zenobia44
25.08.11, 12:28
Jako wstęp informacja z GazWybu wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,10143090,Dziekan_UWr_w_protescie_zrezygnowal_ze_stanowiska.html
Jaki macie stosunek do "lewizny"? Spotkaliście się z takimi sytuacjami? Usprawiedliwione? Nie ma o czym mówić? Nie znam tej konkretnej sprawy i nie oceniam czy ktoś rzeczywiście coś kradł czy raczej to ktoś inny zrobił burzę w szklance wody, raczej pytam o stosunek do takich działań w ogóle.
Pracuję w instytucjach związanych z naukami humanistycznymi i nie miałam do czynienia z używaniem tak drogiego sprzętu jak wspomniany w artykule, notoryczne jest natomiast robienie "prywatnych" projektów w ramach instytucji. Pan dr czy prof. ma jakąś pracę zleconą (tak jak tu - nie uczelnianą, gdzie jest wykonawcą, ale swoją prywatną, pozauczelnianą), za którą bierze spore wynagrodzenie i bez wahania używa do tego biura (komputer, drukarka, papiernicze), ale też i ludzi (studenci, doktoranci) związanych z uczelnią. Pół biedy jak potem ma w zwyczaju "odwdzięczyć się" i np. sprowadzi grant, w którym są też środki na biuro i na pensje dla "wykorzystywanych", czasem jednak są to transakcje tylko w jedną stronę.
Pamiętam moje wizyty na zachodnich uczelniach - z jednej strony nikt nikomu nie żałował tuszu do drukarki czy papieru, a biuro razem ze sprzętem dostępne było 24 h, z drugiej nikt nie robił w pracy lewizny i ten sposób funkcjonowania na uczelni najbardziej mi się podobał.