Dodaj do ulubionych

popularyzacja

27.04.24, 11:55
www.youtube.com/watch?v=0Yatd4GBTDY
Jak myślicie, dobra jest taka popularyzacja?
Widać, że gość nie ma habilitacji, brakowało mi wyprowadzenia wykładników
przy tym zdegenerowanym gazie, przecież tego uczyli studentów 2 albo 3 roku!
Czy nie lepiej oglądać profesjonalną popularyzacje:
www.youtube.com/watch?v=1ZoxCD3Tle8
Obserwuj wątek
    • trzy.14 Re: popularyzacja 28.04.24, 00:20
      Ale trzeba docenić, że pani doktor się starała...
      • dobrycy Re: popularyzacja 28.04.24, 08:06
        Ja na przykład również doceniam, że chairman uznał za stosowne poinformować
        widzów, że dr pracuje na stanowisku asystenta po doktoracie. Jest to niezwykle cenna
        z punktu widzenia popularyzacji nauki wsród uczniów i pracy na uczelni informacja. Pokazuje
        co pokaże się na ich talerzu jak będą 5 lat studiować, 4 lata robić doktorat a potem dostaną wymarzony etat.
        A potem pracuje 5 lat ludzie.nauka.gov.pl/ln/profiles/2THnHdu6zxK
        • trzy.14 Re: popularyzacja 28.04.24, 16:51
          W obronie pani doktor:
          - Ona przygotowała wykład "ma żywo". który oglądamy w YT i porównujemy z materiałem przygotowanym pod YT. To nie jest tak całkiem fair.

          A teraz uwagi ogólne. Dlaczego prezentacja Smartgasama jest zwyczajnie lepsza?
          - Bo popularyzacja nauki to prawdopodobnie już jego zawód (ponad 200 tys. subskrybentów - nie w kij dmuchał)
          - A pani doktor ten wykład zrobiła społecznie (i aż prosi się o cytat z "Misia")
          - Czyli ortogonalne wektory "selekcji naturalnej"
          - Bo Smartgasam obdarzony jest jakimś niesamowitym, charyzmatycznym talentem edukacyjnym, a pani doktor zapewne - naukowym. Oboje maja doktoraty (nie wiem, kto to Smartgasam, ale nie wierzę, że nie robił w Akademii)
          - Bo przygotowanie 40-minutowego materiału dla YT dla kanału klasy PhysicsGirl to co najmniej 30 roboczodni rozłożonych na grupę kilku doświadczonych osób tak, by zmieścić się w tygodniu. Jak nie ma darmowej Nauki przez duże N, tak nie ma darmowej edukacji przez duże E.
          - Nie wiem, czy za Smartgasamem juz stoi cały zespół "researcherów", montażystów, scenarzystów itd., jeśli nie, to jemu taki film zajmuje znacznie ponad tydzień pracy w trybie 8 godz./dziennie. Plus studia, doktorat, prawdopodobnie też parę lat jako nauczyciel akademicki.
          - Profesjonalne kanały YT zatrudniają albo wybitnie utalentowanych naturszczyków (PhysicsGirl, Veritasium, 3Blue1Brown, Sabine Hossenfelder,...), albo ludzi z castingu (np. 'Historia bez cenzury"). Przy zatrudnianiu nauczycieli akademickich, cała para z gwizdka idzie w akademickość, w "nauczycielskość" trafia zero tego ciśnienia.
          - Jeżeli ten wykład to najlepsze, co na UJ-u mają z dydaktyki, to naprawdę obawiam się o zdrowie psychiczne studentów (z całym szacunkiem dla pani doktor, która naprawdę się starała, ale, niestety, usiłowała chodzić, a nawet biegać, w nieswoich butach)
          - Tak samo wygląda więc dydaktyka wzdłuż i wszerz uczelni, nie tylko polskich
          - Jeżeli ktoś dobrze uczy, to przez przypadek. Ta gałąź naszej pracy jest zupełną dziczką. Zero wsparcia. Kompletne zero. Zero do kwadratu, a może i do aleph zero. Prawdziwe wsparcie polegałoby np. na odpuszczeniu części wymagań akademickich kosztem tych zajęć wspierających umiejętności dydaktyczne (np. opracowanie i wdrożenie kursu w oparciu o jedną z metodyk aktywnej edukacji = 1 papier za 100 punktów), ale dobrze wiem, że to nierealne, jeśli coś się pojawi, to tylko jako zajęcia dodatkowe, a jeśli tak, to ja mam to wiadomo gdzie. Tam, gdzie szkolenia BHP.
          - Moim zdaniem przyszłość dydaktyki akademickiej to **profesjonalnie** przygotowane materiały video (1 "lekcja" = minimum 50 roboczogodzin, opłaty licencyjne za cudze materiały video itd.) z towarzyszącymi im tradycyjnymi podręcznikami (do których zajrzy 5% studentów, ale różni ludzie mają różne potrzeby) i tzw. odwrócone zajęcia, gdzie studenci przychodzą na zajęcia PO zapoznaniu się z tymi materiałami. Te zajęcia to mogą więc być od razu konwersatoria, laboratoria, pracownie itp. Tradycyjny wykład jako forma przekazywania wiedzy (zwykle faktograficznej) umarł. Nie mam pojęcia, jak do tego równania wchodzi AI, ale na pewno gdzieś tu się pojawić musi.
          - Ale ten przełom na pewno nie nastąpi w Polsce.
          - I wciąż w pamięci mam występy na seminariach ogólnych kilku naszych profesorów, którzy te seminaria prowadzili po angielsku. I w głowę zachodzę, jakie były efekty nauczania po tych zajęciach, które wg. planu prowadzone były po angielsku, a które oni z cała pewnością prowadzili we własnym Polgliszu.

          • trzy.14 Re: popularyzacja 28.04.24, 16:56
            Korekta: 45 minut popularyzacji wiedzy na YT to minimum nie 50, a 200 roboczogodzin pracy, a jeśli ludzie dopiero się tego uczą, to nawet 300-400.
          • dobrycy Re: popularyzacja 28.04.24, 17:11
            trzy.14 napisał:

            > W obronie pani doktor:
            > - Ona przygotowała wykład "ma żywo". który oglądamy w YT i porównujemy z materi
            > ałem przygotowanym pod YT. To nie jest tak całkiem fair.
            >
            Jasne, najpierw objerzałem smartgasma, wpadłem w zadume i przypomniałem
            sobie o IF UJ i ich kanale i poszukałem czegoś podobnego tematycznie.
            I wpadłem w jeszcze większą zadumę. Po cholere chairman mówiąc do uczniów
            szkół mówi że ona jest na stanowisku asystenta. To ją ma obrazić? Pokazać jej jaka
            mała jest? Efekt uboczny jest taki, że dobrycy znalazł ją w bazie nuaki
            i odkrył że kisi sie na tym asystencie już 4 czy 5 lat. Oczywiście tak mnie to wzruszyło, że
            zaraz skomentowałem to pod filmem na swój sposób, ale komentarz zaraz usunęli mimo
            że jest niedziela. Przecież wrzucanie filmu z takiego wykładu, dlakokogolwiek to jest
            super antyreklama UJ. Btw, dobrycy był pare razy osobiście na tych wykładach i też
            niezłe kwiatki widział.


            > A teraz uwagi ogólne. Dlaczego prezentacja Smartgasama jest zwyczajnie lepsza?
            > - Bo popularyzacja nauki to prawdopodobnie już jego zawód (ponad 200 tys. subsk
            > rybentów - nie w kij dmuchał)

            Chyba nie. Mówił kiedyś że skończył studia z informatyki i pracuje jako informatyk.



            > - A pani doktor ten wykład zrobiła społecznie (i aż prosi się o cytat z "Misia"
            > )

            Raczej pewnie jej kazali. Np mówiąc przy tym że jak nie, to nie przedłużą etatu.

            > - Czyli ortogonalne wektory "selekcji naturalnej"

            Czyli nauka polska, której tak nam zazdrości Sendi

            > - Bo Smartgasam obdarzony jest jakimś niesamowitym, charyzmatycznym talentem e
            > dukacyjnym, a pani doktor zapewne - naukowym. Oboje maja doktoraty (nie wiem,
            > kto to Smartgasam, ale nie wierzę, że nie robił w Akademii)

            Masz jakieś źródło? O kiedyś zrobił jakiś odcinek o sobie i chyba nie ma. Jest teraz gdzieś we Włoszech.
            Całkiem rozsądnie biorąc pod uwagę co się dzieje.

            > - Bo przygotowanie 40-minutowego materiału dla YT dla kanału klasy PhysicsGirl
            > to co najmniej 30 roboczodni rozłożonych na grupę kilku doświadczonych osób ta
            > k, by zmieścić się w tygodniu. Jak nie ma darmowej Nauki przez duże N, tak nie
            > ma darmowej edukacji przez duże E.

            Jest też różnica między robieniem czegoś nawet za darmo jako hobby, ale dlatego że
            chcesz to zrobić, a robieniem pod przymusem, bo ktoś kazał, a sama praca to syf i trzeba promować
            mimo woli. Warto zauważyć jaką w ogóle oglądalność mają kanały uczelni i ile aktywnych
            naukowców promuje naukę. Odpowiedź jest prosta - nie chcą promować czegoś co nie jest dobre.


            > - Nie wiem, czy za Smartgasamem juz stoi cały zespół "researcherów", montażystó
            > w, scenarzystów itd., jeśli nie, to jemu taki film zajmuje znacznie ponad tydzi
            > eń pracy w trybie 8 godz./dziennie. Plus studia, doktorat, prawdopodobnie też
            > parę lat jako nauczyciel akademicki.

            On chyba jest informatykiem, no chyba że kłamie i się wstydzi przyznać.

            > - Profesjonalne kanały YT zatrudniają albo wybitnie utalentowanych naturszczykó
            > w (PhysicsGirl, Veritasium, 3Blue1Brown, Sabine Hossenfelder,...), albo ludzi
            > z castingu (np. 'Historia bez cenzury"). Przy zatrudnianiu nauczycieli akademic
            > kich, cała para z gwizdka idzie w akademickość, w "nauczycielskość" trafia zero
            > tego ciśnienia.

            Moim zdaniem trafia ujemne ciśnienie.


            > - Jeżeli ten wykład to najlepsze, co na UJ-u mają z dydaktyki, to naprawdę obaw
            > iam się o zdrowie psychiczne studentów (z całym szacunkiem dla pani doktor, któ
            > ra naprawdę się starała, ale, niestety, usiłowała chodzić, a nawet biegać, w n
            > ieswoich butach)

            No trzeba by zapytać studentów.

            > - Tak samo wygląda więc dydaktyka wzdłuż i wszerz uczelni, nie tylko polskich
            > - Jeżeli ktoś dobrze uczy, to przez przypadek. Ta gałąź naszej pracy jest zupeł
            > ną dziczką. Zero wsparcia. Kompletne zero. Zero do kwadratu, a może i do aleph
            > zero. Prawdziwe wsparcie polegałoby np. na odpuszczeniu części wymagań akademic
            > kich kosztem tych zajęć wspierających umiejętności dydaktyczne (np. opracowanie
            > i wdrożenie kursu w oparciu o jedną z metodyk aktywnej edukacji = 1 papier za
            > 100 punktów), ale dobrze wiem, że to nierealne, jeśli coś się pojawi, to tylko
            > jako zajęcia dodatkowe, a jeśli tak, to ja mam to wiadomo gdzie. Tam, gdzie szk
            > olenia BHP.

            Na polibudach jakoś opłacało/opłaca się pisać skrypty, więc da sie to rozwiązać.

            > - Moim zdaniem przyszłość dydaktyki akademickiej to **profesjonalnie** przygoto
            > wane materiały video (1 "lekcja" = minimum 50 roboczogodzin, opłaty licencyjne
            > za cudze materiały video itd.) z towarzyszącymi im tradycyjnymi podręcznikami
            > (do których zajrzy 5% studentów, ale różni ludzie mają różne potrzeby) i tzw. o
            > dwrócone zajęcia, gdzie studenci przychodzą na zajęcia PO zapoznaniu się z tymi
            > materiałami. Te zajęcia to mogą więc być od razu konwersatoria, laboratoria, p
            > racownie itp. Tradycyjny wykład jako forma przekazywania wiedzy (zwykle faktogr
            > aficznej) umarł. Nie mam pojęcia, jak do tego równania wchodzi AI, ale na pewn
            > o gdzieś tu się pojawić musi.

            No jak sobie pomyśle jak do tych odcinków smartgasma mają się np lokalne
            wykłady ptfu to też wpadam w zadumę

            > - Ale ten przełom na pewno nie nastąpi w Polsce.
            > - I wciąż w pamięci mam występy na seminariach ogólnych kilku naszych profesoró
            > w, którzy te seminaria prowadzili po angielsku. I w głowę zachodzę, jakie były
            > efekty nauczania po tych zajęciach, które wg. planu prowadzone były po angiels
            > ku, a które oni z cała pewnością prowadzili we własnym Polgliszu.
            >

            Ciszej nad tą trumną

            • trzy.14 Re: popularyzacja 28.04.24, 19:00
              To faktycznie Ukrainiec od wielu lat mieszkający we Włoszech. Sądząc po tematyce filmów, kończył fizykę teoretyczną na którejś z polskich uczelni, raczej doktorat niż studia i doktorat, bo jednak wciąż robi sporo charakterystycznych błędów w j. polskim.
              • sendivigius Re: popularyzacja 28.04.24, 20:30
                trzy.14 napisał:

                > To faktycznie Ukrainiec od wielu lat mieszkający we Włoszech.

                Ten ruski akcent jest jednak nieco irytujacy. Mozna przeciez dac czytac maszynie i ustawic akcent np na Żoliborski :D
            • sendivigius Re: popularyzacja 28.04.24, 20:38
              dobrycy napisał:

              Po cholere chairman mówiąc do uczniów
              > szkół mówi że ona jest na stanowisku asystenta. To ją ma obrazić? Pokazać jej j
              > aka
              > mała jest?

              Tak musi. To jest jego DNA, behaviorysci to nazywaja "fixed action patterns".
              • dobrycy Re: popularyzacja 28.04.24, 21:39
                sendivigius napisał:

                > dobrycy napisał:
                >
                > Po cholere chairman mówiąc do uczniów
                > > szkół mówi że ona jest na stanowisku asystenta. To ją ma obrazić? Pokazać
                > jej j
                > > aka
                > > mała jest?
                >
                > Tak musi. To jest jego DNA, behaviorysci to nazywaja "fixed action patterns".

                Właściwie - po namyśle - aż się bije w pierś, że tego nie zauważyłem. Przecież sam zawsze mówię, że ludzie
                z UJ zaraz w pierwszym zdaniu mówią, że są z UJ aby wywołać u rozmówcy przydech niebiański.
                Przecież, to jest to samo. Oboje są z UJ, wiec on jej tu musi pokazać, że on jest bardziej.
          • sendivigius Re: popularyzacja 28.04.24, 20:28
            trzy.14 napisał:


            > - Moim zdaniem przyszłość dydaktyki akademickiej to **profesjonalnie** przygoto
            > wane materiały video (1 "lekcja" = minimum 50 roboczogodzin, opłaty licencyjne
            > za cudze materiały video itd.) z towarzyszącymi im tradycyjnymi podręcznikami
            > (do których zajrzy 5% studentów, ale różni ludzie mają różne potrzeby) i tzw. o
            > dwrócone zajęcia, gdzie studenci przychodzą na zajęcia PO zapoznaniu się z tymi
            > materiałami. Te zajęcia to mogą więc być od razu konwersatoria, laboratoria, p
            > racownie itp. Tradycyjny wykład jako forma przekazywania wiedzy (zwykle faktogr
            > aficznej) umarł. Nie mam pojęcia, jak do tego równania wchodzi AI, ale na pewn
            > o gdzieś tu się pojawić musi.

            Tak jest. PIsalem to w watku o AI. I nic w tym zlego, wielu korzysta na wykladzie z cudzych podrecznikow wiec od razu cudzy podrecznik na video. Az żaluje ze jestem taki stary i np. dopiero teraz ogladajac 3Brown widze jakie to wszystko proste. I po co bylo zarywac nocki?
            • dobrycy Re: popularyzacja 28.04.24, 21:43
              Wydaje mi się, że na zachodzie podręczniki nawet w minionych czasach raczej były
              pisane tak aby student zrozumiał jakiś problem. Zupełnie odwrotnie niż w polsce. Tutaj
              były pisane aby pokazać jaki jestem debeściak. Kojarzycie podręcznik analizy matematycznej
              K. Maurina ?
              • sendivigius Re: popularyzacja 28.04.24, 23:05
                dobrycy napisał:

                > Wydaje mi się, że na zachodzie podręczniki nawet w minionych czasach raczej był
                > y
                > pisane tak aby student zrozumiał jakiś problem. Zupełnie odwrotnie niż w polsce
                > .

                Tak, i dlatego te tlumaczenia na polski byly takie irytujace - myslalem wtedy. Zamiast pokazac olimp akademii, zajmuja sie jakimis wywodami na poziomie Kubusia Puchatka. Przeciez wiadomo ze studenta trzeba rabnac w pierwszym rozdziale, albo na pierwszym wykladzie, aby wyskoczyl z butow i stwierdzil - ja nigdy tego nie zrozumiem.


                Tutaj
                > były pisane aby pokazać jaki jestem debeściak. Kojarzycie podręcznik analizy ma
                > tematycznej
                > K. Maurina ?

                Ja, bylem na Fichtencholtzu.
                • dobrycy Re: popularyzacja 29.04.24, 06:39
                  sendivigius napisał:

                  >
                  > Ja, bylem na Fichtencholtzu.

                  Fichtenholz to był właśnie taki Kubuś Puchatek, który pozwalał coś zrozumieć.
                  K. Maurin miał wykłady z analizy na pierwszych latach dla fizyków na UW czy PW nie pamiętam i podręcznik (chyba 2 lub 3 części) są z tych wykładów. Kiedyś pdfy można było ściągnąć ze stron ICMu jako Biblioteka
                  Matematyki, ale teraz tego nie widzę. Sam mam wersje papierowe. Szkoda że nie ma pdfa
                  bo warto przypomnieć analizę na której wykładał dowód za dowodem odnośnie
                  wiązek kostycznych i snopów oraz presnopów. Te książki to był taki level kosmosu, że gdyby
                  odpadła strona tytułowa, to ktoś nawykły do jakichś plebejskich całek, jakobianów w ogóle
                  nie pomyślałby że to podręcznik do tego samego przedmiotu.
          • pan.toranaga Re: popularyzacja 29.04.24, 09:04
            Właściwie niczego mądrego po 3.14 nie napiszę, bo ujął to w punkt. Ja tylko dodam, że wykład na żywo i na miejscu odbiera się zupełnie inaczej niż filmik na yt. To jak koncert na żywo (i bez nagłośnienia) - inna atmosfera percepcji i drobne niedoskonałości nie przeszkadzają.
            Swoją drogą, kiedy fiz/chem przestali czytać z kartki wystąpienia konferencyjne? W toranagologii 20-25 lat temu to była właściwie norma. Mniej czy bardziej ostatecznie pożegnaliśmy się z tym jakieś 10 lat temu, takie mam (może błędne) wrażenie. Inna rzecz, że w czasach przed rzutnikami ("transparencjami") jak rozumiem fizyk i matematyk mówił i równocześnie smarował równania po tablicy. Nie powiem, to musiał być czelendż.
            • trzy.14 Re: popularyzacja 29.04.24, 13:50
              pan.toranaga napisał:

              > Swoją drogą, kiedy fiz/chem przestali czytać z kartki wystąpienia konferencyjne

              Nigdy nie zaczęli :-) Spaliłbym się ze wstydu.

              Ja jestem pokoleniem rzutników transparencji. Gdybym miał mówić tylko z pomocą tablicy, pewnie miałbym notatki i może nawet nauczyłbym się je robić. Nigdy jednak nie wygłaszałem tak seminariów, nigdy tak nie wykładałem. Nigdy nie wygłosiłem takiego samego wykładu kursowego (zawsze zapomnę o czymś powiedzieć lub powiem o czymś spontanicznie), choć szkielet takiego wykładu oczywiście zmienia się (aktualizuje) powoli.

            • trzy.14 Re: popularyzacja 29.04.24, 14:12
              pan.toranaga napisał:

              > w czasach przed rzutnikami ("transparencjami") jak rozum
              > iem fizyk i matematyk mówił i równocześnie smarował równania po tablicy. Nie po
              > wiem, to musiał być czelendż.

              Widziałem kilka takich wykładów. Czelendż to to był, ale dla słuchaczy.
            • dobrycy Re: popularyzacja 29.04.24, 14:43
              pan.toranaga napisał:

              > Swoją drogą, kiedy fiz/chem przestali czytać z kartki wystąpienia konferencyjne
              > ? W toranagologii 20-25 lat temu to była właściwie norma. Mniej czy bardziej os
              > tatecznie pożegnaliśmy się z tym jakieś 10 lat temu, takie mam (może błędne) wr
              > ażenie. Inna rzecz, że w czasach przed rzutnikami ("transparencjami") jak rozum
              > iem fizyk i matematyk mówił i równocześnie smarował równania po tablicy. Nie po
              > wiem, to musiał być czelendż.

              Mnie też sie wydaje, że rzutniki (epi/diaskopy) zawsze były. Ale transparencje to raczej na
              konferencjach. Wydaje mi się, że problem też był z folią (a w każdym razie była droga)
              , i niektórzy dziadowali jakąś kalką techniczną. Wykłady (jak studiowałem) wyglądały tak, że prowadzący czasem coś mówił, a większość czasu skrobał po tablicy. Wsród studentów, najmniejszym prestiżem cieszyli się
              ci którzy po prostu przepisywali na tablice z kartek. Jak ktoś coś tam liczył czy wyprowadzał
              z głowy to było ok. Z perpektywy wykładowcy tablica też była lepsza niż rzutnik.
              Można sobie było skrobać, mylić się i czas sam zlatywał nie wiadomo kiedy.
              A przy projektorze czy rzutniku to trzeba mieć dużo slajdów, przygotować dużo więcej materiału.
              Jednak na tablice przepisywało się dość wolno, a samemu liczyło jeszcze wolniej. Więc
              jak się z grubsza coś tam ogarniało temat, to wykład przy tablicy sam zlatywał nie wiadomo kiedy.
              A w modelu z projektorem, to sie trzeba sporo narobić aby zrobić slajdy.
              Ja w każdym razie do rachunkowych przedmiotów wolałem tablice.
    • trzy.14 Re: popularyzacja 28.04.24, 15:49
      BTW, was też "tych wykładników" uczyli z tego samego podręcznika na 3 roku, na magisterskich i doktoranckich łamane przez egzamin doktorski? Ja pierwszy przedmiot, którego uczyłem się na pamięć, bo brakowało podstaw, zaliczyłem na bdb już na 2. roku. Do tej pory mam uraz.
      • dobrycy Re: popularyzacja 28.04.24, 16:35
        wydaje mi się że to było z polskiego odpowiednika tego:
        physicsgg.me/wp-content/uploads/2016/09/huang-kerson-1987-statistical-mechanics-2ed-wileyt506s.pdf
        • dobrycy Re: popularyzacja 28.04.24, 16:38
          to znaczy na ćwiczeniach, bo na wykładzie wykładowca po prostu przepisywał pożółkłe kartki na
          tablice, nie wiadomo z czego. Ale przed egzaminem zgadłem z czego, z jakiegoś ruskiego
          podręcznika którego już nie pamiętam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka