gat45
04.05.11, 08:09
Sny miewam często, rózniste wielce i barwne (kolorki i treść), ale przede wszystkim dość dobrze je zajmuję. Miałam kiedyś znajomego psychiatrę, który wprost szalał z ukontentowania, jakem mu te swoje senne mary opowiadała.
Otwieram więc wątek "sny" - może go kiedyś sprzedamy jakiemuś majętnemu psychiatrykowi i z FzD zrobi się BMF (= Bardzo Majętne Forum) ?
Tak więc dzisiaj miałam Sen Polityczny śniła mi się rada ministrów, która obradowala nad tym, czy dalej chcą siedzieć wzdłuż długiego stołu konferencyjnego, czy na krzesełkach amfiteatralnie ustawionych w kilkurzędowe półkole z centralną katedrą dla prezydenta. Rada pod przewodnictwem prezydenta świadczyłaby o francuskości Snu, ale w mojej ministrowie byli przemieszani - francuscy i polscy. Wreszcie Sarkozy tupnął nózką i wspiął się na katedrę, ale większość ministrów została przy stole, gdzie przyjmowali korzyści materialne, w postaci dużych i najwyraźniej ciężkich worków (bez znaku $, ale zawsze) podawanych pod stołem (akcent francuski - takie nielegalne pieniądze zwą się tu "dessous de table"). Co śmieszne, przekupywali się wajemnie, bo oprócz mojej koleżanki ze studiów (nawet nie wiedziałam, że ją jeszcze pamiętam) i mnie nikogo więcej tam nie było. Wreszcie wybuchła kłótnia, czy podczas rady ministrów wolno palić i wtedy zdałam sobie sprawę, że to wszystko odbywa się na pięknej, bezkresnej łące pod gołym niebem. Pani Kopacz powiedziała, że ona tu jest od zdrowia i że wolno, na co wrzask się podniósł taki, że mnie obudził.