magdolot
18.07.12, 12:17
Przeciągnęłam przez Gozo. 50% populacji było w Krakowie. Ależ u nas leje- mówią, bo oni wyluzowani siedzą po szyję w morzu w kapeluszach z przerwą na sjestę. Na kupie, w tych nielicznych miejscach, w których się DA zejść do morza. Zaliczylim 45 stopni w cieniu. Dziadzia zostaje babcią kociarą - 5 sztuk wykarmilim, jednego beznosa, same baby i dziecka, na samiora psikalim. Byłem w niebieskiej dziurze, Szatan nurkował i go pożarły meduzy. Oglądalim rozżarzone resztki Joannitów, a palenie szkodzi [it-tipjip joqtol].
Potwierdza się moja teoria, że podbijani na okrągło wysepkarze, obłąkańczo przechodzący z rąk do rąk, w ramach odgrywki na najeźdźcach produkują maksymalnie pojebany język. Najbardziej pogięta ulica na Gozo - Trix Taż-Żrajk. Małż w ruchu lewostronnym walił mną regularnie o zaparkowane lusterka.
Teraz zgłębiam tajemnice angielskich służb specjalnych. Szwarceneger to ściema. Wiedziałam. Niech Padalcowa nie wyrzeka na przerdzewiałe kontenery, one potrafią życie uratować. Kłębi mi się po chacie obłąkańczo i prosto z kłębu wybywam we krzaki bez prądu. Nie wiem, kiedy się dorwę do forum, bo mam bajzel straszny. Fszędzie. Zostaję bajzelmamą, może to opanuję. I bajzelbabcią. I pewnie będę miała Bobby'ego w rodzinie, zapytam czy jeszcze noszą gwizdki.
Wnuczka mi się zangielszcza. Na widok mojej dyni spytała "what to hell is this?!" i usynowiła tę dynię natychmiast. Stanęło na tym, że lepiej mieć pumpkin baby niźli pumpkin head, a potem ugotowałam jej dziecię. Obecnie usynowiła bakłażany...
Buziaki i trzymka!