hugow
06.10.11, 16:54
Polecam czytankę: theconversation.edu.au/princeton-goes-open-access-to-stop-staff-handing-all-copyright-to-journals-unless-waiver-granted-3596 którą na swej stronie reklamuje ekulczycki.pl
(cytuję za blogiem ekulczycki.pl) ... kwestia praw autorskich do ich dzieł wytworzonych w ramach pracy w jednostce naukowej jest uregulowana w Ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Jest tam artykuł 14, którego lektura wywołuje uśmiech na twarzach większości polskich naukowców. Jest tam napisane mianowicie coś takiego:
1. Jeżeli w umowie o pracę nie postanowiono inaczej, instytucji naukowej przysługuje pierwszeństwo opublikowania utworu naukowego pracownika, który stworzył ten utwór w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy. Twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia. Pierwszeństwo opublikowania wygasa, jeżeli w ciągu sześciu miesięcy od dostarczenia utworu nie zawarto z twórcą umowy o wydanie utworu albo jeżeli w okresie dwóch lat od daty jego przyjęcia utwór nie został opublikowany.
2. Instytucja naukowa może, bez odrębnego wynagrodzenia, korzystać z materiału naukowego zawartego w utworze, o którym mowa w ust. 1, oraz udostępniać ten utwór osobom trzecim, jeżeli to wynika z uzgodnionego przeznaczenia utworu lub zostało postanowione w umowie. (koniec cytatu)
I teraz moje trzy grosze:
Jak widać, ci z Was, którzy Copyright do swoich artykułów oddali obcym wydawnictwom a nie własnym uczelniom, to jeśli zrobili to z pominięciem praw własnej uczelni do pierwokupu, wynikającym z przepisów polskiego prawa - są złodziejami intelektualnej własności polskich podatników.
a teraz większe fragmenty z bloga:
ekulczycki.pl/warsztat_badacza/prawa-do-publikacji-naukowej-princeton-a-sprawa-polska-czyli-o-martwym-przepisie-w-polskiej-ustawie/
który serdecznie polecam:
CZEGO CHCE UNIWERSZTET PRINCETON?
Uniwersytet zachęca do publikowania w czasopismach tworzonych w modelu open access i krytykuje politykę wydawniczą wielkich wydawnictw. Sytuacja przedstawia się następująco: uniwersytet zatrudnia pracownika, opłaca mu pensję i daje fundusze na badania. Następnie pracownik publikuje wyniki swojej pracy, przekazuje pełnię autorskich praw majątkowych do wydawcy. Później uniwersytet wykupuje od tego wydawcy subskrypcje, aby inni pracownicy tej samej uczelni mogli mieć dostęp do tych artykułów! Sytuacja jest paradoksalna:
Universities pay millions of dollars a year for academic journal subscriptions. People without subscriptions, which can cost up to $25,000 a year for some journals or hundreds of dollars for a single issue, are often prevented from reading taxpayer funded research. Individual articles are also commonly locked behind pay walls. Researchers and peer reviewers are not paid for their work but academic publishers have said such a business model is required to maintain quality.
Źródło: theconversation.edu.au
“”
Sprawa ta wywołuje automatycznie wiele dyskusji: w jakim modelu powinna być uprawiana nauka, jak i gdzie publikować wyniki naukowe, czy naukowiec może zarabiać na wynikach swoich badań? Zachęcam do zapoznania się z całym linkowanym tekstem – znajdują się tam źródła do wielu ciekawych materiałów i debat. Ja jednak chciałbym poruszyć sprawę podobnej kwestii na gruncie polskim.
JAK TO WYGLĄDA NA GRUNCIE POLSKIM?
Z mojego doświadczenia wynika, że niewielu polskich badaczy zdaje sobie sprawę, że kwestia praw autorskich do ich dzieł wytworzonych w ramach pracy w jednostce naukowej jest uregulowana w Ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Jest tam artykuł 14, którego lektura wywołuje uśmiech na twarzach większości polskich naukowców. Jest tam napisane mianowicie coś takiego:
1. Jeżeli w umowie o pracę nie postanowiono inaczej, instytucji naukowej przysługuje pierwszeństwo opublikowania utworu naukowego pracownika, który stworzył ten utwór w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy. Twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia. Pierwszeństwo opublikowania wygasa, jeżeli w ciągu sześciu miesięcy od dostarczenia utworu nie zawarto z twórcą umowy o wydanie utworu albo jeżeli w okresie dwóch lat od daty jego przyjęcia utwór nie został opublikowany.
“”
2. Instytucja naukowa może, bez odrębnego wynagrodzenia, korzystać z materiału naukowego zawartego w utworze, o którym mowa w ust. 1, oraz udostępniać ten utwór osobom trzecim, jeżeli to wynika z uzgodnionego przeznaczenia utworu lub zostało postanowione w umowie.
“”
Dlaczego pisałem o tym, że jest to przepis martwy? Bowiem przed każdą publikacją w czasopismach wydawanych poza jednostką naukową, w której jesteśmy zatrudnieni, winniśmy pytać naszego pracodawcy, czy możemy to uczynić, bowiem ma on pierwszeństwo do tej publikacji – a nam przysługuje wynagrodzenie! Ale przecież we wszystkich możliwych przepisach uczelnie, ministerstwo zachęcają badaczy do publikowania w „obcych” czasopismach. Idealne rozwiązania dla parametryzowanej jednostki i naukowca, który chce osiągnąć kolejne szczeble awansu naukowego, jest takie, że publikujemy np. w czasopismach wydawcy Wiley, a następnie nasza jednostka (ta sama, która nas do tego zachęca), płaci wydawcy abonament za to, żeby jej pracownicy mieli dostęp do tego tekstu. Czy aby na pewno o to chodzi?
Może jednak powinniśmy zachęcać jeszcze mocniej do modelu open science.
Na koniec zachęcam do obejrzenia filmiku pt. „Naukowiec spotyka wydawcę”.
www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=GMIY_4t-DR0