behemot17-13
18.02.19, 13:22
Całkiem przypadkowo spotkałem się ze swoją chrześnicą. Rozmawiamy o tym i o tamtym. Rozmowa zeszła na temat mojej córki i córki chrześnicy też, o szkole, o pasjach, tak ogólnie o wszystkim. I tu zgrzyt, nie przeczuwając wzburzenia, wręcz zagotowania się, powiedziałem, że moja córka spędza weekendy u swojego chłopaka. To co nastąpiło potem to prawie tsunami - nie wyobrażam sobie, nie pozwoliłabym na coś takiego, nie mogę uwierzyć, żeby matka na takie coś pozwoliła i jeszcze tego typu zastrzeżenia.
Dla jasności, moja córka ma 19 lat, córka chrześnicy 14.
Dalsza część rozmowy sprowadziła się do wróżenia z fusów, czyli w moim mniemaniu zaspokajania ambicji rodzica niekoniecznie spełnionych - liceum, studia i tak ma być. Ale ale, a jak dorośnie i wybierze sobie inną drogę i tu mnie zwaliło z nóg - dopóki jest na moim utrzymaniu nie pozwolę ...
Koniec końców założyliśmy się że za 5 lat pogadamy i być może zrewidujemy swoje poglądy. PS. Nie mam pewności, że moja córka będzie studiować, dopuszczam myśl - inaczej ułoży sobie życie, lepiej lub gorzej, ale to jej życie i wybory.