Dodaj do ulubionych

plagiatomafia

23.10.12, 04:45
www.wprost.pl/ar/45203/Plagiatomafia/?pg=0
tekst bardzo aktualny - a nawet bardziej aktualny niż w czasie gdy powstawał

choć dodatkowo mam wrażenie, że "jedynemu" walczącemu Markowi Wrońskiemu po uzyskaniu przez niego habilitacji, już temperament w walce z wiatrakami, tj. z plagiatami, wyraźnie ostygł i stając się częścią korporacji habilitowanych, zauważył, że "nie wypada" krytykować "środowiska"
Obserwuj wątek
    • flamengista nie zgadzam się 23.10.12, 09:00
      Po pierwsze, wykrywalność plagiatów w ostatnich kilku latach wzrosła - wcześniej o tych sprawach w ogóle nie informowano.
      Po drugie, części plagiatorów odebrano stopnie naukowe lub tytuły naukowe, np. Andrzejak:
      Tekst linka
      wcześniej takie sprawy po prostu zamiatano pod dywan.
      Po trzecie, plagiatorzy - mimo oporów kolegów - na ogół są odwoływani ze stanowiska. Część z nich ląduje na peryferyjnych uczelniach, ale i to dzieje się coraz rzadziej. Nie w wyniku oporu tych uczelni - po prostu nie ma etatów.
      Po czwarte - w przypadku studentów system plagiat.pl działa coraz lepiej, bo znacząca liczba uczelni do niego dołączyła. Więc najbardziej bezczelne próby plagiatów są jednak wyłapywane.

      Jest jeszcze wiele do zrobienia, ale poprawa jest widoczna.
      • klisiewitz nie podzielam 23.10.12, 17:07
        nie podzielam Twojego optymizmu

        Wroński o Andrzejaku powiedział, że gdyby przeprosił na czas - mógłby zachować stanowisko
        wniosek stąd taki, że nie ukarano go za plagiat a za brak usłużności i pokory, gdyby na czas okazał pokorę i uległość - z plagiatu nie robiono by sprawy - tak deklarację Wrońskiego odczytuję.

        Plagiatorzy nauczyli się plagiatować według nowego sposobu.
    • archiwumnieuczciwosci Re: plagiatomafia 03.11.12, 20:52

      A na podstawie czego Szanowny Kolega wysnuwa takie wnioski?

      Marek Wronski
      Marekwro@aol.com
      • chickeien Jeśli Andrzejak przeprosił - zachowałby funkcję 04.11.12, 22:32
        Dość silnym echem odbiło się w środowisku Pana "zmiękczenie" - i smutkiem. Ludzie interpretują to, jako efekt stania przez Pana się częścią establishmentu - po habilitacji, a walkę z plagiatomafią jako skuteczną strategię taktyczną mającą ułatwić to co się udało Panu zrealizować. Myślę, że wypowiedź klisiewitza wpisuje się w ten nurt zarzutów.

        Co do Pańskiego pytania, myślę, że chodziło o ten, lub podobny artykuł:

        CytatGdyby prof. Andrzejak przeprosił, zachowałby funkcję (wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/2029020,35771,9645465.html)
        (wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,9645465,Gdyby_prof__Andrzejak_przeprosil__zachowalby_funkcje.html)
        TomaszWysocki 2011-05-23, ostatnia aktualizacja 2011-05-22 19:40:54.0
        - Po tym, jak padł publiczny zarzut, prof. Ryszard Andrzejak od razu powinien przeprosić, zawiesić swoją funkcję i
        poprosić o szybkie, rzetelne ocenienie zarzutów. Gdyby tak zrobił dwa lata temu, to nadal byłby rektorem - mówi
        dr Marek Wroński, publicysta "Forum Akademickiego"
        W czwartek dr Wroński, który od kilkunastu lat tropi przypadki nieuczciwości w nauce, wystąpi w Instytucie Informatyki
        UWr z wykładem "Nierzetelność naukowa w Polsce". Warszawski lekarz i publicysta wiele razy komentował sprawę
        prof. Ryszarda Andrzejaka, byłego już rektora wrocławskiej Akademii Medycznej, obwinianego o plagiat w pracy
        habilitacyjnej. Gdy Ministerstwo Zdrowia utajniło opinię na temat habilitacji prof. Andrzejaka przygotowaną przez prof.
        Czesława Stankiewicza z Gdańska, wytoczył mu proces. Sąd nakazał upublicznić dokument, który okazał się
        kompromitujący. Prof. Stankiewicz nie stwierdził w nim, czy rektor AM dopuścił się plagiatu, uznał za to, że tak pisać
        pracy nie wolno.
        Rozmowa z dr. Markiem Wrońskim
        Tomasz Wysocki: Prof. Andrzejak nie jest już rektorem Akademii Medycznej. Ale przez blisko dwa lata we
        Wrocławiu przeciągano jego sprawę, dlatego ostateczny werdykt wydadzą naukowcy z Uniwersytetu
        Jagiellońskiego.
        Dr Marek Wroński: Załatwiono to skandalicznie. Przypadek ten, zresztą nie pierwszy w polskim szkolnictwie wyższym,
        pokazuje słabość senatu uczelni oraz bezradność rady wydziału. Jest to też objaw braku rzetelności ciał uczelnianych i
        pokaz wszechwładzy rektora. Nikt z prominentnych profesorów medycyny nie chciał się wypowiadać o tej
        kompromitującej sprawie, zaś prof. Andrzejak jak gdyby nigdy nic urzędował mimo wysunięcia przeciw niemu
        oficjalnych zarzutów o plagiat i fałszerstwo danych naukowych. Na całym świecie rektor, któremu publicznie
        postawiono taki zarzut, po prostu zawiesza swoją funkcję albo rezygnuje. Natomiast rektor Andrzejak przez prawie
        dwa lata walczył o to, żeby nie można było rozpatrzyć zarzutów wobec niego. A zarzuty o nierzetelność w jego pracy
        habilitacyjnej wysunął przecież państwowy urząd, czyli Centralna Komisja do spraw Stopni i Tytułów. Oczywiście,
        oskarżyć można każdego i o wszystko. Ale jeśli postawione publicznie zarzuty są uznane za prawdopodobne przez
        Centralną Komisję, to znaczy, że coś jest na rzeczy.
        Rektor Andrzejak pod wpływem nacisku ministra zdrowia w końcu podał się do dymisji.
        - Po tak długim czasie walki o stołek chwały mu to nie przyniosło i honoru nie wróci. Jego postępowanie
        spowodowało natomiast zniszczenie prestiżu instytucjonalnego wrocławskiej Akademii Medycznej. Po tym, jak padł
        publiczny zarzut, rektor od razu powinien się przyznać, że popełnił poważny błąd, zawiesić swoją funkcję i poprosić o
        szybką, rzetelną ocenę zarzutów. Recenzenci by to ocenili jako nierzetelność, ale biorąc pod uwagę stosunkowo
        niedużą liczbę przepisanych stron (około 20), niewiele przejętych nie swoich danych oraz fakt, że sprawa miała
        miejsce przed kilkunastu laty, habilitacja by się utrzymała. Gdyby prof. Andrzejak zachował się właściwie dwa lata
        temu, to nadal byłby rektorem.
        Przyznanie się do winy i przeprosiny by wystarczyły?
        - Tak. Mógł powiedzieć, że nie zdawał sobie sprawy. Że jego opiekunowie naukowi mu tego nie uświadomili. Takie
        tłumaczenie mogłoby być przyjęte, bo rzeczywiście 20 lat temu wśród części nowej profesury, tej mianowanej po 68
        roku, standardy rzetelności były na o wiele niższym poziomie. Jednak zachowanie prof. Andrzejaka w ostatnich dwóch
        latach było tak etycznie naganne, że cała społeczność naukowa, czy Centralnej Komisji, czyWydziału Lekarskiego UJ
        w Krakowie, nie zgodzi się, aby nadal był on doktorem habilitowanym.
        ** Początek czwartkowego wykładu dr. Marka Wrońskiego w Instytucie Informatyki Uniwersytetu Wrocławskiego
        o godz. 16.15.
        Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl ? Agora SA
        za: wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/2029020,35771,9645465.html
        lub: wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,9645465,Gdyby_prof__Andrzejak_przeprosil__zachowalby_funkcje.html
        • archiwumnieuczciwosci Re: Jeśli Andrzejak przeprosił - zachowałby funkc 05.11.12, 09:20
          Rzeczywiscie tak sadze jak powiedzialem. Zreszta tak sie stalo w przypadku doktoratu prof. Mariana Grybosia, ktory "uderzyl sie w piers" przed Rada Wydzialu i mimo niewatpliwych zapozyczen, doktoratu nie odebrano.

          Liczba spraw, ktore do mnie naplywaja jest duza, te dodatkowe ktore sam znajduje powieksza moje Archiwum Nieuczciwosci. Wiekszosc Panstwa nie ma swiadomosci jak wiele pism trzeba wyslac aby dostac dokumenty, jak uczelnie sie przed moim "wsibstwem" bronia i musze prowadzic spory sadowe w WSA/NSA. To zajmuje moj caly wolny czas... a mam jeszcze wiele wlasnych obowiazkow.
          Staram sie tez trzymac przyslowia "tichsze jediesz dalsze budisz" stad nie wszyskie moje inicjatywy sa widoczne.
          Habilitacja to "kwiatek do kozucha' zrobiona na moim dorobku amerykanskim. Moje cytowania w Science Citation Index sparwdzone ostatnio to 1004.
          Teraz musze pracowac nad dorobkiem z patologii nauki i publikowac to co mam.

          Tak wiec pogloski sa falszywe, co robilem to robie i nadal jestem mocno zwalczany przez wiekszosc naukowego establishmentu.

          Pozdrawiam serdecznie

          Marek Wronski
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka