Dodaj do ulubionych

Koszmar jakiś

19.05.17, 08:55
... Tajlandia - rekordy popularności biją 'boskie dzieci', czyli lalki, którym przypisywania jest magiczna moc (...) opowieść o tym, jak ludzie zagłuszają samotność ...

Takie tamagotchi "z duszą" i "mocą"...
pl.wikipedia.org/wiki/Tamagotchi
Obserwuj wątek
    • inna57 Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 09:21
      Nie ma w tym nic koszmarnego. Lalki zwłaszcza te magiczne są nieodłącznym elementem cywilizacji od jej zarania. Przy okazji jest to całkiem dobry biznes.

      Wiem co piszę, moja synowa zajmuje się tworzeniem lalek. Może trochę inny segment rynku lalkarskiego. Ma na swoim koncie wiele wygranych konkursów, profile śledzone z różnych zakątków świata ze szczególnymi historiami. To jest przemysł. A poniżej jeden z przykładów takiej twórczości (naprawdę artystycznej).
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/bc/ag/bgyb/Ft8eZIzRCAiwGaVSWX.jpg
      • ave.duce Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 09:53
        Jasne, to normalka, że traktuje się lalkę jak żywe dziecko - może znasz takie przykłady z "cywilizacji od jej zarania"?
        • inna57 Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 11:22
          Pierwszą znaną nam magiczną lalką była oczywiście
          https://cudaswiata.files.wordpress.com/2010/03/364px-venus_of_willendorf_frontview_retouched_2.jpg

          A współcześnie w wielu krajach spotyka się dorosłe kobiety które kupują sobie lalki którymi opiekują się jak dziećmi. Może dla Ciebie to dziwactwo ale jest to zjawisko kulturowe które istnieje. Różne są motywy kupowania sobie takiego zastępczego dziecka ale nie ma w tym żadnego dziwactwa. Już większym dziwactwem dla mnie jest kupowanie sobie torebki za 20000 złotych.

          A czyż ta mała istotka nie jest urocza? Tak jak mężczyźni lubują się w autkach tak w kobiecie zawsze tkwi mala dziewczynka z ukochaną laleczką. Dla dorosłych panów są tworzone również lalki i to nie tylko te z sex shopów ale i specjalne lalki do towarzystwa dla nieśmiałych.
          https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/ed/71/c9/ed71c923f6a77c4a7cc72fe3d15cc254.jpg
          • ave.duce Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 12:24
            inna57 napisała:

            > Pierwszą znaną nam magiczną lalką była oczywiście

            Oczywiście się mylisz.

            > Różne są motywy kupowania sobie takiego zastępczego dziecka ale nie ma w tym
            > żadnego dziwactwa.

            Zapomniałaś napisać: wg mnie (czyli Ciebie) nie ma w tym, itd.

            > A czyż ta mała istotka nie jest urocza?

            Nie jest.

            > Tak jak mężczyźni lubują się w autkach
            > tak w kobiecie zawsze tkwi mala dziewczynka z ukochaną laleczką.

            ... zawsze tkwi ... - przeprowadziłaś jakieś badania albo znasz wyniki takowych?

            > Dla dorosłych
            > panów są tworzone również lalki i to nie tylko te z sex shopów ale i specjalne
            > lalki do towarzystwa dla nieśmiałych.

            Wypada tylko współczuć tym nieśmiałym sposobu ośmielania się. Efekty są znane?
    • trusiaa Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 10:17
      Laleczka Chucky?

      "Mamusia i córeczka" rzeczywiście wyglądają mocno niepokojąco - terapeuta miałby co robić, ale dopóki pani nie czyni krzywdy nikomu, to ten...

      Ludzie mają i takie lale.

      Lalki reborn cieszą się dużą popularnością wśród kobiet biznesu i singielek, które nie mają czasu na macierzyństwo albo nie chcą mieć dzieci, a które jednocześnie pragną zaspokoić swój instynkt macierzyński.

      • inna57 Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 11:31
        Wiesz, chyba lepsza lalka reborn niż kolejna informacja o skatowanym dziecku.
        • trusiaa Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 11:56
          Sugerujesz, że lale "jak żywe" służą swoim mamusiom do wyładowywania agresji?
          Jeśli tak, to tym bardziej patologia to, a nie hobby/nieszkodliwe dziwactwo.
          • inna57 Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 12:06
            Nie, sugeruję jedynie że nie ma nic złego w tym że dorosłe kobiety kupują sobie lalki do złudzenia przypominające dzieci.
            • trusiaa Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 12:35
              Przecież nie chodzi tu o kupowanie lalek, ale o traktowanie rzeczy martwej jak człowieka. Lalka nie jest istotką.

              Ostatnio widziałam zdjęcie - dorosły mężczyzna w wagonie metra trzyma na smyczy sandał, skojarzyło mi się.

              • yoma Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 21:08
                Jak w tym dowcipie: wariat ciągnie na smyczy sandał, ludzie pytają: co robisz? Próbowałem pchać, ale się nie dało.

                Oglądałam ostatnio western, tytułu nie pomnę. Kobitka wraz z byłym przestępcą odwozi do wariatkowa trzy wariatki. Jedna jedzie z lalką - straciła troje dzieci, a po tym rozum. Bohaterka ze współczucia traktuje tę jej lalkę jak dziecko i wariatka odżywa.

                A poważnie, na jakie gadżety dorosła kobieta wydaje swoje własne ciężko zarobione pieniądze i jakie zabawki trzyma w mieszkaniu, to jej sprawa i nikogo innego, taka jest moja skromna opinia, dziękuję za uwagę.
                • ave.duce Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 22:04
                  yoma napisała:

                  > A poważnie, na jakie gadżety dorosła kobieta wydaje swoje własne ciężko zarobio
                  > ne pieniądze i jakie zabawki trzyma w mieszkaniu, to jej sprawa i nikogo innego,
                  > taka jest moja skromna opinia, dziękuję za uwagę.

                  I takie jest zdanie - jak mniemam - większości.
    • ploniekocica Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 13:05
      A może mi ktoś odpowiedzieć, co jest w tym koszmarnego? Znaczy tak ogólnie dla ludzkości koszmarnego? Bo ja rozumiem, że może to być niepokojące dla najbliższej rodziny takiej pani, co to samotność lalką zagłusza, albo zamiast dziecka lalkę reborn pielęgnuje, ale tak w ogóle?
      Tak się zapytam wrednie - czemu to pielęgnujemy w sobie i głosimy wszem i wobec tolerancję wobec gejów, innoskórych, innowierców, autystyków, niepełnosprawnych itd, itp., ale jeśli ktoś się wykażę jakimś w sumie nieszkodliwym dziwactwem to zaraz koszmar?
      • ave.duce Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 13:21
        Nie pisałam o ludzkości.
        Koszmarem jest taka samotność, na którą sposobem (być może jedynym) jest uczłowieczenie przedmiotu.
      • trusiaa Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 13:31
        Ja wiedziałam, że tak będzie, ja wiedziałam.
        To ocena zdjęć konkursowych ffszak, zmuszających do refleksji.
        Dla mnie ta, dana lalka jest brzydka okrutnie, ujęcia z mamusią danej lalki też niepokojące, jak ilustracja horroru jakiego.
        Jako zjawisko w skali ludzkości - pikuś i rzeczywiście niech się najbliższe otoczenie troszczy.
        Co do lalek reborn i tych dużych lal dla samotnych panów, zjawisko się pogłębia wraz z rozwojem technologii, bo produkty mają przypominać ludzi do złudzenia. Dopóki nie są jeszcze samodzielnie poruszającymi się, obdarzonymi inteligencją androidami, przywodzą mi na myśl świeże zwłoki i to mnie niepokoi. W Psychozie synek też miał takie.
        O samotność tu chodzi, ale i egoizm, brak umiejętności/potrzeby kontaktu z żywą osobą. Nienakarmione dziecko-lalka nie zaprotestuje głośno, nie obrazi nosa brudną pieluchą, nie uleje mu się na świeże ubranie, kobieta-lalka nie zirytuje zrzędliwością, nie zdradzi, nie zachoruje, nie ma własnych potrzeb - ideał? Czy raczej zaburzenie osobowości?
        • inna57 Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 15:39
          A nie przyszło Wam do głowy że to rodzaj alienacji z otaczającego nas świata. Zamiast przypisywać tym osobom bóg wie jakie zaburzenia zaakceptujcie ich wybór. Nie każdy musi mieć taki sam mundurek, smartfon, hobby. Androidy to nieodległa przyszłość i musimy to zaakceptować i postarać się to przyswoić i obłaskawić dziś bo jutro będzie za późno.
          Nie ma w tym ani samotności, ani egoizmu. Zwyczajnie nie potraficie zaakceptować akurat tej inności. Przecież ci ludzie nie krzywdzą swoim zachowaniem nikogo. Nie każdy jest gotowy na adopcję, na przygarnięcie psa czy kota. Jedni wypełniają swój świat kolejną parą butów, kolejną kiecką na wieszaku inni kupują sobie piękną lalkę którą się opiekują. Jeżeli takie rzeczy szokują Was estetycznie wystarczy odwrócić głowę i nie patrzeć. To nie jest żaden koszmar, taki właśnie jest świat różnorodny w swej tożsamości. Zamykanie się na takie zjawiska to też rodzaj ksenofobii, nie lubimy pani bo pani lubi lalki, ale jak pani opiekuje się trójką dzieci i ma 1,9 promila to już jest to nam obojętne, jesteśmy w stanie ten stan zaakceptować. Wybaczcie beze mnie.
          • ave.duce Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 16:41
            Gdzie napisałam, że nie akceptuję takiego wyboru?
            Nie manipuluj. I nie przypisuj mi czegoś, od czego jestem daleka.
          • buldog2 Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 16:56
            Tak, alienacja, najczęściej bez przypadłości szkodliwych dla otoczenia. Ale zgadzam się z Ave, taki substytut kieruje człowieka w stronę koszmaru.
            Oczywiście, nie akceptujemy opiekowaniem się dziećmi i po 0,5 promila, nie ma co nam tego imputować.
            Wracamy do tematu. W koszmar zamienia się życie człowieka nie dlatego, że widzi w lalce dzieło sztuki, ale dokonuje niepokojących projekcji, przeczących rzeczywistości. Bo lalka nie jest człowiekiem, psem, kotem, nie jest nawet rybką.
          • kanciasta Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 20:17
            inna57 napisała:

            > A nie przyszło Wam do głowy że to rodzaj alienacji z otaczającego nas świata.
            > Zamiast przypisywać tym osobom bóg wie jakie zaburzenia zaakceptujcie ich wybór.

            No tak. Sęk w tym, że na przykład ja nijak nie mogę uwierzyć, że to jest ich wybór.

            > Nie każdy musi mieć taki sam mundurek, smartfon, hobby. Androidy to nieodległa
            > przyszłość i musimy to zaakceptować i postarać się to przyswoić i obłaskawić
            > dziś bo jutro będzie za późno.
            > Nie ma w tym ani samotności, ani egoizmu. Zwyczajnie nie potraficie zaakceptować
            > akurat tej inności.

            Wygląda, że sama czujesz, że ta ich "inność" to jednak nie coś w rodzaju kolorowego
            czuba na głowie. Bo inaczej co z akceptacją dla nieakceptujących "tej inności"?.

            > Przecież ci ludzie nie krzywdzą swoim zachowaniem nikogo.
            > Nie każdy jest gotowy na adopcję, na przygarnięcie psa czy kota. Jedni wypełniają
            > swój świat kolejną parą butów, kolejną kiecką na wieszaku inni kupują sobie
            > piękną lalkę którą się opiekują. Jeżeli takie rzeczy szokują Was estetycznie
            > wystarczy odwrócić głowę i nie patrzeć. To nie jest żaden koszmar, taki właśnie
            > jest świat różnorodny w swej tożsamości. Zamykanie się na takie zjawiska to też
            > rodzaj ksenofobii, nie lubimy pani bo pani lubi lalki, ale jak pani opiekuje
            > się trójką dzieci i ma 1,9 promila to już jest to nam obojętne, jesteśmy w stanie
            > ten stan zaakceptować. Wybaczcie beze mnie.

            I tu jest moim zdaniem kompletne pomylenie. Przeczytałam cały wątek i muszę tak napisać:
            Szok/koszmar nie dotyczy tych kobiet czy mężczyzn, którzy "lubią lalki".
            Nie ma tu miejsca na żaden "szok estetyczny", odwracanie głowy itp.
            Dla mnie koszmarem jest fakt, że są ludzie, którzy wykorzystując cynicznie chorobę innych ludzi oferują im za koszmarne(!) pieniądze czy to syrop cukrowy w rozcieńczeniu
            1/100000000 , czy to właśnie tego typu lalki, czy jakieś inne sposoby na wyzdrowienie.
            A wręcz obrzydzenie poczułam po przeczytaniu
            o lalkach oferowanych kobietom po śmierci dziecka, które są kopią ich synka/córeczki :-(
            • yoma Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 21:12
              Nauka udowodniła, że syrop cukrowy w rozcieńczeniu jest jednym z najsilniejszych placebo :)
    • man_sapiens Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 17:15
      Od kiedy wiem, że są ludzie leczący się homeopatią, nie szczepiący dzieci a na dodatek jak Szyszko wierzący w chemitrails - nic mnie nie dziwi.
    • gat45 Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 17:32
      Nie mam zdania w sprawie zasadniczej, czyli dzieciolalek, ale od pojawienia się wpisu Inny zastanawiam się, dlaczego widok tej lalki w zielonej sukience napełnił mnie takim dziwnym uczuciem niepokoju i... chyba tak, chyba właśnie obrzydzenia. Nie jest to obrzydzenie estetyczne, lala nie jest w moim guście, ale gusta bywają różne i rozumiem, że komuś może się podobać. Ale dla mnie jest jakaś taka niepokojąca i ma w sobie coś niezdrowego. Ja się jej po prostu boję.
      Ki czort ? Czy ja mam coś z główką ? W każdym razie nie życzę sobie, żeby mi się w nocy przyśniła, bo będę wrzeszczeć. Ze strachu.
      • buldog2 Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 18:17
        Basiu,
        Czyli próbujesz przeniesienia i tego nie lubisz.
        Pamiętam film, w którym małżeństwo trafia do domu pełnego lalek. Okazuje się, że lalki żyją i stają się sędziami obojga tych ludzi, a może jeszcze innych, nie pamiętam (dawno to było). Czym się historia zakończyła, też już nie pamiętam.
        Nadającej lalce manę projekcji każdy może dokonać sam. A czy takie praktyki mogą wyjść poza sferę doświadczenia psychicznego podmiotu dokonującego ich? - Nie odważyłbym się powiedzieć, że nie mogą. XIX-wieczny paradygmat nie ogarnia całej rzeczywistości, to pewne.
        • gat45 Re: Koszmar jakiś 19.05.17, 18:46
          Że co proszę ?
          Nic nie zrozumiałam, więc na pewno masz rację.

          PS Już Cię prosiłam o nieużywanie mego imienia nadaremno :) Nie lubię go, a już szczególnie w tej zdrobniałej formie
          • yoma Re: Koszmar jakiś 20.05.17, 10:37
            On mówi, że jeśli paradygmat nie pozwala nauce badać pewnych zjawisk, to nie znaczy, że one nie istnieją. Z czym się zgadzam.
            • man_sapiens Re: Koszmar jakiś 22.05.17, 16:56
              To mi się kojarzy z Woody Allenem, który powiedział coś w stylu, że dla Boga nie jest ateistą, tylko konstruktywną opozycją.
      • inna57 Re: Koszmar jakiś 20.05.17, 08:56
        Pani Gat, nie było moją intencją ani nikogo przerażać ani tym bardziej powodować obrzydzenia. Skoro jednak tak jest najprościej będzie gdy usuniesz mój post z fotką lalki Melancholii i będzie pozamiatane. Ja się nie obrażę Ty odzyskasz spokój ducha.
        • gat45 Re: Koszmar jakiś 20.05.17, 10:26
          Ależ ja wiem, że nie było to Twoim zamiarem ! Nie martw się !
          A przeraziła mnie nie sama lalka, tylko moja własna reakcja na piękny skądinąd obrazek. Nie pierwszy raz coś takiego mi się zdarza, ale za nic nie potrafię znaleźć związku między obrazkami, które mnie przeraziły a czymkolwiek. Najczęściej zresztą były to krajobrazy, nie reprezentacje człowiekopodobne.
          • inna57 Re: Koszmar jakiś 21.05.17, 19:09
            Trochę mnie uspokoiłaś Pani Gat, ale tylko trochę. Po wiwisekcji mojego posta przeprowadzonej przez Wodzową i Twoim pierwszym wrażeniu na temat pokazanej kolekcjonerskiej lalki pomyślałam, w pierwszym odruchu, że przestałam tu pasować.
            Chyba jednak lepiej będzie gdy wrócę do swojej muszelki i będę Was chętnie czytać ale niewiele pisać.

            P.S. Pani Gat pamiętam że jestem Ci winna pewne wytłumaczenie ale otwartym tekstem na forum nie potrafię a pisanie na prywatnego e-maila bez zgody właściciela, w błahej skądinąd sprawie, nadal uważam za nietakt.
            • trusiaa Re: Koszmar jakiś 21.05.17, 19:51
              Pardą, że się wtrącę.
              Inno, nie bierz do siebie osobiście całej tej sprawy - powymienialiśmy się poglądami, ale przecież nie przeciw Tobie i Twojej obecności na forum była ta rozmowa skierowana. To, że się nie zgadzamy ze swoimi opiniami, nie znaczy że się nie lubimy, prawda? Każdy ma tu swój zakątek i pisać może co chce, a że nie zawsze sobie we wszystkim potakujemy to całe szczęście, bo przecież różnimy się ładnie :)
            • gat45 Re: Koszmar jakiś 21.05.17, 20:23
              To uspokój się zupełnie, bardzo Cię proszę.
              Wiesz, czasami każdy z nas ma ochotę wleźć do swojej muszelki, nie jesteś w tym wcale odosobniona. Nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale tak jest. Teraz na przykład ja zacznę strasznie uważać na to, co piszę i czy przypadkiem to kogoś nie urazi...
              Co do odpowiedzi : zwalniam Cię z jej udzielenia, całym sercem Cię zwalniam, skoro to trudne czy choćby po prostu niemiłe. Co nie zmienia faktu, że adres mailowy przyczepiony do gazetowego nicka nie wydaje mi się podlegać aż takim ograniczeniom dyskrecji. Żebyś Ty wiedziała, co i od kogo ja na tę skrzynkę dostaję.... :) Czego już się o sobie i o swoich przodkach nie dowiedziałam :) Nie porównuję, niech mnie ręka boska broni ! Po prostu pozostawiam Ci pełnię wyboru - odpowiesz, nie odpowiesz - i tak, i tak będzie dobrze. Wybieraj, co Tobie najlepiej pasuje.
              I czuj się tu dobrze.
              • inna57 Pani Gat, Trusiuu 21.05.17, 21:33
                Dziękuję.
    • behemot17-13 Re: Koszmar jakiś 20.05.17, 23:13
      Przytulanki, coś miłego w dotyku, coś niezbyt skomplikowanego i co najistotniejsze - przytulanka zawsze, ale to zawsze jest podporządkowana, znaczy, nie ma fochów i widzimisię. Och, zapomniałem o odpowiedzialności.
      Jest zdanie - wymknęło się spod kontroli, fiksacja.
    • magdolot Re: Koszmar jakiś 21.05.17, 02:30
      Mnie to fffcale nie dziwi. Raczej mi coś potwierdza.
      Otóż ja bez pamięci zakochałam się w Tajach, lecz zakochałam ja się w tych najzwyklejszych Tajach, włącznie z Tajami spod mostu.
      Bangkoki są dwa i jednego nie lubię. Tego ultranowoczesnego.
      Drapacze drapio chmury, a w metrze ludzie odpicowane, z kijem w dupie i z gałami w komórce.
      Taki Silom to dzielnica finansowa we dnie, a w nocy kurwiarnia. Po wizycie tam rzekła żem sobie, że to zwyczajna kurwiarnia, ino z porami dnia i nocy zmienia się jej charakter z garniakowego na mini. We dzień się fciąga dulary, a w nocy piłeczki pingpongowe i płyny ustrojowe. Tam zaliczyłam tajskich naganiaczy, naprawdę napastliwych naganiaczy na erotyczne szoły, do knajp itepe. i strasznie mi było przykro co żeśmy z nimi zrobili, prawie jakbym to była ja, a nie sturbiony krfiożerczy kapitalizm. Podobnie jest mi przykro jak kasjer u nas we trakcie kasowania mnie, musi wybeblać firmowe promocyjne propozycje, jak chomik jakiś tresowany... Wew takich instytucjach obkupuję się niechętnie i zazwyczaj na zapas, aby tę przykrość odczuwać jak najrzadziej.
      W normalnej tajskiej knajpie kelner odmawia napiwku i czuje się urażony taką propozycją. W turystycznej już nie. Oni są bardzo uprzejmi, uczynni, uśmiechnięci i... dumni. Oryginalnie tak.

      Ja z grubsza wiem jak może wyglądać życie takiej pani i mi jej strasznie żal.

      W centrum Bangkoku ruch uliczny odbywa się na trzech poziomach. Dołem ulica, wiecznie totalnie zakorkowana. Hotele i instytucje zatrudniają specjalnych panów z packą, których praca polega na tym, że jak ktoś chce wyjechać autem na ulicę, to oni się wdzierają w korek i packą zatrzymują go. Jedyne co tam jest w stanie się skutecznie ulicą przemieszczać, to skuter samobójczo straceńczo lawirujący wśród aut. Piętro wyżej odbywa się gros ruchu pieszego, na wielkich betonowych kładkach tłumy pieszych. Trza się nauczyć z nich trafiać na ziemię tam, gdzie się usiłuje dojść. Schodami w górę schodami w dół. A górą chodzi skytrain, który im pono trochę koszmar komunikacyjny rozładował... Na moje odczucia, to tam totalny koszmar komunikacyjny trwa non stop.

      Bangkok to 10 mln ludzi. Mieszka się tam w mrówkowcach drapiących chmury, we klitkach po 30 m2. W owych klitkach zakazów jest multum, a zazwyczaj najpierfszym jest absolutny zakaz trzymania w nich jakichś cholernych zwierzątek. Za to ma się basen i klimatyzowaną siłownię. A gdyby nawet wolno było mieć psa, nie ma go gdzie wyprowadzać, bo parków jak na lekarstwo.
      W mojej okolicy przez miesiąc widziałam 2, słownie: dwa psy. Jeden warował przy panu cieciu siedzącym przed taką mieszkalną rezydencją i jak owego psa pokazałam małżu, to pan mi z rossspędu zasalutował, bo skumał że podziwiamy jego psa. Drugim był przystojny złociutki i mocno ugotowany golden na smyczy i na stopniach domu, jednego z niewielu co się wśród tych mrówkowców ostał. Jeszcze. I pewnie nie na długo. Pies symbolem statusu?

      Gdyby ta pani uparła się mieć zwierzątko, to by musiała mieć kasę na własny domek na obrzeżach miasta. A do psa jeszcze w domku służącą, bo to wydłuża powroty z pracy okropnie. Widocznie jej na to nie stać. A jeśli jakąś rodzinę gdzieś ma, to jej musi pomagać się fspinać na wyżyny, te właśnie na których lepiej fcale nie żyć... Ot, paradoks.
      Bangkok to fajne miasto dla bogaczy i dla biedoty, zaś horror dla klasy średniej.

      Jak się Tygrysek wyurodzinuje do syta, to dopiszczę o moich ulubionych zwyklasach i co mnie w duszy gra z tą tępą globalizacją na jedno kopyto, akurat amerykańską w stylu, czyli protestancką, czyli chyba nieludzką.
      Oni jeszcze żyją na kupie, w rodzinnej wspólnocie i ich awans społeczny z tej kupy gwałtowanie wyrywa i wpycha w te klaustrofobiczne konda, gdzie niczego nie wolno, bo aligancko ma być, kurtularnie, cichutko, bes smrodu, bes pożaruf, bessssdusznie... I na skutek takiego pięknego rozwoju ci, co żyją pod mostem są jednak szczęśliwsi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka