Dodaj do ulubionych

Woda i ogień

25.02.12, 14:28
nie wiedzieć skąd,
z zupełnego Nienacka,
zapach przybył.
zapach gałązek palonych, ognisko.
/a może one trzaskają tak, bo je też boli?/

no i sobie pomyślałam o ogniskach tych.
i nie - że jakieś śpiewy z gitarą, ale o sytuacji, gdy do krwi ostatniej
się obrabiało ogród, ale potem było ognisko i nagroda.
Syneczek z kiełbasą, ale i dla mnie był kartofel.
czyż nie jest cudownym zapach ognisk ?
/nadmieniam, iż raz się tak zmordowałam i ciemno już było, żem 2 krzaki róż posadziła do góry nogami./

i się zadziwiłam w myśleniu tym : przy ognisku, to lubię ludzi.
się scalam.
ale kompletnie co innego z morzem.
nie mam na myśli morza wakacyjnego.
to też jest piękne, gdy ciut tolerancji i się nie leci w myślenie o tłumie, ale celu - pływać do oporu.

lecz takie morze : jest tak bardzo, bardzo smutno - się siada na brzegu po turecku i gapi.
a morze za nic nie karci - za humory, za niewierność, za głupkowatość - ono JEST.

zna kto piasek ładniejszy, niż nad Bałtykiem ?
bom mórz opłynęła tyle i nie dostrzegłam.
Obserwuj wątek
    • mariner4 Re: Woda i ogień 25.02.12, 15:17

      > a morze za nic nie karci - za humory, za niewierność, za głupkowatość - ono JE
      > ST.
      Trafna refleksja. Już dawni temu stojąc na mostku, doszedłem do wniosku jest ono doskonale obojętne wobec nas i całkowicie niezależne. Nie wie co to litość, nie ma uczuć. Morze też nie wybacza błędów. Ono po prostu jest. A my możemy się co najwyżej do niego dostosować. Może może być błękitne, leniwe i piękne. Może też być bezwzględnym zabójcą.
      Siła morza może być potworna. W podręczniku oceanografii, we wstępie przeczytałem, że nikt jeszcze nie policzył jego maksymalnej siły. Są tylko znane przykłady jego bezwzględnej siły. Nawet największy statek podczas sztormu wydaje się być nic nie znaczącą łupinką.
      A jednak morze zawsze budziło moją sympatię, bo nic nie robi nikomu na złość, ani celowo.
      M.
      • olga_w_ogrodzie Re: Woda i ogień 25.02.12, 16:09
        a miałeś kiedykolwiek taki atak paniki - że się sobie nie zdawało sprawy z bezwzględności mórz ale strach całą napadał gębą ?
        wszak gdy na statku jesteś, to ucieczki nie ma.
        w sensie psychologicznym.
        to co robisz ?

        ja raz miałam atak na Tyreńskim
        i raz na jeziorze w Polsce.
        płynęłam jakby nigdy nic daleko od brzegu szarżując, ale do czasu - nagle pomyśłałam jak wielka głębia i dal od brzegu i się zaczęło - i ruchy ramion i oddech - wszystko siadło.
        tylko to pomogło, że na plecy się przewróciłam, do siebie gadałam, że tylko spokój i jakoś wyrównałam oddech ten.
        no to potem ja to sobie przemyśliwałam - moją niechęć do wczasowiczów.
        i już wiem, że nie o tłumy chodzi.
        mi chodzi o to, że lekceważą morze.
        ja się raz poczułam pewniaczką, ale dostałam popalić.
        no już mówiłam tu - znajomy wszedł tylko do kolan, ale był sztorm.
        no i koniec.

        dobrze pływam ja.
        ale mam szacunek dla żywiołu.
    • dupetek Re: Woda i ogień 25.02.12, 15:36
      Ogień i woda mają swoistą, archetypiczną magię wciągającą głęboko w trzewia, budzącą nieokreślone, zamierzchłe tęsknoty i wspomnienia.
      Jednak Olgo żeby poczuć wodę, to trzeba jak Mariner na niej być, bo siedzenie na brzegu daje przeżycie styku trzech żywiołów. Ziemi, powietrza i wody!!! Dawno temu mieszkałem 2 lata nad morzem i lubiłem po sezonie włóczyć się pustą plażą, czułem się jak pyłek na styku potęg.
      • olga_w_ogrodzie Re: Woda i ogień 25.02.12, 16:27
        bardzo trafnie nazwałeś - 'pyłek na styku potęg.

        ale przyznasz - mogę uznać, że co bym nie zrobiła, to i tak morze mnie załatwi.
        jestem stamtąd, a i tak się mi zdawało, że wszystko wiem, pływam świetnie.

        nie.
        morze jest takim kawałkiem kochanki, że jest mus : uwielbiaj, szanuj a jeśli nie pasuje, to cię zjem.

        czasem łeb należy pochylić.
        i uznać, że nie jest to dowód przegranej.
        przeciwnie.

        "lecz i mórz dziesięć nie znuży, tego, kto zaznał pragnienia tęsknoty" - może mi się myli, a może naprawdę Leśmian to.




        • damakier1 Re: Woda i ogień 25.02.12, 18:01
          Ledwie żem mężu memu swoje "Tak" na wsze czasy powiedziała, pojechaliśmy nad morze.
          Wędrowaliśmy romantycznie pustą plażą w sierpniową noc, sami samiusieńcy na świecie całym, gdy mąż mój radośnie przyodziewek zrzucił i w odmęt fal się puścił. Taplał sie radośnie niczym młody hipopotam, przekrzykiwaliśmy się ze śmiechem przez szum fal, gdy nagle księżyc przysłoniła chmura, zrobiło się ciemno, mąż mój zniknął, a gdy chmura przeszła - jedynie fale rozbijały się metodycznie o falochron, a męża mego ani śladu. Całe czarne, zachmurzone niebo i to morze ogromne runęło na mnie swym ciężarem. Nie wiem, jak zdołałam ten potworny strach przeżyć ani jak przeżyłam tę ulgę ogromną, gdy mi się mąż na powrót pokazał. To była tylko chwila, ale minęły od tej chwili 42 lata, a gdy napisaliście tu o morza potędze, w ułamku sekundy znalazłam się znów na tej plaży.
        • topielica.latawica Re: Woda i ogień 25.02.12, 21:05
          Święta prawda, pani Olgo.
    • ave.duce Re: Woda i ogień 25.02.12, 23:47
      Woda jest niezbędna do życia, ogień nie.
      Ale tę morska trzeba byłoby najpierw odsolić.
      Banał.
      • illmatar Re: Woda i ogień 26.02.12, 02:35
        Z ogniem to nie takie oczywiste: co w Karelii?
        I jeszcze: jak upiec coś bez ognia? A zupa? W upale to tylko jajko można ugotować. Słońce = ogień.
        • magdolot Re: Woda i ogień 26.02.12, 03:08
          Do zachwycania, to jeszcze są góry. I też trza wiedzieć, kiedy schylić łeb.

          Ja nigdzie tłumu nie kocham. Plaż pusty aż po horyzont najcudniejszy jest.
          Irlandczycy mają bardzo piękny kraj, bo tam lodowiec poigrał do syta. Plaże róźniste, góry co chlupiąc schodzą prosto w jeziora. Bałtyk piękny też, choć uciekania przed przypływem nie uczy.

          Małż z Kaliforni pisał, że tam ma klif i plaża znika w czasie przypływu całkiem. I że jedna pani do morza wlazła se po kostki, a potem przyszła 20cm falka i się pogotowiem skończyło. Przez całe życie zazdrościłam Amerykanom ognisk na plaży, to musi piękne być.

          A ogniska na mojej bazie, to czasem huczne bywają... ale należę do tych, co wyczekują na moment żarzenia i pełgania, pogadywania we cztery ślipia albo zagapionego milczenia. I zafsze ostatnie do rana, na zapas na cały rok, bo w tle ma być las.
          Kominek mnie trochę ratuje.
          • ave.duce Do zachwycania wiele jest 26.02.12, 08:02
            weźmy na ten przykład takie drzewo albo mrówkę.

            magdolot napisała:

            > Kominek mnie trochę ratuje.

            Mnie też.
        • gat45 Re: Woda i ogień 26.02.12, 08:00
          Niezbędne. Ogień jest przydatny, woda jest niezbędna. A wody płodowe mają skład chemiczny pra-morza.
          • illmatar Re: Woda i ogień 27.02.12, 09:48
            Znaczy, dosolone mamy już od zaistnienia życia?
            • ploniekocica Re: Woda i ogień 27.02.12, 10:00
              illmatar napisała:

              > Znaczy, dosolone mamy już od zaistnienia życia?
              >
              >

              A może stąd witanie chlebem i SOLĄ. Skoro życie nas tak wita?
              • blind_as_a_bat Re: Woda i ogień 28.02.12, 06:51
                Sola. Rybka - pyszności!
                • ave.duce Re: Woda i ogień 28.02.12, 09:18
                  O sole moje!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka