Jako, że mieszkam gdzie mieszkam, posiadanie psa odpada ( nie ma
gdzie na spacery chodzić, żeby pies sie wybiegał), posiadanie kota rozważam( mąż kręci nosem-uczulenie itd). Pomyślałam więc o
tchórzofretce. Miałam kiedyś fretke jeszcze w czasach studenckich,
ale w czasie rui dostała takiego popędu, ze uciekła mni z zamknietej
kklatki (!!!) przez szpare pod drzwiami łazienki i uchylone okno w
kuchni. Pewnie rozmnożyła sie gdzies na żoliborzu, o ile wcześniej
jej psy lub koty nie zjadły

.
Nie mam pojęcia teraz czy fretki uczulaja jak koty, czy nie są
agresywne dla dzieci ( czy w ogole pomysł fretkowy do domu z małym
dzieckiem jest bezpieczny dla fretki i dziecka)
Wiem, że swoją fretke ( albo freda) musiałabym wysterylizować, co by
unikąć wielkich ucieczek rujowych, albo oznaczania terenu ( tak tak
w całym domu waliło mi piżmem, jeszcze z rok czasu niektore miejsca
pofretkowe miały intensywny zapach piżma. ( jejku jak za nią tesknie
a to juz z 8 -9 lat jak uciekła)
jakie jest Wasze zdanie?