - niestety, kiedys bylo odwrotnie a teraz to w PL
          czuje sie dopieszczana przez np. banki. Firmy telekomunikacyjne
          odbieraja telefony od razu a nie jak w AU 'the estimated waiting
          time is 29 minutes', a w razie awarii telewizji satelitarnej mam
          calodobowy dostep do konkretnego technika.

          Gdyby nie trzymaly mnie tu interesy? Nie wiem. Narazie trzymaja i
          raczej bede tak kierowac swoimi sprawami zeby te interesy zawsze
          mnie utrzymywaly, gdziekolwiek bym nie mieszkala bo przenigdy juz
          nie zamierzam wrocic na uslugi zadnej, najlepszej nawet firmy.
          Najblizsza rodzine mam w AU i podejrzewam ze ich presja w koncu
          sciagnie mnie tam spowrotem, napewno jednak nie predko.
          • lipsmacker Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 01:32
            Aha - piszac o architekturze nie mialam na mysli braku tej starszej,
            a raczej straszydla osiedli mieszkalnych czyli 'suburbia'. Te
            dzialeczki po 500m i domki jak wdeptane grzyby.
            • ratpole Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 01:47
              lipsmacker napisała:

              > Aha - piszac o architekturze nie mialam na mysli braku tej starszej,
              > a raczej straszydla osiedli mieszkalnych czyli 'suburbia'. Te
              > dzialeczki po 500m i domki jak wdeptane grzyby.

              Rynce opadajum hehe
              Czy to aby nie zona Kellnera? hehehe
              • lipsmacker Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 01:50
                A kto to jest Kellner? Nie przypominam sobie abym byla z nim
                zamezna smile
                • ratpole Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 01:55
                  lipsmacker napisała:

                  > A kto to jest Kellner? Nie przypominam sobie abym byla z nim
                  > zamezna smile

                  How about Krawczyk. Does it ring a bell? hehe
                  Pamietaj, zeby ci te plusy nie przeslonily minusow smile
                • kan_z_oz Re: Taki sobie bilansik 25.06.09, 05:05
                  lipsmacker napisała:

                  > A kto to jest Kellner? Nie przypominam sobie abym byla z nim
                  > zamezna smile

                  ODP: Facet, ktory pisuje na wielu Forach GW pod roznymi 'nikami'.
                  Wstukaj Kagan, Kamila_z_nz, Rejchman lub CGN jak Ci sie chce.
                  Probka 'talentu' z Forum np; Polonia. Zwroc uwage na zazarte
                  dyskusje Kagana z Kamila czy z CGN hehehehe

                  Nie wiem obecnie pod jaki 'nikami' tworzy, bo omijam 'podrobki' -
                  styl ma unikalny i latwy do rozpoznania.

                  forum.gazeta.pl/forum/w,$f,$t,$a,$seot.html?f=44&w=13195013&a=13469298

                  Kan
                  • starywiarus Re: Taki sobie bilansik 25.06.09, 12:03
                    [i]Próbka Kellnera[/i]:



                    forum.gazeta.pl/forum/w,44,13195013,,Ambasador_Australii_zachecal_studentow_do_odwiedza.html?v=2
                    Keller, zdecyduj się...
                    prawdziwystarywiarus 06.06.04, 14:25 zarchiwizowany
                    Re: Ambasador Australii zachęcał studentów do odw
                    Autor: Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl
                    Data: 05.06.2004 18:18

                    Gość portalu: Kagan (Lech Keller) napisał(a):

                    > Niskie bezrobocie w Australii? To czemu ja nie moglem znalezc pracy w
                    > Australii, z rzekomo niskim berobociem, a znalazlem w Polsce, kraju ponad 20%
                    > bezrobocia? I czemu Pan Ambasador nie powie czemu nic nie robi, aby
                    > australijskie dyplomy zostaly uznane w Polsce?


                    ==========
                    51 minut wczesniej:
                    ==========


                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=13211145
                    15 lat PRL-bis
                    Autor: Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl
                    Data: 05.06.2004 17:27

                    Gość portalu: Kagan (Lech Keller) napisał(a):

                    > Jestem jednycm z tych b. dzialaczy "S" co musieli opuscic Polske w pamietnym
                    roku 1981. Nie to, zebym osobiscie narzeka
                    > bo w Polsce nie bedac partyjnym ani katolikiem nie zrobilbym doktoratu (i to n
                    > ie dosc, ze za darmo, ale jeszce mi za to placili,
                    > bo na zachodzie gdzie stosuja krtyeria merytoryczne, moglem wygrc konkurs na p
                    > restizowe rzadowe stypendium),
                    > nie zbudowalbym domu z uczciwej pracy, nie wyksztalcicl dzieci na dobrych
                    uczel
                    > niach, czy wreszcie nie poznal bym,
                    > i to a darmo (podroze sluzbowe, sytpendia itp.) pol swiata. Ale moj zysk byl
                    zy
                    > skiem dla zagranicy, a nie dla Polski,
                    > gdzie wciaz rzadza elity post-PZPRowskie z Michnikiem (Szechterem) iI Kwasniew
                    > skim (Stoltzmannem) na czele...:

                    ============

                    Keller, zdecyduj się, czy w Australii odniosłeś sukces, czy porażkę.
                    Zgodnie z tym co piszesz, wygrałeś tam konkurs na prestiżowe rządowe stypendium, zbudowałeś dom z uczciwej pracy, wykształciłeś dzieci na dobrych uczelniach i poznałeś pół świata. Ale wyraźnie ci tego mało.

                    Uznanie albo nie twojego doktoratu jest wewnętrzną sprawą Pomrocznej. Australia zainstalowała sobie system oceny dyplomów uzyskanych w innych krajach, i nic nie stoi na przeszkodzie, by RP zainstalowała sobie podobny. Natomiast wymaganie, by ambasador kraju który systematycznie opluwasz załatwił ci w Polsce conajmniej profesurę zwyczajną do której niewątpliwie predestynuje cię twój doktorat o Lemie dowodzi tylko, że twoje inwalidztwo
                    psychiatryczne pogłębia się z minuty na minutę.




                    • lipsmacker Re: Taki sobie bilansik 25.06.09, 16:15
                      Dzieki, nie znam jednak pana a moj maz nie pisuje na forach smile

                      Wiem ze troszke dziwne te moje przesiedlenia, wsrod powracajacych do
                      Polski po latach emigracji znakomita wiekszosc stanowia ludzie
                      starsi chcacy spedzic w 'starym kraju' emeryture badz mlodzi ludzie
                      ktorym niekoniecznie emigracja sie udala. U nas jest inaczej, ja
                      wychowalam sie wlasciwie w AU i to wyjazd do Polski jest dla mnie
                      emigracja. Na obu kontynentach spotykam sie z pytaniami 'po co ?'
                      i 'dlaczego?'. A my ujrzelismy po prostu mozliwosci na rozwoj
                      interesow, chcemy aby nasze dzieci (urodzone w AU) przesiakly
                      jezykiem polskim w sposob jaki trudno nam bylo wprowadzic bedac poza
                      Polska, chcemy spokojnie zwiedzic Europe 'od podszewki', chcemy aby
                      dzieci poznaly dobrze rodzine meza, przewazajaco mieszkajaca w PL.
                      Nature mamy nomadow, zawsze trudno nam bylo usiedziec w miejscu. 10
                      lat temu, jeszcze bedac bezdzietni, zrobilismy sobie rok mieszkania
                      w Warszawie i bardzo dobrze wspominamy ten czas, zawsze mowilismy ze
                      jeszcze kiedys przyjedziemy 'na pare lat'.

                      Polska jest aktualnie krajem o ktorym w zasadzie mozna powiedziec
                      wszystko, tylko nie to ze jest nudno. Sa duze mozliwosci rozwoju,
                      przyznam jednak ze glownie dla tych ktorzy maja jakies
                      (niekoniecznie duze) pieniadze na start i nie boja sie ryzyka.
                      Ogromnym plusem dla nas jest polozenie geograficzne, fakt ze mozemy
                      na dlugi weekend skoczyc do innego kraju jest dla nas na wage
                      zlota.

                      Minusem jaki mi sie dzis z kolei rzucil w oczy jest BRUD.
                      Paradoksalnie to wlasnie dzis o tym pomyslalam poniewaz jestem na
                      urlopie w pieknej Bawarii, rano szlam na spacer wzdluz jeziora ze
                      swiadomoscia ze patrze na 'australijsko-podobny' lad i porzadek, a w
                      Polsce podobne widoki bylyby po czesci zepsute butelkami lezacymi w
                      krzakach, blotem na sciezce. I pod tym wzgledem jest juz w Polsce
                      lepiej niz kiedys, w dalszym ciagu jednak Polska zalega za sasiadami
                      lub chocby za Australia w tej kwestii. W Legolandzie np. czekalismy
                      na otwarcie bram wczoraj rano i widzielismy jak liczny personel
                      przeciera jeszcze w ostatniej chwili kosze na smieci czyms Windexo-
                      podobnym i kolorowymi szmatkami. Chybabym zbaraniala widzac cos
                      takiego w Polsce, niestety.
                      • kan_z_oz Re: Taki sobie bilansik 25.06.09, 17:18
                        Wcale mnie nie dziwi.
                        Za to wlasnie kocham australijczykow - ich otwartosc i odpornosc na
                        presje naszej cywilizacji bycia wciskanym w szufladki.
                        Podrozuj i baw sie dobrze.
                        Ratpola natura jest testowanie. Sam o sobie mowi, ze dziala jak
                        papierek lakmusowy...no wiec wiesz jakie masz PH. A czy chcialas
                        wiedziec, czy nie i tak masz - gratis, hehehehe

                        My akurat dojrzelismy okazje w Australii. Nie wiem jakim sposobem,
                        bo nigdy w niej nie bylismy poprzednio, ale dokladnie tak bylo.
                        Zalatwilismy wize, mieszkajac w Polsce, sprzedalismy mieszkanie,
                        meble - te ktore sie nadawaly. Reszte oddalam rodzinie i kupilismy
                        bilet dla 3 - w jedna strone.
                        Australia jest moim domem, co moze brzmi smiesznie, bo sie tutaj nie
                        urodzilam. Przy kazdym wyjezdzie poza czuje tesknote i nostalgie
                        taka ktorej nigdy nie czulam w Polsce.

                        Moze sie wiec gdzies tam ruszymy, na jakis czas. Ale dom to jest dom.
                        Jest to miejsce gdzie czuje wewnetrzny spokoj i zadowolenie. Uczucie
                        podobne do tego, gdy jakis brakujacy kawalek mozaiki nagle sie
                        odnajduje i cala ukladanka nagle zaczyna stanowic calosc. Nie ma na
                        to ceny, ani recepty. Nalezy szukac chyba, az kliknie...

                        Pozdrawiam
                        Kan

                      • tow.ortalion Re: Taki sobie bilansik 25.06.09, 23:33
                        Oni tu i tak nie zrozumieją co to znaczy wyskoczyć samolotem na weekend do
                        Paryża, czy Londynu, albo autem do Niemiec.
                        Nie zrozumieją też co to znaczy ryzyko, inwestycja i własna firma.
                        Oni tu cenią sobie tylko spokój.
                        Praca wyrobnika, plaża, mortgage, altana z ogródkiem i emerytura.
                        Najcenniejszy ich skarb to dzieci, które jak dorosną to i tak ich oleją.

                        • adasssster Re: Taki sobie bilansik 26.06.09, 07:47
                          kan_z_oz

                          Dom jest tam gdzie serce człowieka.
                          Gdzie po się ciężkim dniu chcesz wracać.
                          Gdzie zawsze i w 100% możesz być sobą.
                          Można powiedzieć że dom to punk 0 twojego świata i aby zacząć
                          zawsze musisz powrócić do niego.
                          I wracasz chętnie wink


                          tow.ortalion

                          Życie w Australii ma tę zaletę co nie ma Europa.
                          Spokój i ciszę. Dzieci są zawsze najlepszym dobrem dla rodziców.
                          Pewnego dnia by się rozwijać opuszczają swój dom i ruszają odszukać swój. To
                          jako pory roku.
                          Cały zgiełk Europy przysłania sens życia.
                          Po 20 latach oglądasz się za siebie i okazuje się że nawet nie widziałeś jak
                          rosną twoje dzieci.

                          Wybacz lipsmacker porównywanie polski do Bawarii to troszkę nie na miejscu. Bo
                          to całkowicie inne kultury.
                          Polska mentalność jest wypaczona przez komunizm. Długo zejdzie jeszcze zanim
                          zaczniemy szanować to na co idą nasze podatki.
                          Są jednak miejsca i w Polsce gdzie las się grabi więc nie jest tak do końca źle wink
                          Bardziej w polsce mnie irytuje że bez kombinatorstwa z firmą za daleko nie
                          pojedziesz. Poza tym bez firmy do niczego nie dochodzisz.
                          Wolał bym nie mieć firmy i pracować spokojnie 8 godzin wracać do domku do
                          rodziny. Niestety tak nie jest i pracuje po 18 godzin dziennie.
                          • snappytom Re: Taki sobie bilansik 29.06.09, 07:56
                            Re: Taki sobie bilansik Wtręt językowy OTwink
                            jan.kran 29.06.09, 06:34 Odpowiedz

                            Rodzice maja to do siebie ,ze idealizuja osiagniecia swoich dzieci.

                            Mam tu taki tekscik ,ktory i dla Ciebie i dla mnie jest dosc
                            zrozumialy.
                            Daj go do przeczytania swoim dzieciom i zapytaj ile z niego
                            zrozumialy.Jezeli wszystko lub prawie wszystko to szacuneczek,
                            no ale jezeli nie, to ich polszczyzna jest w najlepszym wypadku
                            taka jak moja angielszczyzna,czyli owszem ,znam,ale Szekspira
                            w oryginale nie daje rady.

                            Kolęda się z Allelują zwadziła,
                            Jedna drugiej ku czci przymowiła.
                            Lelujać Kolędzie zdradę zadała,
                            Iż się cały rok Kolęda wagowała,
                            A dzisia się do nas nawrociła,
                            Aby chłopy chodząc powadziła.
                            Kolędać Lelujej otpowiedź dała:
                            "Żeś się, Leluja, cały post wagowała.
                            Czyliś beła co złego zbroiła,
                            Żeś się kościoła siedm niedziel chroni[ła]?
                            Do szkoły cię skarcić beło niesiono,
                            Aby cię już więcej nie śpiewano.
                            Tamoś beła z kościoła wywleczo[na]
                            Jako ktora z miasta zbytnia żona.
                            Żacy z tobą dziwy pobroili;
                            Na ścienie zasię obiesili,
                            A kto by cię jeno chciał beł odwiązać,
                            Musiał ci by o to wojta i też pytać".
                            Lelujać Kolędzie otpowiedź dała:
                            "Żem to wszytko z prawa udziałać musiała.
                            Bierzą sobie ludzie za dwie niedzieli,
                            Abych sobie <słusznie> słuszniej otpowiedzieli.
                            Ty, Kolędo, z wieczora łazuczesz,
                            Popoiwszy chłopy, szpatnie je potłuczesz,
                            Pamiętam ci łońskie twoje wesele:
                            Żeś goliła przez brzytwy chłopy śmiele.
                            Chodząc po nocy na ludzie fukasz,
                            Opalonej gromnice dębowej szukasz,
                            A jać ludzie we dnie uweselam,
                            A stądże też nawiętszą poczesność mam.
                            Spytaj, chcesz-li, naszego kantora,
                            Żeć przeze mnie nie trafił żadnego tenora".

                            Anonim XV w.
                            • jan.kran Re: Taki sobie bilansik 29.06.09, 08:27
                              Nawet ja mam problemy żeby ten tekst zrozumiećsmile)))

                              I sądzę że moje dzieci nie potrzebują średniowiecznej polszczyzny żeby dać sobie
                              radę w dzisiejszej Polscesmile

                              Moje dzieci czytają bez problemu Mickiewicza , Witkacego , Lema , córka jest
                              fanką Joe Alexa i Marka Krajewskiego.

                              Mistrza i Małgorzate przeczytały po polsku , rozumieja Skaldów , Grechutę i
                              Big Cyc oraz Kaczmarskiego.
                              I sporo więcej .. na razie średnowieczną polszczyznę im odpuszczę ...
                              • snappytom Re: Taki sobie bilansik 29.06.09, 09:30
                                smilesmilesmile

                                O.K.

                                Ale teraz widzisz jak latwo kogos zlapac ,ze polskiego z mlekiem
                                matki nie wyssal,pare prostych zwrotow w staropolszczyznie i juz go
                                maszsmile
                                • adasssster Re: Taki sobie bilansik 29.06.09, 11:13
                                  Założę się że dałbym ten tekst uczniom w liceum w Polsce i nikt by nie napisał o
                                  czym to jest. Więc to chyba nie ma nic wspólnego z mlekiem matki wink
                                  • snappytom Re: Taki sobie bilansik 29.06.09, 12:31
                                    ...a ja sie zaloze ,ze kazdy absolwent jakiegokolwiek wydzialu
                                    humanistycznego na jakiejkolwiek uczelni w PRL doskonale by wiedzial
                                    o co w tym tekscie chodzilo .
                                    Poszedlbym jeszcze dalej i powiedzial ,ze wiekszosc maturzystow w PRL
                                    nie mialoby z nim wiekszych klopotow.To w koncu tylko kwestia
                                    oczytania i szkolnych jak i domowych wymagan.
                                    Zreszta nie o tym tu bylo,a raczej o tym ,ze latwo rozpoznac czy dla
                                    kogos jezyk polski jest pierwszym jezykiem czy tez nie.

                                    Jezeli porozmawiamy natomiast o Australii,to tylko powiem,
                                    ze moj syn zrobil mature w 99-ym,w niezlej szkole ,z niezlym wynikiem
                                    i nigdy nie wymagano od niego znajomosci zadnej poezji ani poetow,
                                    a pokolenie o 20 lat starsze do dzis pamieta poezje Byrona ,ktorej
                                    musialo sie uczyc na pamiec.No coz ,postep pelna para i Polsce i w
                                    Australii.
                                    • jan.kran Re: Taki sobie bilansik 29.06.09, 14:43
                                      Snappytom jak chodzi o to wysssanie polszczyzny z mlekiem matki to wcale nie
                                      musi być średniowieczna polszczyzna na której można się potknąćsmile

                                      Poznałam w Paryżu wiele lat temu Polkę. Gadałyśmy o róznych sprawach
                                      i w pewnym momencie w nawiązaniu nie pamiętam do czego powiedziałam coś o Jacku
                                      i Agatce , pamiętacie , taka dobranocka z dawnych lat.

                                      Znajoma popatrzyła mna mnie niepewnie i zapytała kto to jest ten Jacek i Agatka.
                                      Zapytałam ile lat temu wyjechała z PL bo w moim pokoleniu każdy kojarzył te
                                      postaci.

                                      Okazało sie że Ona nigdy w Polsce nie była , Jej rodzice byli emigrantami
                                      politycznymi , urodziła się w DE a wychowała w Stanach i Francji.
                                      Nie miala śladu akcentu i mówiła swobodnie po polsku ale kilkanaście lat temu
                                      nie było takich możliwości komunikacji z Polską jak dziś.
                                      Nie było telewizji satelitarnej , netu , jutuby.
                                      Ona poza tym z powodu Rodziców miała szlaban na wyjazd do kraju.
                                      Dlatego nie znała polskich realiów.

                                      Ja stoję na stanowisku że nauczyć się dobrze języka to jedna sprawa a mieć ten
                                      język osadzony w realich i kulturze danego kraju to druga strona , bardzo ważna.
                                      Moje dzieci odwiedzają Polskę , słuchają polskiej muzyki , w miarę możności
                                      czytają po polsku.

                                      Jedno czego się nie mogą nauczyć to slangu jakim posługuje się często
                                      dzisiejsza młodzież smile
                                      Rozumieją wiele polskich potocznych zwrotów ale ich nie używają.
                                      Kran
                                      • evee1 Re: Taki sobie bilansik 07.07.09, 12:41
                                        O, jaki watek sie rozwinal!!
                                        Ja tylko potwierdzam, ze lipsmacker faktycznie prawde (o sobie) pisze. Znam ja
                                        osobiscie od dosc dawna i faktycznie mowi po polsku bez cienia akcentu!!
                                        I dodam, ze nie jestem wcale innym wcieleniem lipsamacker wink (bo pewnie zaraz
                                        sie takie podejrzenie pojawi).
            • lipsmacker Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 01:49
              I jeszcze jeden PSik przez snem - plusy w postaci PRAWA, SLUZBY
              ZDROWIA I OPIEKI SPOLECZNEJ sa jedna bardzo duzymi plusami dla AU a
              minusami dla Polski. Tu jest chore prawo i pieniadz wie jak je
              omijac a wiec godzi w biednych. Sluzba zdrowia jest reformowana od
              lat a opieka spoleczna to jeden wielki zart. Dlatego mozna tu
              mieszkac poki nie jest sie starym ani chorym i poki potrafi sie
              omijac wciaz (choc juz nie 'wszech') obecna korupcje.
              • luiza-w-ogrodzie Prawo, sluzba zdrowia i opieka spoleczna 24.06.09, 02:14
                lipsmacker napisała:

                > I jeszcze jeden PSik przez snem - plusy w postaci PRAWA, SLUZBY
                > ZDROWIA I OPIEKI SPOLECZNEJ sa jedna bardzo duzymi plusami dla AU
                a minusami dla Polski.

                Lipsmacker, to sa najwazniejsze formalne elementy zycia. Dla mnie
                podstawy panstwowosci, czynniki decydujace o tym, gdzie chce
                mieszkac. Komentarzy nie bedzie, poza jednym: ciesze sie ze mialam
                wybor i moglam z Polski wyjechac. Polskie prawo, sluzbe zdrowia i
                opieke spoleczna obserwuje w Polsce co dwa-trzy lata i drze na mysl,
                kiedy moja Mama (ktora nie chce przeniesc sie do AU) bedzie naprawde
                potrzebowac opieki.

                Tu jest chore prawo i pieniadz wie jak je
                > omijac a wiec godzi w biednych. Sluzba zdrowia jest reformowana od
                > lat a opieka spoleczna to jeden wielki zart. Dlatego mozna tu
                > mieszkac poki nie jest sie starym ani chorym i poki potrafi sie
                > omijac wciaz (choc juz nie 'wszech') obecna korupcje.

                W Polsce mozna mieszkac dopoki nie ma sie dzieci, nie jest sie
                starym, nie ma sie starych rodzicow, nie jest sie chorym i ma sie
                duzo pieniedzy na lapowki i znajomosci zeby te lapowki wreczac
                odpowiednim ludziom. Hm, czy to tlumaczy wciaz trwajaca ucieczke z
                Polski mlodych ludzi?

                A propos mlodych ludzi, czy masz dzieci? Czy pojechaly z Toba do
                Polski?

                Pozdrawiam
                Luiza-w-Ogrodzie
                Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
                • lipsmacker Re: Prawo, sluzba zdrowia i opieka spoleczna 24.06.09, 02:23
                  Mam dzieci sztuk dwa, jedno w wieku pozno przedszkolnym, drugie
                  wczesno szkolnym, przyjechaly ze mna i zaaklimatyzowaly sie w miare
                  dobrze. Pisze w miare bo tesknia za dziadkami (czemu probujemy
                  zaradzic przywozac tu rodzicow 2 x w roku) a starszy mial poslizg w
                  postaci zle dobranej szkoly, teraz zmienilismy i jest o niebo
                  lepiej.

                  A lapowki - no coz, z racji interesow otarlam sie juz i o to ale
                  poniewaz nie trawie dawania w lape 'bo tak' to znajduje sposoby aby
                  omijac chetnych do brania. Np. importuje jako VATowiec unijny aby
                  clic towar w Niemczech a nie Polsce bo Polski celnik nie ryba a wiec
                  bierze zawsze...
            • luiza-w-ogrodzie Straszydla osiedli mieszkalnych 24.06.09, 02:06
              lipsmacker napisała:

              > Aha - piszac o architekturze nie mialam na mysli braku tej
              starszej, a raczej straszydla osiedli mieszkalnych czyli 'suburbia'.
              Te dzialeczki po 500m i domki jak wdeptane grzyby.

              Ich odpowiednikiem w Polsce sa nieistniejace w AU tzw. "blokowiska"
              czy "osiedla", pelne betonowych kilkunastopietrowych scian bez
              dzialeczek. Dla zamozniejszych Polakow buduje sie osiedla zamkniete,
              z metalowym plotem, strzezonymi bramami i ochroniarzami... give
              me 'burbs any day...

              Pozdrawiam z domku z ogrodkiem, a jak! ;o)
              Luiza-w-Ogrodzie
              Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
              lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
              • lipsmacker Re: Straszydla osiedli mieszkalnych 24.06.09, 02:15
                Ja tez Cie pozdrawiam z domku z ogrodkiem smiledla mnie roznica jest
                taka ze w AU moj ogrodek mial lacznej powierzchni 600m i trawe
                wypalona sloncem a tu 3 x tyle metrazu, wielkie swierki, jablonie,
                wisnie, orzech, agrest, jagody, chrzan, nie wymieniajac jeszcze
                ogrodka warzywnego.

                Blokowiska owszem, kola w oczy, tak szybko sie ich Polska nie
                pozbedzie sad
                • luiza-w-ogrodzie Pozdrawiam z domku z ogrodkiem 24.06.09, 02:46
                  lipsmacker napisała:

                  > Ja tez Cie pozdrawiam z domku z ogrodkiem smiledla mnie roznica jest
                  > taka ze w AU moj ogrodek mial lacznej powierzchni 600m i trawe
                  > wypalona sloncem a tu 3 x tyle metrazu, wielkie swierki, jablonie,
                  > wisnie, orzech, agrest, jagody, chrzan, nie wymieniajac jeszcze
                  > ogrodka warzywnego.

                  No to obie jestesmy zadowolone, kazda w swoim domku z ogrodkiem ;o)
                  Wisnie bym przyjela, niestety w Sydney jest dla nich za goraco i
                  trzeba jezdzic do Young na wisniobranie. Ale cos za cos, zamiast
                  wisni i jabloni rosna u mnie pomarancze, mandarynki, cytryny,
                  awokado, passiflora, longan, persimony i wielka jacaranda ;o)

                  > Blokowiska owszem, kola w oczy, tak szybko sie ich Polska nie
                  > pozbedzie sad

                  Mysle ze to ogolny problem w Europie, szczegolnie w bylych
                  demoludach. Ciekawe jak to rozwiaza - to przeciez miliony ton betonu.

                  Luiza-w-Ogrodzie
                  .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
                  Australia-uzyteczne linki
                  • lipsmacker Re: Pozdrawiam z domku z ogrodkiem 24.06.09, 03:00
                    luiza-w-ogrodzie napisała:

                    >
                    > Mysle ze to ogolny problem w Europie, szczegolnie w bylych
                    > demoludach. Ciekawe jak to rozwiaza - to przeciez miliony ton
                    betonu.


                    >
                    Tez bym chciala wiedziec...beton betonem, ale co zrobic z ludzmi
                    ktore w nich mieszkaja, nierzadko od pokolen? Budownictwo tu raczej
                    zawsze bedzie pchalo do gory a nie wszerz bo miejsca malo a ludzi
                    duzo, te nowsze bloki sa jednak znacznie ladniejsze od starych ale
                    co zrobic z tymi starymi, gierkowskimi?
          • luiza-w-ogrodzie Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 02:33
            lipsmacker napisała:

            > Poglady podtrzymuje ale z wyjasnieniem: pisalam o kierowcach w AU.
            > W PL jest wieksza brawura ale i uprzejmosc kierowcow,

            ROTFL - inaczej nie jestem w stanie skomentowac

            >ponadto nie ma wymuszania na innych np. przestrzegania ograniczen
            predkosci co w AU jest nagminne - kierowcy hamuja ruch na pasie
            szybkiego ruchu specjalnie po to zeby ktos nie jechal szybciej. W
            Polsce jak i w calej Europie jak jedziesz szybciej to zjezdzaja zeby
            Cie puscic, a jak jade wolniej to ja zjezdzam zeby mogli mnie minac.

            Oh, I see - w AU wymuszaja przestrzeganie przepisow,
            podczas gdy w Polsce mozna jezdzic jak szaleniec, przekraczajac
            ograniczenia predkosci - i to jest minus? Zaiste... widzialny w
            statystykach wypadkow ;o)


            > Kuchnia - w Melb owszem mnostwo knajpek z roznorodnymi potrawami
            ale rusz sie na country i juz odruch wymiotny. Z racji zawodu duzo
            sie najezdzilam pomiedzy miastami i najczesciej nic nie jadlam bo
            na dim sims, frytki czy sausage roll szkoda mi bylo zoladka.

            Czy to znaczy ze w polskich wsiach jest wybor jedzenia, czy tez
            wszechobecny schabowy na polskiej prownicji mniej Ciebie razi niz
            australijskie frytki?


            > Dzialanosc gosp. - prowadzimy w PL i rowniez dogladamy
            pozostawiona w AU. Roznica taka ze tu moge miec dowolna dzialanosc
            na wlasnej posesji a w AU musze dodatkowo wynajmowac teren w
            dzielnicy do tego dostosowanej bo pod domem nie pozwala mi gmina
            chocbym i miejsce miala.

            Chyba tak powinno byc? W AU "wlasne posesje" zazwyczaj sa na
            terenach mieszkalnych i sasiedzi nie zycza sobie prowadzenia
            dzialalnosci gospodarczej za plotem, co zazwyczaj zwieksza halas i
            ruch kolowy w okolicy no i zmniejsza wartosc sasiednich domow. W
            przeciwienstwie do Polski, gdzie ciagle panjue zasada "wolnoc Tomku
            w swoim domku", czlu "hulaj dusza, bata nie ma" i kazdy moze robic
            na swojej dzialce co chce.


            > Godziny pracy - znakomita wiekszosc moich znajomych w AU wyjezdza
            do pracy miedzy 7ma a 8ma a wraca miedzy 18sta a 19sta. W PL malo
            znam osob ktore pracowalyby dluzej niz do 16stej.

            Moze w PL znasz ludzi z zupelnie roznych grup spolecznych/
            zawodowych niz w AU? Moi kuzyni w PL pracuja od rana do wieczora,
            razem z dojazdami i korkami, a pracuja w korporacjach i wlasnych
            biznesach.


            > Olewanie klienta - niestety, kiedys bylo odwrotnie a teraz to w PL
            > czuje sie dopieszczana przez np. banki. Firmy telekomunikacyjne
            > odbieraja telefony od razu a nie jak w AU 'the estimated waiting
            > time is 29 minutes', a w razie awarii telewizji satelitarnej mam
            > calodobowy dostep do konkretnego technika.

            Jesli tak jest, to ekstra. Nie mam tu porownania na podstawie
            dosiwadczen wlsanych czy rodziny. W AU nie mialam zadnych problemow
            poza w/w konfliktem z Optusem. Z instytucjami typu bank, telecom,
            energia, woda utrzymuje znikomy kontakt, w 95% przez Internet,
            reszta przez telefon.


            Pozdrawiam, zyczac powodzenia - BTW, od jak dawna jestes w PL?

            Luiza-w-Ogrodzie
            Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
            lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
            • lipsmacker Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 02:53
              Tak, schabowy mniej mnie razi niz frytki. Sa zajazdy i karczmy co
              pare km i mozna w nich zjesc naprawde roznorodnie i tanio.
              Wolnosc Tomku w swoim domku tez mi bardziej odpowiada niz
              wynajmowanie osobnego lokalu na dzialanosc ktora rownie dobrze
              moglabym prowadzic z home office poniewaz nie wytwarza zadnego
              halasu i nikomu nie obniza wartosci ich posesji.

              Nie musisz sie zgadzac z moimi pogladami Luizo, wszak to sa moje
              poglady i moj bilans. To mnie wkurzali zawsze australijscy truck
              drivers siedzacy na 90ce w prawym pasie, Tobie wolno lubic za nimi
              jezdzic. Jesli drazni Cie to co pisze to moge przestac pisac.
              • luiza-w-ogrodzie Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 03:10
                lipsmacker napisała:

                > Tak, schabowy mniej mnie razi niz frytki. Sa zajazdy i karczmy co
                > pare km i mozna w nich zjesc naprawde roznorodnie i tanio.

                Mysle ze to wynika z wiekszej gestosci zaludnienia w Polsce i
                zmniejszych odleglosci - wszak do kilometr, to inna wies. Zreszta
                zajazdy i karczmy sa tylko przy wiekszych drogach, zjedz z nich a
                napotykasz cos innego. Co do roznorodnosci i taniosci zywienia sie w
                zajazdach mam inne doswiadczenia - moze mialam pecha, zweryfikuje w
                tym roku.

                > Wolnosc Tomku w swoim domku tez mi bardziej odpowiada niz
                > wynajmowanie osobnego lokalu na dzialanosc ktora rownie dobrze
                > moglabym prowadzic z home office poniewaz nie wytwarza zadnego
                > halasu i nikomu nie obniza wartosci ich posesji.

                Przeciez na "home office" nie musisz miec pozwolenia rady gminy
                (coucil)? Ja tak pracuje od lat.

                > Nie musisz sie zgadzac z moimi pogladami Luizo, wszak to sa moje
                > poglady i moj bilans. To mnie wkurzali zawsze australijscy truck
                > drivers siedzacy na 90ce w prawym pasie, Tobie wolno lubic za nimi
                > jezdzic. Jesli drazni Cie to co pisze to moge przestac pisac.

                Nie drazni mnie to co piszesz, ja tylko podaje swoje poglady, czesto
                sie roznimy, ale przeciez na tym polega wymiana doswiadczen? Np nie
                mam doswiadczen z ciezarowkami siedzacymi na prawym pasie ponizej
                limit upredkosci. Zazwyczaj zjezdzaja na lewy pas albo pasy
                oznaczone "slow vehicles". Moze trafilas na jakies wielkie drogi
                miedzystanowe, czy tez chodzi Tobie o to, ze tak jezdza w Melbourne?
                Slyszalam opinie ze kierowcy transportowi to klasa sama w sobie i
                czuja sie krolami szos na kazdej szerokosci geograficznej ;o) ale
                przyklady tego widzialam tylko w australijskim interiorze - te
                slynne "road trains" wymiatajace wszystko przed soba, obwieszone
                swiatlami jak choinki, pedem powietrza zwalajace do rowu nawet
                terenowki... brr.

                Pozdrawiam i ide zaparzyc herbate
                Luiza-w-Ogrodzie
                Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
                • snappytom Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 05:54
                  Something really stinks around here.
                  Lipsmacker pisze ,ze spedzila w Oz 28 lat,natomiast na innym forum
                  pisze ,ze ma 36 lat,czyli przyjechala do Oz majac 8 lat .
                  Zalozmy ,ze tak bylo, co by oznaczalo ze cala edukacje razem z
                  uniwersytecka, skonczyla tutaj i zasadniczo jest Australijka w 90%.
                  Powiedzcie mi czy slyszeliscie o jednym Australijczyku emigrujacym
                  do Polski? Bo ja nie,a jestem tutaj duzo dluzej niz Wy wszyscy.
                  Zwroccie tez uwage na jej polszczyzne,bez zarzutu,bezbledna.
                  Znacie kogos kto od 8-go roku zycia do 36-go zyl w Oz ,nawet w
                  polskiej rodzinie,a wyraza sie bezblednie po polsku? Zadnych bledow
                  ani w skladni ani w ortografii,bardzo utalentowana kobieta.
                  Moim zdaniem lgarstwo lgarstwem pogania i jak tu mozna powaznie
                  traktowac jakiekolwiek jej opinie na temat Australii.
                  Znowu troll i to jeszcze z powaznymi zaburzeniami osobowosci.
                  Jej opinie np. o ruchu drogowym,czy niemoznosci prowadzenia home
                  office z domu to przeciez androny.
                  Jaki jest sens wdawac sie z nia w dyskusje,przynajmniej na ten temat.
                  Skad tacy ludzie sie biora ?
                  • luiza-w-ogrodzie "Something really stinks around here?" Moze... 24.06.09, 06:07
                    A wiesz, Snappy, tez jakos nie moglam sie lat doliczyc, Lipsmacker z
                    dziecmi w wieku przedszkolnym i 28 latami pobytu w AU. Moze dotarla
                    do AU jako kilkulatka, wyksztalcila sie tutaj, wyszla za maz za
                    Polaka, urodzila dzieci ale tkwila caly czas w polskim srodowisku i
                    ja do Polski ciagnelo?
                    Moj syn przyjechal do AU jako kilkulatek, skonczyl tu studia a od
                    dwoch lat mieszka w UK i czesto odwiedza Polske (choc zarzeka sie ze
                    sie tam nie przeprowadzi). I bardzo dobrze pisze i mowi po polsku.
                    Go figure....

                    Niemniej pogadac sobie mozna, niezaleznie czy Lipsmacker konfabuluje
                    czy nie.
                    Pozdrawiam
                    Luiza-w-Ogrodzie
                    Forum AUSTRALIA
                    • ratpole Re: "Something really stinks around here?" Moze.. 24.06.09, 06:11
                      luiza-w-ogrodzie napisała:

                      > Niemniej pogadac sobie mozna, niezaleznie czy Lipsmacker konfabuluje czy nie.

                      W przypadku braku konfabulantow mozna sobie pogadac do siebie hehe
                  • ratpole Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 06:10
                    snappytom napisał:

                    > Skad tacy ludzie sie biora ?

                    Jest kilka mozliwosci: albo to Krawczykowa, albo sam Krawczyk, albo ich
                    potomstwo: a boy named Sue...errr...adassster hehe
                    • adasssster Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 08:18
                      Widzę ze dawno z bulwy wyjechałeś ale dalej z niej nie wyrosłeś i strasznie
                      zalatujesz prostactwem.
                      Wybacz ale jak piszę to pod swoim pseudo i wszędzie.
                      Nie lubię dziwnych insynuacji bo w przeciwieństwie do ciebie nie potrzebuję
                      drugiej osobowości.
                      Więc zejdź ze mnie proszę o obrażasz mnie.
                      • ratpole Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 20:27
                        adasssster napisał:

                        > Widzę ze dawno z bulwy wyjechałeś ale dalej z niej nie wyrosłeś i strasznie
                        > zalatujesz prostactwem.

                        Dlatego, ze uwazam cie za rozkosznienko sepleniacego zdrobnienkami matolka? hehe

                        > Więc zejdź ze mnie proszę o obrażasz mnie.

                        Nazwanie mnie prostakiem jest powazniejszym przestepstwem niz nazwanie ciebie
                        chlopcem o imieniu Zuzia. Z tego wzgledu twoja prosba zostaje odrzucona hehe
                    • luiza-w-ogrodzie Widze tylko jedna mozliwosc - mistrza konfabulacji 24.06.09, 08:29
                      ratpole napisał:
                      > Jest kilka mozliwosci: albo to Krawczykowa, albo sam Krawczyk,
                      albo ich potomstwo: a boy named Sue...errr...adassster hehe

                      Widze tylko jedna mozliwosc - mistrza konfabulacji: a boy named
                      Sue...errr...ratpole

                      Luiza-w-Ogrodzie
                      Forum AUSTRALIA
                      • ratpole Re: Widze tylko jedna mozliwosc - mistrza konfabu 24.06.09, 20:16
                        luiza-w-ogrodzie napisała:

                        > Widze tylko jedna mozliwosc - mistrza konfabulacji: a boy named
                        > Sue...errr...ratpole

                        Chcialas chyba powiedziec master of deception, ale rozumiem, ze znajomosc zbyt
                        wielu obcych slow powoduje czasem lekkie confusion hehe

                        Eniuej, jestem spuzzlowany dlaczego zarzucasz mi mistrzostwo w konfabulowanie hehe
                        Zadam powrotu lipsmacker i podjecie konstruktywnej dyskusji!
                  • pjd1 Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 07:33
                    > Jej opinie np. o ruchu drogowym,czy niemoznosci prowadzenia home
                    > office z domu to przeciez androny

                    nie koniecznie - różne są doświadczenia, a np. warsztatu samochodowego nie
                    koniecznie założysz na normalnej ulicy w "leafy suburb"

                    przy czym wolę jednak Australijskie regulacje - tak jak Luiza
                    dla mnie to jak najbardziej normalny człowiek z odmiennymi doświadczeniami

                    pzdr
                    dla wszystkich...
                  • kan_z_oz Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 18:30
                    snappytom napisał:
                    > Powiedzcie mi czy slyszeliscie o jednym Australijczyku emigrujacym
                    > do Polski? Bo ja nie,a jestem tutaj duzo dluzej niz Wy wszyscy.
                    > Zwroccie tez uwage na jej polszczyzne,bez zarzutu,bezbledna.
                    > Znacie kogos kto od 8-go roku zycia do 36-go zyl w Oz ,nawet w
                    > polskiej rodzinie,a wyraza sie bezblednie po polsku? Zadnych
                    bledow
                    > ani w skladni ani w ortografii,bardzo utalentowana kobieta.

                    ODP: Slyszalam o kilku 'emigrujacych'do Polski - znam dwie pary.
                    Znam w Sydney dwie osoby; jedna urodzona w Londynie z rodzicow
                    Polakow, nigdy nie mieszkal w Polsce - absolutnie bezbledna pisownia
                    i wymowa, ktora mnie sama wprawiala w konsternacje.
                    Druga - ze Slaska przyjechala jako 15 letnia dziewczynka - tutaj
                    dokonczyla wiec edukacje. Poziom Jej wyslawiania w jez.angielskim
                    jak i rowniez polskim jest absolutnie bez zarzutu. Obecnie ma juz
                    chyba ponad 60 lat, wiec nie wiem jak dlugo Ty tutaj jestes, ale
                    wydaje mi sie, ze Ona jest troche dluzej.
                    Hobby moj drogi, to dla niektorych. Przyznaje jest to rzadkie i dla
                    mnie nie wskazuje jeszcze 'trolla' - chociaz taka mozliwosc istnieje
                    w sytuacji nowych 'nikow'.

                    Pozdrawiam
                    Kan
    • pjd1 Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 06:23
      hej...

      mieszkałem w "the most livable city" przez 13 lat, teraz niedaleko bo w Rzeszowie.

      i zaskakują mnie Twoje opinie.

      od najbardziej -
      kuchnia
      - Melbourne to "food capital of the world"
      architektura -

      - domki
      nie wiem co Ci utkkwiło w pamięci, ale i w Heathmont (koło Ringwood) i w St.
      Albans mieliśmy zupełnie znośne domy z basenem,
      są naprawdę ładne osiedla (i wcale nie najbogatsze, nie jakieś Toork-i), jak na
      przykład Caroline Springs, czy Cairnlea...

      Co nie znaczy, że i w Polsce nie ma ma ładnych osiedli, np. tu w Rzeszówku...
      >>>>>
      długo tu jesteś?
      a w Melb, gdzie mieszkałaś?
      • pjd1 a znam.. 24.06.09, 08:23
        Austrlijczyka (bez polskich korzeni), to nie ale takich "z" to całkiem paru...

        - dyr. Warsz oddziału Banku Światowego, właściciel agencji nieruchmości i więcej,
        a znam też Brytyjczyka, właściciela kiedyś KOdów Kreskowych, teraz consulting itd..

        a w mojej szkółce pracuje amerykanka (na stałe, ożeniona z Polakiem...)
    • adasssster Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 09:11
      Poczytałem sobie i teraz odpowiem.

      Nie znam Australii dlatego pytam o wszystko was tutaj.
      Z waszych opowieści i z tego co wyczytam wyrabiam sobie pewną opinię na temat
      tego kraju. Są one bardzo cenne szczególnie że patrzycie z perspektywy ludzi
      którzy mieszkali w Polsce.

      Mogę powiedzieć tylko coś o kraju w którym żyję.

      Złe rzeczy które ja widzę.

      1. Opieka medyczna ( jaka opieka za komuny było lepiej)
      2. Opieka społeczna (a co to takiego)
      3. Emerytura (jak nie zarabiasz min 10 000 PLN to szykuj
      trumnę na 65 rok życia)
      4. Straszliwie smutni ludzie. Nie wspomnę że oko za kasę ci
      wydłubią szpadlem.)
      5. Polityka (nie ma co komentować wystarczy podać nazwiska Lepper,
      Kaczki, Giertych, Tusk, Miler, i paru innych wstyd
      straszny. Chyba najgorszy wizerunek polski)
      6. Polskie drogi (off road mam na co dzień 20km do pracy. czas
      przejazdu zgodnie z przepisami 60 minut
      sprawdziłem omijając przepisy 20 minut.)
      7. Zarobki. (Tak więc powiem przykład na sobie. Facet z 5
      letnim doświadczeniem znający 2 języki i
      posiadający dyplom Politechniki Gdańskiej
      który projektuje maszyny prototypowe na cały
      świat jest w stanie obecnie zarobić
      jakieś 5000 brutto. Odejmijcie z tego 1/3 bo
      to państwo zabiera i podzielcie przez 2.5 bo
      tyle mniej więcej stoi wasz dolar.
      Wychodzi jakieś $1120. Znacie ceny w polsce
      i u was. Nie za wiele się różnią. I tu jest
      problem całej Polski.

      A teraz zalety.

      1. Mam gdzieś NFZ i idę prywatnie do lekarza.
      (koszt wizyty średnio 100PLN to nie tak wiele. Na NFZ nie
      byłem u lekarza od 15 lat brak szans dostania się do
      specjalisty)
      2. Zmieniło się z samochodami. Już nie muszę go zamykać i
      wstawiać alarmu bo mi ukradną. Po prostu stoi otwarty jak idę
      do sklepu.
      3. Spokojnie mogę jechać po drodze 180km/h i najwyżej zapłacę $200
      mandatu i 10 punktów karnych na rok. Tylko po co tracić życie.
      I dodatkowo nie ma po czym tyle jechać.
      4. W banku jesteś ważnym klientem nie ważne ile zarabiasz.
      Faktycznie usługi tego typu są naprawdę niezłe u nas.
      5. Co do jedzenia. W domu standardowo kotlet i takie sprawy choć
      i to się zmienia. Natomiast na mieście możesz zjeść co chcesz.
      I wcale nie musisz jechać do głównego miasta. Po drodze jest tyle
      zajazdów że szock. Naprawdę polecam. Troszkę biegam po kraju to
      wiem.
      6. Kraj jest piękny. Naprawdę jest co pooglądać. Jak nie wiecie
      gdzie to ja wam podam zarąbiste miejsca.
      7. Po wejściu do unii piękne dotacje z niej wink
      8. Mięso jeszcze smakuje jak mięso chociaż po wejściu do unii to
      już nie to samo wink
      9. Nie mieszkamy na zadupi świata (tak mówią o Australii) natomiast
      mieszkamy na zadupiu Europy chociaż to i tak bliżej do
      cywilizacji.
      10. Cieci internetowe 10MBit zaczynają być standardem.


      A dlaczego myślę o wyjeździe.
      Bo rząd dusi wszystkich jak cytrynkę. Nic nie ma a oni jeszcze ze skórki chcą
      klarowny soczek mieć.
      Niestety nikt nie pomyśli o rozwoju gospodarczym przez zmniejszenie podatków
      obniżenie kosztów pracowników dla przedsiębiorstw.
      O zlikwidowaniu łapówek.
      Niestety koń z lekkim jeźdźcem szybciej i dalej jedzie niż ten co ugina sie pod
      ciężarem grubasa jakim jest rząd polski.
      Problem w tym że nie ma nikogo kto by tych opasów zagonił.
      I pewnie nikt tego nie zrobi.
    • nadau_pl Tak sobie poczytałem i się zdziwiłem, 24.06.09, 10:10
      że pani moderator tego forum jeszcze nie zbanowała tu tej lipsmacker.

      Nieważne, czy jest to prowokacja i konfabulacja, czy opisano tu prawdziwe odczucia.
      Ważne, że lipsmacker nie trzyma się obowiązującej na tym forum linii politycznej
      i nie to krytykuje tego, co ogólnie przyjęto za złe oraz nie chwali tego co
      powszechnie uznano tu za najlepsze.

      Z historii wpisów lipsmacker wynika, że raczej nie kłamie, no chyba, że
      prowokacja została precyzyjnie zaplanowana już ponad rok wcześniej.

      Tak, czy inaczej każdy kto ma inne poglądy, niż australijska Polonia powinien
      być tu natychmiast utożsamiony z Kaganem i zbanowany.

      Taki po prostu jest mój pogląd. Oczywiście każdy ma prawo mieć inny.
      I tę różnicę zdań wyjątkowo sobie cenię.
      • luiza-w-ogrodzie Tak sobie poczytałam i też się zdziwiłam 24.06.09, 10:17
        nadau_pl napisał:

        > że pani moderator tego forum jeszcze nie zbanowała tu tej lipsmacker.

        A za co mialabym banowac???

        > Nieważne, czy jest to prowokacja i konfabulacja, czy opisano tu prawdziwe
        odczucia. Ważne, że lipsmacker nie trzyma się obowiązującej na tym forum linii
        politycznej i nie to krytykuje tego, co ogólnie przyjęto za złe oraz nie chwali
        tego co
        > powszechnie uznano tu za najlepsze.

        To forum Australia ma jakas linie polityczna? Oswiec mnie, Nadau, jaka. Wydawalo
        mi sie ze poprostu wiekszosc tu pisacych lubi Australie i czuje sie w niej dobrze.

        > Z historii wpisów lipsmacker wynika, że raczej nie kłamie, no chyba, że
        prowokacja została precyzyjnie zaplanowana już ponad rok wcześniej.

        Eee, mania doszukiwania sie trolli kwitnie wsrod wszystkich aktywnych na forum
        Polonia ;o)

        > Tak, czy inaczej każdy kto ma inne poglądy, niż australijska Polonia powinien
        być tu natychmiast utożsamiony z Kaganem i zbanowany.

        Do Ratpola pijesz, co?

        > Taki po prostu jest mój pogląd. Oczywiście każdy ma prawo mieć inny. I tę
        różnicę zdań wyjątkowo sobie cenię.

        He he he
        Luiza-w-Ogrodzie
        Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
    • adasssster Wtrącenia językowe. 24.06.09, 12:02
      Wiecie co mnie strasznie drażni.
      Wasze wtrącenia anglojęzyczne w pisowni.

      Nie wiem czy to wynika z waszego osłabiającego się języka polskiego czy może tak
      już jest ze lubimy zapożyczenia. Bo pomyślcie jak by tak Australijczycy albo
      Niemy dodawali polskie zwroty do wypowiedzi na forum.

      A swoją drogą wiecie że w czasach Jagielonów polski był językiem
      ogólnoeuropejskim? Coś jak dzisiaj angielski.
      • nadau_pl Re: Wtrącenia językowe. 24.06.09, 12:25
        Sądzę, że wielu tutaj, pomimo lat spędzonych na emigracji i odległości od Polski stara się rozwijać swoją polszczyznę i nadążać za jej zmianami, jakie daje się zauważyć w kraju, zwłaszcza w środowiskach młodzieżowych oraz informatyków i marketingu (uważaj: PIJARU)

        Mają tylko wyraźne problemy z poprawną pisownią i odmianą tych nowych słów.

        Nie wiem kto dokładnie jest targetem Twojego mesedżu, ale ja bym z tego powodu iwentu nie czynił, tym bardziej w terminie lanczu.

        Jeśli się ze mną nie zgadzasz, to daj mi fidbek na mejla.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Wtrącenia językowe. 24.06.09, 12:38
          nadau_pl napisał:
          > Jeśli się ze mną nie zgadzasz, to daj mi fidbek na mejla.

          Nadau, daj mi piatke ;o) Piekny post, zaraz mi sie przypomnialo jak pare lat
          temu na Swietym Marcinie jedna poznanianka tlumaczyla drugiej ze "teraz we
          wszystkich szopach sa sejle"

          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
          • nadau_pl Re: Wtrącenia językowe. 24.06.09, 12:50
            luiza-w-ogrodzie napisała:


            > Nadau, daj mi piatke

            __________________________________


            Teraz to raczej przyłóż żółwika.
      • luiza-w-ogrodzie Re: Wtrącenia językowe. 24.06.09, 12:50
        adasssster napisał:

        > Wiecie co mnie strasznie drażni.
        > Wasze wtrącenia anglojęzyczne w pisowni.

        Drazni, bo nie rozumiesz kontekstu czy drazni, bo jest napisane po angielsku a
        nie w obowiazujacym w Polsce stylu jakiego probke zaprazentowal ponizej Nadau? ;o)

        Lubie angielskie zwroty i powiedzenia za ich zwiezla celnosc i kadencje, nie
        dajaca sie przetlumaczyc tak samo zwiezle na polski. I bede ich uzywac a komu
        sie to nie podoba, niech zje moje szorty ;o) czyli tlumaczac na polski, skoczy
        na drzewo

        > Nie wiem czy to wynika z waszego osłabiającego się języka polskiego czy może
        tak już jest ze lubimy zapożyczenia.

        Nie sadze aby to bylo wynikiem oslabienia polszczyzny, raczej rozbudowanej
        liczby mozliwosci przez poruszanie sie w dwoch jezykach. Owszem, spotkalam w
        realu osoby ktore po polsku juz nie mowily a po angielsku sie jeszcze nie
        nauczyly, ale tutaj takich nie widze. Raczej kazdy sie stara uzywac poprawnej
        polszczyzny. Co sie zmienilo w mojej to skladnia, a w mowionej akcent - Nadau na
        to zwrocil uwage gdy kiedys rozmawialismy.

        >Bo pomyślcie jak by tak Australijczycy albo Niemy dodawali polskie zwroty do
        wypowiedzi na forum.

        Dodaja, dodaja ale tylko w jezykach jakie znaja, nie po polsku. Polski jest
        jezykiem marginalnym.

        > A swoją drogą wiecie że w czasach Jagielonów polski był językiem
        > ogólnoeuropejskim? Coś jak dzisiaj angielski.

        Link do wiarygodnego zrodla poprosze...

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
        Australia-uzyteczne linki
        • adasssster Re: Wtrącenia językowe. 24.06.09, 13:26
          no po prostu uwielbiam was kobietki wink

          Zrobiły lincz na niczym wink
          Drażni ze względu na czystość wymowy. Byłem ciekawy z czego to się bierze.
          Całkowicie was rozumie że powoli wrastacie w język kraju w którym żyjecie.
          Dokładnie zdaje sobie sprawę że są zwroty całkowicie nieprzetłumaczalne a jak
          nawet to ich znaczenie jest co najmie absurdalne.
          angielskiego mało kto nie zna więc bardziej razi mnie to po oczach i drażni
          zmysł językowy.
          Wszystko przez to że posiadam tę piękną rzecz co się nazywa skrzyżowana
          lateralizacja wink
          Za dużo kazali mi się polskiego uczyć wink

          Co do źródełka to będę musiał poszukać w taj książce do historii co ją tam
          gdzieś w domku mam i po skanować.

          Brakowało mi inteligentnych niezafukanych kobiet i się znalazły wink
          • luiza-w-ogrodzie Re: Wtrącenia językowe. 24.06.09, 13:42
            adasssster napisał:

            > no po prostu uwielbiam was kobietki wink

            > Brakowało mi inteligentnych niezafukanych kobiet i się znalazły wink

            Tyyy, nie podpuszczaj - lepiej powiedz o ktora chodzilo, bo inaczej wezmiemy sie
            za klaki ;o)
            Dobranoc
            Luiza-w-Ogrodzie
            ForumAUSTRALIA
            • snappytom Re: Wtrącenia językowe. 24.06.09, 17:19
              Adas:

              "A swoją drogą wiecie że w czasach Jagielonów polski był językiem
              ogólnoeuropejskim? Coś jak dzisiaj angielski. "

              ...a mnie sie wydawalo ,ze to byla jednak lacina smile
            • adasssster Re: Wtrącenia językowe. 25.06.09, 08:25
              luiza-w-ogrodzie napisała:

              > adasssster napisał:
              >
              > > no po prostu uwielbiam was kobietki wink
              >
              > > Brakowało mi inteligentnych niezafukanych kobiet i się znalazły wink
              >
              > Tyyy, nie podpuszczaj - lepiej powiedz o ktora chodzilo, bo inaczej wezmiemy si
              > e
              > za klaki ;o)
              > Dobranoc
              > Luiza-w-Ogrodzie
              > ForumAUSTRALIA

              Lu iza ja to nie mogę bo sie boję o wasze kłaki
    • kan_z_oz Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 17:27
      lipsmacker napisała:

      > Jestem australijka ktora po 28miu latach w AU przeprowadzila sie
      do
      > Polski smile Narazie bilans Australii wyglada tak:
      >
      > PLUSY (pisane bez szczegolnej kolejnosci, jak mi do glowy
      > przychodza)
      > *brak pijakow i metow szwendajacych sie po ulicy
      > *czyste ulice
      > *ogolnie przyjemniejsza temperatura
      > *wiekszy luz w strojach, nikogo nie bulwersuje jak robie zakupy w
      > dresie
      > *opieka zdrowotna (nie mowie tu o kompetencji poszczegolnych
      lekarzy
      > ale o dostepie i caloksztalcie systemu)
      > *opieka spoleczna, szczegolnie w przypadku osob starszych, jak i
      > bezrobotnych, wielodzietnych itp
      > *prawo
      > *odziez dobrej jakosci i w dobrych cenach
      > *ilosc i dostep do obiektow sportowych
      >
      > MINUSY
      > *mierne mozliwosci w zakresie wlasnej dzialalnosci gospodarczej
      > *dystanse jakie trzeba dziennie pokonywac a rowniez i te jakie
      > trzeba pokonac by sie z Australii ruszyc
      > *denna i nudna architektura
      > *kuchnia
      > *olewanie klienta w instytucjach typu bank, firma
      telekomunikacyjna
      > itp
      > *jalowi kierowcy chorujacy na bezmozgowie
      > *godziny pracy
      >
      > Tyle jakby narazie smile Narazie w PL trzymaja mnie interesy, a co
      > bedzie dalej to czas pokaze.

      ODP: Zgadzam sie z czescia minusow - chyba wieksza niz inni
      forumowicze;
      *olewanie klienta w bankach i firmach telekomunikacyjnych, jest
      dosyc nagminne w Australii (nie jestem natomiast w stanie
      przeprowadzic porownania z Polska).
      Mam tutaj na mysli bardziej skomplikowane operacje finansowe niz
      pozyczka na dom, ktore wymagaja tzw. udania sie do banku osobiscie.
      Z tego tez powodu korzystam od lat z posrednictwa brokera
      finasowego - niech On sie szarpie, a szarpie sie i to zdrowo.
      Naprawde nie wyobrazam sobie aby mozna tutaj funkcjonowac bez uslugi
      wyzej wymienionego, w szczegolnosci gdy prowadzi sie wlasna
      dzialalnosc gospodarcza lub poprostu posiada troche wiecej niz 2-3
      pozyczki.
      Do tego zgranie tych wymogow bankowych z wymogami ATO, to
      dostosowanie bardzo waskiej grupy produku do specyficznych potrzeb,
      ktorych metoda pytania sie w banku czlowiek nie znajdzie - a
      powinien!!!
      Tak wiec, z bankiem nie ma problemow, gdy sie dokladnie wie jaki
      produkt jest potrzebny oraz wie sie z gory, ze taki produkt sie
      nalezy...
      Z koleji nigdy nie narzekalam na telefoniczny serwis bankowy, ani
      nie spotkalam sie z jakimis razacymi uchybieniami w prostych
      operacjach finansowych w banku osobiscie, na internecie czy
      telefonicznych. Mysle wiec, ze 'przecietny' klient moze miec dobre
      wrazenia.

      Telekomunikacja natomiast ma wiele do zyczenia. Telstra ma
      absolutnie beznadziejny serwis telefoniczny (biznes i prywatny). Za
      to jesli juz czlowiek przebrnie przez te kilkanascie czy
      kilkadzisiat minut jalowych rozmow, czesto ladujacych w Filipinach
      lub innych zakatkach swiata, po aby znowu byc przerzuconym do
      Australii...wtedy juz idzie szybko i sprawnie. Optus ma duzo lepszy
      serwis - za to korzysta z infrastuktury Telstry, co dokladnie
      oznacza, ze w przypadku niektorych usterek - Optus musi zwrocic sie
      do Telstry o naprawe...
      Tak wiec - roznie na koncu bywa, ogolnie 'bryndza'.

      * Jalowi kierowcy chorujacy na bezmozgowie - kierowcy ciezarowek
      przejezdzaja tutaj tak nieludzko dlugie dystanse bez odpoczynku, ze
      naprawde nalezy uwazac, gdy pojawia sie jakas z tylu juz prawie na
      zderzaku!!
      A pojawiaja sie dosyc czesto...Sydney jest w tym zakresie miastem
      najgorszym...i widzialm tutaj przyklady chamstwa i bezmyslnosci
      porownywalne z Polska. Polske zdecydowanie jednakze doluje ogolny
      stan drog, gdyz tutaj mozna jeszcze uciec na inny pas na widok
      kogos, kto wiadomo, ze nie powinien byc za kierownica. W Polsce na
      ogol nie mozna uciec.
      Jest to wiec punkt dosyc subiektywny, mysle...zalezy chyba gdzie
      ktos mieszkal i jezdzil. Melbourne wspominam z krotkich przejazdow
      samochodem jako raczej 'laczka' - czyli relaks.
      Kanberra, to jazda w kolko na tych wszystkich ogromniastych rondach -
      bardzo prosta w jezdzie, hehehe

      Brisbane - pamietam juz slabo...stojac w absolutnym centrum,
      szukalismy na mapie, czy juz jestesmy czy jeszcze nie???

      Wszystkie przejazdy pomiedzy sa raczej spokojne w porownaniu z
      europejskimi i bez porownan z polskimi. Wyjatek - krotkie odcinki na
      niektorych glownych drogach laczacych duze miasta.

      * dystanse do pokonywania - yep, nic dodac nic ujac.
      * denna i nudna archtektura - tylko w porownaniu z Europa, nie
      Polska.
      Proponuje przejazd miedzy Radomiem a Piotrkowem Trybunalskim i
      stamtad np; do Bytomia. Ewentualnie Radom - Warszawa lub Radom -
      Lublin z postojem w Pulawach...chyba tez sprawa gustu, bo stoja na
      tych trasach budynki, ktore maja charakter, tylko za sa w takim
      stanie rozkladu, ze ja akurat nie zaliczalam czegos zabitego deskami
      do i przeznaczonego do rozbiorki do architektury. A jest tego sporo.
      Wole wiec chyba te australijskie, ktore wyraznie maja mniej, sa za
      to zadbane, wokol jest posprzatane...mowie glownie o NSW i czesci
      Viktorii, ktore objechalam w tym miesiacu - tzn, jakis tam ich
      fragment. Bylam naprawde milo zaskoczona.

      * godziny pracy. Mysle, ze nalezy porownywac miasta takie jak,
      Sydney czy Melbourne z Warszawa lub Poznaniem. Bez urazy, Lublin
      chyba rozmiarem, spokojnym tempem zycia bardziej pasuje do Kanberry?
      Z ludzi, ktorych znam w Polsce i pracujacych w Warszawie - nikt, nie
      konczy o 16-tej,. Wszyscy ciagna tak samo - czyli w domu min 18-ta.
      Radom natomiast konczy w okolicach 16-tej...w tym ostatnim zreszta,
      nidgy nie chcialam mieszkac, bo ta 'latwosc zycia'byla bardzo dla
      mnie pozorna i pod nia byla beznadzieja.
      Warszawe natomiast odebram jako bardziej intensywna i stresujaca niz
      np; Sydney. Mieszkalam w Warszawie co prawda tylko rok...ale dala mi
      sie we znaki ostro.

      Z kuchnia natomiast mam absolutnie odwrotne doswiadczenia. W sumie
      to chyba zalezy co kto je???

      Znam pare australijczykow, ktorzy przyjechali tutaj jako dzieci i
      wyjachali w 1992 roku, jako dojrzali juz ludzie. Mieszkaja obecnie w
      Warszawie, dobrze sie im powodzi i z tego co sie orientuje - nie
      maja planow aby wracac. Podoba im w Polsce bliskosc do Europy
      Zachodniej, czyli scislej Europa. W Warszawie natomiast trzyma ich
      biznes.
      Z tego co Oni sami mowili o dzialalnosci gospodarczej w OZ; 30 lat
      temu mozna bylo otworzyc wszystko bo wszystko szlo...pozniej sie
      stopniowo te mozliwosci redukowaly.
      Polska byla wiec dla nich 'latwym' rynkiem.


      Pozdrawiam
      Kan

      • snappytom Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 18:58
        Kan:

        "Druga - ze Slaska przyjechala jako 15 letnia dziewczynka - tutaj
        dokonczyla wiec edukacje."

        Istnieje nieprawdopodobna roznica pomiedzy ludzmi ,ktorzy tu
        przyjechali majac 15 lat ,a 8 lat.
        Osmiolatek zawsze bedzie mial problemy z polszczyzna,15-latek bez
        porownania mniejsze.
        Niemniej nie ma takiej mozliwosci,zebym po paru zdaniach nie
        rozpoznal kogos kto od 15-ego roku zycia zyl poza Polska.
        Ja sam wyjechalem z Polski jako dojrzaly ,wyedukowany czlowiek
        i caly czas kazdy taksowkarz w Warszawie od razu sie mnie pyta
        jak dlugo zylem poza Polska.
        Wyzej nerek nie podskoczysz smile
        • kan_z_oz Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 19:17
          snappytom napisał:

          > Kan:
          >
          > "Druga - ze Slaska przyjechala jako 15 letnia dziewczynka - tutaj
          > dokonczyla wiec edukacje."
          >
          > Istnieje nieprawdopodobna roznica pomiedzy ludzmi ,ktorzy tu
          > przyjechali majac 15 lat ,a 8 lat.
          > Osmiolatek zawsze bedzie mial problemy z polszczyzna,15-latek bez
          > porownania mniejsze.
          > Niemniej nie ma takiej mozliwosci,zebym po paru zdaniach nie
          > rozpoznal kogos kto od 15-ego roku zycia zyl poza Polska.
          > Ja sam wyjechalem z Polski jako dojrzaly ,wyedukowany czlowiek
          > i caly czas kazdy taksowkarz w Warszawie od razu sie mnie pyta
          > jak dlugo zylem poza Polska.
          > Wyzej nerek nie podskoczysz smile

          ODP; Moze masz racje - w sumie mnie jakos to 'kto jest kim lub z kim
          oraz dlaczego' zupelnie ponizej 'nerek' lata.
          Sama mam 'okaz' w domu, ktorego przywiezlismy tutaj w wieku 3,9
          lat...Mowi po polsku z pieknym australijskim akcentem. W Warszawie
          probowalam naklonic Go aby w wieku 8-miu lat pochodzil troche do
          szkoly polskiej. Wytrwal dwa tygodnie...chyba mu sie jakis 'uraz' z
          tego powodu zrobil, bo teraz nawet nie chce slyszec aby na wakacje
          pojechac. Ma obecnie 21 lat...
          No coz, sama czesto wpisuje sie stylem, ktory jest tlumaczeniem z
          agielskiego...
          Dla mnie wiec to wyzej 'nerek' nie podskoczysz gra i huczy...

          Dobranoc Kan

          • lipsmacker Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 22:29
            Pierwszy raz doczekalam sie posadzenia o trollowanie smile. I to
            dlatego ze wladam poprawna polszczyzna...trudno, nie podam Wam
            nazwiska abyscie mogly to sprawdzic. Z natury jestem humanistka,
            zawsze duzo po polsku czytalam, w przeciwienstwie do ogolu polonii
            rodzice dbali o to bym nie zapomniala polskiego, a pozniej calkiem
            niespodziewanie wyszlam za polaka, ot cala tajemnica. A lata w jaki
            sposob sie nie zgadzaja? Wyjechalam z PL wlasnie majac 8 lat, w
            81r, 2 miesiace przed stanem wojennym. I dlaczego niby nie moge
            miec dzieci w podanym przedziale wiekowym?? Pierwsze urodzilam
            majac 28 lat a drugie 31, to takie dziwne?

            Jak sie dalej upieracie zem nie prawdziwa to proponuje wywolac do
            raportu forumowiczke evee1 tez z Melb, zna mnie w realu.
            • lipsmacker Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 22:33
              Niemniej nie ma takiej mozliwosci,zebym po paru zdaniach nie
              > rozpoznal kogos kto od 15-ego roku zycia zyl poza Polska.

              Jest taka mozliwosc. Zadzwonie do Ciebie mowiac po polsku i nie
              poznasz ze jestem kimkolwiek innym jak tylko polka. Albo po
              angielsku i nie poznasz ze jestem kimkolwiek innym jak tylko
              australijka. Zalozymy sie? Na tym wlasnie polega true
              bilingualism. Nic na to nie poradze ze za dotychczasowy przyklad
              masz polonie nie dbajaca o jezyk. U mnie w domu bylo inaczej.
              • lipsmacker Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 22:42
                ´domki
                nie wiem co Ci utkkwiło w pamięci, ale i w Heathmont (koło Ringwood)
                i w St.
                Albans mieliśmy zupełnie znośne domy z basenem,
                są naprawdę ładne osiedla (i wcale nie najbogatsze, nie jakieś Toork-
                i), jak na
                przykład Caroline Springs, czy Cairnlea... ´

                Mieszkalam po drugiej stronie, w Rowville, Narre Warren i Berwick.
                Osiedla wlasnie w stylu tych Caroline Springs, ktore miejscami jest
                ladne ale ma rowniez pare osiedli gdzie ostro przesadzaja z
                wytycznymi przy pozwoleniach na budowe- pamietam swoja klientke
                narzekajaca ze colorbond plot musi miec w tym samym kolorze co cala
                ulica a dach obowiazkowo czarny.
                • polonews5 Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 22:52
                  Nie przejmuj się tak tym !
                  Ja już ponad dwa lata próbuję wyjaśnić na forum, że nie nazywam się Kagan i
                  niczego to nie zmienia.
                  Niektórzy chcą widzieć świat na swoją modłę i nic już ich od tego nie powstrzyma.
                  Tak więc przytaknij na wszystko trollowi i da Ci spokój.
                  • lipsmacker Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 23:12
                    Odnosnie gminy nieczepiajacej sie interesow prowadzonych z domu - u
                    nas wygladalo to tak ze poki mieszkalismy w court gdzie sie wszyscy
                    znali, bylo ok. Po przeprowadzce wystarczylo pare tygodni aby ktos
                    zawiadomil gmine ze mamy stale duza ilosc pudelek w garazu, gmina
                    przyszla spytac jaki jest charakter dzialalnosci i zabronila,
                    koniec, kropka. A nie jest to powtarzam, dzialanosc zwiazana z
                    jakims halasem czy inna niedogodnoscia publiczna.
                    • polonews5 Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 23:32
                      Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale mocno się tu narażasz.
                      Powtórz swój wpis na Forum Polonia, a dowiesz się kim naprawdę jesteś.
                      Troll to tam jest najłagodniejszym określeniem.


                      forum.gazeta.pl/forum/w,44,97064846,97064846,Ekonomisci_obliczyli_.html
                      • lipsmacker Re: Taki sobie bilansik 24.06.09, 23:35
                        Czym sie tak narazam? Opiniami? Takie sa te moje wywody
                        rewolucyjne? Nie podejrzewalam, doprawdy, wydawac by sie moglo ze
                        to zwyczajne rozwazania. Nie watpie ze kiedys do AU wroce bo po
                        prostu przycisnie mnie rodzina a moze szala przewazy gdy dzieci
                        zaczna dorastac. Narazie sie nie spiesze.
                        • iza42 Re: Taki sobie bilansik 25.06.09, 02:01
                          Lipsmaker, dziekuje za ciekawy watek, przeczytalam z duzym zainteresowaniem.
                          Imponuje mi Twoja polszczyzna, pisze o tym z pewna zazdroscia bo lata spedzone
                          za granica zubozyly moje umiejetnosci poslugiwania sie ojczystym jezykiem,
                          natomiast moj angielski poprawil sie ale nie na tyle aby dorownac do dobrego
                          dwujezycznego poziomu. Twoj bilans moze wydawac sie kontrowersyjny dla ludzi
                          piszacych na forum z wielu powodow. Wiekszosc ludzi tutaj piszacych mieszka tu
                          od wielu lat i pamieta Polske sprzed wielu lat w kraj sie w ostatnim czasach
                          bardzo zmienil. Sporadyczne odwiedziny w kraju to nie to samo co pobyt na stale.
                          Wsrod wielu Polakow pokutuje nadal przekonanie, ze nikt rozsadny nie
                          wyemigrowalby z Australii do Polski, stad moze te posadzenia o trollowanie.
                          Co samych pogladow na zycie w kraju i za granica mozna sie z nimi zgadzac lub
                          nie ale przeciz nie o to tutaj chodzi, chodzi o wyrazanie subiektywnych wrazen z
                          punktu widzenia osoby, ktora spedzila wiekszosc zycia w Australii i z tego
                          powodu sa one dla mnie cenne. Nie widze potrzeby zbijania Twoich argumentow i
                          udowadniania, ze w Australii jest jednak lepiej, uwazam, ze jest to troche
                          dziecinne i bezcelowe.
                          • luiza-w-ogrodzie Zgadzam sie z Iza ze to ciekawy watek 25.06.09, 02:34
                            ...i ze uzywasz ladnej polszczyzny. Zas bilanse sa dla kazdego inne,
                            tak jak inne sa nasze doswiadczenia, wiec nie ma co sie przepychac
                            czyje jest lepsze.

                            Pozdrawiam
                            Luiza-w-Ogrodzie
                            Forum AUSTRALIA
                      • kan_z_oz Re: Taki sobie bilansik 25.06.09, 04:13
                        polonews5 napisał:

                        > Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale mocno się tu
                        narażasz.
                        > Powtórz swój wpis na Forum Polonia, a dowiesz się kim naprawdę
                        jesteś.
                        > Troll to tam jest najłagodniejszym określeniem.

                        ODP: Dziubdziusiu kochany chcesz chusteczke???

                        Nie wiem, moze wpiszesz sobie wiec gdzies do 'kapowniczka';
                        "Nie bede podrabial 'nika' blizniego swego...bo moge wymyslic
                        wlasnego" oraz nie bede "podrabial stylu 'nika'podszywanego, bo moge
                        uzywac wlasnego..."

                        Polonus5 - istnieje na Forum przez Ciebie wspomnianym od kilku
                        dobrych lat. Nie wazne czy mi sie podoba Jego dzialalnosc czy nie.
                        Istnieje facet, ktory sobie cos tam stuka pod tym 'nikiem'
                        Zaklada tez watki systematycznie pod ta nazwa Polonus5 - a Ty jestes
                        od krotkiego czasu w wersji 'podrobki'Polonews5. Podrobki, ktora
                        zreszta nie zajmuje sie wyrazaniem opinii wlasnych, pisaniem
                        tematycznym czy jakimkolwiek innym rodzajem pisania...tylko
                        kopiowaniem Polonusa - no coz, moze to wkurzac niektorych.

                        I nie. Nie chce wiedziec ani kim jestes w 'realu', ani jaki jest
                        Twoj problem...Nie bierz tego osobiscie, ale nie interesuje mnie
                        zupelnie to czym Ty sie zajmujesz na Forum Polonia.

                        Pozdrawiam
                        Kan


                        • adasssster Re: Taki sobie bilansik 25.06.09, 08:23
                          Czasem mnie przerażacie.
                          Czemu tak jest że każda polemika na jakikolwiek temat kończy się udowadnianiem
                          na siłę że to ja mam rację.
                          Kurcze to troszkę infantylne zachowanie u dorosłych ludzi.

                          Osobiście cenie sobie wasze uwagi na temat życia w Australii i wydaje mi się że
                          mieszkanie w niej doprowadziło do wzrostu waszej tolerancji.

                          Kiedy zaczyna czytać o kaganeri widzę coraz to bardziej zmienione podrobione
                          niki to nie wiem z kim mam do czynienia.
                          ratpole, polonews5 i cała reszta dziwnych ników które się dublują bez potrzeby.

                          Ja rozumie że to wirtualny świat i jak chcecie to możecie być czarnym murzynem z
                          Amazonii mieszkającym na Antarktydzie i pracującym z misiami koala we
                          wrocławskim zoo.

                          Tylko po co to.
                          Nie lepiej być sobą wyrażać własne opinie zgadzać się bądź nie?
                          Rozwój polega na wysłuchaniu drugiego człowieka. Spojrzeniu na pewne sprawy z
                          innej perspektywy i zobaczeniu ich w innym świetle.
                          Nie znaczy to że od razu trzeba przyjąć ukazaną filozofię.

                          Nie dotyczy to tylko emigrantów.

                          Kiedyś zabrałem głos na pewnym forum na dość kontrowersyjny temat.
                          "Kim jest dla ciebie Bóg"
                          Najbardziej mnie śmieszyli ateiści fanatycy którzy próbowali wierzącym w Boga
                          fanatykom wytłumaczyć że nie ma Boga a ci drudzy że jest.
                          Mnie osobiście tylko jedno denerwowało.
                          Uznanie człowieka wierzącego za zacofanego nie znającego nauki i praw rządzących
                          światem. Jak by nauka miała monopol na nieomylność wink

                          Weźcie się w garść (co niektórzy ) i piszcie na temat.
                          Pozdrawiam.
        • jan.kran Re: Taki sobie bilansik Wtręt językowy OT;) 29.06.09, 06:34
          snappytom napisał:

          > Kan:
          >
          > "Druga - ze Slaska przyjechala jako 15 letnia dziewczynka - tutaj
          > dokonczyla wiec edukacje."
          >
          > Istnieje nieprawdopodobna roznica pomiedzy ludzmi ,ktorzy tu
          > przyjechali majac 15 lat ,a 8 lat.
          > Osmiolatek zawsze bedzie mial problemy z polszczyzna,15-latek bez
          > porownania mniejsze.
          > Niemniej nie ma takiej mozliwosci,zebym po paru zdaniach nie
          > rozpoznal kogos kto od 15-ego roku zycia zyl poza Polska.
          > Ja sam wyjechalem z Polski jako dojrzaly ,wyedukowany czlowiek
          > i caly czas kazdy taksowkarz w Warszawie od razu sie mnie pyta
          > jak dlugo zylem poza Polska.
          > Wyzej nerek nie podskoczysz smile

          ------------> Języki to moja pasja i zawód wyuczony oraz codzienność wiec
          popolemizujęsmile
          Ja wyjechałam z PL mając lat 23 teraz dobiegam pięćdziesiątki.
          Po wyjeździe z Polski siedem lat nie byłam w kraju.
          Potem byl okres kiedy jeździłam często , teraz rzadziej.
          Będąc we Wroclawiu używam notorycznie taksówek .
          Rozmawiam z taksówkarzami o wodzie , o pogodzie i nigdy żaden z nich nie
          zauważył u mnie akcentu ani nie podejrzewał że mieszkam tyle lat poza Polskąsmile

          Moja córka , 23 lata , urodzona i wychowana poza krajem tak mówi po polsku że
          nikt nie pozna że nie jest rodowitą Polką.
          Syn ma akcent niestety ale pięknie mówi po polsku.
          Oboje piszą i czytają po polsku , córka prawie bezbłędnie , syn nieźle.
          Wlożyłam wiele lat pracy w to żeby dzieci znały polski język i kulturę.
          Są wielojęzyczne , na codzień poruszają się w czterech językach a kilka innych
          znaja z widzeniasmile

          To że ktoś się wychował poza Polską nie oznacza koniecznie że mówi z akcentem
          albo nie umie pisać.
          Znam dwie osoby , dzieci emigrantów politycznych po drugiej
          wojnie , które po raz pierwszy były w Polsce po 1989 już jako dorośli ludzie a
          mówią tak piękną polszczyzną że życzyłabym sobie żeby niektorzy polscy
          dzeinnikarze tak mówili i pisali.
          Czasem mam wrazenie że polski przechowany na emigracji jest lepszy niż to co nam
          prezentuje polska TV i prasa.
          Błędy gramatyczne , ortograficzne , logiczne , semantyczne polskiego kwiatu
          dziennikarstwa osłabiają mnie niekiedy ...
          Kran


    • nadau_pl Ja tam specjalnie różnicy nie widzę ;) 25.06.09, 12:09
      www.sfora.pl/W-Polsce-dobrze-jak-w-Australii-a8230
      W Polsce dobrze jak w... Australii


      Nie wierzysz? Do kraju kangurów porównuje nas OECD.

      Polska i Australia - to właśnie te dwa kraje, zdaniem ekonomistów Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), ze wszystkich 30 członków najłagodniej znoszą globalny kryzys gospodarczy.

      Status oazy względnego spokoju cieszy tym bardziej, że OECD to przecież elitarny klub najmocniejszych gospodarek świata - pisze "PB".

      To już kolejna prognoza poważnych analityków, o tym że polska gospodarka stosunkowo dobrze znosi światową zawieruchę.

      Według najnowszej prognozy organizacji, w 2009 roku nasza i australijska gospodarka skurczą się najwyżej o 0,4 procent. We wszystkich pozostałych krajach członkowskich recesja będzie głębsza. W USA wyniesie 3 procent, w Japonii 6,8 procent, a w Niemczech 6,1 procent.

      Najboleśniej kryzys dotnie Irlandię - PKB ma spaść na Zielonej Wyspie o 9,8 procent - czytamy w "Pulsie Biznesu".
    • docsq Re: Taki sobie bilansik 20.04.10, 08:12
      > PLUSY (pisane bez szczegolnej kolejnosci, jak mi do glowy
      > przychodza)
      > *brak pijakow i metow szwendajacych sie po ulicy
      > *czyste ulice (ulice moze tak, ale nie chodniki, te zadaszone
      wzdluz sklepow przy ulicach -
      • luiza-w-ogrodzie docqs przystopuj, Ty wiesz i ja wiem,dlaczego n/t 20.04.10, 08:56

    • lipsmacker Ciag dalszy 01.06.10, 23:57
      Minelo juz ladne pare miesiecy odkad zalozylam ten watek, przydalby
      sie jakis ciag dalszy smile

      Na poczatek napisze ze odkad tu zamieszkalam w listopadzie 2008
      bylam w AU 2 x, raz na slubie brata, drugi raz sluzbowo. Rodzice
      odwiedzaja nas regularnie. Nasze interesy - jedne super, inne
      kiepsko, ogolnie na plus. Dzieci zadomowily sie w Polse.

      Dzis moja lista wyglada nastepujaco:

      na korzysc Australii:

      PRAWO - w Polsce prawo jest chore, chore i jeszcze raz chore.
      Pogmatwane, pelne absurdow.
      BIUROKRACJA - Polska tylko pozornie wyszla z komunizmu. Polski urzad
      jest jak zywcem wziety z 'Folwarku Zwierzecego'.
      SLUZBA ZDROWIA - w Polsce super poki sie jest zdrowym, historie
      chorych moge przytoczyc takie ze kazdemu wlos stanie na glowie z
      przerazenia.
      KUCHNIA - tak, zmienilam zdanie w tej kategorii, a moze po prostu
      przejadlo mi sie polskie jadlo. Brak mi owocow morza, roznorodnych
      salatek, no i sprawnej obslugi w restauracjach, a jeszcze zeby mozna
      bylo zjesc bez klebow dymu wokol...
      KULTURA OSOBISTA PRZECIETNEGO OBYWATELA - duzy plus Australii, tak
      mam dosc tych zuli polskich ze az mi sie rzygac chce na widok tych
      zapijaczonych geb.
      KLIMAT - po ostatniej zimie myslalam ze zdechne! Zdecydowanie
      bardziej odpowiada mi +40 niz -20'C !
      WODA - tu mam w miescie AZ 4 kryte baseny, haha, wszystkie zamkniete
      w lecie a przez reszte roku dostepne na karnet po pol godz. Baltyk
      zimny, w jeziorkach syf, kila i mogila.


      Na plus Polski:

      POLOZENIE GEOGRAFICZNE - zdecydowanie latwiej stad zwiedzac reszte
      swiata.
      ODLEGLOSCI - wszedzie blisko
      PLACOWKI WCZESNO-EDUKACYJNE - program prywatnych przedszkoli jest
      naprawde bogaty w porownaniu z tym w AU, za znacznie mniejsze
      pieniadze, trafic na dobra podstawowke nie jest najlatwiej za to jak
      sie trafi to tez jest super

      To tyle, reszta to drobne nie wazne sprawy. Ogolnie - jestem
      zmeczona. Zyje mi sie wygodnie ale na codzien widze ogromne
      przepasci miedzy ludzmi super bogatymi i tymi bardzo biednymi
      ktorych zycie to wielkie pasmo tragedii. Widze jak panstwo niszczy
      wlasnych obywateli, jak ich oklamuje. Ci ktorzy cos osiagna, nie
      dlugo sa bezpieczni, w niektorych sferach jest to naprawde dziki
      zachod.


      Ukladam swoje interesy tak aby moc stac u steru raczej z AU. Na
      dzien dzisiejszy trzyma mnie tu tylko super szkola moich dzieci oraz
      fakt ze gdybym wrocila dzis to moja ukochana sunia musialaby zbyt
      dlugo spedzic w kwarantannie.
      • kan_z_oz Re: Ciag dalszy 02.06.10, 04:20
        Fajnie, ze sie odezwalas...rok to dlugo na 'dzikim zachodzie'.
        Za to jakie doswiadczenie i to w prowadzeniu biznesu?

        W sumie same plusy - wyglada tylko, ze juz nadszedl czas na
        przeprowadzke...Psy kwarantanne znosze duzo lepiej niz ich
        wlasciciele. Oprocz tego wiecznie nie zyja - i nie zycze niczego
        zlego 'suni' - tylko poprostu zauwazam fakt prosty zycia...sama w
        grudniu musialam uspic swoja.
        Dzieci - mozna smialo przerzucac az do czasu gdy nie zadomowia sie
        na dobre w szkole sredniej...pozniej to 'kanal' az do zakonczenia
        calej edukacji.

        Pozdrawiam
        Kan
        • iza42 Re: Ciag dalszy 04.06.10, 05:31
          Tak, z Twojego wpisu wynika, ze w Polsce zmienilo sie nie az tyle
          jak nam sie tutaj w Australii wydaje. Niby jest wolny rynek i
          demokracja ale wyglada to zupelnie inaczej niz tutaj. Trzeba
          pomieszkac aby samemu doswiadczyc. I do gorszego z pewnoscia
          trudniej jest sie przyzwyczaic. Mam pytanie - czy po swoim
          poltorarocznym pobycie w kraju uwazasz, ze Polska to kraj, w ktorym
          da sie mieszkac czy nie bardzo?
          • lipsmacker Re: Ciag dalszy 04.06.10, 10:48
            Przypuszczalnie da sie zyc, ponoc tu zyje jakies 40 milionow ludzi wink
            Z moich obserwacji wynika ze w miare spokojnie zyje sie tym ktorzy
            -dostali dom/mieszkanie od rodziny a wiec nie maja kredytow
            -2 osoby pracuja chociaz za srednia krajowa i maja taki zawod w
            ktorym w zasadzie nie grozi bezrobocie
            -maja jedno dziecko
            -nie maja specjalnych ambicji aby rozkrecic cos swojego przynajmniej
            na srednia skale


            Takich ludzi jest troche, czytajac np. forum 'emama' mozna by
            odniesc wrazenie ze jest ich duzo. Tylko ze rownie duzo jest osob
            zyjacych na skraju nedzy, dzieci ktore jedyny swoj posilek dzienny
            zjadaja w szkole, matek tyrajacych od rana do wieczora za 800zl
            dziennie (tak, mimo ze najnizsza krajowa to 1315zl ale w wielu
            rejonach to czysta fikcja). Mnostwo jest dzieci wychowywanych przez
            babcie bo rodzice pracuja w Niemczech czy Irlandii. Dla nas pracuje
            chlopak u ktorego w domu mieszka 14 osob, z tego tylko on i siostra
            maja stala prace, rodzice dorabiaja na czarno i przepijaja. W zimie
            jak konczyl o 16stej to przeciagal jak mogl zeby nie wyjsc, okazalo
            sie ze u niego wogole nie pala bo nie ma za co wegla kupic, a zima
            byla prawie cala ponizej -10'C! Maz mu znajdywal roboty kolo domu,
            pozniej zapraszalismy go na obiad, sciagal do siebie do domu na
            20sta i dawal nura pod koldre zeby sie ogrzac. Takie sa realia.
            Natomiast ludzie ktorzy rozwijaja wlasne interesy sa stale narazeni
            na kontrole prawne i skarbowe, z urzedow w ktorych kwitnie korupcja,
            urzednicy dostaja premie za kazda nalozona na kogos kare a wiec
            wiadomo ze cos znajda na sile. Ja np. dostalam wezwanie do dzialu
            przestepstw gospodarczych poniewaz pani urzedniczka przy zakladaniu
            przeze mnie spolki 'zgubila' zlozony przez moja ksiegowa formularz
            zglaszajacy spolke do VATu a ja wystawilam pierwsza fakture nie
            wiedzac ze zgloszenie do VATu nie nastapilo, mimo ze dostalam juz
            wszystkie dokumenty upowazniajace mnie do dzialania jako spolka.
            Zostalam poinformowana ze wprawdzie moje 'przestepstwo' bylo
            nieumyslne, ale bylo. Dostalam mandat dwukrotnie przekraczajacy
            wartosc tej faktury. I to jest drobny przykladzik bo i ja jestem
            mala znaczaca plotka. Duzi przedsiebiorcy maja takie problemy x
            100, urzedy robia wszystko by utrudnic bo niby czemu ma sie ktos
            wzbogacic? Naprawde w tej kwestii niewiele sie zmienilo od czasow
            komuny. No i mafia, przestepczosc, o tym sie nie mowi, nie czyta,
            ale tu ludzie z jakakolwiek kasa zyja w strachu przed porwaniem
            dziecka, przed napadem na dom, pozniej takie sprawy sa zamiatane pod
            dywanik, nie podawane do opinii publicznej.

            Tylko tak jak mowie - osoby zyjace w zamknietym swiecie mieszkanie-
            praca-mieszkanie-obiad u tesciowej w niedziele nie widza tego wokol
            siebie na codzien. Dziki zachod dopada ich w momencie kiedy
            powaznie zachoruja badz staja sie starzy i niedolezni.

            • kan_z_oz Re: Ciag dalszy 04.06.10, 12:57
              To mniej wiecej to samo z czym sie spotkalam spedzajac podobnie do
              Ciebie jakies z przerwami 2 lata, w Polsce pomiedzy koncem 1994-1996
              roku i w nadzieji, ze jakos ten burdel na tory sie juz wtoczyl...

              Niestety - nawet tylko praca - zreszta fajna poczatkowo, ktora
              mialam dodatkowo do prob rozkrecenia malego biznesu, okazala sie po
              trzech miesiacach glownie zalatwianiem lapowek oraz korespondencji z
              zagranica, w ktorej mialam dyplomatycznie wylozyc jakie beda z tego
              korzysci - glownie zreszta wyciagnac pieniadze lub wyjasnic dlaczego
              kontraktami ustalone splaty beda opoznione chooj wie ile...

              Byla to spora na warunki 'Warszawki' firma handlujaca sprzetem
              medycznym i po 5 miesiacach rzygalam na wlasny widok - po
              zalatwieniu wycieczki dla czolowych kardiologow - nie bede mowila
              ktorych...hahah - do Akapulco - wszystki koszty pokryte, biznes
              klasa w pieciogwiazdkowych hotelach, plus pieniadze na zakupy...
              Byli na tyle bezczelni, ze wydzwaniali, zeby im sekretarka
              wyszczegolnila DOKLADNIE co dostana, oraz zalatwila wszelkie
              formalnosci paszportowe. Te ograniczaly sie zreszta tylko do tego,
              ze mieli dostarczyc paszporty do biura...nawet tego nie chcialo im
              sie zrobic. Potrzebny byl goniec, ktory kursowal miedzy Nimi, Nami i
              amabasada. Wydzwaniali tez co 5 min zawracjac doope o bzdury i
              zwracajac sie do wszystkich kobiet w biurze per 'dziecinko'.
              Obrazali sie tez gdy w korespondencji pod tytulem prof nie bylo
              kropki lub hab byla...koorwa takiej szumowiny pod przykrywka to jak
              zyje nie widzialam...

              Lapowka byla za przechniecie przetargu w czolowych szpitalach
              warszawskich na sprzet inwestycyjny...duza kwota z budzetu panstwa.
              Nikt sie nie kryl, nikt sie nie krepowal. Zlodziejstwo ile wlezie.

              O mafii, nawet mi sie mowic nie chce - Ci przynajmniej nie dzialali
              pod przykrywka, chociaz z koleji nie mogli przestac sie chwalic
              ktorego ministra utrzymuja na liscie plac, sami zreszta operowali
              jako 'bankierzy' w samym centrym Warszawy i rezydowali na stale w
              jednym z warszawskich hoteli...natknelam sie przypadkowo na jednego,
              ktory zglosil sie aby wynajac mieszkanie. Zanim sie zorientowalam,
              ze uroczy dobrze ubrany Pan, z lekkim akcentem wsiada do wypasionego
              mercedesa - a Ja z nim!!!, w ktorym z tylu siedziala babka z
              dziadkiem jako na stale wbudowany system alarmu - zdazylismy
              podjechac pod blok, gdzie stala nastepna pare 'ruskich' - ani slowa -
              ktora miala mieszkac. Wszystko platne gotowka na 6-12 miesiecy z
              gory. Na szczescie sie nie spodobalo...hahaha

              Spieprzalam z tego kraju szybko...nie chaca nawet pamietac co
              widzialam.

              Lipsmacker - masz gdzie wrocic.

              Kan
              • lipsmacker Re: Ciag dalszy 04.06.10, 16:20
                Powiem Wam ze targaja mna teraz niezle emocje, z jednej strony mam
                tu jeszcze duzo do zrobienia, z drugiej mam niesamowita szanse
                rozwoju swojej firmy wlasnie poprzez Australie no a tu mam komu
                wydelegowac to co jest juz sprawnie ustawione.

                A wiec sprawa tak naprawde rozbija sie o psine, test na odpornosc
                przeciw wsciekliznie miala dopiero 10 dni temu a od daty testu licza
                6miesiecy az moze byc wolna w AU...Jak wyjade teraz to spedzi 6mies
                w kwarantannie, a jestem pewna ze by tego nie przezyla. Jesli
                poczekam 5mies to zminimalizuja jej kwarantanne do 30dni...z tym ze
                ja nie chce tu siedziec jeszcze 5mies, czeka robota w Melb, a 5
                miesiecy to dlugo, konkurencja tez nie proznuje. Za 3tyg konczy sie
                rok szkolny, niby fajnie bo wakacje i jakas szansa na lepsza pogode
                ale i tak jestem zdolowana.

                kan_z_oz - ja tez pracowalam w Wwie dla firmy medycznej z tym ze w
                1999 roku, wtedy wytrzymalam w Polsce rok. Pamietam te lapoweczki,
                pamietam, ja robilam dla Pfizera przy wprowadzaniu Viagry na polski
                rynek a kardiologow tez znalam niemalo. Pfizer nawet nie kamuflowal
                lapowek w pakieciki wyjazdowe, kladlo sie ieniazki na stol i
                okreslalo ilu ma byc za te sume nowych pacjentow ustawionych. Jak
                wciagnelam tam kolege 'wrazliwca' to zrezygnowal 2go dnia pracy jak
                zobaczyl zaparkowany woz na drewnianych kolach pod przychodnia
                ktorej mial dac lapowke za przepisywanie naszego leku, drozszego 10-
                cio krotnie (tak!) od polskiego odpowiednika. A ja ryczalam caly
                wieczor z bezsilnosci ze mnie nie stac na taki gest bo dokladnie tak
                jak Ty piszesz - sama nie moglam sobie w twarz spojrzec.

                Wiele mam takich historii - jako jedna z najbardziej poruszajacych
                scenek z polskiej rzeczywistosci napisze Wam jak traktuja pacjentow
                w duzym szpitalu dzieciecym: wczesniak (31szy tydz) ma zapasc w
                inkubatorze. Personel orientuje sie po 20 minutach. Skutek -
                dziecko niepelnosprawne w ciezkim stopniu, nieruszajace sie. 2 lata
                spedza w szpitalu, rodzicom nie wolno z nim zostawiac na noc a
                personel z braku czasu odmawia nawilzania mu noca oczek ktore sie
                wysuszaja bo maluch samoistnie nie mruga. Lekarz sugeruje rodzicom
                aby zaszyc maluchowi oczy (!!!) a wogole to zapomniec o nim,
                przeciez moze respirator sie ktoregos dnia 'zepsuc' a oni zrobia
                sobie drugie dziecko...Chlopczyk dzis ma 6 lat, zyje w domu dzieki
                walczacym o niego rodzicom, jego mama jest moja kolezanka.

                Albo taka historyjka, o prosze: rodzina z 2ka odchowanych dzieci
                chce adoptowac nieslyszacego chlopca ktory ma w ciagu 2-3 miesiecy
                dostac implant slimakowy, po czym bedzie mu potrzebna stala
                rehabilitacja. Rodzina ma juz pewne doswiadczenie z nieslyszacymi
                dziecmi, jest obrotna, ma znajomosci w srodowisku implantologii. Ma
                poparcie opiekuna prawnego chlopczyka. Niestety - mieszka w innym
                rejonie niz pogotowie opiekuncze w ktorym znajduje sie chlopczyk.
                Lokalny osrodek adopcyjny odmawia posrednictwa bo nie beda
                inwestowac (czasu bo rodzina oferuje sie pokryc koszty pieniezne) w
                kojarzenie adopcji poza wlasnym rejonem. Chlopiec zostaje oddany
                rodzinie zastepczej, jak sie pozniej okazuje stworzonej przez
                kolezanke sedziny w celu zarobkowym - pieniadze placone przez
                panstwo za bycie rodzina zastepcza dla niepelnosprawnego dziecka to
                dwukrotnosc sredniej krajowej. Rodzice zastepczy sa czym predzej
                ustawiani opiekunami prawnymi (byly opiekun prawny dostaje grozbe
                utraty statusu pogotowia opiekunczego jesli sie sprzeciwi), wycofuja
                chlopczyka z listy do implantacji (jako slyszacy z implantem mialby
                nizszy stopien niepelnosprawnosci a wiec mniejsze platnosci od
                panstwa). Jednym slowem - dziecku odebrane zostalo prawo do
                normalnego zycia DLA CZYJEGOS ZYSKU.

                No, ale nie chce aby brzmialo to calkiem czarno. Fajne rzeczy tez
                sa ostatecznie w tej Polsce - przedszkole nam sie naprzyklad trafilo
                takie ze bije wszystkie australijskie o glowe. Do zobaczenia jest w
                Polsce mnostwo a i do kilku innych krajow rzut beretem. Piwa
                znacznie lepsze niz w AU. rzecz w tym ze to troche za malo...


                • ratpole Re: Ciag dalszy 04.06.10, 19:08
                  lipsmacker napisała:

                  > No, ale nie chce aby brzmialo to calkiem czarno. Fajne rzeczy tez
                  > sa ostatecznie w tej Polsce - przedszkole nam sie naprzyklad trafilo
                  > takie ze bije wszystkie australijskie o glowe. Do zobaczenia jest w
                  > Polsce mnostwo a i do kilku innych krajow rzut beretem. Piwa
                  > znacznie lepsze niz w AU. rzecz w tym ze to troche za malo...

                  Az mnie korci, zeby to skomentowac, no, ale znacie mnie... Moze lepiej sie
                  powstrzymam. Zawyje sobie tylko z cicha... o jezu, o koorwa... hehehe
                • kalina567 Re: Ciag dalszy 24.06.10, 20:29
                  Bardzo mi przykro czytac az takie rzeczy o tym, co sie dzieje w Polskiej sluzbie
                  zdrowia, ale musze tu przytoczyc zupelnie inna historie.
                  Moja przyjaciolka pochodzi z bardzo biednej rodziny, ale nie jakiejs
                  patologicznej z morzem alkoholu. Jej brat "wpadl" z dziewczyna w mlodym wieku,
                  ona zanim zorientowala sie, ze to ciaza, palila duzo i czasem wypila wodke na
                  imprezie. Prawdopodobnie efektem tego bylo dziecko urodzone z wieloma wadami
                  rozwojowymi. Niewyksztalcony odbyt (zasklepiony na duzym odcinku), slaby wzrok,
                  jedno oko najprawdopodobniej slepe (nie da sie jeszcze stwierdzic, mimo wielu
                  badan), do tego dziura w serduszku i wada, chyba cos z jedna komora serca.
                  Ci ludzie NIGDY nikomu nie "posmarowali", nigdy nie poszli prywatnie do lekarza,
                  wszystko w ramach kasy chorych. Dziecko ma rente, w wiekszosci darmowe leki,
                  byla zrobiona stomia, az podrosnie,zeby zoperowac pupe. Serduszko robil jeden z
                  najlepszych polskich kardiochirurgow z wykorzystaniem najnowszych technologii,
                  umieszczono w sercu komorki cielaczka, zeby sie regenerowalo. Pupa zoperowana i
                  zagojona, dziala jakby nigdy nie byla chora, tylko blizna na brzuszku zostala.
                  Oprocz tego dostali jakis grant na kilka tysiecy zlotych na sprzet
                  rehabilitacyjny, ale zrezygnowali, bo wlasciwie juz niczego nie potrzebowali.
                  Oprocz tego, jako,ze dziecko prawdopodobnie nie widzi na jedno oko, przychodzi
                  do niego raz w tygodniu pani z Polskiego Towarzystwa Niewidomych, ktora dba o
                  jego rozwoj. Ocenila, ze jako dwulatek mial umiejetnosci werbalne i zachowania
                  pieciolatka, ale i tak przychodzila i z nim pracowala.
                  To wszystko bez wtykow, bez lapowek. Czasem sie uzerali z lekarzami, bo ci nie
                  chcieli im powiedziec "po ludzku" co sie z dzieckiem dzieje, albo zle
                  wypisywali skierowania. Raz tez byly wypisane okulary, przez ktore dziecko
                  widzialo gorzej,niz bez (badanie pod narkoza, bo dziecko za male) i raz byly
                  podane rozne dawki leku. Na razie zostala sprawa oczu, ale podobno on jest za
                  maly,zeby to dobrze ocenic, zaproponowano korekcje oczka, w ktorym byl zez. Przy
                  rozwoju okulistyki, wierze, ze jest duza szansa,ze maly bedzie na to oko widzial.
                  Obserwuje losy tego chlopczyka od jego narodzin i uwierzyc nie moge, ze to
                  wszystko polska sluzba zdrowia (kujawsko-pomorskie).
            • iza42 Re: Ciag dalszy 04.06.10, 23:05
              Moze niescisle sie wyrazilam pytajac sie czy da sie zyc, chodzilo mi o ocene z
              punktu widzenia osoby, ktora ma doswiadczenie mieszkajac w obu krajach mniej
              wiecej w tym samym czasie. Chodzilo mi o zarobki i koszty zycia, buirokracje,
              dostep do edukacji, sluzby zdrowia, kultury itd. Nie chodzi mi o rzeczy,
              ktorych naturalnie brakuje w Polsce jak dostep do pieknych plaz, cieplejszy
              klimat, inna przyroda itd, choc takie rzeczy rowneiz wplywaja na jakosc zycia.
              Z Twojej relacji wyglada na to, ze nie bardzo a przynajmniej nie na dluga mete
              jezeli ma sie mozliwosc mieszkania w Australii.
              Ciekawe sa Twoje uwagi na temat sluzby zdrowia w Polsce. Wiem, ze jest fatalnie
              zorganizowana i odbija sie to na jakosci opieki.
              Ale z drugiej strony wiem rowniez, ze w Polsce jest duza niechec, nawet zawisc w
              stosunku do lekarzy ze strony tzw szerokiego ogolu spoleczenstwa. Jest to chyba
              element kulturowy Polski. Dwadziescia lat temu jeszcze w Polsce tyralam dnie i
              noce na OIOMIe dzieciecym zarabiajac pieniadze, ktore ledwie starczaly mi na
              zaspokojenie najniezbedniejszych wydatkow. Jednoczesnie czesto w sytuacji
              towarzyskiej napotykalam sie na ludzi, ktorzy dowiedziawszy sie, ze jestem
              lekarzem natychmiast rozpoczynali tyrady na temat nieuczciwosci i lapowkarstwa.
              Zadnego szacunku do ciezkiej pracy, zadnego uznania, nic. Ani ja ani koledzy z
              oddzialu nigdy nie bralismy zadnych lapowek. Ci sami ludzie oczywiscie majac
              chore dziecko na tymze OIOMIe z pewnoscia zachowaliby sie inaczej, moze nawet
              oferowaliby lapowki. Ech, lepiej o tym nie bede ciagnac. Ciesze sie, ze
              wyjechalam i pracuje w kraju, gdzie nie musze tego znosic, no i zarabiam lepiej.
              Bardzo ciekawy watek, pisz wiecej.
              • lipsmacker Re: Ciag dalszy 05.06.10, 10:53
                W szpitalach, tak samo jak w szkolach, wiele zalezy od dyrekcji i
                kultury jaka propaguje. Ja rowniez spotkalam sie z fajnymi, uczynnymi
                lekarzami i pielegniarkami o duzej wiedzy, nie wysuwam wcale supozycji
                jakoby wszyscy brali w lape i mieli pacjentow w glebokim powazaniu.
                Niemniej jednak system w dalszym ciagu uczy wlasnie takiego zachowania
                - wprawdzie dzis prawie kazdy obrotniejszy lekarz ma rowniez prywatna
                praktyke, aczkolwiek dla podtrzymania kwalifikacji i stalego rozwoju
                jest rowniez zwiazany z systemem publicznym gdzie boryka sie ze
                smiesznymi zarobkami, przytlaczajaca biurokracja, itp. A juz np.
                Pielegniarka ma bardzo male szanse dodatkowego zarobkowania w sektorze
                prywatnym, gdzie zreszta rowniez jest wyzyskiwana jak sie da. Moja
                przyjaciolka jest polozna, po 3 latach bezrobocia dostala wreszcie
                prace w punkcie pobran w Luxmedzie, na reke dostaje 900zl bez swiadczen
                bo ma umowe o dzielo po to aby bogaty Luxmed nie musial jej bron Boze
                placic jeszcze ZUSu. Tu nie szarzy ludzie sa winni, tu system zwalcza,
                okrada i zabija swoich obywateli.
              • lipsmacker Re: Ciag dalszy 05.06.10, 23:15
                < zarobki i koszty zycia, buirokracje,
                dostep do edukacji, sluzby zdrowia, kultury itd. >

                Zarobki - bardzo rozne. W dalszym ciagu praca niewykwalifikowana
                niewiele jest warta - kasjerka w sklepie czy robotnik budowlany
                zarabia na reke okolo 1000zl i nie wiem jak za to zyje. Koszty
                zycia albowiem sa porownywalne do australiskich - jedzenie tansze
                mniej wiecej o polowe ale za to drogi prad, gaz, telefon, leki,
                chemia gospodarcza, meble. Za to w duzym miescie specjalista w
                znaczacej firmie moze zarobic tyle samo co w Australii, albo troche
                mniej.
                Biurokracja - lepiej nie mowic. Wystarczy ze powiem ze niewiele sie
                w tej kwestii zmienilo od czasow komuny.
                Dostep do edukacji - mnostwo prywatnych uczelni, wlasciwie kazdy
                dzis moze isc na JAKIES studia, kierunki jakie sobie tylko mozna
                wymarzyc. Oczywiscie za oplata, o miejsca panstwowe walczy co roku
                masa kandydatow. Plusem jest teraz dostep do uczelni europejskich.
                Jesli chodzi o dzieci to generalnie oferta zajec poza szkolnych jest
                znacznie bogatsza niz w Australii, inna sprawa ze nie kazdego na nie
                stac.

                Dostep do sluzby zdrowia - no coz, w wiekszych miastach znacznie z
                tym lepiej niz w malych. Ja mieszkam w Lublinie i tu nie ma ani
                jednego prywatnego szpitala, w dalszym ciagu dziewczyny o porodzie
                leza z niemowlakami po szpitalnych korytarzach bo nie ma miejsca,
                nie ma warunkow. Prywatnych przychodni za to jak grzybow po
                deszczu, wizyta 50zl (co naprawde nie jest suma na kazda kieszen) a
                wchodzisz od razu.

                Kultura - mam wrazenie ze korzysta z niej mniejszosc. Studenci,
                mieszkancy miast. Wieksze powodzenie maja obiekty turystyczne -
                dzis naprawde duzo ludzi jezdzi po polsce w weekendy, zwiedza.
                • iza42 Re: Ciag dalszy 06.06.10, 00:45
                  Dzieki. Przyznam sie, za zaskoczylo mnie istnienie bezrobocia w sluzbie zdrowia.
                  Pielegniarka czy polozna to zawod deficytowy wszedzie na swiecie ale nie w
                  Polsce widac. No i te zarobki. Mniej zdzwilabym sie pensja 1000zl pracownika
                  niewykwalifikowanego, choc na dobra sprawe rowniez nie wiem jak za to mozna zyc,
                  ale podobna suma dla kogos z wyksztalceniem jak Twoja przyjaciolka polozna to
                  cos nie mieszczacego sie w glowie. Tak, w Polsce jest z pewnoscia jeszcze bardzo
                  duzo do zrobienia i wiele rzeczy wylazi dopiero jak czlowiek pomieszka i blizej
                  przyjzy sie sytuacji.
                  Bedac w kraju w odwiedzinach mozna sobie z tego nie zdawac sprawy - wiekszosc
                  moich znajomych w POlsce radzi sobie dobrze finansowo, wielu z nich pozakladalo
                  prywatne businesy i zyja na naprawde wysokim poziomie. Duzym problemem jest tez
                  zle rozwiniety, badz nie istniejacy system swiadczen socjalnch dla
                  najbiedniejszych grup spoleczenstwa. Malo sie o tym pisze w gazetach a na
                  internecie tacy ludzie nie sa reprezetowani bo po prostu nie maja do niego dostepu.
                  Czytajac blogi i forum mozna miec wrazenie, ze w Polsce jest o wiele lepiej ale
                  nie wie sie z tej czesci spoleczenstwa, ktora milczy bo nie dostepu do sieci.
                  • lipsmacker Re: Ciag dalszy 06.06.10, 08:11
                    iza42 - pamietaj rowniez o tym ze wiele z tego co wydaje sie byc
                    zyciem na wysokim poziomie jest po prostu na kredyt...znajomy Ci sie
                    nie pochwali ile jest winien w banku. Nierzadko jest tak ze ktos ma
                    majatek wart 3 miliony, a w banku wisi 5 milionow. Jedno widac,
                    drugie nie.
                    • iza42 Re: Ciag dalszy 06.06.10, 08:28
                      lipsmacker napisała:

                      > iza42 - pamietaj rowniez o tym ze wiele z tego co wydaje sie byc
                      > zyciem na wysokim poziomie jest po prostu na kredyt...znajomy Ci sie
                      > nie pochwali ile jest winien w banku. Nierzadko jest tak ze ktos ma
                      > majatek wart 3 miliony, a w banku wisi 5 milionow. Jedno widac,
                      > drugie nie.

                      Tak, ale mysle, ze ma to miejsce bardziej w Australii niz w Polsce.
                      Co nie znaczy, ze ludzie nie zaciagaja pozyczek ale mysle, ze w Polsce ludzie sa
                      bardziej konserwatywni, styl zycia na kredyt nie calkiem sie jeszcze przyjal i
                      banki mniej chetnie udzielaja pozyczek. Zreszta fakt, ze Polska jakos wyszla
                      obronna reka z tego finansowego kryzysu dowodzi, ze tradycja kupowania
                      wszystkiego na kredyt jeszcze sie w kraju nie zadomowila.
                      Wiekszosc moich znajomych ma splacone domy, zazdroszcze im troche pod tym
                      wzgledem...
                      • kan_z_oz Re: Ciag dalszy 06.06.10, 13:28
                        Iza, wcale bym tak nie uwazala - ze kredyty sa 'modne' tylko tutaj.
                        Zachod wszedl na wschod - kredytami wiec glownie.
                        Spotkalam wiele osob, co oczywiscie nie jest reprezentatywne dla
                        calej Polski - tylko pewnego wycinka...gdzie musieli pociac karty
                        kredytowe, przerzucic telefony komorkowe na system kart
                        platniczych...a zamoznosci nie widac jak sie przyjrzysz lepiej, gdyz
                        nie stac ich na oplacenie wywozu smieci, ogrzewany jest jeden pokoj
                        zima, stary samochod zrzarla rdza juz 5 lat temu i oczywiscie
                        obowiazkowo montowany gaz zamiast benzyny w samochodzie o pojemnosci
                        1.4...na zewnatrz jest splacony dom i wciaz wiazanie konca z koncem
                        na codzien, co mnie sie zadnym sposobem w glowie nie miesci. Czesto
                        dom zbyt duzy i drogi do utrzymania - powiazanie tradycja lub
                        czesciej juz zostal zapisany na rodzicow, wnuczki i nikt go teraz
                        sprzedac nie moze/chce lub rozdzielic sie nie da...

                        Malo w sumie mialam kontaktu z ludzmi w Polsce, ktorzy zaczynali od
                        przyslowiowego zera, sami bez pomocy rodziny i samodzielnie sie
                        dorobili na ten przyklad splaconego juz w pelni domu. Zazwyczaj to
                        bylo, jakies stare spoldzielcze/kwaterunkowe mieszkanie za friko z
                        czasow komuny, wykupione pozniej przystepnie i pozniej dopiero
                        profit z tego cwiczenia przektalcony na dzialke, budowa domu metoda
                        czesto przez wiele lat = dom splacony.

                        Ci, ktorzy to zrobili, od zera - znam wiele - to sredni/duzy biznes
                        od lat. Reszta zawsze byla wspomagana przez rodzine.

                        Tych, ktorzy dorobili sie od zera inaczej; to dorabiali za granica
                        jakis czas...wlasnie na ten depozyt lub wiekszosc wartosci...

                        Jest tez bardzo wielu z umoczonym kredytem o czym malo sie mowi;
                        Polska przeszla nieslychany boom w nieruchomosciach pare lat temu.
                        Gdy bylam tam 3-4 lata temu, to wszyscy byli juz milionerami.
                        Pozniej, przyszla oczywiscie korekta rynku, czyli zwolnienie.
                        A poniewaz Polska miala to pierwszy raz, to zlapala sie na to
                        wiekszosc. Nie wiem gdzie obecnie sa, bo jest bardzo wstydliwy temat
                        w Polsce.
                        Potrzeba jest wiec duuuzo edukacji finansowej w zakresie czesto
                        tego, co tutaj jest przerabiane juz w szkole sredniej (oczywiscie
                        nie koniecznie stosowane).Jeszcze wiecej przekazywane przez rodzicow.

                        Przepraszam Cie Izo , ale bedac lekarzem w tym kraju i dodatkowo z
                        partnerem, to 7-10 lat i jestes po zabiegu splacania pierwszego,
                        niekoniecznie taniego...tanie znaczy tylko krotszy okres w pierwszym
                        i duzo wieksza swoboda pozniej...
                        Z mozliwoscia gdzie caly Twoj fundusz emerytalny, nawet pracujac pod
                        kims moze byc pod Twoja knotrola...???
                        Polske to rozwala - moim zdaniem glownie. Australia ma dosyc
                        skomplikowany i wysoki system podatkowy, ale korzystny jak sie go
                        pozna i chce cos robic. Warto sie wiec zapoznac oraz robic. Polska
                        nie ma. Tam jesli masz spory biznes trzeba glownie krasc. Jesli
                        jestes zatrudniona - ogol konczy w M4 i na panstwowej emeryturze.
                        System emerytalny jest moim zdanie nie do przyjecia - koniec kropka.
                        Dla pracujacych podatki/odpisywanie...ubogie dlatego wiekszosc zyje
                        z dnia na dzien, co jest moim zdaniem smutne.

                        Wieksza wolnosc niz w AU jest tylko w US - moim zdaniem, kwestia
                        lubie/nie jest wazna, ponad ta czy beda Ok Czy bardzo Ok.

                        Dodam tylko, ze majac 45 lat od 5-ciu nie pcauje dla kogos. Uwazam
                        moje bardzo dodatkowe zajecia za wygibasy dla house-wife.
                        Otworzylismy tutaj biznes jakis czas temu - trening dla firm
                        farmacetycznych, plus executive coaching...Wychodzi wiec jakies
                        okolo 100 dni w roku pracy.
                        Rozliczam GST, organizuje wszystkie z bankami..na podstawie znajmosc
                        banki. podatki/ GST + wiel innych. Moje hobby zreszta - chyba?
                        Nie jestesmy bogatymi, bo nigdy Nam nie zalezalo. Jestesmy wolnymi
                        ludzmi. Nie wiem co robimy w dlugi weekend. Ten tydzien maz spedza w
                        Gorach Blekitnych z grupa medycznych menadzerow z calej Australii.
                        Pojdza na specer lub dwa, sa osrodku eko-nad jednym z najbardziej
                        turystycznie uczeszczanych miejsc...Tydzien pozniej, wyjezdzamy dla
                        pracy/przyjemnosc na 4 dni medytacji, do Kangaroo Valley...
                        Nastepny - Melbourne, butikowy program dla malej i ciekawej firmy...
                        Sierpien - zarezerwowany na narty, w calosci. Bo wydaje mi sie, ze
                        bedzie duzy opad sniegu...hahahah

                        Mozna sie urzadzic, spokojnie...jesc mala lyzeczka, na wlasne
                        potzreby i realizowac swoje wlasne najdziksze pragnienia...serca
                        glownie. Wciaz posylac pieniadze do Polski...hihihi men - tam
                        wszysko ginie w otchlani, jakiejs.

                        Kan
                        • iza42 Re: Ciag dalszy 07.06.10, 12:45
                          Kan, alez ja sie wcale nie skarze! przeciwnie jestem bardzo zadowolona z moich
                          perspektyw zawodowych i finansowych w Australii i oceniam je na o niebo lepsze
                          niz w Polsce w moim zawodzie. Moj mortgage tez mi nie dokucza specjalnie bo moge
                          przy nim spokojnie zyc i tak jak mowisz po 10 latach, a jak sprzedamy nasza
                          nieruchomosc w NZ to znacznie wczesniej, splacanie domu nie bedzie problemem.
                          Co do pozyczek i dlugow bankowych w Polsce moze ich wiecej posrod mlodych ludzi,
                          ktorzy zaczynaja od zera, u ludzi mojego pokolenia ludzi w srednim wieku jest
                          ich znacznie mniej. Nie znam takich, ktorzy mieliby jakies milionowe pozyczki
                          czy chociazby setki tysiecy dlugow. Wiekszosc moich znajomych w Polsce nie
                          mieszka we wlasnych domach ale w mieszkaniach, przwewaznie splaconych ale o
                          rozmaitym standardzie ale nie ma ochoty ryzykowac zaciaganiem jakis
                          gigantycznych pozyczek po to aby mieszkac w willi. Wola spedzac wakacje za
                          granica i wydawac na co innego.
                          Nie prowadze wlasnego businesu wiec nie wiem jak wyglada porownanie Australii z
                          Polska z punkutu widzenia prywatnego inwestora. Z tego co napisala autorka watku
                          widac, ze sa plusy i minusy w obu krajach.
                          W Polsce mam paru znajomych ktorym udalo sie wejsc w rynek i odniesc sukces
                          finansowy. W Australii jestem zbyt krotko aby dobrze sie znac na tym jak to
                          dziala ale nie mam powodow aby watpic w to,ze sa tutaj dobre mozliwosci dla
                          ludzi z glowa do interesow.
                          • kan_z_oz Re: Ciag dalszy 07.06.10, 14:49
                            Uff - to sie ciesze. Wydawalo mi sie tylko, ze zaczynasz sie martwic.
                            Generalnie to tutaj patrzy sie co lekarz powie czy
                            zrobi...wyrocznia, na serio.
                            Mielismy bardzo duzo kontaktu i uwierz mi; moze okolice zaludnione
                            jakos jeszcze podchodza neutralnie/zimno. Te 100km w glab - jestes
                            Bogiem. Masz odpowiedzialnosc o ktora nie prosilas. Respekt - jesli
                            dbasz o ludzi, jakiego nie widzialam nigdzie indziej. Oddanie i
                            wdziecznosc w postaci; jajka w koszyku i warzywa, zapytania o
                            zdrowie. Australijczycy wiedza jak docenic...
                            Jesli masz pomysly/inwencje oraz sily - to widzialam kilku, ktorzy
                            rozwineli takowe w polaczeniu z farma, na skale malo w Polsce
                            widziana. Etycznie.

                            Kan
                            • iza42 Re: Ciag dalszy 08.06.10, 09:35
                              Nie ma obawy nie ciagnie mnie do pracy do Polski. Nie, zebym specjalnie tutaj
                              czula sie polbogiem wink no i wcale do tego nie aspiruje.
                              Mysle, ze taka wysoka estyma, o ktorej piszesz chyba by mnie troche przerazila.
                              Tu w miescie gdzie mieszkam jest inaczej, ludzie sa inni, generalnie traktuja
                              lekarza bardziej partnersko, nie z pozycji osoby podrzednej i do takiej relacji
                              jestem przyzwyczajona i to jest OK. Zdarzaja sie tez trudni pacjenci, doctor
                              shoppers itd. Ale ogolnie chyba narzekania na lekarzy tutaj jest mniej no i
                              ludzie cenia wyksztalcenie, nie ma takiego lekcewazenia z jakim spotkalam sie w
                              Polsce. Mysle, ze status finansowy lekarzy ma z tym tez cos wspolnego.
                  • i_bella Re: Ciag dalszy 16.08.10, 18:58
                    dalej nie czytam. Ludzie kochani! Ja tu żyję od zawsze! Mój mąż,
                    Australijczyk, od ponad 10. Czy Wy uważacie, że gdyby było tak, jak
                    można tu przeczytać siedzielibyśmy biednie w kącie i nie wyjeżdżali
                    stąd? Jest nam tu DOBRZE - dlatego jesteśmy. Nie mówię, że jest
                    idealnie, ale przecież nigdzie nie jest. Australię rozważamy z wielu
                    powodów, głównie jednak rodzinnych (z jednej strony wiek teściów, z
                    drugiej - kusi wywieść dzieci, póki w miarę małe). Nie wyjeżdzamy na
                    łapu-capu bo to nie ma sensu. Jeśli pojawi się korzystna oferta
                    pracy - wyjedziemy. Nie wiem, czy na stałe, ani ja, ani mój mąż nie
                    jesteśmy w stanie obecnie zadeklarować, że na 100% chcemy na stałe
                    przenieść się do Australii (mąż pokreśla poczucie pewnej
                    izolacji)... Europa jednak bardzo nas rozpieściła.
                    • ratpole Re: Ciag dalszy 17.08.10, 03:56
                      i_bella napisała:

                      > Czy Wy uważacie, że gdyby było tak, jak można tu przeczytać siedzielibyśmy
                      biednie w kącie i nie wyjeżdżali stąd? Jest nam tu DOBRZE - dlatego jesteśmy.

                      Odpowiedzialas w zlym watku.

                      "11 lat temu poślubiłam rodowitego Australijczyka z Melbourne i bezmyślnie
                      zupełnie zmusiłam do....mieszkania w Polsce. Nie wyobrażałam sobie wtedy, że
                      mogę mieszkać gdzie indziej...
                      Po 11 latach bycia razem i mieszkania w i pod Warszawą, zastanawiam
                      się coraz częściej czemu jesteśmy tu, a nie tam? Argumentów za
                      wyjazdem z roku na rok przybywa."

                      Czy powyzej to przypadkiem nie sa twoje wlasne slowa.
                      Wspolczuje twojemu mezowi, hell, obu wam wspolczuje hehe
                      • i_bella Re: Ciag dalszy 17.08.10, 13:43
                        dziękuję za wnikliwą analizę moich tekstów. Argumentów przybywa. Z
                        roku na rok. Związane są z :
                        a) z wiekiem moich teściów
                        b) pomysłami szwagierki na życie w Londynie, nie w Melbourne
                        (czytaj: teściowie zostaną sami)
                        c) dzieci w wieku szkolnym
                        d) moim wiekiem - starzeję się smile)) i nie zalezy mi już tak bardzo
                        na karierze zawodowej.

                        Mojemu mężowi możesz co najwyżej pozazdrościć - mi możesz
                        współczuć wink Ściskam.
                        • ratpole Re: Ciag dalszy 17.08.10, 18:15
                          i_bella napisała:

                          > dziękuję za wnikliwą analizę moich tekstów. Argumentów przybywa. Z
                          > roku na rok. Związane są z :
                          > a) z wiekiem moich teściów
                          > b) pomysłami szwagierki na życie w Londynie, nie w Melbourne
                          > (czytaj: teściowie zostaną sami)

                          Kobieto, jesli to opieka nad tesciami ma byc przyczyna twojej wymuszonej
                          emigracji to ty szybko znienawidzisz ich, a Australie dzieki nim.

                          > c) dzieci w wieku szkolnym
                          > d) moim wiekiem - starzeję się smile)) i nie zalezy mi już tak bardzo
                          > na karierze zawodowej

                          Masz dzieci w wieku szkolnym i juz jestes za stara na kontynuowanie kariery
                          zawodowej? Pieknie jest ten wasz kraj urzadzony hehe

                          > Mojemu mężowi możesz co najwyżej pozazdrościć

                          To on tez rzuci kariere, zeby opiekowac sie rodzicami?
                          No to czego mu zazdroscic?
                          Wydajecie sie byc oboje dosc zagubieni w zyciu hehehe
                          • i_bella Re: Ciag dalszy 17.08.10, 21:46
                            Mężczyzno (mniemam) - czytasz ze zrozumieniem, czy tylko od czasu do
                            czasu? Gdzie napisałam o opiece? Gdzie, że jestem za stara na
                            kontynuowanie kariery zawodowej? Gdzie, że mąż ma zamiar cokolwiek
                            rzucać? Niby analizujesz wnikliwie, a już się pogubiłeś? Odpocznij
                            może. Hamak polecam. Ja się idę dalej gubić w zyciu, czego i Tobie
                            życzę. Chyba by się przydało. Buziaki.



    • lipsmacker Za miesiac bede juz w domu 15.08.10, 22:58
      Pies zaadaptowal sie u kolezanki ktora kocha zwierzeta i decyzja
      zapadla - czworonozna zostaje u niej do listopada a ja wracam we
      wrzesniu smile Dwoje sie i troje zeby sie wyrobic, mam juz lokatorow
      na dom, czesc biznesu sprzedalam, przybytek domowy schodzi na
      Allegro, jeszcze musze sprzedac samochod i wyjezdzam. Powiem Wam ze
      nigdy nie bylo mi tu tak trudno jak teraz gdy juz chcialabym byc w
      Australii. Teraz juz brak mi poczucia humoru w takich sytuacjach
      jak dzis toczaca sie obok mnie pyskowka nad jednym z jezior kolo
      Lublina, mam ogromna ochote strzelac jak leci po kazdej
      cwaniaczkowatej facjacie.
      • luiza-w-ogrodzie Re: Za miesiac bede juz w domu 16.08.10, 02:15
        Widze, ze skoro zdecydowalas sie gdzie jest Twoj dom, bardzo sie spieszysz, zeby
        sie tam dostac. Wcale sie nie dziwie - 'wszedzie dobrze, ale w domu najlepiej",
        czyz nie ? Powodzenia. Mam nadzieje ze z psem wszystko bedzie OK.

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie
        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
        się. Całe życie? Załóż ogród...
      • ratpole Re: Za miesiac bede juz w domu 16.08.10, 16:31
        lipsmacker napisała:

        > Pies zaadaptowal sie u kolezanki ktora kocha zwierzeta i decyzja
        > zapadla - czworonozna zostaje u niej do listopada a ja wracam we
        > wrzesniu smile Dwoje sie i troje zeby sie wyrobic, mam juz lokatorow
        > na dom, czesc biznesu sprzedalam, przybytek domowy schodzi na
        > Allegro, jeszcze musze sprzedac samochod i wyjezdzam. Powiem Wam ze
        > nigdy nie bylo mi tu tak trudno jak teraz gdy juz chcialabym byc w
        > Australii. Teraz juz brak mi poczucia humoru w takich sytuacjach
        > jak dzis toczaca sie obok mnie pyskowka nad jednym z jezior kolo
        > Lublina, mam ogromna ochote strzelac jak leci po kazdej
        > cwaniaczkowatej facjacie.

        Way to go, girl!
        Welcome home!
      • kan_z_oz Re: Za miesiac bede juz w domu 18.08.10, 15:40
        lipsmacker napisała:

        > Pies zaadaptowal sie u kolezanki ktora kocha zwierzeta i decyzja
        > zapadla - czworonozna zostaje u niej do listopada a ja wracam we
        > wrzesniu smile Dwoje sie i troje zeby sie wyrobic, mam juz lokatorow
        > na dom, czesc biznesu sprzedalam, przybytek domowy schodzi na
        > Allegro, jeszcze musze sprzedac samochod i wyjezdzam. Powiem Wam
        ze
        > nigdy nie bylo mi tu tak trudno jak teraz gdy juz chcialabym byc w
        > Australii. Teraz juz brak mi poczucia humoru w takich sytuacjach
        > jak dzis toczaca sie obok mnie pyskowka nad jednym z jezior kolo
        > Lublina, mam ogromna ochote strzelac jak leci po kazdej
        > cwaniaczkowatej facjacie.

        ODP: Wyjezdzasz - to jest najwazniejsze. Spedzaj wiec czas wakacyjny
        w duchu wakacji. A jak Cie wkoorwia ktos/cos; wchech-wydech...hahah -
        Twoja sprawa.
        No i kiedy oraz gdzie impreza powitalna???

        Kan
        • lipsmacker Re: Za miesiac bede juz w domu 24.08.10, 22:03
          No wlasnie, trzeba zrobic jakas bibke jak juz odzipne smile ale z tym
          odzipnieciem to pobozne zyczenie bo z miejsca rusze ostro do roboty.
    • lipsmacker Witam i melduje sie w AU :) 17.09.10, 15:24
      Jak w tytule.
    • docsq Re: Taki sobie bilansik 18.09.10, 00:55
      No i jak pierwsze wrazenia? Prawda ze nic sie tu nie zmienilo pod twoja nieobecnosc? Tylko jakby Hindusow przybylo. Politycy wciaz zajeci sprawami drugorzednymi, albo gorzej. Middle class pochlonieta praca aby splacic mortgage, nie ma czasu na takie perdoly jak kultura czy sztuka.
      • lipsmacker Re: Taki sobie bilansik 09.10.10, 12:28
        Pierwsze wrazenia - uff!! W tydzien splynal ze mnie dwuletni stres. Micha mi sie smieje do kazdego przechodnia, zreszta to u mnie normalka ale -tu odpowiadaja usmiechem! W PL bylam podejrzana a wlasciwie to szybko utarla sie w okolicy opinia ze wszystkiego mozna sie po mnie spodziewac. Nie pijana a suszy zeby - czyli wariatka smile
      • ratpole Re: Taki sobie bilansik 09.10.10, 22:34
        docsq napisał:

        > nie ma czasu na takie perdoly jak kultura czy sztuka.

        Swieta prawda! Jesli chodzi o kulture i sztuke to tylko Polska!
        Zauwazylem pewna prawidlowosc. Im wiecej kultury i sztuki tym kraj jakby jakis nedzniejszy.
        Zdaje sie, ze najwiecej tego maja w Afryce.
        Chociaz nie, dzisiejsza bulwa jest najkulturniejsza i najsztuczniejsza na swiecie hehehe
        A te concert halls, opery, itp na Zachodzie to pomysl ukradziony przez imperialistow komunistom, tylko zapelniac je musza wedrownymi operatorami zmywakow, bo przeciez sami tyraja na morgicze

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka