Dodaj do ulubionych

autoplagiat

23.04.14, 20:11
Wykryłem autoplagiat jednego z pracowników mojej uczelni. To znaczy, dwie prace proponujące pewną metodę obliczeniową zostały opublikowane w tym samym czasie na dwóch różnych konferencjach zagranicznych. Prace są niemal identyczne, różnią się wstępem i zakończeniem. Nawet spis literatury różni się tylko jedną pozycją + pomieszana kolejność cytowanych prac. Nie ma mowy o przypadku. Recenzenci konferencji nie mieli absolutnie żadnych szans na wyłapanie autoplagiatu, gdyż proces recenzji w obu konferencjach pokrywał się. Materiały są indeksowane w bazie Web of Science. I nawet nie chodzi mi o ten autoplagiat, bo to nie moja sprawa, ale dlaczego taka osoba dostaje awanse kosztem dublowania publikacji - zawsze dwie publikacje konferencyjne z Wos, to więcej niż jedna. Na koniec pytanie: czy ktoś w NCN przegląda publikacje autora, czy tylko czyta raport końcowy z grantu PRELUDIUM? Akurat ta osoba zainkasowała 200 tys. zł z grantu PRELUDIUM NCN (w początkowych edycjach można było o tyle się starać).
Obserwuj wątek
    • asqr samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 24.04.14, 01:36
      Znam naukowców, którzy to samo publikują na 11 i więcej konferencjach. Przedstawiają daną rzecz - ich pomysł - do znudzenia. Jeśli pojawią się jakieś kluczowe propozycje - to ten sam artykuł zmienia tytuł, czasem coś z treści. Na końcu - TO SAMO - staje się artykułem w powaznym czasopismie. Czasem staje się jednym artykułem w czasopiśmie a czasem kilku artykułami w kilku czasopismach. Może też stać się zalążkiem lub głównym rozdziałem w monografii - niemal bez zmian - ot to samo.
      To jest normalne prowadzenie badań i komunikowanie o tych badaniach (na konferencjach) ze środowiskiem naukowym. A gdy okaże się, że inni naukowcy uznają to za sensowne - lub właśnie odwrotnie - nikt tego nie rozumie, ale autor doskonale wie, że jego odkrycie ma wartość - powstaje z tego publikacja w journalu ze Scopus lub z JCR albo monografia w dobrym wydawnictwie nie bojącym się publikować prawdziwej nauki.
      Termin "autoplagiat" nie jest zdefiniowany nigdzie jako rzecz karalna.
      Tradycyjnie nawet nie wiadomo czym to jest. Czy jest to publikacja tego samego n razy czy dopiero staje się to naganne gdy owe n razy jest przedstawiane jako n różnych artykułów. Ale przecież żadne kryteria nie są w Polsce tylko ilościowe w niczym. Kłopot byłby wtedy gdy ktoś przedstawia to samo jako swój licencjat, potem z tym samym broni magistra (ale to przecież niemożliwe, bo część będąca efektem pracy promotora powinna być inna), potem z tym samym broni doktorat (ale to przecież niemożliwe, bo część będąca efektem pracy promotora powinna być inna), i z tym samym podchodzi do habilitacji (a tu przypadek habilitacji pana Waldemara Rogowskiego pokazał, że książka z doktoratem została częścią cyklu habilitacyjnego, a liczne reutylizacje są naturalne i akceptowane przez recenzentów jako właściwe w cyklu habilitacyjnym). Więc jak widać kłopot nawet wtedy nie jest kłopotem.
      Odpowiedź, na pytanie: czy samogwałt należy karać równie surowo jak gwałt? Jest odpowiedzią na pytanie, czy autoplagiat należy ścigać z taką surowością jak plagiat.
      Ale życie dopisało nam trzeci stopień.
      Naukowcy są szczwanymi bestiami i odkryły najbezpieczniejszą drogę.
      Po co męczyć się z plagiatem? Po co autoplagiatować? Najlepiej publikacje ZMYŚLIĆ. Na stronach CK jest jedno postępowanie w ekonomii omawiane na forum, w którym habilitantka została panią profesor na podstawie nieistniejących publikacji. Ale to forumowicze muszą się bać, gdyż od razu na forum pojawił się wpis prawnika tej Pani - grożący każdemu bezczelnemu chamowi odpowiedzialnością.
      Zatem ciesz się, że masz kolegę prawdopodobnie normalnie uprawiającego naukę. Idź i czyń podobnie a co masz czynić, czyń prędko.
      • pfg Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 24.04.14, 11:30
        asqr napisała:

        > To jest normalne prowadzenie badań i komunikowanie o tych badaniach
        [...]
        > Termin "autoplagiat" nie jest zdefiniowany nigdzie jako rzecz karalna.

        Autoplagiat nie jest karalny w tym sensie, że nie można za to nikogo postawić przed sądem. Natomiast autoplagiat jest naruszeniem zasad etycznych, jeżeli "samosplagiatowane" prace przedstawia się jako *niezależne* pozycje w dorobku. Zatem można ten sam (lub prawie ten sam) referat wygłosić na 20 różnych konferencjach - i to jest stosunkowo często spotykane. Zapewne od biedy można go też wydać w 20 materiałach pokonferencyjnych, ale *nie można* udawać, że ma się w ten sposób 20 niezależnych publikacji liczących się do dorobku naukowego. Nie. Ma się tylko jedną.

        Tak więc dopóki osoba opisana w pierwszym liście w wątku nie liczy osobno tych dwóch publikacji pokonferencyjnych, nie ma powodów do interwencji. A jeśli liczy? Trzeba na to zwrócić uwagę przy okazji awansów lub ocen okresowych tej osoby. I tyle.

        > Na stronach CK jest jedno postępowanie w ekonomii omawiane na forum, w którym
        > habilitantka została panią profesor na podstawie nieistniejących publikacji.

        Techniczne rzecz biorąc, nie było *aż* tak źle. Pani Ewa Kulińska umieściła w swoim autoreferacie odnośniki do nieistniejących publikacji (dalej występują na jej stronie WWW), ale nie wchodziły te prace w skład "osiągnięcia". Choć więc recenzenci chwalili autorkę za tak znaczące publikacje, niewykluczone, że i tak pozytywnie oceniliby habilitację, gdyby się na te prace nie powoływała. Formalnie jednak, jak się wydaje, habilitantka w swoim autoreferacie stwierdziła nieprawdę.

        Nawiasem mówić, kolejny rok minął, a praca, która miała się ukazać w 2009 w International Journal of Production Economics, nadal się nie ukazała. Ależ oni mają długi cykl wydawniczy!

        Ta autorka w ogóle ma kłopoty poprawnym cytowaniem swoich prac. Na jej liście publikacji w roku 2012 figuruje taka pozycja:

        KULIŃSKA E., NOWAKOWSKA-GRUNT J.: The cost accounting in logistic processes, Thomson Reuters, 12/2012, str. 12-16, ISSN: 0270-403X, E-ISSN: 1554-9593

        Numery ISSN i E-ISSN wskazują na Air Force Journal of Logistics. Niestety, to pismo wydaje się
        być niedostępne w sieci. Ale ani jego tytułem, ani wydawcą nie jest Thomson Reuters. Nawet nie jest ono na WoS.

        > Ale to forumowicze muszą się bać, gdyż od razu na forum pojawił się wpis prawnika
        > tej Pani - grożący każdemu bezczelnemu chamowi odpowiedzialnością.

        Cóż...
        • bfp Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 25.04.14, 09:00
          to akurat zależy od systemu ocen
          uczestnictwo z 1 artykułem na 1 konferencji jest przejawem mniejszej aktywności niż uczestnictwo z 1 artykułem na 20 konferencjach
          Na każdej z tych 20 konferencji jest odsiew i przyjmuje się 4% lub podobnie mało ze zgłoszonych referatów. Jeśli ten referat był zgłoszony i prześwietlony przez 20 różnych gremiów - to jest z pewnością lepszy niż ten, który przeszedł 1 a na 19 przepadł bo go nie dopuścili.
          Nawet jest pewna zależność i mówi się, że aby zaprezentować na prestiżowej konferencji w SAU najpierw to samo trzeba zaprezentować na prestiżowej konferencji w MACn - inaczej o konferencji w SAU możesz zapomnieć.
          Niektóre konferencje w zgłoszeniu mają pole: gdzie wcześniej wygłoszono ten referat i kilka (ale nie mniej niż 5-6) pozycji do wypełnienia. Podobne rubryczki są w niektórych czasopismach - jeśli na kilku kluczowych konferencjach nie był dyskutowany referat - to do czasopisma nie masz po co składać - szkoda submission fee gdyż dostaniesz desk rejection.

          Znajomy (nie PL) ma za każdą konferencję gdzie wygłasza, dodatkowe punkty, i oczekuje się od niego, że to bedzie ten sam referat w danym temacie - tezy grantu, główne założenia, aktualny stan badań w tym temacie i kilka sztywnych elementów. Skakanie z kwiatka na kwiatek jest nie tylko niedopuszczalne ale też jest świadectwem porażki i dużych problemów z poważnym podejściem do tematu.

          A to o czym piszesz:
          > Zate
          > m można ten sam (lub prawie ten sam) referat wygłosić na 20 różnych konferencja
          > ch - i to jest stosunkowo często spotykane. Zapewne od biedy można go też wydać
          > w 20 materiałach pokonferencyjnych, ale *nie można* udawać, że ma się w ten sp
          > osób 20 niezależnych publikacji liczących się do dorobku naukowego. Nie. Ma się
          > tylko jedną.

          To złożenie dwóch niezależnych rzeczy.
          Pierwsza - 20 razy to samo na konferencjach - i to obaj się zgadzamy - zależnie od standardów, ale generalnie OK.
          Druga - nieuczciwość przy raportowaniu, ale nieuczciwość to też podawanie nieistniejących publikacji (i tu wolę kogoś kto poda 20 tych samych referatów jako 20 oddzielnych pozycji na liście zamiast jednej pozycji 1.a. ... 1.t niż kogoś kto poda 1 prawdziwą a 19 zmyśli).

          Na konferencje warto jeździć wysokojakościowe, z minimum 85% odsiewem, ale im większy odsiew (i im mniej prac wśród zgłoszonych przyjęto) tym lepiej.

          1 raz przejść przez taki odsiew a 19 razy przepaść albo 20 razy przejść przez taki odsiew - to inna jakość artykułu - naprawdę.
          • bfp Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 25.04.14, 09:06
            Jeszcze dopowiem, że sensowne uczelnie i sensowne instytuty mają ranking konferencji. Punkty wewnątrz uczelni są przyznawane według tego jaka to jest konferencja. Jeśli nie ma jej na krótkiej liście - to punktów nie ma wcale. A do tego, jeśli nie ma konferencji na liście - to prawdopodobnie podróż była na własny koszt, gdyż nie było zgody na finansowanie wyjazdu z pieniędzy kontrolowanych przez uczelnię.
            To pokazuje, że jeśli taki system był również na uczelni człowieka opisanego w OP, to albo pojechał za swoje (jest o minimum 3000 chudszy) albo jest to na 2 poważnych prestiżowych konferencjach co jest większym osiągnięciem niż prezentacja tylko na 1.
          • pfg Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 25.04.14, 09:13
            bfp napisał:

            > Znajomy (nie PL) ma za każdą konferencję gdzie wygłasza, dodatkowe punkty, i oc
            > zekuje się od niego, że to bedzie ten sam referat w danym temacie

            To są jakieś dziwaczne obyczaje, ale niektóre dyscypliny tak mają, na przykład ekonomia. Można więc uznać, że jest to lokalne dla danej dyscypliny, ale nie należy twierdzić, że jest to standard powszechny.

            Z tym, że - i to jest moja teza - referat wygłoszony na wielu konferencjach cały czas jest JEDNĄ niezależną pozycją w dorobku. Mogę się zgodzić, że jest to pozycja uznawana za lepszą od takiej, która została przedstawiona tylko raz, niemniej jednak jest to cały czas tylko jeden punkt w dorobku. Kto twierdzi inaczej, błądzi. Bywał tu (ze dwa lata temu?) taki jeden gość, nicka nie pamiętam, który nas przekonywał, że jest inaczej. Znikł, gdy jego habilitacja żałośnie padła, między innymi dlatego, że miał słaby dorobek, składający się z podręczników, artykułów popularyzatorskich i niewielu, ale za to wielokrotnie prezentowanych, niezależnych pozycji naukowych.
            • bfp Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 25.04.14, 23:36
              Skoro o ekonomii mowa, to wyżej w wątku wymieniono potępowanie Rogowskiego
              www.ck.gov.pl/index.php/postepowania-awansowe/postepowania-habilitacyjne/dziedzina-nauk-ekonomicznych/179-rogowski-waldemar-konrad
              zakończone pełnym sukcesem
              trzy laurki zamiast recenzji
              jednak wystarczy wygooglac kilka pozycji z autoreferatu dostepnych online w PDF - reutylizacje naturalne określane przez habilitanta widoczne i liczne a zwane w OP plagiatem w wersji auto
              nie wiem co w książkach - bo ich online nie ma - ale jedną z nich sam Autor Autoreferatu określił jako odpowiadającą stanowi doktoratu - co się za tym kryje, domyślam się co może się kryć. Ale niech sprawdza ktoś z ekonomii. Jako recenzentów nie miał znanych rzeźników - to napisali piękną recenzję - jak malowane.
              W sumie szkoda, że autoplagiat nie jest zdefiniowany prawnie i mógłby być penalizowany albo odwrotnie - wyraźnie określone: "nie stanowi naruszenia prawa ...."
              a czy zdefiniowany jest plagiat? czy też nie każdy plagiat jest karalny - bo jeśli nie każdy plagiat jest ścigany (a z Andrzejaka przypadku wynikało, że dopiero zerżnięcie iluś procent jest plagiatem a poniżej to po prostu nauka przez wielkie N) to podwójnie nie ma o co kopii kruszyć.

              To dla mnie oczywiste, że to samo - nawet kilka razy - to jest jedno.
              Lista publikacji powinna być jakoś tak skomponowana aby było to wyraźne i oczywiste, co jest tym samym lub niemal tym samym. Natomiast wykorzystania fragmentów idei z wcześniejszych prac należy zasygnalizować autocytatem (a grubym drągiem przegonić wszystkich krytyków samocytowań a strzelać do tych co chcieliby je liczyć).
            • g9m Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 26.04.14, 11:52
              żałośnie padła, bo gość miał własne prace, własne podręczniki, własne popularyzatorskie i niewiele własnych naukowych - i to jest w porządku
              natomiast profesorka z Opola nie miała - miała wymyślone - i wymyśliła ich więcej i nikt tych prac nie widział - bo wymyślone - i nosi dumnie stopień dr hab. i to jest również w porządku, prawda? Jak to dobrze, że w tym drugim przypadku żałośnie nie padła. To w końcu kreatywność - wymyślić tak aby inni nie czytając uznali, że dobre i wystarczający wkład w rozwój dziedziny. Nie splamiła się ani plagiatem ani autoplagiatem. Po prostu wymyśliła dorobek i wszyscy zagłosowali jak trzeba.

              Dla mnie jest to przykład, że nauka polska już nawet nie gnije. To nawet na kompost się nie nadaje.
        • dr_pitcher Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 25.04.14, 23:54
          1. W "cywilizacji" publikacje w materialach konferencyjnych nie licza sie jako publikacje.
          2. Nagannym jest rowniez przedstawianie tego same abstraktu a roznych konferencjach, choc dozwolone abstraktu o "podobnym" temacie lub bedace kontynuacja badan.

          Niestety i jedno i drugie jest obecnie bardzo popularne.
          • piotrek-256 Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 26.04.14, 08:22
            dr_pitcher napisał:

            > 1. W "cywilizacji" publikacje w materialach konferencyjnych nie licza sie jako
            > publikacje.
            Mów za swoją działkę ;)
            • tomek_dti Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 26.04.14, 14:10
              > 1. W "cywilizacji" publikacje w materialach konferencyjnych nie licza sie jako
              > publikacje.

              W mojej dziedzinie techniki publikacja na pewnej konferencji są porównywane do 2-3 publikacji w bardzo prestiżowych czasopismach z listy filadelfijskiej (oczywiście z tej samej dziedziny). Na wspomnianej konferencji każdy artykuł jest recenzowany nawet przez 10 recenzentów. Obowiązuje tam trójstopniowa recenzja: (1) najpierw odrzucane są artykuły które zostały wysłane przypadkowo i na pierwszy rzut oka widać, że niewiele wnoszą, (2) recenzja pozostałych artykułów i w ostatecznym (3) etapie wąska grupa artykułów recenzowana jest przez kolejnych recenzentów którzy tworzą pewnego rodzaju wymianę opinii w sposób anonimowy. Oczywiście takie konferencje nie odbywają się w Polsce.
              • komplexzbrojeniowy Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 26.04.14, 14:35
                moglbys napisac jaka to konferencja?
                • piotrek-256 Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 26.04.14, 16:06
                  Też jestem ciekaw, bo każdy poziom recenzji zajmuje czas, więc zastanawiam się jak wcześnie trzeba zgłaszać referaty?
            • dr_pitcher Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 28.04.14, 17:27
              Nie zalezy to od dzialki a od instytucji. Skladajac podanie o promocje prezentacje na konferencji sa oddzielone od publikacji i ksiazek.
              • asqr Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 28.04.14, 23:45
                Na uniwersytecie na którym procedowano moją habilitację, do minimalnych kryteriów oddzielnie oceniano publikacje w czasopismach z CC (karentovane - najwyżej cenione), oddzielnie publikacje w czasopismach impaktowanych (z niezerowym IF = 1, z IF wyższym niż średnia w dyscyplinie = 2), oddzielnie monografie jednoautorskie indeksowane w WoK, i oddzielnie artykuły w czasopismach indeksowanych w WoS albo Scopus - to był jeden blok, i tu nie tylko nie liczyły się publikacje wieloautorskie, ale też nie był dopuszczalny element powtarzalności
                Drugim blokiem były cytowania - z nich N miało być zagranicznych, M - krajowych, nie mniej niż X miało być w WoS lub Scopus. Cytowania prac gdzie było się współautorem do tych minimalnych cytowań nie można było zaliczyć, a jedynie cytowania prac w których było się jedynym autorem.
                Trzecim blokiem były konferencyjne streszczenia lub komunikaty. I tu uświadomiono mnie, że w tym trzecim bloku mogą być te same treści, jakie później w wersji dojrzałej ukazały się w publikacjach liczonych w bloku pierwszym - i mogą się też powtarzać między sobą. Blok trzeci wymagał potwierdzenia aktywności konferencyjnej na P konferencjach krajowych i R konferencjach zagranicznych, potwierdzonych albo publikacją w książkach/CD z ISBN indeksowanych w Scopus lub WoK albo certyfikatem od organizatora konferencji, że się wystąpiło. Powtórzenia nie były przeszkodą dla tego trzeciego bloku.
                Tych bloków było w sumie kilkanaście - w zakresie minimalnych wymagań.
                Podstawą habilitacji była praca habilitacyjna, którą przed wysłaniem do recenzentów wysłano (elektronicznie) do centralnego urzędu w celu sprawdzenia oryginalności.
                Po otrzymaniu wszystkich pozytywnych recenzji, obrona (wykład 30 min + prezentacja tez habilitacji 30 min + odczytanie recenzji i pytania recenzentów + pytania z sali, w sumie około 120 minut, potem wyproszenie z sali na czas głosowania).
                • refe.ree a tymczasem u sąsiadów z południa... 29.04.14, 08:02
                  Podstawą habilitacji była praca habilitacyjna, którą przed wysłaniem do recenzentów wysłano (elektronicznie) do centralnego urzędu w celu sprawdzenia oryginalności.

                  taaa, i ten "urząd" sprawdził czy "praca habilitacyjna" nie jest przypadkiem tzw. przewałką naukawą czyli przerobionym z grubsza doktoratem, porównując egzemplarz udostępniony przez archiwum uczelniane z Polski z drukowaną "dysertacją"?...

                  ---
                  Perit, quod facis ingrato
                  • bfp Re: a tymczasem u sąsiadów z południa... 29.04.14, 22:38
                    Nie wiem jak w innych przypadkach - u mnie byl wydany drukiem doktorat i dołączony do dokumentacji przed wszczęciem postępowania. Podobnie drukiem wyszła książka habilitacyjna w dobrym międzynarodowym wydawnictwie w Ameryce Północnej (Według SENSE (Socio-Economic and Natural Sciences of the Environment) RANKING OF ACADEMIC PUBLISHERS [B-publisher (good international publishers)]).
                    Bez tego nie chciano ze mną rozmawiać, gdyż z jakiegoś powodu nie mieli zaufania do polskiego uprawiania nauki, co mi w prost powiedzieli.
                  • asqr Re: a tymczasem u sąsiadów z południa... 01.05.14, 18:11
                    Tak - to może być problem, bo praca habilitacyjna jest sprawdzana - ale nie wiem, czy nie sprawdzają tego o co pytasz. Może kupują jakoś dane lub są one jakoś połączone. W końcu doktorat w Polsce oddawany był na dyskietce i ktoś to gdzieś kopiował. Może oni dysponują tymi kopiami. Albo mają wolontariuszy, którzy skanują sami prace i mają je w bazie? Nie wiem.
                    Zależy od tego jaką mają bazę tekstów.
                    Faktycznie najczęściej habilitacje są znane tylko wąskiemu gronu komisji habilitacyjnej + recenzentom + osobom, które w ciągu 6 tygodni przed obroną odwiedzą bibliotekę + jest wyłożona w dniu obrony.
                    To ograniczone grono.
                    Jednak w Polsce nie sprawdza się nawet tego. Stąd system gdzie sprawdzają jest chyba lekko lepszy od tego gdzie nie sprawdzają wcale.
                    • bfp Re: a tymczasem u sąsiadów z południa... 02.05.14, 13:31
                      każdy uniwersytat / wydział ma swoje własne procedury
            • dr_pitcher Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 14.10.14, 20:47
              Chyba od Uniwersytetu a nie "dzialki"
              Wlasnie przegladnalem regulamin mojego uniwersytetu dotyczacy promocji. Sorry, na KAZDYM wydziale (medycyna, science, art, prawo, business) konferncyjniaki sa out. Podobnie zreszta jak wiekszosc monografii
              • dala.tata Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 14.10.14, 21:23
                Naprawde? Nawet w humanistyce? W UK w naszej parametryzacji, w historii ksiazki kroluja. Pokonferencyjniaki i ksiazki redagowane sa out, ale monografie jak najbardziej in.
                • dr_pitcher Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 15.10.14, 01:38
                  nawet.
                  konferencyjniaki to zupelniemodrebna dzialka.
                  ale w pgole uniwersyte dziwnymbo wyraznie przestrzega przed parametryczna ocena dorpbku. "citations and h-index should not be presented in CV and should not be taken into account in the review process"
          • bfp Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 26.04.14, 09:19
            użyłeś słowa "nagannym"
            ale czy to jest przez kogoś definiowane?
            Jakieś rady etyków krajowych namaszczonych przez prezydenta/rząd/parlament czy fundacje albo przez radę dziekanów?
            Kto i gdzie to skodyfikował - i może masz jakieś linki?
            • komplexzbrojeniowy Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 26.04.14, 14:55
              bfp napisał:

              > użyłeś słowa "nagannym"
              > ale czy to jest przez kogoś definiowane?

              Niektore konferencje zastrzegaja ze material zgloszony na wystapienie nie mogl byc nigdzie dotychczas pokazywany lub publikowany. Sa to typowo konferencje wybiorcze akceptujace maly procent zglaszanych prac. Zlamanie takiego wymagania na pewno byloby naganne. Jest wiele konferencji ktore nie maja takich wymagan formalnych ale ktore nie cenia prac prezentowanych gdzie indziej i ktore moglyby przyjac cos takiego tylko jako poster.

              Najwazniejsze pytanie do zwolennikow pokazywania tego samego na 20 roznych konferencjach jednak jest inne. Jezdzenie na konferencje i przepisywanie tego samego zabiera czas i pieniadze. Duzo czasu i pieniedzy. Czy nie moglibyscie uzyc tego czasu lepiej?
              • piotrek-256 Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 26.04.14, 16:05
                Wiesz na konferencje warto czasem pojechać, żeby posłuchać, porozmawiać wymienić pomysły ;). Wyjazd na konferencje, o ile to jest sensowna konferencja i człowiek jedzie na niej pracować to nie jest zmarnowany.

                20 razy to pewnie przesada, ale kilka prezentacji tego samego lub podobnego materiału spokojnie się broni.
                Raz na dużej konferencji z mocną selekcją i wysoko ocenianymi materiałami pokonferencyjnymi.
                Raz na dużej konferencji podsumowującej najciekawsze wyniki z ostatniego roku bez materiałow pokonferencyjnych. Bo 2/3 słuchaczy jeszcze tego nie widziało.
                Raz na małym workshopie dokładniej dla wąskiej grupy widowni siedzącej w tematyce.
                Raz na lokalnej polskiej konferencji, coby koledzy z okolicy wiedzieli co się dzieje, na lokalnym podwórku.




          • bfp Re: samogwałt należy karać surowiej niż gwałt? 26.04.14, 09:29
            skoro naganny jest "samogwałt"
            to jak traktowany jest "gwałt"?
            czy również nagannym jest przepisanie od kogoś i podanie jako swoje - czy jest tu inna ocena nią "naganność" (jeśli najwyższy stopień potepienia użyty jest do samogwałtu - to co z gwałcicielami?)
            a jak traktowany jest popularny sport - zgłaszania nieistniejących publikacji (jak EK z O), też jest nagradzany noblem - czy też "naganny"?

            Mam wrażenie, że chcąc potępić samogwałcącego* się gówniarza używa się zbyt wielkich słów i potem już brak słów oceny i działań dla morderców** i gwałcicieli***.
            I mordercy** i gwałciciele*** chodzą w glorii z nadanymi stopniami naukowymi.
            Jak prof. Bauman, który plagiatując z wikipedii jest "most influential" uczony w cywilizacji właśnie.

            ===
            * autoplagiat
            ** zgłaszanie nieistniejących publikacji
            *** plagiat
    • ford.ka Re: autoplagiat 24.04.14, 10:13
      Ludzka niewdzięczność nie zna granic. Kolega nastukał dodatkowych punktów dla jednostki, w której pracujesz, w kolejnej ocenie kategoria podskoczy, będzie kasa, a Ty się zastanawiasz, gdzie by tu nakablować...
      • kardla Re: autoplagiat 24.04.14, 10:32
        To za prezentacje konferencyjne są punkty dla jednostki? Naprawdę?
        • pfg Re: autoplagiat 24.04.14, 11:33
          kardla napisała:

          > To za prezentacje konferencyjne są punkty dla jednostki? Naprawdę?

          Prof. Myśliwiec uważa, że nawet habilitację można za to dostać.
    • dala.tata Re: autoplagiat 24.04.14, 10:34
      Szczreze powiesziawszy, nie wiem, o co chidzi. Nie raz wystepowalem z tym samym tekstem na roznych komferencjach, czasem bo mnie poproszono, czasem bo uczestnicy jednej nie jezdzili na te druga i odwrotnie. No i?

      Ja co prawda nigdy nie publikowalem 'podwojnie', ale z ta publikacja w materialach komferencyjnych nie robmy znow takich jaj. Pokomferencyjniaki za duzo pktow nie daja i watpie, zeby kolega habilitacje za nie dostal.

      Watpie tez, ze cos wykryles, bo kolega, jak sie zdaje, niczego nie ukrywal. Co najwyzej wiec zauwayles.

      Jeszcze troche, a bedziemy wykrywac, ze kolega powtorzyl wyklad, nie mowiac o tym, ze na radzie wydzialu powtrsyl kwestie.
      • piotrek-256 Re: autoplagiat 24.04.14, 10:50
        To zależy od działki i tego jak prace pokonferencyjne są w niej postrzegane i czasem stoją wyżej czasopisma. Jeśli to jest informatyka to być może, należy kolegę zakablować, ale znowu pytanie jaka jest polityka tych konferencji.

        Ogólne standardy mówią, że jeśli konferencja dopuszcza publikowanie materiałów publikowanych gdzie indziej, to jest to wskazane w opisie konferencji lub workshopu.
        Niepisane zasady mówią, że można re-opublikować coś co się wrzuciło wcześniej do sieci w ramach jakiejś bazy-publikacji przeważnie arxiv.

        Oceń co to jest za przypadek. Jeśli to są dwie konferencje, których polityka jest jasna i sprzeczna z tym co się stało, to moim zdaniem, należy poinformować promotora tego człowieka, samego człowieka, że zrobił coś nie tak, oraz komitety tych dwóch konferencji. Niech ustalą co z tym fantem zrobić.
        • bfp reutylizacja / reopublikowanie 24.04.14, 11:15
          Nawet w informatyce nie ma "WIĘCEJ" niż za journale. Jest zdecydowanie mniej a poza inżynieryjnymi - pokonferencyjniaki nie dają żadnych punktów (zero) nawet jeśli są w WoK / Scopus
          • piotrek-256 Re: reutylizacja / reopublikowanie 24.04.14, 11:44
            Nie chodzi o punkty ministerialne tylko o uznanie w środowisku.

            Zresztą często się publikuje pełną wersję pokonferencyjniaka w czasopiśmie, ale wtedy się zaznacza, że ta praca rozszerza taką pracę pokonferencyjną.
            • bfp Re: reutylizacja / reopublikowanie 24.04.14, 13:07
              acha - i wtedy to już nie jest autoplagiat a inne draństwo: autocytowanie

              są palanci, którzy do nauki dostali się przypadkowo i nie rozumieją, że chodzi o to aby prowadzić badania i informować środowisko - z oczekiwaniem na zwrotne sygnały, bo może ktoś się zajmował kiedyś czymś podobnym albo się zajmie - dla takich palantów, jak opublikujesz 2 razy to samo bez podania, że to drugi raz - to jest to autoplagiat - gorszy od plagiatu i co oczywiste, gorszy od morderstwa. Ale jeśli podasz cytowanie do wcześniejszej pracy - to jest to autocytowanie, sztuczne podbijanie numerków, gorsze od autoplagiatu. Najpierw wymyślają zabawki a potem uważają, że wszyscy tymi ich zabawkami się muszą chcieć bawić. Takie podejście jakie ma OP i ... to psucie nauki.
              Do awansu, nagród, nobla, zawsze należy oczekiwać, że oceniający się przyłożą i po pierwsze znajdą eksperta znającego się na rzeczy a po drugie ten ekspert nie oceni tego po numerkach a po merytorycznej zawartości. Wtedy nawet opublikowanie 100 razy tego samego nie będzie za dużo dla dobrych prac a dla badziewia to i opublikowanie w 1 miejscu to stanowczo za dużo. Jeśli ktoś publikuje 100 wartościowy artykuł - buduje i rozwija, jeśli ktoś publikuje 1 artykuł z byleczem - to tak jakby zabił całą naukę i wszystkich naukowców.
              • piotrek-256 Re: reutylizacja / reopublikowanie 24.04.14, 13:46
                No nie do końca, bo np. wymusza w ten sposób recenzje, to raz. Po drugie publikowanie kilka razy tego samego, zaśmieca internet. Po trzecie od tego są konferencje bez procidingsów, żeby promować swoje wyniki i przemyślenia.

                Nie wiem co jest gorsze auto plagiat czy plagiat, właściwie nie ma znaczenia dla nauki, jedynie dla ego naukowców. Cytuje się prace, żeby nakreślić kontekst w którym jest zanurzona jakaś praca. Tak mi się przynajmniej wydawało, a cała ta numerologia to byt wtórny.
                W czasopismach się publikuje pracę powtórnie z dwóch powodów. Pierwszy to limit stron na pracę konferencyjną, oraz brak wymogu przeczytania appendiksu w przypadku recenzji konferencyjnej. Zdarzają się częściej niż w czasopismach pracę które przeszły recenzję i mają błędy bo recenzenci nie przyłożyli się do appendiksu.

                Z tymi ekspertami to różnie bywa...
              • pfg Re: reutylizacja / reopublikowanie 24.04.14, 14:44
                bfp napisał:

                > Wtedy nawet opublikowanie 100 razy tego samego nie będzie za dużo

                To cały czas będzie JEDNA niezależna pozycja w dorobku. Kto twierdzi inaczej, oszukuje.

                > Jeśli ktoś publikuje 100 [razy - ?] wartościowy artykuł - buduje i rozwija

                Nieprawda. Jeśli ktoś publikuje kilka razy to samo przy tym NIE udaje, że są to pozycje niezależne, no, można się zgodzić, że stara się jak najbardziej rozpowszechnić swoje odkrycie. (Ale dlaczego nie opublikował raz, ale w miejscu, które jest przez bardzo wielu czytane, a na kolejnych konferencjach nie podaje odnośnika do tamtej pracy?) Jeśli ktoś publikuje to samo bardzo dużo razy, w najlepszym wypadku produkuje makulaturę. O "budowaniu i rozwijaniu" nie ma mowy.
                • bfp Re: reutylizacja / reopublikowanie 25.04.14, 09:11
                  Ciągle nie ma takich miejsc do których wszyscy mają dostęp.
                  Albo czasopismo nie jest OA ale jest prestiżowe i jeśli w nim nie ma to tak jakby nie było nigdzie.
                  A na 100 konferencjach masz na sali 100 razy sala słuchaczy - i oni nie jeżdżą na każdą konferencję - coś w nich wykiełkuje. Jeśli byłoby tylko raz - to zniknie w zapomnieniu.
                  Jeśli masz ideę w którą wierzysz, że zmienia coś w nauce a inni są obojętni, to trzeba śpiewać o tym głośno, grać długo w nadziei, że sobie przypomną o Tobie. Inaczej najgenialniejsze odkrycie będzie zignorowane.
                  • refe.ree Re: reutylizacja / reopublikowanie 25.04.14, 12:54
                    > Jeśli byłoby tylko raz - to zniknie w zapomnieniu.
                    > Jeśli masz ideę w którą wierzysz, że zmienia coś w nauce a inni są obojętni, to
                    > trzeba śpiewać o tym głośno, grać długo w nadziei, że sobie przypomną o Tobie.
                    > Inaczej najgenialniejsze odkrycie będzie zignorowane.


                    to jakaś żenada, a nie uprawianie nauki, narcystyczna dziecinada.
                    Piszesz artykuł do jednego dobrego czasopisma i albo zostaje
                    zauważony albo przepada. Zauważają go, cytują, te najlepsze opisują na stronach
                    poświęconych nauce w "The New York Times", "The Guardian",
                    "The Washington Post", "Scientific American" itp. I tyle.
                    Żadna nachalna i wielokrotnie powtarzana promocja tego samego nie
                    zmieni opinii o wartości pracy. Tak więc: nie wygłaszasz sto razy tego samego,
                    szanujesz czas innych, dajesz miejsce na wystąpienia innym, cenisz papier
                    i chronisz drzewa. Logiczne?

                    ---
                    Perit, quod facis ingrato
                    • piotrek-256 Re: reutylizacja / reopublikowanie 25.04.14, 13:33
                      Nie no bfp ma rację co do promocji swoich rezultatów i pokazywania ich szerokiemu gronu odbiorców. Chodzi tylko o to, żeby taką promocję robić w miejscach do tego przeznaczonych i w sposób zgodny z lokalną kulturą naukową.
                      • kardla Re: reutylizacja / reopublikowanie 25.04.14, 13:46
                        W mojej działce tak samo. Niektóre pomysły potrzebują czasu (duuużo czasu) żeby się przedrzeć się do świadomości. Prezentowanie tego na konferencjach to jeden ze sposobów przekonywania.

                        Z tym że nasze konferencje (zagraniczne przynajmniej) to tylko sztuka dla sztuki - zadnych punktów ani orderów za to nie ma, więc i każdy może sobie prezentować co chce ile razy chce.

                        Co więcej często się zdarza że jacyś ludzie prezentują coś mocno przechodzonego, żeby mieć pretekst żeby przyjechać na konferencje i pogadać o tworzeniu nowego projektu, posluchać kto co wymyślił (albo żeby znaleść pracę). I nie widzę w tym niczego złego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka