24.01.11, 14:29
Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
Obserwuj wątek
    • lumpior Tu pisanie o Rydzyku jest be,be,be? 24.01.11, 15:26
      No i Jarka mozna obrazic.
      • tw_wielgus Re: Tu pisanie o Rydzyku jest be,be,be? 24.01.11, 16:19
        Eeeeee... nieprawda.
        Pisanie o Ojcu Geotermalnym jest jak najbardziej w dobrym tonie.
        • lumpior Re: Tu pisanie o Rydzyku jest be,be,be? 24.01.11, 16:38
          tw_wielgus napisał:

          > Eeeeee... nieprawda.
          > Pisanie o Ojcu Geotermalnym jest jak najbardziej w dobrym tonie.
          >
          Ale tylko pozytywnie i po wczesniejszym wyslaniu przekazu pocztowego z koniecznym dopiskiem;"na cele religijne".
          • tw_wielgus Re: Tu pisanie o Rydzyku jest be,be,be? 24.01.11, 17:00
            Oczywiste. Tak oczywiste, że chyba nie trzeba o tym przypominać.
            • ave.duce Właśnie dlatego 24.01.11, 17:05
              zaprosiłam kaganiec oświaty w postaci...
              • tw_wielgus Re: Właśnie dlatego 24.01.11, 19:23
                "Duchowego zapuszczenia" a to ducha można zapuścić?
                • ave.duce Re: Właśnie dlatego 24.01.11, 20:22
                  I to jak!
                  • ploniekocica Zapuszczony duch 24.01.11, 20:37
                    https://img.interia.pl/komputery/nimg/Andrew_Beierle_Duchy_2645952.jpg

                    w całej krasie
                    • tw_wielgus Re: Zapuszczony duch 24.01.11, 20:39
                      E tam... koszulę ma wyprasowaną, fartuszek czyściutki i to ma być zapuszczony duch?
                      • ploniekocica Re: Zapuszczony duch 24.01.11, 20:46
                        Jaki czyściutki? Jaki czyściutki???? Zarzygania, pardonez le mot, i upaćkania na żółto TW nie widzi? Zapuszczony jak nic!
                        • gat45 Re: Zapuszczony duch 24.01.11, 21:49
                          Owszem, jest to duch zapuszczony, ale tak jakoś po amatorsku. Kiedyś Wam wytłumaczę, jak się fachowo zapuszcza duchy, dziś nie mam weny.
                          • tw_wielgus Re: Zapuszczony duch 25.01.11, 12:44
                            CZymamy za słowo Pani Prezydent.
                            Jakiś krótki instruktaż się na przyszłość przyda aby nie wypaść w towarzystwie jak ostatnia fleja.
        • henryk245 Re: Tu pisanie o Rydzyku jest be,be,be? 30.01.11, 18:09
          Rydzyk Ojcem Geotermalnym ?
          a gdzie on te rure wsadzic chce ?
    • ave.duce I znowu trafił mnie szlak, kiedy usłyszalam > 25.01.11, 12:21
      NA SZCZĘŚCIE wśród ofiar nie było Polaków...
      • blind_as_a_bat Re: I znowu trafił mnie szlak, kiedy usłyszalam & 26.01.11, 07:20
        Bo nieważne, czyje co je, ważne to je, co je moje :-(
        • ave.duce Re: I znowu trafił mnie szlak, kiedy usłyszalam & 26.01.11, 11:06
          Polen, Polen über alles!
      • kanciasta Re: I znowu trafił mnie szlak, kiedy usłyszalam & 30.01.11, 17:25
        ave.duce napisała:

        > NA SZCZĘŚCIE wśród ofiar nie było Polaków...

        Tak sobie myślę, że gdyby spojrzeć na to zdanie bez pryzmatu politycznej poprawności,
        to naprawdę nie ma w nim nic, co mogłoby wpływać na celność szlaku (szlagu?)...
        Toż wszyscy sobie zdajemy sprawę z własnej i bliskich śmiertelności, niewiadomą
        jest tylko kiedy. I wszyscy mają nadzieję, że to kiedy dotyczy jakiegoś
        kiedyśtam w dalekiej przyszłości. Normalne jest, że człowiek myśli o kolejnym
        dniu swojego czy bliskich swoich życia w sposób: na szczęście śmierć jeszcze nie dziś ,
        szczególnie w obliczu jakiegoś wypadku, w którym on ktoś bliski mógłby uczestniczyć .
        W stwierdzeniu: Na szczęście wśród ofiar nie było Polaków nie ma przecież
        radości ze śmierci obywateli innych państw.
        Gdyby podchodzić do każdej okazanej radości jak do wywyższania się nad tymi, którym
        się akurat nie poszczęściło to na dobrą sprawę cały świat powinien być jednym wielkim płaczem, żeby nie zostać o to wywyższanie posądzonym.

        • ave.duce Re: I znowu trafił mnie szlak, kiedy usłyszalam & 30.01.11, 17:35
          Wystarczyłaby informacja (podał ją pracownik MSZ): wśród ofiar nie było obywateli Polski.

          Mam rozumieć, że dla Ciebie powiedzenie "na szczęście" nie oznacza radości, tak?
          • kanciasta Re: I znowu trafił mnie szlak, kiedy usłyszalam & 30.01.11, 18:13
            ave.duce napisała:


            > Mam rozumieć, że dla Ciebie powiedzenie "na szczęście" nie oznacza radości,
            > tak ?

            Oznacza - ale oznacza radość, że ktoś żyje, a nie, że inny zginął.
            To wielka różnica - jeśli jej nie czujesz, to znaczy, że Cię ta polityczna poprawność
            nadżarła ;-)
            • gat45 Re: I znowu trafił mnie szlak, kiedy usłyszalam & 30.01.11, 18:17
              Na moje wyczucie - "na szczęście" jest nie na miejscu, kiedy na tym samym oddechu oznajmiło się właśnie śmierć iluś tam osób. Po prostu. I nie czuję, żeby mnie cokolwiek zżarło, a już napewno nie poprawność.
              • kanciasta Re: I znowu trafił mnie szlak, kiedy usłyszalam & 30.01.11, 23:00
                gat45 napisała:

                > Na moje wyczucie - "na szczęście" jest nie na miejscu, kiedy na tym samym
                > oddechu oznajmiło się właśnie śmierć iluś tam osób. Po prostu. I nie czuję, żeby
                > mnie cokolwiek zżarło, a już napewno nie poprawność.

                Ok - może to nie jest poprawność polityczna. Być może to coś (ale co?), co sprawia, że się
                człowiek zaczyna czuć winny, że miał to szczęście, wobec tych, którzy go nie mieli.
                I zaczyna wręcz wymagać od innych szczęściarzy, żeby też się do takiej winy poczuwali.
                • gat45 Re: I znowu trafił mnie szlak, kiedy usłyszalam & 31.01.11, 07:50
                  kanciasta napisała:
                  >
                  > Ok - może to nie jest poprawność polityczna. Być może to coś (ale co?), co spra
                  > wia, że się
                  > człowiek zaczyna czuć winny, że miał to szczęście, wobec tych, którzy go nie mi
                  > eli.
                  > I zaczyna wręcz wymagać od innych szczęściarzy, żeby też się do takiej w
                  > iny poczuwali.
                  >
                  >
                  Wcale nie tak, przynajmniej jeżeli o mnie chodzi. Żadne poczucie winy, tylko taktu. Nie błyszczy się bogactwem przed biednym, nie chwali się zdrowiem przed chorym, a i westchnienia ulgi wydaje się możliwie dyskretnie w obecności tych, którym się mniej udało.
                  • kanciasta Re: I znowu trafił mnie szlak, kiedy usłyszalam & 31.01.11, 08:28
                    Wiesz...prawdopodobnie to Ty masz rację :-)

                    Chociaż co do tego nie chwali się zdrowiem przed chorym to bym polemizowała:
                    ja osobiście nie znoszę, gdy ktoś mnie - chorą pociesza wymieniając po kolei wszystko,
                    co go aktualnie boli (i przy okazji przytaczając listę osób cierpiących na to samo, co ja).
                    Że niby nie jestem w cierpieniu osamotniona.
                    Ale może jestem inna: mnie nigdy nie pocieszało, że komuś jest gorzej.
                    • gat45 Re: I znowu trafił mnie szlak, kiedy usłyszalam & 31.01.11, 10:14
                      Zdrowie jest niezręczym przykładem, bo różni ludzie różnie chorobę przeżywają i dlatego zdrowi muszą się do nich dostosować swoim zachowaniem - oczywiście ci, którzy nie chcą chorego urazić. Jeden lubi, żeby się o niego troszczyć i innego tematu niż opis własnej choroby nie uznaje, inny udaje, że w ogóle nic mu nie jest i wymaga od otoczenia, żeby razem z nim udawało. Pierwszego razić będą rozmowy na tematy wolne, drugiego - użalanie się nad nim. Mam cały kajecik zapisany obserwacjami z poczekalni i sal zabiegowych, więc temat mogłabym rozwijać, ale tutaj on nie pasuje.

                      Wracamy do "na szczęście" - uparłam się, w ustach oficjalnego rzecznika takie wyrażenie nie uchodzi. Ale - jak już pisała Wodzowa - każdy ma prawo swoje zdanie mieć.
      • damakier1 Się przyłączę do kanciastej... 30.01.11, 19:35
        Też tak mam, że jak słyszę o jakimś poważnym wypadku w mieście, pierwszą mą myślą jest, czy nie było tam kogo z mojej rodziny. I jak już wiem, że nikomu z moich nic złego się nie przytrafiło, myślę sobie: na szczęście... I w żadnym razie nie jest to radość. To jest wielka ulga, że nieszczęście nie dotknęło nikogo z moich najbliższych. I im bardziej to moje "na szczęscie" odczuwam, tym bardziej współczuję tym, którzy tego szczęścia nie mieli.
        Dziennikarz, który użył tego zwrotu w oficjalnym komunikacie być może nie wykazał sie zbytnim profesjonalizmem, ale bez wątpienia był szczery. Nie mam mu tego za złe.
        • ave.duce Re: Się przyłączę do kanciastej... 30.01.11, 20:06
          To nie był dziennikarz.
          Nie miej. Tu panuje wolność słowa ;)
          • damakier1 Re: Się przyłączę do kanciastej... 30.01.11, 21:17
            Gdyby nie panowała, też bym nie miała.
            • ave.duce Re: Się przyłączę do kanciastej... 30.01.11, 21:21
              Ale ja mam nożyczki ;)
              • panidemonka Ave Nożycoręka! :P 30.01.11, 21:31
                n/t
                • ave.duce Re: Ave Nożycoręka! :P 31.01.11, 10:15
                  Nie tak całkiem, przesadziłam ;)

                  Popatrz, jak się rąbli oni >

                  ... Wiadukt im. Jana Pawła II w kontrze do ...

                  ... Patryk Jaki, szef klubu PiS: - Internauci mają tę przewagę, że na tego typu tematy mogą dyskutować anonimowo. Bo jak powiedzieć, że jest się przeciwko pomysłowi nazwania największej opolskiej inwestycji imieniem Jana Pawła II? W takiej sytuacji ja też jestem za, ale nie mogę nie zauważyć, skąd w ogóle wziął się ten pomysł. Otóż Platforma poddała go pod publiczną dyskusję, żeby uciąć rozważania na temat nazwania tego wiaduktu imieniem

                  Marii i Jarosława Kaczyńskich,

                  bo taki pomysł zgłosiło wcześniej PiS. Uważam, że to błąd, że PO rzuciła pomysł nazwania wiaduktu imieniem papieża bez konsultacji z innymi klubami. Wtedy byłaby jakaś szansa na dyskusję, a tak? Ostatnia rzecz, jakiej nam trzeba, to kilkumiesięczna wojna o papieża - mówi Jaki ...
        • gat45 Re: Się przyłączę do kanciastej... 30.01.11, 20:12
          Sama piszesz "pierwszą moją myślą jest...". Każdy tak ma. Ale ja się upieram, że tego się nie wypowiada głośno, kiedy tylko istnieje cień możliwości, że usłyszy to ktoś, kogo - wprost przeciwnie - dotknęło właśnie to nieszczęście.

          • ave.duce Re: Się przyłączę do kanciastej... 30.01.11, 21:20
            Od siebie dodam, że co innego myśl o bliskich, a co innego komunikat urzędnika MSZ.

            ps. mam dużo rzek koło siebie, a co za tym > częste gęste mgły i dużo zamglonych mostów. Pewnego razu nie chciało mi się pojechać do Warszawy. Niebawem z tv dowiedziałam się, że na moście w Zakroczymiu (którym wtedy jeździłam) doszło do ogromnego karambolu i to w "moim" czasie. Odetchnęłam z ulgą, że mnie tam nie było.
          • kanciasta Re: Się przyłączę do kanciastej... 30.01.11, 23:23
            gat45 napisała:

            > Ale ja się upieram, że tego się nie wypowiada głośno, kiedy tylko istnieje cień możliwości,
            > że usłyszy to ktoś, kogo - wprost przeciwnie - dotknęło właśnie to nieszczęście.

            Tego to już zupełnie nie rozumiem. Myślę, że nieraz bardziej potrzebne są słowa
            radości skierowane do żywych, niż brak takich słów ze względu na tych, którzy opłakują
            umarłych.

            A tak na marginesie: kiedyś dawno (naprawdę dawno) temu Ka.mu założyła ciekawy wątek.
            Niestety - nie mogę go znaleźć, ale pamiętam, że do bardzo zaskakujących wniosków
            doszli dyskutanci... A temat był: co to jest nieszczęście?
            • gat45 Re: Się przyłączę do kanciastej... 31.01.11, 06:50
              kanciasta napisała:

              > Tego to już zupełnie nie rozumiem. Myślę, że nieraz bardziej potrzebne są słow
              > a
              > radości skierowane do żywych, niż brak takich słów ze względu na tych, którzy o
              > płakują
              > umarłych.

              Teraz to już wprawiłaś mnie w osłupienie. Albo ja jestem zupełny tuman, który ani własnych mysli nie potrafi wyrazić, ani cudzych zrozumieć. Przecież nie namawiasz mnie chyba, żebym - dowiedziawszy się, że jedna z moich znajomych owdowiała - dzwoniła do wszystkich pozostałych mówiąc "na szczęście to nie twój mąż umarł" ???? Chyba jakoś inaczej wyobrażamy sobie pocieszanie zbolałych i radowanie się szczęściem innych.

              Ale bardzo daleko odeszłyśmy od oficjalnych komunikatów Bardzo Ważnego Ministerstwa.
              • kanciasta Re: Się przyłączę do kanciastej... 31.01.11, 07:27
                gat45 napisała:

                > Przecież nie namawiasz mnie chyba, żebym - dowiedziawszy się, że jedna z moich
                > znajomych owdowiała - dzwoniła do wszystkich pozostałych mówiąc "na szczęście
                > to nie twój mąż umarł" ????

                Nie, zdecydowanie do tego nie namawiam. Chodzi mi raczej o to, żeby (trzymając się Twojego przykładu) na pogrzeb mógł z Tobą pójść również Twój mąż bez obiekcji, czy jego obecność
                nie będzie akurat jakimś nietaktem wobec wdowy.
                • gat45 Re: Się przyłączę do kanciastej... 31.01.11, 07:47
                  OK, to rozumiem. Tylko gdzie tu miejsce na "na szczęście" ?:)))

                  Dobra, właściwie to chyba wiem, o co Ci chodzi. Ale mimo zrozumienia, że to "na szczęście" jest wyrazem ulgi własnej, czyli pośrednio uznaniem nieszczęścia innej osoby, to obstaję przy swoim : powinno zostać na użytek własny lub grona osób, o których wiemy na pewno, że do grupy nieszczęściem nie należą. Co wyklucza rzecznika MSZ. On nie jest od rozważań osobistych.
                  • kanciasta Re: Się przyłączę do kanciastej... 31.01.11, 08:10
                    gat45 napisała:

                    > powinno zostać na użytek własny lub grona osób, o których wiemy na pewno,
                    > że do grupy nieszczęściem nie należą.

                    A czy to grono osób, o których wiemy może obejmować obywateli Polski?
                    Bo właśnie tak współobywateli potraktował ów nieszczęsny (nomen omen) rzecznik.

                    > On nie jest od rozważań osobistych.

                    Nie jest też robotem.



                    Bardzo dużo wysiłku wkładamy w ukrywanie swoich uczuć/emocji. Często też w ich pozorowanie.
                    Ale mało kto potrafi sobie z nimi radzić perfekcyjnie (może nawet perfekcyjnie to nikt nie potrafi?).
                    • gat45 Re: Się przyłączę do kanciastej... 31.01.11, 08:26
                      No to szczęśliwie określiłyśmy punkt, w którym się różnimy - chodzi o obszar "grona". Ja je chyba poszerzam, Ty - zawężasz.

                      No i poza tym wydaje mi się, że w oficjalnych komunikatach rzecznik - szczególnie MSZ - powinien być nieco mniej uczuciowy narodowościowo. Poza komunikatem to dla mnie on może nawet sobie płakać z radości.
                      • blind_as_a_bat Re: Się nie przyłączę do kanciastej... 31.01.11, 09:00
                        Ośmielę się zauważyć, że istnieją rodziny mieszane 'narodowościowo', polsko-niemieckie też.

                        Miłego dnia życzę.
                        • gat45 Re: Się nie przyłączę do kanciastej... 31.01.11, 10:01
                          I o to właśnie mi szło.
        • kanciasta Re: Się przyłączę do kanciastej... 30.01.11, 23:01
          Dzięki, Damo. Wyraziłaś bardzo precyzyjnie to, z czym ja sobie nie mogę
          poradzić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka