Dodaj do ulubionych

a ja znowu o tym samym

22.07.11, 15:43
Właśnie jestem po lekturze czasopisma z listy filadelfijskiej (wydawanego na Bałkanach :)). A w nim profesura mej uczelni (z tych najwyższych władz) wraz ze swoją ekipą opublikowała w jednym numerze kilka druzgocących tekstów naukowych.

W pierwszym artykule zastanowiła mnie nieumiejętność prowadzenia przekształceń algebraicznych. W drugim skazało się, ze autor miał stary skrypt z pewnej dziedziny (też taki mam), gdzie ktoś (pewnie korekta) wpisał w wykładnik (tzw. potęgę) wyrażenie podcałkowe - oczywiście na podstawie tego błędu niechcący wprowadzona została "nowatorska" notacja matematyczna do końca "dzieła".W ten sposób przekształca się potęgi całki, z resztą, nawet gdyby było poprawnie to i tak do końca nikt nie postarał się o szkic rozwiązania tejże kwadratury.

W trzecim art. opierając się na rozwiązaniu z dzieła drugiego prowadzi autor rozważania jak się teoria ma do praktyki - problem w tym, że te rozważania naprawdę bardziej rozgarnięty student poprowadzi na przysłowiowej wyblakłej chustce. Zaś zaprezentowane wyniki nijak nie mają się do rozważań teoretycznych (wrzuciłem sobie tak dla jajec te art do lektury przy obiedzie).

Z analizy tekstów wnioskuję o:
- nieznajomości standardowej matematyki na poziomie maturalnym,
- problemach z analizą mian i jednostek,
- powszechnym stosowaniu autoplagiatów,
- idiotycznym przepisywaniu z którego każdy "siedzący w temacie" może wnioskować, ze całe badania są wyssane z palca na użytek publikacji w "czasopiśmie z LF",
- coraz bardziej powszechnie stosowanej procedurze ctrl-c ctrl-v bez zastanowienia się.

I znowu - zapytacie po co ja to piszę?. Ano dlatego, bo w naszym środowisku już nie ma barier przed głupotą. Produkcja tekstów które nadają się na przemiał ruszyła pełną parą. W tym wszystkim znajdują się ludzie (duża grupa) rzetelni. Efekt tak chorego współzawodnictwa to ograniczone możliwości rozwoju właśnie tych "lepszych" gdyż IMO w nauce jak w ekonomii - gorszy pieniądz wyparł lepszy.

Piszę to wszystko z pozycji zmieniającego pracę, z własnej woli - szkoda że uczelnie w taki sposób upadają. Szkoda na to patrzeć.
Obserwuj wątek
    • proon Re: a ja znowu o tym samym 22.07.11, 19:27
      dowodów na to , że miejsce publikacji nie równa się jakość publikacji, mamy coraz więcej; gdyby ktoś pod tym kątem przebadał dokładnie publikacje w czasopismach z LF ze swojej dziedziny, to pewnie by się mocno zdziwił co tam publikują; ale nic to - dla naszych reformatorów publikacja w czasopiśmie z LF równa się doskonałości i koniec; co tam jakieś referaty na konferencjach, nawet co tam monografie - jak nie publikujesz w czasopismach z list (jakichkolwiek) to nie publikujesz wcale
    • sendivigius Re: a ja znowu o tym samym 22.07.11, 23:09
      Pisze o tym, na tym forum tez. Grantologia i publikomania polaczona ze scjetometria kopia grob nauce. Publish or perish. Ludzie publish, nauka perish.

      Dala znow zacznie przez analogie z demokracja, ze niby zla ale nic lepszego nie wymyslono. Wymyslono, a powyzsza zlota mysl przypisuje sie premierowi pewnego krolestwa z dziedziczna monarchia.

      Ja widze to samo w swojej dzialce. Choc tu metoda jest "click automatic acquisition". Kiedys, troche dawno przeczytalem w jednym podreczniku ostrzezenie "It's easy to collect garbage, with the computer you can do this even faster". Ano wlasnie.
    • woman_in_love 30 000 doktorantow obecnie studiujacych w PL, 22.07.11, 23:47
      do czegos "zobowiazuje". Skoro mamy totalny upadek mgr, to nic dziwnego, ze troszke lepsi sie pchaja na dr. Jeszcze chwilka, a doktorat to bedzie standard. Poniewaz jednak tak duzo mamy doktorantow, to trudno sie wybic naprawde cos wnoszacym :).
      Ale... co mnie to obchodzi. Zrobie sobie i doktorat i habilitacje, dla papierka, co mi tam! :P
    • matdokt Re: a ja znowu o tym samym 23.07.11, 00:18
      mr.mud napisał:

      > Właśnie jestem po lekturze czasopisma z listy filadelfijskiej (wydawanego na Ba
      > łkanach :)). A w nim profesura mej uczelni (z tych najwyższych władz) wraz ze s
      > woją ekipą opublikowała w jednym numerze kilka druzgocących tekstów naukowych.
      >

      a to mi coś przypomina, ostatnio rozmawiałem w pewnym Chorwatem (b. sensownym, pracującym w Univ. of London), który opisał "jak to się robi w Chorwacji".
      Mianowicie, na jego macierzystym Uniwersytecie w Zagrzebiu ostatnio założono czasopismo publikujące prace o matematycznych nierównościach (i tak się właśnie nazywa). Miejsce to służy, do wspinania się w karierze lokalnym ludziom i ich znajomym (też z Polski). To "wspinanie się" jest nawet bardzo proste, bo (abstrahując o celowości takiego czasopisma) pomysłodawcom ponoć przyświecał następujący "genialny" pomysł: mając dwa wyrażenia matematyczne o wartościach rzeczywistych, zawsze jedno jest większe, więc można o tym napisać oryginalną pracę. Dzięki temu będą cytowania i dużo publikacji (akurat do habilitacji). Nic nie szkodzi, że tematyka "nierówności matematycznych" raczej pasuje do liceum, lub olimpiady matematycznej, a nie do zajmowania się tym na poważnie. Nawet największą bzdurę można tak ubrać w słowa aby wyglądała poważnie, skomplikowanie i niezbędnie do zbawienia świata.
      • bumcykcyk2 Re: a ja znowu o tym samym 23.07.11, 16:32
        U mnie liczą się - władza, pieniądze i obrzędy. Żadnych dysput naukowych nie było od lat. Poza recenzentami nikt nie czyta też żadnych prac naukowych, no chyba, że to podręczniki, z których trzeba później przeegzaminować studentów. Ci co wspięli się na hab. są dożywotnimi profesorami uczelnianymi, osoby z grupy trzymającej władzę którym się nie chciało, mianowano na docentów. Ogólnie działalność w ramach wydziału przypomina bajkę "Nowe szaty króla", tylko nie ma nikogo kto powiedziałby, że król jest nagi.
      • zitterbewegung Re: a ja znowu o tym samym 24.07.11, 00:40
        > (abstrahując o celowości takiego czasopisma)

        Zależy, bo są nierówności analizy funkcjonalnej i zastosowania jak koncentracja miary - bardzo stosowane w machine learning. Głupio się czuję, bo sam na lewo i prawo polecam książkę pt. "Art of mathematical inequality".
        • matdokt Re: a ja znowu o tym samym 24.07.11, 12:17
          zitterbewegung napisał:

          > > (abstrahując o celowości takiego czasopisma)
          >
          > Zależy, bo są nierówności analizy funkcjonalnej i zastosowania jak koncentracja
          > miary - bardzo stosowane w machine learning. Głupio się czuję, bo sam na lewo
          > i prawo polecam książkę pt. "Art of mathematical inequality".

          zastosowania nierówności do analizy funkcjonalnej publikuje sie np. w "journal of functional analysis", "gafa", wedlug mnie, nierownosci same w sobie nic nie daja, trzeba je jakos zastosowac
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka