Tutorial jest oczywiście dla wszystkich chętnych, nie tylko dla Dorci
Jak już pisałam, potrzebna jest akrylowa składana bombka, jakiś ładny motyw, pasta śniegowa, klej, pisak śnieżny (opcjonalnie), klej Magic, brokat.
Pastę śniegową można zastąpić farbą strukturalną, a słyszałam też o wykorzystaniu płatków ryżowych.
Startujemy.
Motyw trzeba dopasować wielkością do bombki. Jeśli jest za duży - przyciąć, a jak za mały - nakleić na jakikolwiek karton i wyciąć.
Tu podklejone motywy, gotowe do zdobienia.
Najpierw trzeba zamaskować brzegi kartonu. Robimy to pastą śniegową
Z tyłu motywu naklejamy "uchwyty" z taśmy samoprzylepnej, żeby łatwiej nam było wpasować motyw w bombkę (prosty sposób, a sprawdza się fantastycznie)
Teraz możemy przystąpić do zdobienia motywu. Tu przydaje się snow-pen, którym podkreślamy wszystkie śnieżne zaspy, nawisy itp.
Jeśli nie ma snow-pena, śnieg można ozdobić białym lub srebrnym brokatem. Dobrze sprawdza się klej z brokatem, ale można tez smarować wybrane miejsca zwykłym klejem i posypywać suchym brokatem. Można też ozdobić brokatem śnieg uwypuklony snow-penem.
Niestety, na zdjęciu brokat wychodzi jak piasek, albo wcale.
Gotowe ozdobione motywy odkładamy do wyschnięcia
I zabieramy się za oblepianie połówki bombki pastą śniegową, czy też płatkami ryżowymi. Pasta na zdjęciu ma ciekawą fakturę (jak kryształki cukru zatopione w białej farbie) ale jest droga i mało wydajna. Polecam pastę Sylwii Serwin, tyle że ona długo schnie.
Połówka oblepiona pastą spokojnie schnie, a my umieszczamy nasz motyw w drugiej połówce. Ważne: zwróćmy uwagę, żeby motyw było pionowo, a nie skośnie, i żeby w tej drugiej połówce nie zaplątał się koci włos.
W równym ustawieniu motywu pomogą nam zrobione wcześniej uchwyty. Gdy wszystko jest dobrze, miejsca styku motywu z bombką wypełniamy klejem
Jak klej wyschnie, składamy obie połówki bombki metodą na wcisk (jedna ma rant)
Teraz trzeba pastą śniegową zamaskować miejsce łączenia i wklejenia motywu. Suszymy i gotowe:
Można jeszcze cały tył bombki posmarować klejem i posypać brokatem, czemu nie.
No to do dzieła