olga_w_ogrodzie
25.02.12, 14:28
nie wiedzieć skąd,
z zupełnego Nienacka,
zapach przybył.
zapach gałązek palonych, ognisko.
/a może one trzaskają tak, bo je też boli?/
no i sobie pomyślałam o ogniskach tych.
i nie - że jakieś śpiewy z gitarą, ale o sytuacji, gdy do krwi ostatniej
się obrabiało ogród, ale potem było ognisko i nagroda.
Syneczek z kiełbasą, ale i dla mnie był kartofel.
czyż nie jest cudownym zapach ognisk ?
/nadmieniam, iż raz się tak zmordowałam i ciemno już było, żem 2 krzaki róż posadziła do góry nogami./
i się zadziwiłam w myśleniu tym : przy ognisku, to lubię ludzi.
się scalam.
ale kompletnie co innego z morzem.
nie mam na myśli morza wakacyjnego.
to też jest piękne, gdy ciut tolerancji i się nie leci w myślenie o tłumie, ale celu - pływać do oporu.
lecz takie morze : jest tak bardzo, bardzo smutno - się siada na brzegu po turecku i gapi.
a morze za nic nie karci - za humory, za niewierność, za głupkowatość - ono JEST.
zna kto piasek ładniejszy, niż nad Bałtykiem ?
bom mórz opłynęła tyle i nie dostrzegłam.