tojajurek
14.05.14, 19:16
O fekaliach będzie, więc osoby wrażliwe niech rozpylą perfumę na kompa.
Świat nie przestaje mnie zadziwiać - nie wiem czy się martwić, czy radować chichrając.
Otóż kilka dni temu na którymś kanale TV był program o różnistych dziwnościach.
I tamże pokazano reportażyk z odwiedzanego ponoć masowo muzeum osobliwości w którymś (nie pamietam którym) z dużych miast USA. Poza różnymi dziwnymi eksponatami ze wszystkich stron świata, na szczególną uwagę zasłużyła spora kolekcja słojów z dorodnymi fekaliami szeregu znanych osób, wymienianych oczywiście na etykietkach. Trudno powiedzieć cokolwiek o autentyczności kup postaci historycznych, ale właściciel tej kolekcji ją gwarantował słowem honoru. Do tego pochwalił się, że zaprasza do swojego muzeum wiele znanych osobistości, proponując równocześnie napełnienie eleganckiego słoja w pobliskim wykwintnym WC. I wiele osób się zgadza, powiększając zbiory i umożliwiajac wymianę eksponatów z innymi podobnymi placówkami. Przy okazji nadmienił, że słój z kupą znanego aktora czy muzyka przekracza w obrocie muzealnym wartość 100 $. Powiedzenie "gówniany interes" traci więc pierwotny sens.
Sami rozumiecie, że przy moich koprolalicznych skłonnościach nie mogłem przemilczeć takiego niusa.
Muszę także nadmienić, że - z cały szacunkiem dla przekonań religijnych coponiektórych - nie mogę zrozumieć czemu ten nius jakoś skojarzył mi się niezawodnie z pewną wielce wielebną postacią z krakowskiego grodu i jej działalnością handlowo-muzealną.