18.02.19, 13:22
Całkiem przypadkowo spotkałem się ze swoją chrześnicą. Rozmawiamy o tym i o tamtym. Rozmowa zeszła na temat mojej córki i córki chrześnicy też, o szkole, o pasjach, tak ogólnie o wszystkim. I tu zgrzyt, nie przeczuwając wzburzenia, wręcz zagotowania się, powiedziałem, że moja córka spędza weekendy u swojego chłopaka. To co nastąpiło potem to prawie tsunami - nie wyobrażam sobie, nie pozwoliłabym na coś takiego, nie mogę uwierzyć, żeby matka na takie coś pozwoliła i jeszcze tego typu zastrzeżenia.
Dla jasności, moja córka ma 19 lat, córka chrześnicy 14.
Dalsza część rozmowy sprowadziła się do wróżenia z fusów, czyli w moim mniemaniu zaspokajania ambicji rodzica niekoniecznie spełnionych - liceum, studia i tak ma być. Ale ale, a jak dorośnie i wybierze sobie inną drogę i tu mnie zwaliło z nóg - dopóki jest na moim utrzymaniu nie pozwolę ...
Koniec końców założyliśmy się że za 5 lat pogadamy i być może zrewidujemy swoje poglądy. PS. Nie mam pewności, że moja córka będzie studiować, dopuszczam myśl - inaczej ułoży sobie życie, lepiej lub gorzej, ale to jej życie i wybory.
Obserwuj wątek
    • ave.duce Re: Zakład 18.02.19, 14:10
      Mogę tylko współczuć córce chrześnicy... Nic innego nie przychodzi mi w tej chwili do głowy.
      • behemot17-13 Re: Zakład 18.02.19, 17:37
        Ten wpis spłodziłem naprawdę wpieniony, tak mam, wystarczy iskra a ja się gotuję. Po przetrawieniu, rozważeniu za i przeciw, luzik.
        Przepraszam, że prywatne sprawy tak publicznie.
        Z innej strony, jest miejsce gdzie można o różnych sprawach, to co mi szkodzi, pozdrawiam.
        • scoutek Re: Zakład 18.02.19, 18:05
          Fajnie, że napisałeś.

          Moja przyjaciółka wychowuje od kilku lat samotnie syna i od zawsze mówi, że dziecko nie jest dla niej, a dla świata. I od zawsze mu mówiła, że z nią to on pewnie będzie mieszkać do studiów (małe miasteczko bez wyższej uczelni), bo zawsze był ambitny i do przodu. I do tego stopnia traktuje to poważnie, że na 18 kupiła mu dużą walizkę, by miał się do czego spakować. IMO trzeźwe spojrzenie na życie. Oczywiście, że z domu go nie wygoni i będzie wspierać, ale rozwija od zawsze w nim myśl o samodzielności.
          • ave.duce Re: Zakład 19.02.19, 07:43
            Przypomniała mi się "sprawa" moich znajomych i ich córki. Ojciec chciał decydować za nią na zasadzie "wiem lepiej, co dla ciebie dobre", matka była zwolenniczką "jak sobie pościelesz...". Córka wybrała to drugie, ale... po latach miała pretensje do matki!
            • behemot17-13 Re: Zakład 19.02.19, 10:21
              Problem rodziców, jak wychować przysposobić dziecko/ dzieci do dorosłego życia. Twój przykład niestety potwierdza, nie ma złotego środka. Dlaczego? Moim zdaniem, choćbyś nie wiem jak chciała, chciał, to zawsze, podkreślam zawsze dziecko już nie będąc dzieckiem pójdzie swoją drogą. Przykład z podwórka - mama trzymała dziecię krótko na tzw. smyczy, podstawówka - nauka i prawie zero podwórka, liceum, dokładnie ten sam scenariusz, studia, usamodzielnienie się i niekontrolowane emocje z jej udziałem. Nie będę opisywał w szczegółach, ale działo się. Nie ma recepty na wychowanie dzieci, bo szkoła wychowuje, bo nade wszystko rodzice kształtują, bo podwórko w jakimś stopniu też.
              A cały wic jest zawarty w cechach pojedynczego człowieka, może przenosić góry, może też nie podołać.
              Ależ mnie dopadł pan filozof, jeszcze Drakula zastuka nocą i mam pozamiatane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka