Dodaj do ulubionych

Siła naszych argumentów ...

06.05.26, 17:49
forumakademickie.pl/palenia-opon-nie-bedzie-przynajmniej-na-razie/
Obserwuj wątek
    • pan.toranaga Re: Siła naszych argumentów ... 06.05.26, 19:37
      Ja w ogóle uważam, że powinna być ustawa, która każdemu pracującemu gwarantuje pensję co najmniej w wysokości średniej pensji.
      • sendivigius Re: Siła naszych argumentów ... 07.05.26, 08:48
        pan.toranaga napisał:

        > Ja w ogóle uważam, że powinna być ustawa, która każdemu pracującemu gwarantuje
        > pensję co najmniej w wysokości średniej pensji.


        "Jej autorzy chcą przede wszystkim wzrostu płac w nauce. Obecnie najniższe zasadnicze wynagrodzenie dla osoby rozpoczynającej pracę na stanowisku adiunkta wynosi 7044,5 zł brutto, .... Dlatego organizatorzy protestu domagają się, by pensje w nauce powiązać ze stawkami rynkowymi, a każda osoba z doktoratem zatrudniona na stanowisku naukowym, niezależnie od typu instytucji czy rodzaju stanowiska, otrzymywała co najmniej średnią krajową. "

        A teraz pytamy AI:

        Mediana wynagrodzeń w Polsce wynosi obecnie 7432 zł brutto, co przekłada się na około 5400 zł netto ("na rękę"). Dane te pochodzą z najnowszego raportu Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) i dotyczą wynagrodzeń w całej gospodarce narodowej.

        Czy o te 400 zlotych warto robić tyle szumu. Czy może panowie naukowcy potrzebują kursu z elementarnej matematyki aby nie mylić sredniej i mediany. Ale może być jeszcze zabawniej gdy się wezmie medianę dla płac poza budżetowką. To będzie jazda, bo AI pisze:

        Podział według sektora:

        Sektor publiczny: 8687 zł brutto
        Sektor prywatny: 6770 zł brutto


        Więc po realizacji postulatu panów adiunktów czeka obniżka.
        • pan.toranaga Re: Siła naszych argumentów ... 08.05.26, 10:41
          >Czy może panowie naukowcy potrzebują kursu z elementarnej matematyki aby nie mylić sredniej i mediany.

          żarty (zwałaszcza moje) żartami, ale myślę, że umiejętność zastosowania wnioskowania statystycznego nie jest w nałce powszechna. Nie mówię już o humanistach, gdzie z małymi wyjątkami to jest po nico, ale STEMiarzach. Tj. zwłaszcza chyba w technogy i w engeneering z tym jest słabo. W medycynie to już pewno całkiem (tak, wiem, że tam do publikacji jest często ostra statystyka, ale robiona przez płatnego człowieka z zewnątrz), tyle, że medycyna to nie STEM. Ale w science to pewno tylko fizyk i ekolog coś z tego więcej kumają. Naprawdę na statystyce to się znają społeczni (a i to pewno daleko nie wszycy).
          A może mam wyobrażenia jak Sendi o Lechistanie a Dobrycy o społ-humach? :-)
          • dobrycy Re: Siła naszych argumentów ... 08.05.26, 15:13
            pan.toranaga napisał:

            > A może mam wyobrażenia jak Sendi o Lechistanie a Dobrycy o społ-humach? :-)
            Dokładnie tak. Fizycy, ogólnie wcale sie na statystyce nie znają. Może poza materiałem ala pierwsza pracownia - średnia, odchylenie, czasem regresja czy różniczka zupełna. I to by było na tyle. Statistica czy R to dla nich jak dla pani Krysi Autocad.
            • dobrycy Re: Siła naszych argumentów ... 08.05.26, 15:19
              Jeszcze dodam - to się różni w zależności od specjalności, ale generalni fizycy eksperymentalni mają specjalistyczną aparature i specjalistyczne programy, starczy wcisną guzik i jest wynik. Jedyne co się ro zwykle robi, to w jakimś originie fituje nieliniowo krzywą jakiegoś znanego od 50 albo 100 lat modelu. Albo kilku modeli. Na jadrówce może być inaczej, chociaż wątpie, też mają gotowe programy. U teoretyków, to z kolei jest duży rozrzut. Ale takich od statystyki to jest mało. Oczywiście może być fizyka statystyczna, no ale bądźmy szczerzy - zespół mikrokanoniczny to nie to co medycy czy społ-humy znają jako statystykę.
      • dobrycy Re: Siła naszych argumentów ... 07.05.26, 17:34
        pan.toranaga napisał:

        > Ja w ogóle uważam, że powinna być ustawa, która każdemu pracującemu gwarantuje
        > pensję co najmniej w wysokości średniej pensji.
        Ja uważam, ze suma grantów i pensją +emerytura pownna być constans. Jak to mawiaja knowlegde is gained at a cost of self.
    • sendivigius Re: Siła naszych argumentów ... 07.05.26, 08:07
      dobrycy napisał:

      > forumakademickie.pl/palenia-opon-nie-bedzie-przynajmniej-na-razie/

      Jeżeli jest tam kilku chemików to mogą zrobić lepszy szoł niż opony.

      Przeczytawszy linkowany artykuł stwierdzam że nic ci ludzie jeszcze nie zrozumieli. Pewnie sypnie im rząd parę setek milionów, ale wszyscy uciekają od reformy problemów strukturalnych.

      Polscy naukowcy są niestety jak dzieci. W istocie, są to ludzie co nie napisali nigdy CV, co żyją do 40 w systemie gdzie są w szkole uczniami, więc nie pojmą że tupanie nóżkami nie działa na ludzi z realnej gospodarki i świata. A bajędy o rozwoju i kagankach to już większość ma tam gdzie ma.
      • dobrycy Re: Siła naszych argumentów ... 07.05.26, 17:32
        sendivigius napisał:


        > Polscy naukowcy są niestety jak dzieci. W istocie, są to ludzie co nie napisali
        > nigdy CV, co żyją do 40 w systemie gdzie są w szkole uczniami, więc nie pojmą
        > że tupanie nóżkami nie działa na ludzi z realnej gospodarki i świata. A bajędy
        > o rozwoju i kagankach to już większość ma tam gdzie ma.
        Jak zwykle Sendi nie wiesz jak jest i piszesz co Ci sie wydaje.
        To jest może prawda w odniesieniu do pokolenia 55+, ale młodszych już nie koniecznie
        Pytania kontrolne:
        - Wiesz co to były konkursy degradacyjne?
        - Słyszałeś o zatrudnianiu, tak aby nie było ciągłości pracy?
        - O stabilności po habilitacji albo jeszcze później?
        To prawda że są tacy napisali może jedno CV, głównie starsi, pewnie humaniści itp, ale jest wielu takich co chwile musiało przedłużać etat, kłaniać się nisko i w d wchodzić kierownikowi zakładu aby przedłużyć etat. Oczywiście z CV listą publikacji i cudami na kiju. Z drugiej strony całkiem młodzi, od jakiegoś czasu też się mieli jak pączki w maśle, chociaż cv pewnie kilka musieli napisać.
        • sendivigius Re: Siła naszych argumentów ... 08.05.26, 08:40
          dobrycy napisał:


          Oczywiście z CV listą
          > publikacji i cudami na kiju.

          To jest Dobrycy metafora. Chodzi o to ze nie dostali pracy w warunkach otwartej konkurencji dostępnej dla wszystkich ale zostali dobrani do towarzystwa przez GTW. Chodzi tu też zasadniczo o to że taki sposób zatrudnienia (otrzymania pierwszego i sposobu jego przedłużania jak wspomniałeś) kształtuje osobowość. A to z kolei przekłada się na to co się określa kulturą korporacyjną albo pamięcią instytucjonalną. Uczelnie są mentalnie w czasach Konopnickiej i kaganka i wciąż myślą że chłopy z folwarku na samo słowo "nauka" padną na kolana.

          Zwróć uwagę kogo sobie wybrali na plakat przy proteście? Marie Curie - XIX wieczna nauka. Ciekawe ile miała grantów? Albo jak bez Erasmusa pojechała do Paryża? i która "Mimo polskiej narodowości i sentymentów do kraju, nigdy nie otrzymała polskiego obywatelstwa."*

          Zaś potem:

          W maju 1921 r., dzięki amerykańskiej dziennikarce Marii Meloney, Maria wraz z córkami wyruszyła w podróż do Stanów Zjednoczonych, gdzie dzięki zbiórce pieniędzy wśród Polonii amerykańskiej oraz amerykańskich milionerów otrzymała pieniądze na zakup grama radu do Instytutu Radowego. Oprócz wymarzonego grama radu Maria dostała dodatkową gotówkę na wyposażenie laboratorium. Kluczyk do szkatułki z cennym radem wręczył Marii prezydent USA Warren Harding.

          Więc wzorujcie się! Pomarańczowy El presidende na pewno wam wręczy szkatułkę!



          *) pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Sk%C5%82odowska-Curie

          • dobrycy Re: Siła naszych argumentów ... 08.05.26, 15:40
            sendivigius napisał:


            > To jest Dobrycy metafora. Chodzi o to ze nie dostali pracy w warunkach otwartej
            > konkurencji dostępnej dla wszystkich ale zostali dobrani do towarzystwa przez
            > GTW. Chodzi tu też zasadniczo o to że taki sposób zatrudnienia (otrzymania pier
            > wszego i sposobu jego przedłużania jak wspomniałeś) kształtuje osobowość.
            Zgadza sie, ale nie tak jak myslisz. Bo realia sie bardzo zmieniały i ta osobość również.
            Twoje wyobrażenie to kamień gładzony, najpóżniej wczesne lata 90, chociaż gdzieniegdzie dłużej,
            ale max do powiedzmy 2011.


            A to
            > z kolei przekłada się na to co się określa kulturą korporacyjną albo pamięcią i
            > nstytucjonalną. Uczelnie są mentalnie w czasach Konopnickiej i kaganka i wciąż
            > myślą że chłopy z folwarku na samo słowo "nauka" padną na kolana.
            >
            Wątpię. Znaczy może ta stara część kadry, częściowo tak. Ale nie całość.


            > Zwróć uwagę kogo sobie wybrali na plakat przy proteście? Marie Curie - XIX wiec
            > zna nauka. Ciekawe ile miała grantów? Albo jak bez Erasmusa pojechała do Paryża
            > ? i która "Mimo polskiej narodowości i sentymentów do kraju, nigdy nie otrzymał
            > a polskiego obywatelstwa."*
            >
            > Zaś potem:
            >
            To jest jedno z wielu kuriozów. Drugie to podniesienie wydatków na NCN (w tym teraz protescie).
            Przecież absolutna większość to zobaczy jak świnia gwiazdy. W ogóle koncepcja, że takim protestem
            idzie coś wywalczyć, zdradza mi że ktoś miał historię zatrudnienia i pracy drastycznie różną od mojej.
            • trzy.14 Re: Siła naszych argumentów ... 08.05.26, 22:26
              Amen
        • pan.toranaga Re: Siła naszych argumentów ... 08.05.26, 10:34
          >głównie starsi, pewnie humaniści itp,
          starsi - na pewno. Kiedy się zatrudniałem, miałem dość silną gwarancję pracy. Ba, gdyby pracodawca chciał, to miał okazje, żeby mnie wywalić zgodnie z prawem. Nie skorzystał, bo nie chciał. Młodzieży to nie dotyczy. I tu pytanie drogi Dobrycy, jakie przesłanki skłaniają Cię do myślenia, że na tym samym uniwersytecie warunki zatrudnienia chemika i archeologa są z gruntu inne? Pytam ze szczerej ciekawości, domyślam się, że za tym muszą się kryć jakieś szersze wyobrażenia.

          NB z przesłanki, że humaniści to wieloetowcy (już się nie będę powtarzał z prostowaniem tego), wynika, że musieli napisać tyle CV ile etatów ;-). OK może o jeden mniej, bo jak się zatrudniali jako asystenci-stażysci, to pisali życiorys a nie si-wi.
          • dobrycy Re: Siła naszych argumentów ... 08.05.26, 15:34
            pan.toranaga napisał:

            > >głównie starsi, pewnie humaniści itp,
            > starsi - na pewno. Kiedy się zatrudniałem, miałem dość silną gwarancję pracy. B
            > a, gdyby pracodawca chciał, to miał okazje, żeby mnie wywalić zgodnie z prawem.
            > Nie skorzystał, bo nie chciał.
            A ja na odwrót, stale miałem pod górkę i stale musiałem się wykazywać, i przedłużali etat po kawałku.
            I były konkursy, i wygrywałem mimo że mnie zwierzchnosć nie chciała.


            Młodzieży to nie dotyczy. I tu pytanie drogi Do
            > brycy, jakie przesłanki skłaniają Cię do myślenia, że na tym samym uniwersyteci
            > e warunki zatrudnienia chemika i archeologa są z gruntu inne? Pytam ze szczerej
            > ciekawości, domyślam się, że za tym muszą się kryć jakieś szersze wyobrażenia.
            >
            Wiem i widziałem jakie są/były różnice
            między ścisłymi dziedzinami np fizyka/chemia, nawet miedzy różnymi zakładami były ogromne.
            Ogromne, musiałbym podać konkretne przykłady, ale to jest kosmos.
            Skala nieprawiedliwości i dziadostwa jest bezkresna, że to tak skomentuje.

            >
            > NB z przesłanki, że humaniści to wieloetowcy (już się nie będę powtarzał z pro
            > stowaniem tego), wynika, że musieli napisać tyle CV ile etatów ;-). OK może o j
            > eden mniej, bo jak się zatrudniali jako asystenci-stażysci, to pisali życiorys
            > a nie si-wi.

            Kiedyś asystenci to byli po mgr, a potem po dr i kilku postdocach - przepaść wymagań w skali dekad.
    • sendivigius Już biorą przykład... 07.05.26, 08:58
      dobrycy napisał:

      > forumakademickie.pl/palenia-opon-nie-bedzie-przynajmniej-na-razie/


      A to jednak polskiej nauce nie mozna odmówić "leadership".

      Już biorą przykład:

      www.sport.pl/tenis/7,64987,32772100,najbiedniejsi-milionerzy-groza-strajkiem-elita-rusza-po-swoje.html

      Pomysł, że milionerzy i milionerki chcą strajkować, może wydawać się kuriozalny, ale historia sportu pokazuje, że to znakomita droga, by zdobyć znaczącą podwyżkę

      Właśnie czy profesor to gorszy? Proponuje postulat nie średniej krajowej tylko "średniej wimbledonowej".
      • dobrycy Re: Już biorą przykład... 07.05.26, 17:28
        forumakademickie.pl/zeby-praca-w-nauce-przestala-budzic-litosc-i-wspolczucie-rozmowcow/
        • sendivigius Re: Już biorą przykład... 09.05.26, 00:24
          dobrycy napisał:

          > forumakademickie.pl/zeby-praca-w-nauce-przestala-budzic-litosc-i-wspolczucie-rozmowcow/

          Aby nie być gołosłownym w odniesieniu do tego co piszę powyżej popatrzmy na argumenty z linkowanego artykułu.

          1.
          Państwo będące na progu G20 powinno wspierać projekty badawcze wysokiej klasy w sposób zgodny ze swoją pozycją międzynarodową” – napisał Michał Gdula z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

          Czyli argument majestatu. Jestem wielkim monarchą więc powinienem mieć wielką karocę.

          2.
          „Jestem pracownikiem nauki i uważam, że bez odpowiednio wysokiego poziomu finansowania Polska nie ma szans na rozwój innowacyjnej gospodarki” – dorzucił Konrad Szaciłowski z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

          "Uważam że" - to mistrz tak zwanej mniemanologii. Kiedyś w PRL-u propagował to niejaki "prof." Stanisławski. Jestem z AGH więc przemawiam ex cathedra. Ja uważam więc to jest prawo. Tak jak monarcha absolutny "I said" więc jest to od teraz prawem. Ale w nauce mamy zwyczaj przeprowadzania dowodu.

          3.
          „Polski nie stać na oszczędzanie na nauce. Jeśli chcemy zadbać o nasze bezpieczeństwo, o nasz rozwój gospodarczy, o rozwój kolejnych pokoleń, musimy zainwestować w naukę” – podkreślił Maciej Juzaszek z Uniwersytetu Śląskiego.

          A czy Polska oszczędza na nauce? Bo jeśli oszczędza to gdzie są te oszczędności? Dalej zdania zawsze prawdziwe jak z horoskopów. W ZSRR inwestowano w naukę całkiem sporo. A rezultat? Dobra, parę Nobli było, ale co to ma do przyszłych pokoleń, nie wspominając rozwoju gospodarczego?

          4.
          „Polska zasługuje na poważne, mądre i bezpieczne państwo – bez nauki tego nie osiągniemy! 3% na naukę w sytuacji kryzysu klimatycznego, migracyjnego i rozchwianego bezpieczeństwa to absolutne minimum” – jasno stawia sprawę Mateusz Strzelecki z Uniwersytetu Wrocławskiego.

          Mamy wiec tez argument sprawiedliwości dziejowej. Jakiś Zeus czy inny nagle tknięty wyrzutem sumienia przywróci sprawiedliwość, choć też nie wiem za jakie to zasługi Polska zasługuje. A już wiem! Za pobicie Krzyżaków pod Grunwaldem.

          Dalej naprawdę mi się nie chce ale wszystko jest w tym stylu. I tym ludziom o ogarnięciu wiejskiego kaznodziei z Mississippi chcecie dać te miliardy. Śmiało.
          • pan.toranaga Re: Już biorą przykład... 09.05.26, 10:54
            Konrad Szaciłowski z AGH zrobił już jeden hoax, więc teraz nie wiadomo czy sobie nie robi jaj.
          • pan.toranaga Frustracja 09.05.26, 16:26
            sendivigius napisał:
            forumakademickie.pl/zeby-praca-w-nauce-przestala-budzic-litosc-i-wspolczucie-rozmowcow/

            „Najbardziej frustrujące jest to, że mimo bardzo ograniczonych środków polskie zespoły nadal robią naukę na wysokim poziomie, publikują w dobrych czasopismach i prowadzą badania zauważane na świecie.

            No tak, to zgoda, mnie też to najbardziej frustruje. Gdyby przy ograniczonych środkach polskie zespoły wreszcie zaczęły robić naukę na niskim poziomie, publikowały w słabych czasopismach i prowadziły badania niezauważane na świecie, to przynajmniej ten największy powód frustracji by szczęśliwie zniknął.
            • pan.toranaga Politycy, odwagi! 09.05.26, 16:37
              pan.toranaga napisał:

              > sendivigius napisał:
              > forumakademickie.pl/zeby-praca-w-nauce-przestala-budzic-litosc-i-wspolczucie-rozmowcow/
              W tym gronie nie brakuje także polskich naukowców, którzy pracują w zagranicznych ośrodkach. (...) Zagraniczna perspektywa wyostrzyła ich spojrzenie. „Potrzebujemy nowego »pomysłu na siebie«, może być nim gospodarka oparta na innowacjach. Potrzeba jednak ambicji i odwagi polityków, by wyznaczyć ten kierunek.


              Celna obserwacja. Zasadniczo gospodarkę opartą na innowacjach robią ludzie z gospodarki, po to, żeby zdobyć przewagę konkurencyjną, ale zagraniczna perspektywa pokazała, że w Polsce to nie zadziała, bo gospodarka ma w nosie naszą dłubaninę. Potrzeba więc odwagi polityków, którzy do kodeksu karnego wprowadzili by pojęcie "gospodarki opartej na braku innowacji". Taka gospodarka powinna przedsiębiorcom grozić surowymi konsekwencjami, myślę, że kara bezwzględnego pozbawienia wolności do lat pięciu byłaby tu na miejscu. Politycy, odwagi, pogonić burżujów, którzy tylko chcą się bogacić i są obojętni na pot i łzy uczonych!
              • dobrycy Re: Politycy, odwagi! 09.05.26, 17:33
                co jakiś czas powtarzam, że możnaby wprowadzić obowiązek zatrudnienia dr przez każdy zakład większy niż 10 osób a dr hab przez 25. Tak mi się też coś kojarzy, że za prl był jakiś obowiązkowy fundusz innowacyjny w zakładach. Najwyższy czas do tego wrócić.
                • dobrycy Re: Politycy, odwagi! 09.05.26, 17:47
                  Jeszcze dopowiem - wiele rzeczy ludzie bez przymusu państwa nie chcą robić: - płacić podatków, chodzić do szkoły, palić gazem zamiast węglem, jeździć zgodnie z przepisami itp. Ludzi po prostu nie wiedzą co jest dla nich dobre i państwo wie lepiej. Przedsiębiorcy, to też ludzie, chociaż czasem nie wyglądają, i też nie wiedzą co dla nich jest dobre. Nie wiedzą ile by skorzystali gdyby na przykład zatrudnić w firmi zajmującej się przeprowadzkami profesora pedagogiki, w jakiejś firmie produkującej pamięci do komputera np. wilk kulturoznawcę a na sortowni śmieci chemika. Uczeni mieli by poczucie, że są do czegoś potrzebni, dzieci by widziały że studia są do czegos potrzebne, a może by i coś tam ci uczeni odkryli, jak będąć w terenie dostrzegli by problemy które z zatęchłych pokojów uniwersytetów są abstrakcyjne. I na odwrót, przedsiębiorcy dostrzegli by pewno głebie i wiedzę która była przed nimi zakryta.
                • pan.toranaga Re: Politycy, odwagi! 09.05.26, 22:28
                  W PRL był nawet Urząd Patentowy, chociaż nie było konkurencji. I bez patentu minister mówił, że wagony z przedziałami to tylko w Pafawagu, a silniki M21 tylko na Żeraniu.
                  • dobrycy Re: Politycy, odwagi! 10.05.26, 07:15
                    pan.toranaga napisał:

                    > W PRL był nawet Urząd Patentowy, chociaż nie było konkurencji. I bez patentu mi
                    > nister mówił, że wagony z przedziałami to tylko w Pafawagu, a silniki M21 tylko
                    > na Żeraniu.

                    Gdyby hajs z NCNa zamiast na bzdury przeznaczyć na dofinansowanie pobytu u przedsiębiorców, to jestem
                    przekonany że innowacyjność polskiej gospodarki by bardziej wzrosła niż teraz.
                    Stałoby sie tak dlatego, że:
                    - uczonki poznałyby świat poza, może potrafiłyby coś dostrzec zaproponować
                    - prywaciarze dowiedzieliby się co np. jest na uczelniach, jaki sprzęt i co na nim można zrobić, jakie są metody i poglądy, troche by się odchamili, nabraliby przekonania że polski uczony czasem może nie jest aż taki głupi, cwany i chciwy jak to się może wydawać z występów profesorów w TV. Mogłoby im się nawet ich czasem żal zrobić.
                    - Uczonki podpatrzyły by organizację - odkryły by że na zamówienie nie trzeba czekać dwa lata, a biurko i komputer jak ktoś pracuje biurowo to nie przywilej tylko obowiązek pracodawcy
                    - Takie praktyki zawodowe dla uczonków ogólnie służyłyby socializacji - zaczęli by może odchodzić z uczelni, przestali by blokować etaty. Uczelnie zaczęłyby się zwijać nie od strony studentów, a od strony kadry i musiałyby wreszcie zmienić coś w swoim postępowaniu. Na przykład zlikwidować 50% kadry administracyjne, powodując że będzie jej wreszcie mniej niż pracowników n-d.
                    - Transfer pieniędzy zamiast do zagranicznych korporacji i wydawców byłby do polskich lokalnych firm, te pieniądze by zostały.
                    - 1.7mld/80000 uczonych -> całkiem sporo szłoby dofinansować.
                    • trzy.14 Re: Politycy, odwagi! 10.05.26, 21:05
                      Ja tylko dorzucę do tej dyskusji, że w Polsce na naukę (czyli R&D prowadzony na uczelniach) wydaje się ok. 0.5% PKB. Jest to koszt szacowany na podstawie ogólnych wydatków na szkolnictwo wyższe i naukę (1% PKB). Na cały R&D przeznacza się w Polsce nieco poniżej 1.5% PKB.

                      No i nagle wyskakują, jak Filip z konopi, z 3%. Raz rozumiejąc pod słowem "nauka" to, co finansuje NCN, innym razem całe R&D, wliczając w to przemysłowe odpisy od podatków.
            • sendivigius Re: Frustracja 09.05.26, 21:56
              pan.toranaga napisał:


              > „Najbardziej frustrujące jest to, że mimo bardzo ograniczonych środków pols
              > kie zespoły nadal robią naukę na wysokim poziomie, publikują w dobrych czasopis
              > mach i prowadzą badania zauważane na świecie.


              Panie Toranaga, niech pan zauważy jak bardzo amerykańskie jest słowo "jajogłowy". Kto to jest naukowiec w kulturze amerykańskiej? Dr. (z kropka po amerykańsku) Strangelow, czyli wariat co lata na bombie, albo Emmy Brown - szalony konstruktor wehikułu czasu z Powrotu do Przyszłości, cos jak profesor T. Alent z "Tytusa"; ostatecznie Indy Jones, ale ten jest już cool bo ma colta, lata i wali po mordzie gdy trzeba. Jeżeli już nie to, to siedzi taki naukowiec w wieży z kości słoniowej. A w tym czasie prawdziwy kowboj musi podkuć konia, złapać byka, przemysłowiec musi zrobić maszynę do wiercenia ropy naftowej albo windę co wjeżdża na 100 piętro. Po co im wszystkim naukowcy co mają za osiągniecia publikacje. To jest osiągniecie czego? - zapytają. Ale! To jest nauka podstawowa, może się przyda za 100 lat. To przyjdź pan za 100 lat - usłyszą w odpowiedzi.

              "Jajogłowi" których chciał po raz pierwszy okadzić Kennedy jednak nie zdobyli serc "prawdziwych Amerykanów". Tu jest właśnie dokładne przeciwieństwo kultur amerykańskiej i inteligenckiego "kaganka oświaty" z Europy wschodniej. Gdyby do kowboja przyszedł inteligent "jajogłowy" z Harvardu i Bostonu i mu mówił że nauka to przyszłość i w ogóle trzeba mu dać na to pieniądze to dostałby, w zamian ale szybko, porcję ołowiu. Tym się te światy różnią.

              Amerykanie z natury rzeczy są hojni i filantropijni (protestantyzm), więc czasem dadzą coś komuś w koledzu na jakieś tam dyrdymalenie, ale nie wciśnie się im kitu że to od tego zależy ich przyszłość.

              Nigdy żaden prezydent USA nie stawiał na naukę, w Europie każdy, w każdym kraju i od zawsze. Rezultat?

              Jeśli profesorowie z koledzow zrobiliby demonstrację przed Kongresem byliby jedynie tematem dla następnych 5 edycji SNL.
              • dobrycy Re: Frustracja 09.05.26, 22:29
                sendivigius napisał:


                > Jeśli profesorowie z koledzow zrobiliby demonstrację przed Kongresem byliby jed
                > ynie tematem dla następnych 5 edycji SNL.
                To wszystko zawiera ukryte założenie - american exceptionalism, wszystko co robi USA jest dobre, patrzcie i uczcie sie, bierzcie wzór. A na przykład w takiej Japonii jest zupełnie inaczej. W Niemczech też. I też mieli jakieśtam naukowe osiągnięcia.
                Co nie zmienia faktu - że oczywiście kultura jest różna, i w PL faktycznie niektórym się wydaje, że bez nich się świat zawali. Takie jakby widzenie tunelowe. Tymczasem świat nawet niedostrzega, że są jacyś poslcy uczeni.
                Gdyby ich zabrakło, to sam nie wiem - zauważył ktoś jak znikała nauka w krajach bliskiego wschodu, np iraku?
                Irak miał uniwersytety gdy my nie znaliśmy pisma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka