dorcia1234
16.11.13, 23:22
i padł samochód.
Postanowiłam zakładać osobny wątek dla każdego zepsutego sprzętu. Wytrzymacie? czy dostanę bana?
Podjechałam do szkoły rany bo dzieciątko miało zajęcia a ja zaległe prace. Po 3 godzinach autko nie ruszyło. Pierwsza myśl- akumulator. Podjechał teść z kabelkami ale okazało się, że to nie to. Podjechaliśmy po fachowaca, ten się pochylił nad autem, podrapał po głowie i zasuerwował holowanie do warsztatu. I w ten sposób znowu muszę biegać piechotą albo prosić teścia o podwózkę. Swojego "świętego" nissana mi nie da.Nawet mojemu meżowi niechętnie pozwala nim jeździć.