Dodaj do ulubionych

Bigda , tfu! Ida idzie!

16.01.15, 18:52
Co to ma być ta "Ida"? Jest o niczym, no może o obsesji na punkcie lamperii we wnętrzach, chorych planach i pokłosiu "Pokłosia". Ni ma pointy, ni ma spójnego pomysła, ni ma fajerwerków, ni ma dialogów. Wolę "Lewiatana" i uj.
Obserwuj wątek
    • dzidzia_bojowa Re: Bigda , tfu! Ida idzie! 17.01.15, 09:26
      No więc wynudziłam się na tej "Idzie" jak wszyscy diabli. Bardzo chciałam dostrzec to wszystko co widzą krytycy i kapituły nagradzające ten film i wyszło, że głupia jestem i nic a nic się na filmach nie znam. Trudno, muszę z tym żyć.
      • ploniekocica Re: Bigda , tfu! Ida idzie! 17.01.15, 11:50
        Mnie w tym filmie to głównie drażniło dziewczę w tytułowej roli. Za mało było Idy w tej Idzie.
        Podobno Szumowska wyłowiła ją w kawiarni z powodu urody i charyzmy, ale dla mnie to jest uroda i charyzma pluszowego misia ( nie żebym coś przeciwko misiom miała) i brakuje dla mnie w niej światła, dramatyzmu i skupienia na sobie uwagi. Jedna trzecia filmu to pokazywanie jej w jakichś banalnych czynnościach i to jest nudne strasznie właśnie IMO, dlatego że dziewczę "nie zajmuje sobą przestrzeni".
        W trailerze facet mówi do niej "Ty pewnie nawet nie wiesz, jak wyglądasz". Ja przez cały film szukałam tego czegoś (naprawdę z dobrymi chęciami) i nie znalazłam. I tu nie chodzi o umiejętności aktorskie, bo wiadomo, że Kulesza ją zjada , ale o te sceny, gdzie powinna sobą zajmować ekran, a de facto jej nie ma.
        Ale pewnie się mylę, bo kapituły twierdzą inaczej.
    • damakier1 Re: Bigda , tfu! Ida idzie! 17.01.15, 12:20
      Ja jeszcze filmu nie widziałam, ale tak entuzjastycznie zachęcacie, że na pewno zobaczę.
      • scoutek Re: Bigda , tfu! Ida idzie! 17.01.15, 14:01
        a ja się nie oddzywam, bo już pisałam na blogu
        o tu
    • magdolot Re: Bigda , tfu! Ida idzie! 18.01.15, 00:58
      Pointę ma, jedyną możliwą, ta Ida. Mnię się podobała, ale do tego cza być w odpowiednim nastroju i ja na taki cierpliwie poczekałam sobie nagrafszy Idę.
      Teraz mam wyjątkowo nieodpowiedni i se obejrzałam inteligentne kości Cumberbatcha w charakterze Turinga, choć bym woliła szczelankę akurat srillerowę albo i z gadającym koniem naszego Jajurka.
      A Lewiatana jeszcze nie fidziałam.
      • wydrwiwdowigrosz Re: Bigda , tfu! Ida idzie! 18.01.15, 07:32
        https://img1.demotywatoryfb.pl//uploads/201501/1421412891_x4l1tk_600.jpg
      • olga_w_ogrodzie Re: Bigda , tfu! Ida idzie! 21.03.15, 20:26
        większość filmów z nominacjami żem obejrzała przed rozdactwem Oscarów.
        i większość moich oczekiwań rozdactwo spełniło.
        mój ulubiony to "Grand Budapest Hotel"
        za mało Oscarów nadostawał, ale i tak dobrze.

        "Ida" się mi podobała.

        a propos polskich filmów, żem była na Ciało/Body ostatnio.
        też się mi podobał film ten, a w nim zwłaszcza wnętrza, kostiumy, z przydługimi włosami Janusz Gajos i broda jego, trafione zachowania/granie Mai Ostaszewskiej jako psychoterapeutki oraz scena końcowa.
    • ave.duce Re: Bigda , tfu! Ida idzie! 18.01.15, 23:20
      www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/dramat-w-miescie-w-ktorym-krecono-lewiatana,506768.html
      • magdolot Re: Bigda , tfu! Ida idzie! 19.01.15, 00:54
        Zaiste dziwny z nas naród, skoro podkreślaliśmy że "Dług" powstał na faktach. :)

        A Ruskie faktów się fffstydzą i lżą jak z nut i niby pitu pitu takie zmyślone nierealistyczne że nawet wódę źle piją i Putin się na oskara jednak połaszczyfffszy myślał, że rżnięcie głupa mu ujdzie na sucho jak z Ukrainą, oskar se f kieszeń schowa i bendzie robił w żywe oczy za mocarstfo wielce kurtularne a nawet demokratyczne.
        To durny kagiebista nie wie, że Ruskie donoszą?! Wódę źle ciągną z gwinta?! A teraz obciach na cały śfiat wraz o oskarem i jasny przekaż, że Russskie łżo w żywe oczy.

        Małż mię się szczępił o kłamstwa o Enigmie i o Turingu dziś jak potuczony i cięgiem nie chciał zrozumieć, że to film jest z przesłaniem, więc duperele można spoko zaniedbać. Co ważne? Ważne że gej, w dodatku autystyczny, w dodatku sam pszecif fffszystkim wygrał całe wojnę wbrew nawet anglijskiej armii, ale za to z pomocą niedocenianej inteligencji pewnej kobiety, z której palanty chciały sekretarkę, bo nogi tesz miała. I od razu fajnie się robi na duszy, bo dzięki naszej pięknej tolerancji ten Putin ze sfoim "Lewiatanem" mogą nam jeno skoczyć na kant i się sami wywrócą [oskar w kieszeni przeważy], i choćby nawet se jeszcze skaptowali Scyllę i Harybdę, a nawet Godzillę, są sporo za ciency są w uszach, bo mamy Conchitę Wurst i smoka wawelskiego.
        • widz102 Turinga w końcu unieśmiertelnili Amerykanie 19.01.15, 10:33
          Skąd w końcu wzięło się Jabłko Apple?
          No właśnie...
          • magdolot Re: Turinga w końcu unieśmiertelnili Amerykanie 19.01.15, 13:04
            Ale w sumie najprawdziwsza część prawdy to ta, że Conchita Wurst nas jednak obroni. :)
            I to żem ja fffczoraj wetkła małżu w oko i to, że za dobrze wiem jak się pisze noty biograficzne i co się w nich pomija, które trywialne skrzeki szarej rzeczywistości po prostu nie przechodzą. I to, że dla małża tam jest kilka dialogów, a reszta jest dla kuchar, żeby zrozumiały, po zbyrach, ale jednak.
            Zaś Ida jest filmem o trywialnej szarej rzeczywistości, która se skrzeczy piano i nijak się nie układa, bo nie ma jak się układać zwyczajnie, bo na to najzwyczajniej nie ma w niej kapki miejsca. Po prostu. I zapewne dlatego, jak pisze Kocica, "dziewczę w głównej roli nie zajmuje sobą przestrzeni", bo żadnej przestrzeni do zajmowania nie ma i dla dziewczęcia owego i dla wielu innych co się musieli skulić i zwyczajnie domęczyć. To przestrzeń w której rządzi trywialna rzeczywistość, w której fffszystko już jest zdecydowane i w której nie ma cienia miejsca na jakąś tam wolną wolę... Bo to nie jest "Śniadanie u Tiffany'ego" tylko w paskudnym prowincjonalnym barze mlecznym i żadna Audrey tam się po prostu nie mieści, bo to przecie Kulesza jest Audrey...
            • ploniekocica Re: Turinga w końcu unieśmiertelnili Amerykanie 19.01.15, 13:52
              Ale szara rzeczywistość też powinna zajmować przestrzeń na ekranie. Ba, żeby była sugestywna to nawet powinna. Bo to film jest :)

              Nawiasem mówiąc muszę się czepnąć: POSPOLITOŚĆ skrzeczy, a nie rzeczywistość (natomiast rzeczywistość zwłaszcza hamerykańska gryzie czyli reality bites), co akurat sens Twojej wypowiedzi Magdolotu niespecjalnie zaburza, ale ponieważ mówią tak ffffszyscy to czasami zaburza bardzo.

              tak by gdzieś het gnało, gnało,
              tak by się nam serce śmiało
              do ogromnych, wielkich rzeczy (…)
              a tu pospolitość skrzeczy,
              a tu pospolitość tłoczy,
              włazi w usta, uszy, oczy;
              • magdolot Re: Turinga w końcu unieśmiertelnili Amerykanie 20.01.15, 03:30
                Pospolitość - fszak prowincjonalny paskudny bar mleczny jess jej straszliwym sztandarem, jako i dansing prowincjonalny nim jest...
                To jeden z moich ulubionych cytatuf, fięc ja zaiste użyłam "rzeczywistości" zamiast pospolitości, bo to jest śfietny skrót/odsyłacz właśnie do wzmiankowanego przez Panią cytatu z pana z Wyspą, i pasuje jak rękawiczuszka z giemzy do fffczesnego socjalizmu realnego i jak widzę został przez Panią ucapiony za uszy i za sens dokumentnie. :)))

                A w stanie wojennym akurat "Rzeczywistość" skrzeczała niepospolicie obleśnie, organ skądinąd stowarzyszenia "Grunwald".

                A skoro mówią tak fffszyscy, to cuś musi f tym być, jakiś Freud narodowy szlagworcik, że to się rozumie samo z siebie i każdy Polak wie, czym skrzeczy rzeczywistość i że pospolitością i skrzeczy i capi jak raz.

                P.S. Ufielbiam czekać na autobus na tyłach Hauptbahnhofu, bo zafffsze mnię trafia smaczna rodzajowa scenka. Poprzednim razem, we wikend, na przystanku stanęły na chfilkę trzy osobówki na krzywy ryj i jak nadjechał autobus, to je zeświecił i strąbił i prawie ponajeżdżał, a one w panice spieprzały. Niesforne, łamiące przepisy Niemce są dla mnie jak mniód.
                A dzisiaj [20.15] se stała grupka młodych faciów pogadująca i dudląca piwo. Do grupki zbliżał się był osobnik co wyszedł z dworca, a jeden z panuf zawył radośnie na jego widok:
                "Kurwa maśśś!" a ponieważ z tą masią nie bardzo mu wyszło i on był to wiedział, to czym prędzej doprawił na jednym oddechu dwoma przepięknymi grzmiącymi "Kurrrrwa! Kurrrwa!" Zbliżający się osobnik był ewidentnie nasz, a Niemcy się uczą jęzkuf.

                PPS. Robienie bizantyjskich papek męczy mimo, że mam ja mikser któren zmiażdży słonia, w dodatku szafirowy. Właśnie żem zmachała zupę ogórkowę z masą rozpaćkanych gruli f środku, pastę jajowę, guacamole i smarówki 3: caprese, suszone pomidory, oliwki. Szaciek ma w gębie druty i kawał plastyku, a giembę ma spętaną gumkyma na glanc i zakaz żucia przez miesiąc. Pije paćki z kubka, lecz usiłuje se bohatersko przepychac między ustrojstwami okruszki bagietki i szczępki mozarelli. W dodatku spuchł jak mums i trochę szkoda że nie jest brzuchomufcą...
                • ploniekocica Re: Turinga w końcu unieśmiertelnili Amerykanie 20.01.15, 10:57
                  No, proszę Szanownego Magdolora w Polszcze to tak naprawdę skrzeczy rzeczpospolitość - wówczas skrzeczała rzeczpospolitość ludowa, za Kaczuchów rzeczpospolitość czwarta, a teraz skrzeczy rzeczpospolitość POspolita, jakby ja nazwali nasi kumple z FK.

                  Hummusu jej zrób! Jak chcesz to Ci dostarczę pomysłów na mnóstwo około hummusowych wariacji, co to je się robi w minut pińć (szczególnie w tym Twoim sprzęcie), a pyszne są.
                  • magdolot Re: Turinga w końcu unieśmiertelnili Amerykanie 20.01.15, 12:07
                    Rzeczpospolitość, rzeczpispolitość, rzeczPOspolitość - miejcie, kurna, litość!
                    A może rzeczpopitolość?

                    Zasięgnę języka, bo ono hummus jada jako dipa do chrupania surowych jarzyw. A ja uwielbiam muzułmanów. Żem odkryła turecki bazarek na drugim końcu Berlina dwa razy w tygodniu jest, z falaflem jak marzenie i żem nabyła przypraw - kumin, kofta, Ras El Hanout i falafel - i leżą sobie w woreczkach w szafce i jak otwieram szafkę, to mimowolnie zaczynam się ślinić. I muszę się nauczyć kisić buraki w słupkach, bo takowe majtkoróżowe chrupaki we falaflu znalazłam i to absolutna rewela jest. Jak paczę na to całe żarcie tureckie, to przez chwilę se myślę, że tam mogłabym wegetarianką być... ale zaraz potem sobie przypominam jak te skubańce robią barana.

                    Ludzie co robią TAKIE JEDZENIE zwyczajnie NIE MOGĄ być źli.

                    To posiedź we sfoim wątku kuchnianym ku ogólnemu pożytkowi, a?
                    Dzisiaj mam w planie sineę [pieczone mielone z koftą i pomidorem na topie], a nuż się to ta rozdziabać [on dietę wysokobiałkowę ma mieć] a może dochtor mu dziś plastyk z pyska wyjmie i uzyska bidunio czyste 5mm otwarcia? I eksperymentuję z zupokremem z cukinii.
                    • ploniekocica Re: Turinga w końcu unieśmiertelnili Amerykanie 20.01.15, 12:55
                      Zupokrem ze wszystkiego jest pyszny! Byle to nie był taki cienki potażyk, a gęsty krem. Ja aktualnie jem z groszku i pora z kuminem i papryką wędzoną. Doprawiony topionym serkiem.
                      Dobrze doprawiony zupokrem ze zwyczajnej włoszczyzny też jest super - bardzo pasują tu wszelakie wschodnie przyprawy i mleko kokosowe.
                      • gat45 Re: Turinga w końcu unieśmiertelnili Amerykanie 20.01.15, 14:03
                        Mój ulubiony zupokrem to włoszczyzna rosołowa plus dużo selera (bulwa) i marchwi. Prawdziwy zupokrem powinien mieć konsystencję prawie jak pióro - to znaczy łyżeczka prawie w nim stoi, ale nie całkiem.
                        • gat45 Re: Turinga w końcu unieśmiertelnili Amerykanie 20.01.15, 14:04
                          PS Seler bulwiasty lubi być przyprawiony imbirem i gałką muszkatołową.
                        • ploniekocica Re: Turinga w końcu unieśmiertelnili Amerykanie 20.01.15, 14:18
                          gat45 napisała:

                          > Mój ulubiony zupokrem to włoszczyzna rosołowa plus dużo selera (bulwa) i marchw
                          > i. Prawdziwy zupokrem powinien mieć konsystencję prawie jak pióro - to znaczy ł
                          > yżeczka prawie w nim stoi, ale nie całkiem.
                          ,
                          O to, to! Też bardzo lubię taki kremozup, ale ja marchwi nie dodaję, bo włoszczyzna, eko zresztą, w moim sklepie zawiera bardzo dużo marchwi sama z siebie. Tylko ja kolendrą, chili, zaatarem i kuminem doprawiam, bo mam fazę na lewant :) I dużo zielonej pietruszki.
                          A ostatnio do włoszczyzny dodałam wielkiego bakłażana i super wyszło.
                          • gat45 Re: Turinga w końcu unieśmiertelnili Amerykanie 20.01.15, 15:06
                            Mam nadzieję, że najwyższa wyrocznia w postaci Kocicy Wysokopłomiennej zgodzi się z moim poglądem, że każdy zupokrem (a kremozup to już koniecznie) zyskuje na dodatku kartofla ?
                            Tekstura mu się jedwabiści.
                            To pisał Gat, który kartofle lubi w prawie każdej postaci. I jak już nic nie może jeść, to ostatnią deską ratunku jest gotowany kartofel rozduszony widelcem z masłem. Wytworne to danie nosiło u mnie w domu rodzinnym wytworną nazwę "braja".
                            • ploniekocica Re: Turinga w końcu unieśmiertelnili Amerykanie 20.01.15, 15:36
                              gat45 napisała:

                              > Mam nadzieję, że najwyższa wyrocznia w postaci Kocicy Wysokopłomiennej zgodzi s
                              > ię z moim poglądem, że każdy zupokrem (a kremozup to już koniecznie) zyskuje na
                              > dodatku kartofla ?
                              > Tekstura mu się jedwabiści.
                              > To pisał Gat, który kartofle lubi w prawie każdej postaci. I jak już nic nie mo
                              > że jeść, to ostatnią deską ratunku jest gotowany kartofel rozduszony widelcem z
                              > masłem. Wytworne to danie nosiło u mnie w domu rodzinnym wytworną nazwę "braja
                              > ". gotuje
                              Oui, oui, oui i jeszcze raz oui. Oczywista, że oui.
                              U mnie kartofel zawsze, zimny, gorący, pieczony, spurowany, a najlepszy z wody z doprawionym jogurtem greckim z czosnkiem albo twarożkiem.

                              A na tę porę roku to najlepszy duszony (dla Ciebie Gatu) - się ziemniaczki rozdrabnia w ćwiarteczki i wrzuca do rondla - u mnie za to robi ukochany wok - zalewa wodą gotuje prawie do miękkości, a potem odcedza i w tym samym rondlu poddusza aż do leciutkiego zbrązowienia podlawszy oliwą i obficie posypawszy zielem rozmaitym z przewagą rozmarynu i tymianku. Zapach jest taki, że koty nawet kusi :) A jak jeszcze do tego dip z czosnkiem to juz wewogle oszaleć można z rozkoszy.
                              • wydrwiwdowigrosz Re: Turinga w końcu unieśmiertelnili Amerykanie 20.01.15, 17:17
                                No zajebisty wątek filmowy. Idę ugotować kilka pyr w mundurkach. Jak ostygną, to je obiorę, pokroję w plastry, letko posypię himalańkajaszczą solą i pieprzem ziołowym absolutnie nie himalajskim, a potem na patelnię, na oleju z cebulą, czochem i dużo marjanku.Do rumiankości na granicy przypalenia. Chrum!
                                • ploniekocica Re: Turinga w końcu unieśmiertelnili Amerykanie 20.01.15, 17:44
                                  wydrwiwdowigrosz napisał(a):

                                  > No zajebisty wątek filmowy. Idę ugotować kilka pyr w mundurkach. Jak ostygną, t
                                  > o je obiorę, pokroję w plastry, letko posypię himalańkajaszczą solą i pieprzem
                                  > ziołowym absolutnie nie himalajskim, a potem na patelnię, na oleju z cebulą, cz
                                  > ochem i dużo marjanku.Do rumiankości na granicy przypalenia. Chrum!

                                  Prawdziwy wontek się poznaje nie po tym, jak się zaczyna, ale czy się dobrze kończy. A dobrze to znaczy w kuchni albo w sypialni. Przy jedzeniu można sobie jakiś film zapodać, a co.
                                  • magdolot Re: Turinga w końcu unieśmiertelnili Amerykanie 20.01.15, 23:28
                                    Tak sobie właśnie myśliłem, że jak tutaj się kulinarnie rossspęta, to Czeci się niespecjalnie obrazi. :)

                                    We artisticznym szale skrzyżowałam izraelskie mielone z polskimi, dodając duuużo buły i jajco, z połowy robionc pulpety f sosie wielce pomidorowym, a drugie połowę pod pomidorem piekąc. I się rozpływały miast być po izraelsku pacerne [jak kotlet z Merkavy], a my się rozpływalim nad miską z tak owocną fspółpracą polsko-izraelską. Ja tyż, mimo że żem prawie poległa w opcej gównianej kuchni, bo z braku laku piekłam ścierwo w garnku, a potem go odruchowo oburącz chwyciłam, 190 gradusuf i siedzę wiernie przy zlewie pełnym zimnej wody.

                                    Zupokremuf to ja nie uprawiam, bo sobie cenię teksturę i bukiet smakuf różnych na jednym talerzu. Z obserwacji mi wynika, że są ludzie co lubią kanapki monotematyczne [z żółtym serem ol ołwer, ratunku!, a dzie coś mokrego?!] i tacy co lubią mieć na kanapce nasrane. Małż, wielbiciel leniwych, co po dziesięciu sztukach mnie mdlą i kropka, jak karmił małego Szacia słoikami, to mu fpychał fpierw jeden słoik, a potem zaczynali następny. A ja żem na to ze zgrozą paczyła i ftedy mnie ośfieciło skąd się toto bierze, bo ja temu Szaciu odruchowo smaki zmieniałam, żeby go nie zemgliło... I wygrałam, Szaciek kocha płodozmian, a przy cholernych papkach się to przeciwko nam obu obróciło. We śpitalu nie jad przez dni czy, ale moję odwiecznę zuppę ogórkowę fciągnął aż miło, choć się obawiałam, bo ona po zmiksowaniu fffszystkiego do spodu doznała letkiego posmaku ściery, w dodatku marchefkowej, w dodatku niewiadomoskąd, bo żadnej cholernej marrrchefki tam fffcale nie było.
                                    A teras szczygę uszyma i łykam tę Waszą dysputę o zuppokremmach jak kania dżydż i nie zawacham się jej użyć i bardzo dzięki. No popa, popa, co to się porobiło!
                                    • dzidzia_bojowa Ale można pięknie pogodzić... 21.01.15, 05:42
                                      ...wątek filmowy z wątkiem kulinarnym przytaczając kilka tytułów, które o żarciu traktują. Pierwszy jaki przychodzi mi do głowy to, nomen omen, "Wielkie żarcie" (czyż nie pyszny pomysł- samobójstwo z przejedzenia?). I jak programy kulinarne atakujące na wszystkich kanałach omijam, tak filmy oglądam z zaciekawieniem. Taki na przykład tytuł "Czekolada" zaspokoił wizualnie moje pragnienie czekolady, której jak się okazało jeść nie mogę a ją kocham, no! Albo "Julia i Julia" z Meryl Streep...mam taki okres w życiu, że jeść nic a nic nie mogę ale z przyjemnością kulinarnie spełniam się jak tylko mam okazję. Całe szczęście człowiek, dla którego ostatnio gotuję;) jest smakoszem. Ja gotuję, on je, ja patrzę i się cieszę, choć nie jem. Julia Child mnie inspiruje.
                                      Zobaczcie tylko z jaką pasją jedzą w filmie "Moje wielkie greckie wesele". Grecy to obżartuchy jakich mało. Bywszy kiedyś na Krecie brałam udział w greckiej uczcie, którą potem musiałam odtańcować przez całą noc bo inaczej chyba bym pękła.
                                      Polecam uwadze również film "Uczta Babette"- film o afirmacji jedzenia i nie tylko oraz "Dyskretny urok burżuazji" Bunuela, analiza konwenansów i podziałów z jedzeniem tle.
                                      Mogłabym tak jeszcze wymieniać tytuły ale nie wiem czy nie nudzę...


                                      Co do zupokremów to nie! Nie jem, nie robię, nie uznaję. W zupie muszą pływać różne rzeczy i ja je muszę widzieć, rozróżniać i po kolei próbować. Jak jeszcze jadłam to tylko takie( nie, nie mam drutów na paszczęce jak Szaciek Magdolota lecz jedynie blokadę psychiczną).
                                      • gat45 Re: Ale można pięknie pogodzić... 21.01.15, 06:48
                                        dzidzia_bojowa napisała:

                                        > Co do zupokremów to nie! Nie jem, nie robię, nie uznaję. W zupie muszą pływać
                                        > różne rzeczy i ja je muszę widzieć, rozróżniać i po kolei próbować. Jak jeszcz
                                        > e jadłam to tylko takie( nie, nie mam drutów na paszczęce jak Szaciek Magdolota
                                        > lecz jedynie blokadę psychiczną).
                                        >

                                        A tu Cię trochę rozumiem ja, wielbicielka zupopkremów. Uwielbiam, owszem, ale tylko wtedy, kiedy na własne oczy widziałam zupę z pływającymi w niej ingrediencjami. Najchętniej asystuję przy robieniu tego wielkiego BRRRWRRRRRRRRRRRRRR. W restauracjach nie zamawiam. Ale z drugiej strony to nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam w restauracji... Jako rozrywka mnie to nie bawi, a w podróży włączam przycisk JEDZENIE na OFF i mam z głowy. To ostatnie zresztą bardzo łatwo mi przychodzi i bez pretekstu w postaci podróży. Można nawet rzec, że mi się przycisk zablokował w pozycji off. Stałam się ogromnie oszczędna w eksploatacji. Chyba niedługo zacznę fotosyntetyzować, aboco?
    • ave.duce Re: Bigda , tfu! Ida idzie! 23.02.15, 07:41
      No i doszła :)
      • scoutek Re: Bigda , tfu! Ida idzie! 23.02.15, 09:49
        Tajeeeee!!!!
        • ave.duce "Dla jednych antypolska, dla drugich antysemicka" 23.02.15, 13:22
          ... Krytyk filmowy Tadeusz Sobolewski tłumaczył, że błędem jest wymaganie od filmu odwzorowania historii, odnoszenie dzieła artystycznego do prawdziwych przeżyć ludzi. "Ida" przebija odwieczną polsko-żydowską dyskusję, o tym, że któraś ze stron jest winna. To film, który mówi, że wszyscy są winni - powiedział Sobolewski ...
          • magdolot Re: "Dla jednych antypolska, dla drugich antysemi 23.02.15, 16:03
            Nie rozumiem, bo rozumiem. O.
            Ciągle coś fffszystkich boli, znaczy. I ciągle byśmy chcieli jednak filmów dla kuchar, żeby kuchary dobrze zrozumiały. A najlepiej po dwa osobne filmy dla obu rodzajów kuchar.

            A ja fczoraj, przemęczyfszy w "Polityce" apriorycznę dyskusję oskarowę i odkrywszy że cała Idowa konkurencja o wojnach jest, nabrałam cichej nadziei, że jak ta Akademia ma klepki na miejscu, to "Idzie" szanse rosną, bo ona jest o życiu po apokalipsie, co się go nie da pozbierać do kupy, ani zacząć od nowa. Zwyczajnie.
            A w obecnej chwili warto to sobie przemyśleć na nowo i cuś skonstatować, uniwersalnie tak.

            Bardzo się cieszę, że Akademia ma klepki na miejscu i wracam w otchłanie maligny.
            Chlup.

            • behemot17-13 Re: "Dla jednych antypolska, dla drugich antysemi 23.02.15, 21:46
              Być może jestem zafiksowany na "Mistrz i Małgorzata", no dobra, jestem. Ostatnie sceny z "Idy" atmosferą, klimatem skojarzyły mi się z ostatnimi kadrami "Mistrza i Małgorzaty". Dodam, najpierw obejrzałem w TV i dopiero po obejrzeniu zakupiłem książkę.
              "po co iść tropem tego, co się już skończyło"
      • trusiaa Re: Bigda , tfu! Ida idzie! 05.03.15, 09:44
        A gdyby ktoś jeszcze nie widział - zwiastun ślę:

        www.ofeminin.pl/o-tym-sie-mowi/maciej-stuhr-parodia-idy-s1256886.html
        • ave.duce Re: Bigda , tfu! Ida idzie! 05.03.15, 15:16
          Kreacja M.S. w roli siostry o niebo lepsza niż w roli Deppa.
    • mariner4 Mojemu psu też się ten film nie podobał. 24.02.15, 15:10
      Prawie zaraz usnął
      Więc kto wie? Może masz racje.
      M.
    • ploniekocica Re: Bigda , tfu! Ida idzie! 05.03.15, 14:45
      Naprawdę wszystkim w tym kraju już odpierdziela równo i dogłębnie? ?

      Artykuł o tym, jak to się na zachodzie podoba Ida a pod nim sonda:

      Czy podobała Ci się "Ida"?
      Tak, to wybitne kino
      Nie, to kolejny antypolski film szkalujący polską historię
      Nie widziałem/am

      innych opcji brak - czyli przeciwieństwem przymiotnika wybitny jest przymiotnik antypolski?
      Prawicowy kretynizm a rebours????
      • ave.duce Re: Bigda , tfu! Ida idzie! 05.03.15, 15:18
        Autor, autor! (sondy, oczywiście).
    • magdolot Lewiatan 23.03.15, 01:26
      Lew z jataganem? Ni.

      wydrwiwdowigrosz napisał(a):

      > Co to ma być ta "Ida"? Jest o niczym, no może o obsesji na punkcie lamperii we
      > wnętrzach, chorych planach i pokłosiu "Pokłosia". Ni ma pointy, ni ma spójnego
      > pomysła, ni ma fajerwerków, ni ma dialogów. Wolę "Lewiatana" i uj.

      Lewiatana żem wczoraj zaliczyła tak jakoś na zimno i kompletnie obok jak obserwator dziwnego rozpijaczonego mrowiska w słoiku i czym prędzej zajęłam się czymś innym i na dodatek przyjemnym, bo szła noc. A dziś mi się Lewiatanem odbija i odbija i odbija i małżu też, ratunku!!! I szczegóły mi się złażą wyraźnie do kupy i się kolejne kropki dostawiają... i straszno i fcale nie smieszno, ni chuja. Diagnoza mrożąca na masę następnych lat.

      Najbardziej dla mnie masakryczny aspekt sprawy jest jeno zarysowany cieniusieńkim piórkiem, bo dla tambylca to oczywista oczywistość, dla ktosia co przeżył socjalizm realny to do skumania jest choć cza se to i owo przypomnieć i geograficznie adjustnąć. Dla normalnego człowieka... no właśnie... to chyba nie do skumania, bo nie jest tupnięte i po-ka-za-ne. Sprawdzę kiedyś na Szaćku, ale chyba i trzydziestolatek nie skuma. Nie chcę mówić wyraźnie o co biega mi, bo pewnie obejrzycie, a moim zdaniem akurat ten aspekt musi się na człowieka spierdolić aż zadudni. Może dlatego Lewiatan z Idą przerżnął, że dla normalsów hermetyczny jest?

      Tak sobie myślę o "Gruzie 200" na który kiedyś fpadłam przypadkiem w tivi i był tak straszliwy że się nie mogłam doczołgać wyłączyć, że tamten film był bardziej optymistyczny w wymowie niż Lewiatan, hi, hi. Lewiatan nie epatuje koszmarem jak "Gruz", tylko zwyczajnie mrozi. "Gruz" to schyłkowy Sojuz z wojną w Afganistanie, gdzie jedynym wyjściem jest ochrzczenie się i odfalowanie z rzeczywistości w metafizykę, a w Lewiatanie nie ma już takiej opcji. W "Gruzie" Rosja stała nad przepaścią i od tego momentu zrobiła duży krok naprzód.

      Zgadzam się z Putinem, że rozpad Sojuza to była katastrofa.

      Od Majdanu się zastanawiałam, czy te 20 lat międzywojnia pod nami [1 pokolenie], jednak w innych realiach niż sowieckie, mogło sprawić że zachodni Ukrainiec na tyle mniej przemiętoszony jest, że ciągle wierzga i tak całkiem się nie daje - czy to możliwe że do skutecznego wierzgania wystarczy że dziadkowie pamiętają inne czasy i coś w rodzaju demokracji? Wschodniacy dostali strasznie przy Wielkim Głodzie, połamano ich o wiele bardziej. A dalej na wschód było jeszcze gorzej... Przecież.
      Do demokracji trza ludzi, nam idzie z trudem i powolutku zaczyna nam iść choć cięgiem po zbyrach... a gdzieś za Bugiem z tego się robi kompletna mrzonka dla debili, bo tam ludzie pokancerowane na wskroś. Nie dziwi ledwo przypudrowany feudalizm by KGB jako efekt rozpadu Sojuza. Nie dziwi zlepek najgorszych cech ustrojów obu, dziwi jeno że to się określa jako kapitalizm, a to pierdolona hybryda jest pt. Hydra.

      Hydra nie Lewiatan. Hybrydowa Hydra na kształt świdra.
      Hydra nie Lewiatan bo przesłanie-beblanie pana popa ginie mu we brodzie i fcale nie bodzie, nie zwala się na widza z siłą wodospadu, [ani w trakcie ani potem] nie dociera zwyczajnie i nie czyni ładu, a nik nie ma siły jeszcze raz filmu zapuścić i wysłuchać osobno... bo nie jest on masochistą totalnym. Weź, puknij się f czoło, Zwiagincew!

      Się zastanawiam, czy Putin tego filmu nie puścił w świat jako cynku i wołania o konstruktywną pomoc: "Jak mam to, kurwa, demokratyzować?! Chyba ocipieliście! Jebnijcie się w czerep!"
      Chyba ocipieliśmy. Fakt.

      Otóż "Ida" wygrała bo jest op-ty-mis-tycz-na [bo jest o przeszłości! Jednak] i ma happy end i masę przepięknych lamperii, że o rudymrydzu w ogóle nie fspomnę i nawet o saksofonie też.
      A "Lewiatan" jest beznadziejny.
      W tym bardziej skitranym znaczeniu, of kołz, jak pieprzony Dusiołek .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka