luiza-w-ogrodzie
05.08.09, 01:41
Czy ktos z Was wrocil do systemu edukacyjnego dla wlasnej
przyjemnosci, ciekawosci, spelnienia marzen albo dla potrzeb
ulubionego hobby?
Mam ostatnio niedosyt uczenia sie, odkad skonczylam kursy w momencie
pojscia do pracy (kilkanascie lat temu) nie bylam z powrotem w
szkole (nie liczac szkol moich dzieci, no ale to nie ja sie tam
uczylam). A uczylam sie najpierw w polskim systemie (wlacznie z
magisterka, doktoratem i kursem podyplomowym) a potem w AU -
najpierw na kursach angielskiego a zakonczylam dyplomem zawodowym. W
sumie 24 lata nauki.
Od dwoch lat strasznie mnie korci zeby zrobic cos dla siebie,
usystematyzowac i rozszerzyc wiedze jakiej potrzebuje dla uprawiania
mojego ogrodniczego hobby. Mysle o zrobieniu jednego z kursow
ogrodnictwa w najslynniejszym i najlepszym w Australii college'u ogrodniczym, ktory jest o kilka km od domu - rzut
beretem. Po prostu sam sie pcha w rece! Mam nadzieje ze moga uznac
czesc moich kwalifikacji ze studiow biologicznych z Polski a reszte
moge robic wieczorowo (jako ze pracuje na pelny etat) no i
eksperymentowac na swoim ogrodzie... Albo zrobie najpierw krotki
kurs a potem porwe sie na dyplomowy?
Macie podobne dylematy? Moze doswiadczenia, jakimi mozecie sie
podzielic?
Pozdrawiam
Luiza-w-Ogrodzie
Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...