04.05.11, 08:09
Sny miewam często, rózniste wielce i barwne (kolorki i treść), ale przede wszystkim dość dobrze je zajmuję. Miałam kiedyś znajomego psychiatrę, który wprost szalał z ukontentowania, jakem mu te swoje senne mary opowiadała.

Otwieram więc wątek "sny" - może go kiedyś sprzedamy jakiemuś majętnemu psychiatrykowi i z FzD zrobi się BMF (= Bardzo Majętne Forum) ?

Tak więc dzisiaj miałam Sen Polityczny śniła mi się rada ministrów, która obradowala nad tym, czy dalej chcą siedzieć wzdłuż długiego stołu konferencyjnego, czy na krzesełkach amfiteatralnie ustawionych w kilkurzędowe półkole z centralną katedrą dla prezydenta. Rada pod przewodnictwem prezydenta świadczyłaby o francuskości Snu, ale w mojej ministrowie byli przemieszani - francuscy i polscy. Wreszcie Sarkozy tupnął nózką i wspiął się na katedrę, ale większość ministrów została przy stole, gdzie przyjmowali korzyści materialne, w postaci dużych i najwyraźniej ciężkich worków (bez znaku $, ale zawsze) podawanych pod stołem (akcent francuski - takie nielegalne pieniądze zwą się tu "dessous de table"). Co śmieszne, przekupywali się wajemnie, bo oprócz mojej koleżanki ze studiów (nawet nie wiedziałam, że ją jeszcze pamiętam) i mnie nikogo więcej tam nie było. Wreszcie wybuchła kłótnia, czy podczas rady ministrów wolno palić i wtedy zdałam sobie sprawę, że to wszystko odbywa się na pięknej, bezkresnej łące pod gołym niebem. Pani Kopacz powiedziała, że ona tu jest od zdrowia i że wolno, na co wrzask się podniósł taki, że mnie obudził.
Obserwuj wątek
    • damakier1 Matura!!! 04.05.11, 10:21
      Nie ma chyba nikogo, kto zdawał kiedyś maturę, żeby mu się to zdawanie od czasu do czasu nie przyśniło. Nie śniła mi się matura juz od dość dawna, ale bywało, że stawałam w snach przed komisją maturalną dość często i zawsze w strasznej panice plątałam sie niemiłosiernie i jasno widziałam, że w żaden sposób tej matury nie zdam. A to matury oblanie było potwornością tak wielką, że wszystkie horrory z pająkami, duchami i wampirami to przy tym pikuś. Ale choć sny te straszne były, to lubiłam je i nawet się za sennym zdawaniem matury stęskniłam, bo jednym z najcudowniejszych uczuć było przebudzenie się i poczucie tej wielkiej ulgi: przecież ja już tę mature dawno zdałam!

      Przypomniały mi sie te maturalne sny, bo dziś własnie zaczęły się matury.
      Wszystkim, którzy mają w domu maturzystę życzę żelaznych nerwów i pogody ducha,
      a maturzystom, aby świetnie zdana matura stała się wspaniałym początkiem do dalszego ciągu.
      • gat45 Re: Matura!!! 04.05.11, 10:29
        Ja też, ja też !!! Kilka razy w roku podchodzę (bez nadzieina zdanie) do matury. Kwękam czasami, że innych, poważnych egzaminów po maturze nawet nie zliczę, ale tylko matura mnie koszmarem nawiedza. I też mam to cudowne uczucie ulgi po przebudzeniu.
      • inna57 Re: Matura!!! 04.05.11, 18:31
        Mogę tylko pozazdrościć. Własna matura to jakaś abstrakcja z kilkunastoma bronionymi pracami z racji ITN-u. Dziecko jak zdawało to zakazało mi zwracać na maturę uwagę, to nie zauważyłam nawet kiedy skończyło studia. Wnuk jeden już w połowie studiów i tej matury też raczej nie załapałam a drugi dopiero zaczyna edukację i jeszcze ze trzy razy zdążą zrobić mu reformę edukacji zanim dotrze do matury.

        Z ciekawszych snów to ten kiedy kogoś gustownie pozbawiam życia. Nawet po przebudzeniu zastanawiałam się co zrobić z ciałem. Generalnie przez częste zmiany stref czasowych mam mocno poprzestawiane w głowie. Melatonina nie działa ale za to w takim życiu do góry nogami jest jedna zaleta jak już śnię to konkretne kocopały. Dr. Freud miałby radochę.
    • olga_w_ogrodzie Re: sny 04.05.11, 12:29
      Fajny wątek.
      niektórzy dopatrują się w snach tego, co ma być.
      ale sny, to głównie odzwierciedlenie tego, co nęka i może sobie być najgłębiej zakopane w świadomości, a w snach wychodzi.
      teraz się właśnie zastanowiłam czemu we wszelkich badaniach, diagnozach nie wykorzystuje się snów, nie pyta badanych co im się najczęściej śni.
      • gat45 Re: sny 04.05.11, 12:33
        Czasem się pyta. Ja ostatnio miałam lekarza, który w trudnym dla mnie okresie bardzo się interesował moim snem i moimi snami. Specjalizacja nic a nic z psychiatrią wspólnego nie mająca. Mówił, że bez mojej pomocy mnie z choroby nie wyciągnie, a żeby mu pomagać, muszę przynajmniej dobrze sypiać. I koszmarami snu nie zatruwać, bo to gorsze niż chemia.
        • olga_w_ogrodzie Re: sny 04.05.11, 14:07
          gat45 napisała:

          > Czasem się pyta. Ja ostatnio miałam lekarza, który w trudnym dla mnie okresie b
          > ardzo się interesował moim snem i moimi snami. Specjalizacja nic a nic z psychi
          > atrią wspólnego nie mająca.

          to dobry lekarz.
          ja się nigdy z takimi pytaniami nie zetknęłam, anim nie słyszała, by kogo pytano.
          a może spytać wszak i internista czy inny, który o znaczeniu snu wie dobrze.
    • tytanya Re: sny 04.05.11, 13:44
      Śnią mi się koty, ale to oczywiste.;)
      • gat45 Re: sny 04.05.11, 13:47
        Śnią Ci się śpiące koty ?
        • tytanya Re: sny 04.05.11, 13:48
          Koty we wszelkich możliwych sytuacjach i wszystkie moje. Albo obecnie, albo te z przeszłości. :)
          • wanda43 Re: sny 04.05.11, 14:01
            Eh, ale wam dobrze! Mnie sie nic nie sni, bo albo cale noce wcale nie sypiam, albo po 2-3 spedzonych na czytaniu biore procha i po prochu spie nie sniąc.
    • tw_wielgus Re: sny 04.05.11, 18:55
      Dowolne można opowiadać?
      Bez cenzury?
      • wanda43 Re: sny 04.05.11, 19:41
        Oho! bendom momenty?
        no to nadawaj!
        • tw_wielgus Re: sny 04.05.11, 19:48
          I to jakie... ho, ho.
          Niech no tylko sobie przypomnę, bo strasznie dawno mi się to śniło, bodajże w 1920 a może trzydziestym?
          • gat45 Re: sny 04.05.11, 20:03
            Pragnę delikatnie zwrócić uwagę szanownemu koledze : to co w tamtych latach było wyuzdaniem, to dzxisiaj dla przedszkolaka chleb powszedni. Taki Mutant. Tempora ma na nazwisko. Kuzyn Panny Glorii Mundi.
            • wanda43 Re: sny 04.05.11, 20:25
              gatus twoje glicynie i chalupe wkleilam w tym watku o popieraniu obrazka.
    • olga_w_ogrodzie Skutki czytania FzD 05.05.11, 15:13
      wczoraj zobaczyłam fotkę zamieszczoną na forumie przez Ryja i przedstawiającą prezesa pana za którym drepcze ochroniarz i go nadparasolowuje.
      no więc mi się nocą przyśniło tak :

      to niby była Warszawa, ale tak naprawdę Szczecin.
      Plac Grunwaldzki, lecz zmniejszony i nie przejeżdżały przezeń tramwaje,
      tylko leżał tam piasek brudny i była jakaś zdezelowana zjeżdżalna dla dzieci.
      siedziałam na osi ul. Śląskiej i czytałam książkę.
      na placu dwie jeszcze osoby były.
      i wkroczyli tam :
      Marta Dubienecka
      jej dwie córki
      jeden mały chłopczyk z kręconymi
      włosami, śniady – jej synek
      dwoje starszych ludzi w strojach w tonacji ecru i beżu
      /to byli rodzice jej partnera, ale nie Dubienecki był nim – nie wiem kto/
      i jeszcze młody Murzyn z bardzo czarną skórą.
      nie wiem, kto to był.

      no i oni chodzili wokół placu.
      najpierw Marta, za nią córki, potem synek, a na końcu ci starsi i ten Murzyn.

      i Marta krzyczała do mnie i tej dwójki obserwatorów :
      - No i co ? Jak chodzimy ? Wszyscy za mną chodzą, jak za wujem ?! /”wuj” mówiła, a nie „stryj”/.
      Widzicie chyba, że RAZEM chodzimy ?!

      no to ja powiedziałam,że właśnie nie.
      że wszyscy za nią chodzą.
      ona udawała, iż nie słyszy, ale stanęła na środku i wyciągnęła ręce poziomo na boki.
      po obu jej stronach stanęli ludzie, którzy z nią byli i się wszyscy poobłapywali nakarkowo
      powyciąganymi prosto rękoma.
      i Marta się zaczęła obracać wokół swej osi, a ci ludzie chodzili lub nadbiegali po okręgu.
      /to tak, jak czasem w cyrku stają i się kłaniają.
      albo jak się przesuwają rosyjskie czy może białoruskie tancerki ludowe./

      no i Marta znów zaczęła krzyczeć :

      - I co ?! Nie idziemy teraz razem ? Może teraz też za mną chodzą ?!

      a potem sobie poszli w Al. Jedności Narodowej.

      i ja zawołałam, choć się czułam nieśmiało :

      - Trzeba się było nie szlajać po tabloidach, pani Marto, to teraz by się tak pani nie bała, że ktoś idzie za wami i patrzy, czy chodzi pani z ludźmi czy oni za panią muszą dreptać.

      ale ona nawet się nie obejrzała.
      • magdolot Re: Skutki czytania FzD 05.05.11, 23:12
        A mnie ostatnio w gębie trzonowiec kłapał jak sedes, otwierał się i zamykał na kawałku dziąsła, a we środku miał jakowąś zgniliznę.

        Znaczy się - najwyższy czas iść do dentysty by zadusić zmorę.

        Pisiaki na szczęście FCALE mi się nie śnią! Odpukać.
        • olga_w_ogrodzie Re: Skutki czytania FzD 05.05.11, 23:59
          proszę nie śnić zębów, Magdolotko, gdyż ponieważ albowiem senniki podają, że to nieszczęście wieszczy, a tego wszak należy unikać.
    • trusiaa Re: sny 29.09.18, 07:00
      Koszmar miałam - jadę do Zamościa, a tu w małej miejscowości po drodze - Kaczor stoi (z Błaszczakiem), nieruchomo, tylko szczęką rusza bezwiednie. A wokół pełno czarnych ptaków - kawek i gawronów - oblepiły wszystkie drzewa, na niebie chmary ich takie, że nieba prawie nie widać.
      Czy zamiast tych okropności nie mogłaby mi się śnić znowu szkoła?
      • yoma Re: sny 29.09.18, 12:35
        Bardzo dobry sen :)
        • taziuta Re: sny 29.09.18, 12:39
          yoma napisała:

          > Bardzo dobry sen :)

          Też bym się cieszył. Ptastwo pewnie wyczuwa, że zaraz padną, a takim kaczym truchłem to sobie można nieźle podjeść (jak Om'em). :)
          • yoma Re: sny 30.09.18, 12:22
            Cytat pojęłam bez tłumaczenia ;)
      • magdolot Re: sny 30.09.18, 00:38
        A ony sobie tam stały w charakterze gnomów ogródkowo-przydrożnych? - to moja pierwsza wizja i ony się znakomicie nadajo. A jak w białoczerwonej pelerynie, to nawet jak pod muchomorem - urrrrrodzony krrrasnal.

        A wizja druga, po pociągnięciu obrazka tym ptasim werniksem, to ewidentny wstęp do "Dziadów" we współczesnej wersji "Spieprzaj Dziadu!".

        Szarpie go żarłoczne ptastwo,
        A któż mu będzie obrońca! [tu ewidentnie: Błaszczak]
        Nie masz, nie masz mękom
        końca!
        i niejako z rosssspędu lecimy wieszczem dalej, a tu jesień idzie:

        Czegóż potrzeba dla duszy,
        Aby uniknąć katuszy?
        Czy prosisz o chwałę nieba?
        Czy o poświęcone gody?
        Jest dostatkiem mleka, chleba,
        Są owoce i jagody.
        Mów, czego trzeba dla duszy,
        Aby się dostać do nieba?

        WIDMO.

        Do nieba?... Bluźnisz daremnie!...
        O nie! ja nie chcę do nieba;
        Ja tylko chcę, żeby ze mnie
        Prędzej się dusza wywlekła.
        Stokroć wolę pójść do piekła,
        Wszystkie męki zniosę snadnie:
        Wolę jęczeć w piekle na dnie,
        Niż z duchami nieczystemi
        Błąkać się wiecznie po ziemi,
        Widzieć dawnych uciech ślady,
        Pamiątki dawnej szkarady;

        Pozostaje ustalić, czy te męki to Ty [z nim], czy raczej on, bo się należą norrrmalnie jak psu buda. Do piekła to on nie Ty, tu nie ma najmniejszych wątpliwości.

        Dobrze, że Maciar chwilowo po dymisji zalutowany w szafie i nabity osikowym kołkiem, bo by Ci się jeszcze przyśnił kawałek z "pieniążkiem moskieskim", ale za to by się natychmiast zrobiło Wesele-j! Oprócz ptastwa by jeszcze latały kaduceusze oraz Szela z peesela. Troszku dziw, że do tej roli najlepiej się nadaje Lepper.
        Pan Dziad z lirą?!
        Czyś ty chora?
        I ino sznur na mur.
        Beton?
        I pewnie jeszcze aceton.

        A na pocieszenie [tak a propos psiej budy] Ci wyznam, że fczoraj zaatakowała mnie pooperacyjna suka do adopcji w której towarzystwie się przechadzałam psią ścieżką na środku Błoń już po skoszeniu Polski. No i jej nie macałam, bo ze ślip jej paczało płochliwie i jak się z nimi żegnalim przed ich klatką to ją wreszcie łapą przejechałam po szyjce na boku, a ona mnie z plaskiem przylgnęła łbem do uda. A potem ja krok w tył, a ona w przód i plask! i tak kilka kontredansowych plasków przytulasków wykonalim.
        I też mi nieźle zalazła za skórę, choć nic mi się ffffcale nie śniło.
        • yoma Re: sny 30.09.18, 12:23
          Taki sen wróży niechybnie, że będziesz mieć piesa...
          • magdolot Re: sny 30.09.18, 14:02
            Niestety nie wróży, gdyż nie siedzę na dupie wystarczająco na adopcyjnego psa. W przyszłym roku będę się ostro poniewierać. Wystarczy, że jedna taka zamierza fsadzić Fo na transatlantyka, żeby go wozić VW ogórkiem po Hameryce. Chyba skądinąd pogięło ją, ale Fo daaaawno temu adoptowany i jak przystało na krewniaka wilczorza ma taki chudy ebek [jak mu przyplackać uszy, of kołz], że zue fspomnienia już mu zeń dawno wyleciały, bo by mu się szara kumórka zupełnie nie mieściła, no.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka