magdolot
18.05.11, 01:45
Archipelag gula mnie wyrósł dziś w sklepie. W kolejce do kasy stał przede mną pan i czytał se tygodnik na luziku, pani kasowa zażądała odeń drobnych, to wydłubywał je. I ftedy pan za mną raczył mu uprzejmym głosem udzielić oziębłej nauki, że było drobnych szukać miast czytać gazetkę... Znaczy, ten pan miał se we łbie zesumować zakupy i wysupłać te drobne zanim dotarł do kasy.
Wyluzowany coś zaprotestował, chamsko uprzejmy frustrat coś odrzekł tym samym tonem, tamten zwiał, a ja poczułam gulę, co mi rośnie, zmierzyłam frustrata i rzekłam: "Amerykanin by się nie ośmielił". Usłyszałam :"Tu jest Polska". - I TAK tu ma być? - Na to pan oświadczył urażony, ale dalej wyjątkowo uprzejmie, że stracił przez tamtego kawałek tak pięknego dnia, a ja go zapytałam czy uważa, że to powód do rozdygotania co najmniej dwóch innych osób. Podałam pani kartę i gotówkę, potem polazłam wkurzona tam, gdzie zwykle parkuję mój rower, a on gdzie indziej był. A potem się ciskałam i usiłowałam analizować dlaczego on tak wkurzył mnie i nie wpaść pod tramwaj.
Dostatni, wypomadowany, zadbany... Adaś Miauczyński.
On wkurzył belfra we mnie, belfrując jak grafoman smarujący powieść. A ja żem go nie przygwoździła jak trza. Bo jego ściśnięte pośladki wkurzał luz tamtego pana i za ten luz natychmiast należało go ukarać. Powinna mu była powiedzieć żem to, ale jeszcze słów nie miałam we łbie, jeno wkurz i dygot. Nie rzekła żem mu w pysk, że kłamie aż się kurzy, bo piękny dzień może, owszem być, jak się wyczyści łeb w środku i wyjrzy na świat umytym. Nie zapytała żem się, czy na serio motywuje to ugładzone chamstwo patriotyzmem. Nie poradziła żem mu ja, żeby już zbierał na psychoterapię dla dziatek, jeżeli je posiada.
Odkąd wróciłam od wyluzowanych Miemców trafia mnie szlag na ojczyźniany poziom lęku połączony z wiarą niezachwianą, że dobrze będzie jak się wszystkich upierdoli równo, a niektórych jeszcze równiej. I tak mi się zbiera. Jak się jutro okaże, że karta NFZ na Unię plus paszport, to za mało żeby mojemu dziecku wyjąć drzazgę w sorze... Zrzucono nas ze schodów w szpitalu, bo owszem, nagłej pomocy udzielają oni, ale jak się kaszle. To zaatakuję sor, cokolwiek to znaczy.
Łazienki mamy wyremontowane, teraz czas na łby.