Dodaj do ulubionych

Archipelag gula

18.05.11, 01:45
Archipelag gula mnie wyrósł dziś w sklepie. W kolejce do kasy stał przede mną pan i czytał se tygodnik na luziku, pani kasowa zażądała odeń drobnych, to wydłubywał je. I ftedy pan za mną raczył mu uprzejmym głosem udzielić oziębłej nauki, że było drobnych szukać miast czytać gazetkę... Znaczy, ten pan miał se we łbie zesumować zakupy i wysupłać te drobne zanim dotarł do kasy.
Wyluzowany coś zaprotestował, chamsko uprzejmy frustrat coś odrzekł tym samym tonem, tamten zwiał, a ja poczułam gulę, co mi rośnie, zmierzyłam frustrata i rzekłam: "Amerykanin by się nie ośmielił". Usłyszałam :"Tu jest Polska". - I TAK tu ma być? - Na to pan oświadczył urażony, ale dalej wyjątkowo uprzejmie, że stracił przez tamtego kawałek tak pięknego dnia, a ja go zapytałam czy uważa, że to powód do rozdygotania co najmniej dwóch innych osób. Podałam pani kartę i gotówkę, potem polazłam wkurzona tam, gdzie zwykle parkuję mój rower, a on gdzie indziej był. A potem się ciskałam i usiłowałam analizować dlaczego on tak wkurzył mnie i nie wpaść pod tramwaj.

Dostatni, wypomadowany, zadbany... Adaś Miauczyński.

On wkurzył belfra we mnie, belfrując jak grafoman smarujący powieść. A ja żem go nie przygwoździła jak trza. Bo jego ściśnięte pośladki wkurzał luz tamtego pana i za ten luz natychmiast należało go ukarać. Powinna mu była powiedzieć żem to, ale jeszcze słów nie miałam we łbie, jeno wkurz i dygot. Nie rzekła żem mu w pysk, że kłamie aż się kurzy, bo piękny dzień może, owszem być, jak się wyczyści łeb w środku i wyjrzy na świat umytym. Nie zapytała żem się, czy na serio motywuje to ugładzone chamstwo patriotyzmem. Nie poradziła żem mu ja, żeby już zbierał na psychoterapię dla dziatek, jeżeli je posiada.

Odkąd wróciłam od wyluzowanych Miemców trafia mnie szlag na ojczyźniany poziom lęku połączony z wiarą niezachwianą, że dobrze będzie jak się wszystkich upierdoli równo, a niektórych jeszcze równiej. I tak mi się zbiera. Jak się jutro okaże, że karta NFZ na Unię plus paszport, to za mało żeby mojemu dziecku wyjąć drzazgę w sorze... Zrzucono nas ze schodów w szpitalu, bo owszem, nagłej pomocy udzielają oni, ale jak się kaszle. To zaatakuję sor, cokolwiek to znaczy.

Łazienki mamy wyremontowane, teraz czas na łby.
Obserwuj wątek
    • ave.duce Re: Archipelag gula 18.05.11, 09:06
      Łby prędzej damy sobie bohatersko (heroicznie?) uciąć, orły, sokoły!
    • inna57 Re: Archipelag gula 18.05.11, 09:11
      Gdybym kiedyś zapragnęła mieć sygnaturkę to na kolanach wybłagałabym Ciebie o zgodę na użycie ostatniego zdania.

      Stoję murem po stronie "wyluzowanego". Z namiętnością sekuję tych wszystkich frustratów którzy w czasie gdy ja kupuję gazetkę czy papierosy nerwowo rzucają drobne i krzyczą "bilet bo tramwaj mi odjeżdża". Nie cierpię tego, lubię poranne pogawędki z panią kioskarką i w głębokim poważaniu mam tramwaj nerwuska. Wtedy to z lubością odwracam się i uprzejmie pytam - "czy to jest ostatni tramwaj w dniu dzisiejszym ?" wtedy nerwus rzuca zwykle - "spieszy mi się" - no to ja mu uprzejmie - "trzeba było wcześniej z betów się wygramolić". W tak zwanym międzyczasie tramwaj odjeżdża i mogę już spokojnie dokończyć swoje zakupy. Z zasady unikam "gula". Jak mawia moja gosposia "mam luźny stosunek do rzeczywistości". Swoją siłą spokoju potrafię doprowadzić do rozpaczy niejednego frustrata.
      • magdolot Re: Archipelag gula 18.05.11, 11:25
        A ile taki facet traci!
        Mamusia nauczyła mię, że dyga się sąsiadom z ładnym uśmiechem na twarzy, a ja to rozwinęłam sobie do grzania się o ludzi. Pogawędzić na placu nad burakami, zrobić se małą międzyludzką przyjemność przy kupowaniu mięcha. Przecież sprzedawcy się nudzą, a taki klient działa jak Kit-kat! I, kurczę, często to rozczmuchiwanie sąsiadów i sprzedawców wracało do mnie jak bumerang i ratowało mi dzień. I tyle wsparcia dostawałam jak chodziłam o kulach! Sąsiedzi jeszcze mi gratulują, że tak zamaszyście chodzę, że nauczyłam się jeździć rowerem...

        Choć czasem pogawędki kończą się tragicznie. Jak kupowaliśmy piekarnik, to pan nam dumnie rzekł, że to super firma [AEG] z długą i chlubną tradycją, bo robiła piece do Auschwitz. A potem małżon się dławił w sklepie łazienkowym, jak sprzedawca zachwalał nam kabinę prysznicową, a ja go zapytałam, czy przypadkiem ta firma pryszniców do Auschwitz nie robiła aby?
        • gat45 Re: Archipelag gula 18.05.11, 11:40
          Ja tam nieśmiała jestem i tak otwarcie jak Magdolot do ludzi się nie garnę. Ale sama przez długie lata miałam cyferblat w głowie, a wzkazówka sekund boleśnie mi po mózgu latała, a ja latałam za nią. Tak więc jakieś zrozumienie dla przestępujących z nogi na nogę wykazuję. Kiedy jestem w sytuacji Innej57 i gawędzę z panią kioskarką, to delikwentowi za mną mówię z uśmiechem do drugich trzonowych, że proszę, niech kupuje, ja go sobie przeczekam. I zamiast awantury mam uśmiech od faceta, który jeszcze przed chwilą popatrywał na mnie, jakbym jego rodzinie od pokoleń miedzę zaorywała. No i nieskromnie zauważę, że chyba moja lekcja poglądowa lepsze odnosi skutki niż wykład teoretyczny. Tak mi się wydaje przynajmniej.
          • scoutek Re: Archipelag gula 18.05.11, 11:56
            też mam jak gat
            raczej rozśmieszę niż ochrzanię, raczej zacisnę zęby niż powiem coś co tylko trąci o niegrzeczność
            jak mam kogoś ochrzanić służbowo to strasznie cierpię, a potem bym przepraszała od razu....
            koszmar
            • inna57 Re: Archipelag gula 18.05.11, 12:09
              Tam gdzie mieszka Gat też tak bym się zachowała ale u nas to niestety nie zadziała.

              Ja jestem ekstremalny introwertyk ale mam dużą łatwość tzw stosunków "awanturnych", czyli jak kogoś trzeba postawić we właściwym miejscu w szeregu. Bardzo to pomaga w prowadzeniu biznesu. Mamy wyłącznie męską załogę i ja robię za tą jedną jedyną wisienkę, ale chłopy jak dęby kiedy widzą mnie w drzwiach pracowni to wszyscy mają ruki pa szwam bo szefowa bez powodu do nich nie przyłazi. Reszta kierownictwa może do nich mówić, prosić, przekonywać i nic, moja jedna przemowa wystarcza im na długo. Szczerze wątpię żeby to było tylko przez szacunek do kiecki bo takowej nie noszę.
              • damakier1 Re: Archipelag gula 18.05.11, 12:13
                > Tam gdzie mieszka Gat też tak bym się zachowała ale u nas to niestety nie zadzi
                > ała.

                Zadziała, zadziała. Sprawdziłam wielokrotnie.
                • ploniekocica Kindersztuba 18.05.11, 12:45
                  To się nazywa kindersztuba i tego ja jestem maksymalną zwolenniczką, a w Polsce jakoś od pewnego czasu ludziom wydaje się to niepotrzebne. Chociaż jak sami natrafia na osobę kindersztuby wyuczoną to często zachwyceni są.
                  Kłaniać się znajomym i średnio znajomym, uśmiechać się do ludzi, mówić dzień dobry i do widzenia w sklepie, czasami nawet pani na poczcie życzyć miłego dnia, jak potrącisz to przeprosić, jak cię potrącą to powiedzieć: nic nie szkodzi, generalnie trzy magiczne słowa i uśmiech oraz żart z siebie działają cuda. Nawet w Polsce.
                  Kiedy lata temu zaczęły do mnie docierać zachwyty, jakie to ja mam cudowne dzieci z argumentacją, że mówią dzień dobry, dziękuję i się uśmiechają, myślałam, że ludzie mówią tak wazeliniarsko, bo to przecież chyba kompletnie normalne jest.
                  Ale jak się zaczęłam przyglądać i obserwować młodych ludzi w różnych sytuacjach to się przekonałam, że często te bidulinki po prostu tego w ogóle nie zostały nauczone. Umieją grać w golfa i spożywać kulturalnie ostrygi, ale nie wiedzą, że gdy się wchodzi do sklepu czy urzędu to mówi się dzień dobry, a można nawet uśmiechnąć się , co jak wiadomo nic nie kosztuje, jakże często ułatwia życie. Zachowanie w sklepie to jest może drobiazg, ale jak się tego nie umie to potem wszędzie trudno. A naprawdę cała masa młodych ludzi z bardzo dobrych domów jest pod tym względem absolutnie upośledzona. Nie nauczeni zostali się dzielić, prosić, ustępować,zachowują się w życiu jak słonie w składzie porcelany, bo jak się naburczy w sklepie to i tak sprzedadzą, ale jak się naburczy na wykładowcę na uczelni to może nie zechcieć zmienić terminu zaliczenia itd.
                  Obserwuję niektóre dorosłe i prawie dorosłe dzieci moich kulturalnych i wykształconych znajomych i często one są tak społecznie niedostosowane jak przedszkolaki. I zupełnie nie rozumiem dlaczego tak jest, jak jest, skoro przecież wiadomo, że obycie ułatwia życie?
                  I jeszcze jedno paradoksalnie ten brak kindersztuby to jest choroba dużych miast i częściej w miarę dobrze sytuowanych rodzin niż tych biedniejszych. W niedużych społecznościach lepiej wiedzą, że to się po prostu opłaca.
                  • gat45 Re: Kindersztuba 18.05.11, 16:32
                    Obserwacje własne na temat warszawskiej młodzieży : przez kilka lat wyglądałam jak własna śmierć na urlopie zdrowotnym. I przez tych kilka lat NIGDY nie stałam dłużej niż 30 sekund w najbardziej nawet zatłoczonym warszawskim tramwaju czy innym środku komunikacji miejskiej. Rzut oka na mnie i wstawało wszystko, co miało poniżej 30 lat, płci męskiej, żeńskiej i nieokreślonej. Czasem wstawali też starsi, ale o młodzieży tu mowa.

                    Uczciwie powiem, że z niepomierną radością powitałam pierwszy przejazd na stojąco. I teraz już stoję, jak należy. Naprawdę wyzdrowiałam !
                    • ploniekocica Re: Kindersztuba 18.05.11, 16:47
                      Gat, ja jestem ostatnią osobą, która skarżyłaby się na młodzież i w życiu nie powiem, że dzieciaki są gorsze niż kiedyś. W żadne zdziczenie obyczajów nie wierzę i już. A także wierzę Ci, że ustępowali , bo przecież maja uczucia bez względu na to, czy ich rodzice nauczyli kindersztuby, czy nie :)
                      Ja o kompletnie czym innym - o pewnych umiejętnościach współżycia z innymi ludźmi, których brak nie tyle uderza w tych innych, ale w tych nieumiejących. Myślę, ze to jest przede wszystkim produkt uboczny transformacji ustrojowej. Rodzice, którzy za wszelką cenę chcą, żeby im dzieciom było lepiej niż im często zapominają, ze to lepiej to nie tylko gadżety i lekcje tenisa, ale także umiejętność dogadania się z kimś spoza własnego środowiska, rodziny, grupy wiekowej. Mnie taki bezradny chłoptaś nie boli, ani nie obraża, mnie go raczej szkoda, bo będzie musiał nauczyć się na własnych błędach tego, czego nie nauczyli go rodzice.
                      Zresztą patrząc na polityków naszych może nigdy nie będzie musiał?
                      • gat45 Re: Kindersztuba 18.05.11, 16:56
                        Ależ ja się z Tobą zgadzam, a swój wtręt nie bez kozery nazwałam przyczynkiem. Bo podkład dobry, a co na nim zaszczepione - to inna sprawa. Umiejętności, o których piszesz, to najlepsze wiano, jakie rodzice mogą potomstwu dać. Ba, ja nawet jestem za wpajaniem znajomości tzw dobrych manier. Można ich potem nie przestrzegać, ale wprawne oko zawsze wypatrzy, czy ktoś wbrew nim się zachowuje z własnej fantazji, czy z nieznajomości reguł. A to różnica. Oj różnica :)))
                        • ploniekocica Re: Kindersztuba 18.05.11, 18:31
                          I ta kindersztuba, i nawet te maniery to jest dla człowieka sprawa granic, które trzeba znać, żeby móc je przekraczać. Bo jak granic nie ma to jest paradoksalnie i źle, i straszno.
                          W którejś z popularnych książek psychologicznych współautorstwa Johna Cleese (tego od Monty Pythona i rybki zwanej Wandą) opisany jest eksperyment, który potwierdza bezpieczeństwo, które dają owe granice. Otóż wyobraźmy sobie sytuację, że ktoś nas wywozi nocą w nieznane kompletnie ciemne miejsce, sadza na krześle, każe czekać i zostawia samych. Wtedy najpierw siedzimy i się boimy, a potem decydujemy się wymacać, gdzie jesteśmy. I otóż paradoksalnie znacznie mniej się boimy, kiedy wymacamy, iż znajdujemy się w stosunkowo niewielkim zamkniętym pomieszczeniu niż kiedy siedzimy na krześle pośrodku nieograniczonej nieznanej przestrzeni. Podobnie jest w życiu - jeśli wiemy, co nam wolno i co powinniśmy możemy bezpiecznie przekraczać i łamać zasady, jeśli nas nie wyposażono w określony kodeks postępowania to jak w przypadku owej nocy na pustym polu w ciemności czają się na nas kompletnie nieznane niebezpieczeństwa.
              • gat45 Re: Archipelag gula 18.05.11, 12:26
                A ja opisywałam akurat scenkę przy kiosku w holu mrówkowca za Żelazną Bramą z mojego ostatniego pobytu na łonie ojczyzny...

                No to dodam jeszcze, że czasem zębami zgrzytam (i tu, i tam geograficznie rzecz biorąc), kiedy osobistą pogawędkę ze sprzedawcą czy urzędnikiem prowadzi osoba, z którą ktoś stoi i czeka. Nawet jeżeli nie okazuje zniecierpliwienia. Pogawędka owszem, ale kiedy mamy sprzedawcę do osobistej dyspozycji.
      • ave.duce Re: Archipelag gula 18.05.11, 14:21
        Szlag by mnie trafił, gdybym na Ciebie trafiła, choć luzu mi nie brakuje...
        • gat45 Re: Archipelag gula 18.05.11, 14:30
          To ja sobie rezerwuję miejsce za najbliższym winklem ! Ja to chcę zobaczyć !!!!!!!!
          • ploniekocica Re: Archipelag gula 18.05.11, 14:33
            gat45 napisała:

            > To ja sobie rezerwuję miejsce za najbliższym winklem ! Ja to chcę zobaczyć !!!!
            > !!!!

            Jak Ave szlag trafia?! Podłaś :(
        • inna57 Re: Archipelag gula 18.05.11, 14:41
          Ja tylko nie lubię gdy ktoś włazi mi na głowę. Czy to naprawdę grzech ? Czy musimy wszyscy gdzieś gonić ? A może warto wstać pół godzinki wcześniej, wyluzować, porozmawiać ze znajomymi, uśmiechnąć się do świata zamiast tego całego - "tera ja bo mnie siem spieszy". Przodują w tym niestety ludzie starsi którzy już teraz i natychmiast muszą swoją gadzinówkę kupić. I nie ma to żadnego związku z kindersztubą. Człowiek kulturalny nigdy pod żadnym pozorem nigdy się nie pcha, nie przekracza niczyjej strefy prywatności. Tak samo jak nikogo nie tyka się palcem, nie przesuwa się go, nie popycha, nie zagląda przez rękę, nie wchodzi się nikomu w słowo, nie przerywa, nie dogaduje.
          Wszelki pośpiech jest wskazany wyłącznie w dwóch sytuacjach.

          Nie trafiłby Cię żaden szlag gwarantuję. Zwyczajnie pojechałabyś następnym tramwajem ;)
          • damakier1 Re: Archipelag gula 18.05.11, 16:07
            Ja, jako przodujący człowiek starszy, kiedy zamierzam jechać gdzieś tramwajem, sprawdzam w internecie, o której mam potrzebny tramwaj i wychodzę z domu tak, żeby spokojnie zdążyć w mijanym po drodze kiosku kupić bilet i dojść do przystanku z minimalnym wyprzedzeniem tramwaju.
            Robię tak, bo nienawidzę stania i czekania na cokolwiek. Tak już mam. Często sie zdarza, że natykam się przy kiosku na kogoś, kto nieśpiesznie wybiera pocztówki, zastanawia się jakie kupić gazety albo zwyczajnie pogaduje z kioskarką. Nie denerwuję się wtedy wcale, tylko miło mówię, "przepraszam, mogę tylko kupić bilet?" Osoba przy kiosku odsuwa sie leciutko, ja podaję kioskarce pieniądze, ona mi daje bilet, ja dziękuję i sobie idę. Nikt się nie denerwuje i nikt nie ma popsutego miłego dnia. Tak się dzieje, bo mam szczęście nie trafiać na osobę kulturalną, która uzna za stosowne cenić sobie wyżej swój kulturalny nieśpieszny sposób bycia niż moją niechęć do sterczenia na przystankach i która w dodatku ma potrzebę wychowania mnie na swój obraz i podobieństwo. I całe szczęście, że na taka osobę nie trafiam, bo przy pierwszej próbie przerabiania mnie na kulturalną umiałabym jej powiedzieć, żeby pocałowała mnie w dupę.
            • inna57 Re: Archipelag gula 18.05.11, 16:20
              I oczywiście takiej osobie i w takiej sytuacji każdy również ja z przyjemnością ustąpi, ale każdemu pchającemu się chamowi zwyczajnie nie ustąpię. Czym innym jest wzajemna kultura a czym innym zwykłe chamskie TERA JA !
              • damakier1 Re: Archipelag gula 18.05.11, 16:58
                No nie wiem... sadząc po tym wpisie raczej by mi tramwaj odjechał:
                Z namiętnością sekuję tych wszystkich frustratów którzy w czasie gdy ja kupuję gazetkę czy papierosy nerwowo rzucają drobne i krzyczą "bilet bo tramwaj mi odjeżdża". Nie cierpię tego, lubię poranne pogawędki z panią kioskarką i w głębokim poważaniu mam tramwaj nerwuska. Wtedy to z lubością odwracam się i uprzejmie pytam - "czy to jest ostatni tramwaj w dniu dzisiejszym ?" wtedy nerwus rzuca zwykle - "spieszy mi się" - no to ja mu uprzejmie - "trzeba było wcześniej z betów się wygramolić". W tak zwanym międzyczasie tramwaj odjeżdża i mogę już spokojnie dokończyć swoje zakupy. Z zasady unikam "gula". Jak mawia moja gosposia "mam luźny stosunek do rzeczywistości". Swoją siłą spokoju potrafię doprowadzić do rozpaczy niejednego frustrata.
                • gat45 Re: Archipelag gula 18.05.11, 17:01
                  Nie gniewaj się, Inna, ale ja też odniosłam wrażenie, że z cytowanego przez Damę wpisu wyłania się rzeczywiście jedna osoba typu TERA JA - i nie jest to ten spieszący się osobnik....
                  • inna57 Re: Archipelag gula 18.05.11, 17:18
                    Nie gniewam się bo nie ma za co. Tak mnie odbieracie i macie do tego prawo.

                    Jako introwertykowi nic innego mi nie pozostaje jak zatrzasnąć się we własnej
                    https://www.slimaki.piwko.pl/zdjecia/malze/slimak22.jpg

                    Wiem, wiem,jestem nieasertywna nieempatyczna ale taka jestem. Widzę trochę inaczej rzeczywistość wokół siebie. Szczęśliwie mam u boku tych którzy to potrafią zaakceptować. Ten zielony troll naprawdę do mnie pasuje, jestem takim Marsjaninem wśród ludzi.
                    • damakier1 Re: Archipelag gula 18.05.11, 17:36
                      Niepotrzebnie traktujesz to tak osobiście. Ty przedstawiłaś swój ogląd pewnej sytuacji, my swój - na tym polega rozmowa. Niekoniecznie to musi być wzajemne przyznawanie sobie racji.
                      To, że nie spodobało mi się to, co napisałaś, a zwłaszcza nie spodobał mi się protekcjonalny ton Twego postu, nie znaczy, że Cię nie akceptuję. Przeciwnie, z wielu innych Twoich wpisów wydajesz mi sie całkiem fajną osobą. A co dopiero, gdybym poznała całokształt.
                      • inna57 Re: Archipelag gula 18.05.11, 17:53
                        Damo nie traktuję tego osobiście. Sama dobrze wiem jaka jestem. Powtórzyło to się w moim wnuku, mentalnie jest identyczny jak ja. Ja go rozumiem. Czasami najfajniej jest zatrzasnąć się w muszelce. Nikt nie przepada za introwertykami bo wydaje się że są lodowaci, a to wcale tak nie jest, my po prostu nie potrafimy wywalić uczuć na wierzch. I może dlatego każdy sądzi że mamy świat w głębokim poważaniu. Nawet mój ukochany Tatko mawiał że dla mnie albo świat kręcił się będzie w moją wybraną stronę albo może nie kręcić się wcale. Ale może właśnie dzięki temu zdobyłam więcej niż przeciętni, zawsze chciałam więcej wiedzieć, więcej umieć, choć nigdy więcej mieć.
          • ave.duce Re: Archipelag gula 18.05.11, 17:45
            inna57 napisała:

            > Ja tylko nie lubię gdy ktoś włazi mi na głowę.

            Nikt nie lubi.

            > Czy to naprawdę grzech ?

            Nie wiem, nie znam się na grzechach.

            > Czy mus
            > imy wszyscy gdzieś gonić ?

            Nie, wszyscy nie musimy, ale bywa.

            > A może warto wstać pół godzinki wcześniej, wyluzować
            > , porozmawiać ze znajomymi, uśmiechnąć się do świata zamiast tego całego - "ter
            > a ja bo mnie siem spieszy".

            Z reguły się nie spóźniam, raczej jestem wcześniej (a mam +/- 50 km do centrum), ale bywają zdarzenia losowe, niezależne.

            > Przodują w tym niestety ludzie starsi którzy już te
            > raz i natychmiast muszą swoją gadzinówkę kupić.

            Nie zauważyłam zależności wiekowej, sama "gadzinówki" nie kupuję. Bilety i owszem.

            > I nie ma to żadnego związku z
            > kindersztubą.

            Kij ma dwa końce.

            > Człowiek kulturalny nigdy pod żadnym pozorem nigdy się nie pcha,
            > nie przekracza niczyjej strefy prywatności.
            > Tak samo jak nikogo nie tyka się pa
            > lcem, nie przesuwa się go, nie popycha, nie zagląda przez rękę, nie wchodzi się
            > nikomu w słowo, nie przerywa, nie dogaduje.

            Co do tego > zgoda.

            > Wszelki pośpiech jest wskazany wyłącznie w dwóch sytuacjach.

            Oświeć mnie, proszę, w jakich.

            > Nie trafiłby Cię żaden szlag gwarantuję. Zwyczajnie pojechałabyś następnym tram
            > wajem ;)

            Nie, wydałabym kasę (której nie mam wiele) na taksówkę.
            • ave.duce Re: Archipelag gula 18.05.11, 17:57
              ps. nie jesteś jedynym introwertykiem na FzD. Zapewniam.
              • inna57 Re: Archipelag gula 18.05.11, 18:01
                Wiem, swój zawsze pozna swego.
            • inna57 Re: Archipelag gula 18.05.11, 18:01
              Co do spóźnień to moja największa obsesja. Dla mnie spóźnienie to brak szacunku, nawet wtedy gdy nikt szczególnie na mnie nie czeka. Pomimo tego że do szkoły chodzić w zasadzie nie musiałam jaki ITN to i tak spóźniłam się tylko jeden jedyny raz a i to z winy Tatki który musiał osobiście mnie usprawiedliwić. Szczęśliwie Kolega M. wyznaje tą samą wiarę w punktualność.

              W ramach oświecenia. Wszyscy wiemy że pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł ale moje dziecię gdy jeszcze było same dziecięciem a nie ojcem dzieciom orzekło że pośpiech jest jeszcze wskazany gdy się chce do toalety, kiedyś wyraził to w sposób bardziej bezpośredni gdy mu powiedziałam że wszelki pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł on wypalił - "i jak się chce kupę" (miał wtedy lat 3)
              • ave.duce Re: Archipelag gula 18.05.11, 18:05
                Gdybym chciała być złościlwa,,, ale na FzD nie czuję potrzeby...

                Pozdrawiam.
                • ave.duce Sorki, zmęczenie daje o sobie znać > "złośliwa" :) 18.05.11, 18:05
                • inna57 Re: Archipelag gula 18.05.11, 18:12
                  Ty Ave złośliwa ? Nie wierzę.

                  Jak dla mnie jesteś czasem zbyt lakoniczna ale ponieważ jednocześnie super błyskotliwa więc staram się za Tobą nadążyć. Wiele osób na FzD stanowi dla mnie wspaniałe intelektualne doświadczenie. Może to tylko sprawa pewnej anonimowości ale jednak.
                  • ave.duce Re: Archipelag gula 18.05.11, 21:30
                    Uwierz, bo wiem, co mówię.

                    Pozdrawiam.
                  • magdolot Re: Archipelag gula 19.05.11, 02:07
                    Dziś korzystalim z usług NFZ i mi wyszło, że oni najpierw są niesympatyczni, a potem się jakoś rozkrochmalają. Rozjeżyliśmy z Lulką kilka najeżonych pań i pokonalim drzazgę.

                    A ten pan mnie wkurwił do dygotu włącznie, bo:
                    1. On mylił kindersztubę z chamstwem dokumentnie. Znaczy, mamusia go nauczyła nie pluć na podłogę w sklepie, ale mentalnie charkać na ludzi nie nauczyła biedaczka. Ot, ugrzeczniony straszny cham przekonany, że kindersztubę to akurat ma przednią.
                    2. Był z grubsza mojem równolatkiem, więc czas na korygujące odkrycia już miał.
                    3. Był dobrze utrzymanym, pachnącym i wyubieranym panem. Emerytowi, kierowcy autobusu, menelowi itp. bym odpuściła. Każdemu po kim widać, że codzienne powody do frustracji ma. Bo nisko na drabinie, bo koniec z końcem trudno itd.

                    A w Krakowie mieście człekowi o kulach ludzie ustępują i bardzo mili są. Jedna pani w ciąży dziś się skarżyła panu kioskarzowi, że jej nie ustępują. Wniosek: wiedzą, że ciąża nie jest chorobą. Mnie też nie ustępowali, chociażem miała w pasie 1,5 metra. A w pierwszej ciąży nie miałam takiego kałduna, to i pijaczyna mnie zdrowo opierdzielił w ostatnim miesiącu, żem ja mu nie ustąpiła.

                    • maniasza Re: Archipelag gula 19.05.11, 07:13
                      magdolot napisała:
                      >
                      > A w Krakowie mieście człekowi o kulach ludzie ustępują i bardzo mili są. Jedna
                      > pani w ciąży dziś się skarżyła panu kioskarzowi, że jej nie ustępują. Wniosek:
                      > wiedzą, że ciąża nie jest chorobą. Mnie też nie ustępowali, chociażem miała w p
                      > asie 1,5 metra. A w pierwszej ciąży nie miałam takiego kałduna, to i pijaczyna
                      > mnie zdrowo opierdzielił w ostatnim miesiącu, żem ja mu nie ustąpiła.
                      >


                      Hehehe, dobre. Mnie tez nie ustępowali. Choć rzadko jeździłam autobusami, wolałam na nogach jednak pół miasta przemierzyć ze strachu, że właśnie nikt nie ustąpi. Bo chodzić mogłam, siedzieć też, a jak stałam w miejscu dłużej niż pięć minut to mi w oczach ciemno się robiło. Kiedyś zaryzykowałam i ...trafiłam na starszą panią wykindersztubowaną do granic możliwości, co to cyrk zrobiła na cały autobus, jaka ta młodzież jest chamska i miejsca staruchom zajmuje, aż zmusiła mnie do wstanięcia, rozpięcia futerka i pokazania , że ja nie sama tu siedzę, ale dwoje nas tu, na jednym siedzeniu się mieści.. Nie pomogło, i choć ktoś jej inny miejsca ustąpił, to jęczała i marudziła od Królewskiej do Starowiślnej, aż wysiadłam.
      • maniasza Re: Archipelag gula 18.05.11, 21:55
        inna57 napisała:

        > Gdybym kiedyś zapragnęła mieć sygnaturkę to na kolanach wybłagałabym Ciebie o z
        > godę na użycie ostatniego zdania.
        >
        > Stoję murem po stronie "wyluzowanego". Z namiętnością sekuję tych wszystkich fr
        > ustratów którzy w czasie gdy ja kupuję gazetkę czy papierosy nerwowo rzucają dr
        > obne i krzyczą "bilet bo tramwaj mi odjeżdża". Nie cierpię tego, lubię poranne
        > pogawędki z panią kioskarką i w głębokim poważaniu mam tramwaj nerwuska.


        Lubisz ciepłe kraje?!
        Wszystko powoli i jak bóg da...

        A ja mam taką osobę w wielkim poważaniu, jeśli mi za minute tramwaj ucieka, a ktoś romantyczny przyszedł sobie do kiosku o życiu porozmawiać z kioskarką, albo kiedy paliwa muszę nabrać, a jakiś gnom zostawia auto u dystrybutora paliwa w czasie największego szczytu i idzie sobie zjeść w barze na tejże stacji benzynowej blokując dystrybutor na pół godziny.
        Wtedy tez nie mam litości dla takich melancholików.
        I reaguję dokładnie jak Ty.
        Dla odmiany - równowaga musi być. ;)
        I kindersztuba tu nie ma nic do rzeczy.
        Wystarczy, żeby jeden człowiek choć odrobinę pomyślał o tym innym.
        Niby proste, a jakże skomplikowane bywa, okazuje się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka