tojajurek
08.12.14, 20:03
Pacze ja wczoraj kątem oka na wybory Polskiej Misski i jakoś ognia ni dymu nie odczuwam - może dlatego, że nic podobnego choćby w przybliżeniu do Salmy Hayek nie widać.
Przypomina mi się przy tej okazji celne spostrzeżenie o różnicy między wyborami Miss, a wystawą kotów rasowych - kotom nie zadaje się pytań.
Zadziwia mnie jednakowoż fakt, że niemal wszystkie z 25-ciu kandydatek wyglądają jak jakieś siostry Sisters. Nie tylko krój mają dziwnie podobny, ale nawet chodzą jednakowo i kręcą czym tam mają, jak dawniej takie panienki na sopockim deptaku wieczorową porą.
Dziwne to jest, ale jeszcze dziwniejsze, że osławiony Gender jakoś milczy o tym zjawisku, a to w końcu jest - takie wybory - ordynarne targowisko damskich wdzięków ku uciesze męskiej gawiedzi i jej samczych atawizmów (i ja to mówię?).
Chyba się robię coraz bardziej zgredowaty, ale właściwie wcale takie wybory mi się nie podobają. Bo (jeśli żadna Salma w nich nie zabłyśnie) w tym kontekście całe to gadanie sufrażystek można o kant rozbić, bo ciągle górą sufragany.
Ciekawe, czy jestem w tym poglądzie osamotniony?