flamengista
02.07.11, 09:14
krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,9880690,Skargi_na_wykladowce_po_omdleniu_na_egzaminie.html
Dziennikarze uroczo przedstawiają sprawę. Najpierw mamy długą relację któregoś z oburzonych studentów. Oczywiście anonimową.
Dopiero w kolejnym akapicie dowiadujemy się, że studentka ściągała, została na tym fakcie przyłapana. Egzaminator wyprosił ją z sali, studentka początkowo nie chciała się z tym zgodzić. Wywróciła się, wstała podeszła do drzwi i usiadła na podłodze. Stwierdziła, że nic jej nie jest i wyszła z sali. Taka jest przynajmniej relacja wykładowcy, którego podano z imienia i nazwiska (pytanie, czy wyraził na to zgodę).
Reakcja dziekana - jednoznaczna. Zawiesił wykładowcę w pracy na uczelni. Sprawa trafiła do komisji dyscyplinarnej. W ten sposób dziekan już na starcie przesądza o winie wykładowcy - a przecież w lipcu i tak nie ma zajęć oraz egzaminów. Zawieszenie dr Skwarczka jest więc znaczące.
Powiem tak. Studentom - kombinatorom teraz odbije się to czkawką. Skoro takie numery wyprawiają, to ja już nie zgodzę się na ŻADEN egzamin indywidualny, tylko egzaminy w sesji, na których w sali będzie oprócz mnie co najmniej jedna osoba. Myślę, że nie będę wyjątkiem.
Moim zdaniem chcieli przywalić niewygodnemu wykładowcy. i chyba im się uda.