Dodaj do ulubionych

Nie cierpię...

13.06.17, 14:01
sprzątać.
Obserwuj wątek
    • eulalija Re: Nie cierpię... 13.06.17, 14:26
      Po kimś?
      • ave.duce Re: Nie cierpię... 13.06.17, 15:25
        W ogóle.
    • gat45 Re: Nie cierpię... 13.06.17, 16:25
      A ja cierpię.
      Nie sprzątać, tylko tak w ogóle.
      Paskudny był ten przeklęty ffffffffffffffffffffffftorek od samego rana :(
      • ave.duce Re: Nie cierpię... 13.06.17, 17:22
        A środa?! To dopiero tragedia :(
        • gat45 Re: Nie cierpię... 13.06.17, 17:49
          Nie strasz.
    • czan-dra Re: Nie cierpię... 13.06.17, 18:33
      Sprzątanie to nic przy zmywaniu, to jest udręka, męki i tortury.
      • inna57 Re: Nie cierpię... 13.06.17, 19:42
        Nie wiem w czym macie problem. Zmywanie załatwia zmywarka a żeby oraniczyć sprzatanie do minimum wystarczy nie śmiecić. Odrobina pedanterii uwalnia pokłady wolnego czasu. Każda rzecz nie odłożona na miejsce natychmiast przyspiesza moment przyszłego sprzątania. Zapewniam Was jest to zdolność całkowicie "wyuczalna".
        • 99venus Re: Nie cierpię... 13.06.17, 21:44
          Nie wszyscy mają zmywarki.Z resztą się zgadzam.
          Ja zmywam,sprzątam bo nie mam wyboru.Udręką jest jedynie odkurzanie więc przecieram podłogi płaskim mopem,zwilżonym,który często płuczę.
          • fo.e Re: Nie cierpię... 13.06.17, 22:07
            i nie wszyscy mają pokłady pedanterii
            • tojajurek Re: Nie cierpię... 13.06.17, 23:53
              A ja zmywam perfekcyjnie z niedoścignioną maestrią. Ręcznie.
              Ale najchętniej to skrobię ziemniaczki. Młode oczywiście.
              Wewogle to do głupich i prostych robót bywam niezastąpiony, bo wszelki wysiłek umysłowy tylko ogłupia i prowadzi prostego człowieka na tego, jak mu tam, manowca.
              • smutas13 Re: Nie cierpię... 14.06.17, 07:41
                Myć okien nie cierpię. Znaczy - najbardziej ram nie cierpię myć i odkurzać dywanu w jednym
                z pokoi - położony chyba "pod włos", a i włos, jak się do niego przylepi, trzeba się nadenerwować, aby go odlepić, grrrrrr.... Ale już krótki żywot przed nim - najwyżej rok.
                Reszta robótek, to pestka.
              • scoutek Re: Nie cierpię... 14.06.17, 10:27
                Młode ziemniaczki to gotuję w mundurku, mniam

                Nie lubię myć podłóg, prasować i zmywać. Ale to ostatnie załatwione już definitywnie przez zmywarkę
                I nienawidzę najbardziej na świecie myć okien
                • yoma Re: Nie cierpię... 14.06.17, 11:04
                  Nie znoszę prasować czegokolwiek, co ma mankiet i kołnierzyk.

                  Ziemniaczki w mundurku (mniam).

                  Jeden mój kumpel nie pozwolił wpuścić do domu zmywarki, twierdząc, że przy zmywaniu to on ma czas pomyśleć. Żona potwierdza, że uczciwie zmywa, kumpel, nie ona :)
                  • ave.duce Re: Nie cierpię... 14.06.17, 16:01
                    yoma napisała:

                    >
                    > Ziemniaczki w mundurku (mniam).
                    >

                    Mundurek nieuprasowany ;)

                    ps. prasowanie, wycieranie - brrr...
                    • yoma Re: Nie cierpię... 14.06.17, 16:58
                      No ba. Jak się mundurek pomarszczy w gotowaniu, taki i jest :)
                  • eulalija Re: Nie cierpię... 14.06.17, 16:35
                    Mój też nie wpuścił.
                    Ze zmywarką nie da pogadać.
                    Ale zmywa entuzjastycznie.
                    Czasem nawet nadgorliwie.
                    Wyrywa mi z ręki widelec do macania ziemniaczków.
                    Bez mundurków.
                    Skrobie też z zapałem.
                    • yoma Re: Nie cierpię... 14.06.17, 21:02
                      Wyszedł ci wiersz "Pochwała małżeństwa" :) Całkiem niezły.
        • ave.duce Re: Nie cierpię... 14.06.17, 07:50
          Wydaje się, że mylisz sprzątanie z porządkiem.
          • 99venus Re: Nie cierpię... 14.06.17, 08:21
            Jak się nie sprzata to nie ma porządku.
            • ave.duce Re: Nie cierpię... 14.06.17, 08:31
              Ok, lepiej było użyć określenia: ład.
              • inna57 Re: Nie cierpię... 14.06.17, 16:31
                Ład i porządek to to samo. A jakie z tego korzyści na wakacjach. Sprzątaczki biją się o sprzątanie naszego pokoju. Roboty niewiele to można sie rozwinąć ozdabiając pokój.
                • ave.duce Re: Nie cierpię... 14.06.17, 16:47
                  Wg mnie - porządek to pojęcie szersze.
                  • ploniekocica Re: Nie cierpię... 14.06.17, 17:26
                    Oj, dokładnie czekałam na tę sprzątaczkę na końcu!
                    Najlepiej odkładane na miejsce rzeczy się kurzą, brudzą, kudlą (w przypadku zwierząt posiadania), zarastają kamieniem itd. itp. A poza czasami a nawet często coś się rozsypie, wyleje, wykipi. Trzeba posprzątać kuwety. Odkurzyć kudły. Zetrzeć podłogę w kuchni. Przetrzeć blaty i kuchenkę. Wymyć ekspres. Zmyć różne dziwne rzeczy, które nie wchodzą do zmywarki. Zrobić porządek na biurku, jeśli tak jak ja się pracuje w domu. I tak dalej, i tym podobne.
                    A jeśli się ma na dodatek na składzie dzieci, albo wnuki, do lat mniej więcej 20 to już w ogóle masakra.

                    Jeśli u Ciebie, Inno, utrzymanie czystości w domu to tylko odkładanie na miejsce, to albo masz w domu krasnoludki, domowe skrzaty albo ludzi do sprzątania.
                    No, niestety ja nie mam - mam za to zwierząt kupę i małe mieszkanie, gdzie wystarczy cokolwiek, a już nawarstwia się i spiętrza. I też nie lubię sprzątać, bo ile bym się nie nasprzątała i tak za chwilę mam bałagan! W postaci kudłów, rozsypanego żarcia, błota, rozwłóczonych psich zabawek oraz piętrzących się stosów książek i notatek. I to nawet wówczas, kiedy wszystko jest niby na miejscu.

                    Za to lubię prasować! Oraz prać! Oraz robić porządki w różnych miejscach zamkniętych. I pierogi lepić!
                    • inna57 Re: Nie cierpię... 14.06.17, 19:38
                      Sprzątaczki miewam tylko na wakacjach. Dom mam dużo za duży i czasem trudny do ogarnięcia ale staram się optymalizować zachowania tak aby nadmiar połaci do sprzątania nas nie przywalił. Zwierza bywają u nas często i to z tych bardziej kłopotliwych. Dobry choć tani sprzęt ułatwia wiele. Podstawa to utrzymywanie tego sprzętu w stanie stałej gotowości i nie odkładanie sprzątania na później.
                      Z domowych zajęć nie lubię mycia okien a pierogów lepić nie umiem. Nikt nie jest doskonały.
    • ave.duce Nie cierpię... 11.07.17, 21:55
      się wycierać po wzięciu prysznica.
      • inna57 Re: Nie cierpię... 11.07.17, 23:26
        To bardzo intymne wyznanie ;) A co z mokrymi plamami na podłodze? No i trzeba uważać żeby się nie poślizgnąć ;)

        Ja nie przepadam za wycieraniem kabiny po wzięciu prysznica ale bez tego kabina szybko traci na "urodzie" więc trzeba to robić za każdym razem.
        • ave.duce Re: Nie cierpię... 12.07.17, 16:34
          E tam, od razu "intymne" ;)
      • yoma Re: Nie cierpię... 11.07.17, 23:35
        Zawiń się w duży ręcznik, bez wycierania, jako i ja czynię.

        Czy duży ręcznik nadal powinien nazywać się ręcznikiem, czy cielnikiem np.?
        • ave.duce Re: Nie cierpię... 12.07.17, 16:35
          Tak to i ja czynię, kiedy się nie śpieszę.
          Cielakiem ;)
    • trusiaa Jak to możliwe...? 12.07.17, 11:33
      TAKI wątek mi umknął?
      I pierwsze widzę?

      Efekt Mandeli mię dopadł.
      • trusiaa Re: Jak to możliwe...? 12.07.17, 12:05
        Tu jeszcze przykłady efektu Mandeli - koniec śffiata.
        • ave.duce Re: Jak to możliwe...? 12.07.17, 16:40
          Dobra, ale jakie to ma w istocie znaczenie?
          • trusiaa Re: Jak to możliwe...? 12.07.17, 16:48
            Takie, że wszyscy siedzimy w nodze od krzesła.
            • ave.duce Re: Jak to możliwe...? 12.07.17, 17:16
              A nie od rekamiery?!
              • trusiaa Re: Jak to możliwe...? 12.07.17, 17:33
                Rekamiera była, aż nastąpiła dobra z(a)miana.

                https://pbs.twimg.com/media/C9jJWaOXgAoMdmA.jpg
    • inna57 Re: Nie cierpię... 12.07.17, 14:54
      reklam w internecie, odstręczają mnie od wszelkich kontaktów z reklamodawcą
      • ave.duce Re: Nie cierpię... 12.07.17, 16:41
        Takich osób wystarczyłoby na założenie sporego stowarzyszenia ;)
        • inna57 Re: Nie cierpię... 12.07.17, 19:52
          Nawet więcej, dużej partii. Tylko po co nam partia skoro jedną jedyną przewodnią siłę narodu już mamy.

          Chyba czas przygotować się na powrót kartek na cukier i zwrotu paszportów na najbliższym komisariacie MO.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka