Dodaj do ulubionych

byliśmy w szpitalu przez glisty

18.06.09, 13:35
to tak w małym skrócie:
Adaś miał stwierdzone jaja glisty w kale, leczyliśmy Adasia najpierw Zentelem,
potem po dwóch tyg. Vermox, dwa dni po
Vermoxie zaczęły się biegunki a cztery dni później doszły najpierw nocne, a
potem całodobowe wymioty, w trakcie tego zastosowaliśmy ( w czasie pełni)
kurację z koniakiem, po czym glisty wyszły, ale nadal były biegunki i wymioty. W
poniedziałek 08.06. poszłam z Adasiem do lekarza do przychodni, pani doktor
powiedział ,że wszystko jest ok ,że tak jest przy leczeniu glisty. Na drugi
dzień kiedy ja i mąż byliśmy w pracy Adaś dostał strasznych boleści, moja mama
zadzwoniła do mnie, a on tak strasznie krzyczał,że jej prawie nie słyszałam.
Zadzwoniłam do męża,żeby jechał do domu i sama też zwolniłam sie z pracy. Mąż
dojechał trochę wcześniej i chciał wezwać pogotowie, ale pogotowie powiedziało
,że " nie jest taxówką". Zaraz po tym ja dojechałam do domu wzieliśmy małego do
samochodu i zwymiotował, po tym tak jak by mu ulżyło, bo już nie krzyczał, ale
za to wyglądał tak jak nieżywy. Pojechaliśmy najpierw do przychodni, a tu godz
14:00 nie ma lekarza nawet jednego smile dobre nie? i pojechaliśmy do szpitala
najpierw na oddział pediatryczny ( m pracuje w szpitalu) więc tu już nie było
problemów ze służbą zdrowia, bardzo szybko zajęli się małym, rtg brzuszka i
okazało się ,że Adaś ma niedrożne jelita, jest bardzo odwodniony i kwasica
jednym słowem masakra. Wezwali chirurgów na konsultacje, bo chcieli Adasia
operować, chirurdzy kazali próbować rozpuścić niedrożności lewatywami a jak to
nie pomoże to wtedy operacja. Na szczęście się udało. smile i już jesteśmy w
domku
Obserwuj wątek
    • uczula Re: byliśmy w szpitalu przez glisty 19.06.09, 15:58
      o szok...
      no a co teraz?
      teraz juz glist nie ma?
      • letizia2 Re: byliśmy w szpitalu przez glisty 19.06.09, 17:29
        Jak zrobiłaś tą kurację koniakiem? Chyba zaryzykuje przy następnej pełni.

        Pozdrawiam
        • najlepszy-kaczorek Re: byliśmy w szpitalu przez glisty 21.06.09, 11:07
          hej,to gratuluje sukcesu.moja córeczka tez ma gliste i zaczelismy narazie
          kuracje vermox,narazie bierze pierwszy dzien ,troche boli ja brzuszek i zawroty
          glowy ,ale nic po zatem,czy mozesz mi opisac jak to u was dokladnie wygladalo?
          jak i ile podaje sie tego koniaku,?i poczym te glisty wyszly po leku?czy
          koniaku?moja córka ma 7 lat i troche sie boje to zastosowac.no i jeszcze jedno
          pytanie jak wyszly te glisty?z kupka czy same tak? z gory bardzo dziekuje,bo ja
          jestem zielona w tych sprawach))pozdrawiamn
          • patsy79 Re: byliśmy w szpitalu przez glisty 21.06.09, 20:24
            nasz synek ma dwa lata, wcześniej brał zentel i vermox, a glisty
            wyszły po kuracji z koniakiem i rycyną, z kupką ( bardzo wodnistą)
            wyszły
        • patsy79 Re: byliśmy w szpitalu przez glisty 21.06.09, 20:21
          na chwilę obecną glist nie ma, a kuracja wyglada tak :
          przy pełni księżyca o godz 1:30 w nocy podaje się najpierw 2 łyżki
          bardzo słodkiej herbaty, za chwilę 2 łżki koniaku, a pół godziny
          później 2 łyżki olejku rycynowego
          • melllago Re: byliśmy w szpitalu przez glisty 21.06.09, 21:46
            A jak podałaś koniak takiem dziecku?
            • anyx27 Re: byliśmy w szpitalu przez glisty 22.06.09, 01:05
              melllago napisała:

              > A jak podałaś koniak takiem dziecku?

              no z gwinta przecież wink

              a taki nocny żarcik wink

              • patsy79 Re: byliśmy w szpitalu przez glisty 22.06.09, 10:05
                tak jak wszystkie paskudne lekarstwa w zawiesinie smile, czyli głowa do tyłu i bach
                łyżka do buzi
    • arim28 Re: byliśmy w szpitalu przez glisty 23.06.09, 19:04
      patsy79 napisała:

      i pojechaliśmy do szpitala
      > najpierw na oddział pediatryczny ( m pracuje w szpitalu) więc tu
      już nie było
      > problemów ze służbą zdrowia, bardzo szybko zajęli się małym,


      Nasunelo mi sie pytanie - a co byloby gdyby Twoj maz nie pracowal w
      szpitalu?


      Ciesze sie, ze udalo sie Wam pozbyc tego robactwa
    • villaska Re: byliśmy w szpitalu przez glisty 25.06.09, 10:46
      A jak Adas zachowywal sie zanim wykryliscie ta gliste? Czy mial jakies objawy?
      To badanie to bylo w kirunku pasozytow czy tylko posiew? Prosze o odp
    • villaska Re: byliśmy w szpitalu przez glisty 25.06.09, 10:48
      Czy Adas mial jakies objawy zanim doszliscie do tego ze ma gliste? Badanie kalu
      robilas w kierunku pasozytow czy tylko posiew?
      • patsy79 Re: byliśmy w szpitalu przez glisty 25.06.09, 14:34
        podstawowy objaw to to,że nie jadł i poszliśmy do lekarza,zeby coś na apetyt
        przepisał, ale przy okazji lekarz dał skierowanie na badania kału w kierunku
        pasożytów, kazał zrobić 3 serie badań co 3-4 dni, sam lekarz stwierdził,że Adaś
        jest chudy, jaja glisty wyszły już po pierwszym badaniu. Potem jak zaczęłąm
        czytać o gliście to sama zauważyłam inne objawy tzn delikatne cienie pod oczami,
        niespokojny sen, zgrzytanie zębami (wcześniej wydawało mi się ,że to
        mlaskanie)później zaczął też łapać się za pupę, tak jak by coś go drażniło.
        • monikaaleksandra Re: byliśmy w szpitalu przez glisty 25.06.09, 16:13
          Może pozbył się dorosłych osobników, ale w ciele na pewno krążą
          larwy, które powędrują do oskrzeli, mały je odkrztusi i znów zaczną
          rosnąć w jelitach. POza tym pewnie ma jeszczde w środku jelit jaja
          inwazyjne, z których larwy się dopiero wyklują i trafią do
          krwioobiegu, kiedy tamte pierwsze już osadzą się w oskrzelach.
          Dlatego walaka z tymi pasozytami jest tak trudna. To, że wyjdzie
          trochę glist, to nic. najgorsze zostaje w organizmie.
          Moja córka już kilka dni po odrobaczeniu zaczyna zwykle kaszleć i
          połykać nowe larwy, ponieważ jakimś cudem cały czas zaraża się
          jajami i ma w organizmie 3 postacie pasozytów: jaja, latwy i
          dorosłe osobniki. Tylko wyelominowanie przyswajania jaj inwazyjnych
          uznaje się za wyleczenie. A to - jak wnika z mojego doświadczenia -
          jest praktycznie niemożliwe.
          • joannanina monikaaleksandra 25.06.09, 22:38
            u nas jest dokładnie tak jak piszesz.
            Tylko, ze 2 lata temu nie miałam pojęcia czym jest glistnica i zaufałam
            lekarzowi,...koszmaru ciąg dalszy juz 2 rok, z przerwami.


            "Można być w kropli wody światów odkrywcą,
            Można wędrując dookoła świata przeoczyć wszystko"
          • patsy79 Re: byliśmy w szpitalu przez glisty 26.06.09, 08:13
            zobaczymy jak to będzie, póki co nie kaszle, teraz dałam mu Zentel, za jakieś
            trzy tyg dam Vermox i zobaczymy, póki co nie spoczywam na laurach, wiem ,że to
            być może jeszcze nie koniec
        • villaska Re: byliśmy w szpitalu przez glisty 25.06.09, 20:12
          dziekuje za szybka odpowiedz. Moj syn ma 6 mies i tez nie chce jesc wogole ani
          mleka ani innych rzeczy. Jezdze po lekarzach i nikt nie byl w stanie mi pomoc.
          Sama jakos poczytalam o pasozytach i wydaje mi sie ze to bedzie to.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka