natchnął mię wacik Brayanowej, w kwestii dotrwania do świąt uprzednio
zrobionych ryb w occie.
u mnie już pół bigosu świątecznego zeżarli, i idę o zakład, że jak już będzie
go można jeść, to będą nosem kręcić.
jakbym napoczęła dzisiaj upieczony sernik, to do rana nie dotrwa. jak już
święta się zaczną, to będą wybrzydzać i w końcu sernik zostanie.
śledzie wyżrą przed wigilią, a w wigilię to po ździebełku zjedzą, bo tradycja
taka.
no, przykładów by można dalej mnożyć.
aha, jakby w środku roku zrobić z nienacka dzień bez mięsa, to przeżyją, a jak
zapowiedziany post w wigilię, to normalnie obraza majestatu i zamach na
wolności osobiste


u was też tak jest??