Dodaj do ulubionych

Nauka a finansowanie

07.10.09, 18:43
Nie od dzis wiadomo, ze wielu zdolnych mlodych ludzi nie idzie na studia, bo
ich na to po prostu nie stac. Zastanawia mnie to jak mozna skonczyc elitarna
uczelnie bez bogatych rodzicow - czy to w ogole realne? Czesne za studia
magisterskie na Uniwerystecie londynskim mnie powala - 9000 funtow! Kogo na to
stac? Dobra, niby sa kredyty - ale czy kazdy dostaje? Niestety nie. Czy warto
zaczynac dorosle zycie z kilkutysiecznym zadluzeniem?
W Polsce nie lepiej - kiedys chcialem dostac kredyt studencki, bylem w BZWBK i
pani z okienka powiedziala mi, ze musze miec dwoch poreczycieli, ktorzy
zarabiaja min. 1 500zl netto. Czy jest to normalne? Co z ludzmi z biednych
rodzin? Jakby moi rodzice zarabiali 3 000zl netto to daliby mi na dzienne studia.

Opowiedzcie jak dawaliscie/dajecie sobie rade na studiach. Czy stypendium Wam
wystarcza? Jak polaczyc prace z nauka?

Czekam na ciekawe wypowiedzi.
Obserwuj wątek
    • carnivore69 Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 19:09
      Korepetycje + stypendia + wakacyjne praktyki musialy wystarczyc. Nawet
      nie przyszlo mi do glowy, zeby nie pojsc na wybrane studia (do innego
      miasta) ze wzgledow finansowych.

      Pzdr.
    • charioteer1 Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 19:42
      mysterious1988 napisał:

      > Nie od dzis wiadomo, ze wielu zdolnych mlodych ludzi nie idzie na studia, bo
      > ich na to po prostu nie stac.

      Osobiscie nie znam ani jednego przypadku. Pamietam studentke, ktora utrzymywala
      sie sama w duzym miescie (stypendium, korepetycje, dzienne studia na panstwowej
      uczelni) i pomagala finansowo matce-rencistce.
      • mysterious1988 Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 20:07
        ale czy to byla porzadna uczelnia czy cos w rodzaju obecnych PWSZ? I zalety tez
        jaki kierunek - sa lekkie i przyjemne, inne zas wymagaja wielkiego nakladu pracy
        (czasowo).
        Ja osobiscie znam niestety studentow, ktorzy po semestrze zrezygnowali, bo nie
        mieli za co wynajac mieszkania we Wroclawiu.
        • charioteer1 Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 21:11
          Bardzo porzadna uczelnia i cholernie czasochlonny kierunek.
          • kattorna Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 21:43
            W moim przypadku problem finansowania studiów poza rodzimym miastem został
            podniesiony przez rodzinę raz, dosłownie raz. Zapewniłam że dam sobie radę sama
            i tak się stało. Nie ukrywam, że pomogło mi w tym państwo: na rozbieg miałam
            oszczędności z pracy wakacyjnej, do tego doszło stypendium ministra + socjalne.
            Oczywiście cały czas korepetycje, jakieś prace dorywcze, etc. Po pierwszym roku
            naukowe, póżniej znowu ministra i w pewnym momencie czułam się jak bogaczka :)
            • kattorna Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 21:52
              PS Zapomniałam wspomnieć, że u mnie odpadły koszty wynajmu mieszkania, bo
              dostałam akademik, do którego było nawet jakieś dofinansowanie. Kredyt studencki
              też się przydał. Teraz pozostaje mi sumiennie płacić podatki, żeby "odpracować"
              te benefity :)
    • tocqueville Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 21:34
      Nie od dzis wiadomo, ze wielu zdolnych mlodych ludzi nie idzie na studia, bo
      ich na to po prostu nie stac.


      bzdura - dalej nie czytam, bo to zwowu jakieś roszczeniowe teksty
      u mnie też się nie przelewało, trzeba było brać kredyty studenckie, walczyć o
      stypendia, dorabiać za granicą (to akurat mnie nie dotyczy, ale moje rodzeństwo
      owszem) a jakoś wszyscy pokończyliśmy studia
      • dala.tata Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 21:49
        tocq, mam dla ciebie lekture:

        P. Willis, Learning to Labour. How working class kids get working class jobs.

        wiem, wiem, autor ma wiele wad, glwonie te, ze wykazuje, ze gadasz bzdury. ale
        nie mam watplwiosci, ze sobie z tym poradzisz.
        • dala.tata PS 07.10.09, 21:51
          i jeszcze tocq: nie mierz wszystkich swoja miara. nie wszyscy mysla tak jak ty
          (choc z pewnoscia powinni), nie wszyscy pochodza z takiej rodziny jak ty (klasa
          srednia, nie?) itd itd.
          • tocqueville Re: PS 07.10.09, 22:08
            > i jeszcze tocq: nie mierz wszystkich swoja miara. nie wszyscy mysla tak jak ty
            > (choc z pewnoscia powinni),

            ale co ma piernik do wiatraka?
            mówimy o tym co kto myśli, czy o to czy kogoś stać?


            nie wszyscy pochodza z takiej rodziny jak ty (klasa
            > srednia, nie?) itd itd.


            co to znaczy klasa średnia?
            3/4 mojej rodziny (rodzeństwo rodziców) to była klasa robotnicza
            a zresztą - co to ma do rzeczy
            robotnik w dalszym ciągu zarabia więcej niż nauczyciel
        • charioteer1 Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 22:01
          No to biore tocqa w obrone tym razem. Co to ma do rzeczy? Rodzina robotnicza
          uwaza, ze nie stac jej na zapewnienie dziecku wyzszego wyksztalcenia, choc
          obiektywnie jej dochody na czlonka rodziny sa wyzsze niz w rodzinie
          nauczycielskiej. Znam taka rodzine - dwoje dzieci na studiach, wszyscy zyja z
          jednej pensji nauczycielskiej.
          • dala.tata Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 22:11
            co to ma do rzeczy? a zapytaj te rodziny. ja znam bardzo rozne rodziny, no i co
            z tego wynika? naotmiast badania wskazuja (zaczal je wlasnie Willis) ze klasa
            spoleczna ma duzy wplyw na partycypacje w nauczaniu wyzszym. z tego co wiem, ten
            wplyw jest coraz mniejszy (znacznie mniejszy niz wtedy gdy Willis robil swe
            badania - nawiasem mowiac Learning... jest jego dokotratem)

            jelsi jednak chcesz mi poweidziec, ze to, iz znasz te rodzine wskazuje, iz te
            badania sa bledne, badacze sie myla itd itd, no to chyle glowe.
            • tocqueville Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 22:19
              widzę, że przeczytałeś ciekawy artykuł i chcesz się pochwalic, ale załóż nowy
              wątek bo to nie na temat
              klasa społeczna ma wpływ na tę partycośtam ale nie przez brak ambicji a nie kasy
              po prostu nie widzi sensu w oszczędzaniu na studia, a kupuje odkurzacz za 5 tys.
              (znam taki przypadek, rozłożony na 10 lat)

              • dala.tata Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 23:15
                to jest ksiazka, a nie artykul, subtelna roznica ale wazna. co wiecej, tocq, to
                jest absolutna klasyka brytyjskich cultrual studies. PoP podaje 6 tysiecy
                cytowan. ty na pewno masz wiecej, ale 6K to jest calkiem niezly wynik wiesz.
                • dala.tata PS 07.10.09, 23:53
                  zdaje sie ze na te 6 tysiecy cytowan (pikus przy twoich) nie miales jednal
                  dobrej odpowiedzi nie? to robi wrazenie co? moja najlepsza publikacja ma ponad
                  300. a on ma 6 tysiecy. o ja pier.dole nie? widzisz to co? ale wiem, nie
                  rozmawiamy o tym.

                  tocq, jestes swietny!
            • charioteer1 Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 22:23
              No bo to wlasnie jest nie na temat. Dzieci z rodzin robotniczych nie ida na
              studia z wielu roznych powodow, a nie dlatego, ze ich rodzicow obiektywnie nie stac.
              • tocqueville Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 22:31
                zgadzam się - brak kasy jest sprawą drugorzędną
                u mnie w domu zawsze brakowało, ale na studia zawsze się znalazła
                ale znam mnóstwo rodzin robotniczych gdzie kasy było więcej a o studiach nie
                myślano (bo to strata czasu) - robotnik szczególnie za komuny zarabiał
                zdecydowanie więcej niż np. nauczyciel i i dzisiaj na budowie więcej się zarobi
                niż w szkole
                • dala.tata Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 23:18
                  mnie fascynuja naukowcy, kotrzy uwazaja, ze tylko dlatego, ze znaja kogos daje
                  im to lepszy wgald w rzeczywistosc,niz ludziom kotrzy zrobili porzadne badania
                  na dany temat.

                  gratuluje ci tocq!
                  • tocqueville Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 23:27

                    a mnie fascynują naukowcy, którzy ślepo ufają w badania zrobione pod pewną tezę,
                    mimo, ze obserwacja otaczającej rzeczywistości pokazuje coś innego
                    w humanistyce nic nie masz pewnego, to tylko kwestia paradygmatu i interpretacji
                    • dala.tata Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 23:35
                      niech i tak bedzie: ufam slepo. tocq. ty wygrales!
              • dala.tata Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 23:16
                a co ma do tego obiektywnosc?

                ot czy ich stac obiektywnie czy nie nie ma najmniejszego znaczenia. chodzi o to,
                ze oni uwazaja ze ich na to nie stac.
                • tocqueville Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 23:29
                  tak, tak obiektywność nie ma nic do rzeczy
                  nie ważne czy jestem rzeczywiście Batmanem, ważne, że uważam się za Batmana więc
                  nim jestem
                  • dala.tata Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 23:36
                    wlsanie tak! jestes najmadrzejszy!
                • charioteer1 Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 23:39
                  dala.tata napisał:

                  > a co ma do tego obiektywnosc?
                  >
                  > ot czy ich stac obiektywnie czy nie nie ma najmniejszego znaczenia. chodzi o to
                  > ,
                  > ze oni uwazaja ze ich na to nie stac.


                  A od kiedy ty jestes rzecznikiem wyuczonej bezradnosci? Dala, jeszcze chwila i
                  przestane cie poznawac ;)
                  • dala.tata Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 23:49
                    ale ze ja????wyuczona bezradnosc nie ma z tym nic wspolnego.bardzo prosze nie
                    psychologizowac.

                    ja wierze w spoleczne warunki bytu, by tak rzec. Willis pokazuje swietnie, ze
                    szczeoglnie chlopcy z klasy robotniczej nie potrafili (w sensie

                    a. nie mieli dostepnej narracji
                    b. nie bylo dyskursu)

                    wyrwac sie z robotniczej pracy. to nie ma nic wspolnego z psychologia. to, jesli
                    juz, sochologia pelna geba. a tak naprawde cultrual studies.
                    • charioteer1 Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 23:57
                      Tos zdyscyplinowal dyskusje ;-) a ja dalej mysle, ze OP tak kombinuje, zeby mu
                      bylo lekko, latwo i przyjemnie i sobie wymyslil wymowke, ze go nie stac.
                    • tocqueville Re: Nauka a finansowanie 08.10.09, 00:01
                      biedny mysterious, gdyby tylko miał pod ręką dostępną narrację i skorzystał z
                      dyskursu to na pewno wystarczyłoby mu na opłacenie mieszkania
                      a tak... poprzez swe pochodzenie robotnicze nie potrafi myśleć kategoriami "stać
                      mnie na studia" zatem go nie stać
                      • dala.tata Re: Nauka a finansowanie 08.10.09, 00:05
                        tocq! jestes najlepszy, cudny i po prostu moje oczekiwania wobec ciebie nie byly
                        az tak wygorowane!

                        ale wiesz: 6 tysiecy kretynow, ktorzy zacytowali Willisa. a to tylko PoP.
                        • tocqueville Re: Nauka a finansowanie 08.10.09, 00:20
                          Marks ma jeszcze więcej cytowań, co nie znaczy ze ma rację
                          • dala.tata Re: Nauka a finansowanie 08.10.09, 00:37
                            po prostu masz racje!!!! Willis: gupek; tocqeville: najmadrzejszy!. wygrywasz!
                            jak zawsze. twoje argumenty sa przygwazdzajace.

                            bowiem mamy do wyboru: tocquewille (ilsoc cytowan nieznana): znajacy rodzine
                            robotnicza praz willisa: klasyka brytyjskich cultrual studies, 6 tysiecy
                            cytowan, 100 tysiecy egzemplarzy sprzedanych (tak mi willis mowil), dokotrat w
                            Cambridge oraz porzadnie przerpowadzaone badania.

                            wybor jest trudny, ale ja glosuje za tocquevillem!
                            • dala.tata ze tylko dodam 08.10.09, 00:44
                              Willis bowiem to tzw dowod. evidence w jezyku zagranicznym. tocqueville ma cos
                              duzo powazniejszego: niezlomna wiedze (rodzina) i swoje wlasne przekonanie.

                              i dlatego ja glosuje za tocquevillem!
                              • tocqueville Re: ze tylko dodam 08.10.09, 00:50
                                powtarzam: Marks tez mial dowody, badania, mnóstwo cytowań, całe katedry
                                analizujące jego myśl, powstało nawet państwo zbudowane na jego badaniach - czy
                                to znaczy że marks ma rację?
                                • dala.tata Re: ze tylko dodam 08.10.09, 00:52
                                  kurde, wez nie sciemniaj tocqueville, bo juz mnie to lekko oslabia.

                                  postawilem teze i dalem dowody. przestan mi pieprzyc o Marksie i o tym, ze ty
                                  znasz rodzine i miales pod gorke do szkoly. chcesz dyskutowac? to daj dowody na
                                  to co mowisz. nie masz? zamilcz i przestan pieprzyc. jak dla mnie to koniec tej
                                  idiotycznej wymiany.
                                  • tocqueville Re: ze tylko dodam 08.10.09, 00:58
                                    ja ci daję dowody, ale ty mówisz że moje przykłady to ściema bo w książkach
                                    piszą inaczej - trudno
                                    ja pochodzę z working class i zrobiłem doktorat, ale to nie ma znaczenia, bo jak
                                    pisał Willis 'working class kids get working class jobs' i koniec tematu




                                    • dala.tata Re: ze tylko dodam 08.10.09, 01:02
                                      to ja bardzo cie poprosze o powtorzenie ich. dowody nie twojego glebokiego
                                      przeswiadczenia ale porzadnych badan naukowych.
                                    • dala.tata Re: ze tylko dodam 08.10.09, 01:19
                                      i jezcze jedno. willis nigdy nie napisal ze wszyscy zawsze. ale ja wiem: to ty
                                      masz racje.

                                      1. tocqueville ma zawsze racje.
                                      2. gdy nie ma racji, patrz pkt 1.


                                      tocqueville: ja ci serdecznie gratuluje! ty jako pierwszy osiagnales 100 proc.
                                      racji!
                                      • tocqueville Re: ze tylko dodam 08.10.09, 09:22
                                        ale ja się zgadzam z Willisem
                                        - dzieci pochodzace z klasy robotniczej rzadziej kończą studia wyższe
                                        TAK JEST i co z tego
                                        nie ma to nic wspólnego z tematem wątku, który mówi o braku pieniędzy na studia
                                        robotnicy w PRL zarabiali zdecydowanie więcej niż pracownicy naukowi a ich
                                        dzieci rzadziej studiowały
                                        dzisiaj też, powtarzam po raz kolejny, na budowie zarobisz więcej niż na uczelni
                                        PROBLEMEM NIE JEST BRAK KASY (obiektywny czy subiektywny) tylko przekonanie, że
                                        studia nie są potrzebne, bo więcej można zarobić bez nich - jeśli to nazywasz
                                        brakiem dyskursu, to ok - ale w dalszym ciągu te wywody Willisa nie mają
                                        odniesienia do problemu otwierającego watek

                                        • dala.tata Re: ze tylko dodam 08.10.09, 11:32
                                          okazuje sie ze tak nie jest. okazuje sie, ze oni wiedza, ze ze studia moga sie
                                          przydac, ale boja sie, ze

                                          a. odraczaja mozliwosc zarabiania
                                          b. powoduja zadluzenie.

                                          dlatego wlasnie przede wszystkim dotyczy to mlodych mezczyzn, wobec ktorych
                                          oczekiwania szybkiego zarobkowania sa najsilniejsze.

                                          ale ja wiem, ze ty wiesz lepiej.
                                          • carnivore69 Re: ze tylko dodam 08.10.09, 12:08
                                            Moim zdaniem troche sie zapedziles. Zauwaz (patrz pierwszy post), ze mowimy to o
                                            wplywie zamoznosci, a nie ogolnie przynaleznosci do klasy spolecznej, o decyzji
                                            o pojsciu na studia. Wiec zeby ow wplyw wykazac, musialbys oszacowac model, w
                                            ktorym wspolczynnik przy poziomie zamoznosci (income, net worth etc) jest
                                            istotny nawet jesli wrzucisz jako regresor inne atrubuty klasowosci spolecznej
                                            (np. wykszalcenie rodzicow).

                                            To co napisales w ostatnim poscie ma sie bowiem nijak do postu otwierajacego
                                            watek i jedynie swiadczy o tym, ze negatywny wplyw przynaleznosci do working
                                            class zmniejsza sie z poziomem dochodu.

                                            Pzdr.
                                            • dala.tata Re: ze tylko dodam 08.10.09, 16:51
                                              to ja powtorze: zamoznosc nie ma z tym nic wspolnego w klasie robotniczej.
                                              • carnivore69 Re: ze tylko dodam 08.10.09, 19:05
                                                OK.

                                                Tylko jak owa obserwacja ma sie do tematu watku, ktorym jest pytanie czy poziom
                                                zamoznosci (on, a nie czynniki z nim skorelowane) wplywa na decyzje o pojsciu na
                                                studia?

                                                Pzdr.
                                                • dala.tata Re: ze tylko dodam 08.10.09, 23:32
                                                  ja to naprawde rozumiem. i staram sie poweidziec, ze pytanie w pewnych
                                                  kontekstach po prostu nie zachodzi. rownie dobrze mozesz pytac, czy rozmiar buta
                                                  wplywa na partycypacje w szkolnictwie wyzszym (analogia srednia, ale moze
                                                  zadziala :-) ).
                                                  • carnivore69 Re: ze tylko dodam 09.10.09, 16:12
                                                    Mam wiec nadzieje, ze na podstawie tego, ze drwale maja wiekszy numer buta niz
                                                    lekarze (zalozmy) i ze dzieci tych ostatnich czesciej trafiaja na uniwerki nie
                                                    postulowalbys, ze to rozmiar buta na owa partycypacje wplywa ;-)

                                                    Pzdr.
                                                  • dala.tata Re: ze tylko dodam 09.10.09, 16:14
                                                    no wlasnie o to idzie! i skoro wiemy ze percepcja wlasnej sytuacji finansowej
                                                    nie jest obiektywna, nie ma sensu patrzec na partycypacje jedynie w jej
                                                    perspektywie. to po prostu nie ma sensu.
                                                  • carnivore69 Re: ze tylko dodam 09.10.09, 17:59
                                                    Niemniej zakladajac, ze percepcja jest podobna wewnatrz okreslonej grupy i
                                                    obserwujac, ze wystepuje zroznicowanie dochodu wewnatrz grup, mozna juz
                                                    empirycznie rodzielic efekt zamoznosci od klasowosci.

                                                    Nie wiem tylko czy wnioski bylyby PC. ("Np. warto doplacac rodzinom biednych
                                                    nauczycieli, ale juz nie hydraulikow.")

                                                    Pzdr.
                                                  • dala.tata Re: ze tylko dodam 09.10.09, 18:26
                                                    nie jestem tego taki pewny, ale pewnie dlatego, ze nie mysle w kategoriach
                                                    zmiennych.

                                                    ja mysle ze wnioski bylyby w pelni PC, bo tak na chlopski rozum to wlasnie
                                                    biedni nauczyciele maja habitus, w ktorym dazy sie do studiow. i jesli wziac
                                                    biednych nauczycieli i biednych hydraulikow, to raczej nalezaloby doplacic tym
                                                    drugim....bo ci pierwsi wiedza ze maja studiowac, a ci drudzy nie.
                                                  • carnivore69 Re: ze tylko dodam 09.10.09, 18:52
                                                    Niewykluczone. Albo hydraulicy wysylaja dzieci tylko gdy maja pieniadze, a
                                                    nauczyciele zawsze, albo hydraulicy prawie wcale, a nauczyciele zawsze gdy maja
                                                    pieniadze i czasami nawet gdy nie. Majac dostep do danych mozna prosto oszacowac
                                                    wplyw dodatkowego funta dochodu na decyzje w obu grupach, popierajac tym samym
                                                    pierwsza lub druga hipoteze.

                                                    Pzdr.
                                                • eeela Re: ze tylko dodam 09.10.09, 02:50
                                                  > Tylko jak owa obserwacja ma sie do tematu watku, ktorym jest pytanie czy pozio
                                                  > m
                                                  > zamoznosci (on, a nie czynniki z nim skorelowane) wplywa na decyzje o pojsciu n
                                                  > a
                                                  > studia?

                                                  Nie da się rozpatrywac postawionego w wątku zagadnienia bez rozważenia owych
                                                  czynników skolerowanych. Przyczyna jest prosta: poziom zamozności to rzecz
                                                  relatywna. Potomek sprzątaczki i hydraulika, ktorzy zarabiają tyle samo
                                                  (załóżmy) co nauczycielka i pracownik banku średniego szczebla będzie uważał, że
                                                  go na studia nie stać. Potomek nauczycielki i pracownika banku średniego
                                                  szczebla będzie uważał, że go stać, i jego rodzice znajdą na to pieniądze.
                                                  • carnivore69 Re: ze tylko dodam 09.10.09, 16:08
                                                    Alez da sie (i nalezy - przed wyciagnieciem jakichkolwiek wnioskow) owe rzeczy
                                                    oddzielic.

                                                    W Twoim przykladzie (podobnym do tego co pisal dalatata) przynaleznosc do klasy
                                                    spolecznej reprezentowanej m.in. przez hydraulika zmniejsza ceteris paribus
                                                    prawdopodobiensto wybrania sie na studia. O wplywie poziomu dochodu Twoja
                                                    obserwacja nic nie mowi.

                                                    Pzdr.
                                                  • eeela Re: ze tylko dodam 09.10.09, 19:35
                                                    O wplywie poziomu dochodu Twoja
                                                    > obserwacja nic nie mowi.

                                                    Ależ dlatego właśnie nic nie mówi, bo ten wpływ jest marginalny w porównaniu do
                                                    wpływu, jaki ma pochodzenie klasowe.
                                                  • eeela Re: ze tylko dodam 09.10.09, 21:47
                                                    A tak przy okazji, chociaż trochę obok: jeden z punktów widzenia sprawy w UK:

                                                    www.timeshighereducation.co.uk/story.asp?storycode=408594
                                              • tocqueville Re: ze tylko dodam 08.10.09, 23:43
                                                dala.tata napisał:
                                                > to ja powtorze: zamoznosc nie ma z tym nic wspolnego w klasie robotniczej.

                                                W takim razie nie wiem po co perorujesz w wątku który otwiera takie oto zdanie
                                                Nie od dzis wiadomo, ze wielu zdolnych mlodych ludzi nie idzie na studia, bo
                                                ich na to po prostu nie stac.

                                                zdanie które uchodzi w ocenie auta za oczywista oczywistość, a dla mnie jest
                                                fałszywe, a skoro przesłanka jest fałszywa, zatem cały wywód jest chybiony
                                                • dala.tata Re: ze tylko dodam 09.10.09, 00:19
                                                  jestem przekonany, ze jak sprawdzisz, to okaze sie, ze ja tego nigdy nie
                                                  poweidzialem. wiesz, szczegolnie historyk wierzacy w prawde, powienien sprawdzic
                                                  zrodla. to nie mnie cytujesz, tocq. i, ze ci latke przypne, to taka dosc typowa
                                                  dla ciebie nieuczciwosc.

                                                  tu znajdziesz post, w ktorym mysterious napisal slowa, ktore cytujesz.

                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,87574,101258801,101258801,Nauka_a_finansowanie.html?wv.x=2
                                                  • charioteer1 Re: ze tylko dodam 09.10.09, 00:41
                                                    Dala, no jakby to ci powiedziec... O to wlasnie chodzi, ze ON to powiedzial...
                                                  • dala.tata Re: ze tylko dodam 09.10.09, 01:02
                                                    a ja nie. i mnie troche irytuje zwracanie mi uwagi na nierelwancje na forum, w
                                                    ktorym nie ma watku, w ktorym wlasciwie offtopy dominuja, no! a jeszcze jak ty
                                                    mi zwracasz na to uwage chario, to mnei ogarnia ogolna wesolosc.

                                                    a tak w ogole to za 2 tygodnie sie widzimy :-)
                                                  • charioteer1 Re: ze tylko dodam 09.10.09, 01:08
                                                    Ja sie ciesze, ze sie cieszysz :-)
                                                  • tocqueville Re: ze tylko dodam 09.10.09, 00:58
                                                    nie no, dochodzę do przekonania, że ty nie piszesz na serio - tylko wrzucasz
                                                    wpisy w intencji "wkurzyć tocqua", pomieszać różne wątki, wrzucić jakiegoś
                                                    marxistę, zarzucić nieuczciwość, dodać coś o obozach i mieszanka gotowa,
                                                    nieważne, że bez ładu i składu - a najważniejsze każdy wątek kwitować
                                                    stwierdzeniem, że tocqu jest nieucziwy - który to chwyt erystyki?
                                                  • dala.tata Re: ze tylko dodam 09.10.09, 01:01
                                                    bardzo sie ciesze :-)
                                                • pfg Re: ze tylko dodam 09.10.09, 07:49
                                                  tocqueville napisał:

                                                  > skoro przesłanka jest fałszywa, zatem cały wywód jest chybiony

                                                  Nitpicking: jeśli przesłanka jest fałszywa, cały wywód jest poprawny.
                                                  Tako rzecze Duns Szkot.
                        • tocqueville Re: Nauka a finansowanie 08.10.09, 00:47
                          trudno przypuszczać aby marksista jakim jest P. Willis napisał książkę o tym, że
                          wykształcenie może osiągnąć każdy kto ma zapał i chęci, niezależnie od
                          pochodzenia - to by było wbrew ideologii jaką wyznaje
        • tocqueville Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 22:10


          P. Willis, Learning to Labour. How working class kids get working class jobs.

          czy autor pisze, że working class zarabia tak mało że nie stać ich dzieci na studia
          czyżbyś mylił wątki
          nie piszemy o kapitale społecznym tylko o tym, że autorowi nie starcza na studia
          kasy
    • another_story Re: Nauka a finansowanie 07.10.09, 23:14
      A ja jestem teoretycznie w wymarzonej sytuacji: moich rodziców stać
      na utrzymywanie mnie, więc nie pracuję (nie bardzo sobie zresztą
      wyobrażam, gdzie miałabym teraz pracować, ale to inna historia).

      Gorzej, że pod tzw. względem emocjonalnym nie mam od nich absolutnie
      żadnego wsparcia. Sami nie studiowali, humanistyka nie interesuje
      ich w najmniejszym stopniu, uważają więc moje studia za stratę czasu
      i fanaberię. Mówili mi to wielkrotnie, ale przynajmniej nie
      próbowali ingerować w mój wybór - za to ich szanuję.

      A generalnie wywodzę się ze środowiska, w którym studiowanie zawsze
      stało nisko w hierarchii rozrywek. Teraz to się stopniowo zmienia
      (boom edukacyjny dotarł i do nas), chociaż pieniądze faktycznie
      bywają dla niektórych barierą nie do przeskoczenia. My, ludzie
      Podkarpacia, umiemy sobie zresztą radzić i bez studiów, czego moi
      rodzice są najlepszym przykładem. Obawiam się jednak, że zdołam
      zaprzepaścić rodzinną tradycję i zasilę szereg nieudaczników z
      dyplomem. OBY z dyplomem.
    • tocqueville streszczenie dyskusji 09.10.09, 01:11
      ta dyskusja jest świetna, jak komuś się nie chce całej czytać to ją krótko streszczę
      mysterious: wielu zdolnych nie idzie na studia bo nie mają kasy
      tocqueville: nieprawda, zdolni a ubodzy mają możliwość kończenia studiów
      dala.tata: nieprawdę pisze tocqueviile, albowiem... dzieci robotników nie idą na
      studia
      tocqueville: ale co to ma do rzeczy? robotnicy zarabiają więcej niż np.
      nauczyciele zatem nie chodzi tu o brak kasy
      dala.tata: tocqueville jest nieucziwy
      • dala.tata Re: streszczenie dyskusji 09.10.09, 01:18
        to jest najlepsze streszczenie dyskusji, jakie w zyciu widzialem! podpisuje sie
        pod nim obiema rekami!
        • charioteer1 Re: streszczenie dyskusji 09.10.09, 01:22
          Ale jednostronne jakies, a dyskusja byla wielowatkowa.
          • charioteer1 Re: streszczenie dyskusji 09.10.09, 01:24
            Dala, czemu wycinasz posty, na ktore odpowiadam? ;-)
            • dala.tata Re: streszczenie dyskusji 09.10.09, 08:47
              ja?!?!?! ja nic nie wycialem

              charioteer1 napisał:

              > Dala, czemu wycinasz posty, na ktore odpowiadam? ;-)
              >
      • mysterious1988 wniosek: dla chcacego... 09.10.09, 08:55
        Wnioskuje, ze wiekszosc z was uwaza, ze 'dla chcacego niz trudnego'. No to moze
        pare przykladow:

        Moj wlasny: Na studia dzienne nie poszedlem, bo nie stac bylo mnie na zycie we
        Wroclawiu (najblizszy osrodek akademicki, ktory mnie interesowal) - rodzice
        bezrobotni, mieszkania (nawet akademiki) bardzo drogie, nie wspominajac o innych
        kosztach - ksiazki, ubrania itd.

        Inne wypowiedzi z forum: Studia
        'Mnie niestety rowniez nie stac bylo na studia bo ojciec mnie sam wychowywal a
        mial niezbyt wielkie pensje. Nawet jak zaczelam pracowac to nie stac mnie bylo w
        krwiozerczym kapitalizmie oplacic sobie studia samej bo tez zarabialam zbyt
        malo. Dopiero jak zaczelam pracowac na wyzszej uczelni to rektor zasponsorowal
        mi nauke. Mam 38 lat i jestem na 5 roku studiow. Niestety tak jest ze jak sie ma
        kase albo rodzine ktore poreczy kredyt jestes w stanie skonczyc dobra uczelnie.
        Studia za darmo to bzdura. Rodzice placa za wszystko plus kieszonkowe dla
        dziecka. Nawet jesli ktos dostaje stypendium naukowe (w moim przypadku jest to
        350 zl/mies.) to jest to zbyt mala kwota zeby przezyc w duzym miescie. Ot tyle
        ze akademik oplacic bo juz na wynajmowanie mieszkania to czlowieka nie stac. No
        chyba ze we cztery osoby wynajmuje sie mieszkanie. Ale to tylko oplaty za
        mieszkanie. a co dalej? Za co zyc?'

        'hej bylam i jestem w podobnej sytuacji..mama wychowywala nas sama i nie maiala
        kasy zeby kazde z nas poszlo na studia.. no ale mojemu bratu i mi sie
        poszczescilo choc ja od mamy nie dostaje ani grosza;/ mam alimenty w wysokosci
        200zl wiem smieszne ale nic nie poradze juz na to bo bylo kiedys `100zl zostaje
        mi stypendium socjalne i na wyzywienie gdzie razem wychodzxi ok 400 zl czzyli
        mam 600zl na miesiac bieduje ale jakos wystarcza..teraz zastanawiam sie nad
        kredytem, chce zlozyc wniosek apotem zobaczymy...jak sie czegos bardzo chce to
        wszystko mozna przetrwac

        dodam ze studiuje moja wymarzona Farmacje ;)'

        druga wypowiedz troszeczke bardziej optymistyczna, choc nie wiem w jakim miescie
        kolezanka studiuje, bo 600zl to we wroclawiu kosztuje pokoj z 5 osobami na
        mieszkaniu.

        Przyklady sa z realiow polskich, gdzie studia teoretycznie sa za darmo. A co ze
        sudiami zagranicznymi na porzadnych uczelniach? (bo jak wiadomo - polskie
        uniwersytety nawet nie sa w 200 najlepszych na swiecie/info z watku na tym forum/)

        Powiedzcie mi jak skombinowac w rok 10 000 funtow, ba nawet dolarow, a uwierze,
        ze finansowanie studiow w przypadku braku wsparcia rodzicow jest realne.
        • tocqueville Re: wniosek: dla chcacego... 09.10.09, 10:47
          idziesz na zaoczne - dostajesz socjalne, po pierwszym roku naukowe i koszt
          czesnego 400-500 zł odpada - a przecież możesz pracować jeszcze w tym czasie

          poza tym piszemy o biednych-zdolnych? młody zdolny sobie poradzi
          gorzej natomiast istotnie z biednymi-niezdolnymi, ale to już inna kwestia

          dziwią mnie w stylu "krwiożerczy kapitalizm nie pozwala na studiowanie biednym"
          w okolicznościach, kiedy NIGDY dotąd nie studiowało tak wielu młodych ludzi jak
          studiuje dzisiaj - może jednak ten krwiożerczy kapitalizm powoduje wzrost
          zamożności i świadomości ludzi?
          dodatkowo takie teksty pisze osoba, której ktoś w 100% zasponsorował studia
          (czyżby rektor-prywaciarz?)






Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka