Dodaj do ulubionych

dziwko marchewko :))

23.07.10, 20:00
Lubię Cię smile

Jesteś jak błysk światła w mroku ...smile
Obserwuj wątek
    • tropem_misia1 Re: dziwko marchewko :)) 23.07.10, 20:05
      No nieźle.
      • kolorowa_skarpetka Re: dziwko marchewko :)) 23.07.10, 20:15
        lubienie fajne jesttongue_out
        • tropem_misia1 Re: dziwko marchewko :)) 23.07.10, 20:17
          Noooooooooooo....https://emoty.blox.pl/resource/zawstydzony.gif
        • zgrzytka Re: dziwko marchewko :)) 23.07.10, 20:19
          Tak...lubienie fajne jest, nawet gdy ten lubiany ktoś robi wszystko by przestać
          go lubić... to taki wtręt, nie o Marchewce.

          Marchewkę lubię, bo zadziwia mnie...
          • kolorowa_skarpetka Re: dziwko marchewko :)) 23.07.10, 20:29
            a dlaczego ktos mialby celowo robic wszystko aby przestac go lubic?
            warto go w takim ukladzie dalej lubic?
            • wei.wu.wei Re: dziwko marchewko :)) 23.07.10, 22:30
              Moim zdaniem należy dokonać subtelnego rozróżnienia osoby faktycznej od naszego osoby wyobrażenia. Wyobraża nam się, że jest to osoba wspaniała i warta lubienia (ba, nawet i więcej czegoś). Tymczasem osoba faktyczna zachowuje się jak się zachowuje i niekoniecznie tak, jak zachowywało by się ucieleśnione wyobrażenie tej osoby.
              Trudno więc powiedzieć, że ktoś celowo robi wszystko, by przestać go lubić. On po prostu jest sobą a nie tym, kogo lubimy a kto istnieje tylko w naszej wyobraźni.
              Tak właśnie Julia w białym kapeluszu nie była Julią lecz okazałą się być harlekinowatą Baśką. Roman na oczy przejrzał i przestał lubić. Ale jak kto nie przejrzy, jak nadal uważa, że ktoś jest NAPRAWDĘ do lubienia tylko tak "na złość Niemcom" robi wszystko, żeby go przestać lubić - to oczywiście uważa, że warto nadal lubić, że pod ogromem naszego lubienia przestanie palić głupa i okaże, że jest taki, jak sobie go wyobraziliśmy.


              • kolorowa_skarpetka Re: dziwko marchewko :)) 23.07.10, 23:03
                to ma senssmile
                moze to M jak milosc
                i pod jej wplywem idealizuje i znieksztalca rzeczywistosc
                • wei.wu.wei Re: dziwko marchewko :)) 23.07.10, 23:09
                  Załóżmy się, że MjM jest młodsze od tego zjawiska? smile
              • rybka_zwana_wanda Re: dziwko marchewko :)) 23.07.10, 23:08
                To pułapka, w którą wpada wiele osób: zderzenie wyobrażenia, misternie
                budowanego w głowie wizerunku jakiejś osoby z rzeczywistością - niekoniecznie
                szarą, czy brutalną, ale po prostu rzeczywistością - bywa nie do przyjęcia.
                Poza tym co to znaczy "lubić" czy "nie lubić"? Albo się kogoś akceptuje z całym
                dobrodziejstwem inwentarza, dziwactwami, narowami, plusami i minusami, albo nie.
                • wei.wu.wei Re: dziwko marchewko :)) 23.07.10, 23:10
                  A ja potrafię kogoś akceptować ale nie lubić. Po protu wariat ze mnie.
                  • rybka_zwana_wanda Re: dziwko marchewko :)) 23.07.10, 23:11
                    Ale to zupełnie inny temat.
                    • wei.wu.wei Re: dziwko marchewko :)) 23.07.10, 23:18
                      Chyba tylko drugie zdanie smile
                      • kolorowa_skarpetka Re: dziwko marchewko :)) 23.07.10, 23:45
                        czy drugie wynika w jakis sposob z pierwszego? Bo jesli chodzi o pierwsze to tez
                        tak mam. Co do drugiego to myslalam, ze mnie trochu podleczyli.
                        • rybka_zwana_wanda Re: dziwko marchewko :)) 23.07.10, 23:48
                          Nie wynika.
                          • wei.wu.wei Re: dziwko marchewko :)) 23.07.10, 23:53
                            Jakbym był normalny (w sensie normy statystycznej) to bym akceptował tylko tych,
                            co ich lubię. Ergo: wynika!
                        • wei.wu.wei Re: dziwko marchewko :)) 23.07.10, 23:51
                          To tylko remisja smile
                          • kolorowa_skarpetka Re: dziwko marchewko :)) 24.07.10, 00:32
                            to mnie pocieszyles
                            bo juz sie wystraszylam, ze zdrowieje na amenwink
                            • wei.wu.wei Re: dziwko marchewko :)) 24.07.10, 00:37
                              A na amen (po wieczne odpoczywanie racz dać Panie) to i owszem.
          • hrabia.kaczula Zadziwionym również 23.07.10, 21:51
            To w końcu Orła cień czy Loży Szyderców?
            No chyba, że jak zwykle mamy 2w1. To rozumiem. To lubię.
            • tropem_misia1 Re: Zadziwionym również 23.07.10, 22:44
              No nieźle,
              • krokodyl_13 Re: Zadziwionym również 23.07.10, 23:19
                zakręciło mi sie w głowie
                • kolorowa_skarpetka Re: Zadziwionym również 23.07.10, 23:41
                  az sie fota krokodyla rozjechalawink
    • zgrzytka he,he 24.07.10, 05:17
      O rany ! ileż filozofii dla jednego "lubię".
      Gdybym napisała, że lubię ogorki to też by to znaczyło, że to tylko moje
      wyobrażenie o ogórkach ?

      Marchewki wcale sobie nie wyobrażam. Lubię ją bo w dwu słowach napisze to na co
      ja potrzebowałabym dziesięciu zdań.... tyle mi wystarcza do lubienia.

      A dlaczego ktoś robi wszystko by go nie lubić ? bo taki jest.
      Taki jest (żadne tam wyobrażenie) a mimo to lubi się go, bo lubienie jest fajne.
      • rybka_zwana_wanda Re: he,he 24.07.10, 08:48
        Bo sam siebie nie lubi, więc uważa, że również nikt inny lubić go nie może. W
        związku z tym robi wszystko, aby to potwierdzić.
        • zgrzytka Re: he,he 24.07.10, 10:42
          Tak. Teraz już to rozumiem.
          Niemal od początku widziałam, że osoba jest bardzo nietypowa, ale zrozumienie
          tej intensywności nielubienia siebie zajęło mi parę lat.
          Zrozumiałam. Teraz nawet rozumiem dlaczego bywa, że tak bardzo chce mnie
          rozzłościć, dokuczyć mi..... i co gorsza nerwy mi czasem na życzenie osoby
          popuszczą, kropla przeleje ... ale rozumiem.

          ... może kiedyś zrozumiem do końca, może nie...

          • wei.wu.wei Re: he,he 24.07.10, 14:35
            Obawiam się, że nie zrozumiałaś. Za to zbudowałaś sobie właśnie kolejne
            wyobrażenie tamtej osoby...
        • wei.wu.wei Re: he,he 24.07.10, 14:34
          A faktycznie, czytałem, że są ludzie (w tej grupie szczególnie duuuży parytet
          kobiet), którzy lubią, gdy się nimi nawet pomiata. Więc co tam drobne robienie
          rzeczy, za które nie da się lubić.... Byle coś się działo, byle można sobie
          nazbierać "talonów żalu" i móc z czystym sumieniem od czasu do czasu pognębić
          innych.
      • wei.wu.wei Re: he,he 24.07.10, 14:29
        Aha. Lubię tego, co się go nie da lubić. Kobieca logika. Tys piknie.
        • kolorowa_skarpetka Re: he,he 24.07.10, 22:27
          kobieca logika bywa czasem zawila
          https://demotywatory.pl/uploads/1252478454_by_isildur15_500.jpg
          • wei.wu.wei Re: he,he 24.07.10, 22:51
            Znam, znam. Ale to taka ogólna złośliwość.... Wole praktykę

            https://demotywatory.pl/uploads/1246270071__500.jpg
            • rybka_zwana_wanda Re: he,he 24.07.10, 23:13
              Brak logiki? Być może? Ale faceci w typie "zły chłopiec" zawsze będą mieć
              branie... wink A przecież lubić się ich nie da.
              • wei.wu.wei Re: he,he 24.07.10, 23:31
                Mienie brania a lubienie to inne kategorie.
                Uff, logika uratowana.
                • rybka_zwana_wanda Re: he,he 24.07.10, 23:34
                  A skąd. Ten brak logiki jest kluczem do tajemnicy - coś w stylu: o rany, jaki on
                  jest paskudny i wredny, ale i tak mnie do niego ciągnie. Źle mu z oczu patrzy,
                  to drań i dlatego nie mogę przestać o nim myśleć. Tak strasznie go nie cierpię,
                  ale go lubię........
                  • wei.wu.wei Re: he,he 24.07.10, 23:37
                    Tu nie ma żadnej tajemnicy. Fachowo to się zwie sublimacją popędu płciowego.
                    • rybka_zwana_wanda Re: he,he 24.07.10, 23:39
                      Nie zgrywaj fachowca i nie mieszaj do tego Freuda. wink
                      Tajemnica jest.
                      I nie zawsze i nie do końca musi chodzić o seks.
                      • wei.wu.wei Re: he,he 24.07.10, 23:44
                        Sublimuj nadal smile
                        • rybka_zwana_wanda Re: he,he 24.07.10, 23:50
                          A w jakim celu? wink
                          • wei.wu.wei Re: he,he 24.07.10, 23:51
                            I to jest właśnie tajemnica prawdziwa: w jakim celu kobieta nie znosi logiki? smile
                            • rybka_zwana_wanda Re: he,he 24.07.10, 23:55
                              Ależ nie masz racji. Zna, stosuje w życiu codziennym i wie, że jest potrzebna.
                              Ba, wręcz niezbędna.
                              Ale... potrafi z niej zrezygnować. Wybrać inaczej. Ot tak sobie. Dla hecy. I
                              żeby mieć co wspominać na starość.
                              • wei.wu.wei Re: he,he 25.07.10, 00:12
                                Och tak, zakupy, ogródek i takie tam przyziemności to do bólu logiczne.
                                Ale jak
                                przychodzi do materii bardziej subtelnej...
                                • rybka_zwana_wanda Re: he,he 25.07.10, 10:09
                                  Zapomniałeś jeszcze o szydełkowaniu i gotowaniu kaszy dla potomstwa.
                                  • wei.wu.wei Re: he,he 25.07.10, 10:37
                                    rybka_zwana_wanda napisała:

                                    > Zapomniałeś jeszcze o szydełkowaniu i gotowaniu kaszy dla potomstwa.

                                    I znów logika się kłania: jak zapomniałem jak napisałem: "i takie tam
                                    przyziemności". O szydełkowaniu faktycznie żem nie pomyślał, ale co do potomstwa
                                    to już była decyzja przemyślana, bo o ile można kobiecie sugerować oszalenie od
                                    feromonów to już niepochlebnie o potomstwie pisać - samobójstwo.
                    • kolorowa_skarpetka Re: he,he 25.07.10, 00:34
                      sublimacja?
                      a takie wybory "zlego chlopca" nie wynikaja raczej ze wzorcow wyniesionych z
                      domu? Tatus powiedzmy idealem nie byl. Syn zazwyczaj identyfikuje sie z ojcem i
                      staje sie podobnym charakterkiem, a corka szuka nieswiadomie partnera "lajdaka"wink
                      W Polsce dominowal raczej model rodziny gdzie rodzic, zazwyczaj facet rzadzi, a
                      kobitka i dzieci nie maja wiele do gadania.
                      Teraz zdaje sie wpadamy w druga skrajnosc, dzieci rzadzawink
                      • wei.wu.wei Re: he,he 25.07.10, 00:45
                        "facet ma branie" - tak określiła to na początkui Wanda.
                        Łajdak w stylu Brando, po prostu zwierzę. Czysty popęd seksualny.
                        Wanda do tego dorobiła "tajemnice lubienia".
                        A Ty - wybór partnera życiowego określony przez rodzinę i całe społeczeństwo.
                        Wzorcowa sublimacja!
                        • kolorowa_skarpetka Re: he,he 25.07.10, 01:16
                          Ja bym powiedziala, ze to chodzi o tajemnice milosci, a nie lubienia. Nienawidzimy jakis cech ale kochamy ta osobe nadal.
                          Moze sie nieprecyzyjnie wyrazilam. Piszac lajdak mialam na mysli wlasnie faceta w typie „zlego chlopca“, ktory logicznie rzecz biorac nie powinien sie kobiecie podobac bo ma jakis tam podly charakter, nie szanuje jej, jest niekulturalny, opryskliwy itp - ogolnie ma cechy nie akceptowane spolecznie. Mimo to kocha go. Nieswiadomie wybiera go i w nim sie zakochuje bo w jakims tam sensie przypomina jej ojca. Czesto buduje relacje podobna do tej, ktora zna, ktora istniala miedzy rodzicami.
                          Sublimacja to przeniesienie popędu, potrzeb, motywów z celu, którego nie można osiągnąć zgodnie z przyjętymi zasadami, na cel akceptowany społecznie. Tu cel jest wlasnie nie akceptowany spolecznie.
                          • wei.wu.wei Re: he,he 25.07.10, 01:38
                            Co Ty powiesz? Kobieta która kocha mimo wszystko - drania, łobuza, ba -
                            damskiego boksera - nie jest akceptowana społecznie?
                            Może jeszcze powiesz, że jest mniej akceptowana niż taka, co by się po prostu
                            dała dobrze, po zwierzęcemu wytarmosić rzeczonemu facetowi a potem znalazła
                            sobie następny obiekt do "brania"?

                            • kolorowa_skarpetka Re: he,he 25.07.10, 01:48
                              tutaj celem, nieakceptowanym spolecznie jest on, nie ona.
                              Gdyby miala zachodzic sublimacja wybralaby innego, ulozonego, akceptowanego
                              spolecznie, korego wszyscy podziwiaja, aby zaspokoic swoj poped seksualnywink
                              • wei.wu.wei Re: he,he 25.07.10, 01:53
                                Wrong - ona czuje pociąg właśnie do niego.
                                Żeby zrealizować ten pociąg w sposób akceptowalny społecznie musi go pokochać, a
                                przynajmniej polubić.
                                O takiej sublimacji mówię.
                                Nie o logicznym wyborze dobrego partnera z całej puli.


                                • kolorowa_skarpetka Re: he,he 25.07.10, 19:30
                                  A dlaczego czuje pociag wlasnie do niego, skoro widzi, ze jest be?

                                  Przy takim ujeciu jakie sugerujesz to kazda milosc i lubienie to bylaby sublimacja popedu i nie wyjasnia to wyboru w tym przypadku? No i dalej nie sadze zeby to byla w ogole sublimacja, bo ta (wg wiki) polega na przemieszczeniu celu popędowego na zgodny z akceptacją społeczną. W Twoim rozumieniu nie widze tego przemieszczenia. Ale moze niedowidze albo moja logika funkcjonuje nie bardzowink
                                  • wei.wu.wei Re: he,he 25.07.10, 20:18
                                    > Przy takim ujeciu jakie sugerujesz to kazda milosc i lubienie to bylaby
                                    sublimacja popedu

                                    No i tak właśnie jest. Widzisz gdzieś akceptację społeczną dla przygodnego bzyku
                                    bzyku? Ot spotykamy się w parku i idziemy do łóżka? Następnego dnia w pubie
                                    spotykamy kogo innego i z nim idziemy do łóżka. A następnego dnia z kim innym?
                                    Owszem, są pewne środowiska które właśnie tak żyją, ale nie jest to norma. W
                                    normie trzeba do tego dołożyć potrzeby wyższego rzędu, jak to akceptacja,
                                    bliskość, poczucie bezpieczeństwa itd - czyli stworzyć stabilny, przynajmniej
                                    na jakiś czas - związek.
                                    Teraz widzisz?
                                    I dopóki ta sublimacja dotyczy kogoś, kto da się lubić - gra muzyka.
                                    A jak się nie da - wtedy zaczynają się te wszystkie fikołki umysłowe: lubię ale
                                    nie lubię, lubię bo ojciec taki był, lubię bo on na pewno w środku jest dobry i
                                    się zmieni pod mym wpływem; najpewniej po ślubie itd. W ten sposób udaje się
                                    stworzyć chociaż iluzję sublimacyjnego ideału.
                                    • wei.wu.wei Errata 25.07.10, 20:26
                                      Bo niedoczytałem smile Miłość jest sublimacją. Oczywiście to, co się potocznie
                                      określa miłością (och ach ten i on właśnie jedyny mój ukochany), a nie Miłość w
                                      sensie biblijnym. I takoż lubienie nie jest sublimacją, bo lubienie jak pisałem
                                      jest osobną kategorią. Lubimy wesołych, lubimy utwory Rammsteina, lubimy kremówki.
                            • rybka_zwana_wanda Re: he,he 25.07.10, 10:08
                              Ile jest kobiet, które tkwią w chorych związkach, bo "skoro bije, to kocha"?
                              Takich małżeństw jest wiele i niestety są one akceptowane, a raczej przymyka się
                              oko na "sprawy rodzinne". Ciche przyzwolenie sąsiadów, otoczenia na taką
                              sytuację sprawia, że temat nie wychodzi na wierzch. Kobiety obawiają się rzucić
                              oprawców nie tylko z lęku przed tym, że sobie nie poradzą finansowo, ale właśnie
                              dlatego, że boją się utraty akceptacji społecznej. Bo "co ludzie powiedzą", że
                              odeszła od męża... Wcale nie bił jej tak często, raptem raz w tygodniu... A ona
                              zerwała święte więzy małżeńskie. Na pewno to zła kobieta jest... I choć o tym
                              problemie mówi się i pisze obecnie więcej niż przed laty, to jednak on nadal
                              istnieje. Szczególnie w małych miejscowościach.
                              • wei.wu.wei Re: he,he 25.07.10, 10:42
                                To raz,
                                a dwa to: lepszy taki niż samotność
                                a trzy to: większość ludzi obraca się w pewnym określonym środowisku, tak więc
                                Kulczykówna wyszła za Lubomirskiego, inteligenci żenią się z inteligentkami a
                                dzieci z rodzin patologicznych mają największe szanse na poznanie innych osób
                                patologicznych.
                                W efekcie moim zdaniem to nie jakieś wydumane "poszukiwanie podobnego do ojca",
                                nie świadomy wybór - ale raczej właśnie brak możliwości wyboru skazuje niejako
                                na powtórzenie wzorca rodzicielskiego.
                                • rybka_zwana_wanda Re: he,he 25.07.10, 10:51
                                  Niestety masz rację, ale na szczęście zdarzają się zaskakująco pozytywne (w
                                  grupie trzeciej) odstępstwa od tej reguły. Zazwyczaj co prawda zgodnie z zasadą
                                  ślepej kury i ziarna, czasami jednak splot okoliczności albo większa liczba
                                  szarych komórek pozwalają wyrwać się z zaklętego kręgu pokoleniowych wzorców.
                                  • wei.wu.wei Re: he,he 25.07.10, 11:04
                                    Zapewne nawet całkiem często. Mnie tylko chodzi o to, że ludzie chcą mieć
                                    lepszego partnera niż rodzica tylko niestety okoliczności temu nie sprzyjają.
                                    • rybka_zwana_wanda Re: he,he 25.07.10, 13:11
                                      Moim zdaniem, żeby mieć szansę na wybór partnera innego niż typ rodzica, trzeba
                                      wiedzieć, kogo się szuka, nazwać swoje potrzeby i oczekiwania i uświadomić sobie
                                      różne niedostatki z dzieciństwa i umieć odróżnić, kiedy w potencjalnym partnerze
                                      szuka się rekompensaty za brak miłości rodziców, a kiedy naprawdę chodzi o tego
                                      konkretnego drugiego człowieka. Takie proste, a najtrudniejsze.
                                      • wei.wu.wei Re: he,he 25.07.10, 13:18
                                        No i proszę, a jeszcze wczoraj nieuświadamianie, gmatwanie, lubienie tego, kogo
                                        się nie da lubić nazywałaś cudowną tajemniczością.
                                        La donna mobile.
                                        • rybka_zwana_wanda Re: he,he 25.07.10, 13:28
                                          Mylisz pojęcia. Bo to dwie różne sprawy. To że się wie, kogo się chce na
                                          partnera życiowego nie wyklucza faktu, że można czasami z przyjemnością zawiesić
                                          oko na jakimś Ericu Northmanie.
                                          Czy mężczyźni nie robią podobnie? Z jakiego filmu to niedosłowny cytat: Oдних
                                          любят, а на других женятся... ?
                                          • wei.wu.wei Re: he,he 25.07.10, 13:35
                                            Aż zwątpiłem, Jednak nie, to nie ja mylę pojęcia.

                                            "o rany, jaki on jest paskudny i wredny, ale i tak mnie do niego ciągnie. Źle mu
                                            z oczu patrzy, to drań i dlatego nie mogę przestać o nim myśleć. Tak strasznie
                                            go nie cierpię, ale go lubię........ "

                                            Więc ja własnie cały czas o tym. A nie o oglądaniu się za jakąś laseczką.
                                            • rybka_zwana_wanda Re: he,he 25.07.10, 13:44
                                              Strasznie chcesz mi udowodnić, że jestem niekonsekwentna. Fakt, bywam.
                                              Ale jednak zbyt dosłownie potraktowałeś moje słowa, które uprzejmie cytujesz wink
                                              Jest w wielu kobietach taka część, którą wbrew zdrowemu rozsądkowi będzie
                                              ciągnęło do tych niefajnych facetów (patrz Brad Pitt w filmie Thelma&Louise.
                                              Tyle że kobieta mądra puści do takiego oko i uśmiechnie się pod nosem, gdy i on
                                              na nią łypnie i na tym koniec. Kobieta głupia wplącze się w pokręconą znajomość,
                                              która prędzej niż później wyjdzie jej bokiem, a bad guy pójdzie szukać kolejnej
                                              "wielkiej miłości". W innym wariancie - ukochany chodzić na boki będzie
                                              nieoficjalnie, a oficjalnie małżonkę będzie okładać w imię miłości i żeby jej
                                              wątroba nie zgniła.
                                              • wei.wu.wei Re: he,he 25.07.10, 14:00
                                                Tu nie o to chodzi, żebyś posypała głowę popiołem. Po prostu jak wczoraj kobieta
                                                jest cudownie tajemnicza a dzisiaj zwyczajnie głupia - to cała dyskusja traci
                                                sens smile Bo nie można dyskutować z dwoma odmiennymi poglądami na raz.
                                                Przynajmniej ja nie umiem. smile


                                                • rybka_zwana_wanda Re: he,he 25.07.10, 14:06
                                                  Jest cudownie tajemnicza, gdy wie czego chce i zna granice - gdziekolwiek one leżą.
                                                  Głupia - patrz wyżej.

                                                  Może być i tak i tak. I jeszcze na pięćdziesiąt innych sposobów. I czego Ty nie
                                                  rozumiesz, hę? wink
                                                  • wei.wu.wei Re: he,he 25.07.10, 20:37
                                                    O pięćdziesięciu sposobach rozmawiać nie będziem smile
                                                  • rybka_zwana_wanda Re: he,he 25.07.10, 21:25
                                                    Zdecydowanie nie będziem. smile
    • ave.duce Re: dziwko marchewko :)) 24.07.10, 21:14
      Miło przeczytać coś takiego o przyjaciółce wink

      Pozdrawiam bez zgrzytu, Zgrzytko smile
    • invalid.cursor Re: dziwko marchewko :)) 26.07.10, 09:12
      Ja też lubię Marchewęsmile
      Pozdrowionka Siostro Marchewko!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka