Dodaj do ulubionych

zarabianie na sprzęcie i infrastrukturze uczelni

25.08.11, 12:28
Jako wstęp informacja z GazWybu wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,10143090,Dziekan_UWr_w_protescie_zrezygnowal_ze_stanowiska.html

Jaki macie stosunek do "lewizny"? Spotkaliście się z takimi sytuacjami? Usprawiedliwione? Nie ma o czym mówić? Nie znam tej konkretnej sprawy i nie oceniam czy ktoś rzeczywiście coś kradł czy raczej to ktoś inny zrobił burzę w szklance wody, raczej pytam o stosunek do takich działań w ogóle.
Pracuję w instytucjach związanych z naukami humanistycznymi i nie miałam do czynienia z używaniem tak drogiego sprzętu jak wspomniany w artykule, notoryczne jest natomiast robienie "prywatnych" projektów w ramach instytucji. Pan dr czy prof. ma jakąś pracę zleconą (tak jak tu - nie uczelnianą, gdzie jest wykonawcą, ale swoją prywatną, pozauczelnianą), za którą bierze spore wynagrodzenie i bez wahania używa do tego biura (komputer, drukarka, papiernicze), ale też i ludzi (studenci, doktoranci) związanych z uczelnią. Pół biedy jak potem ma w zwyczaju "odwdzięczyć się" i np. sprowadzi grant, w którym są też środki na biuro i na pensje dla "wykorzystywanych", czasem jednak są to transakcje tylko w jedną stronę.
Pamiętam moje wizyty na zachodnich uczelniach - z jednej strony nikt nikomu nie żałował tuszu do drukarki czy papieru, a biuro razem ze sprzętem dostępne było 24 h, z drugiej nikt nie robił w pracy lewizny i ten sposób funkcjonowania na uczelni najbardziej mi się podobał.
Obserwuj wątek
    • charioteer1 Re: zarabianie na sprzęcie i infrastrukturze ucze 25.08.11, 12:40
      Na czym polegaja lewizny w naukach humanistycznych? Z tego, co sie orientuje, najbardziej lewa lewizne w humanistyce mozna rozliczyc jako prace naukowa, ale moze zle sie orientuje, dlatego prosze o przyklady takich lewizn z udzialem doktorantow i sluzbowej drukarki.
      • zenobia44 Re: zarabianie na sprzęcie i infrastrukturze ucze 25.08.11, 13:07
        np. zrobienie badań i raportu (nie pracy naukowej) dla jakiejś instytucji, fundacji, firmy,
        napisanie części badawczej, merytorycznej, społecznej, kulturowej projektu (za pieniądze, dla kogoś kto przygotowuje wniosek),
        przetłumaczenie czegoś,
        zrobienie analizy (ewentualnie można podciągnąć pod działalność naukową),
        przeprowadzenie wywiadów z respondentami,
        poprowadzenie warsztatów, szkolenia, napisanie artykułu do gazety nienaukowej za wynagrodzeniem,
        uczestnictwo w konferencjach (nienaukowych, a komercyjnych, dla biznesu), przygotowywanie tych konferencji, ...

        Przy tych działaniach jest mnóstwo czarnej roboty typu przepisywanie (ulubiona praca dla studentów), poszukiwanie respondentów, jeżdżenie w teren, kwerenda, pisanie streszczeń, robienie zestawień danych statystycznych, wszelkie prace pseudoinformatyczne (obsługa podstawowych programów)

        Tyle tak na szybko, z pewnością można wymieniać jeszcze wiele, wiele innych. Z mojej obserwacji wynika, że jeśli ktoś robi naprawdę dużo lewizn to zwykle nie ma czasu na prace naukową, więc chyba jakoś to się nie przekłada na "działalność naukową", wręcz przeciwnie - do nędznej działalności badawczej, małej ilości i jakości publikacji dochodzi jeszcze częste odwoływanie zajęć (nawet na płatnych studiach) lub zastępstwa ludźmi z łapanki, bo gwałtu-rety coś w projekcie ważnego się dzieje.
        Dla wyjaśnienia - tak jak pisałam - nie podoba mi się rozliczanie ludzi z tonerów i papieru czy rozmów telefonicznych, ale w sytuacji, gdy mała jednostka badawcza ma do dyspozycji na semestr 1500 zł na "działalność własną" podstawowych artykułów biurowych właściwie cały czas brakuje i to, że uda się zamykać budżet bez skandalu jest związane tylko i wyłącznie z przytomnością umysłu sekretarki i takimi grantami, które przewidują wydatki na biuro i telefony.
        • dala.tata Re: zarabianie na sprzęcie i infrastrukturze ucze 25.08.11, 15:23
          a ogolniej kazde wykorzystywanie sprzetu i czasu pracy w prywatnych celach zarobkowych. jest oczywiscie szara strefa, polegajaca na tym, ze ksiazki, ktore wydalem, pisane byly rowniez w czasie pracy i na sprzecie pracowym. dostaje za nie tantiemy, jednak uczlenia jest bardzo z tego zadowolona.

          rowniez w naukach spolecznych jednak istnieje pojecia tzw. 'applied research', czyli badania dla potrzeb organizacji, publicznych, prywatnych, rzadowych, za ktore organizacja placi forse. jesli placi jednostce, ktora wykorzytsuje do tych badan np. siec ankieterow instytutu, to to jest dokladnie sytuacja, ktora opisujesz.
          • chilly Re: zarabianie na sprzęcie i infrastrukturze ucze 25.08.11, 18:52
            Bywa i odwrotnie, Dala. Piszę książkę na własnym komputerze, drukuję ją na swojej drukarce, sam płacę za możliwość wykorzystania w książce wykresów czy rysunków (oczywiście, bardzo ograniczając ich liczbę). Książka ukazuje się w prestiżowym polskim wydawnictwie i ... nic z tego nie mam. No, trochę (12?) punktów. ale punkty ma też instytut - czyli uczelnia.
            • dala.tata Re: zarabianie na sprzęcie i infrastrukturze ucze 25.08.11, 20:28
              absolutnie tak tez bywa. no ale to jest twoj wybor, do jakiego wydawnictwa idziesz, nie?

              i zeby nie bylo, ja rowniez pisze na wlasnym komputerze, bo w domu mam znacznie lepszy od tego w pracy, ale najczesciej, jak juz napisane, to drukuje w pracy. zazwyczaj nie wykorzystuje tabelek, wykresow tudziez innego materialu, wiec nie musze placic.

              aczkowliek, raz chcialem wykorzystac, ale do artykulu, obrazki z 2 podrecznikow, niemieckiego i poslkiego. Niemcy zogdzili sie natychmiast i zyczyli powodzenia w pracy, Polacy oczywiscie nie. ale po mailu wskazujacym, ze napisze wprost, ze w przeciwiesntwie do niemieckeij fimy X, poslka firma Y sie nie zogdzila, zgodzili sie. :-). za drugim razem chcialem wykorzystac tekst programu BBC i mily pan po drugijej stronie telefonu powiedzial, ze nie ma zadnego problemu, jesli tylko powiem, ze to ten program.

              chilly napisał:

              > Bywa i odwrotnie, Dala. Piszę książkę na własnym komputerze, drukuję ją na swoj
              > ej drukarce, sam płacę za możliwość wykorzystania w książce wykresów czy rysunk
              > ów (oczywiście, bardzo ograniczając ich liczbę). Książka ukazuje się w prestiżo
              > wym polskim wydawnictwie i ... nic z tego nie mam. No, trochę (12?) punktów. al
              > e punkty ma też instytut - czyli uczelnia.
    • niewyspany77 Re: zarabianie na sprzęcie i infrastrukturze ucze 25.08.11, 15:51
      Największa lewizna jaką zaobserwowałem w działaniach różnych ludzi związanych z uczeniem na kierunkach pedagogicznych to zadanie na zaliczenie: zebrać ankiety dotyczącą jakiegoś zagadnienia i je "opracować". Studenci zadowoleni, bo ankietki robi się szybko, łatwo, bez żadnej kontroli. Wykładowca też zadowolony, bo ma materiał z "ogólnopolskich badań", który publikuje pod swoim nazwiskiem. Nieco łagodniejsza wersja tej lewizny to dodanie * w przypisie dolnym "badania zostały wykonane w ramach prac magisterskich X, Y i Z".
    • sendivigius Re: zarabianie na sprzęcie i infrastrukturze ucze 25.08.11, 17:47
      zenobia44 napisała:

      > Jaki macie stosunek do "lewizny"? Spotkaliście się z takimi sytuacjami? Usprawi
      > edliwione? Nie ma o czym mówić? Nie znam tej konkretnej sprawy i nie oceniam cz
      > y ktoś rzeczywiście coś kradł czy raczej to ktoś inny zrobił burzę w szklance w
      > ody, raczej pytam o stosunek do takich działań w ogóle.


      Moja mila zenobio. Jesli ty sie o te sprawy pytasz, jezeli uwazasz ze do tego mozna miec "stosunek" , jezeli uwazasz ze moze to byc usprawiedliwione, to wszystko tylko potwierdza moja decyzje generalnego, totalnego i wzajemnego "odstosunkowania" sie mnie i polskiej nauki.

