Dodaj do ulubionych

Powrót starej habilitacji?

15.06.12, 16:39
Właśnie usłyszałem, że Rada Główna Szkolnictwa itd.. rozważa propozycje wycofania się z nowego trybu habilitacji, a przynajmniej wydłużenie możliwości habilitowania się 'po staremu'. I jeszcze kluczowa sprawa: Rada chce przywrócenia stanowiska docenta.

Wreszcie 'środowisko' proponuje prawdziwe reformy!
Obserwuj wątek
    • nullified Re: Powrót starej habilitacji? 15.06.12, 16:49
      Ogółem towarzyszu, kierunek zmian nie jest zły, wymaga tylko kilku korekt kursu partyjnego. Tak trzymać.

      (za kadencji JejNieomylności nie liczylbym na to, choc cichaczem wstawione przedłużenie "starego trybu" to juz predzej - nota bene skądinad rozsadne, bo humanistów nowy tryb nie rozpieszcza, za to dopieszcza scislakow)
      • dala.tata Re: Powrót starej habilitacji? 15.06.12, 16:54
        jakos mi sie wydaje, ze stary tryb pozwala wszystko zalatiwc w swoim gronie. a nie tam jakies internety.
        • chilly Re: Powrót starej habilitacji? 15.06.12, 19:18
          dala.tata napisał:
          > jakos mi sie wydaje, ze stary tryb pozwala wszystko zalatiwc w swoim gronie. a
          > nie tam jakies internety.
          A o profesurach tam nie wspomniano? To co, tych namaszczanych, najlepszych z najlepszych cała Polska ma prześwietlać?
          • chilly Re: Powrót starej habilitacji? 15.06.12, 19:19
            P.S. Najbardziej by szkoda było tego papieru niepotrzebnie zużytego na "książki profesorskie".
    • chilly Re: Powrót starej habilitacji? 15.06.12, 16:51
      A co, Pani Minister idzie w odstawkę? Nieeee... Nie po tym:
      www.facebook.com/photo.php?fbid=338744702861412&set=a.264262713642945.56824.225922327476984&type=1&theater (cytuję za adeptem)
    • adept44_ltd Re: Powrót starej habilitacji? 15.06.12, 16:53
      a rada szanowna dodała - którego docenta, bo były dwa różne takie stanowiska...
      • chilly Re: Powrót starej habilitacji? 15.06.12, 19:16
        Docenta czeskiego. Z "małej" habilitacji. Oj, adept, nie idziesz z duchem czasów!
    • balans_bieli Re: Powrót starej habilitacji? 15.06.12, 21:39
      plotki o przedłużeniu starego trybu chodziły nieśmiało od początku wejścia nowej ustawy. o docentach nie słyszałem. a masz jakieś wiarygodne źródło tej informacji?
      • habilitant2012 Re: Powrót starej habilitacji? 15.06.12, 23:22
        źródło jest wiarygodne.

        balans_bieli napisał:

        > plotki o przedłużeniu starego trybu chodziły nieśmiało od początku wejścia nowe
        > j ustawy. o docentach nie słyszałem. a masz jakieś wiarygodne źródło tej inform
        > acji?
        • kramka1 Re: Powrót starej habilitacji? 15.06.12, 23:40
          Na problem mozna spojrzec dwojako. Albo że stare kontratakuje, albo ze rewolucja przegrywa z ewolucją. Obstawiam raczej to drugie.
          Kilka razy na forum sygnalizowałam problem z brakiem swoistego vacatio legis. Stare byle jakie miało byc natychmiast zamienione w wysokojakosciowe nowe. Ale to jest niewykonalne z powodów, o których było tu juz dużo pisane... Bo recenzenci mają stare nawyki, bo nie da rady ad hoc zebrac IF-owych publikacji, bo to, bo tamto... Taki np. leśnik. Lata gromadzenia dorobku wedle starych kryteriów i co, miał nagle zamienić miedziaki w złoto? Niewykonalne, więc został pozytywnie oceniony wedle starych krajowych kryteriów, choc w nowej procedurze.
          Co do docentów, zawsze żałowałam tego tytułu. Taki pośrednik miedzy mniej powaznym adiunktem i bardzo powaznym profesorem. I duzo lepszy niz uczelniany profesor-niby profesor, ale jednak nie profesor. ;) No i adiunkt z hab. brzmi źle, a docent brzmi dumnie. ;))
          • bumcykcyk2 Re: Powrót starej habilitacji? 16.06.12, 01:41
            kramka1 napisała:

            > Kilka razy na forum sygnalizowałam problem z brakiem swoistego vacatio legis. .
            > Stare byle jakie miało byc natychmiast zamienione w wysokojakosciowe nowe. Ale .
            > to jest niewykonalne z powodów, o których było tu juz dużo pisane...

            O to, to!

            Ja również krakałem dużo o tym, że nowe procedury spowodują w wielu dyscyplinach lukę pokoleniową o długości co najmniej dekady. Bo nikt nie spełni zakładanych w ustawie kryteriów.

            Przedłużenie starych kryteriów byłoby głosem rozsądku, aczkolwiek nie bardzo w to wierzę. Nauki ścisłe raczej dadzą radę po nowemu, a humanistów wedle miłościwie panującej władzy jest wszak i tak za dużo. W oparach wypocin mojej dyscypliny naliczyłem w Polsce ponad 500 habilitowanych i nawet jakby przez najbliższe 20 lat nikogo nowego nie wypromować, to i tak będzie ich za dużo. :P
            • chilly Re: Powrót starej habilitacji? 16.06.12, 09:11
              Sprawdź ich daty urodzenia, bumcykcyk. Zadzie trwożysz się jak szybko może ich zabraknąć :) I kto będzie habilitował kolegów? Ten problem już występuje ostro w wielu dyscyplinach. No, chyba że reprezentujesz akurat dyscyplinę wschodzącą.
              • flamengista albo czy żyją 16.06.12, 09:20
                genialna baza "ludzie nauki" podaje ŚP Profesorów jako pełnoprawnych pracowników naukowych, dopiero po kliknięciu na nazwisko dowiadujemy się że dana osoba nie żyje (a i te informacje wprowadzane są ze sporym opóźnieniem!).
            • flamengista no ba 16.06.12, 09:18
              W całych naukach ekonomicznych jest 1190 habów i 1234 profesorów. Dużo?

              Moim zdaniem jednak mało, bo baza ludzie nauki uwzględnia również rekordy osób nie żyjących (idiotyzmem jest, że nie można tego uwzględnić w wyszukiwarce). Jeśli weźmie się pod uwagę:
              - Sgh,
              - UE Poznań;
              - UEK;
              - UE Wrocław;
              - UE Katowice;
              Do tego:
              - UW;
              - UG;
              - UAM;
              - UŁ.
              Wymieniłem tylko najsilniejsze ośrodki, w dodatku w całej ekonomii, nie uwzględniając podziałów na dyscypliny (finansów, ekonomii i zarządzania, bo towaroznawstwo w bazie jest osobno). No to wychodzi po jakieś 200 na ośrodek, a przecież jest jeszcze z 20 uniwersytetów (UJ, Opole, Rzeszów, Szczecin etc.) i mnóstwo uczelni prywatnych, też mających własną kadrę.

              W ekonomii jest zdecydowanie luka pokoleniowa - habilitowany przed 50tką należy do rzadkości.
          • proon Re: Powrót starej habilitacji? 16.06.12, 08:01
            "rewolucja przegrywa z ewolucją" - czyli robi się normalnie, ale troszkę szkoda, bo miałem nadzieję na kolejny etap każdej rewolucji - zjadanie przez rewolucję własnych dzieci (reformatorów mówiąc po naszemu)
            • dala.tata Re: Powrót starej habilitacji? 16.06.12, 09:31
              a ta ewolucja ma trwac w czasie biologicznym nie? Zeby sie polscy humanisci przerzucili na nowa habilitacje, to jeszcze ze kilka(set) tysiecy lat potrzeba?

              proon napisał:

              > "rewolucja przegrywa z ewolucją" - czyli robi się normalnie, ale troszkę szkoda
              > , bo miałem nadzieję na kolejny etap każdej rewolucji - zjadanie przez rewolucj
              > ę własnych dzieci (reformatorów mówiąc po naszemu)
          • dala.tata Re: Powrót starej habilitacji? 16.06.12, 09:55
            kramko, lubie cie czytac, ale teraz pojechalas na calego. Habilitanci od zawsze mieli zbierac IF-owe publikacje!!! nowa habilitacja tylko nacisk na nie polozyla. Chcesz naprawde powiedziec, ze polski adiunkt wlasnie sie dowiedzial, ze rozdzial w pokonferencyjniaku wydanym w Nakle pod Bydgoszcza jest publikacja podobna do publikacji w pismie miedzynarodowym? I tak naprawde ta bidunia nie wiedziala, ze ma publikowac w porzadnych czasopismach? Naprawde chcesz to powiedziec?

            Co to znaczy zbierac dorobek wg starych kryteriow? Pokaz mi te stare kryteria, wg ktorych habilitant ma pisac po polsku, byle co, byle gdzie. koniecznie mi to pokaz.

            Nowa hbailitacja przenosi polska nauke, deklaratywnie tylko, rzecz jasna, z krainy snow i fantazji do znanej nam rzezcywistosci. jak dlugo maja trwac te wakacje prawne wg ciebie? jeszcze z 10 lat. zeby wychowac kolejne pokolenie ludzi, ktorzy lepiej zeby sie ograniczali do pisania list zakupow?

            Litosci, kramko!
            • kramka1 Re: Powrót starej habilitacji? 16.06.12, 10:09
              Dala, miło, że lubisz mnie czytac. :) Wiec poczytaj z przyjemnoscią poniższe.
              Piszesz:
              "Chcesz naprawde powiedziec, ze polski adiunkt wlasnie sie dowiedzial, ze rozdzial w pokonferencyjniaku wydanym w Nakle pod Bydgoszcza jest publikacja podobna do publikacji w pismie miedzynarodowym? I tak naprawde ta bidunia nie wiedziala, ze ma publikowac w porzadnych czasopismach? Naprawde chcesz to powiedziec?"
              Tak, ja nie tylko to chce powiedziec, ja mówie, ze tak jest. W mojej naukowej działce. Trzymając sie zasady animowosci nie powiem, jaka to działka, ale tak tu jest. Są osrodki i osoby, które jakby nie słyszały o zagranicy i IF. Jest np. mocny osrodek z mojego szczególowego tematu, z ktorego nigdy nie wyszla żadna zagraniczna publikacja. I gdy ja sie pojawilam na Zachodzie z pierwsza publikacją o naszym obiekcie badan, przyjeli mi ją do druku z wielkim entuzjazmem, bo obiekt sam w sobie ma znaczenie światowe. Profesor z tego "mocnego" osrodka na uczelnianej liscie publikacji naukowych ma ponad setkę pozycji, ale znacząca częśc z nich to artykuly w popularnym czasopismie branzowym (dla porównania, tak jakby prof. od samochodów publikował w "Auto świat"). To jest norma w znacznej częsci osrodków z mojej dziedziny. Ale oczywiscie jest tez częśc osrodków, gdzie naprawdę robi sie porządna naukę. I ja zupelnie nie rozumiem, czemu w A jest tak, a w B na odwyrtkę....
              • dala.tata Re: Powrót starej habilitacji? 16.06.12, 10:31
                kramko droga, jesli tak jest, to nalezy jak najszybciej znalezc sposob na to, by szybko twoja 'naukowa dzialke' zamknac. Ciebie mozna by przeniesc, wedle zyczenia, do teologow, psychiatrow, lub na polonistyke. a potem jak najszybicej zapomniec, ze cos takiego istnialo.

                bo ja znam mlodych adiunktow, ktorzy maja lepszy dorobek niz profesorowie. jednak ci profesorowie pisali, co pisali, bo im sie nie chcialo palca z d....wyciagnac i pisac porzadnie. bo co sie meczyc, skoro mozna latwo. ale wszyscy doskonale wiedzieli, gdzie nalezy publkowac.

                no i jesli mowisz, ze sa osrdoki, gdzie sie robi porzadna nauke, to, obawiam sie, ze sama wlasnie podkopalas swoj argument.
                • kramka1 Re: Powrót starej habilitacji? 16.06.12, 10:46
                  Dlaczego podkopałam? Moją szczególową działke uprawia mało osrodków, moja ogólną-duzo wiecej (o nich pisałam).
                  "Ciebie mozna by przeniesc, wedle zyczenia, do teologow, psychiatrow, lub na polonistyke. a potem jak najszybicej zapomniec, ze cos takiego istnialo."
                  Dokładnie rzecz ujmując, uprawiam moja działke siedzac w zupelnie innym osrodku. Wiec przenosic mnie gdziekolwiek indziej nie ma po co. Co nawyżej mogłabym przeniesc się tam, gdzie by w ogóle zauwazycili, ze coś robie, bo tu, gdzie teraz jestem, jestem w czapce -niewidce.
                  • dala.tata Re: Powrót starej habilitacji? 16.06.12, 10:49
                    Bo jesli sa tacy ktorzy wiedza, jak sie uprawia nauke, tzn ze innym sie nie chce. I oni doskone wiedzieli, jaki dorobek zbierac!

                    A przeniesc cie chcialem na polonistyke :)
            • fajnytoster Re: Powrót starej habilitacji? 16.06.12, 12:02
              >
              > Nowa hbailitacja przenosi polska nauke, deklaratywnie tylko, rzecz jasna, z kra
              > iny snow i fantazji do znanej nam rzezcywistosci.

              powiedziałbym, że wręcz odwrotnie ;-)
              tzn. z rzeczywistości znanej na polskich uczelniach wchodzimy nagle w krainę wydumanej przez p. minister fantazji, gdzie, mówiąc jej słowami: Polskie uczelnie mogą stać się najlepszymi uniwersytetami w Europie. Nie zaklinam tymi słowami rzeczywistości i nie najlepszej dziś pozycji naszych szkół wyższych w międzynarodowych rankingach. Gdyż już dziś zaczynają się wyłaniać elitarne jednostki, które mogą walczyć o pozycję europejskich liderów.
              a wszyscy publikują tylko w Science, Nature i Journal of A Very Important Discipline
              • dala.tata Re: Powrót starej habilitacji? 16.06.12, 12:08
                ja mowilem jedynie o habilitacji. co do wypowiedzi pani minister, to rzeczywiscie ma ona pewien dar mowienia bzdur.
            • charioteer1 Re: Powrót starej habilitacji? 16.06.12, 18:26
              Dala, bidunie naprawde nie wiedza. Pare lat temu strach blady padl na doktorow, kiedy naszej kolezance ze sporym dorobkiem z roznych konferencji odmowiono wszczecia przewodu. Jak to? To publikacje moga byc za slabe na habilitacje? Nie wystarczy miec te dziesiat publikacji, maja jeszcze byc dobre???? Oni naprawde nie wiedzieli. Skad mieliby to wiedziec, jezeli od przelozonych wciaz slysza, ze nasz wydzial/instytut/katedra (wstawic odpowiednie) jest najlepszy na swiecie, a nasze wlasne publikacje wymiataja!

              Profesorowie wiedza, ktore czasopisma sa dobre, ale ta wiedza dziela sie bardzo niechetnie. A czemuzby mialo by byc inaczej? Przeciez najczesciej sami nawet tych czasopism nie czytaja, nie mowiac juz o publikowaniu. Dobrze, jak takie czasopismo w ogole jest zaprenumerowane ku ozdobie biblioteki i to powinno wystarczyc.

              Z tymi snami i fantazja jest dokladnie na odwrot niz napisales. Dla znacznej czesci profesury publikowanie w tych IF-owych czasopismach to kraina snow i fantazji, jakis durny ministerialny wymysl. Przeciez wiadomo, ze sie nie da, ze nas tam nie lubia i nie chca!!!!


              dala.tata napisał:

              > kramko, lubie cie czytac, ale teraz pojechalas na calego. Habilitanci od zawsze
              > mieli zbierac IF-owe publikacje!!! nowa habilitacja tylko nacisk na nie polozy
              > la. Chcesz naprawde powiedziec, ze polski adiunkt wlasnie sie dowiedzial, ze ro
              > zdzial w pokonferencyjniaku wydanym w Nakle pod Bydgoszcza jest publikacja podo
              > bna do publikacji w pismie miedzynarodowym? I tak naprawde ta bidunia nie wiedz
              > iala, ze ma publikowac w porzadnych czasopismach? Naprawde chcesz to powiedziec
              > ?
              >
              > Co to znaczy zbierac dorobek wg starych kryteriow? Pokaz mi te stare kryteria,
              > wg ktorych habilitant ma pisac po polsku, byle co, byle gdzie. koniecznie mi to
              > pokaz.
              >
              > Nowa hbailitacja przenosi polska nauke, deklaratywnie tylko, rzecz jasna, z kra
              > iny snow i fantazji do znanej nam rzezcywistosci. jak dlugo maja trwac te wakac
              > je prawne wg ciebie? jeszcze z 10 lat. zeby wychowac kolejne pokolenie ludzi, k
              > torzy lepiej zeby sie ograniczali do pisania list zakupow?
              >
              > Litosci, kramko!
              >
              • ford.ka Ślepe szczeniaki 16.06.12, 20:02
                Mogę kilku doktorów, którzy wierzą w publikowanie tylko i wyłącznie w zeropunktowych pismach swoich szefów, księgach pamiątkowych na cześć rzeczonych szefów oraz ich kumpli, a także w konferencyjniakach wydanych przez tychże i ich kolegów, wysłać w paczce na dowolny adres. Sami wlezą do kartonu i jeszcze zakleją go od środka, jak im powiem, że w ten sposób mogą zdobyć kolejną bezcenną publikację naukową przez duże "N" (copyright by ja wiem kto, a wy się możecie domyślać), tylko do wydruku trzeba dołączyć autora.
                Już tu gdzieś rzuciłem liczbami ilustrującymi stosunek publikacji w bezpunktowych czasopismach do publikacji punktowanych. Wydział Neofilologii UW może się poszczycić w latach 2007/2012 ok. 1500 "publikacji w monografiach" (czyli w 90% konferencyjniakach) i 8 publikacjami z listy JCR.
                • antudpatch mędrcy wiedzący o co lata 17.06.12, 10:46
                  mysle ze wrecz odwrotnie - mają habilitacje w kieszeni, robiac tak: Cytatkilku doktorów, którzy wierzą w publikowanie tylko i wyłącznie w zeropunktowych pismach swoich szefów, księgach pamiątkowych na cześć rzeczonych szefów oraz ich kumpli, a także w konferencyjniakach wydanych przez tychże i ich kolegów,
                  przy habilitacji najważniejsze jest to czy jesteś wierny
                  szefa szefem ktoś zrobił, ktoś mocniejszy od szefa i ktoś komu szef pasuje - inaczej nie byłby szefem, i ten mocniejszy ma wtyki w CK i wszędzie gdzie trzeba i jeden telefon jest od szefa, do owego VIP czy doktor był wierny, drugi, trzeci, jest od VIPa lub do VIPa który bez czytania wie, że praca się nada bo doktor byl wierny i robi habilitacje wtedy gdy jest to potrzebne jego szefowi.
                  Żadne tam filadelfijskie JCR żadne tam Eryki czy Skopane tylki, punkty są nie w ministerstwie a u szefa. Sytuacja gdy Ministerstwo daje 0 a szef jest życzliwy jest dla naukowego rozwoju ważniejsza w obecnym systemie awansów, niż 3 razy 30 punktów w Ministerstwie i lekki minus u szefa za to, że się ma lepszy dorobek od szefa a niemal zawsze nawet od VIPa. Lepsze wyniki niż u VIPa są samobójstwem naukowym jeśli chodzi o habilitację, samolubnym niezespołowym graniem przeciwko szefowi i szefowi szefów.

                  Do pudełka byś ich nie wsadził - to są najcwańsi z cwanych. A jak ministry zdecydują, że ma być tylko w JCR, Scopusach i Erihach - to już nie twoja w tym głowa, szef i koledzy szefa razem z VIPem uzdrowią sytuację od korzeni i okaże się, że te laurki są gdzie trzeba lub skomponują "listę równoważną" na której lokalnie w Polsce zrówna się je z JCRami, Eihami i Scopusami w dowolnej potrzebnej konfiguracji lub jeden telefon do recenzenta habilitacji sprawi, że założy on specjalne okulary i zobaczy co trzeba a to czego nie trzeba nie dostrzeże.
                  To jest realna polityka a nie jakieś "pierdy" o ministerialnych wymogach.
              • dala.tata Re: Powrót starej habilitacji? 17.06.12, 01:28
                hehe. i przeciez zawsze mozna publikowac w repozytoriach na internecie :-)

                charioteer1 napisał:

                > Z tymi snami i fantazja jest dokladnie na odwrot niz napisales. Dla znacznej cz
                > esci profesury publikowanie w tych IF-owych czasopismach to kraina snow i fanta
                > zji, jakis durny ministerialny wymysl. Przeciez wiadomo, ze sie nie da, ze nas
                > tam nie lubia i nie chca!!!!
                >
                • proon Re: Powrót starej habilitacji? 17.06.12, 08:51
                  dala.tata - czas pomyśleć o emeryturze, ty już nie nadążasz za światem; za chwilę zaczną cię wytykać jako cyfrowego ignoranta
                  • adept44_ltd Re: Powrót starej habilitacji? 17.06.12, 10:29
                    jeśli nie nadąża, to chyba jest analogowy a nie cyfrowy?
                  • pfg Re: Powrót starej habilitacji? 17.06.12, 10:45
                    Ja na pewno zrobiłbym z tego sygnaturkę.
            • flamengista bardzo zabawne 17.06.12, 11:24
              Dala, ja już dawno pisałem, że ty o polskiej rzeczywistości naukowej masz mizerne pojęcie. Albo próbujesz udawać, że masz - nie wiem co gorsze.

              "Chcesz naprawde powiedziec, ze polski adiunkt wlasnie sie dowiedzial, ze rozdzial w pokonferencyjniaku wydanym w Nakle pod Bydgoszcza jest publikacja podobna do publikacji w pismie miedzynarodowym? I tak naprawde ta bidunia nie wiedziala, ze ma publikowac w porzadnych czasopismach? Naprawde chcesz to powiedziec?"
              W starym systemie, również w twojej dyscyplinie tak właśnie było. Liczył się dorobek ilościowy, nie jakościowy. Najlepiej przed habilitacją było mieć 20-30 artykułów lub rozdziałów w pokonferencyjniakach + skrypt + wydana monografia (na ogół doktorat). To był typowy dorobek przedhabilitacyjny, do którego dochodziła książka.

              W naukach humanistycznych i społecznych tylko najwięksi pasjonaci naukowi dostrzegali korzyść w publikowaniu w porządnych międzynarodowych żurnalach. Jednak taka publikacja nie ułatwiała wcale habilitacji, a czasem wręcz przeciwnie.

              Żeby się habilitować, trzeba było być znanym w "środowisku" - a więc jeździć na konferencje do Koziej Wólki (organizowane przez prof. X, przyszłego recenzenta) oraz Zad.pia Dolnego (organizowane przez prof. Y, kolejnego przyszłego recenzenta). Pokłosiem tego były właśnie pokonferencyjniaki stanowiące gros "dorobku" - nikt się tym nie przejmował. Wręcz przeciwnie, łączono miłe z pożytecznym. Na konferencji można było sobie popić i pojeść, poznać miłych ludzi i wyskoczyć na wycieczkę. A tekst przyjmowano do publikacji bez wyjątku, wystarczyło wnieść opłatę konferencyjną.

              No więc ludzie przez lata orientowali się na ten stary system i nagle odwyrtka o 180 stopni. Owszem, odwyrtka w słusznym kierunku - ale zupełnie szokowa. Jak ci ludzie, uprawiający prowincjonalną naukę przez całe lata, mają nagle aspirować do międzynarodowego mainstream'u?

              Twoja propozycja oczywiście jest jakimś rozwiązaniem. Zamknąć 90% ośrodków, które się do niczego nie nadają. To rozwiązanie najprostsze i najtańsze, które może przypaść do gustu rządowi - więc możesz śmiało go zaproponować.

              Tyle że to pójście na łatwiznę, przy okazji w polskiej rzeczywistości masa cwaniaków uwłaszczy się na państwowym majątku publicznych uczelni. Do tego cała masa ludzi mających potencjał do uprawiania nauki na poziomie międzynarodowym zostanie również wywalona - oddzielenie plew od ziaren w polskim systemie nie jest łatwe. O kosztach społecznych (rzesza bezrobotnych, zlikwidowanie ośrodków myśli intelektualnej - szczególnie w bardziej peryferyjnych ośrodkach) szkoda się rozpisywać.
              • adept44_ltd Re: bardzo zabawne 17.06.12, 11:43
                ogólnie rzecz biorąc to prawda... i do dzisiaj tak bywa, niemniej, proszę wybaczyć stwierdzenie, niemniej uważam, że adiunkt (profesor, ktokolwiek...), który siedząc w tym biznesie, nie jest w stanie załapać, że to nie tak, jest nieco upośledzony... i pojawia się pytanie, czy rzeczywiście powinien być na miejscu, na którym jest... choćby sam fakt rozpoznania sytuacji, że gdzieś jest trudno opublikować, powinien skłaniać do głębszych przemyśleń na temat tego, że może właśnie tam warto publikować itp., itd... wchodziłem w ten system, jak się zaczął patologizować pod względem publikacji (pamiętam stwierdzenie mojej promotor - "dzisiaj można wszystko opublikować, tylko, co z tego") i jakoś od początku było dla mnie jasne, że chce publikować tam, gdzie robią to najlepsi. Koniec, kropka, nie kupuję historii adiunkta bidusia, któremu nikt nie powiedział... taka osoba niezbyt nadaje się na bycie samodzielnym badaczem...
              • dala.tata Re: bardzo zabawne 17.06.12, 12:19
                Otoz ja nigdzie nie napisalem, ze nalezy zamknac 90 proc. poslkiej nauki. Co wiecej, nie uwazam tak. Ja nawet jestem sklonny uznac, ze zmiana w systemie habilitacji jest trudna dla czesci ludzi i nalezy ich wspierac itd itd.

                Ja tylko prosze: przestanmy udawac, ze ludzie nie wiedzieli, jak sie uprawia nauke. Ja rozumiem, ze jest legion ludzi, ktorzy w swym oportunizmie woleli pisac w czasopismach u szefa, woleli sie nie wychylac itd. Ale nie mowmy, ze to jest co innego niz oportunizm. Jesli adiunkt nie wie, ze nie uprawia sie nauki za pomoca wchodzenia szefowi w tylna czesc jego ciala, to on chyba powinien byc zatrudniony na etacie adiunkta specjalnej troski.

                z doswiadczenia wiem, ze moj miedzynarodowy dorobek byl raczej utrudnieniem, a nie ulatwieniem w robieniu habilitacji. Jednak poza ilomas zlosliwosciami habilitacje dostalem. I powtorze: nie znam nikogo, kto mial 'obiektwynie' znaczny dorobek miedzynarodowy i zostal na habilitacji uwalony. Nie wykluczam, ze tak moglo sie zdarzyc, jednak to habilitowani przepchnieci przez uklady i ukladziki mogiby szostkami na defiladzie maszerowac.

                I powtorze, w rzeczywistosci te dorobki w pokonferencyjniakach sa wyznacznikiem oportunizmu, w najelpszym razie: lenistwa. Nic wiecej. Nowa habilitacja jest szansa na to, ze ten konktest dla tego oportunizmu sie skonczy. Nie jestem optymista, ale moze jednak....
                • charioteer1 Re: bardzo zabawne 17.06.12, 13:24
                  Dala, oportunistow znam tuziny, ale adiunkt specjalnej troski, ktory autentycznie wierzy, ze pokonferencyjniak redagowany przez prof. XYZ to najwieksze osiagniecie naukowe, to odrebna kategoria. Tych tez jest legion i ci na ogol trzezwieja dopiero po habilitacji, i to nie od razu.
                  • dala.tata Re: bardzo zabawne 17.06.12, 13:43
                    No wiec, jesli rzeczywiscie sa tacy, czyli ludzie, ktorzy nie maja cienia racjonalnego osadu wobec tego, jak sie robi nauke, to im szybciej tych ludzi sie pozbedziemy, tym lepiej. Sa to ludzie, ktorzy sie zupelnie nie nadaja do nauki.


                    charioteer1 napisał:

                    > Dala, oportunistow znam tuziny, ale adiunkt specjalnej troski, ktory autentyczn
                    > ie wierzy, ze pokonferencyjniak redagowany przez prof. XYZ to najwieksze osiagn
                    > iecie naukowe, to odrebna kategoria. Tych tez jest legion i ci na ogol trzezwie
                    > ja dopiero po habilitacji, i to nie od razu.
                    >
                    • charioteer1 Re: bardzo zabawne 17.06.12, 14:21
                      Bueh, nie zawsze. Znam paru habilitowanych, ktorzy cos kiedys niezlego zrobili, ale potem dali sie przekonac, ze u nas tez nie jest zle i mysmy tez sroce spod ogona nie wypadli. Otrzezwienie przyszlo za pozno. To smutne historie, bo ci ludzie mogliby byc dzisiaj kims w miedzynarodowej nauce. Niektorzy swiadomie wybierali, niektorzy nie mieli innego wyjscia, a niektorzy autentycznie uwierzyli.
                      • bumcykcyk2 zupełnie niezabawne 17.06.12, 17:22
                        Ja nie wiem , czy jest sens w 2012 roku narzekać na pokonferencyjniaki. Odkąd przestały się one liczyć do dorobku, w mojej działce od paru lat nie ma już ŻADNYCH konferencji (nie liczę raz w roku jednodniowego kilkugodzinnego obrzędu pod nazwą "doroczna konferencja wydziałowa"). Efektem działania rozmaitych Robespierrów w typie Dalataty jest w efekcie cmentarny spokój. Wcześniej pomstowali oni z lubością na alkoholowe bunga bunga na konferencjach i mierne płody pokonferencyjniaków, to teraz nie mają literalnie nic. Martwota i zastój.

                        Poza tym, u mnie kto miał zrobić kolesiowską habilitację to już zrobił, albo właśnie się czołga. Pisałem wcześniej, że kadry w zupełności wystarczy nam do obsady minimów kadrowych przez najbliższe 20 lat, więc naprawdę c.h.u.j. moich mocarzy obchodzi, co będzie dalej. Te nowe wymogi są takie, że w mojej działce nawet żaden belweder się na nie nie załapie (poza dwoma, którzy już zmarli). Nieliczna młodzież nie ma w tej patologicznej kadrze żadnego przewodnika, nikt z nich nigdzie sensownie nie publikował , więc choćby młodzi stanęli na czubku nosa, to w zasadzie mają przesrane i karierę zakończą na dr, jak ich pod nowymi przepisami alma mater w końcu wywali z roboty. Nie można wylewać dziecka z kąpielą i sztywno dekretować, że z dnia na dzień mają urosnąć kwiaty na kamieniu. Dwuletni okres przejściowy jest za krótki, chyba, że chcemy petryfikować leśnych dziadków i ich włazidupców na kolejne dwie dekady oraz koncertowo udupić nielicznych młodych.

                        Ja wiem, że rzeczywistość z trudem dociera do co poniektórych, ale taka jest smutna prawda. Osobiście nie wierzę w opamiętanie się decydentów i -wspomnicie moje słowa- będzie dokładnie tak samo jak z gimnazjami. Wszak idea była, panie dzieju, słuszna.... A syf który się zrobił, to nie my. My som mądre światowe profesory! To ci tam, na dole, ta mierzwa, wszystko schrzaniła i zawaliła, o!
                        • dala.tata Re: zupełnie niezabawne 17.06.12, 21:59
                          nie poczuwam sie do bycia Robespierem, ani innym rewolucjonista. nowa habilitacja to ewolucja.

                          natomiast zgadzam sie jednym. jest cos kompletnie hipokrytycznego w profesorstwie, ktore nigdy nie przeszlo cienia recenzji, a ktore teraz pisze recenzje na temat dorobku na JCR. niestety, nie widze rozwiazania tego problemu. oni po prostu musza odejsc na emeryture.
                          • proon Re: zupełnie niezabawne 17.06.12, 22:06
                            jest bardziej racjonalne rozwiązanie - na emeryturę powinien odejść dala.tata - i jeszcze mi podziękujesz za tę propozycję, emeryturka w UK, sam miód
                        • proon Re: zupełnie niezabawne 17.06.12, 22:09
                          a w mojej branży nikt oprócz mnie nie czyta dala.taty i w związku z tym nikomu do głowy nie przychodzi traktowanie pokonferencyjniaków jako czegoś gorszego, w tym roku mam już tyle zaproszeń, że chyba szwagra zatrudnię do konferencyjnych wystąpień a szwagierkę do pisania referatów
                          • dala.tata swiat czyta pokonferencyjniaki 17.06.12, 22:24
                            absolutnie proon! swiat czyta polskie pokonferencyjniaki! Slyszalem ze Thomson/Reuters rozwaza wprowadzenie pIF - pokonferencyjny Impact Factor.

                            proon napisał:

                            > a w mojej branży nikt oprócz mnie nie czyta dala.taty i w związku z tym nikomu
                            > do głowy nie przychodzi traktowanie pokonferencyjniaków jako czegoś gorszego, w
                            > tym roku mam już tyle zaproszeń, że chyba szwagra zatrudnię do konferencyjnych
                            > wystąpień a szwagierkę do pisania referatów
                            • adept44_ltd Re: swiat czyta pokonferencyjniaki 17.06.12, 22:30
                              PiF PAF...
                              • dala.tata Re: swiat czyta pokonferencyjniaki 17.06.12, 22:31
                                Jimmy Pifpaf!
                          • adept44_ltd Re: zupełnie niezabawne 17.06.12, 22:30
                            hm... no to twoja branża jest głęboko patologiczna, nie sądzę, by to był powód do dumy... no ale cóż - różni z różnego się cieszą...
                          • ford.ka Re: zupełnie niezabawne 18.06.12, 00:40
                            Proon, bądź sobie pierwszą naiwną, ale spróbuj się tak z tym nie obnosić. Konferencje to się teraz robi po to, żeby albo się polansować w habilitowanym gronie (nie dopuszczając plebsu do głosu) albo po to, żeby doktoranci mogli sobie wpisać do raportu obowiązkowe aktywne uczestnictwo raz do roku, a organizująca uczelnia złapała kilka dodatkowych tysięcy do skromnego budżetu. Opłaty zaczęły już dochodzić do siedmiu stów, żeby i coś kapnęło dla budżetu, i dla "naukowców" była zagraniczna monografia nakładem Cambridge Scholars Press, Peter Lang albo Springer, czyli za 7 punktów ;)
                            • proon Re: zupełnie niezabawne 18.06.12, 08:37
                              teksty, które tutaj wypisujecie zaczynam prezentować studentom na zasadzie - humor z zeszytów szkolnych (a raczej forów naukawych); sami niby światowcy a prezentujecie poglądy, z których na Zachodzie coraz częściej ludzie robią sobie jaja; te wasze punkciki, "wiodące" czasopisma itp to było modne jeszcze 10 lat temu
                              • dala.tata Re: zupełnie niezabawne 18.06.12, 09:55

                                Tak, proon, przeciez to ty jestes ekspertem od zachodu. I sie swietnie orientujesz, z czego 'na zachodzie' ludzie sobie robia jaja. Szapo ba.

                                proon napisał:

                                > teksty, które tutaj wypisujecie zaczynam prezentować studentom na zasadzie - hu
                                > mor z zeszytów szkolnych (a raczej forów naukawych); sami niby światowcy a prez
                                > entujecie poglądy, z których na Zachodzie coraz częściej ludzie robią sobie jaj
                                > a; te wasze punkciki, "wiodące" czasopisma itp to było modne jeszcze 10 lat tem
                                > u
                                • charioteer1 Re: zupełnie niezabawne 18.06.12, 09:59
                                  Proon, wspolczuje twoim studentom. Pamietaj, ze teraz doktorant musi miec publikacje w punktowanym czasopismie (to trudniejsza opcja), albo w recenzowanych materialach konferencyjnych. Inaczej nie otworzy w ogole przewodu.
                                  • pfg Re: zupełnie niezabawne 18.06.12, 10:03
                                    charioteer1 napisał:

                                    > teraz doktorant musi miec publikacje w punktowanym czasopismie (to trudniejsza
                                    > opcja), albo w recenzowanych materialach konferencyjnych.

                                    Jak możesz wątpić, że materiały pokonferencyjne recenzowane są wedle innych standardów, niż te punktowane?!
                                    • charioteer1 Re: zupełnie niezabawne 18.06.12, 10:13
                                      Alez ja nic nie watpie! Przeciez doktorant tez zbiera punkciki do stypendium doktoranckiego za te pokonferencyjne!
                              • adept44_ltd Re: zupełnie niezabawne 18.06.12, 10:06
                                całe szczęście w przyzwoitych ośrodkach nieźli historycy jednak inaczej pokazują świat studentom... i na tym kończę tę pouczającą wymianę zdań...pod jednym względem masz rację - po co się wysilać, jak w PL autor pokonferencyjnych wypocin dostaje tę samą pensję co autor, który pisze solidne artykuły, twoje na wierzchu... ale dobrego samopoczucia jednak bym w związku z tym nie miał :)
                        • nullified Re: zupełnie niezabawne 18.06.12, 15:54
                          Że całoksztalt jest robiony bez głowy - to chyba wszyscy sobie zdaja z tego sprawę.
                          Że (okrutne, wiem ;) ) w "reformie" najistotniejsze było dopieszczenie swojaków, też mi nowina.
                          Że skonczy sie jak zwykle - lokalna odmiana "pełzającej katastrofy" (patrz szkolnictwo piętro niżej, które radosnie teraz będzie demolowane jeszcze bardziej niz zdemolowane juz jest) to w sumie... tez nic nowego.

                          "Sorry" - PL to kraik nieco za duzy na gwaltowne gesty i zmiany. Bezwladność jest wieksza niz w krainach mniejszych - stad efekty pogłębią patologie zaś "sukcesy" przyjmą postac karykaturalną, zreszta - to juz widać... I sporo za mały by zadziałał efekt skali - który doskonale działa w Stanach choćby. Ktokolwiek wyobraza sobie (są tacy... litosci), że rzeczy, które swietnie funkcjonują w duzym i zamoznym kraju zaczną rach ciach ciach doskonale funkcjonować w znacznie mniejszym i biedniejszym, winien zdjać główkę bo mu niepotrzebna.

                          Ogółem - pomyślunku brakuje, drodzy Państwo, pomysłunku: "co dalej?".
              • mr.mud Re: bardzo zabawne 17.06.12, 17:20
                co tu dużo pisać - wyjąłeś mi to z ust...
          • pfg Re: Powrót starej habilitacji? 16.06.12, 10:40
            kramka1 napisała:

            > Kilka razy na forum sygnalizowałam problem z brakiem swoistego vacatio legis.

            Jaki, kurde, brak vacatio legis?! Ustawa weszła w życie 1.10.11, ale przepisy przejściowe pozwalają wszczynać (tak, wszczynać, nie kończyć) nowe postępowania habilitacyjne i profesorskie do 30.09.13 na mocy starych przepisów. A wszczęte na podstawie starych, toczą się na podstawie starych (kolejny przepis przejściowy ustawy). Na stronach CK widzimy wnioski osób, które z takich lub innych powodów ubiegają się o habilitacje w nowym trybie. Nie widzimy wniosków procedowanych w starym trybie. Wg Małego Rocznika Statystycznego w Polsce co roku nadaje się 900+ habilitacji, a to oznacza, że teraz, w połowie czerwca, powinno już pozytywnie zakończyć się ~400 postępowań. A ile zakończonych postępowań jest na stronach CK?

            Innymi słowy, wydziały i instytuty habilitują w starym trybie, aż miło. I nikt z nas nie wie jaki jest poziom owych habilitacji. (Sądząc po tym, co się dzieje na moim wydziale, poziom ten spada. Są habilitacje wyśmienite, ale coraz częściej przechodzą bardzo słabe.) Nie będzie mowy o żadnej luce pokoleniowej w wypadku doktorów habilitowanych.

            Co innego w wypadku tytułu profesora. Tu nowe przepisy stawiają poprzeczkę znacznie wyżej i jest to niewątpliwie świadoma decyzja ustawodawcy, mająca przywrócić tytułowi profesora walor elitarności. Dlatego nie widzimy na stronach CK żadnych wniosków profesorskich. I długo nie zobaczymy, bo każdy, kto do 30.09.13 osiągnie znacznie niższy próg obecny, będzie zabiegał o otwarcie postępowania w starym trybie. Jak pisałem, wiosną przyszłego roku spodziewam się wysypu słabych doktoratów, bo wypromowanie jednego doktora jest wymagane w starym trybie. W nowym trzech, plus recenzje i granty. Ci, którzy nie osiągną starego progu do 30.09.13, będą - poza jakimiś sporadycznymi przypadkami - długo czekać na osiągnięcie nowego, znacznie wyższego progu. Niektórzy nigdy go nie osiągną.

            Liczba nowych profesur jest, wg Małego Rocznika Statystycznego, znacznie bardziej zmienna, niż liczba nowych habilitacji. 697 w 2009, 459 w 2010. Czyli jakieś ~200 od początku roku do teraz; o ile dobrze policzyłem, prezydent nadał od początku roku 259 nowych tytułów profesorskich, ale to na pewno są postępowania rozpoczęte wiele miesięcy temu. A po zakończeniu postępowań w starym trybie pojawi się duża dziura.

            A docenta szkoda :-)
            • dala.tata Re: Powrót starej habilitacji? 16.06.12, 10:46
              Hej, slusznie prawisz, pfg!

              A docenta szkoda. Ale sie zle kojarzyl.
            • balans_bieli Re: Powrót starej habilitacji? 16.06.12, 15:28
              a nie dwóch?!

              > Jak pisałem, wiosną przyszłego roku spodziewam się wysypu słaby
              > ch doktoratów, bo wypromowanie jednego doktora jest wymagane w starym trybie.

              • adept44_ltd Re: Powrót starej habilitacji? 16.06.12, 15:34
                a nie...
    • flamengista słowo-klucz 16.06.12, 08:58
      to "wydłużenie możliwości habilitowania się po staremu". W nowej procedurze wieczni adiunkci, od 10 lat nie zajmujący się badaniami, nie mają szans na awans. A przecież się sprawdzili, zasłużyli się dla systemu i nie wychylają się. Szkoda by było.

      [mam na myśli ekonomię]
      • kramka1 stare-nowe 16.06.12, 09:44
        "to "wydłużenie możliwości habilitowania się po staremu". W nowej procedurze wieczni adiunkci, od 10 lat nie zajmujący się badaniami, nie mają szans na awans."
        Stare nie zawsze było inne niz nowe. U mnie od dawna obowiązywał limit 9 lat+2 lata przedłuzenia, z opcją, ze maruder przeniesiony bywa później na etat dydaktyczny (jak sie szefowi i RW zechce). Ale słyszałam od kogoś z AGH, ze mają limit 40 lat. Info sprzed wiecej niz 10 lat, ale swoją drogą powalajace. Jezeli oczywiscie ta 40 to nie żart, a oficjalna wykładnia uczelni.
        • pfg Re: stare-nowe 16.06.12, 14:02
          kramka1 napisała:

          > Ale słyszałam od kogoś z AGH, ze mają limit 40 lat.

          To prawda.
          • adept44_ltd Re: stare-nowe 16.06.12, 14:33
            no to chyba w grę nieraz wchodzi pośmiertna habilitacja...
            • pfg Re: stare-nowe 16.06.12, 14:56
              Mormoni podobno pośmiertnie chrzczą...
              • smartvert habilitujta się za uwalonych 16.06.12, 17:13
                chrzczą się za umarłych,
                może profesorowie (dyrektor instytutu) powinni mieć prawo (a może i "moralny" obowiązek) habilitowac się za uwalonych - swoich podwladnych ;)

                W cywilizacji w czasie obrony doktoratu, na pytania na które nie umie odpowiedzieć doktorant, odpowiada promotor (czasami nawet nie dopuszczajac doktoranta do glosu, jak sie rozkreci)
                Nie tylko w dalekiej cywilizacji. To bardzo dobry przyklad i tak powinno byc w sprawie habilitacji aby przelozony habilitanta bedacy juz habilitowanym zadzialal i habilitacje wywalczal - no chyba, ze tez jest cienki.
                • adept44_ltd Re: habilitujta się za uwalonych 16.06.12, 17:34
                  pójdźmy dalej - niech promotor pisze doktorat za doktoranta, a szef habilitację za swojego pracownika, po co taki umiar?
                  • smartvert :-) habilitujta się za uwalonych 16.06.12, 18:20
                    wykazujecie rewolucyjną czujność i gorliwość towarzyszu!!

                    a tak na poważnie, to tak właśnie jest -> jeśli szef instytutu nie załatwi delikwentowi w CK "dobrego klimatu" a promotor nie wyjasni recenzentom co recenzowny mial na mysli i ze jemu sie ta praca bardzo podoba, to nici z tego

                    czyz nie jest tak, ze uwalenie komus doktoratu to policzek dla promotora a uwalenie habilitacji do wstyd dla wydzialu/instytutu - wystawiajacy swiadectwo kierownikowi/dyrektorowi/dziekanowi swiadectwo, ze "jest za krotki" i "co nam zrobisz teraz, a widzisz nic, mozesz nam ..."

                    takie podejscie jak zaproponowales byloby po prostu bardziej transparentne - wszak na calym swiecie w cywilizacji takie rzeczy sa norma w swiecie nauki

                    spodobalo mi sie grafiti jakie dzis wpadlo mi w oko: "sztuka nie potrzebuje artystów" i parafrazujac mozna powiedziec, ze "nauka nie potrzebuje naukowcow"
                    • pfg Re: :-) habilitujta się za uwalonych 17.06.12, 11:24
                      smartvert napisał(a):

                      > czyz nie jest tak, ze uwalenie komus doktoratu to policzek dla promotora

                      Tak.

                      > a uwalenie habilitacji do wstyd dla wydzialu/instytutu

                      Też, ale zarazem tu jest cienkość. Bowiem postępowanie habilitacyjne wszczynane jest na wniosek habilitanta - automatycznie, gdy formalnie poprawny wniosek wpłynie do CK. Gdyby wydział chciał komuś wyperswadować występowanie z wnioskiem, że dorobek za mały albo coś podobnego, można by to uznać za szykanowanie młodego przez starych, utrącanie ambitnego młodego, nawet jeśli starzy w swoim rozeznaniu chcieliby dobrze. Z drugiej strony próby prostowania ścieżek habilitantowi w CK można by uznać za wywieranie pozaprawnych nacisków, choć to się czasami zdarza. Jest bardzo cienka granica pomiędzy interesowaniem się losami wniosku a próbą wywierania nacisku. Najlepsze, co wydział może zrobić, to zadbać o to, żeby członkowie komisji wyznaczani przez wydział - recenzent, sekretarz i jeden zwykły członek - byli merytorycznie kompetentni i sami mieli mocną pozycję naukową, żeby ich głosy ważyły. Jeśli wydział nie umie, nie chce, nie widzi konieczności wskazania takich osób, no to faktycznie wstyd dla wydziału. Wielki wstyd.
                  • nullified Re: habilitujta się za uwalonych 18.06.12, 15:56
                    no wiesz... w przypadkach gdy dorobek suwerena opiera sie na pracy poddanego, uznałbym to za odrobine spolecznej i mikrodziejowej sprawiedliwości ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka