Dodaj do ulubionych

Granty, granty

26.09.12, 12:45
Oto list zaprawionego w bojach polskeigo uczonego.

Nie wiem, jak to powszechne, moje doswiadczenia sa ograniczone. z pierwszej reki to doswiadczenia typu: a co my sie bedziemy z tym pieprzyc (uczony), co my z tego bedziemy miec (uczelnia), z drugiej reki, a dlaczgo my mamy cos z tym robic za darmo (pani z administracji). i rece i nogi i wszsytko inne opada.

z czym do ludzi!
Obserwuj wątek
    • charioteer1 Re: Granty, granty 26.09.12, 13:21
      U mnie na uczelni to wyglada mniej wiecej tak. To w duzym skrocie.
      • flamengista tak 26.09.12, 22:25
        u mnie to samo.
    • pfg Re: Granty, granty 26.09.12, 14:26
      dala.tata napisał:

      > i rece i nogi i wszsytko inne opada.

      Welcome to the real world, Polish brand.

      Na uczelniach administracja nie okazuje żadnej pomocy przy pisaniu grantów, sporo przeszkadza przy realizacji. Z drugiej strony w niektórych, raczej nie wszystkich, ale w niektórych instytutach PAN wszystko jest urządzone rozsądnie i administracja przy pisaniu pomaga. Takim pozytywnym przykładem jest Instytut Chemii Fizycznej PAN.
      • felisdomestica Re: Granty, granty 26.09.12, 15:18
        No właśnie. Czytam te narzekania i przekonuje się, że żyję w innym świecie. W świecie przyjaznej administracji, uczynnych pracownic księgowości, działu przetargów, który zawsze służy pomocą. I to wszystko w instytucie Polskiej Akademii Nauk. Czyli można, da się. Pytanie tylko, jak te standardy wprowadzić na uczelnie?
        • dala.tata Re: Granty, granty 26.09.12, 16:05
          Oczywoscie ze sie da. Wszystko sie da. Tylko trzeba chciec.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Granty, granty 28.09.12, 19:45
        pfg napisał:
        > Takim pozytywnym przykładem jest Instytut Chemii Fizycznej PAN.

        Dziękuję, pfg. :-)

        Przyczyna różnicy między instytutami PAN a uczelniami jest rynkowa:

        Dla uczelni wpływy z grantów to niewielki procent budżetu (nie wiem, 10%? może ktoś poda szybkiego linka do sprawozdania finansowego jakiejś uczelni, bo w sprawozdaniu finansowym UJ tego w ogóle nie wyszczególniają, dziwne).

        Natomiast w moim instytucie, IChF PAN, wpływy z grantów to obecnie 60% budżetu (tu dane z 2011 roku). Jeśliby nie liczyć wydatków na wynagrodzenia, a tylko same koszty badań, to pieniądze z grantów stanowią 90% tych kosztów.

        Zatem każda instytucja dba o to źródło pieniędzy, które jest dla niej głównym. Uniwersytety głównie żyją z dotacji dydaktycznej. Oprócz tego, ponieważ mają system finansowy centralny, a nie np. wydziałami, to są obciążone tym, że np. wydziały humanistyczne mniej wnoszą grantów, niż wydziały przyrodnicze.
        • pfg Re: Granty, granty 28.09.12, 20:53
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

          > Dla uczelni wpływy z grantów to niewielki procent budżetu

          W raporcie E&Y (tym drugim, rozsądniejszym) podano, że na największych polskich uniwersytetach wpływy z dydaktyki (dotacja ministerialna na stacjonarne plus czesne za niestacjonarne i podyplomowe) stanowią 85% wszystkich przychodów. 15% procent przypada łącznie na granty, dotację statutową i pozostałe przychody. Na mniejszych uczelniach wpływy z dydaktyki stanowią jeszcze większy odsetek całości. Tu zresztą kryje się największy paradoks polskiego systemu szkolnictwa wyższego: Głównym obszarem aktywności pracowników uczelni - głównym tak ze względów finansowych, jak i społecznego oglądu uczelni - jest dydaktyka, tymczasem pracownicy rozliczani są przede wszystkim za działalność naukową.

          Od razu też dodam, że odkąd dwa lata temu zrozumiałem, że społeczną funkcją masowych kierunków uchodzących za "łatwe" jest ukrywanie bezrobocia wśród absolwentów szkół średnich, straciłem jakąkolwiek nadzieję na to, że system finansowania szkół wyższych zmieni się w przewidywalnym czasie. Z punktu widzenia panstwa lepiej jest mieć młodzież na byle jakich studiach niż w kolejce w pośredniaku; patrz jeden z moich tekstów kanonicznych, <a href="pfg.blox.pl/2010/09/Studiowac-pedagogike.html" target="_blank">Studiować pedagogikę</a>.

          > Natomiast w moim instytucie, IChF PAN, wpływy z grantów to obecnie 60% budżetu

          Nasz wspólny znajomy mówi nawet, że jest to ponad 60%, a on to powinien wiedzieć :-)

          Jest jeszcze jedna rzecz, która odróżnia instytuty naukowe od wielkich uczelni: skala. Instytuty są znacznie mniejsze, zatrudniają znacznie mniej personelu, więc łatwiej nimi zarządzać. Administracja instytutowa jest mniej liczna, nie ma sytuacji, w której jedno biuro zajmuje się wyłącznie przystawianiem pieczątek po lewej, a zupełnie inne przystawianiem pieczątek po prawej stronie dokumentów. Wreszcie, pracownicy administracji instytutowej dobrze wiedzą, że jeśli nie będzie grantów, instytut padnie i będą zwolnienia, także w administracji. Monstrualnie rozrośnięta administracja uczelniana (na UJ zatrudnionych nie-nauczycieli jest prawie tyle samo, co nauczycieli akademickich) doskonale mogłaby żyć gdyby UJ żadnych badań naukowych nie prowadził. W rzeczy samej, uczelniana administracja działa głównie wsobnie, zresztą w zgodzie z zasadą Parkinsona.

          > np. wydziały humanistyczne mniej wnoszą grantów, niż wydziały przyrodnicze.

          Ale za to żyją w złudnym przeświadczeniu, że dzięki masowej dydaktyce utrzymują kształcących niewielu studentów matematyków, fizyków itd :-/ A to, jak już pisałem, nie jest prawdą.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Granty, granty 28.09.12, 21:30
            pfg napisał:

            > Jest jeszcze jedna rzecz, która odróżnia instytuty naukowe od wielkich uczelni:
            > skala. Instytuty są znacznie mniejsze, zatrudniają znacznie mniej personelu, w
            > ięc łatwiej nimi zarządzać.
            (...)
            > Wreszcie, pracownicy administracji instytutowej dobrze wiedzą, że jeśli nie b
            > ędzie grantów, instytut padnie i będą zwolnienia, także w administracji.

            Być może to dałoby się na uczelniach naprawić, decentralizując ich system finansowy? Skoro może być np. UJ i osobno Collegium Medicum UJ, to być może dałoby się zrobić tak, żeby każdy wydział obsługiwał się z osobna? Utrzymywał się na własną rękę i prowadził własną politykę zatrudnienia?
            • pfg Re: Granty, granty 28.09.12, 21:50
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              > żeby każdy wydział obsługiwał się z osobna? Utrzymywał się na wł
              > asną rękę i prowadził własną politykę zatrudnienia?

              Zamienienie UJ w luźną federację wydziałów to nie jest dobry pomysł, ale są pewne koncepcje, aby utworzyć kolegium nauk ścisłych i przyrodniczych, czyli żeby kilka wydziałów usamodzielniło się wobec pozostałych. Wydziały i tak prowadzą własną politykę zatrudnienia (w ramach narzuconych przez ich sytuację finansową i prawo), ale z samodzielnym utrzymywaniem się na przykład matematycy mieliby duży problem, gdyż - bez własnej winy! - otrzymali budynek o horrendalnie wysokich kosztach utrzymania (a my nie wiemy, jakie będą nasze przyszłe koszty utrzymania nowego budynku). Paradoksalnie, ważniejsze byłyby odrębne zasady dotyczące organizacji dydaktyki. Ale żeby do jakichkolwiek zmian w tym kierunku doszło, najpierw trzeba by pokonać gigantyczne i bardzo heterogeniczne bariery istniejące wewnątrz samego UJ.
          • fajnytoster Re: Granty, granty 29.09.12, 13:05
            W jednym poście piszesz najpierw, że przychody z grantów to dla uczelni jakiś ułamek z 15% całości. A 85% przychodów pochodzi z dydaktyki, którą trzepią głównie humany i społy.
            I w tym samym poście piszesz o tym, że nie jest prawdą że h-s utrzymują matematyków i fizyków.
            To jak to jest?

            Nie chcę się wykłócać i nie jest moim celem wychwalanie masowej dydaktyki, ani tym bardziej dyskredytowanie ścisłowców. Chodzi tylko o fakty. Wiem jak jest u nas na uczelni - na plusie finansowym są nieliczne wydziały i to właśnie te, które są najbardziej dydaktycznie obłożone. (najlepiej sobie radzą te, które mają popularne podyplomówki) Natomiast ścisłowcy i przyrodnicy, mimo wielu grantów zewnętrznych, a także stypendiów i programów studiów finansowanych z UE, MNiSW itp. stale "generują straty". [jeszcze raz - nie oceniam, tylko stwierdzam fakty]
            • whiteskies Re: Granty, granty 29.09.12, 14:33
              Scislowcow i przyrodnikow jest duzo mniej niz pozostalych i w znakomitej wiekszosci przychody uczelni z grantow to ich sprawa. Przyczyniaja sie tez do dydaktyki, per persona w znacznie mniejszym stopniu niz pozostali, ale w troche tego w bilansie jest. Popatrz np. na sprawozdania rektora UW...
              • fajnytoster Re: Granty, granty 30.09.12, 18:08
                whiteskies napisał:

                > Scislowcow i przyrodnikow jest duzo mniej niz pozostalych

                jesteś pewny? nie chcę się wykłócać, bo i nie mam informacji na ten temat, ale na szybko przejrzałem strony wydziałów dwóch losowo wybranych uczelni i okazuje się, że samych pracowników naukowo dydaktycznych na wydziałach ś/p jest jakieś 2x więcej niż na s/h
                to po pierwsze.
                po drugie, mniemam, że jest tam też sporo pracowników technicznych, co też kosztuje
                po trzecie, na wydziałach ś/p jest dużo więcej habilitowanych i profesorów, a h/s stoją bardziej adiunktami, którzy są oczywiście "tańsi"
                z drugiej strony pewnie na h/s sporym kosztem mogą być nadgodziny, ale czy aż takim?

                no i nie wspomnę o utrzymaniu infrastruktury, laboratoriów itd.

                i w znakomitej wieksz
                > osci przychody uczelni z grantow to ich sprawa.

                no doubt :)
                tyle, że - jak wynikałoby z postu pfg - przychody z grantów to nie więcej jak kilka procent całości przychodów uczelni, więc zbytnio się nie liczą w ogólnym bilansie

                Przyczyniaja sie tez do dydakty
                > ki, per persona w znacznie mniejszym stopniu niz pozostali, ale w troche tego w
                > bilansie jest.

                oczywiście. chociaż pewnie i to kształcenie jest znacznie droższe (mniejsze grupy laboratoryjne, koszty odczynników itd.)

                >Popatrz np. na sprawozdania rektora UW...

                zarzuć linkiem :)
                • whiteskies Re: Granty, granty 01.10.12, 09:03
                  Link do sprawozdań Rektora UW:
                  uw.edu.pl/o_uw/dok/spraw_rek.html
                  Zauważ, ze o ile zatrudnienie na wydziałach jest porównywalne, liczba wydziałów "przyrodniczo ścisłych" jest znacznie mniejsza. Co do szczegółów:
                  Zwróć uwagę na załączniki na str 153-154 ostatniego sprawozdania (zatrudnienie) oraz na przychody z działalności naukowej (nieco dalej). Aha, w tej chwili kilkunastu pracowników naukowo-dydaktycznych i dydaktycznych na WF oraz znacząca część personelu technicznego (myślę ze ok. polowy) zatrudniona jest na kontraktach z projektów.
            • pfg Re: Granty, granty 30.09.12, 11:13
              fajnytoster napisał:

              > W jednym poście piszesz najpierw, że przychody z grantów to dla uczelni jakiś u
              > łamek z 15% całości. A 85% przychodów pochodzi z dydaktyki, którą trzepią główn
              > ie humany i społy.
              > I w tym samym poście piszesz o tym, że nie jest prawdą że h-s utrzymują matemat
              > yków i fizyków.
              > To jak to jest?

              Przychody z grantów nie rozkładają się równo pomiędzy wydziały, jak już zauważył whiteskies. Na moim wydziale przychody z dotacji dydaktycznej stanowią ~50% całości, reszta to dotacja statutowa i granty (naukowe i strukturalne, NCN-owskie, europejskie, z ESF i z FNP). Ważne jest jednak i to, że my wciąż mamy dużą rekrutację, a jak wiem od kolegów z mniejszych ośrodków, tam fizyka ma potworne problemy z naborem. My więc korzystamy z czegoś w rodzaju "renty skali": jeśli ktoś już wybiera się na tak dziwaczne i trudne studia, jak fizyka i kierunki pokrewne, idzie na którąś z największych uczelni.

              W każdym razie my od bodaj dwu lat mamy *nadwyżkę*. W pierwszym roku nadwyżki pani kwestor nam ją zabrała (tak więc to fizycy dofinansowali kogoś innego), ale w kolejnym roku ją obroniliśmy, bo za dwa lata czekają nas duże koszta związane z przeprowadzką.

              Ale matematycy na UJ mają deficyt, który wynika głównie z tego, że mają niezwykle kosztochłonny budynek, źle zaprojektowany i wykonany. Ale to nie jest wina matematyków (oczywiście władze UJ twierdzą, że z budynkiem wszystko jest w porządku, tylko jest za duży na potrzeby Wydziału Matematyki). Jednak też nie można powiedzieć, że UJ do matematyków dopłaca, gdyż do pomieszczeń zwolnionych przez matematyków można było przenieść filologów i rozpocząć remont Paderevianum, a wszystko w ostatecznym rozrachunku po to, żeby UJ mógł zwolnić budynki wynajmowane od kurii (sic!) w ścisłym centrum miasta, za co płacimy jak za zboże.
              • fajnytoster Re: Granty, granty 30.09.12, 18:17
                >
                > Przychody z grantów nie rozkładają się równo pomiędzy wydziały, jak już zauważy
                > ł whiteskies. Na moim wydziale przychody z dotacji dydaktycznej stanowią ~50% c
                > ałości, reszta to dotacja statutowa i granty (naukowe i strukturalne, NCN-owski
                > e, europejskie, z ESF i z FNP).

                no i nikt tego nie podważa, nawet jak humaniści dostają granty (od wielkiego dzwonu) to zwykle jest z tego bardzo niewielka kwota
                a dotacja na działalność statutową jest praktycznie pomijalna (nie wiem jak u ścisłych i przyrodniczych - u nas nie wystarcza nawet na zakupy do biblioteki)
                pytanie tylko czy na przeciętnym wydziale ścisłym/przyrodniczym (czyli nie na uj/uw) z grantów da się sfinansować cały deficyt

                Ważne jest jednak i to, że my wciąż mamy dużą r
                > ekrutację, a jak wiem od kolegów z mniejszych ośrodków, tam fizyka ma potworne
                > problemy z naborem. My więc korzystamy z czegoś w rodzaju "renty skali": jeśli
                > ktoś już wybiera się na tak dziwaczne i trudne studia, jak fizyka i kierunki po
                > krewne, idzie na którąś z największych uczelni.
                >

                no właśnie. podejrzewam, że ten "efekt skali" działa też w odniesieniu do dochodów z nauki, co pokazuje m.in. przykład ostatnio tworzonych konsorcjów w którymś z ministerialnych programów - duzi zgarniają praktycznie wszystko, mali jednak muszą liczyć na inne źródła $

                > W każdym razie my od bodaj dwu lat mamy *nadwyżkę*.

                i gratuluję :)
                mam jednak podejrzenie, że jesteście raczej wyjątkiem potwierdzającym regułę
                być może błędne, ale mam ;)
                • whiteskies Re: Granty, granty 01.10.12, 09:17
                  Zgadzam się z Tobą że tylko najlepsze wydziały ścisło-przyrodnicze na uniwersytetach radzą sobie w miarę dobrze, to samo dotyczy politechnik.
                  W sumie to oznaki rzeczywistego podziału w tych dziedzinach na jednostki badawczo- dydaktyczne (gdzie część badawcza jest istotnym elementem działania jednostki, a a jednostka uczestniczy nauce światowej) i na jednostki dydaktyczne.
                  samo w sobie nie jest to problemem, pewnie tak być powinno. Problemem są złe mechanizmy finansowania dydaktyki (zupełny istotnej premii za jakość, tak zeby nie opłacało sie kształcić żle) i kulawy system grantowy utrudniający wybicie sie dobrych grup badawczych z jednostek dydaktycznych. Oczywiście wszystko modulo całość strumieni finansowania na naukę, co dobrze widać w statystykach na poziomie kraju.

        • flamengista dlaczego Jasio biedny? 29.09.12, 10:51
          bo głupi. Dlaczego głupi - bo biedny.

          To jest właśnie problem polskich uczelni. Od początku transformacji pieniędzy na badania nie było, więc żeby przeżyć rzucono się na dydaktykę. Tym samym osłabiono lub nawet wyeliminowano narzędzia, procedury, komórki organizacyjne wspierające badania naukowe. Powstała też luka pokoleniowa - młodzi pragnący robić badania nie mieli się od kogo uczyć.

          A teraz, w dobie niżu jakakolwiek próba reform w kierunku "na naukę" wiąże się z olbrzymimi kosztami - zanim uczelnia zacznie znowu wychodzić na zero, będą poważne straty i to nie przez rok, a przez parę lat. A rezultat takiej reformy jest wielką niewiadomą, bo pieniędzy w systemie jest zdecydowanie za mało, by ci co chcieli (mówię o instytucjach, nie naukowcach) mogli żyć z nauki. Wyjście z tego zaklętego kręgu biedy (dydaktyki) jest prawie że niemożliwe.

          Najgorsze jest to, że jest cała armia naukowców - ja też do nich należę - którzy muszą schować swoje ambicje naukowe do kieszeni i zajmować się badaniami w czasie wolnym, jako hobby. Większość ich wysiłku idzie na dydaktykę, co w upadającym systemie edukacji wyższych jest stratą czasu - bo i tak każdy ostatecznie musi dostać dyplom.

          A naukowcy z jednostek wyłącznie badawczych męczyli się przez te wszystkie lata (głównie finansowo, bo pensje były marne), ale teraz zaczną wreszcie zbierać owoce.
      • mn7 pytanie do pfg 29.09.12, 08:23
        No to czemu sobie nie załatwicie, żeby u Was było tak samo?
        • pfg Re: pytanie do pfg 29.09.12, 09:14
          mn7 napisała:

          > No to czemu sobie nie załatwicie, żeby u Was było tak samo?

          Bo prawnicy nam nie pozwalają.
    • mr.mud Re: Granty, granty 26.09.12, 16:21
      mam doświadczenie i z uczelni i z instytutu. Totalne olewactwo i piętrzenie problemów występuje na uczelniach bo zwykle administracja nie ma bezpośrednio żadnych wpływów z projektu, za to wierzcie czy nie zdarza się że w 10 osobowym zespole profesor potrafi rozliczać sobie kwoty z 5 zerami, to administracja zwykle widzi i zapamiętuje :).

      Znam sytuację w której przyznany grant odrzucił dziekan (kwota to 3.7 mln. zł. ) bo uzyskał go zespół z katedry, którą dziekan właśnie rozwiązał jako niepotrzebną. Trzeba było te niepotrzebność potwierdzić w jakiś sposób. A tu jak na złość katedra ta miała najwięcej studentów chętnych na specjalności i kierunek, najwięcej grantów, godzin zajęć w dodatku wiele nagród za dokonania studentów i pracowników. Więc trzeba było twórczo zadziałać. Dzisiaj ten pan dziekan na szczęście jest już na śmietniku historii..

      Z kolei w instytutach naukowych jest normalniej w sensie finansowym,za to problematycznie jest pod względem szacunku do dorobku naukowego jednostki. Tzn. częściej zdarza się, ze po wykonaniu trudnego zadania w projekcie okres spijania śmietanki przypada w udziale nie realizującemu zadanie a jednemu z magicznych instytutowych profesorów zajmujących się i wszystkim i niczym... To tak z doskoku i nie dotyczy wszystkich instytucji.
      • charioteer1 Re: Granty, granty 26.09.12, 18:09
        Dziekan moze i na smietniku, ale godnych nastepcow nie brakuje. Od paru dziesiatek lat slysze takie historie i w cholere nic sie nie zmienia.
    • eeela Re: Granty, granty 26.09.12, 19:20
      Obywatele nauki na swojej facebookowej stronie urządzili sobie konkurs na najciekawsze sposoby uwalania projektów już u zarania:


      "Pomyśleliśmy, żeby zrobić ranking powodów „uwalania” projektów naukowych. Znacie jakieś? Uwaga: zbieramy tylko autentyki! U nas w trakcie przygotowywania ankiety pojawiły się następujące:
      – Kierownik projektu ma zbyt małe doświadczenie w uzyskiwaniu funduszy na badania
      – Jak na tak młody wiek, kierownik (...)
      – Kierownik projektu opublikował zaledwie dwie publikacje (W rzeczywistości 15)
      – Recenzent 1: Ten projekt byłby znakomity, gdyby nie zbyt ambitne plany; Recenzent 2: Projekt ten nie porusza podstawowych zagadnień związanych z tematem
      – Kierownik zaplanował dwa wyjazdy za granicę, a już dość dużo jeździł po świecie wcześniej...
      – Kierownik zbyt duże kwoty przewidział na wynagrodzenie... (300 PLN/m-c)
      – Jedynie niepełnosprawne dziecko usprawiedliwia kilkuletnią przerwę w publikacjach (w cv udokumentowana praca w BiR innej dziedziny nauki)
      – Nie dość entuzjastyczny list poparcia instytucji
      – Brak eksperymentu (w grancie teoretycznym)"
    • dala.tata Re: Granty, granty 27.09.12, 00:21
      A mnie w tym artykule uderzyl termin dwutygodniowy. Nie dosc ze nikt nic nie wie i dowiaduje sie, jak informacja 'trafi' do katedry, to na dodatek ci wszyscy aplikanci najwyrazniej mysla, ze da sie przygotwac dobry wniosek w 2 tygodnie.

      Otoz nie da sie.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Granty, granty 28.09.12, 20:01
        dala.tata napisał:
        > A mnie w tym artykule uderzyl termin dwutygodniowy.

        Na szczęście nie była to typowa sytuacja. To był szczególny moment dziejowy ;-).

        Opisywany w tekście konkurs był to konkurs Iuventus Plus 2010. Wydarzyło się to w przełomowej chwili reformy nauki, gdy ministerstwo przekazywało obsługę grantów NCNowi. Pod koniec 2010 roku nagle okazało się, że ministerstwo ma wolne fundusze i musi je do końca roku wydać. Ktoś wpadł na pomysł, w sumie jak na Polskę dość przytomny, że najmniej się zmarnują, jeśli je rozdać młodym naukowcom. I tak ogłoszono konkurs w terminie dwutygodniowym. Recenzje projektów siłą rzeczy odbyć się musiały też ekspresowo, więc ktoś przytomnie wymyślił, żeby konkurs był na projekty będące kontynuacją już opublikowanych badań, a kryterium oceny będzie suma impact factorów czasopism, w których młody naukowiec opublikował te swoje wcześniejsze badania. Jak na tak szaleńczą prowizorkę, i tak ktoś wymyślił to wyjątkowo rozsądnie.

        Natomiast jak przebiegało pisanie wniosków, podpisywanie ich przez wszystkich świętych i wysyłanie ich przez poszczególne instytuty, można poczytać w komentarzach pod tą notką pfg.

        Ale w każdym razie, taki skok na kasę miał miejsce tylko raz. Następne konkursy obsługiwał już NCN według swoich reguł.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Granty, granty 05.10.12, 11:52
          > Następne konkursy obsługiwał już NCN według swoich reguł.

          A przepraszam, jednak nie.
          Iuventusy wciąż obsługuje ministerstwo.
          W tym roku termin wynosi jakieś 40 dni. Składanie wniosków widzę usprawniono, gdyż jest teraz przez formularz elektroniczny wspólny z projektami NCN.
    • nieopierzony Re: Granty, granty 27.09.12, 00:53
      Mnie zastanawia, dlaczego w sytuacji gdzie wiadomo co należałoby zmienić nie ma nadziei że cokolwiek się zmieni.

      Głównym powodem nicnierobienia mogłoby być skarżenie się na brak funduszy, ale tak nie jest w tym przypadku. Przecież już na uniwersytetach są komórki "zajmujące się" grantami. Nie można zatrudnić tam kompetentnych ludzi, przeszkolonych w załatwianiu całej papierkowej roboty? Na początek wystarczy zwykłe załatwienie wszystkich podpisów pod wnioskiem, z czasem przygotowanie kosztorysu, itd.


    • whiteskies Re: Granty, granty 27.09.12, 09:38
      Pod artykulem zlinkowanym przez dala-tate znalazlem wpis na temat grantow z NSF. Poniewaz sam bralem udzial w czyms takim i mam podobne doswiadczenia pozwole sobie przytoczyc tekst, podpisany nickiem "6burakow" przytoczyc in extenso:
      "Pracuje na dobrym uniwersytecie w Stanach i czesto wystepuje o finansowanie badan. Opisze ten proces na przykladzie mojego ostatniego wniosku.
      Na poczatku marca agencja publikuje tematy badan jakimi jest zainteresowana na swojej stronie internetowej z terminem do konca czerwca. Po dwoch tygodniach ktos mi na to zwraca uwage ale nie wyglada ona zbyt zachecajaco. Po trzech miesiacach dziekan dostaje e-mail z Waszyngtonu zachacajacy do brania udziualu w konkursie ktory jest dwustopniowy: na poczatek nieformalny dwustronicowy opis pomyslu i potem dla wybranych pelny wniosek z kosztorysem i podpisami z uczelni. Rzucam wszystko, dzwonie do dwoch potencjalnych wspolpracownikow z pytaniem czy sa zainteresowani. Sa. Pisze dwie stony tekstu, przesylam im do wgladu, wprowadzam ich uwagi i wysylam e-mailem do Waszyngtonu. Zadnych formularzy czy podpisow. Cala operacja zajmuje tydzien, do deadline jeszcze trzy tygodnie. Po tygodniu odpowiedz: jestemy zainteresowani, prosimy o pelny wniosek i sugerujemy zmiane budzetu: 100 tysiecy na aparature z ogolnego budzetu troche ponad milion to za duzo. Telefon do dziekana: potrzebuje 50 tysiecy zeby podzielic koszt z agencja. Od reki odpowiedz: dostaniesz pisz wniosek.
      Nastepne dwa tygodnie spedzone nad wnioskiem. Tylko sprawy merytoryczne, cala administracja w rekach business manager wydzialu. Ja mam tylko dostarczyc jednostronicowy opis badan, pelen opis (15 stron), zyciorys i koszt wyposazenia, materialow, podrozy i publikacji. Ostatniego dnia okolo 11:00 (wniosek musi byc zgloszony do 16:00) wysylam wszystkie pliki do administracji. Po poludniu dostaje potwierdzenie z agencji ze wniosek zostal zgloszony.
      Po dwoch miesiacach e-mail: wniosek zatwierdzony. Po kolejnych dwoch tygodniach telefon z Waszyngtonu: brakuje listy aparatury do kupienia. Pytam czy potrzebne sa oryginalne dokumenty od producentow. Nie, niepotrzebne. Dzwonie do producentow zeby sie zorientowac w cenach i zestawiam liste, przesylam e-mailem. Po dwoch tygodniach pieniadze sa na uniwersytecie, mozna zaczac."

      Pisze zeby zwrocic uwage na jeden, kluczowo wazny moim zdaniem aspekt tego typu dwuetapowej oceny wniosku. W pierwszym, najbardziej selekcyjnym etapie, oceniany jest sam pomysl badawczy. Przygotowujac wniosek musze sie skoncentrowac na proponowanym do zbadania zagadnieniu, opisac go, z grubsza orzacowac koszty. Odpada cala, niepotrzebna gdy pomysl sie nie spodoba robota biurokratyczna, drobne niedociagniecia formalne sa korygowane w trakcie procedury.
      Patrzac na wnioski w Polsce, a takze szerzej w Europie widze ile pary idzie "w gwizdek". Dodatkowo, czesc dobrych pomyslow jest marnowanych przez niedociagniecia biurokratyczne a na ich miejsca wchodza pomysly slabsze merytorycznie i naukowo. Nie dziw, ze nauka jest za oceanem efektywniejsza...

      • dala.tata Re: Granty, granty 27.09.12, 11:49
        zgadzam sie zupelnie. nawiaem mowiac kilka brytyjskich fundacji, np. Leverhulme czy Wellcome, maja dwuetapowy proces. To niezwykle ulatwia zadanie, bo pierwszy etap to doslownie pomysl na strone plus schemat budzetu. tydzien pracy.

        siedze wlasnie nad prjektem europejskim. to sa trzy miesiace pracy dla kilku osob z konsorcjum, glownie po to, zeby stracic czas. wiekszosc z nas nie dostaje grantow.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka