tojajurek
02.05.12, 18:48
No więc leżę ja sobie w środku nocy i jakoś spanie mi nie wychodzi. No to gapię ja się bezmyślnie w sufit, którego i tak nie widać, bo lubię mieć na noc zaciągnięte ciemne nieprzejrzyste zasłony. Może to być taki nawyk z zamierzchłych czasów obowiązkowego zaciemniania okien, ale to mi odpowiada, bo i u mnie ciemno, ale i mnie nie widać z zewnątrz. No więc tak sobie leżę i zastanawiam się, ni z gruszki ni z pietruszki, w ilu to ja miejscach w życiu zasypiałem? Noż, kurde, zliczyć niesposób. Normalnie o tym się nie myśli, ale jak pomyśleć - to głowa mała.
Większości już się nie da odtworzyć, pamięć za krótka.
Ale gdyby jakiś niewielki bilans zrobić? Jakichś miejsc szczególnych i najciekawszych, które zapadły w pamięć?
Odrzuciłbym na początek wszystkie miejsca banalne, codzienne i powtarzalne, gdzie na co dzień człowiek miał swoje wyrko, a zasypianie w nim przypominało serię z kałasznikowa. Pominąłbym więc wszystkie rodzinne domy, mieszkania, internaty, więzienne cele itp. Tak samo również miejsca powtarzalne, ale mało ciekawe, jak wagon sypialny, tylne siedzenie samochodu, czy podłoga pod stołem biesiadnym.
Z to skupiłbym się na miejscach nietypowych i wyjatkowych, z jakiegoś względu pamiętnych i niezapomnianych.
Macie takie doświadczenia? Z pewnością. Ja też mam, ale nie będę sie pchał w pierwszy szereg.