Dodaj do ulubionych

Liczenie błogosławieństw -wątek obronny

23.04.12, 00:55
Piątek:
pięknie wysprzątany dom, mycie stołu tarasowego w słoneczku, pyszna tortilla, kilometr przepłynięty w tempie, sauna, a na deser Mańka niespodzianka i objawienie Zbyśka Claptona. Do Mańki książka w prezencie i kurteczka z Marszu Żywych i opowieść przyjaciółki przewodniczki, że zupełnie znienacka jej klient okazał się strasznym vipem, a na dodatek obejrzała z bliska pierwsze powojenne i zupełnie niespodziewane spotkanie byłego więźnia z amerykańskim żołnierzem, który go wyzwolił... prawie 70 lat temu!

Sobota:
Mańka do smyrańka, cudnie skoszony trawnik pierwszy raz w sezonie, sadzenie kfiecia, artystyczne bejcowanie kaczki po pekińsku - czyli drugi po desperackim zakupieniu pierwszy raz w życiu kaczki akord w symfonii kompulsywnego gotowania. Kaczka w wersji Kuronia - smaczek dodany.

Niedziela:
ogród, co buchnął po deszczu, oglądanie dzielnych maratończyków, bohaterska decyzja że do kaczki będzie ryż jaśminowy ze stir fried jarzynami. Kurza twarz, te Chińczyki wiedzą, co robić z kaczką! A wyorbitować z zachwytu moją rodzinę niełatwo. Mańka opchana kaczymi resztkami zostaje do jutra, a jutro zaczynam dzień śniadankiem z przyjaciółką, co świeże bułeczki mnie na wieś przywiezie. I sadzę gladiole.

I będę miała w dupie jarzące się z telewizora ślepia! Czego i Państfu życzę. Howgh.

Może ogłosimy na chfilkę na forum moratorium na pisanie o pojebach w zbożnym celu podreperowania uczucia wiośnianej radości w nas? Albo o pojebach tylko na wesoło?

Trusia, wyłaź z nory i przejaw Iście Trusiową Inicjatywę, pliz!
Obserwuj wątek
    • inna57 Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 23.04.12, 09:56
      Utwierdzasz mnie w przekonaniu że wniosek o odznaczenia dla Ciebie był ze wszech miar słuszny. Twój wniosek o moratorium ma sens. Należy przestać komentować idiotyzmy.

      Ja co prawda spokoju nie zaznam bo jutro wchodzą mi do domu panowie z farbą a sobotę i niedzielę spędziłam na pakowaniu rzeczy o które należy zadbać w trakcie remontu i dziś nóg i rąk nie czuję. I zamiast pomocy gadanie - "po co nam to ? jak ty to wszystko kiedyś na mienie spakujesz ?". Tak więc w domu mam pełną deburdelizację i tylko muszę panom z farbą uświadomić że to ja ustalam rozkład jazdy remontu bo oni mają prawo pracować ale to ciągle jest dom w którym ja żyję i nie mogą mnie traktować jak mebel do przestawiania.

      Niby sprzątanie po tym szaleństwie zwalę na Agę ale są rzeczy które muszę zrobić sama z racji zamiłowania do systematyki i katalogowania. Każdy przedmiot ma swoje precyzyjnie określone miejsce i kolejność i nawet gdybym oślepła to i tak dam radę racjonalnie się poruszać.
      • magdolot Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 24.04.12, 02:19
        > Ja co prawda spokoju nie zaznam bo jutro wchodzą mi do domu panowie z farbą a s
        > obotę i niedzielę spędziłam na pakowaniu rzeczy o które należy zadbać w trakcie
        > remontu i dziś nóg i rąk nie czuję.

        A jak potem będzie wiosennie pięknie!
        • inna57 Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 24.04.12, 08:49
          Potem to lecę na ukochane Karaiby. Wiosna to półśrodek wielbię lato, żar lejący się z nieba, gorące rytmy, zimne drinki.

          Wy tu piłka kopana, marsze i przemarsze a ja z Kolegą M. "relaxsik", zero netu (z własnej woli), zero wiadomości z Europy. TO JEST TO !!!
          • magdolot Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 26.04.12, 02:31
            Łał. I nie zabieracie nawet jednego białoczerwonego szaliczka? Jak pięknie!!!
            A jak tam z ludożercami?
            Pszereklamowane, czy oswojone i palemki we drinki wsuwajom zamiast turystuf?
            • inna57 Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 27.04.12, 13:22
              Co do "ludożerki" to w czerwcu prawie wyłącznie Brytyjczycy we wszystkich gatunkach. Trudności w zrozumieniu mam wyłącznie ze Szkotami ale Szkoci w ogóle są jacyś dziwni.

              A jak będą grali Anglicy to w hotelu pomimo super "all inclusiv'u", gdzie nawet ptasiego mleka nie brakuje bo cukiernik robi cudowne pralinki, i tak pojawi się dostawca z pizzą z "Pizza Hut" i sześciopakami piwa, bo Anglik bez tego meczu nie ogląda.

              My tam się zbytnio nie wychylamy skąd jesteśmy bo oni Polskę kojarzą wyłącznie z "Walesa" i "Papas land" (to od JP2). Ale to tak jak dla nas egzotyką jest cała Ameryka Łacińska. Belize jest na przykład "na prawo od Tulum".

              Karaiby nie są przereklamowane, są nasze ukochane i postanowiliśmy że przeniesiemy się tam na emeryturę. Przez cholerną piłkę kopaną w czerwcu będę dopiero pierwszy raz w tym roku na Dominikanie. Ale taki lajf.
    • ave.duce Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 23.04.12, 09:58
      magdolot napisała:

      > Może ogłosimy na chfilkę na forum moratorium na pisanie o pojebach w zbożnym c
      > elu podreperowania uczucia wiośnianej radości w nas? Albo o pojebach tylko na w
      > esoło?

      Na wesoło to wolę o czym innym >

      Mały dinozaur pyta się mamy:
      - Mamo, czy jak umrę to pójdę do nieba?
      - Nie synku, do muzeum...

      >
      > Trusia, wyłaź z nory i przejaw Iście Trusiową Inicjatywę, pliz!

      Wołanie na Trusięę :)
    • trusiaa Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 23.04.12, 11:32
      I co mam odpowiedzieć na tak wyczerpujący opis jak pięknie, wartościowo i pożytecznie czas łikędowy spędzić?
      Zazdrość mię zeżarła i tyle.
      Ale co tam, mogę się podzielić (kontrowersyjnym w czytaniu, ale ekstraszybkim w szykowaniu i barss pysznym w konsumowaniu) przepisem na trufle - deserowe kulki znaczy.

      Składniki na kilkanaście kulek:
      puszka fasoli białej (albo szklanka ugotowanego własnoręcznie Pięknego Jasia),
      tabliczka gorzkiej czekolady,
      cukier puder do smaku (np. łyżeczka),
      parę kropel aromatu (np. rumowego),
      kakao - łyżka, dwie
      opcjonalnie: orzechy, rodzynki, kandyzowana skórka pomarańczowa, wiórki kokosowe

      Fasolę trzeba zmiksować, czekoladę rozpuścić i wlać do fasoli, dodać cukier, trochę kakao, (gdy masa jest zbyt rzadka - dosypać go nieco więcej), zmiksować całość.
      Teraz dodajemy do masy bakalie, mieszamy i lepimy kulki.
      Można je jeszcze obtoczyć np. w kakao, albo wiórkach kokosowych i ozdobić kawałkiem orzecha.
      Żeby nie obeschły warto przechowywać je przykryte albo w foliowym woreczku.
      • ave.duce Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 23.04.12, 17:32
        A co o tym powiesz?

        sałatka odaliski

        -2 pomarańcze
        -2 mandarynki
        -6 daktyli
        -2 kiwi
        -1 gruszka
        -sok z 1 cytryny
        -5 łyżek soku pomarańczowego
        -cynamon
        -1 łyżka płatków migdałowych

        Daktyle posiekać.
        Pomarańcze i mandarynki obrać, oczyścić z białych błonek i pokroić w plastry.
        Gruszkę obrać,usuwając gniazda nasienne.
        Ułożyć w salaterce lub na talerzu, posypać daktylami i migdałami.
        Sok z cytryny wymieszać z sokiem z pomarańczy i polać sałatkę.
        Wstawić do lodówki na co najmniej pół godziny.
        Przed podaniem posypać cynamonem.

        z netu ;)
        • trusiaa Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 23.04.12, 17:43
          Kusząca :)
    • ploniekocica Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 23.04.12, 11:45
      Co można znaleźć w głębi zmywarki?

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/mb/ma/o33z/b4y9S63CAaBQTiLTZB.jpg
      • ave.duce Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 23.04.12, 12:24
        Zmywarka lepsza od telewizora :)
      • gat45 Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 23.04.12, 18:49
        Electrolux Arthur Martin model Inspire ?
        • ploniekocica Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 23.04.12, 18:59
          gat45 napisała:

          > Electrolux Arthur Martin model Inspire ?

          Nie, Ryży Pokrak modelTurbo.

          A zmywarka jakiś mastercook. W pakiecie z pralką,która się była zepsuła w tym samym tygodniu, co zmywarka dawali siedem lat gwarancji. No to wzięłam.
    • dupetek Masz rację Latająca! 23.04.12, 18:50
      Ja również wolę iść do lasu i zobaczyć jak kwitł i przekwitał wawrzynek wilcze łyko, chociażby! A że roboty mi się na durny, stary łeb zwaliło, to i rzadko mediami żyję, bo relaksuję się w pozycji horyzontalnej bez idiotycznych emocji, typu tiwi czy net:) I dobrze mi z teem!!
      Jednego się tylko boję, że mogę przespać coś o czym kiedyś Jastruń pisał: jeśli nie interesujesz się polityką, to nie zdziw się że polityka zainteresuje się tobą, wchodząc przez rozbite okna do twojego domu (cytata z mojego łba durnego, więc może być felerna). W tym relaksiku staram się zachować jednak czujność:)))
      • magdolot Re: Masz rację Latająca! 24.04.12, 02:51
        Nasza chata z kraja...
        Z okolicznym menelstwem stosunki mam przykładne, sąsiedzi nas kochają za to że kupiliśmy dom od fkurwiającego pana i on tu już nie mieszka. No, to kto ma mnie rżnąć?

        A co ja poradze na wojne domowe? Kaczucha zmityguję? Maciarowi ślepia odemglę? Ziobru wzrostu dodam? Frustratuf przytulę?
        Monki se moge nakupić na czas. Lebiodki nasadzić. Bilet na Madagaskar nabyć. Tyle.

        Ale nie bede latać z pianą z pyska i oburzeniem moralnym na maluczkich. Se to obiecałam pod oknem Dziwisza dwa lata temu.

        Właśnie się dowiedziałam, że znajome dziatki kontestowały rocznicę pogrzebu stojąc grzecznie za barierką w transparentami dwoma:
        SPRZECIWIAMY SIĘ EKSPANSJI SAŁATY W KEBABACH!
        i
        KUPUJ OPLA!
        I to jest moje błogosławieństfo na dziś. Dziatki rosną mądre!
        A na moim od jutra "system" edukacji eksperymentuje...
    • trusiaa Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 27.04.12, 09:33
      Jadę sobie senną drogą, słońce świeci, a tu: policyjny konwój pędem mnie mija, błyskając, trąbiąc.
      Ale jaki: bombę wieźli! Ha :)

      Wracam dodom, na gnieździe, u sąsiadów dalekich, dwa bociany - ona siedzi, on ją w główkę dziobem całuje :)
      • damakier1 Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 27.04.12, 10:30
        Jedzie drogą
        Trusia - zuch,
        Bombę wiozą
        Buch, buch, buch!

        Bombę wiozą
        Bach, bach, bach!
        Nie wie Trusia,
        Co to strach.

        Bombę wiozą
        Bam, bam, bam!
        Opowie to
        Trusia nam.

        Bombę wiozą
        Bęc, bęc, bęc!
        Dziękujemy,
        Trusiu, więc

        Za Twej opo-
        Wieści wdzięk.
        Bombę wieźli
        Brzdęk, brzdęk, brzdęk!
        • trusiaa Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 27.04.12, 13:45
          :)))))))))))))

          Dziękuję, Damo Kochana, bardzo, bardzo!

          https://blidaru.files.wordpress.com/2009/03/luxusni-kytice-z-frezii.jpg

          P.S. Takiego aproposa znalazłam:

          https://desmond.imageshack.us/Himg294/scaled.php?server=294&filename=bombtechnician9kf.jpg&res=landing
          • ave.duce Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 27.04.12, 20:26
            Trusiaa - BOMBUSIA!!! :)

      • witekjs Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 27.04.12, 10:39
        Na "moich Sadach", robi się pięknie.
        Przede wszystkim, głośno świergolą ptaki i zaczyna być zielono. Jeszcze nie przed naszymi oknami, gdzie stara lipa i duża akacja, nie maja dużych liści, dopiero rozwijające się pąki.
        Kochamy te drzewa, których gałęzie wchodzą na balkon i są tuż przy moim oknie.
        Wkrótce zakwitną, duże krzewy pachnących bzów i inne kwiaty.
        Warto dostrzegać to każdego ranka i uświadamiać sobie jak piękna jest Wiosna i zieleń wkoło nas, przez wiele miesięcy.
        Przez okres zimy, nazbyt często wsadzamy nosy w książki, prasę i komputer, czasami tylko, rano dostrzegając piękno oszronionych i ośnieżonych drzew.
        Oczywiście, przez swoje samotne ranki słucham radia, w tym długo, mojego radia z muzyką.
        Czasami piszę do Was, co bywa bardzo przyjemnym doświadczeniem, jak sadzę dla nas wszystkich, tutaj piszących.

        Pozdrawiam. Witek }:-})=


        https://forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,119165426,Tadeusz_Boy_Zelenski.html

        forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,119165426,Tadeusz_Boy_Zelenski.html
    • damakier1 Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 27.04.12, 11:03
      U mnie sodomia z gomorią! Do pięknie już wyremontowanego dużego pokoju i sypialni, na cudną nową podłogę, zwaliliśmy wszystkie książki i płyty z małego pokoiku i w ogóle wszystko, co się dało. Zabarykadowany mamy dostęp do szafy, więc różne doraźne ciuchy zalegają na fotelach. Potykamy się o siebie i sprzęty. Na dworze lato, sie wyniosłam z tego bałaganu i skosiłam wczoraj trawę. Mój mąż wczoraj poszpachlował wszystko i dziś zaczyna malowanie małego pokoiku i przedpokoju. Weranda otwarta. Psy i koty przemieszczają się swobodnie z ogrodu do domu i roznoszą wszystko wszędzie.
      Jest pięknie!
      • inna57 Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 27.04.12, 12:33
        Oj to prawie jak u nas. Ale ponieważ prawie robi różnicę to jest tak:
        - do skoszenia trawnika trzeba było wezwać ogrodnika bo w szaleństwie Kolega M. zażyczył sobie nawożenia trawy i ta cholera rośnie jakby ją kto popędzał
        - panowie z farbą i drabinami przeganiają nas co chwila z jednego pokoju do drugiego, szczęśliwie zakazałam im wstępu do garderoby która jest czyściutka i dzięki temu nie mam dylematu co na siebie włożyć
        - zawartość biblioteki obroniłam własną piersią i kazałam opakować ją w kokon i malować dookoła, nikt nigdy w życiu (naszym) nie będzie demontował tego mebla bo i tak nie byłoby co z nim zrobić, a jakby mi się popierniczył układ książek w bibliotece to musiałabym nanosić korekty w katalogu, czego nie lubię, podręczny regał biblioteczny w sypialni ma taki układ że zwyczajnie książek nie da się inaczej włożyć więc ten zaznał chwilę ulgi od wielotomowego ciężaru
        - panów z farbą i drabiną widuję tylko rano, bo mimo ambitnych planów nie dało się rzucić roboty aby nadzorować remont
        - zabunkrowane jesienią tulipany wyłażą masowo z ziemi i chwalą się swoimi kolorami
        - już wkrótce przywiozę sobie z Holandii nowe cebule będzie co bunkrować ;)

        Pozdrawiam Cię Damo serdecznie jako towarzyszkę remontowej niedoli ;)
        • damakier1 Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 27.04.12, 21:51
          Dziękuję Ci, Inneczko, za pozdrowienia i szcerze odwzajemniam, ależ jakaż z Ciebie towarzyszka niedoli, jak Ty tylko palcem panom fachowcom pokazujesz, co i jak, a my z mężem zapierdzielamy osobiście tymi emeryckimi ręcyma.
          Książki z regałów powyciągać musiałam, bo pomalować dookoła regałó to sie da, ale podłogę ułożyć, to już nie. O układ książek się nie martwię, bo i tak w niefrasobliwym porządku poustawiane były.
          A tulipany u Ciebie dopiero wyłażą? U mnie kwitną na potęgę!
          • inna57 Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 28.04.12, 10:14
            Ja to bym wolała własnymi ręcami ale niestety Kolega M. się do tego nie nadaje. Raz jeden jedyny podjął się próby pomalowania przedpokoju. Nic z tego nie wyszło dobrego, dlatego jestem skazana na fachowców. Za to Kolega M. jest wybitnie techniczny i nie ma takiej rzeczy technicznej której by nie naprawił. Jednak z wiekiem również te prace wykonuje niechętnie. Jemu marzy się leniwa emerytura a we mnie buzuje wulkan, czego to ja nie zrobię kiedy już nie będą musiała pilnować biznesu.

            Jakoś będziemy musieli znaleźć złoty środek w tych odmiennych oczekiwaniach. Udawało nam się przez kilkadziesiąt lat więc pewniej i dalej damy radę. Rzadko które małżeństwo może powiedzieć o sobie że spędzają razem 358 - 359 dni w roku, 24 godziny na dobę. Razem w pracy, w domu i na wakacjach. Rozstajemy się tylko na narciarski wyjazd Kolegi M.

            A tulipany podziwiam że wylazły, ja nie mam zielonego palca, moje rośliny mają dużą dozę samozaparcia żeby u mnie przeżyć. Jedną jukę trzy razy próbowaliśmy zamordować ale się nie daje, więc daliśmy jej spokój. Stoi sobie ogromna w jeszcze ogromniejszej donicy w prawie ciemnym kącie i rośnie na potęgę wytrwale znosząc raz pustynną suszę raz potop bo w końcu sobie przypomniałam że należy ją podlać.
    • ploniekocica Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 28.04.12, 18:49
      Pozazdrościłam właścicielkom i właścicielom ogródków i się świtem bladym wybrałam do ubogich na B, co to prezes do niego nie chodzi, bo Fstyd i zakupiłam skrzynki oraz donice, a także ziemię do kwiatków w ilości litrów 10. Przytaszczyłam przy pomocy młodego do domu i zasiałam bazylię, oregano oraz inne takie. W jednej donicy to, w drugiej tamto, w połowie skrzynki to, a w drugiej tamto itd. I postanowiłam poczekać aż wyrośnie.
      W celu oczekiwania uwaliłam się na kanapie naprzeciwko tego balkonu, w słoneczku i serial gupkowaty sobie zapodałam. Przy drugim z rzędu odcinku gupkowatego serialu popatrzyłam na balkon, czy już aby nie wyrosło. I co zobaczyłam?
      • ave.duce No co? 28.04.12, 18:58
        • ploniekocica Re: No co? 28.04.12, 19:00
          Kopiec mój zobaczyłam ogromny.
          I ryżego wrednego na kopcu.
          Oraz puste skrzynki i donice.
          • inna57 Re: No co? 28.04.12, 19:08
            Tak podejrzewałam ;) Rudy jest moim faworytem. Od dziś można mówić że rudy żywemu nie przepuści nawet jeśli żywe jest jeszcze niewyrośnięte ;)
            • ave.duce Re: No co? 28.04.12, 19:15
              Te, co będą zielone, trzeba z mety traktować z pazura. Rudy to wie.
              • ploniekocica Re: No co? 28.04.12, 19:29
                Wszystkie ziółka w doniczkach zeżarły wspólnie z Pingwinicą. Nawet szczypiorek. Tylko mięta się ostała nie wiedzieć czemu. Widać Ryży nie lubi mięty.
                Natomiast specjalna trawką dla kotów wzgardziły. Widać nie jest dobra. Dla kotów.Przynajmniej moich.

                Mój poprzedni rudzielec nie przepuścił żadnym kwiatom ciętym. Jak jeszcze byłam żoną biznesmena i czasami przyjmowałam gości z kwiatami drogimi to działy się rzeczy straszne. Ja orchidee jakieś w środki zimy za bukwi jakie pieniądze do eleganckiego wazonu, a za minut pięć orchidee z wazonem na ziemi, a wszystko zalane wodą. Mogłam postawić pod sufitem w zamkniętym pokoju - zawsze dopadł. W końcu nauczyłam się, żeby potencjalnych darczyńców kwiatowych uprzedzać telefonicznie, żeby jakieś czekoladki ewentualnie czy cUś zamiast zieleniny.
                Pingwinica natomiast zczakowała na dzień dobry moje dwa olbrzymie grubosze czyli drzewka szczęścia. Odgryzała po kawałku zielonego i robiła z tego mysz do zabawy. Nie muszę dodawać, że myszami do zabawy gardziła z całej kociej duszy. Myszy do zabawy nie były przecież żywe, a listeczki grubiutkie jak najbardziej.
                • ave.duce Re: No co? 28.04.12, 19:48
                  Myszak nie wskakiwał na stoły, szafki i inne meble (wyłączając kanapę, fotele, krzesła i moje spanie).
                  Nie ruszał żadnych zielonych doniczkowych ani ciętych - raz się zamachnął na wazon z "suchymi różnymi". RAZ jedyny.
                  • inna57 Re: No co? 28.04.12, 19:59
                    Niestety mam małe kocie doświadczenie ale wiem że koty (zwłaszcza w liczbie większej niż jeden) są bardzo skuteczne we włączaniu alarmu strefowego, nawet jeśli czujki są specjalnie przystosowane do zwierząt domowych, małych. Raz skończyło się to wtargnięciem nożnym panów w czarnym w duży garnek rosołu ;)
                  • ploniekocica Re: No co? 28.04.12, 20:14
                    A Myszak był wychodzący? Jeśli tak to miał różne zajęcia także zielone na zewnątrz.
                    Rudzielec poprzedni nie tarmosił kwiatów w doniczkach, bo miał dość zielonego na dworze. Jego zamachy na cięte były zamachami na wodę w wazonie i wynikały ze złośliwości i samczego alfizmu, a nie z upodobania do kwiatów. Kiedy był głodny wchodził do szafki z garnkami i strącał metalowe gary na terakotę. Żaden inny z moich kotów nie posuwał się do takich łajdactw jak ten Napoleon zbrodni. Na przykład złośliwie strącał ze stołu ludzkie jedzenie prosto w pysk psa, który to pies (a właściwie psy) jako osobnik dobrze wychowany ludzkim żarciem się nie interesował wewogle, no ale, kiedy mu coś pysznego spadło na łeb to przecież nie mogło się zmarnować. Kiedyś strącił w ten sposób brytfannę z indyczką na gościowy obiad. Jednocześnie był najukochańszym, najmilszym, niezwykle kontaktowym, inteligentnym i wręcz posłusznym kotem.
                    Ryży Księciunio chyba idzie w ślady swojego poprzednika.
                    • ave.duce Re: No co? 28.04.12, 20:24
                      Był wychodzący. Był :(

                      Łapka dla Ryżego :)
                    • dupetek Re: No co? 28.04.12, 20:53
                      Swego czasu również miałem 2 rude kocury (nie równocześnie) i z drugim, ksywa Ryży miałem podobnie jak Ty ze swoim, tyle że w ogródku. Gdy był w wieku młodzieżowym łaził za mną krok w krok i gdy siałem na grządkach marchewkę i całą resztę, szedł za mną i rozgrzebywał to co ja zasypałem, ale to tylko w jednym sezonie, bo później spoważniał:)
    • dupetek Re: Liczenie błogosławieństw -wątek obronny 28.04.12, 21:10
      Dzisiejszy dzień minął pod znakiem ogródka. Jutro skończę siewy i zostaną mi tylko ogórki. Kończę też rozgrzebaną kiedyś pergolę i pionową konstrukcję pod winogrona, bo udało mi się przezimować bez szwanku wyprowadzone pnie i muszę stworzyć podpory do dalszego rozwoju. Poprzedniej zimy winorośle wymarzły na etapie pni i zaczynałem od nowa.
      Koszenie trawy przede mną.
      • ave.duce Trawa rośnie jak gupia i coś w niej piszczy ;) 28.04.12, 21:19
        Czekam na wycinkę, reszta rośnie jak chce, "jak przeżyje, to żyć będzie". Niech sobie radzi.
        • magdolot Pollyanna bis 12.10.13, 00:27
          Przedostatni dzień ojczysty. 20 gradusów, słonko, obiad na tarasie, a na to nie liczyłam dygocząc po przyjeździe. I nie liczyłam na to, że pod orzechem zasiądą razem 3 frakcje, jedna kompletnie niespodziewana, okropnie pożądana, cudem. I caipirinha pasuje mi do tarasu, ha. A Szacio we swoim cfeterku z H&M na pohybel Masłoskiej, na dodatek obficie krzyżami umajonym... i nad wyraz przewrotnie, bo fffcale nie do góry nogami!

          A potem przychodzę tu i miga mnie Kot dyjabelsko piekący ser kozi. Potem se widzę, jak Płoniekot z Damą strrraszną bitfę wygrali zuego admina we wątku żałobnym na placek rossspłaszczając. A na deser nowy Widzszczenko z rżężeniem na 102. To się nazywa mieć orgazm wielokrotny. A z rańca jeszcze kolejny Wyczyn Gata Sprawiedliwego We Wątku, co mię nocny dysonans z kurami ze WO skasował.

          I s tego miejsca się wzracam z apelem do Pewnego Pana, żeby jak ser upiecze mię tu czasem fspomógł jaką koronkową linijką, bo robienie za Jedyną Francę na FzD pszerasta moje skromne damskie siły.
          • ave.duce Re: Pollyanna bis 12.10.13, 08:51
            Jaka tam znowu Pollyanna bis. Jeżeli już Jedyna Franca to Marianna.
            • magdolot Re: Pollyanna bis 14.10.13, 20:55
              Z gołym cyckiem nie latam! Za zimno. A poza tym Francowata Pollyanna mi pasi do charakteru w kratkę, jako i moje żyrafie kropki we kratkę są tyż i siedem kręguf szyjnych, a każdy jak studnia... do piekła... ino w górę [czyli znowu na odwrót], a dwa ostatnie kręgi są w żyrafich różkach i symetrycznie siedzom w nich Lucyfery płci obojga i mnożom się w móżdżku.
              • ave.duce Re: Pollyanna bis 14.10.13, 22:15
                magdolot napisała:

                > a dwa ostatnie kręgi są w żyrafich różkach i symetrycznie siedzom w nich
                > Lucyfery płci obojga i mnożom się w móżdżku.

                Żadne Lukssfery - to są antenki! A beretkę gdzie zapodziała, a?
                • trusiaa Re: Pollyanna bis 15.10.13, 11:13
                  ave.duce napisała: Żadne Lukssfery - to są antenki! A beretkę gdzie zapodziała, a?


                  Nie zapodziała ffcale!

                  https://www.placesandpredators.com/52/AnimalMan15e.jpg
                  • ave.duce Re: Pollyanna bis 15.10.13, 11:21
                    Kątek pierwszej pomocy w akcji :)
                    • magdolot Re: Pollyanna bis 15.10.13, 18:55
                      Dzięki, Truśś, za beretkę! Lucyferom cieplutko i bardzo przytulnie. To chyba moher jest...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka