Dodaj do ulubionych

chleba i nieba.....

16.10.15, 19:05
Nie wiem, co znaczy ten zwrot, ale tak mawiała moja Ciotka, gdy czyjeś zachowanie przerastało jej zdolności pojmowania. Ostatnio coraz częściej mówię te słowa w warzywniaczku. To, że dawno nie cytowałam tu moich klientów, wcale nie znaczy, że nagle przestali mówić rzeczy zdumiewające i wymagać kwadratowych jaj. Po prostu brakuje mi czasu, żeby opisać co ciekawsze przypadki, a i pamięć zawodzi. Ale kilka sytuacji opiszę:

1. czy te ziemniaki są świeże? czy śliwki nie są zleżałe? czy marchew nie jest sucha w środku? a co ta kapusta (kiszona) taka biała?
Na to ostatnie pytanie mam wypróbowaną odpowiedź: bo ci, co ją deptali w beczkach, mieli umyte nogi.

2. typowy dialog dotyczący śliwek:
- co to za śliwka?
- węgierka
- a pestka czy odchodzi?
- oczywiście, w węgierkach zawsze odchodzi pestka
- a nie, bo kupiłam kiedyś i nie odchodziła
- u mnie pani kupiła?
- nie, na bazarku
- no to widocznie to nie była węgierka
- ale pisało że węgierka!
- napisać można wszystko, trzeba kupować w zaufanym miejscu
- no ale przecież pisało!!!

3. wracamy do kiszonej kapusty:
- dobrą ma pani tą kapustę?
- oczywiście że dobrą, cały czas z tego samego źródła
- ale ostatnio była dziwna
- a co w niej było dziwnego?
- kula się robiła
- ??????
- no jak gotowałam
- ??????
- no mieszałam widelcem, i owijała się wokół widelca, aż się taka kula zrobiła, no dziwna jakaś...

4. pozostajemy w temacie kapusty, tym razem białej. Klientka, starsza pani, prosi o radę, co zrobić z tą częścią kapusty, która jej zostaje po zrobieniu gołąbków. "Bo wie pani, obieram liście, ale ten cały środek.... czy da się jakoś wykorzystać?"
- no pewnie, można pokroić, ugotować kapuśniaczek ze słodkiej kapusty, albo zrobić na gęsto, albo z łazankami, no wszystko to, co się robi z kapusty!
- ale przecież ona jest sparzona....
- no to co, przecież i tak ją pani musi gotować!
- no racja.... a ja do tej pory wyrzucałam....

5. zostałam też zapytana, czy jakieś warzywa da się zamrozić. I które konkretnie. Wiadomość, że w zasadzie wszystkie (oprócz zielonych ogórków i ziemniaków) wprawiła klientkę w konsternację, bo nigdy by nie pomyślała, że można. (mrożonek w sklepach nie widziała????)

6. i przebój stulecia: klientka podzieliła się ze mną sensacyjną informacją, wyczytaną w internecie: że nad Częstochową latają samoloty i rozpylają rotawirusy i dlatego tyle ludzi choruje. No bo i ona, i siostra, i dziecko siostry - to nie jest przypadek! Faktu, że przy +5 stopniach i koszmarnym wietrze przybiegła w klapkach na bosych stopach i w bluzce z dekoltem do pępka, jakoś nie skojarzyła z przeziębieniem. To samoloty są winne. Te, co rozpylają. Przecież w internecie pisało!!!

Chleba i nieba.... wink
Obserwuj wątek
    • dzedlajga Re: chleba i nieba..... 16.10.15, 20:42
      Mój faworyt to samoloty z rotawirusem - nieodmiennie zadziwia mnie ludzka wiara w spiskową teorię dziejów. Choć wolę ich nie mieć blisko siebie wink
    • olinka20 Re: chleba i nieba..... 16.10.15, 22:26
      Bez twoich klientów byłoby bardzo nudno big_grin
    • lisek.chytrusek Re: chleba i nieba..... 17.10.15, 15:18
      Oj, czyli zrobiono mnie w bambuko! Też kupiłam takie "węgierki", co to im pestka nie odchodzi. Czyli co ja kupiłam?
    • iwona-szu Re: chleba i nieba..... 19.11.15, 13:27
      No pośmiałam się że hej big_grin cudna klientela, dobrze że nie awanturująca się wink tak, samolotowy rotawirus the best!
    • miau.weglowy Re: chleba i nieba..... 23.11.15, 18:08
      genialne dialogi big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka