zicie?
Przeczytałam wątek na innym forum, już nie będę linkować, napiszę w czym rzecz.
Kobita w ciąży nie ma ochoty na sex z mężem, a ten lata za nią z wywieszonym
jęzorem. Pyta się na forum co ma zrobić <no tu zdziwienie no ale pyta się
wyroczni forumowej

>
A kobiety jej na to (w skrócie)-
-ja bym mu dała, bo jak to? facet bez sexu tyle czasu? jak mu nie dasz to
sobie poszuka jakiejś c..ki.
-musisz dać mężowi, bo musisz dbać o jego potrzeby, facet nie wytrzyma tyle
bez seksu
- cała reszta komentarzy w podobnym tonie
Szczerze powiedziawszy może jestem inna, ale wydaje mi się, że coś jest nie
tak. Biedy facio bo sobie nie użyje przez jakiś czas?
Ona nie napisała, że nie będzie się z nim bzykać przez 9 miesięcy, więc
miesiąc może wytrzyma nie? A jeśli mu nie da to on ma prawo sobie znaleść
pierwszą lepszą na ulicy i ją bzyknąć?
Matko i córko, poraziło mnie to. To facet już nie musi dbać o potrzeby żony?
To ona musi dbac o to by się zaspokoił nie patrząc na to, że to dla niej
będzie (chwilowo) niekomfortowe?
Sorry, ale jak dla mnie jeśli facet nie potrafiłby uszanować decyzji żony
(która wydaje mi się nie jest jakąś fanaberią, a chwilowym i przejściowym
okresem) i poszedł w zastępstwie szukać sobie bzykania na mieście, bo on
muuuuusi - to wybaczcie, po co mi taki mąż.