magdolot
21.11.13, 17:05
Przerabialiśmy tu już poprawność polityczną nie raz i nie dwa razy. I ja właściwie po linii, ale w dużym obrazku. A nawet w największym możliwym obrazku: skutki cywilizacyjne.
Post będzie z grubsza relacjonował rozmyślania kobiety przy praniu skarpetek właśnie.
W tym miejscu odpalam Wielki Zderzacz Obrazków:
1. Obrazek Pierwszy
Od Fuhrera do amerykańskiego policjanta, czyli globalna gadka o języku.
Podskoczyłam na określenie fuhrer i nasz nauczyciel, głównie na mój użytek, zasunął gadkę o niemieckim wykorzenianiu fspominków o nazizmie z języka. Nauczyciel w podstawówce literując dziatkom słowo nie może podyktować "es, es", żeby przypadkiem nie fspomnieć o SS, tylko "doppel es" rzecze [widać fuhrera się nie da wypieprzyć, znaczeniowo za duży]. Ja wyjechałam z naszym skandowaniem "Ges-ta-po!" na policjantuf, jak chcemy im dosolić. [Kto wykorzenia, kto pielęgnuje - obrazek poboczny].
Brazylijczyki nie wiedziały co to jest Gestapo, ale po lekcji nam zeszło na policję. A ja oglądałam "Elitarnych" [ www.filmweb.pl/film/Elitarni-2007-376957] i rozumiałam co ich boli. I jeszcze to ich bolało, że brazylijska policja jest dużo wredniejsza dla czarnych. Ich pocieszyłam, że nasza przez ćwierć wieku się bardzo zmieniła na lepsze.
A potem mnie totalnie zdołowała myśl, że dziwnym trafem, jak policjant w nierasistowskich i politpoprawnych Stanach jak idiota zastrzeli jakiegoś dzieciaka, to ten dzieciak zawsze jest czarny...
2. Obrazek Drugi
Skórzana kurtka z drugiej ręki, buty z drugiej nogi, mięso z drugiego żołądka.
Fszyscy znamy takie dziwne uczucie przy "cywilizowanych ludziach zza Żelaznej Kurtyny", że oni nas odruchowo trochę jak dzicz traktowali i chyba dalej traktują, że oddychają z ulgą się upewniwszy, że ich wyśrubowane "standardy moralne" jednak podzielamy. I of kołz to się odbywa bardzo delikatnie i politpoprawnie, lecz jednak ma miejsce i jest fffkurzające.
Ale nas to spotyka w sytuacjach "zewnętrzynych", w kontaktach z obcokrajowcami. I ja współczuję Ossim, bo mają przerąbane, bo to mają na co dzień w kontaktach z rodakami. I tak odbieram pilne zaangażowanie mojego nauczyciela w problemy ekolomoralne, w tym walki o prawa ludzkie kur... Jako ciut fffkurwiającą dla niego samego mimikrę. On musi uważać żeby to "bydło zza Żelaznej Kurtyny" przypadkiem z niego nie wyszło i z rewolucyjną pilnością on musi je w sobie tropić i przykładnie zwalczać i być [przynajmniej po wierzchu] plus royaliste que le roi.
I belfer we mnie pyta, czy pod przymusem da się cokolwiek zinternalizować?
3. Obrazek Trzeci
Przychodzi Rywin do Michnika - flozoficznie.
Póki nie przyszedł Rywin do Michnika nasza własna "tradycyjna dzicz" była pod tą samą prasą moralną co Ossi i podobnie duszona. I ja po latach fffcale się nie dziwię, że Michnik tyle myślał, nim podjął decyzję co z tym fantem zrobić. Bo w efekcie owej pięknej afery moralną prasę trafił szlag i spod niej wystrzelił "tradycyjny dzicz podmiotowy", w dodatku wyposzczony i żądny krwi.
"Jestem dumnym homofobem i bronię resztek tradycyjnej rodziny przed zboczeńcami opętanymi heterofobią i nazistowskim genderem." - rzekł z emfazą, a potem dodał, że z jego punktu widzenia "Szechter to to samo, co Michnik: jego kat i oprawca", nastawił bojowo krzyż i dumnie zawiał flagą.
Boli?
No, boli. Bo przecież mogło być tak ładnie. Ale czy naprawdę mogło?!
W tym miejscu opróżniamy pralkę z jasnych skarpetek i wkładamy ciemne, zaś jasne równiutko rozwieszamy pilnie je roztrzepując. I ciągle, kurna, jest krzywo.
Teraz te pozderzane obrazki rzucamy na tło naukowe: nasza ksenofobia [w sensie innofobia] ma podstawy biologiczne, myślenie w stylu my-oni mamy z przeproszeniem "w naturze". Fszystkie stwory stadne odróżniają swoje własne stado od cudzego. Czy my jesteśmy w stanie się kiedyś na takie wyżyny wspiąć, żeby fffszystkie sapiensy były "nasze"? [I czy utożsamianie się z kurą jest właściwym treningiem? - wątek poboczny jak rzeka]
I jak to z tymi sapiensami jest, skoro nie każdy sapiens jest zdolny wdrapać się na najwyższe moralne drzewo - świadome przestrzeganie wybranych norm - i spora część sapiensów na zafsze pozostanie u stóp tego drzewa, przestrzegając norm w wersji "dla ubogich", narzuconych im przez te światlejsze sapiensy i egzekwowanych m.in. przez tak knajackie narzędzia jak prawo...
[Wątek poboczny jak morze, a w nim np. problem na ile prawo działa jak dobór naturalny upieprzając tępaki skutecznie i dając fory dość rozgarniętym żeby je z powodzeniem omijać. Czy ono upieprza raczej tępaki, czy raczej shamelessy? Bo ja mam paskudne wrażenie, że niby celuje w shamelessy a upierdziela tępaki i tak działa trochę "obok", podobnie jak strasząca piekłem religia]
Jeszcze stosunkowo niedawno mieliśmy piękne pomysły na wychowanie ludzkości, bo nam się wydawało że ludzką inteligencję można bez granic pompować światłym nauczaniem i genialna szkoła sprawi, że każdy jeden tępak się będzie nadawał do Mensy... Nauka poszła do przodu i już się nie łudzimy. I to mimo politpoprawności istniejącej w nauce też... Można podciągnąć ale nie nadmuchać, nie każdy sapiens zdoła myśleć abstrakcyjnie.
W tym miejscu się wzdrygamy i jeszcze raz usiłujemy wyrównać cholerne jasne skarpetki, ale akurat z pralki wyjeżdżają te ciemne, no.
To daj z siebie maksa i poszet! do łopaty. To równi ale różni, kwadratowi i podłużni. To liberte, egalite, fraternite... lecz w jakiej kolejności i przeważnie dla kogo?
To para buch!, prasa w ruch! A szczęśliwość wiekuista niech nam śmieci.
I pilnie roztrzepując te czarne skarpetki usiłujemy choć trochę je wyrównać i trzepiąc je straceńczo, odkrywamy że dalej trochę śmierdzą mimo prania. A im bardziej trzepiemy, tym bardziej, kurna, jadą i są nie do pary i nie da się ich równo rozwiesić.
I w końcu chowamy suszarkę, by się nie pchała pod oczy, zatrzaskujemy drzwi i zmiatamy do innego pokoju. Chromolić wojnę w Syrii i marazm w UE i Wielki Zderzacz chromolić - nie mamy na to wpływu. Dać dupy mężowi czy lepiej wnieść o rozwód, bić dziecko po głowie czy też się powstrzymać, ukradkiem pogłaskać cierpiącego w pobliżu ludzia czy uszczęśliwiać ludzkość?
No, kogo wolisz Sapiensie, że Ci pojadę Szymborską. Wolisz siebie naprawiającą świat, czy skromnie piorącą skarpetki? Siebie z pączkującym w środku robespierkiem, czy w żółtej łodzi podwodnej?
Syria to my. Nadmuchani w pierdolnięte maczory. Palący tęcze. Przejęci misją dziejową, która nam nie pozwala na pogłaskanie psa.
I o wiele zbyt często do Syrii dochodzimy drogą pana Segala, z wczorajszego jakże moralnego newsa. George Segal zaadoptował psa! Znaczy: podjął się płacić aż 18 dolców miesięcznie za azylowe życie szczeniaka z Bułgarii. Święty, kurza twarz!
Jak on się ma do mieszkańców naszego wątku "Sosna"? Nijak się ma. Jak on się ma do naszych kumpli z FzD?