Dodaj do ulubionych

O co chodzi w nauce

11.06.26, 21:19
forumakademickie.pl/prof-joanna-tyrowicz-albo-otworzymy-sie-na-prywatne-finansowanie-albo-zostaniemy-na-obrzezach-nauki/
Obserwuj wątek
    • trzy.14 Re: O co chodzi w nauce 12.06.26, 10:09
      To jest nierealne. Znaczy się, że w Polsce powstanie system oparty na mikście publiczno-prywatnym finansowania nauki. Każdy naukowiec, no, profesor, ma zakładać fundację? Zabiegać o darowizny?

      Doskonały pomysł. Jeśli państwo będzie na dnie, a nawet 5 metrów pod mułem.

      W praktyce, rozliczenie jej fundacji FAME za 2024:

      - 137 230,00 zł stypendiów dla studentów studiów magisterskich i doktorantów;
      - 729 257,15 zł wynagrodzeń dla kierowników projektów badawczych i członków zespołów
      badawczych za zrealizowanie badania (w postaci umów o pracę i umów cywilnoprawnych);
      - 90 536,66 zł zwrotów kosztu podróży na konferencje i seminaria, w Europie i w USA;
      - 113 594,81 zł na infrastrukturę badawczą, w tym dane, oprogramowanie i sprzęt komputerowy

      - Koszty administracyjne funkcjonowania GRAPE pokrywają koszty wynajmu lokalu użytkowego, opłat
      eksploatacyjnych, telekomunikacji, usług księgowych i bankowych oraz wynagrodzenia współpracowników
      FAME. W związku z utrzymywaniem działalności, Fundacja poniosła koszty w kwocie 193 807,43 zł.

      - Przychody finansowe FAME|GRAPE w zdecydowanej większości pochodzą z grantów na finansowanie
      projektów naukowych oraz popularyzatorskich.
      Przychody te są w istocie zwrotem poniesionych kosztów,
      lecz niektórzy grantodawcy (np. European Research Council, Narodowe Centrum Nauki, Ministerstwo Nauki i
      Szkolnictwa Wyższego) pre-finansują realizację zadań wg założonego harmonogramu.

      Poza grantami na
      finansowanie projektów naukowych oraz popularyzatorskich, FAME|GRAPE pozyskała:
      - 39 770.34 w postaci darowizn od osób fizycznych oraz darowizn od osób prawnych w 2024 roku;
      - 9 630,00 zł w postaci odpłatnej działalności statutowej

      grape.org.pl/sites/default/files/content/Formal/raport2024.pdf*********

      W powyższym nawet widzę ok. 20% kwoty przychodów jako narzut administracyjny :-) (mało!) - tyle że oni jednocześnie na bank korzystają jednocześnie z infrastruktury uczelnianej i dlatego ten overhead jest tak mały, a zarząd nie pobiera wynagrodzeń, jeśli nie pracuje nad konkretnymi projektami.

      No ale widzimy: ok. miliona zł przychodu rocznie z czego 40 tys. z darowizn od osób fizycznych i prawnych. A reszta ze środków publicznych. c.k.d.

      Być może w innych latach dostała większą darowiznę, jak o tym pisze w FA, i na pewno chciałaby większego i stałego "miksu" w przychodach, ale to nie jest rozwiązanie systemowe, które da się wprowadzić w Polsce. Choćby ze względu na brak kapitału międzypokoleniowego i, powiedzmy, specyfikę cywilizacyjną (polski biznes i administracja lokalna chętnie sfinansują sportowców czy papier ksero do szkół, ale na pewno nie naukę).

      A może dofinansowaniem nauki powinna zająć się WOŚP?

      Tyle krytyki. A teraz pochwała. A niech ludzie szukają. Próbują. Jak się system trochę zdywersyfikuje, to dobrze. Niemniej, ekonomia ma swoją specyfikę i Warszawa ma swoją specyfikę, a ta pani potrafiła to wykorzystać. Niemniej, nie jest przypadkiem, że jednocześnie poza tą fundacją jest zatrudniona w UW.

      PS. Po tym artykule wielu pracowników UW wyraziło zaskoczenie, że GRAPE nie jest jednostką UW. To mówi wszystko o "mikście publiczno-prywatnym finansowania nauk podstawowych"

      PS2: Jestem w szoku! NCN daje granty fundacjom! projekty.ncn.gov.pl/index.php?jednostka_id=140
      Łącznie ok. 4.5 mln zł.
      Chciałbym zobaczyć punktację tych wniosków. W tym części mówiącej o zdolności jednostki goszczącej do realizacji grantu. Jeżeli jednostka wynajmująca jakieś biuro jest w stanie dostać tam maksa (inaczej nie dostanie projektu), to ten punkt wniosków jest zbędny, o ile w adresie jest Warszawa. Mechanicy też mogą zakładać fundacje i brać na nie granty? Weterynarze będą robić badania na dwóch własnych kotach domowych?

      3 punkty można dostać za:
      OCENA MOŻLIWOŚCI WYKONANIA 5%
      - ocena możliwości wykonania projektu, w tym kompetencje kierownika projektu, konstrukcja zespołu badawczego, zaplecze badawcze, współpraca międzynarodowa (o ile występuje) itp.


      PS3. NCN to debile. Co piszę z całą odpowiedzialnością. 4.5 mln poszło na rozwój fundacji. No, doktoraty (Preludium) "zrobiły się" pewnie na UW, a i ewentualny dorobek habilitacyjny/profesorski też został skonsumowany na UW, ale chodzi mi o to, że to kolejny przykład finansowania abstrakcyjnej "doskonałości naukowej", który powoduje zmniejszenie środków dostępnych uczelniom i instytutom badawczym. Kropla kroplę drąży. A potem płacz, że polskie uczelnie w ogonie nauki światowej. NCN, jako instytucja publiczna, powinien finansować wyłącznie badania prowadzone w jednostkach publicznych. Od pomocy jednostkom niepublicznym, w tym uczelniom niepublicznym, jest NCBiR. Innymi słowy, NCN powinien być traktowany nie jako sposób na "doskonałość nauki wszechświatowej", tylko jako forma racjonalizacji sposobu wydawania  środków publicznych. Przeznaczonych na sektor publiczny.
      • trzy.14 Re: O co chodzi w nauce 12.06.26, 10:10
        Poprawny link:

        grape.org.pl/sites/default/files/content/Formal/raport2024.pdf
      • trzy.14 Re: O co chodzi w nauce 12.06.26, 12:13
        Zresztą, to sprawozdanie finansowe jak w soczewce pokazuje efektywność środków przechodzących przez NCN:

        a) Na same badania 9% (bez kosztów osobowych, energii tp)
        b) Na upowszechnianie wyników badań - 7%
        c) Koszty administracyjne - nieco 15% (ale niemal na pewno korzystano też z zasobów kilku uczelni publicznych)
        d) Koszty osobowe - cala reszta, niemal 70%

        Tutaj NCN prawdopodobnie finansuje całe etaty. Ale w uczelniach jest tak samo, tylko że tu kasa idzie na płace dla post-doków. Post-dok przyjeżdża (u mnie chyba już większość jest z zagranicy, bez nawet 100 słów po polsku) i wyjeżdża. W ten sposób NCN utrwala i wręcz pogłębia uczelnianą biedę, finansując głównie wynagrodzenia osób, które w Akademii są przelotem.

        Wyobraźmy sobie te same środki w systemie "profesorskim". Odpada połowa kosztów grantu, bo badania mogłyby być przecież prowadzone przez etatową kadrę w ramach obowiązków służbowych, nieprawdaż? Do tego znaczna redukcja kosztów administracyjnych, i tak ponoszonych przez uczelnie.

        Który system jest bardziej nieefektywny, skoro w systemie profesorskim profesor mógłby przepultać połowę kwoty grantu, by zbliżyć się do NCN?

        Zresztą, gdyby budżet NCN podzielić na 10 tys. profesorów belwederskich, to każdy z nich dysponowałby budżetem 100 tys. zł. W rzeczywistości dysponuje niczym. 100 tys. to budżet "na badania" małego instytutu (same badania, pomijam płace, media itp. jako płacone z innej kieszeni). Gdyby podzielić także na profesorów uczelnianych, wyszłoby z 30 tys.


        • dobrycy Re: O co chodzi w nauce 12.06.26, 20:27
          trzy.14 napisał:

          > Zresztą, to sprawozdanie finansowe jak w soczewce pokazuje efektywność środków
          > przechodzących przez NCN:
          >
          > a) Na same badania 9% (bez kosztów osobowych, energii tp)
          > b) Na upowszechnianie wyników badań - 7%
          > c) Koszty administracyjne - nieco 15% (ale niemal na pewno korzystano też z zas
          > obów kilku uczelni publicznych)
          > d) Koszty osobowe - cala reszta, niemal 70%
          >
          Jednym z celów powstania NCNu było, aby sobie można było zatrudniać badaczy, którzy będą na kierownika
          pracować, bo tak jest na zachodzie. Więc ten stan rzeczy, raczej był celem tych co stworzyli NCN i bez likwidacji NCN
          sie nie zmieni. Przed NCN nie było postdoców. Na Zachodzie są, a wszystko co z Zachodu to dobre więc i u nas musieli być.
          No to są. A że kraj biedny i peryferyjny, to są tacy z Pakistanu i trochę z Afryki, bo na normalnych, takich prawdziwych, amerykańskich nas nie stać.
          Jaki jest cel tego że sie sprowadza w większości analfabetów o super kiepskim poziomie skończonych studiów - nie wiem.
          Co więcej, nie spotkałem żadnego który by się chciał nauczyć polskiego, i jest problem z zajęciami, bo trzeba im dawać te deficytowe po angielsku.


          > Wyobraźmy sobie te same środki w systemie "profesorskim". Odpada połowa kosztów
          > grantu, bo badania mogłyby być przecież prowadzone przez etatową kadrę w ramac
          > h obowiązków służbowych, nieprawdaż? Do tego znaczna redukcja kosztów administr
          > acyjnych, i tak ponoszonych przez uczelnie.

          Nic sobie nie trzeba wyobrażać, wystarczy sobie przypomnieć jak było

          >
          > Który system jest bardziej nieefektywny, skoro w systemie profesorskim profesor
          > mógłby przepultać połowę kwoty grantu, by zbliżyć się do NCN?
          >
          > Zresztą, gdyby budżet NCN podzielić na 10 tys. profesorów belwederskich, to każ
          > dy z nich dysponowałby budżetem 100 tys. zł. W rzeczywistości dysponuje niczym.
          > 100 tys. to budżet "na badania" małego instytutu (same badania, pomijam płace,
          > media itp. jako płacone z innej kieszeni). Gdyby podzielić także na profesorów
          > uczelnianych, wyszłoby z 30 tys.
          >
          >
          To nie następuje natychmiast, ale powoli widać degradacje struktury polskiej nauki. Moim zdaniem
          celową. Deformy mają swoje skutki. Nie ma pieniędzy na utrzymanie podstawowego sprzętu badawczego
          a oczekuje się wyłącznie najlepszych publikacji. Nie ma nawet subskrypcji podstawowych artykułów, które jeszcze w czasach
          przed NCN były.
      • trzy.14 Re: O co chodzi w nauce 12.06.26, 13:23
        I jeszcze dlaczego NCN powinien finansować wyłącznie badania w sektorze publicznym? Bo ich NIKT NIE POTRZEBUJE. Prawda?
        To po co finansuje się badania w sektorze publicznym w kraju jak Polska?
        To jest fundamentalne pytanie, na które powinien odpowiedzieć jakiś rozgarnięty społ-hum. Jest dla mnie jasne, że zaprzestanie prowadzenia badań podstawowych doprowadziłoby Polskę do zapaści cywilizacyjnej, i to jest ciekawe, skoro wyników tych badań nikt nie potrzebuje. Widocznie same badania i publikacje są środkiem a nie celem. Ale środkiem do czego?

        Prowadzenie badań z pewnością powoduje, że kadra nabiera umiejętności miękkich (i twardych). Gdybym nie prowadził badań, z pewnością inaczej (gorzej) prowadziłbym prace dyplomowe, prac doktorskich prowadzić nie mógłbym wcale. Cały sektor R&D w Polsce zgasłby z dnia na dzień. I ten lokalny, i ten wykonywany w filiach zagranicznych firm (a jednego i drugiego jest już całkiem sporo). I tu jest wartość dodana. Plus zaplecze eksperckie, gdyby ktoś z niego chciał skorzystać.

