Dodaj do ulubionych

Huston, Huston ... mam problem...

12.03.11, 10:49
Jeżeli na FK (lub innym forum Gazety.pl) znajdzie się post kogoś, kogo się "po forumowemu" lubi,
ale akurat w konkretnym przypadku nie ma racji, to


Proszę o posty popierające 1. lub 2. odpowiedź. tylko takie będą policzone.
Uzasadnienia mile widziane.

Z góry > dzięki!
Obserwuj wątek
    • humbak Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 11:19
      Szczerość wobec innych i siebie.
    • ploniekocica Uzasadnienie 12.03.11, 11:26
      Ponieważ nie wypowiadasz się w każdej sprawie to uznaję, że ta konkretna sprawa Cie boli zatem dyskutuj do krwi ostatniej, albo przedostatniej. W innym wypadku nie pytałabyś wyroczni Huston.

      Osobiście olewam 99% postów tych, których nie lubię i 90% postów tych, których lubię, ale się akurat z nimi nie zgadzam. Bo mi się zwyczajnie nie chce. Ale mnie już tylko Anwad rusza :)
      • humbak OT 12.03.11, 11:34
        Rusza?
        • ploniekocica Re: OT 12.03.11, 11:49
          humbak napisał:

          > Rusza?

          Rusza w sensie skłonienia do wypowiedzi.
          No niestety, jak wieczorami moje dzieci słyszą dochodzące z pokoju ich matki chichoty i porykiwania to znaczy, że Anwad założyła nowy wątek. Sądząc po ilości wpisów w każdym z jej wątku nie jestem jedyną "poruszoną". Zresztą najlepiej porozmawiaj o tym z TWW, hihi
          • humbak Re: OT 12.03.11, 11:52
            Zauważyłem. Rozumiem że dostarcza to wam rozrywki, ale albo jest to znęcanie się nad nieszczęśliwym człowiekiem, albo nakręcanie prowokatora. Raczej to drugie.
            • ploniekocica Re: OT 12.03.11, 12:18
              humbak napisał:

              > Zauważyłem. Rozumiem że dostarcza to wam rozrywki, ale albo jest to znęcanie si
              > ę nad nieszczęśliwym człowiekiem, albo nakręcanie prowokatora. Raczej to drugie
              > .

              Zaraz zaraz. Twoja ocena etyczności naszego postępowania może się odnieść do każdego nicka na FK. Na przykład taki Normals, nieprawdaż. Nieszczęśliwy człowiek, czy prowokator?
              Nad Anwad mogłabym się znęcać nabijając się z niej np. pod krzyżem (podejrzewam, że ona prędzej nade mną i to czynem nie słowem:)), ale na forum GW? Wchodzi tu świadomie, świadomie wdaje się w dyskurs, takoż świadomie usiłuje okazać swoja wyższość - mnie parokrotnie wyzwała od idiotek. I postami nabija GW coś tam i fajnie. Ty też nabijasz :))))
              • humbak Re: OT 12.03.11, 12:38
                To nie była ocena etyczności. Jeśli już to racjonalności. Ale skoro jak uzgodniliśmy sprawia to przyjemność...
            • ave.duce Re: OT 12.03.11, 12:22
              Ani jedno, ani drugie.
              • humbak Re: OT 12.03.11, 12:39
                tylko...
                • ave.duce Re: OT 12.03.11, 12:56
                  To szczera genetyczna patriotka,oddana Prezesowi i Pi$! Serio.
                  • humbak Re: OT 12.03.11, 13:12
                    Nie przeczę. Albo więc jest zagubiona, albo pisze na zlecenie.
                    • ave.duce Re: OT 12.03.11, 13:15
                      Ona nie jest zagubiona, ona jest z sekty. Może i ma jakieś zlecenie, ale raczej pisze z potrzeby duszy swej.

                      ps. ok, gdyby przyjąć, że pisanie jest na zlecenie, to i jej zleceniodawców o kant potłuc.
                      • humbak Re: OT 12.03.11, 13:21
                        A do sekt to kto trafia? Silne, inteligentne osobowości o wysokim poziomie samoświadomości i poczuciu celowości życia?:)
                        • ploniekocica Re: OT 12.03.11, 13:31
                          humbak napisał:

                          > A do sekt to kto trafia? Silne, inteligentne osobowości o wysokim poziomie samo
                          > świadomości i poczuciu celowości życia?:)


                          Zatem Anwad jest nieszczęsnicą i bidulinką, ale co w takim razie proponujesz? Pochylanie się za przeproszeniem nad niż z troską? Przecież to właśnie czynimy :)
                          • humbak Re: OT 12.03.11, 13:36
                            Ależ nic. Ja unikam, Wy korzystacie z okazji. Ku obu postawom są pewne przesłanki. Po prostu uznałem że warto zaznaczyć to i owo.
      • ave.duce Re: Uzasadnienie 12.03.11, 13:12
        ploniekocica napisała:

        > już tylko Anwad rusza :)

        Obecna!
        • ave.duce Mnie już Anwad "nie rusza". Szkoda czasu 14.03.11, 10:22
          na beton. Howgh!
    • kanciasta Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 11:50
      Nie mam takiego problemu: jak kogoś "po forumowemu" nie lubię,
      to w ogóle z nim nie dyskutuję - bez względu na to, czy ma rację, czy jej nie ma.
      (Chyba, że moja definicja "forumowego lubienia/nie lubienia" różni się ot Twojej :-)

      Inna sprawa, że ostatnio mam mało czasu na forumowanie.
      • ave.duce Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 12:30
        Można i tak.
        Po prostu, kiedy kogoś "lubię" (to trochę więcej niż "znanie i podzielanie większości poglądów"), to jest mi przykro, kiedy na szerszym forum - choćby w najbardziej kulturalnej dyskusji - wykażę, że nie ma racji. Wiem bowiem, że czytają to inni, wielu zaciera ręce z zadowolenia, bo "kłótnia w rodzinie".

        Kiedy zaś kogoś nie lubię (w dodatku zwykle jego wszelkie poglądy są mi obce), to z całą satysfakcją udowadniam mu to i tyle.
        • humbak Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 12:42
          Proszę o uznanie że nabazgrałem jakieś trywializmy o hartowaniu stali:)
          • ave.duce Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 12:57
            O, nie. Odmawiam.
            • humbak Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 13:15
              Błagam, naprawdę nie chce mi się przepominać jak dokładnie to powiedzonka brzmiały:)
              • ave.duce Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 13:18
                Zgoda, dzisiaj na FzD Dzień Dobroci dla Braci Mniejszych :)

                ps. idę pojeździć na rowerze, jak się Twój czuje?
                • humbak Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 13:22
                  Na moim jeszcze nie zacząłem sezonu. Nadal wymaga remontu osprzętu. Natomiast pojeździłem sobie pożyczonym po górkach Prowansji. Wesoło było:)
                  • humbak No i miłej przejażdżki /bt 12.03.11, 13:23

                  • ave.duce Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 17:28
                    Prowansja, hm. Też bym sobie pojeździła, niekoniecznie po górkach. W końcu to Nasza Prowincja ;)I jakie doskonałe jedzenie i picie ...
        • kanciasta Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 15:00
          ave.duce napisała:

          > /.../ jest mi przykro, kiedy na szerszym forum - choćby w najbardziej
          > kulturalnej dyskusji - wykażę, że nie ma racji. Wiem bowiem, że czytają
          > to inni, wielu zaciera ręce z zadowolenia, bo "kłótnia w rodzinie".

          Obawiam się, że to nie tylko Twój problem - i nie tylko forumowy, niestety.

          Czy to nie ciekawe, że tak często zamiast dyskusji - toczy się jakby gra dla tej specyficznej
          publiczności innych. Ci inni - to nie tylko przeciwnicy, ale także (może przede wszystkim?)
          niezdecydowani w poglądach a dyskutanci przyjmują rolę swoistych misjonarzy.




          :-))
          Ba.
          • ave.duce Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 17:32
            I znowu wyszło, żem lud ciemny, bo nie bardzo rozumiem Twój post. To znaczy poszczególne wyrazy i owszem, ale to wszystko.
            Mam przeczucie, że przypisujesz mi intencje, których > zakładając ten wątek > nie miałam.
            • kanciasta Re: Huston, Huston ... mam problem... 13.03.11, 11:38
              ave.duce napisała:

              > Mam przeczucie, że przypisujesz mi intencje, których > zakładając ten wątek
              > > nie miałam.

              Nie miałam zamiaru Ci przypisywać intencji : wątek ten odebrałam jako po prostu przedstawienie pewnego dylematu - dla mnie dość powszechnego.
              Niestety, zdaje się, że po raz kolejny nie potrafię w kilku słowach ująć tego, co bym chciała.
              Napisałaś:

              jest mi przykro, kiedy na szerszym forum - choćby w najbardziej kulturalnej dyskusji - wykażę, że nie ma racji. Wiem bowiem, że czytają to inni, wielu zaciera ręce z zadowolenia, bo "kłótnia w rodzinie". Kiedy zaś kogoś nie lubię (w dodatku zwykle jego wszelkie poglądy są mi obce), to z całą satysfakcją udowadniam mu to i tyle.

              Jesteś osobą wykształconą, świetnie władasz piórem (tu: klawiaturą) i możesz w zasadzie
              udowodnić wszystko, co tylko chcesz. Zwłaszcza na forach, gdzie - nie ma co ukrywać - poziom
              dyskutantów jest...jaki jest.
              Sęk w tym, czy racja jest tu jednoznaczna z prawdą. Inaczej: czy
              chodzi o przekonanie do swojej racji jak najwięcej osób, czy też wspólne szukanie prawdy?
              Jeśli to pierwsze - to nie można tracić sojuszników przez bijatyki w rodzinie; jeśli to
              drugie - to amicus Plato, sed magis amica est veritas

              Czytam o kłótni profesorów w studio tvn24.
              Na tym poziomie wiedzy (tytułów?) to już chyba tylko w taki sposób można przekonywać
              widzów do swoich racji ;-)
              • kanciasta a - jeszcze jedno... 13.03.11, 11:44
                Co do tej kłótni studyjnej profesorów: oni się chyba nie lubią...;-)
              • ave.duce Re: Huston, Huston ... mam problem... 14.03.11, 10:26
                Racja nie jest tożsama z prawdą? Ok, może i tak, ale nie mam w zwyczaju "iść w zaparte", o ile za "moją" racją nie stoi prawda.
                A, jeszcze jedno: w czasie "dyskutowania" na forach nie odgrywam żadnej roli.
    • wylogowany.pielegniarz Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 12:42
      Oczywiście, że dyskutować do ostatniej kropli potu. Ja mam prostą zasadę:
      Dyskutuję nawet wtedy, kiedy nie jestem w przekonany do swoich racji. Dla samej dyskusji. Żeby zobaczyć, ile możliwych argumentów jest do zaserwowania z różnych stron i do czego może taka dyskusja doprowadzić. Często wyłącznie na przekór. To czysta zabawa.
      • wylogowany.pielegniarz Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 12:59
        wylogowany.pielegniarz napisał:

        > Oczywiście, że dyskutować do ostatniej kropli potu. Ja mam prostą zasadę:
        > Dyskutuję nawet wtedy, kiedy nie jestem w przekonany do swoich racji. Dla samej
        > dyskusji. Żeby zobaczyć, ile możliwych argumentów jest do zaserwowania z różny
        > ch stron i do czego może taka dyskusja doprowadzić. Często wyłącznie na przekór
        > . To czysta zabawa.


        Dodam, że według moich doświadczeń takie dyskusje na przekór zwykle lepiej wychodzą z tymi "lubianymi".
        • ave.duce Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 13:02
          Tak, zdecydowanie, bo w ich trakcie nie dowiesz się ni z tego, ni z owego, kim jesteś Ty i cała Twoja rodzina do 10 pokolenia... ;)
    • man_sapiens Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 12:43
      Czytanie postów, które pokrywają się z własnym znaniem nic nie daje, no może poza uczuciem "naszości". Po to są fora, żeby dyskutować z ludźmi, którzy mają inne poglądy. A że dyskutowanie z kimś, kogo się nie lubi, jet niemiłe, to należy podskakiwać z radości, kiedy ktoś lubiany nie ma racji i przerwach pomiędzy podskokami dowalać mu - kontrargumentem, szyderstwem, pouczeniem, wściekłością i innymi figurami. Lubienie osoby i lubienie jej konkretnego poglądu na coś to dwie różne rzeczy.
    • dupetek Te, Huston ja nie mam problemu! 12.03.11, 12:46
      Cię lubię bez względu na okoliczności:)
      • ave.duce Re: Te, Huston ja nie mam problemu! 12.03.11, 13:01
        Dupeteczku, nie o to w problemie tytułowym chodzi ;)

        ps. ja też Cię lubię, nawet kiedy uganiasz się za innymi, nawet jeżeli opacznie rozumiesz moje szczere jak złoto intencje ;)
    • jola.iza1 Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 13:17
      Powolutku, jeśli mogę?
      Lubienie, i forum to są zbiory rozłączne. Starasz się na siłę stworzyć nowy zbiór- "lubienie forumowe"? Skoro taK, to należy " lubić forumowo", ale z rozsądkiem:)
      -
      ??
      www.poomoc.pl/
      • ave.duce Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 13:19
        Jak wrócę z przejażdżki rowerowej, to Ci odpowiem, ok?

        ps. głosowałaś jakoś, czy nie?
        • jola.iza1 Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 13:41
          OK, głosowałam:)
          PS Lubię Cię, nie tylko "forumowo"
      • ave.duce Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 17:37
        jola.iza1 napisała:

        > Powolutku, jeśli mogę?

        Czuj się u siebie ; :)

        > Lubienie, i forum to są zbiory rozłączne.

        Nie zgadzam się z tym. Niby dlaczego?

        > Starasz się na siłę stworzyć nowy zbiór- "lubienie forumowe"?

        Znam/mam taki zbiór, on u mnie istnieje.

        > Skoro taK, to należy " lubić forumowo", ale z rozsądkiem:)

        Teraz też ciemny lud mnie wchłonął. Najpierw "na siłę" chcę coś stworzyć, co się nie da, bo rozłączne, a teraz jednak istnieje?

        > -
        > ??
        > www.poomoc.pl/
        • jola.iza1 Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 17:59
          ave.duce napisała:
          > > Lubienie, i forum to są zbiory rozłączne.
          >
          > Nie zgadzam się z tym. Niby dlaczego?
          > Mnie się pytasz, niby dlaczego się nie zgadzasz?
          > Znam/mam taki zbiór, on u mnie istnieje.
          tyle tylko, że wszytko można, matematyka zniesie, ostrożnie zawsze można wejść w świat liczb urojonych:)
          > Teraz też ciemny lud mnie wchłonął. Najpierw "na siłę" chcę coś stworzyć
          > , co się nie da, bo rozłączne, a teraz jednak istnieje?
          Eetam, tworzysz tylko nową przestrzeń:)
          • ave.duce Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 18:07
            Pytanie dotyczyło zbiorów rozłącznych.
            Jestem humanistką, przykre ale prawdziwe.
            Możesz jaśniej o tej przestrzeni?
    • scoutek Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 18:10
      nie mogłam zagłosować, bo ani nie udaję, że nie widzę ani nie dyskutuję do upadłego
      po prostu przy lubianym przeze mnie dyskutancie, staram się być bardziej wybaczająca i wyrozumiała
      po prostu w pewnym momencie odpuszczam zaznaczając wyraźnie swoje stanowisko
      • ave.duce Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 19:02
        Mądrala ;)

        A jeżeli "dyskutant" nie popuszcza?
        • scoutek Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 19:06
          przestaję go lubić?;)))
          • ave.duce Re: Huston, Huston ... mam problem... 13.03.11, 08:13
            Mądralinka. Mnie się pytasz? ;)
    • venus99 Re: Huston, Huston ... mam problem... 12.03.11, 20:17
      poparłem pkt 2 ale uważam,ze wystarczy post z uzasadnieniem swojego stanowiska bez wdawania się w długą dyskusję.
      • ave.duce Re: Huston, Huston ... mam problem... 13.03.11, 08:13
        Absolutnie tak. Wystarczy.
    • inna57 Re: Huston, Huston ... mam problem... 14.03.11, 10:58
      Przedstawiam swoją rację ale nie wdaję się w dyskusję do upadłego. W myśl powiedzenia iż "z racją tak jak z d... każdy ma własną"
      • ave.duce Ale jak głosowałaś? O ile glosowałaś? bt. 14.03.11, 18:04
        • inna57 Re: Ale jak głosowałaś? O ile glosowałaś? bt. 14.03.11, 18:10
          Sorki. Zarobiona jestem to i odpowiedź była nieprecyzyjna. Głosowałam za dyskutowaniem.

          Niby to dobra metoda nie dotykania jakiegoś tematu, ale jeżeli jest coś co mi "podchodzi" to jednak staram się zabrać głos.
    • mala200333 Re: Huston, Huston ... mam problem... 14.03.11, 14:21
      Kiedys "dyskutowalam" do upadlego czesto ocierajac lzy po czyichs wyzwiskach.
      Teraz juz mi sie nie chce. Szkoda mego serca...
      • ave.duce Re: Huston, Huston ... mam problem... 14.03.11, 14:50
        Wyzwiska świadczą o wyzywającym, nie o wyzywanym.
        Ale rozumiem Cię, coraz częściej nie wdaję się w "dyskusje" z betonem. Szkoda czasu i ... mimo wszystko ... nerwów.
    • ave.duce Dziękuję za odp. Szkoda, że nie wypowiedział się 14.03.11, 23:31
      bezpośredni "impuls" do tego wątku. Pewnie zbytnio się "przejęłam" i tyle.
    • mike.recz Re: Huston, Huston ... mam problem... 15.03.11, 03:42
      Różnić się na tyle pięknie żeby nie doszło do rękoczynów i nie odeszła ochota na kolejną rozmowę;)
      • ave.duce Re: Huston, Huston ... mam problem... 15.03.11, 08:43
        Głosowałeś jakoś?
        • mike.recz Re: Huston, Huston ... mam problem... 15.03.11, 11:19
          Tak, głosowałem jakoś.
    • dziewica_konsystorska Dyskutować z polskojęzycznymi. 16.03.11, 08:02
      Do upadłego! Niech żyje Ojciec Dyrektor i Pani Joanna od krzyża! I Pan Prezes Jarosław Kaczyński, jedyny prawy i sprawiedliwy polityk. I brat jego, Wielki Prezydent.
      • ave.duce Re: Dyskutować z polskojęzycznymi. 16.03.11, 13:51
        Zwłaszcza ten ostatni ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka