epistilbit
25.01.10, 22:05
Idę do szpitala. Zabieg drobny, planowany, ale badania przed, operacja,
obserwacja, trochę tego będzie. Tłumaczę młodemu co i jak, że będzie trochę z
babcią, trochę z tatą, że wrócę itp. I Młody przynosi mi swojego misia,
takiego wymiętoszonego, ukochanego, z przyszywanym uchem i mówi: mama to dla
ciebie, Mimi przegania potwory, ja wiem, że nie ma potworów, ale tak na
wszelki wypadek"
I jak się tu nie wzruszyć?
Dawajcie swoje!
Zrobi się trochę słodko muląco, chyba, ze wpadnie mathniola z bliźniakami z
piekła rodem.