      Teraz zenobio zapytaj sie na odpowiednich forach jaki maja stosunek do:

      1. dlubania w nosie przy stole
      2. bicia murzynow na ulicy

      .... etc

      (nie zapomnij dodac ze jestes pracownikiem naukowym....)
    • charioteer1 Re: zarabianie na sprzęcie i infrastrukturze ucze 25.08.11, 17:52
      A propos linkowanego artykulu. Cytat:


      - Robiliśmy badania dla Polskiej Akademii Nauk. Umowa na ich realizację nie przeszła przez administrację uczelni. Ale zgodził się na nie profesor Stanisław Ułaszewski, szef instytutu, któremu podlegała moja pracownia. Kupiono nam za nie odczynniki, szkło laboratoryjne, szalki do hodowli bakterii - wyjaśnia dr Adamski. - Ja nie wziąłem za te badania żadnych pieniędzy. Być może jakieś niewielkie pieniądze dostał emerytowany pracownik uniwersytetu.

      Więcej... wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,10143090,Dziekan_UWr_w_protescie_zrezygnowal_ze_stanowiska.html#ixzz1W3VSU2y2


      Normalny handel wymienny, typowy dla sytuacji permanentnego niedoboru. My wam dajemy usluge, wy nam kupujecie sprzet. W polskiej nauce nie dosc, ze mamy permanentne niedobory, to jeszcze mamy tysiace najrozniejszych przepisow, ktore okreslaja, za co mozna zaplacic, a za co nie. Widocznie PAN mial pieniadze na sprzet, ale nie mial pieniedzy na wynagrodzenia. Jak w stanie wojennym, kiedy sie wodke wymienialo na mydlo i paste do zebow.
      • dala.tata Re: zarabianie na sprzęcie i infrastrukturze ucze 25.08.11, 18:10
        byc moze dostal, ale on jako keirownik projektu naprawde nie ma zadnej wiedzy na ten temat. zalosne.
        • charioteer1 Re: zarabianie na sprzęcie i infrastrukturze ucze 25.08.11, 18:25
          Nie byl kierownikiem projektu, skoro robil badania dla kogos.
          • dala.tata Re: zarabianie na sprzęcie i infrastrukturze ucze 25.08.11, 18:33
            bardzo przepraszam: byl kierownikiem badan, skoro to on przyjmowal zlecenia. pozostane przy swoim: zalosne.

            charioteer1 napisał:

            > Nie byl kierownikiem projektu, skoro robil badania dla kogos.
            >
          • charioteer1 Re: zarabianie na sprzęcie i infrastrukturze ucze 25.08.11, 18:35
            Mysle, ze autor tego posta moze byc bardzo blisko prawdy.

            Jezeli faktycznie tak bylo, to prawdopodobnie kierownikiem grantu byl ktos z PAN, emeryt byl wpisany w grancie jako wykonawca, a kierownikowi pracowni nie mogli zaplacic, bo nie byl wpisany do grantu.

            Tyle na podstawie tak zwanej autopsji.
    • flamengista ale jak to zrobić? 28.08.11, 21:36
      zacznijmy od tego, że nie jest to w żaden sposób uregulowane. Ok, mam program statystyczny kupiony z kiedyś grantu, zainstalowany na uczelnianym komputerze i robię na nim badanie dla prywatnej firmy.

      Pytanie: jak mam to rozliczyć?

      Obecnie uczelnie nie robią nic, by pozyskiwać badania zlecone od podmiotów prywatnych. My sami sobie takie zlecenia "załatwiamy" - dzięki naszym kontaktom i umiejętnościom. Uczelniana administracja w niczym nie pomaga też przy obsłudze tych projektów. Wolna Amerykanka - jeśli sam sobie nie wychodzisz, nie będzie fuch.

      Do tego trzeba uczciwie powiedzieć, że robiąc prywatne BADANIA jednak doskonalę warsztat, zdobywam dodatkową wiedzę i umiejętności. Mam na przykład możliwość pracowania na danych, o których robiąc uczelniane granty mogłem tylko pomarzyć. No i nie robię dodatkowej dydaktyki dla konkurencji.

      Ale nawet w obecnej sytuacji, można w sposób cywilizowany ustalić: np. 10% wynagrodzenia wpłacić na fundację uniwersytetu. Tylko niech to dotyczy wszystkich. Nie mam zamiaru być jedynym frajerem, szczególnie że moje wynagrodzenie za dodatkowe fuchy to pikuś w porównaniu z GTW.

      No więc: znajdźmy jakieś jednolite rozwiązanie i dajmy wytyczne, bo na razie jest zupełny chaos.
      • sokolasty Re: ale jak to zrobić? 09.09.11, 14:13
        No ja opiszę to z punktu widzenia przedsiębiorstwa prywatnego (ale dużego, więc nie zarządzanego bezpośrednio przez właściciela), nie uczelni:
        wszelkie fuchy są zabronione, nawet jeżeli wykorzystujesz do tego zasoby, które się zużywają (software) lub zużywają niezauważalnie (hardware, prąd, młotek, imadło). Jeśli robisz fuchy, to zaniedbujesz swoje obowiązki.

        Ba, niektóre firmy posuwają się do tego stopnia, że trzeba uzyskać zgodę na prowadzenia jakiejkolwiek działalności zarobkowej poza umową o pracę (i to nie na stanowiskach dyrektorskich). Nie pochwalam tego.
        • sokolasty Re: ale jak to zrobić? 09.09.11, 14:20
          nawet jeżeli wykorzystujesz do tego zasoby, które nie się zużywają (software)
        • flamengista w prywatnej firmie 11.09.11, 18:49
          teoretycznie jesteś przynajmniej wynagradzany w zależności od efektywności swojej pracy. Jeśli przynosisz zlecenie i nowego klienta, powinieneś dostać specjalną premię + dodatek za nadgodziny.
      • whiteskies Re: ale jak to zrobić? 09.09.11, 21:46
        flamengista napisał:

        > zacznijmy od tego, że nie jest to w żaden sposób uregulowane. Ok, mam program s
        > tatystyczny kupiony z kiedyś grantu, zainstalowany na uczelnianym komputerze i
        > robię na nim badanie dla prywatnej firmy.
        >
        > Pytanie: jak mam to rozliczyć?
        >

        W sumie bardzo prosto. zamiast indywidualnie podpisac umowe przez Uczelnie, ta zabierze narzut, reszta dla Ciebie. Wiele razy tak robilem. Dodatkowa korzysc: jednostka wykazuje w sprawozdaniach i ocenie parametrycznej badania na rzecz gospodarki, a ty w swoim CV takze. I tyle - przy w miare sprawnej administracji ZADNYCH problemow.
        • flamengista kluczowy cytat 11.09.11, 18:47
          "przy w miare sprawnej administracji ŻADNYCH problemow"

          My już mieliśmy blokowaną umowę sponsorską z firmą, która dawała 15 tys. zł na naszą konferencję - w zamian za 2 banery podczas obrad oraz ogłoszenie na 20 cm2 w gazetce uczelnianej.

          Według stosownego działu firma dawała za mało - tymczasem był to przyjacielski gest ze strony jednego z prezesów - bo firmy w ogóle nie dają na naukowe konferencje pieniędzy.

          W przypadku badań, o których piszę konieczna była szybka reakcja, ustalenie zakresu prac i wynegocjowanie ceny. Gdybym to robił przez uczelnię, nie dogadalibyśmy się nigdy.

          Ja wolałbym układ, w którym z automatu mam samodzielnie wynegocjowaną umowę z firmą, zgłaszam ją do konkretnego działu a uczelnia pobiera określoną % prowizję. Ale w chwili obecnej nie jest to możliwe. Musiałbym uruchomić całą maszynę administracyjną, a w tym czasie zlecenie trafiłoby do kogoś elastyczniejszego.

          Na tym właśnie polega cały problem.
          • whiteskies Re: kluczowy cytat 11.09.11, 20:23
            No to masz kiepsko. U mnie dziala. czasmi miewam zlecenia i nie miewam klopotu z realizacja ich przez uczelnie. Choc administracja nie radzi sobie e wielu innych sprawach, w zakresie takiej umowy nigdy nie mialem klopotu. W efekcie kwestor u Ciebie dziala nas zkode uczelni, to jest powazna sprawa.
            • flamengista owszem, kiepsko 27.09.11, 09:34
              Problem w tym, że kwestor nawet nie zdaje sobie sprawy, jak działa rynek zleceń na badania. W kwesturze mają swoje procedury, a są rozliczani z ich skrupulatnego realizowania, nie z zysków uczelni.

              Więc w naszym systemie urzędnik administracji zawsze będzie kryty: działał zgodnie z regulaminem. A że przy okazji zlecenie przepadło, albo zleceniodawca na tyle się zniechęcił opóźnieniami, że zerwał dalszą współpracę z naukowcem - to nikogo nie obchodzi.

              Powtarzam: tu muszą być jasne procedury. Naukowiec decyduje o tym, czy bierze zlecenie, ustala stawkę i gotową umowę przynosi do stosownego działu. Tam przybijają pieczątki, podpisują i potrącają później stosowną prowizję. Tak powinno to działać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka