flamengista 21.10.09, 15:14 Ciekawy wywiad z dr Markiem Wrońskim: wyborcza.pl/1,75478,7167027,Plagiaty___wstydliwa_uniwersytecka_przypadlosc.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dala.tata Re: O plagiatach 21.10.09, 18:08 dopoty, dopoki plagiatorzy nie beda traktowani z obrzydzeniem i wyrzucani poza nawias, walka z tym jest wlasciwie skazana na niepowodzenie. wylapujemy jednostki, a reszta smieje sie w kulak. plagiatorzy swiadcza o nas, tak naprawde, widac, nie przeszkadaza nam to. Odpowiedz Link
eeela Re: O plagiatach 21.10.09, 23:23 > dopoty, dopoki plagiatorzy nie beda traktowani z obrzydzeniem i wyrzucani poza > nawias, walka z tym jest wlasciwie skazana na niepowodzenie. wylapujemy > jednostki, a reszta smieje sie w kulak. Naprawdę sądzisz, że plagiatorstwo w polskim świecie akademickim jest masowe? Nie pytam o licencjaty i magisterki, bo to akurat wiem, że jest spory problem wszędzie, gdzie by się człowiek nie ruszył. Ale wyżej? Doktoraty, dalsze prace naukowe? Ja znam tylko ze dwa przypadki z mediów, to chyba za mało, żeby twierdzić, że jest to jakieś szerzej zakrojone zjawisko? Odpowiedz Link
dala.tata Re: O plagiatach 22.10.09, 00:04 ale ja sie nie wypowiadam na temat masowosci. ja raczej pisze o tym, ze co slyszymy o jakims plagiacie, to nie slyszymy przy okazji o radykalnej, ostrej reakcji uniwersytetu. ale raczej o 'wicie, rozumicie', sprawy sa skomplikowane, on moze nieestetyczny itd itd. ja raczej o tym mowie. Odpowiedz Link
flamengista tu zgadzam się całkowicie 22.10.09, 09:17 Nie da się wypowiadać o skali zjawiska, bo nie ma żadnych danych. Jasne, można mieć obawy że proceder nieco bardziej rozpowszechniony niż np. w Wielkiej Brytanii czy USA. Wynika to po części z pewnego zapóźnienia, szczególnie w naukach społecznych. U nas można dorobek skompletować dzięki tylko artykułom przeglądowym. A dodatkowo do niedawna dostępność zagranicznych książek i czasopism była znikoma. Raziła też bezczelność plagiatorów. No bo skoro wybitny profesor UJ publikuje "medialny" podręcznik, który skierowany jest do kręgów biznesowych, a nie tylko akademickich i okazuje się, że ten podręcznik został przez niego jedynie przetłumaczony, a on się pod nim podpisał - to pytam się na co liczył? Ale to są tylko poszlaki. Pewnie plagiatów jest trochę więcej, niż na zachodzie. Ale dalej plagiatorzy są w zdecydowanej mniejszości. Mnie, podobnie jak dala.tatę razi coś zupełnie innego. Bezkarność plagiatorów, dziwna pobłażliwość wobec - jakby to na to nie patrzeć - przejawów bardzo poważnego naruszenia kodeksu etyki zawodowej. Ja nie mówię, by plagiatora od razu wyrzucić na bruk. Każda sprawa jest indywidualna. Głupi artykulik opublikowany w Koziej Wólce, a sklecony z 3 innych innego autorstwa to inny kaliber przewinienia, niż podręcznik dla studentów, który dodatkowo stanowi podstawę dorobku do habilitacji. Do tego trzeba dodać, że ktoś może żałować swojego postępowania, przeprosić za nie i się poprawić. Wiem, jestem naiwny ale wolę wierzyć w potencjalne nawrócenie bliźniego;) Mi by przede wszystkim zależało, by plagiatorzy zostali ukarani. By wiedzieli, że nieuczciwość nie popłaca. A najlepszym sposobem jest odebranie stopnia lub tytułu, gdy doktorat, habilitacja lub książka profesorska są plagiatami. Tak się jednak dzieje głównie w przypadku doktorów, bardzo rzadko w przypadku habilitacji. A o odebraniu profesury belwederskiej nie słyszałem. Odpowiedz Link