        No i teraz czy kształcić kadry i kształtować zaplecze eksperckie w sektorze publicznym czy prywatnym to decyzja czysto polityczna, ustrojowa. Gdyby Polską rządzili oligarchowie ("magnaci"), to mielibyśmy silny sektor niepubliczny, kontrolowany przez tych magnatów :-). W Polsce jedno i drugie odbywa się zasadniczo w sektorze publicznym. Żeby powstało zaplecze eksperckie w sektorze niepublicznym, musi powstać zapotrzebowanie. Najlepiej - pochodzące z sektora niepublicznego. W ogóle tego nie widzę na poziomie badań podstawowych. Wyprowadzanie badań podstawowych poza uczelnie nie ma najmniejszego sensu. A więc i istnienie instytutów PAN parających się wyłącznie "publikowaniem w celu zdobywania stopni i tytułów akademickich - a ostatnio także grantów" jest takoż nieracjonalne. .
        • dobrycy Re: O co chodzi w nauce 12.06.26, 20:41
          trzy.14 napisał:

          > I jeszcze dlaczego NCN powinien finansować wyłącznie badania w sektorze publicz
          > nym? Bo ich NIKT NIE POTRZEBUJE. Prawda?
          Prawda. Ale to jest tzw. tajemnica Pulcinella. Z założenia te badania to jest taka fanaberia/hobby
          coś jak dziecku się kupi klocki albo kolejke elektryczną. Ma się rozwijać i wierzyć że starania
          i nauka mają sens. Nawet jak nie mają.


          > To po co finansuje się badania w sektorze publicznym w kraju jak Polska?
          J.w. Podtrzymanie ducha, nadziei i iluzji. Morale. Tu nie chodzi o uczonych. Tu chodzi
          o resztę. Cała ta farsa z prestiżem za Gowina była na to dowodem.

          > To jest fundamentalne pytanie, na które powinien odpowiedzieć jakiś rozgarnięty
          > społ-hum. Jest dla mnie jasne, że zaprzestanie prowadzenia badań podstawowych
          > doprowadziłoby Polskę do zapaści cywilizacyjnej, i to jest ciekawe, skoro wynik
          > ów tych badań nikt nie potrzebuje. Widocznie same badania i publikacje są środk
          > iem a nie celem. Ale środkiem do czego?

          J.w.
          Środkiem do podtrzymania morale. A zapaść mamy i tak, i nawet ją dostrzegamy.
          Moim zdaniem polska nauka jest jak PGRy pod koniec PRLu. Takie duże gospodarstwa rolne,
          same w sobie nie są bez sensu, o ile są z sensem zrobione. No ale nie były. Podobnie jak polska nauka.

          >
          > Prowadzenie badań z pewnością powoduje, że kadra nabiera umiejętności miękkich
          > (i twardych). Gdybym nie prowadził badań, z pewnością inaczej (gorzej) prowadzi
          > łbym prace dyplomowe, prac doktorskich prowadzić nie mógłbym wcale.

          Jakie to ma znaczenie. Ci absolwenci pracują w zawodzie? Ma to dla nich znaczenie?

          Cały sekto
          > r R&D w Polsce zgasłby z dnia na dzień. I ten lokalny, i ten wykonywany w filia
          > ch zagranicznych firm (a jednego i drugiego jest już całkiem sporo). I tu jest
          > wartość dodana. Plus zaplecze eksperckie, gdyby ktoś z niego chciał skorzystać.
          >
          Nie no bez jaj. Im to jest akurat najmniej potrzebne.


          >
          > No i teraz czy kształcić kadry i kształtować zaplecze eksperckie w sektorze pub
          > licznym czy prywatnym to decyzja czysto polityczna, ustrojowa. Gdyby Polską rzą
          > dzili oligarchowie ("magnaci"), to mielibyśmy silny sektor niepubliczny, kontro
          > lowany przez tych magnatów :-).


          To mielibyśmy bardziej ordynarne mafie. I tak mamy, ale takie mniejsze.
          Słyszałeś, aby w Rosji czy we Włoszech mafia finansowała badania podstawowe?

          >W Polsce jedno i drugie odbywa się zasadniczo
          > w sektorze publicznym. Żeby powstało zaplecze eksperckie w sektorze niepublicz
          > nym, musi powstać zapotrzebowanie. Najlepiej - pochodzące z sektora niepubliczn
          > ego. W ogóle tego nie widzę na poziomie badań podstawowych. Wyprowadzanie bada
          > ń podstawowych poza uczelnie nie ma najmniejszego sensu.

          Pytanie, czy w dobie LLM, nauczania zdalnego uczelnie w ogóle mają sens. Na pewno trzeba by im go
          nadać na nowo.

          A więc i istnienie ins
          > tytutów PAN parających się wyłącznie "publikowaniem w celu zdobywania stopni i
          > tytułów akademickich - a ostatnio także grantów" jest takoż nieracjonalne.

          Racjonalność to pierwsza rzecz jaką trzeba porzucić wstępując w mury uczelni. Gdyby 30 lat młodszy ja
          wiedział czym się będę z zapałem zajmować, to by stwierdził że straciłem rozum.
          • trzy.14 Re: O co chodzi w nauce 13.06.26, 15:29
            Dobrycy, oczywiście wszyscy "moi" studenci, którzy obecnie zarabiają wielokrotnie więcej ode mnie, przekwalifikowali się na IT. Niemniej, to, czego od nich się oczekuje za te kokosy, to m.in. rzadka kompetencja miękka - krytyczne myślenie. Tego uczą prace dyplomowe i doktoraty na uczelniach. Bez inżynierek, magisterek i doktoratów wracamy mentalnie do Średniowiecza.
            • dobrycy Re: O co chodzi w nauce 14.06.26, 08:08
              trzy.14 napisał:

              > Dobrycy, oczywiście wszyscy "moi" studenci, którzy obecnie zarabiają wielokrotn
              > ie więcej ode mnie, przekwalifikowali się na IT. Niemniej, to, czego od nich si
              > ę oczekuje za te kokosy, to m.in. rzadka kompetencja miękka - krytyczne myśleni
              > e. Tego uczą prace dyplomowe i doktoraty na uczelniach. Bez inżynierek, magiste
              > rek i doktoratów wracamy mentalnie do Średniowiecza.
              No ale jakby zrobili doktorat z informatyki, to on nie nauczyłby ich krytycznego myślenia?
              Poza tym myśle, że poza wyjątkami, to krytyczne myślenie jest tępione na każdym etapie edukacji i kariery zawodowej, a nagradzane jest bezkrytyczne wykonywanie poleceń. Więc nie wiem czy to dobrze.




          • sendivigius Re: O co chodzi w nauce 14.06.26, 13:18
            dobrycy napisał:

            > trzy.14 napisał:
            >
            > > I jeszcze dlaczego NCN powinien finansować wyłącznie badania w sektorze p
            > ublicz
            > > nym? Bo ich NIKT NIE POTRZEBUJE. Prawda?
            > Prawda. Ale to jest tzw. tajemnica Pulcinella. Z założenia te badania to jest t
            > aka fanaberia/hobby
            > coś jak dziecku się kupi klocki albo kolejke elektryczną. Ma się rozwijać i wie
            > rzyć że starania
            > i nauka mają sens. Nawet jak nie mają.

            To świetna metafora. Dlatego nieodmiennie śmieszą mnie w polskich mediach te nadęte panie profesor co z takim przejęciem opowiadają o przełożeniu zwrotnicy w kolejce i niebieskim wagoniku co przejechał. A wszystko to przy muzyce potakującej dziennikarki i cynicznych politykach opowiadających o roli i znaczeniu nauki.
    • sendivigius Re: O co chodzi w nauce 14.06.26, 13:25
      dobrycy napisał:


      Dobrycy, teraz uderz się w piersi i przypomnij sobie ile znasz takich historii. A potem odpowiedz na pytanie "i co z tego?"

      Typowa fucha akademicka polegająca na uspołecznieniu kosztów i prywatyzacji zysków. Ta pani to typowy tasiemiec, gdy zabraknie publicznego żywiciela to będzie się nadawać wyłącznie do formaliny.

      Zwrócę też uwagę na cały wywiad. To co ta pani niby bada to żadna nauka. To jakieś opracowania biznesowe jakie robi każdy konsulting. Sama nawet przyznaje ze po cenach dumpingowych. Kiedyś mówili "tym chata bogata, co ukradnie tata" (oczywiście na państwowej posadzie).
      • trzy.14 Re: O co chodzi w nauce 15.06.26, 00:49
        sendivigius napisał:


        > Typowa fucha akademicka polegająca na uspołecznieniu kosztów i prywatyzacji zy
        > sków.

        Uuuu! W samą szczepionkę!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka