Dodaj do ulubionych

Jeszcze jedna prawdziwa Dama - pani Danuta Wałęsa

12.12.11, 20:28
wiem, że już o tym było, ale naprawdę muszę to powiedzieć - całe lata ja nie znałam p. Danuty Wałęsy.
sądziłam, że ona taka szara myszka i za wiele nie ma do powiedzenia.
od czasu napisania książki jednak, gdy widzę ją to tu, to ówdzie - a to z p. Pieńkowską, a to z p. Lisem czy dziś rozmawiającą z M. Olejnik, to słucham jej z ogromną przyjemnością i zaskoczeniem, że ona ma tyle mądrych rzeczy do powiedzenia, ale nie przestaje być skromną, nie wywyższającą się kobietą.
no doprawdy, prawdziwa z niej Dama nie ujmując naszej Damie.
przeciwnie.
Obserwuj wątek
    • ave.duce Re: Jeszcze jedna prawdziwa Dama - pani Danuta Wa 12.12.11, 20:47
      Mam mieszane uczucia, ale nie wstrząśnięte.
    • damakier1 Re: Jeszcze jedna prawdziwa Dama - pani Danuta Wa 12.12.11, 20:52
      Niezwykle mnie skomplementowałaś, aż się zakłopotana poczułam...
      A co do pani Wałęsowej, to jakoś od samego początku, kiedy tylko jeszcze za prezydentowania Lecha Wałęsy gdziekolwiek na chwilkę choćby mignęła - zawsze budziła we mnie wielką sympatię i podziw dla swej wielkiej, naturalnej klasy. I teraz, po latach znowu widzę, że nic, a nic Jej wdzięku i klasy nie ubyło.
      • sclavus Re: Jeszcze jedna prawdziwa Dama - pani Danuta Wa 12.12.11, 22:43
        Nie chciałby niczego jej ująć, ale kudy jej tam do ciebie :)
    • zgred.polarny Re: Jeszcze jedna prawdziwa Dama - pani Danuta Wa 12.12.11, 21:02
      Właśnie jestem w trakcie czytania "Marzeń i tajemnic" [żona mi łaskawie udostępniła] i jestem pod pozytywnym wrażeniem jej [Pani Danuty] osobowości, a także kunsztu P. Adamowicza, który tę księgę opracowywał...
      • olga_w_zdziwieniu Re: Jeszcze jedna prawdziwa Dama - pani Danuta Wa 12.12.11, 22:03
        no nie jestem w posiadaniu, a słyszałam, iż faktycznie się ten pan dziennikarz spisał dobrze.

        /pod innym nickiem piszę, gdyż :forum.gazeta.pl/forum/w,299,131501009,131501009,Dlaczego_nie_moge_wysylac_postow_.html /
    • sclavus Re: Jeszcze jedna prawdziwa Dama - pani Danuta Wa 12.12.11, 22:41
      Jak by ta no to nie patrzeć, to ona nie ma zbyt wiele do powiedzenia - to moje zdanie, po wysłuchaniu jej u Monisi...
      Point et c'est tout!
      • man_sapiens Re: Jeszcze jedna prawdziwa Dama - pani Danuta Wa 13.12.11, 21:30
        > Jak by ta no to nie patrzeć, to ona nie ma zbyt wiele do powiedzenia - to moje
        > zdanie, po wysłuchaniu jej u Monisi...

        Nie słuchałem, ale u Olejnik to raczej nikt poza panią redaktor nie ma wiele do powiedzenia. chyba tylko Rostowski potrafi się przebić przez nią.
        • zgred.polarny Re: Jeszcze jedna prawdziwa Dama - pani Danuta Wa 13.12.11, 22:08
          man_sapiens napisał:
          > Nie słuchałem, ale u Olejnik...
          Też nie słuchałem, mam uczulenie na panią szczelinozębną:(
          Przeczytałem do końca "Marzenia i tajemnice" i szacunek/podziw dla Pani Danuty pozostał. Dla opracowującego, też:) Bez niego, być może, książka nie byłaby taka "wciągająca".
          Pani Danuta miała do powiedzenia [i powiedziała] wiele rozsądnych rzeczy/opinii - z mojego [czyli mocnozgredowskiego] punktu widzenia.
    • ave.duce Hmm... szczerość damy...? 25.04.12, 15:01
      ... Była pierwsza dama zarzuca też mężowi, że ten w ogóle nie kocha ludzi, bo nie patrzy w oczy, gdy z kimś rozmawia. – A jak ktoś nie patrzy, to jest nieszczery i niesympatyczny – tłumaczy ...
      • jola.iza1 Re: Hmm... szczerość damy...? 25.04.12, 16:10
        Jak cholera, damy.
        Polecam rozmowę z córką.
        vod.onet.pl/druga-strona-medalu,druga-strona-medalu-anna-dominska,3157,1,3160,odcinek.html
      • damakier1 Re: Hmm... szczerość damy...? 25.04.12, 16:53
        Przez całą prezydenturę Lecha Wałęsy pani prezydentowa bardzo mi się podobała. Podziwiałam ją, bo z roli matki gromady dzieci, egzystującej "przy mężu", zapracowanej, w dodatku z całą rodziną szykanowaną przez sb, często samotnie borykającą się ze wszystkimi problemami, bo Lech Wałęsa zajęty albo w pierdlu - z tego wszystkiego przeskoczyła do roli pierwszej damy z gracją i klasą zasługującymi na najwyższe uznanie.
        Książkę przeczytałam zaraz po jej ukazaniu się i moja dobra opinia o pani Danucie ugruntowała się. A potem zaczęły się schody - powoli się zaczęła pani Wałęsowa przemieniać w celebrytkę i na dobre nie wyszło to ani jej, ani nikomu. Nawet nie jestem rozczarowana, bo media, zwłaszcza tabloidy, przemielą każdego na papkę. Ale szkoda, że w otoczeniu pani Danuty nie znalazł się nikt, kto by pokierował nią przy promocji książki, przygotował ją solidnie do udzielania wywiadów, a przede wszystkim powstrzymał przed tym dość przykrym brylowaniem w mediach.
        • ave.duce Re: Hmm... szczerość damy...? 25.04.12, 17:11
          Czy wiadomo, kto spisał to "przerwanie milczenia", czy pozostaje to tajemnicą?
          • damakier1 Re: Hmm... szczerość damy...? 25.04.12, 17:28
            Tajemnica to to nie jest, spisał to jakiś gdański dziennikarz i jest w książce jego podpisana przedmowa. Ale no właśnie: "jakiś", bo oczywiście nie pamiętam nazwiska - demencja, skleroza i uwiąd starczy zadziałały.
            A teraz chciałam być miła i uczynna i znaleźć Ci tego dziennikarza, ale za nic go odszukać nie mogłam.
            Czyżby do demencji i całej reszty doszły jeszcze urojenia i starcze i całą tę przedmowę sobie wymyśliłam?
            • ave.duce Re: Hmm... szczerość damy...? 25.04.12, 17:35
              Bez paniki - poszukam - nie jest to sprawa życia i śmierci fszak. Dzięki za dobre chęci :)
          • jola.iza1 Re: Hmm... szczerość damy...? 25.04.12, 18:01
            Piotr Adamowicz:)
            • damakier1 Re: Hmm... szczerość damy...? 25.04.12, 19:29
              Jak tylko spojrzałam, zaraz mi się przypomniało :)
            • ave.duce Dzięki :) 28.04.12, 18:02
              ... autor książki „Marzenia i tajemnice” o Danucie Wałęsie ...
        • olga_w_ogrodzie Re: Hmm... szczerość damy...? 25.04.12, 17:30
          ja zaś przemiany w celebrytkę u pani Danuty nie widzę.
          obecność u T. LIsa czy na urodzinach Tadeusza Mazowieckiego to dla mnie nie jest celebrycenie.
          przeciwnie.

          promocja książki rzeczą normalną była.
          za to, że trop został podjęty przez pudelki, srelki, brukowczyki, manowczyki, to już pani Danuta winy nie ponosi.
          także za to, że sobie tego typu "media" mielą jak chcą i to, co chcą.
          mnie się podobało, że do wywiadów pani Danuta nie była profesjonalnie przygotowana, ale mówiła prosto i, jak się mi wydaje szczerze.
          to, że po latach milczenia, gdy już politycznego znaczenia to nie ma, mówi otwarcie o rzeczach pewnych, jak dla mnie, obrazu damy nie burzy.
          pewnym ludziom, w pewnym wieku, już, wg mnie, wypada, być może, więcej.
          • damakier1 Re: Hmm... szczerość damy...? 25.04.12, 17:35
            Co do obecności na urodzinach Tadeusza Mazowieckiego absolutna zgoda!
      • dupetek Re: Hmm... szczerość damy...? 25.04.12, 21:01
        Coś tu zaczyna być nie tak, bo ludzie kulturalni rozwodzą się i takich rzeczy w sądzie nie wygłaszają! Tu mamy do czynienia z jakimś kryzysem małżeńskim, ale wątpię żeby w ten sposób p. Danuta odbudowała małżeństwo. Zaiste przedziwny "dialog" z mężem podjęła.
      • olga_w_ogrodzie Re: Hmm... szczerość damy...? 26.04.12, 21:52
        no i oglądam właśnie rzeczoną rozmowę z panią Wałęsą.
        jak dla mnie, to ona nie tylko wciąż jest damą, ale odkrywam, iż, tak, jak sama mówi - zmieniła się bardzo.
        jest uroczą, kobiecą bardzo, wreszcie jakby wolną.
        aż mi się miło patrzy i uśmiechnięcie patrzy.
        • witekjs Re: Hmm... szczerość damy...? 28.04.12, 00:30
          olga_w_ogrodzie napisała:

          > no i oglądam właśnie rzeczoną rozmowę z panią Wałęsą.
          > jak dla mnie, to ona nie tylko wciąż jest damą, ale odkrywam, iż, tak, jak sama
          > mówi - zmieniła się bardzo.
          > jest uroczą, kobiecą bardzo, wreszcie jakby wolną.
          > aż mi się miło patrzy i uśmiechnięcie patrzy.

          Książki nie czytałem.
          Myślę jednak, że Pani Wałęsa może doprowadzić do tego, że będzie wolną, z odzysku damą...

          deser.pl/deser/1,111858,11626523,Danuta_Walesa_znow_atakuje_meza___Nieszczery__niesympatyczny_.html

          • olga_w_ogrodzie Re: Hmm... szczerość damy...? 28.04.12, 00:37
            nie czytaj relacji z tej rozmowy deserów czy pudelków, ale obejrzyj i posłuchaj jej sam.
            • witekjs Re: Hmm... szczerość damy...? 28.04.12, 01:01
              olga_w_ogrodzie napisała:

              > nie czytaj relacji z tej rozmowy deserów czy pudelków, ale obejrzyj i posłuchaj
              > jej sam.

              Kilka razy oglądałem ją i słuchałem.
              Nie podoba mi się to, jak ciężko krytykuje męża, dzięki któremu mogła się stać tym, kim jest, ona i ich dzieci...
              • zaburzenia_psychiczne Re: Hmm... szczerość damy...? 28.04.12, 01:16
                witekjs napisał:

                >
                > Kilka razy oglądałem ją i słuchałem.
                > Nie podoba mi się to, jak ciężko krytykuje męża, dzięki któremu mogła się stać
                > tym, kim jest, ona i ich dzieci...

                tę rozmowę w programie opisywanym przez desery i pudelki też widziałeś ?
                ja zupełnie inaczej, niż Ty, odbieram to co ona mówi.
                i inną mam też opinię na temat tego, co mówisz o jej sytuacji - że jest tym, kim jest, dzięki niemu.
                sądzę bowiem, iż ona wolałaby być żoną elektryka zajmującego się rodziną, a nie działacza i prezydenta, zatem raczej nie coś dzięki niemu, ale przez niego nie było i nie jest takie, jak ona by chciała.
                a tak w ogóle, to wcale nie uważam, iż ciężko go krytykuje.
                ma jedno życie.
                kilkadziesiąt lat milczała.
                mnie się podoba, że dała sobie prawo na starość, by coś rzec jednak, a robi to, wg mnie, jak w czasie tego programu "Jaka ona jest ?" z wdziękiem, nieco żartobliwie i wcale nie przekracza granic.
                • witekjs Re: Hmm... szczerość damy...? 28.04.12, 09:11
                  Programu Agaty Młynarskiej nie widziałem i nie ma go w Google.
                  Okazuje się, że Jacek Santorski, podobnie odbiera jej wystąpienia i konsekwencje książki jak ja.

                  Jacek Santorski: Danuta WAŁĘSA jak KATARZYNA i Bartek WAŚNIEWSCY

                  Jacek Santorski, wykładowca psychologii, wydawca o Danucie Wałęsie, jej książce "Marzenia i tajemnice" i szczerym wywiadzie jakiego udzieliła w programie "Jaka ona jest" w Polsat Cafe.
                  /.../Podkreślam kontekst książki i mediów. Danuta Wałęsa miała pokusę, by coś dopowiedzieć, wyjaśnić. Teraz cokolwiek zrobi, to będzie źle. I dziś nie wiemy już, jak naprawdę wyglądało jej małżeństwo. Powstał mit, w którym tkanka subtelności związana z godnością, czułością i intymnością tego małżeństwa cierpi. Jak w tamtym przypadku. Daleko mi do popularności Lecha Wałęsy, ale ja i moja żona na pewno nie opisalibyśmy tak naszego życia. No, chyba że jak Steve Jobs bym umierał. Nie dziwię się, że Lech Wałęsa sygnalizował rozgoryczenie.../.../

                  Więcej
                  www.se.pl/wydarzenia/kraj/jacek-santorski-danuta-walesa-jak-katarzyna-i-bartek-wasniewscy_253759.html
                  Danuta Wałęsa OSTRO atakuje męża - Lecha Wałęsę: Nieszczery, egoistyczny, niesympatyczny

                  Nieszczery, egoistyczny, niesympatyczny - tak o swoim mężu Lechu Wałęsie (69 l.) opowiada Danuta Wałęsa (63 l.). Była pierwsza dama nie ustaje w brutalnych atakach na małżonka. Zaczęło się od głośnej autobiografii "Marzenia i tajemnice", w której ujawniła wstydliwe kulisy ich małżeństwa. A wczoraj w wywiadzie dla Telewizji Polsat Café otwarcie krytykowała Wałęsę. To już nie kochająca żona! Tak brutalnych ataków na byłego prezydenta nie przypuszczają nawet jego rozliczni wrogowie./.../

                  Więcej
                  www.se.pl/wydarzenia/kraj/danuta-walesa-ostro-atakuje-meza-lecha-walese-nieszczery-egoistyczny-niesympatyczny_253698.html
                  • olga_w_ogrodzie Re: Hmm... szczerość damy...? 28.04.12, 10:53
                    co do Jacka Santorskiego, to od czasu autokomercjalizacji jego, niespecjalnie przejmuję się jego opiniami.
                    pozostaję przy własnych obserwacjach i wnioskach.
                    porównanie z Waśniewskimi uważam za wstrętne i niesprawiedliwie.
                    • maniasza Re: Hmm... szczerość damy...? 28.04.12, 12:57
                      olga_w_ogrodzie napisała:

                      > co do Jacka Santorskiego, to od czasu autokomercjalizacji jego, niespecjalnie p
                      > rzejmuję się jego opiniami.
                      > pozostaję przy własnych obserwacjach i wnioskach.
                      > porównanie z Waśniewskimi uważam za wstrętne i niesprawiedliwie.


                      Absolutnie się zgadzam.
                      Ja bym się nawet wstydziła Santorskiego zacytować, w jakiejkolwiek kwestii.
                  • olga_w_ogrodzie Re: Hmm... szczerość damy...? 28.04.12, 13:46
                    witekjs napisał:

                    > Programu Agaty Młynarskiej nie widziałem i nie ma go w Google.

                    może go nie ma, póki codziennie są powtórki na Polsacie rozmowy tej.
                    wczoraj była i w tej chwili jest też.
              • maniasza Re: Hmm... szczerość damy...? 28.04.12, 12:55
                witekjs napisał:

                > Kilka razy oglądałem ją i słuchałem.
                > Nie podoba mi się to, jak ciężko krytykuje męża, dzięki któremu mogła się stać
                > tym, kim jest, ona i ich dzieci...

                To zabrzmiało w duchu patriarchalizmu, Witku :)
                Uważam, że bardziej sprawiedliwe byłoby, JEDNAK, powiedzieć, że to ON stał się tym, kim jest, dzięki niej.
                Tak, tak, drogi Witku. Czym by byl Wałęsa bez żony, i całego rodzinnego wsparcia, tej otoczki którą stworzyla mu jego żona? Czym? Kim? Zwykłym chłopcem rozrabiaką. Nie miałby oparcia, nie miał by pleców. Bo to nie on dla niej tymi plecami był prze tamte lata, jak być powinno, tylko ona - dla niego.
                Mnie sie nie podoba natomiast, jak on mówi, że nawet nie przeczytal tej książki przed wydaniem, jako niewartą JEGO uwagi. W domyśle (takie mam wrażenie): cóz ta kura domowa może napisać.
                A po ukazaniu się książki szlag go trafił, że "kura domowa" domowa ma CHARAKTER. :)

                Myślenie, że to on ją "stworzył", to takie kompletne lekceważenie roli kobiety, jako żony i matki, przez mężczyzn. Później ci sami mężczyźni dziwią się, skąd się wziął feminizm. Właśnie z niedoceniania kobiet.
                Ku rozwadze :)
                • olga_w_ogrodzie Re: Hmm... szczerość damy...? 28.04.12, 13:47
                  maniasza napisała:

                  >
                  > Myślenie, że to on ją "stworzył", to takie kompletne lekceważenie roli kobiety,
                  > jako żony i matki, przez mężczyzn. Później ci sami mężczyźni dziwią się, skąd
                  > się wziął feminizm. Właśnie z niedoceniania kobiet.
                  > Ku rozwadze :)

                  otóż to.
                  • maniasza Re: Hmm... szczerość damy...? 28.04.12, 14:58
                    Abstrahując nieco.
                    Pamiętam pana nauczyciela od solfeża, a potem chóru, kiedy chodziłam do szkoły muzycznej, pięcioletniej, równolegle do ogólnokształcącej.
                    Jako nauczyciel był rewelacyjny. Ale pamiętam też, lat może miałam 14-15, z powodu jednego tekstu wypowiedzianego przez niego, straciłam do niego szacunek.
                    Mówił coś w tym stylu: jesli weźmiemy pod uwagę kompozytorów, instrumentalistów, dyrygentów, proszę spojrzeć, to byli prawie wyłącznie mężczyźni!
                    I dalej coś, że kobiety sa za głupie, brakuje im tego i owego, żeby... itp.
                    Gówniara byłam, ale mną to wstrząsnęło, pamiętam.
                    Więcej na zajęcia do niego nie poszłam, ostatni rok olałam kompletnie i przyszłam tylko na egzamin.
                    Z przekory, po skończeniu szkoły muzycznej, nawet dyplomu nie odebrałam. Leży tam w archiwum.
                    • ave.duce Re: Hmm... szczerość damy...? 28.04.12, 17:09
                      Abstrahując bardzo:

                      solfeż - solfeżu > nie wtrącałabym się, gdyby nie te liczne dość na FzD wątki i posty nt. językowe :)

                      Pozdrawiam.
                      • maniasza Re: Hmm... szczerość damy...? 28.04.12, 17:35
                        ave.duce napisała:

                        > Abstrahując bardzo:
                        >
                        > solfeż - solfeżu > nie wtrącałabym się, gdyby nie te liczne dość na FzD wąt
                        > ki i posty nt. językowe :)
                        >
                        > Pozdrawiam.

                        Dziękuję.
                        Tobie tak nie powiem, ale generalnie na to mam odpowiedź. :)
                        Nie znasz tak dobrze rosyjskiego, jak ja. Ani francuskiego, ani angielskiego ;).
                        Rzeczywiście nieraz trzeba przystopować, by utrzymać balans pomiędzy: ilość - jakość.
                        Mea culpa :)
                        Dziękuję za zwrócenie uwagi.
                        • ave.duce No comment. 28.04.12, 17:42
                          maniasza napisała:

                          > Dziękuję.
                          > Tobie tak nie powiem, ale generalnie na to mam odpowiedź. :)
                          > Nie znasz tak dobrze rosyjskiego, jak ja. Ani francuskiego, ani angielskiego ;)
                          > .
                          > Rzeczywiście nieraz trzeba przystopować, by utrzymać balans pomiędzy: ilość - j
                          > akość.
                          > Mea culpa :)
                          > Dziękuję za zwrócenie uwagi.
                          >
                          • maniasza Re: No comment. 28.04.12, 18:03
                            Eeee tam, nie przesadzaj.
                            Masz poczucie humoru... czy padło w gruzach?
                            • maniasza Re: No comment. 28.04.12, 18:11
                              Wiesz, mam byc może zbyt daleką analogię.
                              Dla Ciebie pewnie jestem głupkiem, tak samo, jak dla mnie w robocie dwudziestokilkuletni ludzie. Których trzeba wszystkiego uczyć od początku.
                              I jestem bardzo cierpliwa. Nie poprawiam, nie krytykuję. Bo to metoda nieskuteczna.
                              I tak potrafią powiedzieć, że U NICH na UCZELNI, to....

                              Mam to szczęście, że obracam się w gęstym środowisku 15-70 lat.
                              Rozumiem wszystkich :)
                              • ave.duce "Dla Ciebie pewnie jestem głupkiem"? 28.04.12, 18:54
                                Skąd takie przypuszczenie?
                                Nikt nie jest ideałem, a ja na pewno nie.

                                Pozdr.
                            • ave.duce W stosunku do samej siebie - mam. 28.04.12, 18:51
                              Opuszcza mnie, kiedy w grę wchodzą inni.

                              I tyle mam do napisania w tym temacie :)
                              • maniasza Re: W stosunku do samej siebie - mam. 28.04.12, 21:58
                                ave.duce napisała:

                                > Opuszcza mnie, kiedy w grę wchodzą inni.

                                Ze mnie możesz nabijać się ile wlezie.
                                Ja jestem - pod pewnymi względami- niereformowalna, i wiele spraw, szczególnie formalnych, mówiąc kolokwialnie, mi zwisa.
                                Np. wszędzie deklaruję u pracodawców, że mam podwójne wyższe.
                                Nikt tego nie podważa i nie sprawdza, mimo że drugiego dyplomu nigdy nie przedstawiłam, żadnemu pracodawcy. Zresztą sama go na oczy nie widzialam. Mówiłam tylko, jak chcecie, to zadzwońcie na uczelnię i sprawdźcie, jeśli macie wątpliwości. Nie mam go, po prostu, nie odebrałam. Bo po cholerę?
                                Nikt nie miał do tej pory żadnych wątpliwości. Wierzyli na slowo :)
                                Dowód osobisty mam też niewymieniony/ przeterminowany, od roku nie wiem którego i, na ten dowód, od dawna nieważny, US wypłaca mi nadpłaty z podatków. Miłe, nieprawdaż? A ja czekam, aż wejdą w życie dowody nowe. Jakieś ostateczne. Przeca nie będę goniła po urzędach, aby dowód/prawa jazdy zmieniac z powodu zmiany miejsca zamieszkania czy innych jakichś odgórnych śmiesznych przepisów. Co mnie mogą zarzucić?
                                Mam poczucie humoru, Ave, prawda? Bo sprawy humorystyczne, trzeba właśnie tak traktować :)
                • witekjs Re: Hmm... szczerość damy...? 28.04.12, 16:50
                  Podoba mi się to, jak mi odpowiedziałaś.
                  Rzeczywiście mogło to zabrzmieć "w duchu patriarchalizmu", bo napisałem tak, z pełną świadomością, możliwości takiego odbioru, nie tylko ze strony feministek. :-)

                  Zawsze bolałem nad tym, że to nie ktoś, reprezentujący poziom Havla, jest naszym prezydentem...
                  Nie można jednak, "naszemu Lechowi" odbierać praktycznie wszystkich zalet i niewątpliwie, wielu zasług.
                  Tak ostre dezawuowanie tej, historycznej już postaci, jest ze strony żony, wg mnie niestosowne.
                  Postawa niektórych kobiet, żon słynnych osób, które nie umieją okazać uczucia miłości, bywa nierzadko formą demonstracyjnego lekceważenia męża, na co dzień oglądanego, ze wszystkimi jego słabościami i wadami.
                  Książka i jej wypowiedzi wykazują, że ta dzielna i ambitna kobieta, w tym rozpadającym się, chyba związku, zawsze czuła się osamotniona, niedoceniana i nieszczęśliwa.
                  Jednak dzięki odwadze, determinacji i uzyskanej pozycji jej męża, mimo jego chorób i otaczającej go wrogości, mogli z jej wsparciem, w końcu bez niedostatku wychować ośmioro dzieci.


                  • maniasza Re: Hmm... szczerość damy...? 28.04.12, 17:43
                    Witku, nie można ubolewać nad tym, czego nie mozna mieć z przyczyn oczywistych. Wszystko jest konsekwencją czegoś. Słusznie tu Michnik powiedział.

                    > Nie można jednak, "naszemu Lechowi" odbierać praktycznie wszystkich zalet i nie
                    > wątpliwie, wielu zasług.

                    Może i przesadziła, z tą publiczna krytyka, ale ja ją akurat rozumiem.
                    Przelało się pewnie.
                    Akcja rodzi reakcję. Im bardziej on ją lekceważył, tym bardziej chciała to z siebie wyrzucić.
                    Dobrze, że raczyłeś zauważyć, że nie bez jej wsparcia, ona, on, dzieci, są tymi, kim są :)

                    I prośba. Przestań cytować SE i I inne Fakty. Bo tu nie ma o czym rozmawiać :)
    • gat45 Re: Jeszcze jedna prawdziwa Dama - pani Danuta Wa 29.04.12, 11:33
      Nie czytałam książki, nie śledziłam medialnej kariery autorki. Z tego, co do mnie dociera rykoszetem (ale przy selektywnym traktowaniu ścian, od których moje informacje się odbiły) pani Danuta przekroczyła jadnak cienką granicę, która dzieli szczerość od niedyskrecji, stanowiąc jednocześnie o dobrym tonie. Wygląda na to, że największy był dziennikarski popyt na omawianie wad małżonka i pani DW dała się ponieść fali.
      Jeżeli moje wrażenia nie są całkowicie błędne, to niezbyt ładnie się zachowała.
      • witekjs Re: Jeszcze jedna prawdziwa Dama - pani Danuta Wa 29.04.12, 12:18
        gat45 napisała:

        > Nie czytałam książki, nie śledziłam medialnej kariery autorki. Z tego, co do mn
        > ie dociera rykoszetem (ale przy selektywnym traktowaniu ścian, od których moje
        > informacje się odbiły) pani Danuta przekroczyła jadnak cienką granicę, która dz
        > ieli szczerość od niedyskrecji, stanowiąc jednocześnie o dobrym tonie. Wygląda
        > na to, że największy był dziennikarski popyt na omawianie wad małżonka i pani D
        > W dała się ponieść fali.
        > Jeżeli moje wrażenia nie są całkowicie błędne, to niezbyt ładnie się zachowała
        > .

        Dziękuję Ci, za wsparcie moich odczuć, na temat tego co wydarzyło się w związku z tą książką.

        Pozdrawiam. Witek
        • olga_w_ogrodzie Re: Jeszcze jedna prawdziwa Dama - pani Danuta Wa 29.04.12, 13:22
          witekjs napisał:


          > Dziękuję Ci, za wsparcie moich odczuć, na temat tego co wydarzyło się w związku
          > z tą książką.

          znaczy dziękujesz Gat za to, że ma taki sam pogląd jak Ty ?
          hmmm.

          a ja twierdzę, że z całych tych rozmów u T. Lisa czy u J. Pieńkowskiej lub M. Olejnik bądź z programu "Jaka ona jest", tak, jak rozważa taką możliwość Gat, w istocie ponagłaśniano to, z czego postanowiono uczynić sensację - iście tabloidowo to uczyniono.
          zwłaszcza z tej ostatniej rozmowy.
          mam wrażenie, iż wiele osób negatywnie oceniając te rozmowy, opiera się na relacjach i opiniach dziennikarzy czy też niby dziennikarzy.
          pan Santorski sam ze swego tekstu chciał zrobić tabloidową sensację porównując p. Danutę z panstwem Waśniewskimi.
          ponownie zachęcam do obejrzenia osobistego rozmów z panią Danutą - tam widać co i jak wyraźnie.
          ja przynajmniej dostrzegam to, o czym w tym wątku pisałam, a mniej jakieś wielkie skarżenie na Lecha czy uchybianie mu.
          po prostu widzę kobietę, która wreszcie jest wolną, jest sobą i ta jej odsłona jest ciekawa i pozytywna, nie bez poczucia humoru -
          choćby to, co powiedziała o swym płaczu czy o butach.
          wcale nie jest clou wypowiedzi uskarżanie się na męża.
          a i miłość też widać.
          szorstką, ale bezapelacyjnie - miłość.
          • ave.duce Możesz mi, Olgo, odpowiedzieć na jedno pytanie: 29.04.12, 14:21
            czy w którymkolwiek wywiadzie, występie, etc. pani Danuta Wałęsa sprostowała "swoje" autorstwo książki?
            • olga_w_ogrodzie Re: Możesz mi, Olgo, odpowiedzieć na jedno pytani 29.04.12, 15:19
              nie.
              nie prostowała autorstwa książki tylko dodawała, że pisała ją z młodym, zdolnym dziennikarzem.

              książki nie mam, niestety, to i nie czytałam.
              się zdaje, że zarzuty o przekraczaniu granic przez panią Danutę pojawiły się jednak po jej rozmowach.
              a te akurat rozmowy wszystkie, to ja wnikliwie śledziłam.
              w moim odczuciu była w nich taką, jak już wyżej pisałam.
              jak wspomniałam, nie byłam ja zachwycona nigdy przedtem panią Danutą.
              po tych rozmowach dopiero ją polubiłam bardzo i doceniłam.
              • ave.duce Dzięks :) 29.04.12, 15:36
                Takie głupie skojarzenie miałam - Lech Wałęsa, który SAM obalił... i Danuta Wałęsa, która SAMA napisała. Sorki.
              • gat45 Re: Możesz mi, Olgo, odpowiedzieć na jedno pytani 29.04.12, 19:52
                W odróżnieniu od większości z Was (lata i geopolityka) ja oglądałam transmisję na żywo z odbioru pokojowej nagrody Nobla przez panią Danutę Wałęsową. Była dokładnie taka, jak trzeba - od najmniejszego szczegółu do najpotężniejszego ogółu. Kiedy po jej wystapieniu cała sala, z dostojna Akademią na czele, powstała (a ceremoniał tego nie przewiduje) - był to prawdziwy, głęboki hołd dla Polski, dla Solidarności, dla Lecha Wałęsy - ale też - a może nawet przede wszystkim - dla niej. Dla tej drobnej niewiasty, która z prostotą i z najwyższą godnością symbolizowała całość. Dotychczas mam w oczach jej nie dający się opisać uśmiech : była dumna, uszczęśliwiona i smutna jednocześnie. No, szał, powiadam wam. Niezwykła wprost harmonia z niej biła.

                W tym co teraz do mnie dociera, nie odnajduję ani krztyny tamtej kobiety, która wtedy tak mnie zachwyciła. Zupełnie nie ten styl (a styl to - wiadomo co). I tak się smętnie obawiam, że to tamten obraz był nieprawdziwy.

                Jeszcze jeden mit wzniosłej młodości mi zazgrzytał :(
                • kanciasta a ja się zastanawiam... 05.06.12, 00:10
                  gat45 napisała:

                  > W tym co teraz do mnie dociera, nie odnajduję ani krztyny tamtej kobiety, która
                  > wtedy tak mnie zachwyciła. Zupełnie nie ten styl (a styl to - wiadomo co).
                  > I tak się smętnie obawiam, że to tamten obraz był nieprawdziwy.

                  ...dlaczego właściwie tak często uważa się ten gorszy obraz człowieka za prawdziwy?
                  Dlaczego o przyzwoitym człowieku, któremu zdarzyło się w pewnym momencie życia...
                  powiedzmy: ulec jakiejś pokusie - mówi się najczęściej, że w końcu pokazał
                  prawdziwą twarz
                  ?

                  Przepraszam, Gat, za ten wtręt - tak jakoś...

                  W dodatku nawet nie przeczytałam tej książki - może uda mi się w najbliższej podróży.
    • olga_w_ogrodzie Re: Jeszcze jedna prawdziwa Dama - pani Danuta Wa 01.05.12, 22:58
      a pan Lech wcale się nie wydaje być obrażonym, lecz raczej skłonnym do przemyśleń.
      w Szkle pokazali byłego prezydenta, który o weekendowych swych planach mówił.
      rzekł, iż wrócił z męczącej podroży więc planuje wypocząć, a potem z żoną porozmawiać, posłuchać, zrozumieć co źle robił czyli, że osobistymi sprawami zajmie się.
      co do planów jeszcze, to zależy, co żona powie, bo on został właśnie pantoflarzem - bez objawów urazy i mało buńczucznie stwierdził on też.

      można się naburmuszyć, nadąć i obrazić na amen.
      można też pogadać.
    • olga_w_ogrodzie Re: Jeszcze jedna prawdziwa Dama - pani Danuta Wa 04.06.12, 22:32
      bardzo mi się podobała pani Danuta, gdy składała życzenia prezydentowi Komorowskiemu dziś.
      i gdy jej Lech Wałęsa gratulował medala i ucałował razy cztery.
      ta pani Danuta, to jakaś wielka przemiana - skromna, nieśmiała, a teraz wyszła z cienia i się mi ona taką właśnie zaczęła dopiero podobać na całego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka